Przejdź do treści

Przedwczesna niewydolność jajników to problem coraz młodszych kobiet. Większość nawet o nim nie wie

Smutna kobieta siedząca na łóżku /Ilustracja do tekstu: Przedwczesna niewydolność jajników

W ostatnich latach lekarze coraz częściej przyjmują młode pacjentki, które doświadczają symptomów przedwczesnej niewydolności jajników. Zaburzenie to wykrywane jest dziś u jednej na 100 kobiet przed 40. rokiem życia, a 10 razy rzadziej dotyka ono pań jeszcze przed 30-tką. Rozpoznanie przeważnie otrzymują przy okazji, gdy próbują poznać przyczynę gorszego samopoczucia, nocnych potów, wzrostu masy ciała, trudności z zajściem w ciążę czy zmian w obrębie narządów płciowych. Tymczasem późna diagnoza istotnie zmniejsza szanse na potomstwo.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Przedwczesna niewydolność jajników: diagnoza, która przychodzi późno

Przyczyny przedwczesnej niewydolności jajników (POI) są złożone: mogą tkwić w uwarunkowaniach genetycznych, enzymatycznych, infekcyjnych czy jatrogennych. Pierwszym krokiem w diagnostyce jest wywiad lekarski, który poprzedza badanie ginekologiczne i USG przezpochwowe.

– W trakcie drugiego z tych badań możemy wstępnie policzyć widoczne pęcherzyki antralne w jajnikach. Istotne jest także laboratoryjne określenie rezerwy jajnikowej, do czego służą badania krwi, takie jak badanie AMH (hormonu anty-Mullerowskiego), FSH czy estradiolu (w 3. dniu cyklu) – mówi dr n. med. Paweł Juraszek, ginekolog-położnik, specjalista leczenia niepłodności w Centrum Medycznym Angelius Provita.

Jak zauważa ekspert, pacjentki, które nie starają się o dziecko i mają niezdiagnozowaną przedwczesną niewydolność jajników, często stosują hormonalne tabletki antykoncepcyjne. Regulują one cykle miesiączkowe i poziom hormonów we krwi, a tym samym niwelują objawy zaburzeń pracy jajników i… na długi czas usypiają czujność.

Problem wykrywany jest najczęściej wtedy, gdy pacjentka zgłasza się do poradni z powodu trudności z zajściem w ciążę lub wtórnego zaniku miesiączki. Jeśli oligo- lub amenorrhea (czyli rzadkie miesiączku lub ich zanik) utrzymują się przez co najmniej cztery miesiące, stanowi to jeden z czynników wskazujących na zespół przedwczesnej niewydolności jajników.

ZOBACZ TAKŻE: Brak satysfakcji seksualnej, problemy z miesiączką i menopauzą. Oto najczęstsze problemy zdrowia reprodukcyjnego kobiet

Przedwczesna niewydolność jajników: wyniki badań

Diagnozę przedwczesnej niewydolności jajników potwierdza wynik badania stężenia hormonów:

  • stężenie FSH > 25 IU/l – stwierdzone przynajmniej dwukrotnie w odstępie 4-6 tygodni,
  • AMH < 0,5 ng/ml,
  • niski poziom estradiolu.

Dr Paweł Juraszek zaznacza, że dolegliwości spowodowane niedoborem estrogenów i wtórny brak miesiączki łatwo poddają się leczeniu opartym na suplementacji hormonalnej. Jednak dla każdej młodej kobiety najważniejszym problemem w zespole przedwczesnej niewydolności jajników jest obniżenie płodności.

– Pomimo że w oficjalnych kryteriach rozpoznania przedwczesnej niewydolności jajników nie ma mowy o AMH, to określenie stężenia tego hormonu jest niezwykle przydatne. Hormon AMH jest produkowany przez komórki ziarniste pęcherzyków pierwotnych, preantralnych i antralnych. Pozwala stwierdzić podejrzenie przedwczesnej niewydolności jajników lub zagrożenie nim na podstawie tylko jednego badania. Obecnie uważa się, że jego poziom jest najlepszym markerem rezerwy jajnikowej – zaznacza ginekolog-położnik.

PRZECZYTAJ TEŻ: Sztuczny jajnik nadzieją na macierzyństwo dla niepłodnych kobiet

Przedwczesna niewydolność jajników a badanie AMH

Aby uchronić się przed zgubnymi skutkami przedwczesnej niewydolności jajników, badanie AMH warto wykonać po 30. roku życia, a w niektórych przypadkach nawet znacznie wcześniej.

– Wskazane jest, aby do badania rezerwy jajnikowej dochodziło w sytuacjach szczególnych, np. przed leczeniem operacyjnym torbieli jajników czy przed leczeniem chemioterapeutykami i radioterapią. Kolejną okolicznością uzasadniającą przeprowadzanie badań AMH jest ukończenie przez kobietę 35. roku życia i występujący wówczas wtórny brak miesiączki. Dzięki temu możliwe jest postawienie prawidłowej diagnozy. Odpowiednia reakcja lekarza pozwoli pacjentce w przyszłości cieszyć się z upragnionego potomstwa.  Badajmy zatem AMH! – apeluje ekspert.

CZYTAJ TEŻ: Celiakia a przedwczesna menopauza. Sprawdź, jak uchronić się przed ryzykiem!

Przedwczesna niewydolność jajników: jakie są możliwości leczenia?

Warto wiedzieć, że leczenie w zespole przedwczesnej niewydolności jajników jest trudne i zależne od wielu czynników.

– Opisywane są przypadki powrotu czynności jajników po zastosowaniu diety bezglutenowej u pacjentek, u których wykryto również celiakię, a także indukowania owulacji przy zastosowaniu wysokich dawek kortykosterydów, immunoglobulin czy suplementacji melatoniny. Stosuje się również suplementację DHEA  (u kobiet z przedwczesna menopauzą) i krótkotrwałą suplementację testosteronem (zwłaszcza u pacjentek poddawanych technikom wspomaganego rozrodu – IVF) – wyjaśnia ekspert.

Inną metodą jest stymulacja owulacji przy pomocy clostylbergytu czy gonadotropin, często po uprzednim leczeniu hormonalną terapią zastępczą.

– Efekty takiego leczenia – w postaci owulacji czy wreszcie ciąży – są bardzo zindywidualizowane i trudne do przewidzenia.  Są pacjentki, które nie zareagują na stymulację. U innych zaś uda nam się uzyskać efekt w postaci wzrostu pęcherzyków, który możemy wykorzystać dalej, choćby w próbie in vitro.  Zdarza się, choć bardzo rzadko, że w przypadkach tzw. „kliniczne beznadziejnych” obserwujemy ciąże spontaniczne – mówi dr n.med. Paweł Juraszek z Centrum Medycznego Angelius Provita.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Obawiasz się, że to menopauza? Sprawdź, czy doświadczasz TYCH objawów

Dr Paweł Juraszek

Ekspert

dr n. med. Paweł Juraszek

Ginekolog-położnik, specjalista leczenia niepłodności w Centrum Medycznym Angelius Provita

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Masz dość pytań: „Kiedy dziecko”? Te 6 odpowiedzi pozwoli ci uciąć

8 odpowiedzi na pytania: "Kiedy dziecko" /Na zdjęciu: Zdenerowwana kobieta w okularach wskazuje palcem prosto w obiektyw

Nieustanne pytania o termin powiększenia rodziny, niestosowne komentarze i zalew „złotych rad”, które zamiast pomagać, rodzą frustrację i smutek – to codzienność par, które bezskutecznie starają się o dziecko. Jak radzić sobie w takich momentach, nie zamykając się w czterech ścianach? Poznaj 8 dobrych odpowiedzi, które pomogą ci wybrnąć z niekomfortowych sytuacji i uciąć wścibskie pytania raz na zawsze.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Mimo że niepłodności doświadcza nawet 20-25% par starających się o dziecko, temat ten niemal nie pojawia się w przestrzeni publicznej. To sprawia, że wiele osób, z którymi spotykamy się na co dzień (lub od święta), może zupełnie nie zdawać sobie sprawy, z jak trudnym przeciwnikiem przyszło nam się mierzyć na drodze do rodzicielskiego szczęścia. Ale choć ta niewiedza jest pewną okolicznością łagodzącą, nie tłumaczy braku podstawowej wrażliwości i wyczucia. Szczególnie, jeśli pytania z serii: „To kiedy dziecko?”powtarzane są przy każdej nadarzającej się okazji.

W tak niekomfortowej sytuacji zupełnie naturalną reakcją jest zaskoczenie, zażenowanie i poczucie osaczenia. Niestety, te uczucia i emocje popychają nas do stopniowego wycofywania się ze spotkań towarzyskich i izolacji społecznej. Nie musi tak jednak być! Czasem stanowcza i bezpośrednia odpowiedź pomoże nam odzyskać należną przestrzeń społeczną. Jak zatem mądrze reagować na bezpardonowe próby wtykania nosa w nieswoje sprawy, nie tracąc przy tym rezonu? Może ci w tym pomóc kilka przygotowanych zawczasu sprytnych odpowiedzi na pytania o dziecko.

Odpowiedzi na pytania: „Kiedy dziecko”. Strategia pierwsza: szczerość

Najskuteczniejszym, ale też najtrudniejszym sposobem, by poradzić sobie z kłopotliwą sytuacją jest stanowczość i bezpośredniość. Gdy po raz kolejny usłyszymy krępujące pytanie, możemy skorzystać z jednej z poniższych podpowiedzi:

„Chcielibyśmy mieć dzieci, ale to nie tak łatwe, jak się spodziewaliśmy”.

„Wciąż jeszcze nie jestem w ciąży. Zamiast dopytywać, lepiej trzymaj za nas kciuki”.

„Mamy nadzieję, że wkrótce uda nam się począć dziecko, ale nie jest to łatwe zadanie. Wymaga badań, długiego leczenia i mnóstwa cierpliwości. Prawdę mówiąc, takich par jak my jest bardzo wiele. Nie każda ma siłę mierzyć się ze stale powtarzanymi pytaniami „Kiedy dziecko?”. Warto mieć to na uwadze, rozpoczynając ten temat”.

Ta strategia powinna dać do myślenia naszym rozmówcom i uciąć dalsze rozmowy na temat naszej płodności i planów rodzicielskich.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dlaczego nie umiemy rozmawiać o niepłodności? [WIDEO]

Odpowiedzi na pytania: „Kiedy dziecko?”. Strategia druga: odbicie piłeczki

Inną strategią na wścibskie kuzynki i niedelikatnych znajomych jest… odwrócenie ról. Jeśli czujemy, że taka retoryka nie wywoła w nas dyskomfortu, możemy wykorzystać któryś z poniższych wzorów odpowiedzi na pytania: „Kiedy dziecko?”.

„To dość osobiste pytanie, na które wolałabym nie odpowiadać. Tak przy okazji: świetna sukienka. Schudłaś?”.

„Od dłuższego czasu nad tym pracujemy. Damy ci znać, kiedy ostatecznie nam się to uda. Dziękuję za twoją długotrwałą troskę”.

„Na pozytywną nowinę będziecie musieli trochę poczekać. Wolałabym nie dyskutować szerzej na ten temat, ponieważ nie służą mi nieprofesjonalne porady”.

CZYTAJ TEŻ: Książki o in vitro. Poznaj listę najważniejszych pozycji

Przekieruj rozmowę na inny tor

Innym skutecznym sposobem na wybrnięcie z towarzyskiego impasu jest przemyślana zmiana tematu rozmowy.

Zanim zdecydujemy się na wizytę u kuzynostwa lub dalszych znajomych, którzy specjalizują się w niewygodnych pytaniach, warto przygotować zestaw bezpiecznych tematów. W razie potrzeby szybko przekierujemy na nie uwagę rozmówcy i unikniemy krępującej ciszy. Możemy posłużyć się np. ciekawą anegdotą z życia, podzielić się informacją o aktualnym hobby lub niedawnym osiągnięciem w pracy.

Brzmi banalnie? Być może, ale taki as w rękawie pozwoli nam przejąć kontrolę nad sytuacją oraz uzmysłowić nietaktownemu towarzystwu, że nasze życie składa się nie tylko ze sfery reprodukcyjnej.

Inspiracja: fertility.org

POLECAMY RÓWNIEŻ: Emocje i myśli: co z tym wszystkim zrobić? Zapraszamy na warsztaty psychologiczne dla kobiet

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Przyczyną poronienia NIE SĄ te 3 czynności. Obalamy popularne mity!

3 popularne mity na temat poronień. Te trzy czynności nie są przyczyną poronienia /Na zdjęciu: Kobieta w ciąży uprawia jogę
Fot.: Pexels.com

Poronienie definiuje się jako utratę ciąży w ciągu pierwszych 22 tygodni jej trwania. Z tym trudnym i bolesnym doświadczeniem zmaga się nawet co 5 para. Choć problem dotyczy tak wielu osób, wiedza na temat przyczyn poronienia nie jest powszechna. To prowadzi do wielu błędnych przekonań, które mogą ograniczać nas w codziennych działaniach lub wywoływać bezpodstawne poczucie winy. Które z tych mitów powtarzano i tobie?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Przyczyn poronienia może być bardzo wiele. Najczęściej dochodzi do niego na skutek nieprawidłowości chromosomalnych, które powstają po zapłodnieniu, w fazie podziału komórek. W części przypadków poronienie jest konsekwencją uszkodzeń w obrębie komórek rozrodczych jednego lub obojga rodziców, w innych przypadkach wynika z infekcji i chorób przebytych przez ciężarną. Bardzo istotnym czynnikiem ryzyka wystąpienia poronienia są zaburzenia hormonalne, wiek kobiety (zagrożenie istotnie wzrasta po 35. roku życia), a także styl życia i stosowanie używek.

CZYTAJ TEŻ: Wczesne poronienie: dlaczego do niego dochodzi i jak je rozpoznać? Wyjaśnia lekarka

Istnieje jednak szereg czynności które – mimo obiegowej opinii – NIE prowadzą do poronienia.

Uprawianie seksu podczas ciąży może być przyczyną poronienia. MIT!

Wiele kobiet w ciąży (szczególnie w pierwszym jej trymestrze) unika współżycia z partnerem w obawie przed poronieniem. Warto jednak wiedzieć, że stosunek seksualny w czasie ciąży nie powoduje zagrożenia dla rozwijającego się płodu – jest on bowiem chroniony przez worek owodniowy i silne mięśnie macicy. Wprawdzie istnieją powikłania ciążowe, które są przeciwwskazaniem dla klasycznego współżycia, w większości przypadków nie dotyczy to jednak sytuacji, gdy ciąża przebiega prawidłowo. Uważajmy jednak na wszelkie środki pobudzające doznania seksualne – te mogą wiązać się z zagrożeniem dla płodu!

Nawet nieobciążające ćwiczenia fizyczne mogą być przyczyną poronienia. MIT!

Lekki lub umiarkowany wysiłek nie tylko nie jest zabroniony w czasie ciąży, ale może wręcz sprzyjać jej właściwemu przebiegowi. Regularne ćwiczenia poprawiają ogólna kondycję organizmu, krążenie krwi i samopoczucie oraz pozwalają kontrolować proces przybierania na wadze. Spośród sportów, które będą odpowiednie dla przyszłej mamy, szczególnie korzystne są spacery, lekki aerobik i pływanie. Bardzo istotny jest też systematyczny trening wzmacniający mięśnie dna miednicy. Pomaga on przygotować organizm do porodu i stanowi podstawę profilaktyki nietrzymania moczu. Pamiętajmy jednak, że rodzaj aktywności fizycznej podejmowanej przez ciężarną powinien być zawsze skonsultowany z lekarzem.

Praca na etat w ciąży jest niewskazana – może być przyczyną poronienia. MIT!

Chociaż ciąża wywołuje szereg dolegliwości, które bywają wyzwaniem dla aktywności zawodowej, nie ma medycznego powodu, by przerywać pracę, jeśli nie doświadczamy komplikacji. Praca w okresie ciąży jest bezpieczna, jeżeli nie wiąże się z ekspozycją na szkodliwe chemikalia, ciężki wysiłek fizyczny i nie generuje wysokiego poziomu stresu. Wystarczy, że będziemy pod stałą opieką lekarza.

Źródło: fertility.org

POLECAMY RÓWNIEŻ: Jakie badania należy wykonać przed zajściem w ciążę? [QUIZ]

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Czy wiesz, jak wygląda produkcja plemników?

Mężczyzna wskazujący palcem /Ilustracja do tekstu: Test płodności dla mężczyzn/ Produkcja plemników
Fot. Pixabay.com

To niesamowite, jak skomplikowane procesy zachodzą na bieżąco w ludzkich organizmach. Jednym z nich jest produkcja plemników. Ile trwa, jak wygląda i dlaczego ewentualnych zmian w jakości nasienia można oczekiwać dopiero po kilku miesiącach?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Produkcja plemników – ważny jest czas!

Produkcja plemników to proces długotrwały, pełny rozwój plemnika trwa bowiem od dwóch do trzech miesięcy. Co ważne, przeciętny dojrzały mężczyzna ma ok. 2-3 miliardy plemników, które znajdują się w różnych stadiach rozwoju. Jeśli zaś chodzi o liczbę plemników w nasieniu, zdrowy mężczyzna w jednej porcji posiada ich od 100 do 500 mln. Cykl życia jednego z nich to ok. 48 godzin.

Biorąc więc pod uwagę czas, jaki potrzebny jest do wyprodukowania „nowego zestawu” plemników, warto dbać o nie na bieżąco – zwłaszcza że na przestrzeni całego tego okresu każda anomalia może mieć bardzo negatywne skutki. Jest to także odpowiedź na pytanie, dlaczego efekty przyjmowania suplementów zauważalne są dopiero po dłuższym okresie i dlaczego tak istotna jest regularność ich stosowania. Jednym z preparatów, stworzonych specjalnie z myślą o panach starających się o dziecko, jest m.in. Profertil.

Eksperci przypominają, iż to właśnie okres trwania spermatogenezy jest odpowiedzialny za odstęp, który powinien rozdzielać kolejne ewentualne badania nasienia.

ZOBACZ TAKŻE: 5 faktów o plemnikach

Gdzie odbywa się produkcja plemników?

Co odgrywa najważniejszą rolę w procesie spermatogenezy? Hormony! Niezwykle istotny jest hormon FSH – folikulotropina – produkowany przez przysadkę mózgową, a także hormon LH – lutropina. Oba pobudzają u mężczyzn właśnie produkcję plemników, która odbywa się w najądrzach, a konkretniej w kanalikach nasiennych.

Co ważne, nie bez przyczyny znajdują się one w worku mosznowym. Pozwala on bowiem utrzymać temperaturę niższą niż standardowa temperatura ludzkiego ciała. Plemniki są zdecydowanie zimnolubne, a prawidłowy proces spermatogenezy przebiega w temperaturze poniżej 35-35,5°C. Gdy następuje przegrzanie jąder, może dochodzić do obniżenia parametrów nasienia, takich jak liczba czy ruchliwość plemników, lub nawet do całkowitego braku plemników w ejakulacie.

Drodzy panowie, warto więc szczególnie uważać na siebie latem – by gorące wakacje nie przyniosły zimnych wspomnień!

POLECAMY RÓWNIEŻ: Aktywnością w męską niepłodność!

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Bezdzietność nie z wyboru. Pragnienie, które nigdy nie mija [Wasze historie]

Niewyraźne zdjęcie matki i dziecka /Ilustracja do tekstu: Dzień Matki a niepłodność
Fot.: Meghan Holmes/Unsplash.com

Kiedy Brytyjka Jody Day robiła prezentację na platformie TEDtalk, ścianę za sobą udekorowała nazwami, którymi bywa określana: szalona kociara, karierowiczka, czarownica, stara panna. Tak nazywana jest kobieta po 45. roku życia, która nie ma dzieci. To wystarczy, żeby zostać uznaną za niespełna rozumu miłośniczkę futrzaków. Tyle tylko, że Day jest bezdzietna na skutek okoliczności. Bezdzietność stała się dla niej bolesną rzeczywistością, opłakaną, przypłaconą depresją i rozczarowaniem.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dzięki spisowi powszechnemu wiemy, że jedna na cztery Irlandki urodzone w latach 60. ubiegłego wieku nie ma dzieci, to samo dotyczy jednej na trzy Niemki oraz jednej na pięć Brytyjek. Ile kobiet urodzonych w latach 70. i 80. pozostanie bezdzietnych, dowiemy się za kilka lat.

To sporo. To dwukrotnie więcej niż w poprzednim pokoleniu. Jednak mimo tych wskaźników jest coś wstydliwego w bezdzietności. Samotna kobieta w okolicach 50-tki budzi niepokój, bezdzietna tym bardziej. Coś z nią musi być nie tak, coś się w jej życiu potoczyło nie tak, jak powinno. Może rzucił ją mąż, może nie była dobrą żoną, może za bardzo skupiała się na sobie. Dlatego też doświadczeniem wielu bezdzietnych kobiet w średnim wieku jest ogromna samotność.

Dopiero od bardzo niedawna w internecie pojawiają się grupy, do których można zapukać, w których można spotkać osobę o podobnych przeżyciach.

CZYTAJ TEŻ: Ludzie tacy jak my. Sławy o bezdzietności

Bezdzietność nie z wyboru. Pustka nie do zastąpienia

Nie bez powodu internet stał się platformą, na której bezdzietne kobiety mogą się spotkać. W internecie można się nie wstydzić, można być sobą, można płakać, przeklinać i żalić się na swój los. Można wreszcie znaleźć wsparcie w przeżywaniu żałoby. Bo o ile kobiety bezdzietne z wyboru mogą czuć się dumne ze swojego życia i osiągnięć, do których doszły dzięki temu, że nie mają dzieci, kobiety bezdzietne z konieczności odczuwają porażkę. Bywa też tak, że niczym nie można wypełnić pustki, którą wywołuje brak dzieci. I nawet nie chodzi o to, że jest już za późno na karierę, że trudniej znaleźć partnera, kiedy ma się lat czterdzieści czy pięćdziesiąt – po prostu nic nie zastąpi dziecka. Osoby w podeszłym wieku rzadko trafiają na psychoterapię, ale zdarza się spotkać kobietę w siódmej dekadzie życia, która nadal cierpi z powodu swojej bezdzietności.

Podobnie jak w przypadku Jody Day, świadomość, że dzieci jednak się nie pojawią, przychodzi z czasem. I bardzo późno. Dopóki jest cień nadziei, dopóki kolejna klinika mówi, że jest jakiś procent szans na powodzenie, dopóty można się tego się trzymać. Ale przychodzi moment – 45. urodziny, dzieci koleżanki kończą szkołę średnią albo rozsypuje się związek – kiedy bezdzietność staje się faktem. Bezdzietność nie z wyboru. Jody Day na swoim blogu opisuje, w jaki sposób przechodziła kolejne etapy radzenia sobie z tą świadomością. Pisała między innymi, jak zmieniła się jej osobowość, z jak wielu relacji się wycofała i jak bardzo przytłoczyła ją codzienność.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Zaświadczenie o przyczynach bezdzietności i opinia proboszcza. Procedury adopcyjne po polsku

Bezdzietność. Decyzja czy los?

W internecie do niedawna – jak zauważa Day – niezwykle łatwo było spotkać kobiety, które zdecydowały się na bezdzietność. Ich rzeczywistość jest jednak zasadniczo inna od tej, w której dzieci nie ma na skutek okoliczności. Problem dodatkowo się komplikuje, jeśli zastanowimy się, kim właściwie są bezdzietne kobiety i jak wiele z nich w rzeczywistości chciało zostać matkami.

Badania z 2010 roku pokazują, że jedynie 10% kobiet wybrało bezdzietność. Spośród pozostałych 90% zaledwie 9% kobiet pozostało bezdzietnych na skutek określonych problemów medycznych. To oznacza, że różne okoliczności życiowe, nie mniej ważne niż problemy medyczne, stanęły na drodze do macierzyństwa. Ograniczenia cielesne łatwiej zaakceptować niż fakt, że nie mamy kontroli również na wieloma innymi aspektami naszego życia.

Oprócz cierpiących w ciszy kobiet są też bezdzietni mężczyźni, jeszcze bardziej wycofani i zamknięci w sobie. Istnieją, choć niemal ich nie widać. Jedna z brytyjskich gazet zapytała 15 mężczyzn w wieku 49-82 lat o ich doświadczenie bezdzietności. Nie zostali ojcami z powodu problemów zdrowotnych, samotności lub rozpadających się związków albo po prostu dlatego, że sądzili, że mają jeszcze mnóstwo czasu na założenie rodziny. Jeden z mężczyzn nie został uznany na „materiał na ojca” przez swoją żonę, a partnerka innego panicznie bała się porodu. Powtarzające się w narracji wszystkich mężczyzn motywy wiązały się z brakiem zgody na żałobę. „Mężczyźni nie płaczą”. Nie skupiali się na swoich uczuciach, a bardziej na tym, czego nie udało im się osiągnąć.

Jak mówią mężczyźni, którzy nie doczekali się dzieci, pragnienie i żal przychodzą falami – często pod wpływem obserwacji innych mężczyzn. Działa to podobnie jak tykający zegar biologiczny kobiet. Jest wiele dróg, które prowadzą do bezdzietności. Nie ten czas, nie ten partner, nie ta praca, chemioterapia, która niszczy jajniki, nieznane przyczyny medyczne. Czasem nieśmiertelne hasło: „Nic nie dzieje się bez przyczyny” niczego nie tłumaczy i w niczym nie pomaga. Ale też nie ma nic w zamian. Czasem pozostaje zaakceptować to, co jest.


Bezdzietność nie z wyboru. Wasze historie

Ewa: Odpuściłam. Chcę spełnić marzenia niezwiązane z dzieckiem

Od ciągłego myślenia o staraniach można sfiksować. Jakiś czas temu odpuściłam. Żyję swoim życiem, robię to, co mnie nakręca. Cieszę się każdą chwilą, małymi rzeczami. Choć nadal jestem pod opieką lekarzy. Zdrowie jest najważniejsze. Chcę spełnić swoje marzenia niezwiązane z dzieckiem. Wszystkiego w życiu mieć nie można. Żyje się raz i trzeba brać życie garściami.

Monika: Wybraliśmy adopcję

Ja uważam, że życie bez dziecka nie ma sensu. Fakt, odpuściłam starania o biologiczne, ale podjęliśmy się adopcji. Nie żałuję, mam wspaniałego syna, a obecnie z wpadki jestem w 13. tygodniu ciąży. Kochaliśmy się, bo chcieliśmy, i samo wyszło, a syn się cieszy, że będzie braciszek.

Justyna: Mówię bezdzietności: „Nie”

Mówię bezdzietności: „Nie”. Mój mąż twierdzi, że nie musi [mieć dzieci – przyp. red.], ale ja na razie nie jestem na tym etapie i nie wiem, czy kiedykolwiek będę. Nie jest już tak, że całe życie podporządkowałam temu celowi, jeszcze rok temu tak było, a teraz nie, jestem pod opieką lekarza, ale już nie zgadzam się na żadne stymulacje, zostawiam to. Zaczynamy poważnie myśleć nad adopcją. Ale muszę do tego jeszcze dojrzeć…

Katarzyna: Bezdzietność nie z wyboru to scenariusz, który trzeba wziąć pod uwagę podczas starań

Uważam, że ten scenariusz bezdzietności dobrze brać pod uwagę od początku starań o dziecko. Wyznaczyć sobie drogę. Co się przechodzi najpierw, co, jeśli nie wyjdzie, itd.

Agnieszka: Doceniamy, że mamy siebie

Nie wszyscy mogą mieć wszystko… My nie będziemy dążyć za WSZELKĄ CENĘ. Doceniamy to, że mamy siebie, i staramy się nie stracić tej wartości z oczu.

Klaudia: Nie wyobrażam sobie nie być rodzicem

Z poprzednim partnerem miałam jasność, że jest bezpłodny. Dla mnie wtedy oczywiste były starania o adopcję w przyszłości. Z obecnym, już prawie mężem, wiemy, że starania mogą trwać, boleć, stresować. I wiemy, że nie zrezygnujemy z rodzicielstwa i w razie niepowodzeń nie będziemy załamywać rąk, jesteśmy bardzo otwarci na adopcję. Znam pary, które zdecydowały się na bezdzietność, i akurat te, których doświadczenia obserwuję, usiłują zatrzymać czas i być wiecznymi nastolatkami, beztrosko zakochanymi, a robią to ze strachu przed przemijaniem i bilansem. Może dlatego tak odczytuję życie tych par, bo sama nie wyobrażam sobie nie zostać rodzicem.

Joanna: Myśl, że może się nie uda, jest wciąż z tyłu głowy

Właściwie to przez kilka lat byłam pewna, że nigdy nie będziemy mieli dzieci. Moje problemy zdrowotne i leczenie (sterydy, immunosupresyjne leki) zaowocowały nastawieniem na nie. Tzn. skoro ja cierpię i jest ryzyko, że moje dziecko odziedziczy po mnie podobne problemy, to nie chcę. Czas mijał. Przyszedł jednak moment, w którym stwierdziłam, że tak naprawdę to oboje chcemy dzieci, poza tym nawet zdrowym rodzicom może się urodzić chore potomstwo. Od roku robimy zdrowotne „porządki” – ostatnie 2 miesiące bardzo intensywnie. Jednak myśl o tym, że może się nie uda, jest gdzieś z tyłu głowy.

Nie mamy żadnego planu, żadnej założonej liczby in vitro, po której przestaniemy próbować. Na razie w planie jest pierwsza inseminacja w maju. Widzę, jakim fajnym wujkiem jest mój mąż, i jestem przekonana, że będzie też fajnym tatą.

Sylwia: Myślę, że bezdzietność to scenariusz, które napisało życie

Tak, ostatnio coraz częściej myślę o bezdzietności, moja głowa ma po prostu dość ciągłych badań, wizyt w szpitalach, tabletek, pomiarów, wkłuć itd. Od niedawna, ale myślę, że życie napisało nam taki scenariusz.


Tekst ukazał się w magazynie „Chcemy Być Rodzicami” 04/2018 (37). Wersję elektroniczną tego numeru możesz nabyć TUTAJ.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami