Przejdź do treści

Przemoc, to nie tylko rany na ciele: „Nie bałam się krzyku czy bicia, bo oni nigdy nie krzyczeli”

Przemoc kojarzy się przede wszystkim z działaniem, z gwałtownym konfliktem, krzykiem, uderzeniami. Znacznie rzadziej przychodzi nam na myśl przemoc słowna, a zjawiskiem szczególnie mało znanym i przeżywanym ambiwaletnie jest przemoc psychiczna. Wahamy się, czy przemocą można nazwać zachowanie, kiedy „przemocowiec” nie podnosi głosu, jest opanowany i metodyczny. Czy rodzic, który nie trzęsie się ze złości, nie krzyczy, nie jest wściekły, nie podnosi ręki, zdaje się być zainteresowany dzieckiem może w gruncie rzeczy być nadużywający?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Pozorny spokój

Wiele dzieci wyrasta w domach pełnych jawnej przemocy. Mają kontakt z alkoholem, widzą jak rodzice się biją, słyszą pełne pogardy i wulgaryzmów krzyki. Ludzie wychowywani w takich domach mówią o sobie, że są na przykład dorosłymi dziećmi alkoholików. Mają swoje terapie, przeszkolonych terapeutów, opisany zespół objawów i sposób funkcjonowania w relacjach. A człowiek, który miał „udane” dzieciństwo, oboje pracujących rodziców, własny pokój, a mimo to przez większość życia czuje się nikim, nie wytrzymuje w bliskich relacjach dłużej niż kilka miesięcy?

„Zawsze wydawało mi się, że miałam szczęśliwe dzieciństwo. Codziennie ciepły obiad na stole, co roku wyjeżdżaliśmy na wakacje. Miałam sporo kuzynów, z którymi spędzałam wiele czasu. Rodzice zawsze dbali o to, żeby niczego mi nie brakowało, co było tym łatwiejsze, że byłam jedynaczką. Ale jednocześnie panicznie bałam się dostać jedynkę. Rzadko je dostawałam, ale kiedy to się stało, zastanawiałam się, czy w ogóle wracać do domu.  Nie bałam się krzyku czy bicia, bo oni nigdy nie krzyczeli. Ale wiedziałam, że mama przez kilka dni nie będzie się do mnie odzywać. A na koniec, ze łzami w oczach powie, że przecież moim jedynym obowiązkiem jest się uczyć, więc jak mogłam zawalić ten sprawdzian. A ja znowu poczuję, jak bardzo ją zawiodłam. To było takie uczucie, że istniałam tylko, kiedy dostawałam dobre oceny. Wtedy mama mogła opowiadać ciotkom, jaka jestem zdolna, a ja się cieszyłam. Wtedy czułam, że jestem. Bez tego byłam powietrzem.”

Wiele twarzy przemocy

Wiele badań pokazuje, że przemoc może mieć różne oblicza. Krzyk i cisza dają podobne skutki, które utrzymują się z różnym natężeniem przez całe życie. Wśród najbardziej dotkliwych efektów cichej przemocy wymienia się:

  • Uwewnętrznienie nadmiernego krytycyzmu, samoobwinianie, doszukiwanie się przyczyn niepowodzeń w sobie, nie na zewnątrz
  • Pozabezpieczny styl przywiązania, trudności w budowaniu oraz utrzymywaniu bliskich relacji
  • Trudności w regulowaniu emocji
  • Skłonność do depresji, zaburzeń lękowych oraz nadużywanie alkoholu lub innych środków odurzających
  • U dzieci – zmiany w rozwijającym się mózgu
Bycie ignorowanym

Wiele lat temu dr Edward Tronick przeprowadził eksperyment znany jako „still face” [1], w którym matka w interakcji z dzieckiem zachowywała kamienną twarz, niezależnie od reakcji dziecka oraz podejmowanych przez nie prób nawiązania kontaktu. Dość szybko dziecko zaczynało się wyraźnie denerwować, a potem wpadać w rozpacz. Dostępny w sieci eksperyment wyraźnie pokazuje przerażone i zagubione dziecko, choć matka nie wyraża żadnych emocji przez relatywnie krótki czas.

Jedną z podstawowych i najwcześniejszych funkcji rodzica, najczęściej matki, jest rozpoznawanie stanów dziecka. To ona reaguje na jego płacz czy dyskomfort, próbuje odgadnąć, czy niemowlę jest głodne, ma mokro, czy znajduje się w niewygodnej pozycji. Nie zawsze się to udaje, ale w staraniach, w próbach i w aktywności jest największa wartość. Dziecko czuje się zaopiekowane, uczy się, że jego potrzeby są ważne, że jest widziane. Matka nie musi mieć odpowiedzi na każdą potrzebę dziecka, nie musi wiedzieć wszystkiego, ale stara się, szuka. Eksperyment Tronicka pokazuje drugą stronę – ignorowanie potrzeb dziecka, niepodejmowanie prób zrozumienia go nie pozwala mu na swobodny rozwój, nie daje szans na zbudowanie stabilnej samooceny i wiary w siebie.

Zawstydzanie

Częsta, stara jak świat i podstępna metoda wychowania, nakierowana zwłaszcza na chłopców. Z jakiegoś powodu utarło się mówić, że „chłopcy nie płaczą”, a mężczyźni nie okazują emocji. Dla wielu rodziców to ważne, żeby ich synowie byli twardzi i „radzili sobie” z emocjami. Sięgają więc po ośmieszanie, czasem wyrażane wprost, a czasem w bardziej subtelny sposób. Przewracanie oczami, niewybredne żarty, przezwiska – w niektórych rodzinach to część codziennego funkcjonowania. Bywa też tak, że chłopiec staje się odbiorcą większości tego typu działań, co jest tym bardziej niszczące, im bardziej jest wrażliwy.

Dla twojego dobra

Często przemoc bywa usprawiedliwiana wychowaniem. Dzieci często zachowują się w sposób nieakceptowalny przez dorosłych, podważają autorytety, mają własne zdanie, nie słyszą poleceń i próśb. Jest to normalne i rozwojowe, ale też trudno tolerowane przez osoby dorosłe. Tym trudniej, im mniejsze możliwości rozumienia i empatii ma dorosły. Takim osobom szczególnie łatwo stosować przemoc polegającą na wychwytywaniu potknięć dziecka, punktowaniu jego zachowań, podkreślaniu rzekomych wad charakteru zwiastujących niechybne problemy w dorosłości. Nie zważając na możliwości dziecka, jego wiek czy powszechnie dostępną wiedzę psychologiczną próbują ukształtować jego charakter w taki sposób, żeby od maleńkości znało zasady, wiedziało „kto tutaj rządzi”, nie buntowała się i stało spolegliwe oraz posłuszne.

Silent treatment

Znana, popularna i wyjątkowo okrutna metoda dyscyplinowania dzieci i jednocześnie definicja bezgłośne przemocy. Za nieposłuszeństwo, „złe zachowanie” dorośli przestają się odzywać do dzieci. Nie reagują, udają, że nie słyszą, ignorują. Im młodsze dziecko, tym mniejsze ma szanse zrozumieć, co się dzieje i tym bardziej niszczące są dla niego skutki ciszy. W skrajnej formie dziecko może czuć się porzucone. Trudno sobie wyobrazić zasadność tego typu działań po stronie osób dorosłych, za to nietrudno dostrzec w nich przemoc i nadużycie.

Nie tylko głośna, fizyczna przemoc jest niszcząca. Nie tylko cielesne blizny nosimy całe życie. Wiele wskazuje na to, że również w ciszy i pozornym spokoju można stać się ofiarą.

[1] https://www.gottman.com/blog/the-research-the-still-face-experiment/

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami