Przejdź do treści

Psycholog: macierzyństwo jest wyborem, nie koniecznością

Macierzyństwo jest wyborem - wybór oznacza samodzielne i świadome podjęcie decyzji

Znana ciętego języka aktorka komediowa, Mindy Kaling, powiedziała: „Żaden mężczyzna nie ma prawa mówić mi, co mam robić ze swoim ciałem. Tylko kobiece magazyny mogą to robić.” Brzmi znajomo i nadzwyczaj trafnie.

Rzeczywistość się zmienia na naszych oczach. Nic w tym odkrywczego; zawsze przecież na przestrzeni życia kolejnego pokolenia zachodziły mniejsze lub większe zmiany, zaskakujące dla pokolenia starszego. Teraz mamy czas mediów. Nie ma sensu kupować dziennika, żeby dowiedzieć się, co się wczoraj wydarzyło na świecie. Twitter czy Facebooku poinformuje nas o dowolnym wydarzeniu na świecie w ciągu kilku sekund.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Internet

Życie toczy się w Internecie. Facebook przypomina nam o urodzinach i rocznicach, pokazuje nam, że jak żyje Inny, gdzie spędza wakacje, czym jeździ, gdzie pracuje. Równolegle buduje się jakiś obraz rzeczywistości, zgodnie z którym jeden styl życia jest pożądany, a drugi niekoniecznie. Zgodnie z tym obrazem kobiecość i macierzyństwo są nierozłączne. Doświadczają tego w zasadzie wszystkie kobiety; mężatki z kilkuletnim stażem i samotne, powszechnie rozpoznawane i te zupełnie zwykłe, nie mające ze światem celebrytów nic wspólnego. I wszystkie te kobiety zdają się podlegać tym samym wpływom.

Kilka miesięcy temu użytkownicy Internetu  silnie zareagowali na emocjonalny list Jennifer Aniston [1]. Aktorka została sfotografowana podczas pobytu na wakacjach w pozycji pokazującej nieco powiększony brzuch. To, co dla zwykłych kobiet jest codziennością i dowodem na to, że ciało jest niedoskonałe, w przypadku Aniston wywołało spekulacji o ciąży 47-letniej aktorki. W odpowiedzi aktorka napisała, że ostatnie artykuły prasowe, których stała się obiektem pokazują, jak bardzo kobieta bezdzietna widziana jest przez społeczeństwo jako niepełna, nieszczęśliwa i przegrana. „Jesteśmy spełnione będąc  w związku lub nie, mając dzieci lub nie. Jeśli chodzi o nasze ciała, to my decydujemy, co jest piękne, a co nie”, napisała aktorka.

Nie zawsze wybór

Kobiecość i macierzyństwo są ze sobą silnie związane; nie ma potrzeby tego kwestionować. Jednak trudno nie zauważyć pewnego trendu obecnego w mediach, trafnie opisanego przez Aniston.

Kobiety decydują się na macierzyństwo z wielu powodów. Decydują, wydawałoby się, że mają więc wybór. Na ile jednak macierzyństwo jest wyborem, a kiedy staje się koniecznością, swoistym przymusem?

Media pokazują pewną rzeczywistość, jednak obrazy te nie są tworzone w próżni. Media odzwierciedlają to, co się dzieje w społeczeństwie, co dzieje się w nas samych. A dzieje się niezgoda. Kobiety nieustannie zmagają się z jednoczesną potrzebą niezależności finansowej i kariery zawodowej oraz macierzyństwa. Pogodzenie tych dwóch sfer życia jest, oczywiście, możliwe, ale też wiele kobiet doświadcza silnego poczucia winy. Bo okazuje się, że „pogodzenie” nie jest równoznaczne z poczuciem, że wykonuje się pracę dość dobrze lub wystarczająco angażuje w rodzinę. Dlatego też, żeby uniknąć trudnych uczuć związanych z koniecznością bycia jednocześnie w dwóch miejscach, wiele kobiet decyduje się na odsunięcie jednej z tych sfer na później. I zwykle jest to rodzina.
Być może wiąże się to z wyobrażeniem, że nad własnym ciałem łatwiej panować niż nad rzeczywistością zewnętrzną. Łatwiej odłożyć macierzyństwo, niż ryzykować przerwę w karierze na bardzo niepewnym rynku pracy. Często też rzeczywistość bywa bardziej prozaiczna – kobiety odkładają macierzyństwo na rzecz pracy, ponieważ zwyczajnie muszą się utrzymać. Mimo to otrzymują opinię karierowiczek pozbawionych instynktu macierzyńskiego.

Publicznie

Jeśli kobieta jest bezdzietna, ponieważ nie jest w stałym związku, nierzadko spotyka się z opinią, że jest przesadnie wybredna lub romantyczne, że szuka księcia z bajki. Zupełnie jakby kobiety nie były w stanie samodzielnie decydować o tym, z kim chcą się związać. Jakby nie potrafiły w dorosły i dojrzały sposób ocenić szans na powodzenie relacji z mężczyzną.
Ciąża i macierzyństwo jakiś czas temu stały się sprawą publiczną. Ich brak również. Kobiety ciężarne, młode matki, bezdzietne stają się obiektem publicznych dyskusji, odbiorczyniami niechcianych porad i pouczeń. Wydaje się, że oczekiwanie społeczne powoduje, że w cieniu każdej kobiety stoi dziecko. Realne i to, które się nie urodziło, a na które często długo się czekało. Bezdzietne kobiety mogą więc mieć poczucie, że są gorsze, nie dość dobre, niewystarczająco zdrowe czy sprawne, że w przeciwieństwie do matek nie osiągnęły jakiegoś bardzo ważnego etapu rozwojowego. Społeczeństwo zdaje się to potwierdzać, a media przyklaskiwać temu obrazowi.  Pomimo tego, że liczba kobiet doświadczających niepłodności rośnie, a wiek, w którym pierwszy raz zostają matkami ciągle się przesuwa, kobiety bezdzietne ciągle muszą walczyć o swoje miejsce w społeczeństwie. Wydaje się to niesprawiedliwe, zwłaszcza że często jest to kolejny już wysiłek. Wiele bezdzietnych kobiet podejmowało wcześniej próby założenia rodziny czy zbudowania związku.

Macierzyństwo jest wyborem, nie przymusem czy emanacją światopoglądu.  Co więcej, jest wyborem osobistym, zależnym od okoliczności życiowych, możliwości i gotowości przyszłego rodzica.

I wyborem osobistym powinno pozostać. Nie macierzyństwo czy bycie w związku decyduje o naszej wartości. Choć być może ważniejsze jest pytanie o to, kto decyduje o naszej wartości. Nie ma powodu różnicować między matką i kobietą bezdzietną. Być może zniesienie tych sztucznych różnic to zadania dla nas wszystkich, nie tylko feministek. Ostatecznie nie można wszystkich zadowolić.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami