Przejdź do treści

Rozmowa z psychologiem – co nas czeka w ośrodku adopcyjnym?

Drogi do rodzicielstwa mogą być bardzo różne. Niektóre z nich prowadzą do ośrodków adopcyjnych, w których czeka nas rozmowa z psychologiem. Dla wielu jest ona wielką niewiadomą, być może stresującą sytuacją. Czy jest się czego obawiać i czego możemy się po takim spotkaniu spodziewać? Więcej opowiedziała nam Marta Baranowska, psycholog ze szczecińskiego ośrodka adopcyjnego Fundacji Mam Dom.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Czego możemy spodziewać się po rozmowie z psychologiem w ośrodku adopcyjnym?

Marta Baranowska: Każdy ośrodek ma inną specyfikę prowadzenia badań pedagogicznych i psychologicznych. Bez względu na ich tryb i stosowane metody, wszędzie rozmowa z psychologiem dotyczy intymnych, niezwykle ważnych, nieraz bolesnych kwestii. Między innymi drogi ku rodzicielstwu, jaką przebyli małżonkowie, zanim przyszli do ośrodka adopcyjnego. Rozmowa ta, mniej lub bardziej wprost, porusza problem akceptacji bezpłodności swojej czy też partnera, przeżywanej często jako niesprostanie roli kobiety/mężczyzny, niekiedy zaś jako niesprawiedliwość losu. Albo, w przypadku osób samotnych chcących adoptować dziecko, dotykamy problemu akceptacji – także w kontekście społecznym – siebie jako kogoś, kto nie zdołał lub nie chciał związać się na stałe z innym dorosłym, a mimo to pragnie stworzyć rodzinę.

Czy w jakimś sensie rozmowa z psychologiem podczas procesu adopcyjnego jest wyjątkowa, różni się od każdej innej rozmowy psychologicznej?

Tak, to rozmowa jedyna w swoim rodzaju. Po pierwsze pamiętajmy, że jest to rozmowa służąca postawieniu diagnozy, a nie np. wsparciu człowieka w trudnej sytuacji, w której w istocie się znajduje. Niemniej jednak diagnosta musi dbać o komfort diagnozowanego. Z reguły moi rozmówcy kończą te spotkania, mimo ich wagi i tematyki, z pozytywnymi odczuciami.

W przeciwieństwie do badań psychologicznych wykonywanych dla innych celów, tematyka rozmów w diagnozie kandydatów dotyczy tego, co może być powiązane z zakładanym adoptowaniem dziecka. Dotyczy zatem głównie małżonków, jako pary pragnącej być rodzicami, oraz ich motywacji do tego rodzaju rodzicielstwa. Bardzo specyficzne dla tej rozmowy jest jej usytuowanie w ramach szerszego procesu diagnostyczno-szkoleniowego, prowadzącego do kwalifikacji. Diagnozuje i kwalifikuje zespół, łącząc informacje z rozmów, z dokumentów i z obserwacji, a nie poszczególni specjaliści oddzielnie, pomimo sporządzania oddzielnych opinii. Ponadto dzieje się to wszystko w czasie co najmniej kilku miesięcy spotkań pracowników ośrodka z kandydatami.

O co podczas takiej rozmowy może nas pytać psycholog?

W zasadzie, może zapytać o wszytko 🙂 Na pewno w każdym ośrodku psycholog zapyta o historię związku i starania się o potomstwo. Prawie na pewno o rodziny pochodzenia obojga kandydatów, czyli ich rodziców, rodzeństwo, a także o oczekiwania, czy wyobrażenia dotyczące adoptowanego dziecka. Psycholog lub pedagog może zapytać też przykładowo o doświadczenia w opiece nad dziećmi – siostrzeńcami czy bratankami. O wizję właściwego wychowania. O wartości i zwyczaje, jakie kandydaci chcą dziecku przekazać, choć te ostatnie obszary są raczej przedmiotem diagnozy pedagogicznej.

Czy powinniśmy się do takiej rozmowy, spotkania z psychologiem w jakiś szczególny sposób przygotować?

Myślę, że nie. Nie warto z góry obmyślać, co się powie, ani tym bardziej szukać u znajomych i w internecie wskazówek. Mogą się one okazać chybione i jeszcze pogrążyć „przygotowanego” kandydata. Spontaniczne wypowiedzi badanych najlepiej prowadzą do celu, jakim jest trafna psychologiczna diagnoza kandydatów.

Pamiętajmy, że pełna, oparta na szczerej rozmowie diagnoza służy nie tylko proponowanemu w przyszłości dziecku. W nie mniejszym stopniu służy też samym kandydatom, ukierunkowując ich dalsze działania, a niekiedy chroniąc przed niewłaściwym czy przedwczesnym wyborem.

Pomyślałam jednak o przygotowaniu się w innym znaczeniu. Warto być w momencie diagnozy w miarę możliwości wypoczętym, spokojnym, i nie spieszyć się nigdzie.Siedzenie „jak na szpilkach”, bo za godzinę mam pociąg albo spotkanie w firmie, nie sprzyja swobodnej i szczegółowej rozmowie. Dobrze się sprawdza, gdy kandydaci biorą dzień urlopu na spotkanie z psychologiem w ośrodku. Choć nie zajmuje ono oczywiście ośmiu godzin.

Wynika z tego, że może właśnie lepiej, żebyśmy wnieśli do takiej rozmowy siebie, bez żadnego przygotowania, być może nawet swego rodzaju kreacji?

Im więcej otwartości kandydatów w trakcie rozmów z pracownikami ośrodka, tym lepiej diagności poznają ich faktyczne zasoby osobowościowe, rodzinne, materialne. Lepiej określą mocne i słabe strony rodziny, do której trafi dziecko. Pamiętajmy, że jest ono zawsze w jakiś sposób obciążone. Jeśli nie aż deficytami rozwojowymi, czy też FAS, to przynajmniej faktem porzucenia przez rodziców biologicznych, z którym i dziecko i jego nowi rodzice będą musieli się zmagać.

Ta uczciwość i otwartość są istotne nie tylko dla doboru najbardziej odpowiedniej rodziny dla danego dziecka. W razie ewentualnych problemów małżeńskich, czy wychowawczych w przyszłości, nieraz kilka lat po adopcji, łatwiej będzie obu stronom – adopcyjnym rodzicom i pracownikom ośrodka – podjąć dialog. Szybciej będzie można znaleźć rozwiązania trudnej sytuacji.

Czy jest coś, czego możemy się podczas takiej rozmowy obawiać?

Kobiety i mężczyźni, których badam jako psycholog ośrodka Fundacji Mam Dom, często na koniec wyznają, że idąc na spotkanie z psychologiem bali się, iż źle wypadną. Że nie będą się nadawali, bo np. są za mało wykształceni, niewiele zarabiają, albo pochodzą z przemocowej czy rozbitej rodziny. I na ogół, co zrozumiałe, mają tendencję przedstawiać siebie, swoich małżonków i dalszą rodzinę w jak najlepszym świetle. Tam gdzie tylko da się coś „podkolorować” bez możliwości weryfikacji. Tymczasem wiadomo, że małżeństwa idealnie dobrane, oraz rodziny bez konfliktów, oraz ludzie niemający dalekich krewnych, których można by się powstydzić, należą do rzadkości.

Oczywiste też dla doświadczonego psychologa jest to, że każdy człowiek ma jakieś słabsze strony. I że jeśli nie stale, to przynajmniej okresowo, jego samopoczucie, funkcjonowanie, wybory odstają od tego, co uważa się potocznie za „normalne”. W diagnozie więzi między małżonkami pamiętam o tym, że para, która przetrwała razem rozczarowanie i ból związane z bezpłodnością, stres i napięcia towarzyszące trudnej i nieraz wieloletniej walce o poczęcie dziecka, już samym tym faktem daje świadectwo trwałości więzi. Jest to prawdopodobnie najważniejszy aspekt „nadawania się” kandydatów na rodziców adopcyjnych. Chodzi przecież o stworzenie dziecku bezpiecznego, stabilnego, pełnego miłości domu.

Jedyne czego kandydaci mogą się realnie „obawiać” ze strony psychologa, a można by też powiedzieć przewrotnie: na co powinni mieć nadzieję, to że w trakcie diagnozy wyjdzie na jaw rodzaj ich motywacji. Być może zupełnie nie odpowiada on celowi jakim jest adopcja.

Może okazać się też, że jedno z nich w gruncie rzeczy tego nie chce, a pozornie zgodziło się „dla świętego spokoju”. Uchwycenie takiej niespójności może uchronić tę rodzinę, powiem bez przesady, przed nieszczęściem. Nie wspominając o powierzonym dziecku. Są to sytuacje w praktyce bardzo rzadkie.

Pary, które do nas trafiają, mają zwykle motywację silną, obopólną i prawidłową. Nieco częściej zdarza się, że podczas rozmowy z psychologiem okazuje się, iż na wszczęcie procedur prowadzących do kwalifikacji jest z jakiegoś względu za wcześnie. Nie wyklucza to kontynuacji procesu diagnostyczno-szkoleniowego w późniejszym czasie, potrzebnym kandydatom np. na przeżycie żałoby po utracie dziecka biologicznego lub uporządkowanie jakiś istotnych spraw. To także jest z korzyścią dla kandydatów. Chociaż widoczną dla nich z perspektywy czasu, ponieważ nieraz z początku sądzą, że im szybciej otrzymają kwalifikację, tym lepiej.

Jaki jest cel takich rozmów, zarówno z punktu widzenia przyszłych rodziców, jak i z punktu widzenia specjalistów z ośrodka?

W zasadzie diagnoza psychologiczna jest bardzo istotnym elementem, choć zajmującym kandydatom relatywnie niewiele czasu, przygotowania ich do adopcji. Pierwszym naszym celem jest określenie gotowości kandydatów do przysposobienia dziecka. Ściślej – do rozpoczęcia pełnej procedury diagnostyczno-szkoleniowej w tym kierunku. Pozwala to włączyć kandydatów na listę oczekujących na szkolenie, poprzedzone jeszcze tak zwanym wywiadem środowiskowym, czyli wizytą pracownika ośrodka w ich miejscu zamieszkania. Jest to połączone z wystandaryzowaną rozmową na różne tematy. Związane są one również z zasobami materialnymi, zdrowiem i stylem życia kandydatów.

Drugim celem psychologa jest zebranie danych koniecznych do sporządzenia opinii. Zawiera ona taki opis funkcjonowania kandydatów, który pozwoli nie tylko na ich pozytywną kwalifikację, ale też na oddanie ich indywidualnych cech – jako jednostek i jako pary. Pozwoli to w przyszłości na przewidywanie, czy dane dziecko czułoby się dobrze w tej rodzinie.

Trzecim, może nie tyle celem, co dodatkowym efektem diagnozy, bywa określenie obszarów, w których warto coś „poprawić”. Często konieczna jest modyfikacja błędnych wyobrażeń o specyfice adopcji, co z założenia powinno nastąpić w trakcie szkolenia.

Niekiedy wskazane jest uzgodnienie między małżonkami, już w ramach „zadania domowego”, oczekiwań związanych z reorganizacją ich życia domowego i zawodowego po przyjęciu dziecka do rodziny. Czasami diagnoza pokazuje np. tendencje neurotyczne, pracoholizm, czy nieprzepracowane problemy związane z historią życia, albo zbyt ścisłe więzi któregoś z małżonków z rodzicami, w sensie nieodseparowania emocjonalnego. Nie dyskwalifikuje to automatycznie osoby, czy pary pragnącej przysposobić dziecko. W czasie oczekiwania na kwalifikację, a potem na propozycję dziecka, można i nad tym popracować. Zarówno z pomocą terapeuty, jak i samodzielnie, jeśli problem nie jest zbyt głęboki.

Im dłużej kandydaci „wybierali się” do ośrodka od momentu ich pierwszej rozmowy o możliwości adopcji, tym więcej zwykle mają omówionych oczekiwań wobec dziecka. Konkretnie jego wieku, płci, stanu zdrowia. W toku diagnozy powinni dojść do uzgodnienia między sobą tych oczekiwań. Z wielu względów warto też, aby nie były one zbyt ścisłe, zbyt wąskie. Niestety duża część dzieci szukających domu nie cieszy się stuprocentowym zdrowiem. W tym obszarze badana jest w ośrodkach, niekoniecznie przez psychologów, gotowość kandydatów oraz ich możliwości poradzenia sobie z opieką nad dzieckiem z deficytami, z zaburzeniami emocjonalnymi, przewlekle chorym czy choćby bardziej wymagającym np. wcześniakiem, alergikiem. Poszukiwane są też osoby pragnące stworzyć rodzinę dla rodzeństw i dzieci starszych. Taka gotowość w praktyce znacznie skraca czas oczekiwania do adopcję. Zadaniem diagnosty nie jest jednak skłanianie kandydatów do określonych rozwiązań, tylko badanie, na ile byliby oni zdolni i gotowi podołać takim wyzwaniom i czy ewentualna tego typu deklaracja jest dobrze przemyślana.

Marta Baranowska – psycholog, psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego. Od 15 lat pracuje przede wszystkim z dziećmi i młodzieżą oraz ich rodzicami. 

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Zaświadczenie o przyczynach bezdzietności i opinia proboszcza. Procedury adopcyjne po polsku

Procedury adopcyjne w Polsce /Na zdjęciu: tata trzyma małego chłopca na rękach, obok mama - trzyma dziecko za rękę
Fot.: Jonathan Daniels /Unsplash.com

Procedury w polskich ośrodkach adopcyjnych trwają średnio dwa lata. Nie każdy kandydat na rodzica może liczyć na ich pomyślny finał. Problemem jest zbyt mała liczba dzieci z uregulowaną sytuacją prawną, ale też liczne trudności proceduralne i brak jednolitych kryteriów kwalifikacyjnych, które byłyby stosowane we wszystkich placówkach. A to stwarza ogromne pole do nadużyć.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Procedury adopcyjne prowadzone są w Polsce przez ośrodki publiczne i niepubliczne. Kandydaci na rodziców mają możliwość samodzielnego wyboru placówki, w której będą ubiegać się o adopcję dziecka. Niestety, ośrodków, do których można się udać, jest niewiele. Po reformie, która weszła w życie w 2012 r., ich liczba spadła o ponad 30 proc. Na cały kraj mamy obecnie ok. 65 placówek adopcyjnych, ale nie rozkładają się one równomiernie na poszczególne województwa. Najwięcej znajduje się w Śląskiem (10) i Mazowieckiem (9), najmniej – w Podkarpackiem i Świętokrzyskiem (po 1).

Procedury adopcyjne w Polsce. Różne ośrodki, różne kryteria

Zgodnie z alarmującymi danymi Najwyższej Izby Kontroli, od czasu zmiany regulacji prawnych nikt kompleksowo nie badał, jak zreformowany system adopcyjny sprawdza się w praktyce. Pierwszy raport dotyczący realizacji zadań przez ośrodki zajmujące się adopcją powstał dopiero w sierpniu br. Opracowano go na podstawie kontroli NIK, którą zostało objętych 15 ośrodków adopcyjnych (¼ wszystkich działających w Polsce), w tym trzy zajmujące się adopcją zagraniczną.

Co wykazały te analizy? NIK zwrócił uwagę m.in. na to, że w przepisach regulujących procedury adopcyjne nie zawarto jednolitych kryteriów, które byłyby tożsame dla wszystkich ośrodków. To sprawia, że praktyki znacząco różnią się pomiędzy jednostkami – ich przedstawiciele nierzadko kierują się bowiem własnymi regułami. Te zaś często wykraczają poza wymogi ustawowe. Dotyczy to m.in. dokumentacji medycznej, opinii wskazanych podmiotów czy uznawalności szkoleń.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Aaaby poznać swoje korzenie… Jak w Polsce wyglądają poszukiwania biologicznej rodziny?

Opinia pana, wójta i plebana. Ponadustawowe wymagania ośrodków adopcyjnych

Z raportu NIK wynika, że część ośrodków adopcyjnych żądało, by kandydaci na rodziców przedstawili zaświadczenia o stanie zdrowia. W niektórych placówkach wymagano przedłożenia zaświadczeń lekarskich dotyczących przyczyn bezdzietności czy zdrowia psychicznego, a także dokumentów z poradni leczenia uzależnień. W kilku ośrodkach kandydaci, którzy mają za sobą nieudane małżeństwo, musieli przedstawić dane z wyroków rozwodowych.

Jeszcze więcej kuriozalnych wymogów stawiano kandydatom na rodziców adopcyjnych w ośrodkach katolickich. W dwóch skontrolowanych placówkach niezbędne było okazanie opinii parafii oraz świadectwa ślubu kościelnego. Trzy inne miały dodatkowe preferencje co do wieku potencjalnych rodziców i różnicy wiekowej pomiędzy nimi a dzieckiem.

Co więcej, we wszystkich podmiotach, które skontrolowano, weryfikacją kandydatów na rodziców zajmowały się komisje złożone wyłącznie z pracowników danego ośrodka adopcyjnego. Nie opracowano przy tym procedur odwoławczych, które pozwalałyby na ponowną ocenę niekorzystnych rozstrzygnięć wobec starających się o dziecko. Z tego powodu nikt nie odwołał się od opinii komisji kwalifikacyjnych ani nie złożył skargi na ich działalność.

NIK zauważa, że takie praktyki prowadzą do braku transparentności działania placówek adopcyjnych.

– Chociaż ich pracownicy mają w ręku ogromne kompetencje podczas całej procedury adopcyjnej, to nie istnieją metody ograniczające ich dowolność i uznaniowość w podejmowaniu decyzji – podkreśla Krzysztof Kwiatkowski, prezes Najwyższej Izby Kontroli.

ZOBACZ TEŻ: Rozmowa z psychologiem – co nas czeka w ośrodku adopcyjnym?

Niejasne procedury, a nawet korupcja. Na to skarżą się kandydaci na rodziców adopcyjnych

Na niejasności i przeszkody proceduralne wskazują także wyniki anonimowej ankiety przeprowadzonej pośród zainteresowanych adopcją dziecka. Wielu respondentów zwróciło uwagę, że w jednych ośrodkach adopcyjnych ważny był staż małżeński, a w innych nie brano go wcale pod uwagę. W różnych placówkach różnie rozpatrywano także kwestię adopcji przez osoby samotne.

Dodatkowym problemem okazała się kwestia tak podstawowa, jak dostęp do informacji.

– Kandydaci na rodziców często nie wiedzą np., ile osób oczekuje na adopcję, ile w danym momencie dzieci zgłoszono ani nawet ile adopcji ośrodek już przeprowadził – dodaje prezes NIK.

Co dziesiąty ankietowany twierdził ponadto, że istotną przeszkodą była znaczna odległość do najbliższego ośrodka adopcyjnego. Tylko o połowę mniej badanych spotkało się z poważnymi nieprawidłowościami w pracy placówek: w zakresie naruszenia poufności postępowań (4%), a nawet o charakterze korupcyjnym (5%).

CZYTAJ TAKŻE: Sandra Bullock opowiada o adopcji. Jej historia zainspirowała inne kobiety

Procedury adopcyjne w Polsce. Chętnych więcej niż dzieci z uregulowaną sytuacją prawną

W skontrolowanych ośrodkach niemal wszystkie zakwalifikowane do adopcji dzieci (98 proc.) znalazły w badanym okresie nowych rodziców. Zdaniem NIK, wynika to przede wszystkim z faktu, że liczba potencjalnych rodziców znacznie przewyższa liczbę dzieci z uregulowaną sytuacją prawną, która umożliwia skierowanie ich do adopcji. W ostatnich latach spadają jednak wskaźniki adopcji zagranicznych. Kwalifikację do nich uzyskało w 2015 r. 326 dzieci, rok później – 309, a w pierwszej połowie 2017 r. – zaledwie 75.

Jednocześnie przedstawiciele Izby zauważyli, że niewiele dzieci opuszcza pieczę zastępczą, czyli domy dziecka i rodziny zastępcze. Od 2015 r. do pierwszego półrocza 2017 r. tylko 6 tys. dzieci z ok. 75  tys. umieszczonych w pieczy zastępczej uzyskało kwalifikację do adopcji. W opinii NIK problemem są przedłużające się postępowania sądowe i niewystarczające działania powiatów na rzecz wyprowadzania dzieci z pieczy zastępczej.


Na podstawie przeprowadzonej kontroli sporządzono łącznie 75 zaleceń dla 11 z 15 analizowanych ośrodków adopcyjnych. Pełny raport dostępny jest na stronie NIK [plik PDF].

Źródło: nik.gov.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: Rodzina adopcyjna a rodzina zastępcza. Jakie są podobieństwa i różnice?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Zaświadczenie o niepłodności w ośrodkach adopcyjnych. Dokument nie/wymagany?

zaświadczenie o niepłodności w ośrodkach adopcyjnych
fot. Pixabay

Procedury adopcyjne są sformalizowane i szczegółowo opisane w przepisach prawnych. Jednak każdy ośrodek adopcyjny przyjmuje często własną praktykę kwalifikacji na rodziców adopcyjnych, m.in. dotyczącą zaświadczeń o zaprzestaniu leczenia niepłodności. a co w sytuacji, gdy ktoś się nie leczył?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Czytelniczki często piszą nam o Ośrodkach Adopcyjnych, które oczekują wyżej wspomnianego oświadczenia. Dla wielu z nich jest to trudny do spełniania wymóg (swoje doświadczenia w tej kwestii szczerze opisała Iza z krótki blog w CHBR z 08/2015.

Tekst Izy i polemika Magdaleny Modlibowskiej na www.chbr.pl, w tekście pt. Zjeść ciastko i mieć ciastko). Do naszej redakcji ostatnio wpłynął e-mail od czytelniczki, w którym opisuje ona swój kontakt z ośrodkiem adopcyjnym.

Zobacz także: Zaświadczenie o przyczynach bezdzietności i opinia proboszcza. Procedury adopcyjne po polsku

„Poczułam się głęboko urażona i dotknięta”

Szanowni Państwo

dzisiaj odbyliśmy wizytę wraz z mężem w jednym z ośrodków adopcyjnych. Było to drugie spotkanie. Na stronie ośrodka opisane są wymagane dokumenty. Wszystkie je skompletowaliśmy i przynieśliśmy. Jednak pani w ośrodku powiedziała, że musimy donieść także zaświadczenie o płodności/bezpłodności i że jest to wymagane. Mamy wykonać bardzo dużo badań. Jednak nasz ogólny stan zdrowia został oceniony przez lekarzy rodzinnych na bardzo dobry.

Chcemy adoptować dziecko nie dlatego, że nie możemy mieć własnych, tylko dlatego, że chcemy dziecko adopcyjne traktować jak własne, otoczyć je miłością i opieką. Wiem, że dokumenty dotyczące niepłodności nie są wymagane wedle prawa i ustawy. Tym samym poczułam się głęboko urażona i dotknięta, ponieważ uważam, że jest to fatalne potraktowanie dwójki osób, które mają dobre, szczere chęci i są kochającym się małżeństwem.

Chciałabym dowiedzieć się, gdzie jest przepis mówiący o takich wymaganych dokumentach? Uważam, że jest to nierówne traktowanie, które może nawet uwłaczać godności człowieka. Dodam, że choruję na chorobę, która uniemożliwia mi współżycie, zajście w ciążę oraz poród. Jest to choroba częściowo o podłożu psychicznym. tym samym badania są dla mnie niemożliwe do wykonania.

Co więcej, nie mogę powiedzieć o tym, że cierpię na tę chorobę, ponieważ boję się, że zostanę odrzucona przez problemy psychiczne, a choroba jest wstydliwa. Dziś dotarło do mnie, że nigdy nie będę miała dzieci: ani adoptowanych, ani biologicznych, mimo że choroba ta nie przeszkadza w adopcji.  Bardzo proszę o jakiekolwiek konstruktywne informacje: gdzie się zgłosić, do kogo, czy są ośrodki, które tego nie wymagają.  z wyrazami szacunku,

Czytelniczka (imię i nazwisko do wiadomości redakcji)

Zobacz także: Rodzina adopcyjna a rodzina zastępcza. Jakie są podobieństwa i różnice?

Zaświadczenie o niepłodności w ośrodkach adopcyjnych. Dokument wymagany?

Po kontakcie z autorką wiadomości postanowiliśmy dowiedzieć się, w których ośrodkach wymagany jest dokument potwierdzający leczenie niepłodności. Udało nam się skontaktować z czterema instytucjami na terenie województwa małopolskiego.

– Każdy ośrodek ma swoje wewnętrzne prawa i ma do tego prawo [do wymagania zaświadczenia nt. leczenia niepłodności– red.]. Oczywiście w granicach rozsądku, jednak my nie jesteśmy od oceniania innych – usłyszeliśmy ze strony Ośrodka Adopcyjnego PRO FAMILIA. Jak nas zapewniono, w tej placówce dokument o leczeniu niepłodności nie jest wymagany.

Podobnie sytuacja przedstawia się w Ośrodku Adopcyjnym Towarzystwa Przyjaciół Dzieci.

– Dokument dotyczący leczenia niepłodności nie jest wymagany. Nie jest to wymóg formalny. Wymagane jest zaświadczenie od lekarza pierwszego kontaktu o ogólnym stanie zdrowia, o czym można przeczytać na naszej stronie internetowej – usłyszeliśmy.

Zobacz także: 7 rzeczy, których nie wiesz o adopcji

Tylko zaświadczenie lekarskie?

Zgodnie z zapewnieniami takiego dokumentu nie wymaga również kierownictwo Ośrodka Adopcyjnego Dzieło Pomocy Dzieciom. W ogólnym zaświadczeniu od lekarza musi widnieć jedynie adnotacja mówiąca o braku przeciwwskazań do opieki nad dzieckiem.

Jak udało nam się dowiedzieć, takiego dokumentu nie wymaga od kandydatów również Małopolski Ośrodek Adopcyjny. – Na stronie Małopolskiego Ośrodka Adopcyjnego jest wykaz wszystkich niezbędnych dokumentów, które rodzina musi złożyć w celu rozpoczęcia procedury. Są tam też wymogi formalne, jakie kandydat musi spełnić. Potrzebujemy jedynie zaświadczenia lekarskiego, w którym wypisany jest brak przeciwwskazań do opieki nad dzieckiem w ramach rodziny adopcyjnej – poinformowano nas.

Okazuje się więc, że osobiste doświadczenia nie zawsze pasują do oficjalnych zapewnień ośrodków. Warto więc przy wyborze ośrodka poszukać opinii innych rodziców, którzy przechodzili kwalifikację w danym OA.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Moje dziecko urodziło się innym rodzicom, czyli bajki o adopcji. Niezwykły piknik dla dorosłych i dzieci

Dwójka kilkuletnich dzieci podczas wspólnej zabawy w plenerze /Ilustracja do tekstu: Piknik z bajką adopcyjną
Fot.: Bess Hamiliti /Pixabay.com

Wspólne czytanie autorskich bajek o adopcji, loteria z ciekawymi nagrodami, liczne atrakcje dla dzieci i dorosłych oraz informacje o działalności placówki adopcyjnej – to wszystko i znacznie więcej czeka na gości „Pikniku z bajką adopcyjną”. Jak co roku organizacją tego wydarzenia zajmą się rodziny adopcyjne we współpracy z Ośrodkiem Adopcyjnym TPD. Sprawdź, czemu warto wziąć udział w tym spotkaniu!

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Podczas tegorocznej edycji „Pikniku z bajką adopcyjną” dzieci i ich opiekunowie zyskają okazję do wesołej zabawy. W programie atrakcji znajdą się m.in. takie aktywności, jak pisanie chińskich znaków, przejażdżka konna na terenie ośrodka i zwiedzanie minizoo.

Najmłodsi będą mogli także wykonać zabawne zdjęcia w fotobudce oraz skorzystać z „dmuchańców”, trampoliny i „sensorycznych butelek”. Zaplanowano także strzelanie z mongolskiego łuku, występ zespołu mongolskiego oraz wykład na temat medycyny chińskiej i mongolskiej, który zainteresuje dorosłych.

CZYTAJ TEŻ: Zaświadczenie o przyczynach bezdzietności i opinia proboszcza. Procedury adopcyjne po polsku

„Piknik z bajką adopcyjną”: autorskie bajki, loteria z pewną wygraną i garść informacji o adopcji

Z kolei główne punkty „Pikniku z bajką adopcyjną” to czytanie bajek napisanych przez gości oraz loteria fantowa „Każdy los wygrywa”. Uwzględni ona losowanie nagrody głównej i aukcją przekazanych prac (m.in. od Małgorzaty „Vangoha” Żek, Toyoty-Radość oraz Andrzeja Mleczki).

Ponadto podczas spotkania ustawione zostanie stoisko informacyjno-konsultacyjne Ośrodka Adopcyjnego TPD, dzięki któremu będzie można poznać bliżej działalność placówki. Przewidziano także konsultacje psychologiczne i pedagogiczne, które zaoferują przedstawiciele Pracowni Kielczyk.

Goście wydarzenia mogą liczyć też napoje i przekąski, w tym wyroby własne uczestników pikniku.

– Jak co roku, zabieramy ze sobą koce, uśmiech, radość i wewnętrzne słoneczko – apelują organizatorzy. – Kolejne atrakcje uzależnione są od Państwa pomysłowości. Zapraszamy także chętnych do zgłaszania się do czytania swoich bajek! – dodają.

„Piknik z bajką adopcyjną” odbędzie się 8 września br. (sobota) w godz. 11.00-15.00 na terenie NRZOZ Helenów, przy ul. Hafciarskiej 80/86 w Warszawie. Osoby, które chciałyby wesprzeć finansowo organizację wydarzenia lub zaoferować fanty na loterie, proszone są o kontakt z ośrodkiem.

Więcej informacji tutaj.

POLECAMY TAKŻE: Emocje i myśli: co z tym wszystkim zrobić? Przyjdź na warsztaty psychologiczne dla kobiet

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.