Przejdź do treści

Rodzaje testów ciążowych. Który z nich wybrać?

Rodzaje testów ciążowych
fot. Fotolia

Test płytkowy, strumieniowy, a może badania laboratoryjne? Na rynku znajdziemy wiele testów, które różnią się ceną i sposobem użytkowania. Jakie rodzaje testów ciążowych wyróżniamy i który z nich wybrać?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Testy ciążowe można podzielić na trzy główne kategorie. Pierwsza z nich to laboratoryjne testy krwi. Ta metoda jest najdokładniejsza, pozwala bowiem w 100 proc. wykryć ciążę już tydzień po zapłodnieniu. W badaniu można stwierdzić obecność hormonu hCG, który w czasie ciąży produkowany jest przez wyspecjalizowane komórki łożyska.

Druga kategoria to laboratoryjne badania moczu. Ten test wykrywa ciążę po ok. 10 dniach od zapłodnienia.

Trzecią grupą są domowe testy ciążowe. To chyba najpopularniejszy i najczęściej wybierany przez panie sposób na upewnienie się o obecności ciąży.  Wynika to z faktu łatwej dostępności, niskiej ceny i szybkości wykonania badania. Niestety, ta metoda nie gwarantuje stuprocentowej dokładności.

Zobacz także: Test ciążowy USB – czy okaże się hitem dla par leczących niepłodność?

Rodzaje testów ciążowych – test paskowy

Test ten wykrywa obecność hormonu gonadotropiny kosmówkowej we krwi, czyli hCG po ok. 7 dniach od zapłodnienia. Badanie wykonujemy na próbce moczu, najlepiej zaraz po przebudzeniu. Czułość testu wynosi 10 mIU/ml. Wynik pojawia się już po ok. 40 sekundach, jednak najlepiej odczytać go po 5 minutach.

Rodzaje testów ciążowych – test strumieniowy

Ten test podobny jest do testu paskowego i płytkowego. Sposób przeprowadzenia testu jest jednak nieco inny, cechuje go również większa czułość.

Test ten możne pokazać ciążę już po 6 dniach od zapłodnienia, jednak najdokładniejszy wynik uzyskamy przy wykonaniu go w dniu spodziewanej miesiączki.

Po całkowitym wchłonięciu moczu, w oknie testowym urządzenia powinna pojawić się kreska kontrolna o różowym zabarwieniu. Wynik należy odczytać po 5 minutach. Jeżeli obok kreski kontrolnej pojawi się druga kreska, oznacza to ciążę.

Zobacz także: Polka zaprojektowała nowy test ciążowy

Rodzaje testów ciążowych – test płytkowy

Wykonanie tego testu jest nieco bardziej czasochłonne niż w przypadku dwóch wcześniejszych opcji.  Również ten test opiera się na wykryciu gonadotropiny kosmówkowej w moczu.

Przed wykonaniem badania nie zaleca się picia płynów, ponieważ rozcieńczony mocz może zafałszować wynik.

Wynik należy odczytać po upływie 5 minut. Jedna kreska oznacza brak ciąży, dwie – ciążę. Jeżeli nie pojawi się żadna kreska, oznacza to błędny wynik. Czułość testu płytkowego to 20 mlU/ml.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Health Line, mjakmama24.pl, parenting.pl

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Mięśnie dna miednicy podczas ciąży. Zadbaj o płód poprzez hipopresyjne oddychanie

Hipopresyjne oddychanie a mięśnie dna macicy /Na zdjęciu: Kobieta i jej partner trzymają dłonie na ciążowym brzuchu
Fot.: Unspash.com

Ból podczas stosunku, nieprawidłowe krążenie krwi w miednicy, zaburzenia postawy ciała, a nawet obniżenie organów rodnych – te dolegliwości mogą wynikać z nadmiernego napięcia lub osłabienia mięśni dna miednicy. Odgrywają one bardzo ważną rolę w organizmie kobiety – szczególnie w okresie ciąży i wkrótce po porodzie. Ich zaburzeniom można przeciwdziałać – wystarczą proste ćwiczenia oparte na hipopresyjnym oddychaniu. Co to takiego?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Termin: hipopresja odnosi się do zmniejszenia ciśnienia, w tym przypadku w jamie klatki piersiowej, jamie brzusznej i miednicy. Tymczasem tradycyjne ćwiczenia, trening brzucha, grawitacja, a także większość naszych codziennych aktywności prowadzą do hiperpresji, czyli zwiększenia ciśnienia wewnątrz jamy brzusznej.

– Nie oznacza to, że wykonywanie codziennych czynności i uprawianie sportu jest dla nas złe. W rzeczywistości większość naszych czynności (nawet chodzenie) zwiększa ciśnienie w jamie brzusznej. Dlatego musimy się zająć tym, jak dobrze nasze ciała są w stanie poradzić sobie z tymi naciskami, i zapobiec wystąpieniu urazu lub dysfunkcji – podkreślają przedstawicielki warszawskiego salonu Sztuka Odnowy, który organizuje warsztaty hipopresyjnego oddychania.

CZYTAJ TAKŻE: O której godzinie uprawiać seks, by zajść w ciążę? Odpowiedź znają szwajcarscy naukowcy

Hipopresyjne oddychanie, czyli profilaktyka zaburzeń mięśni dna miednicy

Hipopresyjne oddychanie daje wytchnienie mięśniom dna miednicy i uczy utrzymywania prawidłowego ciśnienia w jamie brzusznej. Przekłada się to m.in. na zwiększenie wydolności organizmu, poprawę krążenia, korekcję postawy, a także zwiększenie świadomości ciała i lepsze przygotowanie do ciąży i porodu.

Chcesz dowiedzieć się więcej na temat hipopresyjnego oddychania, by lepiej przygotować się do ciąży lub wspomóc swój organizm w regeneracji po porodzie lub przebytych chorobach? Zapisz się na kameralne, 10-osobowe warsztaty, które odbędą się 25 sierpnia 2018 r. o godz. 12.00 w Empik School Warszawa Bemowo (ul. Lazurowa 14, Warszawa). Koszt udziału w spotkaniu: 50 zł.

Organizatorami warsztatów hipopresyjnego oddychania są Sztuka Odnowy i Zdrowie Jego Nać.

Więcej informacji na temat wydarzenia znajdziesz tutaj.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Utrudnia zajście w ciążę i przyczynia się do poronień. Czym jest macica dwurożna?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Męska strona płodności – czy będę tatą?

Badanie męskiej płodności /Na zdjęciu: tata trzyma za ręce malego chłopca, który stawia pierwsze kroki
Fot.: David Straight /Unsplash.com

Para bezskutecznie starająca się o ciążę rozpoczyna diagnostykę od podstawowych badań laboratoryjnych. Jednym z nich jest badanie nasienia. Coraz częściej wyniki tych badań potwierdzają, że przyczyna niepłodności leży po stronie męskiej. Współczesna medycyna rozrodu proponuje skuteczne rozwiązania problemów – ocenia się, że tylko poniżej 5% mężczyzn doświadczających niepłodności nie doczeka się potomstwa z użyciem własnych plemników. Pozostałym można skutecznie pomóc.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Definicje niepłodności zbieżne są z poglądem, że jest to choroba pary i dlatego para powinna wspólnie przeprowadzić diagnostykę. Ustalenie przyczyny bezdzietności skraca czas leczenia i pozwala na wybór najskuteczniejszej metody.

– Doświadczenia wielu zespołów lekarzy pokazały, że diagnostykę niepłodnej kobiety i mężczyzny najlepiej przeprowadzić jest w jednym ośrodku – mówi dr Jan Karol Wolski, androlog-urolog nOvum. –Jeśli wynik badania nasienia odbiega od normy, nie można go rozpatrywać w oderwaniu od wyników badania pacjentki. Decyzja o wyborze metody leczenia musi być oparta o ocenę wspólnego potencjału rozrodczego pary.

Od czego powinien zacząć mężczyzna?

– Podstawą męskiej diagnostyki jest badanie nasienia. Badanie można wykonać w każdym ośrodku leczenia niepłodności bez skierowania od lekarza. Aby wynik analizy był wiarygodny, trzeba zachować odpowiednie warunki pozyskania próbki. Idealnie byłoby zachować pełnię zdrowia w 3-miesięcznym okresie poprzedzającym wizytę w laboratorium: bez infekcji, używek i jakichkolwiek leków. Prozdrowotny styl życia, niskokaloryczna dieta, wysypianie się i dużo ruchu na świeżym powietrzu, będą bardzo pomocne – mowi dr Jan Karol Wolski.

– Ważny jest też okres abstynencji seksualnej przed oddaniem nasienia – musi upłynąć co najmniej 48 godzin od ostatniego wytrysku, lecz nie dłużej niż tydzień. Ponadto przed wizytą w laboratorium seminologicznym starajmy się nie pić alkoholu i nie palić papierosów. Próbkę najlepiej pozyskać drogą masturbacji na miejscu, w laboratorium, w specjalnie do tego przygotowanych pokojach zapewniających intymność. Jeśli jednak mężczyzna może spodziewać się emocjonalnych kłopotów z koncentracją, warto poprosić w laboratorium seminologicznym o specjalne naczynie i oddać nasienie w domu. Pamiętajmy jednak, że taką próbkę trzeba dowieźć w ciągu 30 minut, a w trakcie transportu przechowywać ją blisko ciała, tak żeby zachować odpowiednią temperaturę – dodaje ekspert kliniki nOvum.

– Badania nasienia wykonuje się co najmniej dwukrotnie w odstępach 3 miesięcy, tyle bowiem trwa produkcja plemników. Z codziennego doświadczenia wiemy, że może to być nieznośnie długi okres nerwowego oczekiwania na wyniki, zatem dopuszcza się ocenę co 4 tygodnie. Jeśli są wykazane odstępstwa od podanych przez laboratorium norm, mężczyzna powinien wybrać się z wizytą do urologa/androloga, który ma doświadczenie w leczeniu niepłodności.

Taka wizyta, zacznie się od wywiadu, podczas którego lekarz zapyta m.in. o przebyte choroby i tryb życia. Pojawić się mogą także pytania o używki (eksperci podkreślają, że zarówno papierosy jak i inne używki negatywnie wpływają na jakość nasienia), rodzaj wykonywanej pracy (czy jest siedząca? Czy wiąże się z przegrzewaniem jąder np. u kierowców) ale też o rodzinę i jej stronę zdrowotną. Następnie wykonywane jest badanie ogólnego stanu zdrowia oraz badanie fizykalne narządów płciowych. Jest to o tyle istotne, że wiele zaburzeń gruczoły krokowego powoduje zaburzenia nasienia, a co za tym idzie problemy z płodnością – wyjaśnia urolog-androlog nOvum.

CZYTAJ TEŻ: Diagnostyka i zachowawcze leczenie niepłodności

A co jeśli badanie płodności męskiej wypadnie niekorzystnie?

– Przede wszystkim szukamy podstaw problemu. Wyspecjalizowane ośrodki, w których istnieją możliwości diagnostyki, zarówno przedmiotowej, laboratoryjnej, jak i obrazowej, oraz coraz dokładniejsze badania genetyczne to szansa na dokładne rozpoznanie przyczyny niepłodności. Kriokonserwacja (zamrożenie) komórek rozrodczych i tkanek oraz doskonalenie technik wspomaganej prokreacji: inseminacji i zapłodnienia in vitro (w tym specjalistycznych zabiegów, które stosuje się przy skrajnie małej liczbie plemników w nasieniu lub nawet ich braku: IVF-ICSI, ICSI-PESA, ICSI-TESA) to szansa na ojcostwo dla szerokiej grupy mężczyzn. Dotyczy to także tych panów, którzy dotychczas nie mogli liczyć na biologiczne ojcostwo. Na podstawie zebranych danych lekarz przedstawia pacjentowi możliwości leczenia, szanse na rodzicielstwo przy zastosowaniu konkretnej metody i wspólnie podejmują decyzję o kolejnych krokach – podkreśla dr Jan Karol Wolski, androlog-urolog nOvum.

Czy leczenie farmakologiczne ma sens?

– Tak, ma sens, ale tylko w uzasadnionych przypadkach. W leczeniu farmakologicznym niepłodności męskiej stosuje się różne preparaty i niejednokrotnie obserwuje się poprawę jakości nasienia, co przekłada się na zwiększenie potencjału płodności danego mężczyzny. Jest to proces wielotygodniowy, związany z długim okresem tworzenia się męskich komórek rozrodczych w jądrach (74 dni). Pojawienie się „poprawionych” plemników w nasieniu następuje dopiero po ok. 90 dniach (tzn. po 3 miesiącach)! Trzeba podkreślić, że leczenie farmakologiczne musi być zlecone przez doświadczonego androloga, który dostosuje je do medycznej sytuacji danego pacjenta – wyjaśnia ekspert.

– Najskuteczniejsze jest leczenie hormonalne, jeśli przyczyna braku produkcji plemników tkwi w niedoborze hormonów. Jeśli brak jest witamin lub mikroelementów, poprawa może nastąpić po ich uzupełnieniu. Czasami słyszy się o znacznej poprawie jakości nasienia po zastosowaniu leczenia preparatami bez recepty, przyjmowanymi przez pacjenta na własną rękę. Tyle że ocena wyników przez pacjenta jest względna. Podwojenie się liczby plemników może wydawać się sukcesem. Jeśli jednak ich liczba i jakość nadal są poniżej przyjętego minimum, szansa na uzyskanie naturalnej ciąży ciągle może być zbyt mała. Z punktu widzenia skuteczności leczenia, czyli uzyskania ciąży, może to oznaczać jedynie stratę czasu – mówi dr Wolski.

– Potwierdzone badaniem analitycznym obniżenie parametrów nasienia nie wyklucza ojcostwa, więc proszę się tego nie obawiać – dodaje urolog-androlog. Jeśli liczba plemników w nasieniu jest nieco niższa w porównaniu z normą, a regularne współżycie przez co najmniej rok nie przyniosło efektów w postaci ciąży, przeprowadza się inseminację. Zagęszczony koncentrat plemników ruchomych podaje się bezpośrednio do jamy macicy w okresie około owulacyjnym. Przy złych lub skrajnie złych parametrach nasienia rozwiązaniem jest zabieg in vitro, podczas którego pod mikroskopem wstrzykuje się  plemnik bezpośrednio do komórki jajowej, aby wspomóc jej  zapłodnienie.

Co jednak zrobić, kiedy w nasieniu nie ma plemników?

– Jeśli badania hormonalne oraz badania genetyczne pozwalają sądzić, że proces spermatogenezy, czyli tworzenia się plemników w jądrach, został zachowany, plemników można poszukać, wykonując biopsję najądrzy (PESA, MESA) lub jąder (TESA, TESE, M-TESE). Zabieg wykonywany jest przez androloga, a pacjent znajduje się w narkozie i nie czuje bólu. Pobrany materiał przekazywany jest do laboratorium IVF, gdzie pod mikroskopem wyszukiwane są plemniki, które są zamrażane i mogą być następnie użyte podczas zabiegu in vitro – zaznacza ekspert.

– Procedury pobierania plemników z jąder wykonujemy w nOvum od początku działalności – wyjaśnia dr Wolski. – W 1996 roku wprowadziliśmy techniki przezskórne igłowe, a od 2012 roku mamy możliwość pobrania tkanki jąder pod kontrolą mikroskopu operacyjnego (M-TESE). To jest najskuteczniejsza metoda, rekomendowana przez najważniejsze organizacje medyczne,  ponieważ podczas trwania zabiegu możemy łatwiej rozpoznać miejsce, w którym proces powstawania plemników jest zachowany i je pozyskać do IVF – dodaje i tym samym uspokaja pacjentów przerażonych wizją operacji.

Panie Doktorze, wielu mężczyzn decydujących się na in vitro podkreśla potrzebę upewnienia się, że nie zajdzie pomyłka i dziecko zostanie poczęte z nasienia, które mężczyzna zostawi w klinice.

– Medycyna na najwyższym poziomie i poczucie bezpieczeństwa to najważniejsze potrzeby pary zgłaszającej się do lekarza – mówi dr Wolski. – Szczególnie jeśli przeszły już długą drogę i finalnie decydują się na leczenie in vitro. Dlatego kliniki starają się wprowadzać sprawdzone systemy, które dają gwarancję bezpieczeństwa pacjentom, a pracownikom laboratoriów – komfort pracy. W naszym przypadku jest to elektroniczny system monitoringu laboratoryjnego RI Witness, który daje pewność, iż zarówno komórki, jak i zarodki są prawidłowo oznakowane i przypisane właściwej parze. Wszystkie etapy procesu zapłodnienia w laboratorium mogą być dzięki temu bezpiecznie monitorowane. Informujemy o tym pacjentów, żeby upewnić ich o bezpieczeństwie przeprowadzanej procedury i żeby już ten problem nie zaprzątał ich myśli – wyjaśnia dr Wolski.

– Mężczyzna, który słyszy diagnozę: niepłodny, nie powinien podupadać na duchu i tracić nadziei na biologiczne ojcostwo. W ciągu ostatnich 20 lat dokonał się ogromny postęp w medycynie rozrodu, co daje szansę na ojcostwo szerokiej rzeszy mężczyzn, skazanych uprzednio na skorzystanie z nasienia anonimowego dawcy z banku nasienia. Przyjmuje się, że w nowoczesnych ośrodkach leczenie niepłodności męskiej w przeważającej części przypadków kończy się sukcesem. Należy tylko to leczenie rozpocząć! – zaznacza dr Wolski.

CZYTAJ TAKŻE: Gwarancja bezpieczeństwa w nOvum

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Biopsja jąder. Kiedy ją wykonać i na czym polega?

Lekarz na sali zabiegowej /Ilustracja do tekstu: Biopsja jąder w azoospermii
Fot.: Pixabay.com

Nieprawidłowe parametry nasienia i inne zaburzenia męskiej płodności mogą mieć wiele przyczyn. Jedną z metod, które stosuje się w ich diagnostyce, jest biopsja jąder. Na czym dokładnie polega ten zabieg, z czym się wiąże, a także jakie są wskazania i przeciwwskazania do jego wykonania? Sprawdź, co mówi na ten temat ekspert.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Biopsja jąder to nieskomplikowany zabieg diagnostyczny wykonywany w znieczuleniu ogólnym lub miejscowym. Pozwala on dowiedzieć się, czy w kanalikach nasiennych jądra mężczyzny odbywa się produkcja plemników.

Biopsja jąder: wskazania

Wskazaniem do przeprowadzenia biopsji jądra jest przede wszystkim stwierdzony brak plemników, spowodowany np. zarośnięciem lub brakiem nasieniowodów, a także niemożność oddania nasienia w trakcie masturbacji. Lekarz zleca ten zabieg także w diagnostyce raka jądra.

Biopsja jąder stosowana jest również w terapii niepłodności. W ten sposób możliwe jest wyizolowanie plemników, które mogą zostać wykorzystane do zapłodnienia in vitro. Gdy uzyskane tą drogą nasienie jest niedojrzałe, wciąż można je zastosować w procedurze ICSI.

CZYTAJ TAKŻE: Normy nasienia według WHO, czyli męska płodność pod lupą

Biopsja jądra: przebieg zabiegu

Sam zabieg polega na nakłuciu (cienką igłą) lub nacięciu jądra i pobraniu fragmentów tkanki tego narządu.

– Taka procedura może odbywać się też pod kontrolą mikroskopu operacyjnego w celu precyzyjnego pobrania kanalików nasiennych. Odmianą biopsji jądra jest nakłucie najądrza po to, by uzyskać zawiesinę, w której można odszukać plemniki, i sprawdzić ich kondycję – wyjaśnia dr n. med. Jan Domitrz, specjalista położnictwa, ginekologii i endokrynologii z centrum medycznego Artemida w Białymstoku i Olsztynie.

Po wykonaniu biopsji jądra strzykawka, w której znajduje się zawiesina, trafia do laboratorium. Tam ocenia ją analityk lub embriolog, poszukując prawidłowych i żywych plemników.

– Zabieg nakłuwania jądra wykonuje się w kilku miejscach, po to aby znaleźć fragmenty, w których produkcja plemników jest zachowana – wyjaśnia specjalista z Artemidy. – Jeśli plemniki zostaną zlokalizowane, pobiera się je i zamraża, by w przyszłości wykorzystać przy zabiegu in vitro – mówi ekspert.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Plemnik – gatunek zagrożony wyginięciem. Jak zapobiegać obniżeniu jakości nasienia?

Biopsja jądra: czy boli?

Choć biopsja jądra wykonywana jest w znieczuleniu, po zakończonym zabiegu mężczyzna może odczuwać pewien dyskomfort.

– Po zabiegu mogą występować dolegliwości, ale zazwyczaj wystarczy przyjmowanie leków przeciwbólowych – dodaje dr n. med. Jan Domitrz.

Eksperci podkreślają jednak, że biopsja jąder jest bezpiecznym zabiegiem. Powikłania po nim występują bardzo rzadko.

CZYTAJ TEŻ: Normy nasienia według WHO, czyli męska płodność pod lupą

Biopsja jąder: przeciwwskazania

Istnieją sytuacje, w których biopsja jądra nie może zostać wykonana. Lekarz powinien zrezygnować z wykonania tego zabiegu, gdy:

  • wykryje u pacjenta stan zapalny w obrębie jądra, najądrza, skóry worka mosznowego,
  • jądra mężczyzny są bardzo małe.

W drugim z tych przypadków istnieją zwykle podejrzenia, że plemniki nie są produkowane.

Źródło: Artemida

POLECAMY RÓWNIEŻ: Niepłodność wtórna u mężczyzn. Gdy jedno dziecko to nie wybór

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Dla wielu par bezdzietność nie jest wyborem. Ta akcja oddaje im głos

Czarno-białe zdjęcie smutnej pary trzymającej się za ręce /Ilustracja do: Światowy Dzień Bezdzietności: Gdy bezdzietność nie jest wyborem
Fot.: Pixabay.com

Dodające otuchy wpisy w serwisach społecznościowych, zdjęcia spełnionych rodziców, które udowadniają, że lata starań przynoszą w końcu efekt – większość historii dotyczących zmagań z niepłodnością rodzi nadzieje na pozytywny finał. Niestety, nie każdy dostaje od losu szansę na taki scenariusz. Aby uwrażliwić społeczeństwo na ciche dramaty par, które mierzą się z nieplanowaną bezdzietnością, w drugim tygodniu września organizowany jest Światowy Tydzień Bezdzietności.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Z roku na rok wzrasta liczba osób, których model rodziny przybiera postać: 2+0. Choć w mediach nie brakuje przykładów spełnionych par, które świadomie wybrały inną drogę życiowej realizacji niż rodzicielstwo, wciąż niewiele mówi się o tych, dla których bezdzietność nie była decyzją, ale koniecznością. Tymczasem z badań prowadzonych na Uniwersytecie Erasmusa w Rotterdamie wynika, że nawet 90% bezdzietnych kobiet chciałoby mieć dzieci. Nie mogą ich mieć z różnych powodów: społecznych, kulturowych bądź medycznych, związanych m.in. z niepłodnością.

POLECAMY TAKŻE: Bezdzietność po leczeniu niepłodności. „Uznałam, że to wystarczy, że chcę odzyskać swoje życie”

Gdy bezdzietność to nie wybór

Aby unaocznić społeczeństwu skalę problemu nieplanowanego braku potomstwa, od ubiegłego roku we wrześniu organizowany jest Światowy Tydzień Bezdzietności. Ta międzynarodowa inicjatywa to coś więcej niż okazja do przedstawienia liczb. Pokazuje realnych ludzi, którzy stoją za statystykami bezdzietności, ich historie, utracone marzenia, poczucie straty i drogę, która musieli pokonać, by zaakceptować inną wizję swojej przyszłości.

– Piszę to, zbliżając się do 41. urodzin, i ronię łzę współczucia dla 37-letniej mnie. Usiłowałam zajść w ciążę przez trzy lata, ale okres ten wydawał się trwać całe życie. Czułam się bezwartościowa, mimo że osiągnęłam w życiu wiele: mam tytuł doktora i udane małżeństwo. Nie życzę tego nikomu – pisze w emocjonalnym liście jedna z kobiet.

CZYTAJ TEŻ: Sandra Bullock opowiada o adopcji. Jej historia zainspirowała inne kobiety

Bezdzietni, ale wartościowi

Światowy Tydzień Bezdzietności zainicjowała w 2017 roku amerykańska działaczka polityczna Stephanie Phillips. Celem kampanii jest zminimalizowanie zjawiska stygmatyzacji i wykluczenia społecznego związanego z bezdzietnością. Dzięki działaniom towarzyszącym wydarzeniu osoby, które do bezdzietności zmusił stan zdrowia lub inne okoliczności, mają szansę uporać się z rozczarowaniem, znaleźć zrozumienie wśród bliskich i… wewnątrz siebie.

– Czasem to my sami jesteśmy naszymi najgorszymi krytykami. Życie pełne jest okoliczności, które prowadzą do utraty pewności siebie. Ale pomimo wewnętrznych osądów własnej bezdzietności, musimy pamiętać, że wszyscy jesteśmy wartościowymi ludźmi – podkreśla Stephanie Phillips.

W ramach Światowego Tygodnia Bezdzietności na stronie kampanii cyklicznie pojawiać się będą treści zwiększające świadomość zjawiska bezdzietności wynikającej z okoliczności życiowych. Każdy dzień wydarzenia poświęcony zostanie innemu aspektowi problemu, m.in.: faktom i liczbom obrazującym skalę bezdzietności, możliwościom uzyskania wsparcia i prawdziwym historiom osób, które nie mają potomstwa. Organizatorzy akcji zwrócą też uwagę na emocje, które towarzyszą w takiej sytuacji kobiecie i mężczyźnie, i podpowiedzą, jak na nowo odnaleźć sens życia.

– Mnie samej znalezienie wsparcia, które okazało się skuteczne, zajęło długie lata. Jeśli [dzięki tej akcji – przyp. red.] uda się dotrzeć choć do garstki ludzi i pomóc im odnaleźć nową drogę, to z pewnością warto spróbować – wyjaśnia organizatorka.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dzień Matki a kobieca niepłodność. Dlaczego i kogo boli to święto?

Światowy Tydzień Bezdzietności: historie, które łączą

Każdy, kto w ramach Światowego Tygodnia Bezdzietności chciałby podzielić się swoją historią związaną z bezdzietnością nie z wyboru, może udostępnić swój wpis w mediach społecznościowych, opatrując go hashtagiem: #worldchildlessweek.

Więcej o działaniach, które planowane są w ramach Światowego Tygodnia Bezdzietności, można znaleźć na stronie akcji i na Facebooku (informacje dostępne są w języku angielskim).

Źródło: worldchildlessweek.net

POLECAMY RÓWNIEŻ: Bezdzietność nie z wyboru. Pragnienie, które nigdy nie mija. Wasze historie

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.