Przejdź do treści

Skąd w nas tyle lęków?

Fear and shock concept. Young expressive blonde shocked scared woman. Afraid surprised confused girl in gray.

Młoda mama próbuje przygotować swoje dzieci do wyjścia na zajęcia taneczne. Mają jeszcze trochę czasu, więc kobieta postanawia go wykorzystać na odpisanie na pilnego maila z pracy. Kiedy kończy, orientuje się, że jest już późno. Tymczasem dzieci są niegotowe. Matka zaczyna się więc denerwować. Zanim dotrą do samochodu i ostatecznie spóźnią na zajęcia, jedna z córek płacze, a matka  ma wyrzuty sumienia, ponieważ kolejny raz nakrzyczała na dzieci.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Z jednej strony jest to typowa sytuacja, nic nadzwyczajnego. Zdarza się w każdej rodzinie. Jednak dla rodzica, który cierpi z powodu zaburzeń lękowych, często niezdiagnozowanych i nieleczonych, jest to sytuacja nadzwyczaj częsta, wywołująca poczucie winy i wstydu. Bo przecież rodzic kocha swoje dziecko i chce dla niego jak najlepiej.

Mówi się o tym, że nawet 30% osób zgłaszających się do lekarza pierwszego kontaktu z różnymi trudnościami, w gruncie rzeczy cierpi z powodu zaburzeń lękowych.

Lęk bardzo łatwo pomylić z ostrożnością, dbałością o bezpieczeństwo dzieci, z cenną umiejętnością przewidywaniem niebezpieczeństw i zapobieganiem im. Jeśli jednak przyjrzeć się bliżej, okaże się, że młoda matka z wcześniejszego przykładu cierpiała od dawna na zaburzenia lękowe, które nasiliły się po narodzinach drugiej córki. Długo wydawało się jej, że kontroluje swój stan; starała się nie płakać przy dzieciach, stosować różne techniki, które miały redukować ilość i nasilenie wybuchów. Wydawało się więc, że dzieci są dotknięte skutkami jej problemów jedynie w minimalnym stopniu.

Bycia świadkiem sytuacji, kiedy rodzic traci nad sobą panowanie, jest nadmiernie zaniepokojony, traci kontrolę nad sytuacją, jest dla dziecka niełatwym doświadczeniem. Rodzic jest gwarantem poczucia bezpieczeństwa, skałą na której dziecko buduje zaufanie do siebie, określa własne umiejętności i uczy się świata. Rodzic niepewny i zalękniony, a w konsekwencji przesadnie ostrożny pokazuje dziecku świat, którego należy się obawiać. Świat pełen niebezpieczeństw, nieprzewidywalny, złowrogi

Lęk pełni ważną funkcję w codziennym życiu – pomaga dostrzec realne niebezpieczeństwo i adekwatnie na nie zareagować. Jednak często lęk staje się problemem, kiedy niebezpieczeństwa zaczynamy upatrywać tam, gdzie go nie ma. Kiedy podejmujemy kroki zapobiegające w sytuacjach niekomfortowych czy ryzykownych, ale równocześnie rozwojowych.  Na tym z kolei szczególnie cierpią dzieci.

Lęk międzypokoleniowy

Badania potwierdzają, że lęk jest przekazywany pokoleniowo, co oznacza że dzieci rodziców dotkniętych zaburzeniami lękowymi same są w grupie zwiększonego ryzyka rozwoju podobnych zaburzeń [1]. Oczywiście badacze szukają elementu genetycznego w tym przekazie, ale też podkreślają rolę przebywania z zalęknionym rodzicem i uczenia się od niego świata.

Zaburzenia lękowe mogą mieć różny przebieg i natężenie. Mogą przybierać formę lęków fobicznych – przed zwierzętami, miejscami czy przedmiotami. Rodzic może więc deklarować w rozmowach z dzieckiem, że na przykład psy są przyjazne i w odpowiednich warunkach można do nich podejść i pogłaskać. Jednak to, co dziecko realnie widzi, kiedy dochodzi do kontaktu ze zwierzęciem, to niespokojny lub nawet panikujący rodzic, przekonany że znajduje się w sytuacji zagrożenia.

Lęk może też dotyczyć sytuacji i zdarzeń. Pewna terapeutka opowiadała, jak jej matka często podkreślała, jak ważne jest być popularną i otaczać się wieloma przyjaciółmi. Kobieta zauważyła, że kiedy sama została matką zaczęła liczyć, ilu przyjaciół ma jej córka. Zrozumiała wtedy, że jej działanie wynikało z jej własnego lęku, wcześniej odczuwanego również przez jej matkę – lęku przed samotnością, odrzuceniem, niedopasowaniem.

Jak przerwać błędne koło

Zanim rodzic będzie w stanie pomóc swojemu dziecku rozwinąć zdrowe zaufanie do świata i siebie samego, zanim wychowa swoje dziecko na człowieka pewnego siebie i zdolnego do zadbania o własne potrzeby – a tego właśnie zwykle chce – musi najpierw zadbać o siebie. Powinien przyjrzeć swoim reakcjom, potrzebom i relacjom i być może najpierw poszukać pomocy dla siebie. Rodzic nie musi być krystaliczny, nie musi być idealny; ma być wystarczająco dobry. Nie ma więc nic złego w przyznaniu się przed dzieckiem, że nie lubi znajdować się w określonych sytuacjach czy też nie czuje się komfortowo na wysokościach.

Rodzic musi też mieć świadomość, że to, czego doświadcza to lęk. Nieostrożność, odpowiedzialność i zapobieganie kłopotom, ale właśnie lęk.

Znany psycholog dziecięcy i autor niezwykle poczytnym książek o rodzicielstwie, Lawrence J. Cohen opisywał w wywiadzie udzielonym Wysokim Obcasom [2], jak jego córka wspinała się na drabinkę, na którą jego zdaniem nie była gotowa. Cohen, jak pewnie większość rodziców, chciał ratować dziecko przed potencjalnym upadkiem, tymczasem jego żona uznała, że długoterminowo lepiej będzie dla dziecko spaść niż „wbić sobie do głowy, że nic nie potrafi”.

W przypadku zaburzeń lękowych lub depresji, której częstym objawem jest lęk, trudno sobie poradzić samemu. Można nauczyć się funkcjonować, objawy się zmieniają z czasem, nierzadko słabną, ale nie mijają trwale. Żeby więc rodzic mógł pomóc dziecku, musi najpierw pomóc sobie. Jest to istotny czynnik w przerywaniu błędnego koła lęku przekazywanego z pokolenia na pokolenie.

Dobrze jest bać się w takim wymiarze, jaki chroni nas przed realnym niebezpieczeństwem. Jednak lęk towarzyszy nam również w rozwoju. Trzeba umieć z niego korzystać, a nie poddawać się mu.

[1] http://qz.com/403299/study-kids-who-grow-up-with-anxious-parents-take-on-their-anxiety/

[2] http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,19882389,karmimy-dzieci-lekami-dla-ich-dobra.html

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami