fbpx
Przejdź do treści

Prokreacyjne tajemnice Ministerstwa Zdrowia

Niespełna miesiąc temu minister zdrowia powołał zespół ds. projektu programu zdrowia prokreacyjnego. Choć pracę owego zespołu jeszcze nie ruszyły, opinia publiczna już snuje domysły.

Jak grzyby po deszczu powstają kolejne artykuły i panele dyskusyjne porównujące in vitro do naprotechnologii. Internauci w komentarzach wiadrami wylewają swoje złości i żale. I słusznie! Ministerstwo Zdrowia jak zwykle zadbało o szum informacyjny.

Nie wiemy nic. Do dezinformacji przyzwyczaił nas już poprzedni rząd, ten tylko kontynuuje politykę hipotez i domysłów. Sytuacja in vitro zmienia się jak w kalejdoskopie. Najpierw ustawa przygotowywana w pośpiechu przed wyborami, później wydłużenie programu refundacji zabiegów, skrócenie refundacji zabiegów, oficjalne pismo o zamiarze zmiany całej ustawy, komunikat, że zmian jednak nie będzie i na koniec wisienka na torcie – powołanie zespołu ds. projektu programu zdrowia prokreacyjnego. Szczególnie ostatnie brzmi bardzo enigmatycznie. Według definicji Słownika Języka Polskiego prokreacja to nic innego, jak „wydawanie, wydanie na świat potomstwa; spłodzenie, zrodzenie”. Wydawać by się mogło, że zespół ma nam pomagać rodzić. Jak? Poprosiliśmy samego przewodniczącego nowopowstałego zespołu i sekretarza ministerstwa zdrowia w jednej osobie o uchylenie rąbka tajemnicy.

– Zespół jest organem pomocniczym Ministra Zdrowia i jego zadaniem jest opracowanie: projektu celu operacyjnego Narodowego Programu Zdrowia, zgodnie z art. 9 ustawy z dnia 11 września 2015 r. o zdrowiu publicznym (Dz. U. poz. 1916), ukierunkowanego na promocję zdrowia prokreacyjnego; projektu programu polityki zdrowotnej, zgodnie z art. 48 ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz. U. z 2015 r. poz. 581, z późn. zm.), z zakresu zdrowia prokreacyjnego – wyjaśnił nam w oficjalnym piśmie Jarosław Pinkas.
 
Co się kryje pod paragrafami cytowanymi przez sekretarza ministerstwa? Po pierwsze zespół ma określić cel strategiczny Narodowego Programu Zdrowia. Jaki to będzie cel? Nie wiadomo. Wiemy natomiast, że dotychczasowy NPZ będzie poszerzony – jak tłumaczy Pinkas – „o działania na rzecz poprawy zdrowia prokreacyjnego. Ponadto, dostrzegając wagę zagadnienia oraz konieczność prowadzenia działań w sposób spójny i skoordynowany, konieczne jest także opracowanie programu polityki zdrowotnej w zakresie zdrowia prokreacyjnego, który będzie wpisywał się w realizację NPZ.”
 
Po drugie, zgodnie z ustawą cytowaną przez Pinkasa, zespół ma opracować „cele operacyjne służące realizacji celu strategicznego ukierunkowane na zmniejszenie narażenia społeczeństwa na największe zagrożenia zdrowia”. I znów możemy się tylko domyślać, co to znaczy. Z wypowiedzi sekretarza można wnioskować, że chodzi o „rozwój działań edukacyjnych w zakresie wpływu na zdrowie prokreacyjne czynników środowiskowych (wysoka temperatura), chemicznych (metale ciężkie), psychicznych (stres), biologicznych (choroby zakaźne), jak również stylu życia zarówno w zakresie zachowań seksualnych, jak również ogólnych zachowań mających wpływ na zdrowie, w tym zdrowie prokreacyjne (otyłość, cukrzyca, brak aktywności fizycznej, uzależnienia od substancji psychoaktywnych)” – co, jak tłumaczy Pinkas – „nie wyklucza, a uzupełnia wachlarz działań z zakresu medycyny naprawczej podejmowanych zgodnie z aktualną wiedzą medyczną”.
 
Z powyższego można więc zakładać, że in vitro (nie jego refundacja) jest bezpieczne, bo mieści się przecież w aktualnej wiedzy medycznej. Same domysły są jednak mało satysfakcjonujące. Art. 9 ustawy o zdrowiu publicznym każe wyznaczyć również: zadania służące realizacji celów operacyjnych, podmioty odpowiedzialne za realizację zadań, realizatorów zadań, tryb i wysokość finansowania zadań oraz wskaźniki i sposób monitorowania i ewaluacji NPZ. Jednak na konkretne pytania nie uzyskaliśmy odpowiedzi.
 
Czego możemy się spodziewać po pracach zespołu ds. projektu programu zdrowia prokreacyjnego zapytaliśmy prof. Krzysztofa Kulę, zastępcy przewodniczącego. Ten jednak odmówił jakiekolwiek komentarza, dopóki nie zaczną się prace zespołu. A że opinia publiczna chce wiedzieć nad czym ów zespół będzie procedował, to już nieważne.

Postanowiliśmy więc wysłać oficjalne pytanie do samego resortu zdrowia. – Obecnie trwają prace zespołu, który zajmuje się tworzeniem programu, mającego na celu promocję zdrowia rozrodczego. Odpowiedzi na zadane przez Panią pytania będą mogły zostać udzielone dopiero po zakończeniu pracy zespołu – poinformowała nas Milena Kruszewska, rzecznik MZ.
Być może wstrzymanie refundacji in vitro nie będzie dla pacjentów tak dotkliwe, jak zakładają sceptycy. Jeśli projekt programu prokreacyjnego obejmie finansowanie diagnostyki (badania nasienia (podstawowe, komputerowe, HBA test), badania hormonalne (np. FSH, LH, testosteron, prolaktyna, DHSO4, androstendion, TSH, T3 T4 (tarczycowe), badania immunologiczne, badania wirusologiczne, bakteriologiczne, cytologia, AMH (rezerwa jajnikowa), sono HSG (ocena jamy macicy i jajowodów), histeroskopie (diagnostyczne i zabiegowe)) oraz wizyt lekarskich, np. tzw. ocena cyklu, konsultacje andrologiczne, to para będzie musiała ponieść koszt samego zabiegu, a ten oscyluje w graniach 5 tys. złotych. Jednak dla wielu przyszłych rodziców i ta suma pozostanie zaporowa, tym samym zostaną pozbawieni leczenia i szansy na ewentualne dziecko.
Możliwe, że zmiany w cenach in vitro przyniesie koniec jego refundacji, kliniki będą musiały przecież zwiększyć swoją konkurencyjność. Ośrodki leczenia niepłodności, choć brutalnie to brzmi, zaczną podlegać takim samym prawidłom rynku, jak każdy inny biznes. Opinia klienta-pacjenta, jakość wykonywanych usług i dostępność cenowa będą kluczowe przy wyborze placówki.

POWIĄZANE ARTYKUŁY:
W drodze po dzieci (czytaj tutaj…)
Leki in vitro nadal refundowane (czytaj tutaj…)
Nie ma już in vitro (czytaj tutaj…)

Magda Dubrawska

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.