Przejdź do treści

Sesja fotograficzna przedwczesnego porodu. „Nigdy nie będę żałować tej sesji”

sesja fotograficzna przedwczesnego porodu
fot. www.viralthread.com

Sarah Jade wiedziała, że jej ciąża nie zakończy się szczęśliwym rozwiązaniem. Mimo tego zdecydowała się na obecność fotografa podczas porodu i uwieczniła pierwsze i zarazem ostatnie chwile swojego synka na tym świecie. Sesja fotograficzna przedwczesnego porodu – zobacz poruszające zdjęcia.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Każda ciąża jest wyjątkowa i bez wątpienia stanowi niezwykły okres w życiu kobiety. Nie każda z nich kończy się jednak szczęśliwym rozwiązaniem.

W pierwszym trymestrze do poronienia dochodzi aż u jednej na trzy ciężarne. Później ryzyko różnorakich komplikacji jest mniejsze, jednak istnieje nadal i bywa, że ciąża kończy się przedwczesnym porodem.

Taka sytuacja spotkała również 33-letnią Sarah Jade z Melbourne. Chcąc ukazać innym swój dramat, Sarah podzieliła się bardzo intymnymi zdjęciami z porodu.

Zobacz także: Sesja porodowa – czy warto to rozważyć, jak się do niej przygotować i jak wygląda na zdjęciach

Sesja fotograficzna przedwczesnego porodu

Synek kobiety, Aksel Jade zmarł w 33 tygodniu ciąży w wyniku poważnych komplikacji. Gdy dziecko umiera w tak zaawansowanym okresie ciąży, kobieta zazwyczaj musi urodzić płód.

Wiedząc już, że jej synek nie żyje, Sarah zdecydowała się skontaktować z fotografką Lacey Barratt, która specjalizuje się w sesjach porodowych. Barratt uwieczniła na zdjęciach chwile z porodu, pożegnania oraz pogrzebu Aksla.

sesja fotograficzna przedwczesnego porodu

fot. www.viralthread.com

Śmierć dziecka to jedno z najbardziej traumatycznych przeżyć dla człowieka. Sarah uważa jednak, że fotografie synka pomogą jej w uporaniu się ze stratą.

Chciałam mieć piękny poród. Kiedy dowiedziałam się, jaki będzie finał, nadal chciałam uwiecznić te chwile – powiedziała Sarah.

sesja fotograficzna przedwczesnego porodu

fot. www.viralthread.com

– To było traumatyczne przeżycie. Najgorsze był moment, w którym parłam z całych sił i Aksel wyszedł już w połowie. Później jednak znowu cofnął się do środka i musiałam przeć od nowa – ujawniła Sarah.

sesja fotograficzna przedwczesnego porodu

fot. www.viralthread.com

– Możliwość potrzymania go była niesamowitym przeżyciem. To naprawdę nam pomogło – zdradziła.

sesja fotograficzna przedwczesnego porodu

fot. www.viralthread.com

– Nigdy nie będę żałować tej sesji. Cała nasza rodzina zobaczyła i pożegnała się z Akslem. Najcięższe było pozwolić mu odejść – powiedziała Jade.

sesja fotograficzna przedwczesnego porodu

fot. www.viralthread.com

– Zanim zaszłam w ciążę z Akslem miałam jedno dziecko i czułam się z tym szczęśliwa. Teraz czuję się jednak niekompletna – ujawniła.

Sarah Jade ma 3-letniego synka Arthura. Również on pożegnał się z braciszkiem. – Tyle opowiadaliśmy mu o młodszym bracie.  Musiał zobaczyć się z Akslem – powiedziała Sarah.

Tragiczny poród odbył się 11 lutego 2018 roku. Kilka dni później Sarah i jej rodzina pożegnała małego Aksla.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: www.viralthread.com

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Starania o dziecko na ostrzu WEGE-noża. Wegetarianizm a płodność

starania na ostrzu wege noża
fot.Pixabay

Jednym z ważniejszych czynników, na który podczas starań o dziecko mamy wpływ, jest dieta. Co chwilę pojawiają się nowe doniesienia, wskazówki oraz badania naukowców mówiące o tym, co warto jeść, a czego należy unikać. Tym razem pod lupę bierzemy dietę wegetariańską – już przed kilkoma laty dane wskazywały, że ponad milion osób w Polsce mówi o sobie „wegetarianin”. Oto 5 faktów o diecie bezmięsnej, które mogą mieć znaczenie podczas starań o dziecko.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Mleko sojowe pomocne w walce z PCOS

Jak wskazują badania, organizmy osób regularnie spożywających mleko sojowe lepiej gospodarowały cukrem. Miały niższy poziom insuliny, ale też testosteronu i cholesterolu. Są to wyznaczniki, które mogą wskazywać na ewentualne ryzyko zachorowania na serce, czy też cukrzycę typu 2. Choroby te wiążą się z zespołem policystycznych jajników. Mleko sojowe, dzięki zawartych w nim estrogenach roślinnych, pomaga zrównoważyć hormony oraz chroni m.in. przed wspomnianymi już chorobami układu sercowo-naczyniowego [więcej tutaj: KLIK].

Jedzenie białka roślinnego zmniejsza ryzyko wcześniejszej menopauzy

Wcześniejsza menopauza – pojawiająca się przed 40-45 rokiem życia – może dotyczyć nawet 1 na 10 kobiet. Wiąże się z ryzykiem chorób serca, osteoporozą, ale też rzecz jasna z płodnością. Moment, gdy organizm przestaje naturalnie wytwarzać estrogeny i inne hormony płciowe wiąże się z zatrzymaniem zdolności reprodukcyjnych kobiet.

Badania prowadzone przez 20 lat pokazały, że panie, których dzienne spożycie kalorii pochodziło w minimum 9-ciu proc. z białka roślinnego, przejawiały o 59 proc. niższe ryzyko wcześniejszej menopauzy, niż kobiety, których dieta zawierała mniej niż 4 proc. tego typu produktów. Co warto jeść? Eksperci wymienili takie produkty jak tofu, soja, orzechy, czy też brązowy ryż. Praca opublikowana była w „American Journal of Epidemiology” i podkreśliła także korzyści płynące z tzw. diety ‘flexitarian’ – kilka dni w tygodniu na diecie wegetariańskiej oraz sporadyczne spożywanie produktów mięsnych.

Zobacz też: “Twoje dziecko będzie tym, co jesz” – wpływ stylu życia na dziedziczenie

Dieta wegetariańska i wegańska w ciąży nie jest zagrożeniem

Warto mieć tutaj na uwadze jeden znaczący fakt – dieta musi być zbilansowana. Dotyczy to jednak nie tylko diety wegetariańskiej, ale i każdej innej. Wszelkich niedoborów łatwo może nabawić się także osoba jedząca mięso.

Diety ściśle wegetariańskie, czyli wegańskie, są zdrowe, spełniają zapotrzebowanie żywieniowe i mogą zapewniać korzyści zdrowotne przy zapobieganiu i leczeniu niektórych chorób. Dobrze zaplanowane diety wegetariańskie są odpowiednie dla osób na wszystkich etapach życia, włącznie z okresem ciąży i laktacji, niemowlęctwa, dzieciństwa, dojrzewania, oraz dla sportowców – oświadczenie The American Dietetic Association and Dietitians of Canada.

Brak mięsa nie oznacza niedoborów

Pierwszym przychodzącym na myśl makroskładnikiem, którego wydaje się brakować u osób niejedzących mięsa, jest białko. Bez problemu można je jednak dostarczać pod postacią tofu, fasoli, soczewicy, komosy ryżowej, tempeh (produkt wytwarzany z ziaren soi), kasz, czy też orzechów. Jeśli chodzi o żelazo, warto postawić na pestki dyni, soczewicę, brokuły, buraki, natkę pietruszki.

Należy też przy tym pamiętać o dostarczaniu organizmowi witaminy C, która pomaga przyswajać żelazo (duże jej ilości znajdują się m.in. w czarnej porzeczce, papryce, czy też natce pietruszki). Starając się zaś zapewnić sobie odpowiedni poziom wapnia sięgnijmy po jarmuż, ziarna sezamu, tempeh, rośliny strączkowe, amarantus, czy też pomarańcze.

Znane są choroby, na przykład endometrioza, w których spożycie produktów mlecznych i mięsnych jest niewskazane.

Zobacz też: Jedzenie TYCH produktów może zmniejszyć ryzyko wcześniejszej menopauzy niemal o 60 proc. – masz je w swojej diecie?

Mężczyźni powinni uważać na soję

Badania wskazują, że zbyt duże spożycie produktów sojowych przez mężczyzn może prowadzić do zaburzeń seksualnych, ale też do obniżenia jakości spermy. Jedna z ankiet wskazała, że wysokie spożycie soi obniżyło u badanych mężczyzn liczbę plemników o ponad 40 mln/ml, w porównaniu do panów, których dieta była uboga w tego typu produkty. Co ważne, norma waha się w granicach 80-120 mln/ml [więcej informacji: KLIK].

Eksperci zaznaczają, że dzieje się tak za sprawą fitoestrogenów zawartych w produktach sojowych. Mają one podobną budowę do żeńskiego hormonu estradiolu. W zbyt dużych ilościach jest on dla mężczyzn szkodliwy. Warto jednak podkreślić tutaj znaczenie „zbyt dużych ilości”.

Jednym ze wskazywanych w mediach przykładów jest mężczyzna, który wypijał 3 litry mleka sojowego dziennie. Nabawił się przy tym ginekomastii, czyli powiększenia piersi. W tym wypadku trudno jednak mówić o zachowanej normie. Jeśli bowiem dieta jest zbilansowana, spożywanie produktów sojowych w zdrowych ilościach, nie będzie panom wyrządzać krzywdy.

E-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami znajdziesz tutaj.

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Stres a ryzyko wystąpienia chorób autoimmunologicznych. Nowe badania Izraelskich naukowców

Stres a choroby autoimmunologiczne. Nowe badania Izraelskich naukowców
fot.Pixabay

Naukowcy z Uniwersytetu Bar Ilan w Izraelu przeprowadzili badanie , którego wyniki mogą przyczynić się do wyjaśnienia jak to się dzieje, że stres jest czynnikiem ryzyka w chorobach autoimmunologicznych. Badanie przeprowadzone na myszach wykazało, że przewlekły stress społeczny powoduje zmiany w środowisku bakteryjnym jelit, co wyzwala określone odpowiedzi systemu immunologicznego.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zobacz też: SM a ciąża – czy stwardnienie rozsiane wyklucza macierzyństwo?

Odpowiedź immunologiczna

Choroby autoimmunologiczne rozwijają się, gdy układ odpornościowy zwalcza własne komórki organizmu tak, jakby były chorobotwórczymi bakteriami i wirusami. Oprócz dziedziczonego ryzyka zachorowania na choroby autoimmunologiczne, naukowcy podejrzewają, że swój udział mają tu również czynniki środowiskowe. Według hipotezy, choroby immunologiczne są spowodowane złożonymi interakcjami między genami, a środowiskiem.

W badaniu, którego wyniki zostały opublikowane w ostatnich dniach, naukowcy analizowali wpływ utrzymującego się przez dłuższy czas stresu na środowisko bakteryjne jelit myszy. Okazuje się, że pod wpływem stresu zmienia się ekspresja genów w bakteriach jelitowych i ich skład, prowadząc do destrukcyjnych zmian w działaniu systemu odpornościowego. Jeśli podobne zależności uda się zaobserwować u ludzi, może rzucić to nieco światła na mechanizm powstawania chorób autoimmunologicznych. Szacuje się, że tego rodzaju chorobami dotknięte jest aż 20% populacji.

Zobacz też: Migrena może zwiększać ryzyko powikłań ciążowych

Przebieg badania

Badacze podzielili myszy na dwie grupy. Jedną grupę poddawali działaniu silnego stresu przez 10 dni – codziennie myszy były narażone na kontakt z nieznanym, agresywnym osobnikiem swojego gatunku. Druga grupa myszy nie była poddawana działaniu silnie stresującego bodźca. Po tym czasie uśmiercono myszy i przeanalizowano bakterie jelitowe występujące u obu grup. Zarejestrowano znaczne zmiany w składzie środowiska bakteryjnego jelit oraz ekspresji genów bakterii jelitowych myszy, które doświadczyły stresu. Szczególne zmiany dotyczyły bakterii: bilophila i dehalobacterium. Oba te rodzaje bakterii są łączone z powstawaniem chorób autoimmunologicznych u ludzi, na przykład ze stwardnieniem rozsianym.

Następnie badacze wykonali analizę genetyczną i odkryli, że pod wpływem stresu niektóre bakterie przeobraziły się w szkodliwe patogeny. Niektóre zmiany genów w mikrobach jelitowych myszy sprawiły, że bakterie zaczęły szybciej rosnąć, rozmnażać się oraz zyskały zdolność przemieszczania się w ciele i atakowania tkanek. Układ odpornościowy zareagował na nie jak na zewnętrzne zagrożenie. Analiza składu węzłów chłonnych zestresowanych myszy potwierdziła te wyniki: znaleziono wysokie zagęszczenie komórek  systemu immunologicznego, które zwiastują odpowiedź immunologiczną, też w przypadku chorób autoimmunologicznych.

Zobacz też: Objawy Hashimoto, jak je rozpoznać?

Jakich chorób autoimmunologicznych może to dotyczyć?

Wyniki uzyskane w badaniach dowodzą, że przewlekły stres może prowadzić do zmiany w bakteriach jelitowych i zmiany w komórkach odpornościowych, co z kolei zwiększa ryzyko pojawienia się chorób autoimmunologicznych, na przykład choroby Hashimoto, stwardnienia rozsianego, choroby Crohna, toczenia rumieniowatego, reumatoidalnego zapalenia stawów.

Źródło: Forbes

E-wydanie Magazynu Chcemy Być Rodzicami znajdziesz tutaj.

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, trenuje roller derby i fotografuje.

Pink: „Czujesz, jakby twoje ciało cię nienawidziło” – szczerze o poronieniu i terapii. Tak, gwiazdy też tego doświadczają!

Fot. Screen Youtube P!nk - Walk Me Home (Official Video)

Im więcej i głośniej będziemy mówić o sprawach trudnych, tym mniejszy lęk będą one w nas budzić. Tym bardziej będziemy świadomi tego, jak w krytycznych momentach możemy pomóc zarówno sobie, jak i bliskim nam osobom. I jak to jest w przypadku poronienia, tym mniej kobiet będzie czuło, że są ze swoim doświadczeniem zupełnie same. Pink – światowa gwiazda, która sprzedała miliony płyt i zagrała tysiące koncertów – tak, ona też przeżyła poronienia. 

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Na wojnie z ciałem

Najnowsza płyta Pink, Hurts 2B Human, jest bardzo osobista. I chociaż artystka dotąd także nie stroniła od trudnych tematów, to nigdy jeszcze nie poruszyła w swojej muzyce tego, że jako nastolatka poroniła. Silnie wpłynęło to na jej samoocenę, na postrzeganie swojego ciała, na relacje z samą sobą. Piosenka „Happy” zaczyna się od zdania:

Odkąd miałam 17 lat, zawsze nienawidziłam swojego ciała / i czułam, że moje ciało nienawidzi mnie” [tłum. red.]

Są to niezwykle mocne słowa, które zapewne wyrastały na gruncie wielu przeżyć i przekonań. Jak powiedziała Pink, od zawsze miała chłopięcą sylwetkę i silne ciało. Jednak to właśnie jako 17-latka straciła ciążę. Straciła dziecko, które chciała mieć.

Czujesz, jakby twoje ciało cię nienawidziło, jakby było zepsute i nie robi tego, co powinno robić. Od tego czasu doświadczyłam kilku poronień i myślę, że ważnym jest mówienie o tym, czego się wstydzisz, kim naprawdę jesteś i co jest bolesne – powiedziała w wywiadzie dla USA TODAY.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez P!NK (@pink)

Pomocna dłoń

Artystka dopiero kilka lat później trafiła do psychoterapeuty, z którego wsparcia korzysta zresztą do dzisiaj. W terapii widzi ogromny sens, ponieważ dzięki niej ma przestrzeń na skonfrontowanie się z najtrudniejszymi, nieuświadomionymi kawałkami siebie.

Co więcej, mówi też, że to właśnie pomoc z zewnątrz pomaga jej i jej mężowi utrzymać związek. Są ze sobą około 18 lat, od 13 są małżeństwem. W międzyczasie przeszli przez roczną separację. Udało im się wspólnie, pod czują opieką psychologa, przepracować swoje problemy.

Co ważne także dla wcześniejszych doświadczeń poronień, Pink jest dziś mamą dwójki dzieci. Jednak, jak widać, jej droga do rodzicielstwa nie było prosta. Tak, gwiazdy to też ludzie. Też chcą być rodzicami i też może im się to nie udawać. Też mają związane z tym ogromne emocje i też walczą z myślami, czy powinni się owymi emocjami dzielić, czy nie. Pink powiedziała o swoich przeżyciach głośno. Oby na tyle głośno, że jej słowa usłyszą miliony kobiet na całym świecie.

Zobacz też: Młoda artystka o poronieniu. 22-letnia Halsey: Chciałam być mamą bardziej niż gwiazdą pop

Źródło:  USA TODAY.

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Medycyna chińska w leczeniu niepłodności – jakie metody stosują jej zwolennicy?

medycyna chińska w leczeniu niepłodności
W medycynie Chińskiej diagnostyka przebiega inaczej, niż w medycynie zachodniej – fot. Fotolia

Tradycyjna medycyna chińska opiera się na holistycznej diagnostyce, ziołolecznictwie, akupunkturze, odpowiedniej diecie i stylu życia. Wiedza medczyczna wschodu przetrwała tysiąclecia, czy europejczycy mogą znaleźć w niej dla siebie ratunek? Czy medycyna chińska może pomóc odzyskać płodność?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Chiński standard diagnostyczny

W medycynie Chińskiej diagnostyka przebiega inaczej, niż w medycynie zachodniej. W trakcie pierwszej wizyty lekarz przeprowadza bardzo dokładny wywiad dotyczący całokrztałtu funkcjonowania organizmu pacjenta, diety, wypróżnień, jakości i długości snu, ogólnego samopoczucia.  

Podczas badania lekarz medycyny chińskiej ogląda język pacjenta (to, jaką ma barwę, jaki nalot, odzwierciedla stan zdrowia), mierzy puls na obu przegubach (Chińska medycyna wyróżnia aż 50 rodzajów pulsu, znaczenie ma siła, szybkość, napięcie ściany naczynia, jego wypełnienie, jak rozkłada się przepływająca krew), sprawdza kondycję skóry i włosów pacjenta, stan paznokci.

Wszystkie te elementy pozwalają lekarzowi wyciągać wnioski na temat problemów zdrowotnych, w tym przyczyn niepłodności. Opiera się na założeniu, że na zewnątrz widoczne są przejawy tego, co dzieje się wewnątrz, wszyskie części ciała są ze sobą związane, problemy z jedym z organów wpływają na działanie i wygląd innych.

Zobacz też: 9 ziół na kobiece dolegliwości. Masz je w swojej kuchni?

Medycyna chińska w leczeniu niepłodności

Ziołolecznictwo jest fundamentem tradycyjnej medycyny Chińskiej. Mieszanki ziół Chińskich, oparte na różnych kombinacjach i proporcjach roślin wybieranych spośród około 1000 aunków wykorzystywancyh w Chińskiej medycynie, dobierane są indywidualnie do każdego przypadku. Część ziół wykorzystywanych przez medycynę Chińską została przeanalizwoana w zachodnich badaniach farmakologicznych.

Lekarze praktykujący tradycyjną medycynę Chińską utrzymują, że niektóre zioła mają zdolność redukowania nieprawidłowości chromosomalnych i poprawy jakości komórek rozrodczych męskich i żeńskich.

W zależności od konkretnego problemu, a którym borykają się dotknięte niepłodnością osoby, lekarz tradycyjnej Chińskiej medycyny zaleca odpowiednią dla danej osoby dietę. Wykluczając lub włączając określone pokarmy do jadłospisnu, można wzmacniać prawidłowe działanie poszczególnych organów i wpływać na kondycję całego organizmu.

Akupunktura

Akupunktura, według praktykujących ją osób, wzmacnia naturalną odpowiedź organizmu i prowokuje go do samoleczenia i dążenia do stabilizacji.

W tradycyjnej Chińskiej medycynie funkcjonuje pojęcie naturalnej energii, znanej jako Qi lub chi. Jej przepływ może przebiegać prawidłowo lub być zakłucany przez różne czynniki fizyczne i psychiczne. Ścieżki, którymi przemieszcza się energia w ciele nazywane są meridianami.

Meridiany tworzą złożoną i skomplikowaną sieć w ciele, łączą organy, charakteryzują ich wzajemne zależności. Każda osoba zaczynająca praktykowanie medycyny Chińskiej musi je poznać i zrozumieć.

Akupunktrura, w tej tradycji, jest działaniem, które ma przywrócić energię na jej właściwe tory. Poprzez stymulację punktów na ciele, akupunktura pomaga usuwać blokady, które pojawiły się w systemie meridian.

Dr Xiao-Ping Zhai

Dr Xiao-Ping Zhai to znana lekarka pracująca w tradycji medycyny Chińskiej, któej specjalnością jest leczenie niepłodności. Jej gabinet od 1996 roku działa w Londynie. Dr Zhai jest lekarzem po studiach medycznych w paradygmacie medycyny zachodniej, tradycyjna medycyna Chińska jest specjalizacją, którą zdobyła później, już po dyplomie.

Zgłaszają się do niej pary walczące z niepłodnością, w większości są to osoby, u których zdiagnozowano niepłodność idiopatyczną i nie znaleziono przyczyny niepowodzeń in vitro. Dr Zhai mówi, że dzieki niej przyszło na świat ponad tysiąc dzieci, zaś skuteczność proponowanej przez nią terapii wynosi 78%.

O jej działaniach BBC nakręciła film dokumentalny, w którym wypowiadają się także leczone przez nią pary. Więcej informacji znajdziecie tutaj.

Czy to działa?

Podobnie jak w przypadku metod alternatywnych, zdania są podzielone. Jedni zarzucają osobom takim, jak dr Zhai żerowanie na nieszczęściu i desperacji ludzi, inni twierdzą, że zawdzięczają jej życie i szczęście. Czy w sytuacji, kiedy zachodnia medycyna zawodzi powinniśmy się poddać i pogodzić z bezdzietnością, czy powinniśmy szukać dalej, w innych tradycjach? Nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie. Każda osoba musi samodzielnie roztrzygnąć, co jest dla niej najlepsze.

E-wydanie Magazynu Chcemy Być Rodzicami znajdziesz tutaj. 

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.