fbpx
Przejdź do treści

Obywatelski projekt ws. in vitro w Krakowie w zamrażarce. Radni PiS chcą samodzielnie weryfikować podpisy!

Para w ciąży /Ilustracja do tekstu: Dofinansowanie in vitro w Krakowie w zamrażarce. Radni PiS zweryfikują podpisy

Mimo wysiłków mieszkańców Krakowa i lokalnych radnych, projekt ws. dofinansowania in vitro nie trafi na razie pod obrady. Na drodze do procedowania projektu po raz kolejny stanęli radni PiS. Co tym razem wzbudziło ich wątpliwości?

Przypomnijmy, ze podpisy pod obywatelskim projektem, który zakłada dofinansowanie in vitro dla niepłodnych par z Krakowa, zbierano od kwietnia ub.r. Organizatorom zbiórki udało się początkowo zdobyć 4,5 tys. głosów, ale wkrótce okazało się, że połowa z nich jest nieważna. Dane, które im towarzyszyły, były niepełne lub pochodziły od osób, które nie zamieszkiwały terenu Krakowa.

Mieszkańcy i aktywiści nie złożyli jednak broni. Błyskawicznie rozpoczęli ponowną zbiórkę, której celem były uzupełnienie petycji o brakujące podpisy. Mimo krótkiego czasu (mieli zaledwie trzy tygodnie), udało im się zrealizować cel – i to z górką.

PiS chce „podzwonić” po mieszkańcach, którzy złożyli podpis

Projekt zakładający dofinansowanie in vitro w Krakowie miał ostatecznie trafić pod obrady półtora miesiąca później – 28 marca br. Na tydzień przed tym terminem radni PiS zdecydowali jednak, by zdjąć go z porządku obrad, tłumacząc tę decyzję zbyt krótkim czasem na zapoznanie się z treścią projektu. Przyjęli też wniosek, by jeszcze raz zbadać kwestie formalne.

– Chcieliśmy się dokładnie przyjrzeć temu dokumentowi. Mamy na to jeszcze czas – wyjaśnia w rozmowie z Gazetą Wyborczą radny PiS Mariusz Kękuś.

Z kolei Bogusław Kosior z krakowskich struktur PiS argumentuje, że radni z jego partii zostali projektem „zaskoczeni” i chcieliby samodzielnie zweryfikować złożone pod nim podpisy – mimo że zostały już sprawdzone przez urzędników.  Jak dodał, chodzi o to, by „podzwonić” po mieszkańcach i sprawdzić, czy rzeczywiście złożyli swój podpis pod obywatelskim projektem dofinansowania in vitro w Krakowie. Takie praktyki są jednak niezgodne z ustawą o ochronie danych osobowych – zauważył przewodniczący komisji głównej Bogusław Kośmider (PO).

Mieszkańcy drugiej kategorii

Sytuacją oburzeni sią nie tylko mieszkańcy, ale także lokalni działacze.

– Zbierając podpisy, poznałam wiele osób, które czekają na finansowanie zabiegów in vitro. Odraczanie tej decyzji o kolejne miesiące to odsuwanie w czasie ich szansy na dziecko. Co mam im teraz powiedzieć? Żeby przenieśli się do Łodzi albo Poznania? – mówi Lana Dadu, krakowska działaczka na rzecz kobiet, w rozmowie z Gazetą Wyborczą.

Oburzenia nie kryje też Małgorzata Jantos, radna z Nowoczesnej. – Jak widać, dla PiS są mieszkańcy i mieszkańcy. Jest suweren, który głosuje na Prawo i Sprawiedliwość, którego głos się liczy, oraz hołota, która wspiera inne partie – podkreśla.

Aktualnie inicjatorzy projektu konsultują z prawnikami, czy możliwe jest wprowadzenie projektu w trybie nadzwyczajnym. Bogusław Kośmider, przewodniczący rady miasta i radny PO, podkreśla też, że statut miasta Krakowa zobowiązuje radę do tego, by pierwsze czytanie projektu odbyło się w terminie do trzech miesięcy od daty jego złożenia.

Źródło: Gazeta Wyborcza, news.krakow.pl

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.