Przejdź do treści

Rozenek szczerze o in vitro – „Nigdy nie miałam wątpliwości związanych z tą metodą”

Rozenek in vitro
Fot. okładka magazynu "Pani"

Małgorzata Rozenek nie ukrywa, że to dzięki IVF dwukrotnie została matką. Burzy się, kiedy słyszy polityków i duchownych, traktujących dzieci urodzone dzięki tej metodzie za gorsze od tych poczętych naturalnie. I w przyszłości (jeśli już nie teraz) nie zawaha się pomóc sobie jeszcze raz. W wywiadzie dla „Pani” tłumaczy dlaczego.

Miłość jej życia

Nie zrobiłam tego z jakiejś niepojętej odwagi, tylko dlatego, że to dla mnie normalne. I dziwiłam się, do tej pory się dziwię, że ten temat budzi takie emocje –  wyznała Małgorzacie Domagalik gwiazda TVN. 

Jestem ogromnie wdzięczna i będę to powtarzać do końca życia, lekarzom, którzy mi pomogli. Mam dwóch wspaniałych synów, którzy bez ich pomocy nie pojawiliby się na świecie. Są miłością mojego życia. Nadają mu sens. Nigdy nie miałam wątpliwości, związanych w tą metodą i nie rozumiem kontrowersji, jakie wzbudza – dodała.

Rozenek, od kilku miesięcy żona Radosława Majdana, darzy wielkim szacunkiem prekursorów metody in vitro i tych, którzy zaczęli propagować ją w Polsce. – I jeśli została, matką dzięki tej procedurze, to nie będę udawać, że jest inaczej. Po prostu. A już to, co się dzieje w ostatnich dniach… Nie tylko truskawki, ale też o bruzdach, o dzieciach Frankensteina. Kto powiedział o bruzdach? – rzuciła. I zaraz odpowiedziała. Autorem tego określenia jest ks. Franciszek Longchams de Berrier.Człowiek, dzięki któremu dostałam się na studia doktoranckie. Wykładowca prawa kanonicznego, naprawdę wielka postać. I tym jednym zdaniem przekreślił moje wyobrażenie o nim. Długo nie mogłam się po tym podnieść – wyznała.

Zdaniem Rozenek nikt nie zrozumie, co przeżywa kobieta, który chce mieć dziecko, ale nie może. Instynkt macierzyński pojawił się, jak przyznała, dość późno. –. Ale potem, jak starałam się o dziecko, to wszędzie widziałam tylko kobiety w ciąży i z wózkami. – usłyszała Domagalik. – Bardzo chciałam zajść w ciążę, ale nic z tego nie wychodziło. Zaczęłam wpadać w paranoję. I wtedy dowiedziałam się, że zostanę mamą – wspominała „perfekcyjna pani domu”. Z poprzedniego małżeństwa ma dwóch synów, dziś marzy o urodzeniu córki mężowi nr 3. Dałaby jej na imię Helena.

Źródło: „Pani”

Autor

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z natemat.pl