Przejdź do treści

Obywatelski projekt ws. in vitro w Krakowie w zamrażarce. Radni PiS chcą samodzielnie weryfikować podpisy!

Para w ciąży /Ilustracja do tekstu: Dofinansowanie in vitro w Krakowie w zamrażarce. Radni PiS zweryfikują podpisy

Mimo wysiłków mieszkańców Krakowa i lokalnych radnych, projekt ws. dofinansowania in vitro nie trafi na razie pod obrady. Na drodze do procedowania projektu po raz kolejny stanęli radni PiS. Co tym razem wzbudziło ich wątpliwości?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Przypomnijmy, ze podpisy pod obywatelskim projektem, który zakłada dofinansowanie in vitro dla niepłodnych par z Krakowa, zbierano od kwietnia ub.r. Organizatorom zbiórki udało się początkowo zdobyć 4,5 tys. głosów, ale wkrótce okazało się, że połowa z nich jest nieważna. Dane, które im towarzyszyły, były niepełne lub pochodziły od osób, które nie zamieszkiwały terenu Krakowa.

Mieszkańcy i aktywiści nie złożyli jednak broni. Błyskawicznie rozpoczęli ponowną zbiórkę, której celem były uzupełnienie petycji o brakujące podpisy. Mimo krótkiego czasu (mieli zaledwie trzy tygodnie), udało im się zrealizować cel – i to z górką.

PiS chce „podzwonić” po mieszkańcach, którzy złożyli podpis

Projekt zakładający dofinansowanie in vitro w Krakowie miał ostatecznie trafić pod obrady półtora miesiąca później – 28 marca br. Na tydzień przed tym terminem radni PiS zdecydowali jednak, by zdjąć go z porządku obrad, tłumacząc tę decyzję zbyt krótkim czasem na zapoznanie się z treścią projektu. Przyjęli też wniosek, by jeszcze raz zbadać kwestie formalne.

– Chcieliśmy się dokładnie przyjrzeć temu dokumentowi. Mamy na to jeszcze czas – wyjaśnia w rozmowie z Gazetą Wyborczą radny PiS Mariusz Kękuś.

Z kolei Bogusław Kosior z krakowskich struktur PiS argumentuje, że radni z jego partii zostali projektem „zaskoczeni” i chcieliby samodzielnie zweryfikować złożone pod nim podpisy – mimo że zostały już sprawdzone przez urzędników.  Jak dodał, chodzi o to, by „podzwonić” po mieszkańcach i sprawdzić, czy rzeczywiście złożyli swój podpis pod obywatelskim projektem dofinansowania in vitro w Krakowie. Takie praktyki są jednak niezgodne z ustawą o ochronie danych osobowych – zauważył przewodniczący komisji głównej Bogusław Kośmider (PO).

Mieszkańcy drugiej kategorii

Sytuacją oburzeni sią nie tylko mieszkańcy, ale także lokalni działacze.

– Zbierając podpisy, poznałam wiele osób, które czekają na finansowanie zabiegów in vitro. Odraczanie tej decyzji o kolejne miesiące to odsuwanie w czasie ich szansy na dziecko. Co mam im teraz powiedzieć? Żeby przenieśli się do Łodzi albo Poznania? – mówi Lana Dadu, krakowska działaczka na rzecz kobiet, w rozmowie z Gazetą Wyborczą.

Oburzenia nie kryje też Małgorzata Jantos, radna z Nowoczesnej. – Jak widać, dla PiS są mieszkańcy i mieszkańcy. Jest suweren, który głosuje na Prawo i Sprawiedliwość, którego głos się liczy, oraz hołota, która wspiera inne partie – podkreśla.

Aktualnie inicjatorzy projektu konsultują z prawnikami, czy możliwe jest wprowadzenie projektu w trybie nadzwyczajnym. Bogusław Kośmider, przewodniczący rady miasta i radny PO, podkreśla też, że statut miasta Krakowa zobowiązuje radę do tego, by pierwsze czytanie projektu odbyło się w terminie do trzech miesięcy od daty jego złożenia.

Źródło: Gazeta Wyborcza, news.krakow.pl

POLECAMY TEŻ: Dofinansowanie in vitro w Grudziądzu; radni przyjęli program

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Paweł Adamowicz nie żyje. Prezydent Gdańska na in vitro chciał w tym roku przeznaczyć dodatkowe pół miliona złotych

Paweł Adamowicz nie żyje
Paweł Adamowicz był prezydentem Gdańska przez 21 lat – fot. Facebook - Paweł Adamowicz

Nie żyje prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. Mężczyzna został zaatakowany przez nożownika podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.  

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Tragedia rozegrała się 13 grudnia w Gdańsku tuż przed „Światełkiem do Nieba”. O godzinie 19:55 27-letni Stefan W. wtargnął na scenę i dźgnął Pawła Adamowicza nożem. Prezydent został ugodzony kilkakrotnie.

Po zadaniu ciosów sprawca podniósł ręce do góry w geście triumfu.

Halo, halo! Nazywam się Stefan W., siedziałem niewinny w więzieniu. Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz – krzyczał do mikrofonu.

Morderca wszedł na scenę posługując się plakietką z napisem „media”. Stefan W. był wcześniej karany za rozboje.

Po ataku Paweł Adamowicz trafił do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, gdzie przez wiele godzin był operowany. Zmarł 14 stycznia.

Zobacz też: In vitro w Gdańsku. Są już pierwsze efekty miejskiego programu

Paweł Adamowicz nie żyje. Był zwolennikiem in vitro

Paweł Adamowicz był prawnikiem, współzałożycielem regionalnej Platformy Obywatelskiej, w latach 1998-2019 sprawował funkcję prezydenta Gdańska.

Był zwolennikiem in vitro – Gdańsk jako jedyne trójmiejskie miasto miało swój program dofinansowania in vitro. Podczas wyborów na następną kadencję w październiku 2018 r. Adamowicz zapowiedział zwiększenie środków na program zapłodnienia pozaustrojowego w ramach proponowanego pakietu społecznego Zdrowie i Szczęście Gdańskich Rodzin.

Gdański program in vitro wprowadziliśmy w zeszłym roku. Dzięki niemu na świat przyszło 39 dzieci, a obecnie 137 kobiet jest w ciąży. Uważamy, że ten lokalny, miejski, gdański program, zdaje egzamin. W tym samym czasie program rządowy ministra Radziwiłła nie przyniósł ani jednego poczętego i narodzonego dziecka. Dlatego chcemy w nowej kadencji, w nowym roku kalendarzowym 2019, uzupełnić wkład finansowy do programu in vitro o dodatkowe pół miliona złotych, bo wierzymy głęboko, że małżeństw, par, które chcą skorzystać w Gdańsku z programu in vitro jest bardzo wiele – mówił podczas październikowej konferencji prasowej Adamowicz.

Gdański program rozpoczął się 2017 roku i ma trwać do 2020 roku. Do tej pory na ten cel miasto przeznaczyło niemal dwa mln zł.

Źródło: Wirtualna Polska, Dziennik Bałtycki, gdansk.pl, portalsamorzadowy.pl Wikipedia

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Plemnik – gatunek zagrożony wyginięciem. Jak zapobiegać obniżeniu jakości nasienia?

obniżenie jakości nasienia
fot. materiały partnera

Plemniki ludzkie oglądane są od czasu wynalezienia mikroskopu przez Antoniego van Leeuwenhoeka na przełomie XVII i XVIII wieku. Prawdziwy rozwój oceny wartości nasienia odbywa się jednak na naszych oczach.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Andrologia to bardzo młoda dziedzina medyczna. Pierwsze naukowe opracowanie parametrów nasienia na światowym poziomie to rok 1992. Wtedy ustalono, w badaniach na bardzo dużej populacji mężczyzn, parametry nasienia zapładniającego (np. gęstość plemników w 1 ml nasienia – 20 mln, prawidłowe plemniki – pow. 30%).

Ostatnie takie opracowanie Światowej Organizacji Zdrowia z roku 2010 wskazuje na minimalną gęstość 15 mln plemników w 1 ml, a minimalny odsetek form prawidłowych na 4%.

Populacyjne obniżenie jakości nasienia czy lepsze metody badawcze?

Czy to oznacza, że w populacji ludzkiej obniża się jakość nasienia? Niekoniecznie, aczkolwiek jest takie ryzyko. Przede wszystkim należy wziąć pod uwagę, że dynamicznie rozwijają się metody badawcze, badane są większe populacje, posiadamy lepsze mikroskopy, elektroniczne analizy itp. Wszystko to ma realny wpływ na wyniki badań.

Ponadto zwiększa się zgłaszalność mężczyzn do badań andrologicznych. Dzieje się tak głównie ze względu na rozwój tej specjalności, lepszy dostęp do ekspertów i szerszą świadomość, że „czynnik męski” też jest zagrożony niepłodnością.

Dane z wielkich badań statystycznych i większa liczba mężczyzn w gabinetach lekarskich sugerują rosnące zagrożenie płodności mężczyzn, ale czy jest tak w rzeczywistości? Jeśli nawet spadek płodności mężczyzn jest tylko błędem obserwacyjnym, to jednak ryzyka środowiskowe ewidentnie się wzmagają.

CZYTAJ TAKŻE: Badania kliniczne w leczeniu niepłodności. Szansa na poprawę skuteczności inseminacji

Profilaktyka obniżenia jakości nasienia. Poznaj współczesne grzechy główne

Zatrucie środowiska, żywność „wzbogacana” chemią, siedzący tryb pracy i życia oraz pogoń za sukcesem to główne grzechy współczesnego świata, które większość z nas popełnia lub jest na nie narażona. Organizm ludzki ma ogromne zdolności buforowania, neutralizowania substancji toksycznych. A więc jeszcze bronimy się przed chemią i zanieczyszczeniem środowiska. Gorzej jest ze stresem.

Moim zdaniem, wysuwa się on na pierwsze miejsce zagrożeń płodności mężczyzn. Bo to oni, mimo wszystko, postrzegani są jako ci, którzy zapewniają byt rodzinie, a konkurencja jest ogromna – głównie w świadomości stymulowanej agresywnymi przekazami medialnymi.

Powszechnie znane są przykłady poprawy obrazu nasienia po „odstawieniu” telewizji, internetu, gier komputerowych czy kontaktów sieciowych. Czemu? Zminimalizowano stres i zmniejszono narażenie na wysoką temperaturę.

W dużych badaniach brytyjskich najbardziej narażona grupa mężczyzn to… taksówkarze! dlaczego? Jak mało kto twardo przesiadują w swoich pojazdach (temperatura).

A co z używkami? W dużych światowych badaniach na pierwsze miejsce w ograniczaniu płodności u mężczyzn wysuwa się palenie tytoniu. statystyki są nieubłagane. Palenie tytoniu znacząco obniża parametry nasienia! marihuana może „leczy doraźny niepokój”, ale tak naprawdę niczego nie leczy! degradacja psychiczna związana z używaniem narkotyku obniża płodność mężczyzn w różnych płaszczyznach życia.

Duży wpływ na płodność ma też praca poza granicami miejsca zamieszkania – mowa o tzw. mężu marynarzu. To zawsze był problem związany z rozrodem. Nieregularne współżycie, niepokoje związane z oddaleniem od domu nie sprzyjają płodności.

ZOBACZ TAKŻE: Normy nasienia według WHO, czyli męska płodność pod lupą

Jest na to recepta?

Co zatem robić, by męska płodność nie była zagrożona? Odpowiedź jest prosta. Sen – lekarstwo na wszystkie choroby. Rzeczywiście, mimo zagrożeń środowiskowych dobrze jest się wysypiać. Wszystkie światowe badania pokazują, że regularny, długi sen sprzyja zdrowiu, a co za tym idzie, ma świetny wpływ na cały organizm i płodność.

Co robić, aby nie narażać swojej płodności?

Łatwiej zapamiętać, czego nie robić. Grzechy główne wymienione na początku łatwo przekładają się na „grzechy główne” tradycji europejskiej. Proszę zwrócić uwagę, że obżarstwo wiąże się z nadwagą, „lenistwo” z przegrzewaniem jąder, chciwość – czyli wyścig szczurów – wpływa na podniesienie poziomu stresu. Gniew, próżna chwała i pycha to czynniki wywołujące hyperprolaktynemię (stres), zazdrość – nieprawidłowe pożycie seksualne, a rozpusta – choroby prowadzące do niepłodności męskiej, np. rzeżączkę. wszystko to negatywnie wpływa na jakość nasienia.

Postaw na zdrowy rozsądek

Zatem wiemy już, czego nie robić, by mężczyzna nie utracił płodności.

Oczywiście każdy mężczyzna powinien prowadzić „higieniczny”, „bezgrzeszny” tryb życia. We współczesnym świecie nie jest to jednak takie proste. Mimo wszystko należy dążyć do doskonałości, nie popadając w paranoję. Zdrowy rozsądek był, jest i będzie najlepszym doradcą.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Monitoring owulacji. Jak wygląda to badanie i kto powinien je wykonać?


Andrzej Rogoza

Ekspert

dr n. med. Andrzej Rogoza

Odbywał staże w zakresie andrologii i metod wspomaganego rozrodu (inseminacja, in vitro) w Lyonie u profesora Czyby i Dargenta, kursy i staże w zakresie metod wspomaganego rozrodu w Kilu, Bremie i Hamburgu oraz kursy w zakresie operacyjnych metod leczenia niepłodności w ośrodku szkolenia endoskopowego w Haarlemie (Holandia) i w Paryżu u prof. Ph. Boucharda na oddziale endokrynologii szpitala St. Antoine. Od 1982 r. jest nauczycielem akademickim i pracownikiem akademii medycznej w Gdańsku. w 1989 r. założył prywatną poradnię andrologii i niepłodności. Od 2010 r. pracuje w klinice Invimed w Gdyni. Należy do ESHRE i europejskiej akademii andrologii (EAA).

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Bakteryjna szczepionka dla dzieci po cesarskim cięciu. Czy rzeczywiście pomaga wesprzeć odporność?

Mama z uśmiechniętym dzieckiem na rękach /Ilustracja do tekstu: Mlekoteka - Akcja Finałowa /Bakteryjna szczepionka dla dzieci po cesarskim cięciu
fot. Pixabay

Badania prowadzone w prestiżowych ośrodkach naukowych od wielu lat wykazują istotny związek pomiędzy metodą porodu a przyszłą odpornością dzieci. Okazuje się, że maluchy urodzone drogą cesarskiego cięcia statystycznie częściej zmagają się z zaburzeniami immunologicznymi niż dzieci urodzone naturalnie. Czy tym komplikacjom można przeciwdziałać? Amerykańscy położnicy twierdzą, że może w tym pomóc bakteryjna szczepionka dla dzieci po cesarskim cięciu. Czym jest i czy rzeczywiście działa?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak wskazuje wiele publikacji naukowych, w czasie porodu naturalnego niemowlę styka się z bakteriami zasiedlającymi drogi rodne matki. To zaś sprzyja wczesnej stymulacji układu odpornościowego i wytwarzaniu pamięci immunologicznej, która pozwala organizmowi rozróżniać komórki własne od tych, które potencjalnie mu zagrażają. Uważa się, że dzięki transferowi drobnoustrojów podczas porodu naturalnego układ odpornościowy dzieci urodzonych siłami natury jest silniejszy i sprawniej reaguje na zagrożenia.

Jeśli poród odbywa się poprzez cesarskie cięcie, etap ten zostaje pominięty, co przekłada się na wieloletnie różnice w składzie mikrobioty przewodu pokarmowego dziecka. Może też sprzyjać zaburzeniom pracy wielu układów, m.in. układu immunologicznego. Właśnie z tego powodu noworodki, które przychodzą na świat poprzez cesarskie cięcie, w późniejszym okresie życia statystycznie częściej zmagają się z alergiami, schorzeniami metabolicznymi i astmą.

– Może być tak, że układ odpornościowy tych dzieci od samego początku zostaje nakierowany na inną drogę – uważa prof. Paul Wilmes z Uniwersytetu Luksemburskiego, który kierował tegorocznymi badaniami dotyczącymi wpływu cesarskiego cięcia na zdrowie dzieci.

CZYTAJ TEŻ: Jak wygląda cesarskie cięcie? Zobacz film!

Bakteryjna szczepionka dla dzieci po cesarskim cięciu. Na czym to polega?

Czy okołoporodowe braki pożytecznych mikrobów można nadrobić? Takie próby podejmują amerykańscy położnicy, którzy stworzyli tzw. bakteryjną szczepionkę dla dzieci po cesarskim cięciu.

Procedura, którą zapoczątkowano w nowojorskich szpitalach, opiera się na pozyskaniu bakterii pojawiających się w kanale rodnym ciężarnej przed planowym rozwiązaniem. Metoda, która na to pozwala, jest wyjątkowo prosta – polega na aplikacji zrolowanej gazy (na kształt tamponu) do pochwy kobiety w okresie poprzedzającym poród. Tuż przed zabraniem ciężarnej na blok operacyjny gaza jest wyjmowana i umieszczana w sterylnym pojemniku, a następnie wyjmowana po porodzie. W ciągu kilku pierwszych minut po cesarskim cięciu tamponem z bakteriami z kanału rodnego matki przeciera się twarz i ciało noworodka.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Od poczęcia do porodu. „Cudowna podróż” Damiena Hirsta oddaje hołd cudowi narodzin. Ale może też ranić

Bakteryjna szczepionka dla dzieci po cesarskim cięciu. Czy to działa?

Metoda zyskała dużą popularność na świecie. Ale czy rzeczywiście działa? Na razie brakuje na to przekonujących dowodów. Z dotychczasowych badań wynika, że choć flora bakteryjna u noworodków, które przetarto gazikiem z wydzieliną z kanału rodnego matki, przypominała tę, którą wykrywano u dzieci narodzonych naturalnie, to brakowało w niej kluczowych bakterii – ze szczepu Lactobacillus.

Medycy z zagranicznych klinik wskazują, że bakteryjna szczepionka dla dzieci po cesarskim cięciu może być nie tylko nieskuteczna, ale też łączyć się z ryzykiem zdrowotnym dla dziecka. Część naukowców sugeruje, że istnieje zagrożenie (choć bardzo niskie) przeniesienia w tej sposób groźnych bakterii E. coli i Streptococcus grupy B, co grozi rozwojem wczesnej sepsy noworodków. Z tego powodu w szpitalach, w których stosuje się tę metodę, ciężarne badane są pod kątem potencjalnie groźnych patogenów.

Zdaniem wielu lekarzy, znacznie bezpieczniejszy od metody, której długofalowe skutki są jak dotąd nieznane, jest kontakt „skóra do skóry”.

– Pochwowa flora bakteryjna rozprzestrzeni się na pościel, skórę i tak trafi także do dziecka – przekonuje dr Grzegorz Południewski, ginekolog i położnik.

Zainteresowanych bakteryjną szczepionką dla dzieci po cesarskim cięciu jednak nie brakuje, a część polskich szpitali przychyla się do próśb pacjentek o wprowadzenie takiej procedury przedporodowej. O tym, czy metoda zyska powszechną aprobatę, zadecydują zapewne wyniki szeroko zakrojonych badań.

Źródło: PAP, wysokieobcasy.pl

POLECAMY:

Cesarskie cięcie może wpływać na pracę mózgu dziecka

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

5 objawów, które świadczą o zbliżającym się porodzie

Ilustracja koncepcyjna: rysunek zegara na ciążowym brzuchu /Ilustracja do tekstu: Objawy zbliżającego się porodu

Im bliżej wyznaczonego przez lekarza terminu porodu, tym bardziej narastają w tobie obawy, czy zdołasz właściwie rozpoznasz pierwsze jego symptomy? Nie jesteś sama – podobnych problemów doświadcza większość ciężarnych, nawet jeśli solidnie przestudiowały wiele podręczników dla przyszłych mam. Aby zmniejszyć swój niepokój, poznaj najczęstsze późne objawy zbliżającego się porodu.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Choć metod, które pozwalają na wyznaczenie terminu porodu, jest wiele, to dokładna data rozwiązania ciąży rzadko pokrywa się ze wstępnymi szacunkami. Jak wynika z badań, aż 75% porodów odbywa się innego dnia, niż wynikałoby to z terminu wskazanego przez lekarza. Nie znaczy to jednak, że poród musi cię zaskoczyć. Organizm jeszcze przed odejściem wód płodowych bardzo często wysyła sygnały, które mogą świadczyć o zbliżającym się porodzie.

Objawy zbliżającego się porodu: skurcze przepowiadające

Gdy czujesz, że twój brzuch boleśnie napina się i rozluźnia, zachowaj czujność i obserwuj reakcje swojego ciała. Jeśli skurcze są dość nieregularne, trwają przez określony czas, ale nie nasilają się i mijają po kilku godzinach, mogą być to  tzw. skurcze przepowiadające. Tym, co je charakteryzuje, jest osłabienie ich natężenia przy zmianie pozycji.

Skurcze przepowiadające pojawiają się na tydzień lub kilka tygodni przed porodem. Ich celem jest przegrupowanie mięśni macicy tak, by dziecko mogło przemieścić się w dół podczas porodu. Jeśli jednak skurcze nasilają się i nie ustępują, może to świadczyć o początku porodu.

Objawy zbliżającego się porodu: skrócenie szyjki macicy

Symptomem, który pozwala z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć, że w najbliższych dniach rozpocznie się poród, jest istotne skrócenie szyjki macicy stwierdzone w badaniu USG.

Jak wynika z analiz naukowców z Uniwersytetu Pensylwanii, gdy szyjka macicy w końcowym okresie ciąży mierzy ponad 3 cm, jest mniej niż 50% szans na to, że poród rozpocznie się w ciągu najbliższych 7 dni. Jeżeli jednak szyjka ma 1 cm lub 0,5 cm, prawdopodobieństwo porodu w powyższym okresie wynosi odpowiednio 85% i 94%.

Objawy zbliżającego się porodu: biegunka

Niejednokrotnie przed zbliżającym się porodem ciężarna zmaga się z biegunką. Jej przyczyną nie jest zwykle zatrucie pokarmowe. To znak, że organizm opróżnia jelita, by umożliwić dziecku bezproblemowe przemieszczenie się w dół kanału rodnego.

Możesz wówczas doświadczać również delikatnych dreszczy.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Rozwój wcześniaka. Wszystko, co musisz wiedzieć, gdy istnieje ryzyko porodu przedwczesnego

Objawy zbliżającego się porodu: czop śluzowy

Gdy dostrzeżesz wilgotną wydzielinę z kanału rodnego, nie musi być to początek sączenia się wód płodowych. Jak wskazuje położna Marzena Langner-Pawliczek, powodem może być też czop śluzowy. To zwarty, gęsty śluz, który zamyka szyjkę macicy ciężarnej, zabezpieczając tym samym płód przed infekcjami i drobnoustrojami. Odejście czopa śluzowego następuje, gdy szyjka macicy ulega skróceniu i rozluźnieniu, co świadczy o tym, że organizm powoli przygotowuje się do porodu.

Czop śluzowy często nie odchodzi od razu w całości – niejednokrotnie wydalany jest po kawałku, przez co można go przegapić. Gdy zbliża się termin porodu, warto uważniej obserwować swoją wydzielinę, by dostrzec sygnały świadczące o zbliżającym się rozwiązaniu ciąży.

UWAGA: Odejście czopa śluzowego przed 36. tygodniem ciąży może świadczyć o komplikacjach i bezwzględnie wymaga konsultacji lekarskiej.

Objawy zbliżającego się porodu: odejście wód płodowych

Ostatecznym sygnałem, że zbliża się poród, jest odejście wód płodowych. Nie u każdej kobiety wygląda ono tak samo. U jednych wody płodowe sączą się z większą siłą, u innych – ze znacznie mniejszą. Niezależnie jednak od natężenia, niezbędne jest niezwłoczne udanie się do szpitala. Jak podkreśla położna Marzena Langner-Pawliczek, ambasadorka kampanii „Położna na Medal”, mimo że akcja porodowa jeszcze się wtedy nie rozpoczyna, należy pozostawać pod opieką lekarza.

Pamiętajmy też, że poród to proces, na który składa się wiele etapów. Jeżeli obserwujemy uważnie swoje ciało i potrafimy rozpoznać, co nam komunikuje, z pewnością wychwycimy pierwsze objawy zbliżającego się porodu. Jeżeli jednak cokolwiek nas niepokoi, natychmiast skontaktujmy się z lekarzem lub położną.

Warto mieć również świadomość, że poród – choć wyczekiwany – łączy się z dużym stresem i niepokojem. Łatwo wówczas stracić kontrolę, dlatego warto mieć u boku osobę, która pomoże nam zapanować nad sytuacją.

Źródło: mat. kampanii „Położna na Medal”, ncbi.nlm.nih.gov, dzidziusiowo.pl

POLECAMY:

Nie tylko znieczulenie. Poznaj 8 metod łagodzenia bólu porodowego

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.