Przejdź do treści

Radykalne leczenie zaawansowanego raka prostaty

Kontrowersyjne nowe badania mogą obalić standardowe podejście do leczenia mężczyzn z zaawansowanym rakiem prostaty.

Prace zaprezentowane na European Association of Urology Annual Meeting 2014 wskazują na to, że mężczyzna z zaawansowanym rakiem prostaty może mieć większe szanse na przeżycie, jeśli zostanie poddany leczeniu ukierunkowanemu na prostatę (tzw.  terapia „radykalna”), jak również leczeniu hormonalnemu.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rak prostaty jest drugą najczęstszą przyczyną zgonów wśród mężczyzn na Zachodzie. Zaawansowane stadium tej choroby, czyli takie, w którym agresywne guzy są rozsiane poza gruczołem krokowym, zwykle powoduje śmierć pacjenta. Obecnie, zaawansowanego raka prostaty leczy się za pomocą terapii deprywacją androgenów (ADT). Hormony androgeniczne, takie jak testosteron, są znane z wpływania na wzrost raka prostaty. ADT obniża poziom tych hormonów w organizmie. Ta metoda przedłuża życie mężczyzn w zaawansowanym stadium choroby średnio o 5 lat.

Chorym zwykle nie oferuje się radykalnej prostatektomii (chirurgicznego usunięcia całego gruczołu krokowego) lub radioterapii, ponieważ ich nowotwór rozprzestrzenił się już na zewnątrz pierwotnego guza w prostacie, więc ADT jest rozwiązaniem bardziej korzystnym dla całego ciała.

Jednakże nowe badania, prowadzone przez międzynarodowy zespół pod kierownictwem profesora Petera Wiklund z Instytutu Karolinska w Sztokholmie, mogą doprowadzić do znacznej rewizji standardowego leczenia. Naukowcy przeanalizowali zapisy z National Prostate Cancer Registry w Szwecji, które zawiera praktycznie pełne informacje na temat ponad 98% wszystkich przypadków raka prostaty w Szwecji (ponad 109 tysięcy mężczyzn), zdiagnozowanych w latach 1996-2010.

Z tej bazy danych wyodrębniono 2 grupy zawierające po 699 mężczyzn, które różniły się tylko tym, czy pacjentom jako pierwsze leczenie zaoferowano ADT, czy też radykalną prostatektomię lub radioterapię, a następnie ADT.

Badacze odkryli, że liczba zgonów z powodu raka prostaty w grupie mężczyzn, którym jako pierwsze leczenie zaproponowano ADT, była prawie 2,5 razy wyższa, w porównaniu do tych, którzy przeszli operację usunięcia prostaty przed rozpoczęciem leczenia hormonalnego. Po 14 latach obserwacji, 231 pacjentów leczonych wyłącznie hormonami zmarło na raka prostaty, podczas gdy w grupie osób leczonych chirurgicznie lub przy pomocy radioterapii, a następnie hormonów zmarło jedynie 93 pacjentów.

Sekretarz generalny European Association of Urology, Per-Anders Abrahamsson uważa, że ” to potencjalnie bardzo ważne badanie, które musi być kontynuowane. Jeśli większa próba potwierdzi te wyniki, będzie to bardzo duży postęp w leczeniu zaawansowanego raka prostaty”.

 

Źródło: http://www.medicalnewstoday.com

Marlena Jaszczak

absolwentka SWPS, kobieta o wielu talentach.

Złe parametry nasienia to już problem globalny. Czy wkrótce wszyscy mężczyźni staną się niepłodni?

złe parametry nasienia
fot. Fotolia

W ciągu ostatnich 15 lat liczba mężczyzn leczących się z powodu niepłodności wzrosła ponad siedmiokrotnie – informują naukowcy. Złe parametry nasienia zdają się być już problemem mężczyzn na całym świecie. 

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Badaniami kierowała dr Ashley Tiegs z Reproductive Medicine Associated of New Jersey (RMA NJ). Grupa naukowców z USA i Hiszpanii przeanalizowała próbki nasienia z dwóch ośrodków leczenia niepłodności w latach 2002 – 2017. W tym czasie eksperci zauważyli, że liczba mężczyzn szukających pomocy u ekspertów ds. płodności wzrosła z 8 tys. do 60 tys.

Badacze zaobserwowali również, że na przestrzeni 15 lat jakość nasienia gwałtownie spadła. Rokrocznie w próbkach odnotowywano coraz mniejszą liczbę plemników, a wyniki sugerowały, że w przypadku takich parametrów do zapłodnienia mogłoby dojść wyłącznie na drodze in vitro. Wiek mężczyzn zgłaszających się do badania przez cały okres trwania eksperymentu wynosił średnio 36 lat.

Zobacz także: Grozi nam epidemia niepłodności?

Za złe parametry nasienia odpowiadają warunki środowiskowe

Jak podkreśliła dr Ashley Tiegs, spadek jakości nasienia spowodowany jest w głównej mierze czynnikami środowiskowymi, takimi jak: stres, palenie tytoniu, otyłość i styczność z toksycznymi substancjami.

Badania Amerykanów i Hiszpanów są po części kontynuacją pracy izraelskich naukowców, którzy zauważyli, że w ciągu ostatnich 40 lat liczba plemników u mężczyzn żyjących w krajach zachodnich spadła o ponad 59 proc.  

Głównym celem badaczy było znalezienie odpowiedzi na pytanie, czy na przestrzeni lat liczba ruchliwych plemników uległa zmianie, a jeżeli spadła, to jakie są tego konsekwencje.

Zobacz także: Polacy mają coraz większy problem z płodnością. „Jest populacyjne pogorszenie parametrów nasienia”

„To problem globalny”

Jeżeli całkowita liczba ruchliwych plemników wynosi powyżej 20 mln, uznawana jest na normę. Wynik poniżej 15 mln kwalifikuje pacjenta do leczenia. Partnerkom mężczyzn o całkowitej liczbie ruchliwych plemników od 5 do 15 mln zaleca się inseminację. Z kolei in vitro rekomendowane jest przy liczbie do pięciu tys. ruchomych plemników.

Dane zebrane przez zespół dr Tiegs pokazują, że w ciągu kilkunastu lat liczba mężczyzn z wynikiem poniżej 15 mln ruchliwych plemników wzrosła, natomiast liczba panów z prawidłowymi parametrami nasienia stale spada.

Kluczowe znaczenie dla badania ma fakt, że testy były przeprowadzane na dwóch kontynentach. – To pokazuje, że [pogarszająca się płodność – red.] to problem globalny – zauważa dr Tiegs.

Ekspertka chciałaby przeprowadzić badania również w innych krajach i sprawdzić, jak dane czynniki wpływają na męską płodność w poszczególnych środowiskach.

Wyniki badań amerykańsko-hiszpańskiego zespołu zostały przedstawione podczas konferencji poświęconej medycynie rozrodu w Denver (Colorado).

Tu kupisz e-wersję magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Wąs, który przypomni o profilaktyce raka prostaty i jąder. Ta akcja może uratować życie

Mężczyzna z brodą i wąsem / Movember Polska: profilaktyka raka
Fot.: Unsplash.com

Rak prostaty od lat utrzymuje się w niechlubnej czołówce najczęściej występujących nowotworów złośliwych wśród polskich mężczyzn. Liczba zachorowań stale rośnie – od lat 80. zwiększyła się blisko czterokrotnie. Co roku na tę chorobę onkologiczną zapada ponad 9 tys. polskich mężczyzn, a 4 tys. umiera. Wzrasta również zachorowalność na raka jądra – co roku atakuje on ok. 1 tys. Polaków. Oba nowotwory mogą być uleczalne – niezbędna do tego jest jednak wczesna diagnoza. O wadze badań profilaktycznych, które mogą uratować naszą płodność i życie, przypomina listopadowa kampania „Movember Polska”.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Eksperci podkreślają, że rak prostaty nie musi być wyrokiem. Dziś możemy go skutecznie leczyć, jeśli tylko choroba zostanie odpowiednio wcześnie wykryta. Niestety, zdecydowana większość mężczyzn zgłasza się do lekarza zbyt późno. To efekt niskiej świadomości zagrożenia i unikania badań profilaktycznych. Zgodnie z szacunkami, tylko co czwarty mężczyzna wykonuje regularne badania pod kątem nowotworów prostaty czy jąder. Tę niepokojącą sytuację ma zmienić kampania „Movember Polska”.

Bezpłatne badania i zniżki na konsultacje urologiczne w klinikach leczenia niepłodności i przychodniach

Tegoroczna kampania „Movember Polska” to czwarta już rodzima edycja międzynarodowej akcji, w ramach której przez cały listopad mężczyźni zapuszczają wąsy, by stać się żywym sztandarem troski o męskie zdrowie.

– Tak jak kobiety mają w kampaniach różową wstążkę, która przypomina o tym, jak ważne jest samobadanie piersi, tak mężczyźni mają symbolicznego czarnego wąsa, który przypomina o tym, że warto się badać – mówi Marta Pokutycka-Mądrala, dyrektor komunikacji korporacyjnej oraz PR w firmie Nationale-Nederlanden, która wspiera kampanię „Movember Polska”.

Poza zwiększaniem świadomości społecznej akcja umożliwia panom zdobycie szerokiej wiedzy na temat profilaktyki męskich nowotworów oraz wykonanie bezpłatnych badań. W zależności od wieku jest to: USG jąder (przed 40. rokiem życia) lub PSA, czyli testu krwi pod kątem zmian w prostacie (po 40. roku życia). Dodatkowo wiele specjalistycznych placówek (w tym kliniki leczenia niepłodności) oferuje pacjentom listopadowe zniżki na pakiety badań i konsultacje urologiczne.

– W kampanii chodzi o to, żeby edukować facetów na całym świecie o tym, że ich też mogą dopaść różne choroby. Nie chcemy straszyć nowotworami, tylko pokazać, że łatwo jest z tymi męskimi nowotworami wygrać: pod warunkiem, że są one odpowiednio wcześnie wykryte – dodaje z kolei Jakub Kajdaniuk, prezes zarządu Fundacji Kapitan Światełko, organizatora kampanii.

CZYTAJ TEŻ: Brak plemników w nasieniu? Ta metoda da mężczyznom większą szansę na ojcostwo

„Movember Polska”: z wąsem po męskie zdrowie

Organizatorzy podkreślają, że kampania jest coraz popularniejsza. Do tej pory w jej ramach przebadano ponad 3 tys. mężczyzn; wykryto przy tym aż 40 przypadków zmian nowotworowych.

– Poznajemy nowych ludzi. Mówią: „Wiem, o co chodzi, to badania z wąsem”. Mamy też mnóstwo pozytywnych historii. Mężczyźni do nas piszą, dzwonią albo spotykają się z nami w trakcie eventów i mówią: „2-3 lata temu zbadałem się u was, uratowaliście mi życie, dzięki, że jesteście” – mówi Jakub Kajdaniuk.

Ambasadorami kampanii zostali w tym roku znani youtuberzy: Cyber Marian i Chwytak oraz kierowcy rajdowi Kamil Winnicki i Filip Nivette. Wspólnie promują „Movember Polska” w teledysku do nowej wersji piosenki „Wąs! Wąs! Wąs!”, która w niebanalny sposób podkreśla znaczenie profilaktyki nowotworowej u mężczyzn.

– Z chęcią wziąłem udział w kampanii „Movember Polska”, ponieważ sam zmagałem się z nowotworem 7 lat, więc temat ten jest mi bardzo bliski. Mam dużą publiczność i jestem w stanie dotrzeć do szerokiego grona – mówi Cyber Marian.

Więcej na temat kampanii na stronie www.movember.org.pl.

Źródło: movember.org.pl, newseria.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: Biopsja jąder. Kiedy ją wykonać i na czym polega?

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Palenie przyszłego ojca ma wpływ na rozwój ciąży. Naukowcy odkryli alarmujące powiązania

Mężczyzna zaciągający się papierosem. Ilustracja do tekstu: Palenie mężczyzny a poronienie
Fot.: Unsplash.com

Chociaż od dawna wiemy, że styl życia przyszłej mamy istotnie wpływa na rozwój ciąży, okazuje się, że równie istotne mogą być wybory dokonywane przez jej partnera. Z analiz naukowców wynika, że nałóg palenia u mężczyzn może – pośrednio lub bezpośrednio – przyczyniać się do zwiększenia ryzyka poronienia.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Palenie mężczyzny a poronienie: jakie jest ryzyko?

Jak donosi „American Journal of Epidemiology”, chińscy naukowcy, w oparciu o szczegółowe dane dotyczące 5,8 mln ciąż (pozyskane od niepalących Chinek w wieku 18-49 lat oraz ich partnerów), dokonali alarmujących odkryć.

Okazało się m.in, że kobiety, których partner palił podczas pierwszych kilku miesięcy ciąży, były o 17% bardziej narażone na poronienie niż te z pań, których wybrankowie byli niepalący. Gdy przyszły ojciec unikał palenia papierosów, wskaźnik poronień wynosił niespełna 2,4%; gdy palił, wskaźnik ten wzrastał do niemal 3%.

Z analiz badaczy wynika również, że ciężarne, których partnerzy rzucili palenie w okresie poprzedzającym poczęcie, miały o 18% mniejsze ryzyko poronienia niż kobiety, których partnerzy nie zrezygnowali z palenia. W pierwszej z tych grup wskaźnik poronień wynosił niespełna 2,8%, w drugiej zaś – 3,35%.

Palenie mężczyzny a poronienie. Nałogi ojca mają wpływ na rozwój ciąży

Z badań jasno wynika, że panowie, którzy starają się o dziecko, powinni zadbać o zdrowy styl życia i kontrolę nałogów.

– Bardzo ważne jest, aby spróbować zadbać o wszystkie czynniki, które mogą mieć wpływ na zdrowie płodu. Dotychczas wiele uwagi poświęcono stanowi zdrowia matki; nowe badania podkreślają, że na rozwój ciąży wpływają też otaczające ją środowisko i styl życia ojca w okresie ciąży – skomentował chińskie analizy dr Zev Williams, kierownik oddziału endokrynologicznego w Columbia University Medical Center w Nowym Jorku.

CZYTAJ TEŻ: Wystarczą dwa miesiące, aby zaburzyć męską płodność. Prowadzi do tego konkretny styl życia

Palenie mężczyzny a poronienie. Potrzebne dalsze badania

Autorzy badań zaznaczają jednocześnie, że choć zidentyfikowano związek między paleniem mężczyzny a poronieniem, badanie nie dowodzi jeszcze, że jedno powoduje drugie. Aby wykryć dokładne mechanizmy, które zachodzą w organizmie kobiety i płodu pod wpływem palenia tytoniu przez jej partnera, konieczne są dalsze analizy.

Badacze są zdania, że powiązania pomiędzy paleniem mężczyzny a poronieniem mogą być dwojakie. Po pierwsze, palący partner może narażać kobietę i płód na dym papierosowy. Chodzi tu zarówno o bierne palenie, jak i wdychanie szkodliwych osadów dymnych, które osiadły na ubraniach, meblach czy dywanach. Po drugie, palenie tytoniu może wpływać na plemniki mężczyzny, powodując w nich patologiczne zmiany – te zaś są nie bez znaczenia dla rozwoju zarodka.

Drugą z tych hipotez zdają się potwierdzać inne badania, które przeprowadzono w 2017 roku. Wynika z nich, że palenie tytoniu jest – obok stresu i otyłości – jednym z głównych czynników odpowiedzialnych za postępujące obniżenie męskiej płodności.

Więcej na temat szkodliwego wpływu palenia na męską płodność przeczytasz m.in. TUTAJ.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Przemoc seksualna może istotnie zwiększać ryzyko niepłodności. Niepokojące wnioski z nowych badań

Źródło: Reuters.com

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Brak plemników w nasieniu? Ta metoda da mężczyznom większą szansę na ojcostwo

mężczyźni z azoospermią będą mieli szansę na ojcostwo
fot. Pixabay

Mężczyźni, którym do tej pory nie dawano szans na ojcostwo, być może już niedługo będą w stanie spłodzić dziecko naturalnie. Nowo opracowana metoda daje ponad 20 proc. szans na zapłodnienie.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nowoczesna technika dostępna jest już w szpitalach w Wielkiej Brytanii. Polega ona na chirurgicznym usunięciu niewielkiej, bo mniejszej niż milimetr, części jądra i wydobyciu z tkanki plemników.

Kluczem do sukcesu nowej procedury jest MicroTESE, czyli specjalistyczny mikroskop, który aż 20-krotnie powiększa kanaliki w jądrach, pomagając tym samym lekarzom odnaleźć plemniki.

– Wielu mężczyzn słyszy, że nie może mieć dzieci, ale ta procedura pozwala 10-30 proc. z nich spłodzić dziecko. To niesamowite – wyjaśnia dr Channa Jayasena z Imperial College London.

Zobacz także: Złe parametry nasienia to już problem globalny. Czy wkrótce wszyscy mężczyźni staną się niepłodni?

Mężczyźni z azoospermią będą mieli szansę na ojcostwo

Mężczyznom, u których wykryto azoospermię, nie daje się szans na naturalne poczęcie. Azoospermia to stan polegający na całkowitym braku plemników w ejakulacie. Interwencje chirurgiczne mogą w przypadku panów z tym schorzeniem zwiększyć szanse na pozyskanie plemników o 25 proc.

Standardowe zabiegi polegające na pozyskaniu nasienia przeprowadza za pomocą cienkiej igły. Powszechną metodą jest usunięcie kilku 5-milimetrowych kawałków jądra, z których wyodrębniane są następnie plemniki.

Takie zabiegi mogą się jednak wiązać z poważnymi powikłaniami: kurczeniem jąder i powstaniem zakrzepów. Biopsja opóźnia również cały proces in vitro nawet o tydzień, zmniejszając tym samym szanse na zapłodnienie.

Zobacz także: Czy długość penisa ma znaczenie dla płodności? To odkrycie przeczy dotychczasowym tezom

Małe ryzyko duże efekty

Dzięki MicroTESE chirurdzy w ciągu zaledwie dwóch godzin wiedzą, czy proces wydobycia plemników zakończył się sukcesem.

Na dwa tygodnie przed zabiegiem pacjent otrzymuje dawkę hormonu płciowego FSH w celu zwiększenia produkcji plemników. Następnie, podczas zabiegu urolog dokonuje drobnego cięcia w mosznie, umożliwiając dostęp do jąder.

Chirurg analizuje później pod mikroskopem z dużym powiększeniem kanaliki nasienne, w których wytwarzane są plemniki. Nacięcie zostaje zszyte, a urolog wykonuje biopsję i wydobywa plemniki, które są zamrażane i przetrzymywane do czasu in vitro. Pacjenci mogą wrócić do domu w ciągu trzech, czterech godzin od zabiegu.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.