Przejdź do treści

Rodzice zastępczy nie chcą być na „niby”!

Adopcyjni i zastępczy rodzice oburzają się darmowym elementarzem dla pierwszoklasistów. Stowarzyszenie na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji Nasz Bocian wystosowało specjalny list protestacyjny do Minister Edukacji Narodowej, Joanny Kluzik-Rostowskiej i Rzecznika Praw Dziecka. Użyte w książce określenia rodziców uważają z krzywdzące i stygmatyzujące.

„Nasz elementarz” Anny Onichmiowskiej od samego początku jego wprowadzenia do szkół wzbudzał wiele kontrowersji. Jednak czwarta część darmowego podręcznika wywołuje szczególnie dużo emocji. Do MEN wpłynęła nawet prośba o usunięcie czytanki z książki.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wystosowało ją Stowarzyszenie Nasz Bocian. – Rodzice adopcyjni nie chcą, aby ich dzieci uczyły się takich krzywdzących rozróżnień, a tym bardziej nie chcą, aby uczyło się ich otoczenie szkolne – czytamy w liście do MEN.

Jakie określenia ubodły rodziców adopcyjnych i zastępczych? – W tekście wprowadzone są określenia „dzika Zosia” (opis przysposobionej dziewczynki, silnie oceniający i stygmatyzujący), jak również „prawdziwa mama” versus „niby mama”, które mają objaśnić dzieciom różnicę pomiędzy rolą matki biologicznej oraz matki adopcyjnej/zastępczej, a co w takim kształcie nie tylko nie odpowiada narracjom rodzin adopcyjnych oraz zastępczych, ale staje się również różnicowaniem nacechowanym wartościowaniem negatywnym wobec rodzin niebiologicznych – uzasadnia w swoim liście Nasz Bocian.

– Przekazujemy Pani wyrazy niepokoju rodzin adopcyjnych, które wkładają wiele codziennej pracy i miłości w relacje z dziećmi właśnie dlatego, ponieważ są prawdziwymi rodzicami, chociaż nie są to rodzice biologiczni. Ci rodzice nie chcą, aby ich dzieci uczyły się takich krzywdzących rozróżnień, a tym bardziej nie chcą, aby uczyło się ich otoczenie szkolne – tłumaczy Stowarzyszenie w imieniu rodziców.

Z takim podejściem nie zgadza się Ministerstwo Edukacji. – Tekst nie ma koloryzować rzeczywistości, ale przygotować sześcio-, siedmiolatki do tego, że mogą mieć kolegów i koleżanki z różnych rodzin, ma uczyć tolerancji i traktowania innych ludzi z dużą dozą wyrozumiałości – powiedziała w rozmowie z Gazetą Wyborczą Joanna Dembek, rzecznik prasowa resortu.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.