Przejdź do treści

Rusza ministerialny projekt dot. zdrowia prokreacyjnego

Jeszcze przed Świętami Bożego Narodzenia minister zdrowia powołał zespół, który ma zająć się opracowaniem projektu programu zdrowia prokreacyjnego.

Na początku grudnia pisaliśmy o przerwaniu przez nowy rząd refundacji programu in vitro (więcej możesz przeczytać tutaj…). W wywiadzie z nami polityk Prawa i Sprawiedliwości, Tadeusz Cymański, zapowiedział zmiany w całej ustawie o zapłodnieniu pozaustrojowym (więcej możesz przeczytać tutaj…).

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Konstanty Radziwiłł natomiast poinformował, że zamierza w ramach Narodowego Programu Zdrowia (NPZ) zbudować system, który „będzie całościowo zajmował się problemami prokreacji”.

Zarządzenie dotyczące powołania zespołu zaznacza, że celem projektu ma być promocja zdrowia prokreacyjnego oraz  projekt programu polityki zdrowotnej z tego zakresu.

Na czele zespołu stanie wiceminister Jarosław Pinkas, jego zastępcą ma być prof. Krzysztof Kula z Katedry Andrologii i Endokrynologii Płodności łódzkiego Uniwersytetu Medycznego. W składzie znajdą się również konsultanci krajowi z różnych dziedzin. Pielęgniarstwo ginekologiczne i położnicze będzie reprezentowała Leokadia Jędrzejewska, położnictwo i ginekologię prof. Stanisław Radowicki, endokrynologię ginekologiczną i rozrodczość prof. Robert Spaczyński, perinatologię prof. Mirosław Wielogoś, endokrynologię prof. Wojciech Zgliczyński. Poza tym zespół będą tworzyli również naukowcy: prof. Krzysztof Sodowski ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, prof. Krzysztof Szaflik z Kliniki Ginekologii, Rozrodczości i Terapii Płodu Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi oraz dr n. med. Magdalena Nehring-Gugulska oraz przedstawiciele organizacji pozarządowych: prezes Związku Dużych Rodzin Trzy Plus Joanna Krupska oraz członek zarządu Fundacji Mamy i Taty Paweł Woliński. Wśród członków zespołu znalazły się również Joanna Lukosek oraz Anna Maria Rutkowska.

Zaskoczeniem może być obecność dyrektor Departamentu Matki i Dziecka MZ Dagmary Korbasińskiej, która udzielała się aktywnie na rzecz ustawy o in vitro u boku byłego wiceministra, Igora Winnickiego-Radziewicza.

Przewodniczący ma prawo  zaprosić także osoby spoza zespołu. Jego członkom nie przysługuje wynagrodzenie za udział w posiedzeniach.

POWIĄZANE ARTYKUŁY:
Krawczak miażdzy naprotechnologię
Niewykorzystane cykle in vitro przepadną

Magda Dubrawska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Nie mogła zajść w kolejną ciążę… dziś ma SIEDMIORO dzieci!

historia adopcyjna

Amy, 36-letnia pielęgniarka, dorastała jako jedynaczka i jak wiele dzieci niemających rodzeństwa, zawsze chciała mieć dużą rodzinę. Obecnie ma… siedmioro dzieci, a sposób, w jaki stawała się ich mamą, jest wręcz historią na kilka sezonów dobrego serialu!

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Amy i jej mąż Damian przez lata starali się o kolejne dziecko. Ich bliźniaki pojawiły się na świecie niedługo po ślubie, kiedy jednak 5 lat później chcieli powiększyć rodzinę, wciąż i wciąż im się nie udawało. Zaczęli rozważać wtedy zagraniczną adopcję, oboje pracowali jednak w szpitalu i na co dzień widzieli wiele potrzebujących maluchów.

Stąd też pojawił im się pomysł zostania rodziną zastępczą, by w przyszłości mieć też nadzieję na adopcję. Kiedy w 2016 roku małżeństwo stało się licencjonowanymi rodzicami zastępczymi, ich bliźniaki miały już 12 lat, a Damian był także ojcem 20-letniego Gabriela.  

Zobacz też: Rodzina adopcyjna a rodzina zastępcza. Jakie są podobieństwa i różnice?

Nowa droga

TEN telefon otrzymali zaledwie tydzień po zakończeniu programu szkoleniowego, a w Sylwestra trafiła do nich mała Julianna. „To było jak przyniesienie do domu naszego własnego dziecka. Było to najlepsze uczucie. Tyle radości. To było tak, jak byśmy rozpoczynali nowe życie” – słowa Amy cytuje „people.com”.

Już wtedy czuli, że będą chcieli adoptować dziewczynę i w kwietniu 2017 roku tak też się stało. Co ciekawe, w tym samym miesiącu urodził się chłopiec, który nieco później także dołączył do rodziny.

Pomimo, że Amy i Damian planowali wziąć pod swoje skrzydła tylko jednego maluszka, kiedy dostali kolejny telefon, nie wahali się. Co więcej, w maju 2018 okazało się, że najmłodsze z ich dzieci będzie miało nowego braciszka.

Rodzice i tak licznej już gromadki dostali więc pytanie, czy nie zostaliby opiekunami nieurodzonego jeszcze chłopca, a wszystko po to, aby rodzeństwo miało szansę wychowywać się razem. „Potrzebowaliśmy jednego dnia, by przemyśleć zaaranżowanie przestrzeni w domu i powiedzieliśmy „tak” – opowiada Amy. Kiedy trwali więc w oczekiwaniu… znów dostali telefon!

Mała dziewczynka trafiła do ich domu w październiku, a nowo narodzony chłopczyk zaledwie 10 dni po niej. Julianna ma więc obecnie około 2 lat, jeden z chłopców jest o 4 miesiące młodszy, dziewczynka ma około 3 miesięcy, a najmłodsze z dzieci zaledwie dwa tygodnie mniej. Miała to być sytuacja tymczasowa, tymczasem teraz rodzina ma nadzieję, że już zawsze właśnie tak to będzie wyglądało! Julianna jest już oficjalnie córką Amy i Damiana, procesy adopcyjne pozostałej trójki są w toku.

Zdecydowanie bycie rodziną adopcyjną stanowi wyzwanie, w przypadku Amy i Damiana pojawiają się jeszcze dodatkowe, trudne sytuacje zewnętrzne. Dzieci różnią się kolorem skóry, co niestety nie dla wszystkich jest zrozumiałe i zdarza się, że pojawiają się niełatwe komentarze.

Amy jednak podkreśla, że kocha adopcyjne dzieciaki tak samo, jak te, które urodziła. I owszem, chciała mieć dużą rodzinę, ale nie spodziewała się, że aż tak!

Zobacz też: Poznaj Kalani i Jarani – siostry bliźniaczki o różnych… kolorach skóry!

Historia adopcyjna z happy endem

Jest to jedna z tych historii, które dają nadzieję zarówno rodzicom chcącym stworzyć rodzinę adopcyjną, jak i maluchom oczekującym na to, że ktoś zapewni im prawdziwy dom. Każdy kraj ma oczywiście inne procedury, wymagania, ograniczenia, ale podobne historie dzieją się na całym świecie – także u nas.

Na pewno jedną z nich jest doświadczenie małego Wiktora, który urodził się z zespołem Downa. Jego nowi rodzice, aby móc poznać chłopca, przejechali 2,5 tysiąca km! Marina i Erik z Kalifornii wzięli pod swoje skrzydła podopiecznego fundacji „Dom w Łodzi”. Co więcej, ich historia przypomina opisaną tu rodzinę Amy i Damiana – nowi rodzice Wiktora już przed nim mieli bowiem ośmioro dziec! [przeczytaj więcej: KLIK]! Śmiało można więc opisać to jako „happy end”.

Zobacz też: „Adopcja? Przykro mi, nie wygląda to tak jak na filmach” – mocne słowa, które zderzają wyobrażenie z rzeczywistością

Tutaj kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło:People.com

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Mamo, poczytaj mi o tym skąd się wzięłam – jak rozmawiać z dziećmi o adopcji?

Mamo, poczytaj mi o tym skąd się wzięłam - jak rozmawiać z dziećmi o adopcji?
Na polskim rynku wydawniczym pojawiło się w ostatnich latach sporo publikacji skierowanych do dzieci żyjących w rodzinach adopcyjnych. – fot.Fotolia

“A co jej powiemy kiedy zacznie pytać dlaczego nie mieszka ze swoją prawdziwą rodziną?” – wszyscy adopcyjni rodzice w którymś momencie stają przed tym problemem. Jeśli dziecko w dniu adopcji jest zbyt małe, by pamiętać biologicznych rodziców lub dom dziecka, niektórzy rodzice odkładają rozmowę do czasu, aż dziecko będzie dorosłe. Czy słusznie? Nie nam to osądzać, są różne dzieci i różne rodziny. Wiemy jednak, że wiele dzieci ma wspomnienia z domu dziecka lub rodzinnego domu, choć nie do końca rozumie, co się z nimi działo. Wiemy też, że dzieci zadają masę pytań i czują silną potrzebę zrozumienia swojej relacji z adopcyjnymi rodzicami.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Adopcja w książkach dla dzieci

Na polskim rynku wydawniczym pojawiło się w ostatnich latach sporo publikacji skierowanych do dzieci żyjących w rodzinach adopcyjnych. Pozycje te w empatyczny i dostosowany do wieku sposób pomagają dzieciom zrozumieć zjawisko adopcji i pobudki, jakimi kierowali się adopcyjni rodzice decydując się na zabranie ich do siebie. Historia opisana w książce może stać się wstępem do rozmowy o własnej historii dziecka. Większość książek skierowanych do dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym ma piękne, działające na wyobraźnię i emocje ilustracje, które ułatwiają dziecku utożsamienie się z bohaterem lub bohaterką historii.

Adoptowany kolega w klasie

Książki podejmujące temat adopcji to także wartościowy materiał edukacyjny dla dzieci żyjących w swoich biologicznych rodzinach. Adoptowane dzieci w pierwszych klasach szkoły, czy jeszcze w przedszkolu bywają wytykane palcami, traktowane jako “inne”. Starając się dojść do przyczyn takiego zachowania, często odkrywamy, że wynika ono z tego, że o adopcji z dziećmi się nie rozmawia. Słysząc, że ktoś jest adoptowany, dzieci nie wiedzą z czym mają do czynienia, nie potrafią zrozumieć sytuacji, w jakiej znajduje się ich koleżanka lub kolega. Czytając dziecku książki o adopcji, albo zachęcając starsze dziecko do ich samodzielnego czytania, sprawiamy, że dziecko dowiaduje się czegoś ważnego o świecie, staje się bardziej otwarte na innych i empatyczne.  

Zobacz też: Adopcja po polsku – raport NIK

Co czytać dziecku o adopcji?

W przypadku młodszych dzieci najlepiej sprawdzają się książki, które dają rodzicom możliwość tworzenia własnej narracji, dostosowanej do poziomu rozwoju emocjonalnego i osobowości dziecka. Duże, sugestywne ilustracje i niewielka ilość tekstu pozwalają na rozmowę z dzieckiem na temat sytuacji, które widzi na obrazkach. Dziecko uczy się w ten sposób odczytywać emocje bohaterów historii i zaczyna tworzyć opowieść o swoim doświadczeniu. Takie możliwości daje Rebecca Elliott w książeczce “Dziewczynka z ZOO”.

Książeczka Agnieszki Frączek “Jeśli Bocian nie przyleci, czyli skąd się biorą dzieci” to wesoła, wzruszająca historia pisana wierszem. Opowiada o poszukiwaniu upragnionego malucha, wielkiej radości ze spotkania z dzieckiem i pełnej miłości rodzinie adopcyjnej. Zresztą, zobaczcie fragment i oceńcie sami:

„Wreszcie tata rzekł: – Kochanie….

Jest też inne rozwiązanie.

Nie mogliśmy sprawić sami,

by maluszek był tu z nami,

ale go kochamy przecież!

Może on już jest na świecie?

Tak jak w bajkach – hen, daleko

za górami i za rzeką..?

Trzeba tylko go odnaleźć”.

Dla dzieci w wieku wczesnoszkolnym odpowiednia będzie książka Katarzyny Kotowskiej “Jeż”. Opowiada historię chłopca z domu dziecka, który zostaje adoptowany przez parę od dawna planującą powiększenie rodziny. “Jeż” to opowieść o przełamywaniu nieufności i strachu, budowaniu zaufania i miłości.

Zobacz też: Czy rozumiesz swoje adoptowane dziecko?

Książki o adopcji dla rodziców

Rodzicom adopcyjnym, również tym, którzy dopiero zastanawiają się nad adopcją, krążą po głowie setki pytań i obaw, o których nie koniecznie chcą i potrafią rozmawiać. Pomocne w przełamywaniu lęku i otwieraniu się na rozmowę na temat własnych przeżyć może okazać się poznanie historii ludzi, którzy zdecydowali się wychowywać adoptowane dziecko.  

Ciekawą pozycją jest “Będziesz moim wszystkim” Hanny Barełkowskiej i Aleksandry Pilimon. Autorki nie lukrują tematu, szczerze piszą o trudnościach, które spotykają adopcyjne rodziny, opowiadają o zderzeniu marzeń z rzeczywistością.

Katarzyna Kolska w “Moje dziecko gdzieś na mnie czeka. Opowieści o adopcji”  przytacza prawdziwe historie rodziców adopcyjnych oraz adoptowanych dzieci. Pełne emocji relacje dotyczące trudności, szczęśliwych zakończeń i dramatycznych zwrotów akcji mogą pomóc rodzicom adopcyjnym w zrozumieniu własnych uczuć i podsunąć im rozwiązania na przyszłość. Książka sprawdzi się też jako lektura dla nastolatków.

E-wydanie Magazynu Chcemy Być Rodzicami kupisz tutaj. 

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. Zawodowo interesuje się prawami człowieka i etyką medyczną. W czasie wolnym dużo czyta - najchętniej z jednym ze swoich trzech kotów na kolanach, trenuje roller derby i fotografuje.

Torba do porodu. Czyli jak przygotować się do szpitala

Torba do porodu. Czyli jak przygotować się do szpitala
Aby niczego nie zapomnieć, torbę, którą chcesz wziąć ze sobą do szpitala spakuj wcześniej. – fot.Położna na Medal

Każda ciężarna z niecierpliwością czeka na dzień porodu. Wyznaczony termin porodu nie zawsze jest dniem urodzenia się dziecka. Natura lubi nas zaskakiwać. Czas narodzin nie zawsze przychodzi w spodziewanym momencie. Oprócz przygotowania psychicznego i fizycznego warto też zatroszczyć się o rzeczy, które są lub mogą być potrzebne w czasie pobytu w szpitalu. O tym, co powinno się znaleźć w torbie przyszłej mamy idącej do szpitala, radzi Marzena Langner – Pawliczek, położna i ambasadorka Kampanii „Położna na medal”.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Spakuj się wcześniej

Aby niczego nie zapomnieć, torbę, którą chcesz wziąć ze sobą do szpitala spakuj wcześniej. W tym celu pomocne będzie wypisanie rzeczy i posegregowanie ich grupami. Osobiście znam pacjentki, które szykują szpitalny ekwipunek dwa miesiące przed wyznaczonym terminem porodu. Myślę, że  jest to dobry pomysł, ponieważ zawartość torby zawsze można skorygować. Staraj się wszystkie dokumenty trzymać w jednym miejscu. Ważne jest abyś w momencie przyjścia do szpitala miała je przy sobie. Część dokumentów będzie potrzebna na izbie przyjęć, gdzie dokonuje się rejestracji pacjentki, a w niektórych szpitalach wstępnego przyjęcia położniczego. Dokumentacja zebrana podczas całej ciąży staje się dla personelu medycznego dodatkowym źródłem informacji o pacjentce.

Dokumenty, które będą potrzebne w szpitalu

  • karta przebiegu ciąży (najważniejszy dokument dla ciężarnej),
  • oryginalne badanie grupy krwi oraz wymaz w kierunku paciorkowców,
  • wszystkie wyniki badań wykonanych w ciąży, konsultacje specjalistyczne, wypisy z wcześniejszych pobytów w szpitalu w obecnej ciąży i z poprzednich porodów jeżeli wystąpiły wtedy jakie problemy,
  • plan porodu (warto się zainteresować, bo niektóre szpitale mają swoje autorskie),
  • deklaracja wyboru położnej rodzinnej (którą możesz wybrać już w 21 tyg. ciąży),
  • deklaracja wyboru pediatry i poradni dziecięcej,
  • dokument tożsamości (zwykle jest nim dowód osobisty),
  • urzędowe uznanie dziecka nienarodzonego, jeżeli pozostajecie w związku nieformalnym,
  • ważne ubezpieczenie.

Skierowanie nie jest konieczne.

Jeśli nie masz ważnego ubezpieczenia pamiętaj, że państwowa służba zdrowia zapewnia wszystkim Polkom bezpłatne prowadzenie ciąży oraz nieodpłatną opiekę położniczą do szóstego tygodnia po porodzie (ustawa z 2004 roku). Bezpłatnej opiece podlegają również dzieci do 18 roku życia. Jedynym warunkiem jest posiadanie polskiego obywatelstwa. Przydatne będzie posiadanie informacji dotyczących pracodawcy, a także osoby, którą upoważniamy do otrzymywania wiadomości o stanie twojego zdrowia. Jeżeli chodzi o rzeczy osobiste najlepiej jest dopytać w szpitalu, w którym planujesz rodzić. Większość szpitali ma swoje wytyczne, ale są rzeczy, które powinnaś zabrać.

Przybory do pielęgnacji ciała

  • pasta i szczoteczka do zębów, pudełko ochronne na szczoteczkę, kubek,
  • szampon do włosów,
  • mydło lub żel pod prysznic,
  • szczotka, grzebień do włosów,
  • dwa ręczniki (kąpielowy i zwykły),
  • klapki do kąpieli,
  • papier toaletowy,
  • szare mydło lub żel do higieny intymnej,
  • podpaski maxi lub tzw. pieluchy poporodowe,
  • podkłady jednorazowe,
  • dodatkowe preparaty wspomagające gojenie rany krocza (niekoniecznie),
  • gumowy krążek lub koło do nauki pływania do podłożenia pod pośladki również może się przydać

Odzież osobista

  • trzy koszule nocne, najlepiej z dużym rozpięciem lub specjalne dla kobiet karmiących (jedna bardziej zużyta którą bez sentymentu wyrzucisz gdyby była bardzo zabrudzona),
  • cienki szlafrok – może okazać się mało przydatny gdyż na oddziałach położniczych jest zazwyczaj ciepło ze względu konieczność utrzymania odpowiedniej temperatury ciała noworodków,
  • kapcie z tworzywa łatwo zmywalnego, które łatwo zakłada się na nogi,
  • majtki jednorazowe siatkowe, mogą też być flizelinowe (nie jestem ich zwolenniczką) rozwiązujące problem wielorazowych zabrudzonych odchodami poporodowymi (dostępne w aptekach). Mimo wszystko uważam, że babcine bawełniane i tak są najlepsze,
  • biustonosz dla karmiących – kup właściwy, bez uciskających fiszbin, ale też nie wiotki z samej cienkiej bawełny- taki nie podtrzyma właściwie nabierających pokarmu piersi (zasięgnij porady doświadczonej brafitterki)

Dla dziecka nie potrzeba wiele.

  • pieluszki jednorazowe,
  • chusteczki nawilżane,
  • można mieć dodatkowy kocyk lub rożek w chłodne miesiące,
  • czapeczkę.

Tak jest w większości szpitali. Nie zapomnij o wodzie mineralnej, coli, landrynkach, żelkach dla siebie. Gdy już zdołasz wszystko to zorganizować i upchnąć w torbie, postaw ją w widocznym miejscu i spokojnie  czekaj na TEN  dzień. Powodzenia.

Ekspert

Marzena Langner - Pawliczek

Położna, Ambasadorka kampanii i konkursu „Położna na medal”.

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Cesarskie cięcie na żywo

Cesarka na żywo
Pierwsze cesarskie cięcie w telewizji. – Fot. Pixabay

Australijska telewizja wyemitowała relację z cesarskiego cięcia w programie „Operation live”. 11 lutego 2019 roku, tysiące widzów mogło oglądać cud narodzin na żywo.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Szczęśliwa mama Erine Bougasa, przywitała swojego syna na oczach telewizyjnej publiki, w szpitalu w Sydney. Relacja wzbudziła kontrowersje, pojawiły się głosy, że cesarka na żywo jest kolejnym krokiem w stronę voyeryzmu – formy podglądactwa, coraz bardziej popularnej we współczesnym świecie.

Zobacz też: Jak wygląda cesarskie cięcie? Zobacz film.

Cesarka na żywo – co na to lekarze?

Wypowiedzieli się także lekarze, obawiający się o matki, u których po obejrzeniu programu mogły pojawić się szok i lęki.

Jeden ze znanych położników, dr Steven Tan wypowiedział się w Sunday Telegraph – „operacja cesarskiego cięcia na żywo nie została wyemitowana, aby zapewnić bezpieczeństwo mamie i nienarodzonemu dziecku” .

Link do filmu znajdziesz tutaj.

Źródło: Kidspot.com.au

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.