fbpx
Przejdź do treści

Program nie rozwiązuje wszystkich problemów

Zdaniem ekspertów zgromadzonych na organizowanym przez Fundację Watch Health Care seminarium „Innowacje w leczeniu niepłodności – ocena dostępności w Polsce” rządowy program, który wszedł w życie 1 lipca to ważny krok w dobrym kierunku, ale wciąż sporo jest do zrobienia.

Program jest rozłożony na trzy lata. W tym czasie skorzystać ma z niego 15 tysięcy par, u których stwierdzono i potwierdzono przyczynę niepłodności lub nieskuteczne leczenie niepłodności w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Kobieta w dniu zgłoszenia do programu musi mieć mniej niż 40 lat. Zakwalifikować się będą mogły także osoby z odroczoną płodnością z powodów onkologicznych oraz zakaźnych. Niestety, państwo nie sfinansuje całego leczenia, lecz jego część biotechnologiczną oraz badania laboratoryjne i dodatkowe w części klinicznej. „Na farmakoterapię para musi wydać od 3 do 4,5 tysiąca złotych, a czasem i więcej, co dla wielu par stanowi poważną barierę. Niemniej uruchomienie programu to dobra wiadomość” – uważa prof. dr hab. n. med. Marian Szamatowicz, specjalista w dziedzinie ginekologii oraz położnictwa, który dokonał pierwszego w Polsce udanego zabiegu zapłodnienia człowieka metodą in vitro.

Obalmy mity

Według ekspertów obecnych na seminarium program nie rozwiązuje jednak wszystkich problemów. „Przede wszystkim konieczne jest uporządkowanie kwestii prawnych. Rozmawiamy o programie Ministerstwa Zdrowia, a nie o koszyku NFZ. Potrafię sobie wyobrazić, że przyjdzie nowy minister, który będzie przeciwny in vitro i po prostu zamknie program. Dlatego konieczne jest formalne określenie standardów i bezpieczeństwa zapłodnienia pozaustrojowego poprzez wprowadzenie dyrektyw Wspólnoty Europejskiej z 2004 i 2006 roku” – powiedział prof. dr hab. n. med. Rafał Kurzawa, kierownik Kliniki Medycyny Rozrodu i Ginekologii Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie. Według specjalistów rządowy program to ważny krok w kierunku udostępnienia in vitro pacjentom, ale jeszcze ważniejsza i być może jeszcze bardziej potrzebna jest edukacja. Chodzi o upowszechnienie wiedzy na temat efektywnego leczenia niepłodności – wielu Polakom wydaje się bowiem, że leczenie niepłodności to tylko in vitro. Należy także zacząć obalać mity, które narosły wokół in vitro. „Niepłodność jest chorobą i jak każda inna choroba powinna być skutecznie leczona. Dotknięci nią ludzie płacą ubezpieczenie, ale pozbawia się ich możliwości leczenia ze względów ideologicznych. A przecież mrożenie zarodków nie ma nic wspólnego z zabijaniem. W wielu sytuacjach jest to jedyna szansa na ich przeżycie i ciążę np. u osób dotkniętych chorobą nowotworową” – mówił podczas spotkania prof. Szamatowicz.

Program to szansa

„Cieszę się, że tym razem podczas naszego seminarium nie musimy skupiać się na wskazywaniu barier w dostępie do terapii i procedur. Możemy za to z czystym sumieniem powiedzieć, że dzieje się coś dobrego: także relatywnie niezamożne osoby będą mogły skorzystać z zapłodnienia in vitro. Dotychczasowa cena – kilkanaście tysięcy złotych w zależności od kliniki – była dla większości Polaków zaporą nie do przebycia. To się zmienia. Program leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego jest zapewne niedoskonały, ale m.in. po to jest nasze seminarium. Chcemy wskazać na te niedoskonałości, by można było je poprawić” – powiedział dr Maciej Nowicki, nowy prezes Fundacji Watch Health Care.

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Najnowsze artykuły