Przejdź do treści

Psycholog: ciało w niepłodności uznajemy za zawodzące, niedoskonałe, nawet zdradliwe

Niepłodności nie widać. Zazwyczaj jest to prawda. Ale jednocześnie niepłodność jest nierozerwalnie związana z ciałem, jest w nim osadzona, wynika z ciała i w ciele się zapisuje.

Na obrazie Latające łóżko Fridy Kahlo widzimy kobietę leżącą na łóżku w kałuży krwi. Ponad nią wznosi się płód, połączony z leżącą pępowiną. Wokół kobiety jest zupełna pustka, jakby jej łóżko i ona sama znajdowały się na pustyni. Gdzieś w tle jest miasto, ludzie, ale ona jest sama. Pusto jest na zewnątrz, ale też wnętrze kobiety zostało spustoszone. Wiadomo, że Kahlo namalowała ten obraz w 1932 roku podczas pobytu w Detroit, kiedy musiała się poddać „terapeutycznej aborcji”. Stan zdrowia Kahlo oraz ówczesna wiedza nie pozwalały na kontynowanie ciąży. Malarka straciła wiele ciąż na skutek poronienia oraz aborcji właśnie.  Być może więc łóżko, na którym leży namalowana przez nią kobieta symbolizuje również pustkę związana z niemożliwym do zrealizowania pragnieniem macierzyństwa. Być może poczucie bezradności i bezcelowości wiązało się również z życiem seksualnym, istniejącym, ale ostatecznie prowadzącym do kolejnych tragedii.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kahlo portretowała ciało z niezwykłą starannością i znawstwem. Przerwane wypadkiem komunikacyjnym studia medyczne na pewno były pomocne w rozumieniu ciała i tego, co się z nim dzieje.

Ciało na obrazach Kahlo jest bezradne, poranione, okaleczone. Tak też musiała czuć się sama Kahlo, która przez całe dorosłe życie zmagała się z niepłodnością. Fakt, że mogła zajść w ciążę nie usuwał rozpaczy związanej z jej utratą.

Kahlo prawdopodobnie nie wiedziała, dlaczego nie może mieć dzieci. Ponieważ jednak jej obrazy są niezwykle precyzyjne można było podjąć próbę zrozumienia medycznego podłoża niepłodności i wielokrotnych strat malarki. W 2012 roku amerykański patolog, Fernando Antelo postawił tezę, że na skutek wspomnianego wcześniej wypadku drogowego Kahlo cierpiała na zespół Ashermana[i].  Ciąża była w jej przypadku przy ówczesnym rozwoju medycyny w zasadzie niemożliwa do utrzymania.

Niepłodności nie widać

Niepłodności nie widać. Zazwyczaj jest to prawda. Ale jednocześnie niepłodność jest nierozerwalnie związana z ciałem, jest w nim osadzona, wynika z ciała i w ciele się zapisuje. Kilka lat temu można było znaleźć w Internecie niezwykły blog prowadzony przez kobietę od lat starającą się o dziecko. Jej relacja była poruszająca między innymi dlatego, że zawierała opisy tego, jak ciało staje mapą leczenia niepłodności – blizna po laparoskopii, zrosty po wkłuciach, szersze biodra po utraconych ciążach, kilogramy powstałe na skutek leczenia hormonalnego.

Ciało pamięta, czego doświadczyło. Pamięta, że było nakłuwane, opróżniane, otwierane, że było połączone z innym ciałem. Zachowuje też pamięć o narodzinach, choć nie ma dziecka, jak na jednym obrazów Kahlo.

Kobieta więc zawsze będzie pamiętać o swoich staraniach o dziecko ilekroć bierze prysznic, wkłada strój plażowy, idzie na wizytę lekarską. Ciało staje mapą, na której widać kolejne punkty postojowe, a pomiędzy nimi ogromny, niezamieszkany obszar.

W niepłodności ciało może więc być przeżywane jako zawodzące, niedoskonałe, nawet zdradliwe. Jedna z pacjentek bezskutecznie starających się o dziecko opowiadała, jak w dzieciństwie była przekonana, że jej ciało jest potrzebne do skakania, biegania, tańczenia. I było w tym niezawodne. Jej ciało po prostu było niezawodne. Dopiero niepłodność pokazała, jak bardzo w rzeczywistości jest ono kruche i niepewne. Tego typu uczucia nie są rzadkością wśród osób doświadczających niepłodności.

Co ciało powinno

Wobec ciała mamy różnorodne oczekiwania – realistyczne i nierzeczywiste. Zawsze tak było – ciało mogło pracować ponad siły, nie odpoczywać, walczyć. Współcześnie z jednej strony dbamy o nasze ciała, a z drugiej poddajemy je licznym i różnorodnym modyfikacjom, na przykad poprzez zabiegi kosmetyczne, tatuowanie, kolczykowanie, a nawet operacje. Ciało ma się wyróżniać, ma być widziane. Niepłodność powoduje, że nie można temu pragnieniu sprostać. Ciało, na którym nie można polegać burzy fundamenty Ja. Alessandra Lemma pisze: Relacja z ciałem jest zapewne najbardziej dosłownym wyznacznikiem tego, jak czujemy się ze sobą i z innymi ludźmi[ii]. I dalej: Niemowlę wchodzi w świat jako ciało i umysł, czekając na kontakt z umysłami i ciałami opiekunów.
Poprzez ciało stajemy się tym, kim jesteśmy – najpierw bezpiecznie trzymani przez matki, słuchający tonu jej głosu, melodii słów początkowo nie rozumiejąc ich znaczenia.
Czy niepłodność bezpowrotnie ograbia z dobrego obrazu ciała? Wydaje się, że niekoniecznie. Urodzenie dziecka pełni zasadniczą funkcję reparacyjną, ale matki adopcyjne również mają szanse przepracować swoje straty. Na najbardziej podstawowym poziomie dla wielu osób to ważne, żeby ich ciało było zdrowe. Takie ciało można kochać, można się nim zajmować. Można mieć też fantazje, że tylko zdrowe ciało jest pożądane przez innych, stąd też częste kłopoty w sferze seksualnej wśród osób niepłodnych.

Ciało w niepłodności jest niezwykle ważne. Osoby doświadczające utrudnionych i zbyt długich starań o dziecko często mówią o poczuciu pustki, bezsilności, nawet niepełnosprawności, często identyfikowanych z ciałem. Mężczyzn dotyka to w niemniejszym stopniu niż kobiety.

Negatywny obraz własnego ciała może skutkować na przykład izolacją. Czasami jest też tak, że dzięki ciąży ciało, dotąd w zasadzie niezauważane, ożywa, uczy się nowego języka – objawów ciążowych. Ale ono istnieje przecież dużo wcześniej i niezależnie od tego, czy jest w stanie stworzyć nowe ciało. Tak jak na obrazach Kahlo, jest cierpiące, ale też niezwykłe i złożone.
[i] http://scienceillustrated.com.au/blog/science/news/understanding-frida-kahlos-fertility-problems/

[ii] Alessandra Lemma, Pod skórą. Psychoanalityczne studium modyfikacji ciała, s. 17 i 19.

 

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami