Przejdź do treści

Doświadczasz przewlekłego stresu? To może zwiększać ryzyko raka i osłabiać jego leczenie

Zestresowana kobieta /Ilustracja do tekstu: Przewlekły stres a ryzyko raka

W ostatnich latach pojawia się coraz więcej dowodów na wpływ stresu na rozwój wielu chorób, w tym tworzenie się guzów nowotworowych, ich wznowę, a nawet leczenie. Choć wiele osób uważa, że bardzo silny, choć krótkotrwały stres, związany z niespodziewanym wydarzeniem, jest dla naszych organizmów najbardziej destrukcyjny, okazuje się, że znacznie więcej szkody powoduje stres przewlekły, który towarzyszy nam na co dzień.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dr David Servan Schreiber z Francji, autor publikacji o wpływie negatywnych emocji na mózg, zauważa, że wytwarzane w czasie przewlekłego stresu noradrenalina i kortyzol przestawiają organizm w tryb walki lub ucieczki. Ten alarm dla organizmu, podnoszony bez potrzeby, osłabia z kolei siły obronne organizmu i może doprowadzić do wielu schorzeń. Udowodniono, że przewlekłe napięcie nerwowe jest przyczyną aż 80 chorób, w tym niepłodności i nowotworów.

CZYTAJ TEŻ: Seks a stres w staraniach o dziecko. Co może wam pomóc?

Przewlekły stres sprzyja rozwojowi nowotworów i licznych chorób. Pogarsza też rokowania

Zagraniczne czasopismo naukowe „Preventive Medicine” przedstawiło wyniki badań, które dowodzą, jak negatywny wpływ na człowieka ma przewlekły stres. W trakcie analiz badacze obserwowali stan zdrowia grupy mężczyzn, którzy nieustannie odczuwali silne zdenerwowanie podczas wykonywanej pracy. Część z nich funkcjonowała w takim napięciu 15 lat, inni – 30. Niektórzy z nich zachorowali na nowotwór; okazało się, że u podstaw tej choroby leżał stres.

To jednak nie koniec złych informacji – stres negatywnie wpływa bowiem też na rezultaty leczenia onkologicznego. Zależność tę zaobserwowano podczas terapii kobiet z potrójnie ujemnym rakiem piersi. Gdy jednak pacjentki dodatkowo stosowały beta-blokery, hamujące układ współczulny, lepiej znosiły terapię, miały lepszą kondycję, a przerzuty były u nich łagodniejsze niż u pań, które nie brały tych leków.

Z innych analiz, prowadzonych przez naukowczynie z Instytutu Zoologii i Badań Biomedycznych UJ, wynika zaś, że o ile skutki stresu krótkotrwałego można uznać za przemijające, o tyle przewlekły stres odpowiada za liczne zaburzenia organizmu prowadzące do chorób oraz „promuje inicjację i progres zmian nowotworowych”.

Przewlekły stres a ryzyko raka. Zadbaj o regenerację

Mimo że na wiele przypadków losowych nie mamy wpływu, możemy (i powinniśmy!) kontrolować emocje, które towarzyszą nam w tych trudnych chwilach. Warto także zadbać o to, by w codziennym biegu znalazł się czas na regenerację.

– Unikajmy stresujących sytuacji. Jeżeli jest to poza naszymi możliwościami, uczmy się prawidłowo zarządzać własnym czasem. Goniąc za pieniędzmi, zapominamy o życiu prywatnym, regeneracji sił, odpoczynku – mówi dr n. med. Dariusz Godlewski, onkolog, dyrektor Ośrodka Profilaktyki i Epidemiologii Nowotworów OPEN w Poznaniu.

O właściwej profilaktyce onkologicznej przeczytasz więcej na stronie Ministerstwa Zdrowia.

Źródło: MZ

POLECAMY RÓWNIEŻ:

Stres zmniejsza płodność i skuteczność in vitro. Ale jest na to sposób

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Paweł Adamowicz nie żyje. Prezydent Gdańska na in vitro chciał w tym roku przeznaczyć dodatkowe pół miliona złotych

Paweł Adamowicz nie żyje
Paweł Adamowicz był prezydentem Gdańska przez 21 lat – fot. Facebook - Paweł Adamowicz

Nie żyje prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. Mężczyzna został zaatakowany przez nożownika podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.  

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Tragedia rozegrała się 13 grudnia w Gdańsku tuż przed „Światełkiem do Nieba”. O godzinie 19:55 27-letni Stefan W. wtargnął na scenę i dźgnął Pawła Adamowicza nożem. Prezydent został ugodzony kilkakrotnie.

Po zadaniu ciosów sprawca podniósł ręce do góry w geście triumfu.

Halo, halo! Nazywam się Stefan W., siedziałem niewinny w więzieniu. Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz – krzyczał do mikrofonu.

Morderca wszedł na scenę posługując się plakietką z napisem „media”. Stefan W. był wcześniej karany za rozboje.

Po ataku Paweł Adamowicz trafił do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, gdzie przez wiele godzin był operowany. Zmarł 14 stycznia.

Zobacz też: In vitro w Gdańsku. Są już pierwsze efekty miejskiego programu

Paweł Adamowicz nie żyje. Był zwolennikiem in vitro

Paweł Adamowicz był prawnikiem, współzałożycielem regionalnej Platformy Obywatelskiej, w latach 1998-2019 sprawował funkcję prezydenta Gdańska.

Był zwolennikiem in vitro – Gdańsk jako jedyne trójmiejskie miasto miało swój program dofinansowania in vitro. Podczas wyborów na następną kadencję w październiku 2018 r. Adamowicz zapowiedział zwiększenie środków na program zapłodnienia pozaustrojowego w ramach proponowanego pakietu społecznego Zdrowie i Szczęście Gdańskich Rodzin.

Gdański program in vitro wprowadziliśmy w zeszłym roku. Dzięki niemu na świat przyszło 39 dzieci, a obecnie 137 kobiet jest w ciąży. Uważamy, że ten lokalny, miejski, gdański program, zdaje egzamin. W tym samym czasie program rządowy ministra Radziwiłła nie przyniósł ani jednego poczętego i narodzonego dziecka. Dlatego chcemy w nowej kadencji, w nowym roku kalendarzowym 2019, uzupełnić wkład finansowy do programu in vitro o dodatkowe pół miliona złotych, bo wierzymy głęboko, że małżeństw, par, które chcą skorzystać w Gdańsku z programu in vitro jest bardzo wiele – mówił podczas październikowej konferencji prasowej Adamowicz.

Gdański program rozpoczął się 2017 roku i ma trwać do 2020 roku. Do tej pory na ten cel miasto przeznaczyło niemal dwa mln zł.

Źródło: Wirtualna Polska, Dziennik Bałtycki, gdansk.pl, portalsamorzadowy.pl Wikipedia

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Mama Ginekolog zebrała ponad milion złotych na WOŚP! Jak tego dokonała?

Mama Ginekolog zebrała ponad milion złotych na WOŚP
Lekarka prywatnie jest mamą Roger'a i Gilberta – fot. Instagram @mamaginekolog

Znana blogerka Mama Ginekolog postanowiła wesprzeć Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Udało jej się zebrać ponad milion złotych! Jak tego dokonała?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nicole Sochacki-Wójcicka jest ginekologiem-położnikiem w trakcie specjalizacji. Pracuje w I Klinice Położnictwa i Ginekologii WUM w Warszawie. Jak sama o sobie pisze, bada, doradza, prowadzi [ciążę – red.].

Uwielbia swoją pracę, bo codziennie może doświadczać najpiękniejszych momentów w życiu człowieka – od poczęcia aż do narodzin. Na urlopie macierzyńskim wpadła na pomysł prowadzenia bloga na Instagramie. Profil Mama Ginekolog śledzi dziś 388 tys. osób. W jakim celu powstał instablog?

Lekarka uświadamia kobiety na temat ich zdrowia w ciąży, odpowiada na najczęstsze pytania i wątpliwości ciężarnych, mówi o badaniach i diagnostyce prenatalnej. Pisze również do świeżo upieczonych mam oraz do kobiet, które dziecka jeszcze nie planują.

Zobacz też: Lekarka przyjęła poród 14 godzin po własnym porodzie

Mama Ginekolog zebrała ponad milion złotych na WOŚP

Lekarka prywatnie jest mamą Roger’a i Gilberta. Młodszy synek przyszedł na świat jako wcześniak i w pierwszych tygodniach życia potrzebował medycznego wsparcia. Korzystał ze sprzętu zakupionego przez WOŚP.

Z okazji 27. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy blogerka postanowiła zorganizować zbiórkę, która miała być podziękowaniem dla fundacji.

Mama ginekolog przygotowała dla czytelniczek dwa e-booki: „#instaserial o miłości” i „#instaserial o ślubie”. Sprzedaż e-booków ruszyła 11 stycznia, a w ciągu zaledwie trzech dni autorka sprzedała 100 tys. egzemplarzy! Udało jej się zebrać 1,2 mln złotych.

Koszt książki wynosił 12,30 zł. Cały przychód ze sprzedaży zostanie przekazane na konto fundacji WOŚP-u.

Mama Ginekolog nie kryje wzruszenia.

„Życie każdego człowieka opowiedziane prawdziwie jest powieścią” – Ernest Hemingway- i moja mama – „bądź realistą, zacznij marzyć” – mamy MILION na @fundacjawosp 💪🏻🙊❤️ dziękuję Wam❤️ jutro zrobimy przelew życia 😍😊i … gramy dalej do rana 🙊🙈❤️❤️❤️ – napisała na swoim profilu lekarka.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: mamaginekolog.pl, chillizet.pl

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Najmniejszy uratowany wcześniak skończy w tym roku 5 lat.

Najmniejszy uratowany wcześniak
Według statystyk co dziesiąte dziecko w USA rodzi się jako wcześniak. – fot.Fotolia

Lyla Stensrud przyszła na świat w lipcu 2014 roku w Teksasie, ważąc 05 kg i mierząc 25 cm. W tym roku dziewczynka skończy 5 lat. Jej mama po latach milczenia zdecydowała się opowiedzieć historię swojej walki o życie Lyli.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Według statystyk co dziesiąte dziecko w USA rodzi się jako wcześniak, czyli co najmniej trzy tygodnie przed wyznaczonym terminem porodu. Wiele amerykańskich szpitali odradza reanimowanie dzieci urodzonych przed 22 tygodniem, ze względu na bardzo mały odsetek przeżyć. Sztuczne utrzymywanie przy życiu noworodków o bardzo niskich rokowaniach uznawane jest za uporczywą terapię. Taką sugestię usłyszała również Courtney, mama Lyli. Ale Courtney nie chciała o tym słyszeć, nalegała na reanimację i podtrzymywanie dziecka przy życiu.

Zobacz też: Tragedia zgodna z lekarskim „sumieniem”. Wstrząsająca historia Agaty.

Pierwszy syn Courtney urodził się cztery lata wcześniej terminowo, druga ciąża również nie była zagrożona aż do 20 tygodnia, kiedy w trakcie USG okazało się, że ma rozszerzoną szyjkę macicy na 2,5 cm, co nie powinno mieć miejsca aż do 9 miesiąca ciąży. Kilka dni po badaniu USG obudziła się w kałuży krwi, pojechała do szpitala i została zatrzymana na obserwację. Courtney opowiada, że w połowie 21 tygodnia poczuła skurcze, gdy szła do łazienki. Gdy dotknęła ręką swojego kanału rodnego, Lyla złapała ją za palec.

Gdy kilkanaście minut później Lyla przyszła na świat, okazało się, że nie oddycha. Dzięki uporowi matki, lekarze podjęli się reanimacji dziewczynki. – Trzymałam ją chwilę w ramionach przed odcięciem pępowiny i prosiłam lekarzy, żeby chociaż spróbowali. Zrobili to. Później zabrali ją na oddział intensywnej terapii i podłączyli całą aparaturę –  mówi Courtney.

Zobacz też: „Lekarz dał do zrozumienia, że nigdy nie zostanę mamą”. Zobacz, jak Anna pokonała endometriozę.

Lyla miała szereg objawów typowych dla wcześniaków, w tym problemy z oddychaniem, problemy z trawieniem, podejrzewano również retinopatię wcześniaków (chorobę niedojrzałej  siatkówki, której konsekwencją może być utrata wzroku). Przed 56 dni Lyla była wentylowana mechanicznie, lekarze dwukrotnie próbowali ją odłączyć, jednak wciąż nie radziła sobie z samodzielnym oddychaniem. Za trzecim razem się udało, Lyla została przełączona na kaniulę nosową.

Po 126 dniach spędzonych z mamą w szpitalu, Lyla osiągnęła wagę 2,6kg i została wypisana do domu. Przez pierwszy rok życia dziewczynka  była kontrolowana przez lekarzy co najmniej raz w tygodniu. W wieku dwóch lat osiągnęła w teście Bayleya III (badanie zdolności motorycznych, poznawczych i językowych) wynik odpowiedni dla 20-miesięcznego niemowlęcia. Dalszy rozwój dziewczynki przebiegał niemal prawidłowo, w wieku 4 lat nie różni się już od swoich rówieśników.

Zobacz też: Dlaczego nie warto się poddawać. Historia Ani wyciska łzy i daje nadzieję.

Dr Ahmad, który zajmował się dziewczynką, przyznaje, że być może przeżywalność dzieci urodzonych przed 22 tygodniem ciąży wymaga dalszych analiz. Przypomina jednak, że na podstawie dostępnych obecnie danych przypadek Lyli jest wyjątkiem od reguły, “cudem”, który nie powinien być traktowany jako prawidłowość i dawać fałszywej nadziei innym rodzicom.

Tu kupisz najnowszy e-magazyn Chcemy Być Rodzicami.

 

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. Zawodowo interesuje się prawami człowieka, w tym prawami reprodukcyjnymi oraz etyką medyczną. W czasie wolnym dużo czyta - najchętniej z jednym ze swoich trzech kotów na kolanach, trenuje roller derby i fotografuje.

Jak kobiety doświadczają poronienia – trudne historie zapisane w zdjęciach!

Źródło: Instagram autorki tekstu skinonsundays ; autorka kampanii: Instagram dr Jessica Zucker ; autorka zdjęcia: rebeccacoursey_photosandfilm

Poronienie wciąż zdarza się być tematem tabu. A przynajmniej czymś, o czym trudno jest mówić. Brakuje nam słów mogących w pełni opisać to doświadczenie. Tym ważniejsze stają kampanie podobne do tej, jaką stworzyła dr Jessica Zucker – czy widziałaś już te zdjęcia?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dr Zucker sama przeżyła stratę ciąży w drugim trymestrze. To dewastujące dla niej zdarzenie stało się inspiracją do szerzenia świadomości właśnie o ciąży oraz jej utracie. Jako psycholożka specjalizująca się w mentalnym aspekcie zdrowia reprodukcyjnego kobiet wie, jak ważne jest głośne mówienie o tego typu doświadczeniach i jak wiele kobiet tego potrzebuje!

 

Jak wiele z nich potrzebuje usłyszeć, że nie są same. Że ich ból jest ważny, przyjęty przez innych i zaopiekowany. Że mogą mówić o swoich przeżyciach bez wstydu, czy poczucia winy.

 

Jedną z kampanii, jaką stworzyła dr Jessica, jest zbiór zdjęć doceniających doświadczenia kobiet, które poroniły #IHadAMiscarriage [tł. redakcji: doświadczyłam poronienia].
Projekt powstał przy współpracy m.in. z meksykańską poetką i artystką, Jessicą Lakritz, której twórczość niezwykle podkreśliła wagę historii kobiet biorących udział w projekcie. Ich ciała zdobią słowa poezji opowiadającej o każdym indywidualnym doświadczaniu płodności, straty, przemian jakie w nich zaszły i codziennych zmaganiach.  Zdjęciami zajęła się zaś fotografka Rebecca Coursey-Rugh.

 

Kampania przekazała światu niezwykłe historie, głębokie emocje i współodczuwanie kobiet z całego świata.

 

Jednym z celów dr Jessiki było też pokazanie ram, które pomogą uhonorować te trudne chwile oraz utracone dzieci. Chce ona proponować kobietom rytuały, formy, czy narzędzia do takiej pracy ze swoją historią poronienia, które mogą im pomóc radzić sobie z ciężkimi zdarzeniami, co przytacza portal „Babble”.

Tego typu zdjęcia i przekazanie swoich uczuć w formie sztuki jest niewątpliwie jednym ze sposobów przeżycia straty oraz zrzucenia z barków chociaż części ciężaru swojej historii. A do tego niewątpliwie jest to ogromna lekcja dla reszty świata – lekcja zrozumienia, otwartości, wsparcia

 

Źródło: Instagram dr Jessica Zucker ; autorka zdjęcia: rebeccacoursey_photosandfilm; autorka tekstu: skinonsundays [tłumaczenie poniżej: redakcja]

Światło w moim ciele załamało się

A ciemność zmieniła mnie w kogoś,

Kto może to uleczyć

 

Źródło: Instagram autorki tekstu skinonsundays ; autorka kampanii: Instagram dr Jessica Zucker ; autorka zdjęcia: rebeccacoursey_photosandfilm

 

Źródło: Instagram autorki tekstu skinonsundays ; autorka kampanii: Instagram dr Jessica Zucker ; autorka zdjęcia: rebeccacoursey_photosandfilm

 

 

Źródło: „Babble”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.