Przejdź do treści

Program prokreacyjny nie dla wszystkich. Kto nie skorzysta z leczenia niepłodności?

Para i dziecko /Ilustracja do tekstu: Program prokreacyjny: kto skorzysta a kto nie? Niełatwe leczenie niepłodności
Fot.: Fotolia

Ministerialny program kompleksowej zdrowia prokreacyjnego, który ruszył w 2016 roku, miał być wsparciem dla wielu par zmagających się z niepłodnością. Niestety, okazuje się, że korzysta z niego tylko niewielki procent zainteresowanych.

Program kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego, który miał być alternatywą dla wcześniejszej refundacji in vitro, został uruchomiony we wrześniu 2016 r. Choć spotkał się z dużym zainteresowaniem pacjentek i pacjentów, ich nadzieje okazały się płonne. W momencie ogłoszenia programu nie zakończono jeszcze procedur, które umożliwiałyby przyjmowanie pacjentów w nowo otwartych ośrodkach.

Program prokreacyjny w Gdańsku ruszy dopiero w drugim kwartale roku

Pierwsze pary zakwalifikowane do programu prokreacyjnego rozpoczęły diagnostykę dopiero w ostatnim kwartale 2017 roku. Kolejny kwartał nie przyniósł w tym zakresie znaczących zmian. Trzy kliniki leczenia niepłodności (z 16 na cały kraj) są wciąż na etapie doposażania lub czekają na kontrakt z NFZ. W takiej sytuacji jest m.in. Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku.

– Jesteśmy w trakcie ostatnich przygotowań. Pierwsi pacjenci będą przyjmowani w II kwartale 2018 roku – mówi Jakub Kraszewski, dyrektor naczelny placówki, w rozmowie z portalem politykazdrowotna.com.

Podobnie jest w Białymstoku – realizacja programu w tym mieście ma ruszyć na początku maja br.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Referencyjne ośrodki leczenia niepłodności

Duże zainteresowanie i pierwsze efekty

Najlepsza sytuacja jest w Warszawie. W ramach ministerialnego programu kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego powstały tam cztery ośrodki referencyjne, ale jeden nie otrzymał jeszcze środków z NFZ na działania. Ze wsparcia korzysta obecnie ok. 100 par. Warto dodać, że Mazowsze realizuje też pilotażowy program refundacji naprotechnologii, ale jego efekty trudno nazwać obiecującymi. Spośród 43 par, które objęto działaniami programu, jedynie trzem udało się osiągnąć ciążę. Oznacza to, że skuteczność programu wynosi – jak dotąd – niespełna 7 proc.

W Uniwersyteckim Centrum Klinicznym Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, który odpowiada za realizację programu prokreacyjnego w Katowicach, w tym roku przyjęto już 117 par. Placówka może już pochwalić się pierwszymi efektami – u trzech pacjentek potwierdzono ciążę.  Z kolei ośrodek diagnostyki niepłodności w Centrum Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii w Opolu przyjął do tej pory 33 pary.

Niedawno otwarto również ośrodek w Kielcach. Rocznie ma w nim skorzystać z pomocy ok. 2 tys. pacjentów. Przedstawiciele Ginekologiczno-Położniczego Szpitala Klinicznego Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu poinformowali zaś, że zgodnie z ustalonymi warunkami finansowymi, możliwe będzie zdiagnozowanie w nim ok. 16 par miesięcznie (czyli ok. 200 na rok). Wcześniej, z uwagi na późne przekazanie środków finansowych, szpital zdołał zaoferować pomoc tylko trzem parom.

Program prokreacyjny: kto skorzysta, a kto nie?

W zdecydowanie gorszej sytuacji są zmagający się z niepłodnością mieszkańcy województw: kujawsko-pomorskiego, lubuskiego, lubelskiego i warmińsko-mazurskiego. Tam ośrodki referencyjne w ogóle nie powstały – wbrew założeniom programu prokreacyjnego, który miał zapewniać minimum jedną taką klinikę na województwo. Tymczasem brak ośrodków referencyjnych w części województw oraz późne terminy startu realizacji refundowanych procedur sprawiają, że pacjenci nie korzystają ze wsparcia lub są zmuszeni, by podróżować do ośrodków w innych województwach.

Program kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego ma funkcjonować do 2020 r. Wiadomo, że na przygotowanie ośrodków referencyjnych przeznaczono ponad 20 mln zł. Na samą realizację programów resort zdrowia przekazał na razie 2,8 mln zł – środki te trafiły do 10 placówek. Czy działania w ramach programu są skuteczne? Tego na razie nie wiadomo – Ministerstwo Zdrowia tłumaczy, że okres działania programu jest zbyt krótki, by można było przedstawić jego rezultaty.

Źródło: politykazdrowotna.com

POLECAMY TEŻ: Prof. Szamatowicz ostro krytykuje program prokreacyjny

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami.

Autor

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.