Przejdź do treści

Prof. Chazan: Nie boję się

prof. Chazan in vitro

Prof. Bogdan Chazan – lekarz legenda. Budzi wielki kontrowersje, ma swoich zwolenników i przeciwników, a nawet wrogów. Bez wątpienia nikomu nie pozostaje obojętny. Nigdy nie ugiął się pod krytyką, nie boi się przyznać do błędu, nie boi się konfrontacji.

Profesor Bohdan Chazan to kontrowersyjna postać, chętnie wypowiada się w mediach i słynie z radykalnych poglądów „pro-life”. Nam prof. Chazan opowiedział o in vitro, jak dbać o płodność i jakie są czynniki, mogące skutkować niepłodnością.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Magda Dubrawska:

Zna Pan Annę Krawczak?

prof. Chazan:

Nie.

Jest byłą przewodniczącą Stowarzyszenia Nasz Bocian i autorką książki „In vitro. Bez strachu, bez ideologii”, w której opublikowała swój list wygłoszony niegdyś w Sejmie podczas wysłuchania obywatelskiego. Przeczytam Panu jego fragment. „Mam 28 lat i jestem w siódmym tygodniu ciąży uzyskanej drogą in vitro. Zdaniem profesora Chazana, dyrektora Szpitala im. Świętej Rodziny w Warszawie, za niepłodność odpowiada wczesny wiek inicjacji seksualnej, duża liczba partnerów seksualnych i opóźnianie decyzji o ciąży. Wbrew tym twierdzeniom nigdy nie poddałam się aborcji, nie prowadziłam rozwiązłego seksualnie życia, nie zachorowałam na żadną z chorób wenerycznych, zaś antykoncepcję hormonalną stosowałam przez rok przed urodzeniem swojego ośmioletniego dziś syna. Moja niepłodność nie jest konsekwencją rozwiązłości. Nie jest, jak sugeruje Chazan, karą za grzechy. Jest pechem. Oto znalazłam się w niewłaściwym szeregu statystycznym. Obok mnie stoją trzy miliony Polaków”.

Pani redaktor, której nazwiska zapomniałem…

Krawczak…

…jest niesprawiedliwa i kłamliwie przedstawia moje poglądy. Nie powiedziałem, że wszystkie przypadki niepłodności pochodzą z rozwiązłego trybu życia. Powiedziałem, że są to czynniki sprzyjające niepłodności. Analogicznie można powiedzieć, że ten, kto pali papierosy, może zachorować na raka płuc. Odezwie się wtedy jakiś człowiek i powie: „Przepraszam, nigdy w życiu nie paliłem, a zachorowałem na nowotwór płuc”. Argumentacja tego typu jest prostacka i „poniżej pasa”. Podkreślam – są to czynniki ryzyka niepłodności, co nie znaczy, że każdy przypadek wczesnej inicjacji seksualnej prowadzi do niepłodności, i nie znaczy, że każda niepłodność jest powodowana wczesną inicjacją seksualną.

Niepłodność jest „karą za grzechy”?

Pani mnie traktuje poważnie?

Nie ja. To Pani Anna Krawczak.

Nie wiem, jaką wizję miała Pani Anna Krawczak, kiedy to pisała. Niepłodność dotyczy pewnego odsetka osób, a niektóre zachowania sprzyjają niepłodności. Oprócz czynników, o których wspomniałem – wczesna inicjacja seksualna, duża liczba partnerów seksualnych, długotrwałe stosowanie antykoncepcji doustnej – największym czynnikiem ryzyka niepłodności jest odkładanie planów prokreacyjnych na późne lata życia. Nie ma nic złego w tym, że każdy z nas układa sobie życie rodzinne, przyszłość, rozwój osobowy, karierę… Jednak wiele osób popełnia zasadniczy błąd. W ślepej wierze we wszechwładną moc medycyny aż do przesady opóźniają czas założenia rodziny. Wpadają w pułapkę zaawansowanego wieku. Kolejne pokolenia Polek jakby nie zauważały tego faktu…

Niepłodność może być również konsekwencją raka szyjki macicy. Bardzo często występuje on u kobiet, które wcześnie rozpoczęły współżycie, miały dużą liczbę partnerów seksualnych i często występowało u nich zapalenie pochwy. Nie znaczy to jednak, że rak szyjki macicy jest karą za grzechy, po prostu u tych kobiet częściej pojawia się ten rodzaj nowotworu.

O ludziach, którzy z pewną rezerwą patrzą na in vitro, mówi się, że mają ideologiczne podejście. To właśnie pani redaktor Krawczak ma czysto ideologiczne podejście.

Za odkładanie macierzyństwa na później w dużej mierze odpowiadają czynniki ekonomiczne.

Nie tylko. Są to również czynniki psychologiczne, system wartości czy po prostu chęć ułożenia sobie wygodnego życia. Oczywiście, dobrze, kiedy dziecko, które przychodzi na świat, ma własny pokój i rodziców, którzy mogą mu kupić wszystko, co trzeba.

Jeden z etyków powiedział kiedyś, że dziecko jest jak deszcz – wiadomo, że przyjdzie, ale nie wiadomo kiedy. Teraz chcemy naturę regulować.

Powiedział Pan, że za brak dziecka odpowiada system wartości.

Najpierw miesiączka witana jest z radością, a ciąża jest traktowana jak choroba przenoszona drogą płciową. Później zmieniamy poglądy o 180 stopni – każda miesiączka jest wrogiem. Perfekcjonizm każe nam czekać – „ja i mój mąż będziemy mieli dziecko wtedy, gdy będziemy gotowi”. Czy to będzie 30-tka czy 40-tka – mniejsza o to. Potem ludzie są zdziwieni, że dotyczy ich niepłodność. Owszem, słyszeli, że niepłodność gdzieś krąży, ale nie przypuszczali, że może dotyczyć również ich. Przebudzenie często przychodzi za późno. Dziecka nie rodzi się na zawołanie.

Nie można przez lata włączać i wyłączać płodności, jak światła w pokoju. Zgubne jest myślenie, że układ rozrodczy jest odporny na nasz styl życia – palenie papierosów, choroby przenoszone drogą płciową, niedosypianie. Czasem nie wytrzymuje tego naporu. Potrzebna jest troska o płodność, a nie traktowanie jej jak zbędnego balastu.

Czym jest troska o płodność?

Wynika ze świadomości, że płodność nie jest z żelaza. Mechanizmy, które rządzą ludzką płodnością, są bardzo skomplikowane i podatne na działanie różnych czynników zewnętrznych. Trzeba o płodność dbać i ją szanować. Nie wolno z nią walczyć. Często ta walka może trwale upośledzić płodność. Potem jest płacz i zgrzytanie zębów. 35-letnia kobieta, która natrafia na problem niepłodności, jest świetnym klientem dla różnego rodzaju naganiaczy, w których wyposażona jest każda placówka in vitro.

Kim są naganiacze?

Każda placówka służby zdrowia stara się ściągnąć do siebie pacjentów z tzw. terenu, aby móc realizować kontrakt z NFZ i zapewnić sobie przetrwanie. W przypadku placówek in vitro również istnieje sieć zaprzyjaźnionych lekarzy w danym rejonie, którzy przysyłają klientów. Nie wiem, czy dostają za to jakieś wynagrodzenie, czy nie. In vitro to wielki biznes. Służba zdrowia powinna być społeczna i nie tracić z pola widzenia potrzeb społeczeństwa. Jeśli jednak nasze działania są nakierowane wyłącznie na biznes, dochodzi do wynaturzeń w zakresie naszego posłannictwa jako lekarzy.

Wielu lekarzy wykonujących in vitro uważa, że pomaga pacjentom.

Poruszamy się w bardzo intymnym obszarze. Nasyconym emocjami, pragnieniami, marzeniami, płaczem, zawodem, poczuciem straty, nieudanego życia. To wszystko dotyczy niepłodności.

Pokazując zdjęcie dzieciątka z lekarzem, który wykonywał in vitro, dokonujemy pewnego rodzaju manipulacji uczuciami. Jednak nie każdy cel uświęca środki.

Jakie są czynniki zewnętrzne poza rozwiązłym stylem życia?

Proszę wykreślić rozwiązły tryb życia. Nie o to chodzi. We wczesnym okresie życia, zarówno u chłopców, jak i u dziewcząt organizm jest bardzo podatny na czynniki zewnętrzne. Bakteria chlamydia, która nie wyrządzi większej szkody kobiecie dojrzałej, u młodej dziewczyny spowoduje zapalenie szyjki macicy, potem macicy, a na końcu jajowodów. Organizmy młodych dziewcząt nie są całkowicie kompetentne immunologicznie, co sprawia, że młode osoby są bardziej wrażliwe na czynniki zewnętrzne, takie jak choroby przenoszone drogą płciową, nieuregulowany tryb życia, alkohol, narkotyki, zaburzenia wagi ciała. W ramach troski o płodność należy dbać o te czynniki i unikać zagrożeń.

Są jakieś granice, których para nie powinna przekraczać podczas starań o dziecko?

Wiele zależy od lekarza, który opiekuje się małżeństwem.

Niepłodność jest stanem, który dotyka naszego systemu wartości, spraw intymnych, głęboko rani poczucie własnej wartości, pragnienia, wpływa na całe nasze życie. Zdarza się, że lekarze to wykorzystują, wiążąc ze sobą pacjentki na kilka lat, uzależniając je psychicznie od siebie, lecząc bez przerwy w ten sam sposób.

Przykładowo placówki in vitro nie akceptują badań z laboratoriów zewnętrznych. Naciskają, żeby nawet zwykłe badanie moczu było robione u nich. Dlaczego? Bo tam to badanie kosztuje kilka razy więcej. Wyciąga się pieniądze od tych biednych małżeństw. Tak nie wolno.

A więc jaka jest granica starań?

To bardzo obszerny temat. Przede wszystkim diagnostyka i samo leczenie niepłodności powinno być przeprowadzane w sposób usystematyzowany i pełny. Powinno dotyczyć wszystkich możliwych przyczyn niepłodności. Jeśli po kilku latach – dwóch, trzech, czterech – starania nie dają efektów, to w zależności od przyczyn lekarz powinien powiedzieć: „Przykro mi, nic nie mogę zrobić” i odesłać do kolegi czy koleżanki, którzy będą potrafili pomóc. Być może trzeba też pomyśleć o adopcji.

Poleciłby Pan innego lekarza, który np. wykonuje in vitro?

Nie jestem miłośnikiem in vitro. Nie szedłbym w tym kierunku. Niemniej jednak instytucja konsylium (narada lekarzy nad jednym przypadkiem) jest zbyt rzadko stosowana.

Jest Pan przeciwnikiem in vitro?

In vitro, podobnie jak wiele metod stosowanych w medycynie, powstało z eksperymentów na zwierzętach. Wiele metod leczenia jest badanych najpierw w laboratoriach, a później w badaniach doświadczalnych na zwierzętach. Jednak w moim przekonaniu in vitro powinno skończyć się na badaniach i zastosowaniu na zwierzętach.

Dlaczego?

Z wielu powodów. In vitro nie szanuje człowieczeństwa przyszłych rodziców, nie szanuje godności dziecka poczętego, selekcjonuje dzieci na lepsze i gorsze.

Życie ludzkie jest wartością, której nie można sztucznie tworzyć, abortować, selekcjonować, nie może być podporządkowane pragnieniom ludzkim.

Art. 87 ustawy o leczeniu niepłodności pokazuje, jak ludzie, którzy stworzyli tę ustawę, traktują człowieka. Dla nich zarodek, płód, a więc osoba ludzka przed urodzeniem, nie jest jeszcze człowiekiem.

Człowiek jest człowiekiem od momentu, kiedy staje się zarodkiem?

Tak myślę. Nie ma w dalszym rozwoju człowieka żadnego momentu, który byłby tak przełomowy jak jego powstanie. Nitka na kłębku zaczyna się na początku, a nie w połowie kłębka.

Po kolei – dlaczego nie szanuje człowieczeństwa przyszłych rodziców?

Sami rodzice mówią, że sytuacja, kiedy do poczęcia dziecka dochodzi w wyniku pobrania nasienia drogą masturbacji i po nakłuciu jajników na fotelu ginekologicznym, a następnie połączenie ich przez technika na szkle, niewiele ma wspólnego z człowieczeństwem.

Dlaczego nie szanuje godności dziecka?

In vitro brutalnie obchodzi się z dzieckiem – wystawia je na szkodliwe działanie warunków na szkle, a następnie selekcjonuje je. W przeciwieństwie do zarodków poczętych naturalnie, zarodki ludzkie poczęte w programie in vitro nie są szanowane.

Według Kodeksu karnego, art. 157 § 1. „kto [umyślnie] powoduje uszkodzenie ciała dziecka poczętego lub rozstrój zdrowia zagrażający jego życiu, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”. Jeżeli więc mamy do czynienia z ciałem dziecka poczętego na szkle, to dlaczego tych dzieci jest aż sześcioro, a nie jedno, nie dwoje, jakbyśmy chcieli? Dlatego, że wiemy o tym, że duża część dzieci umiera, nie wytrzymując tych trudnych warunków na szkle lub w macicy. A więc w programie in vitro dochodzi do rozstroju zdrowia dziecka poczętego zagrażającego życiu. Jednak praktyka sądów nie jest stosowana w odniesieniu do ochrony życia dzieci poczętych drogą in vitro.

Dzieci z in vitro są bardziej narażone na wady?

W wyniku procedury in vitro zarodki obumierają na szkle, a potem często w macicy, co oznacza, że częstotliwość nieprawidłowości rozwojowych jest większa.

Kobiety, które mają dzieci z in vitro, zazwyczaj nie mówią o tym fakcie lekarzom pediatrom, dlatego w Polsce nie ma możliwości przeprowadzenia badań nad relacją „in vitro a choroby u dziecka”.

Czy ciąże powstałe w wyniku in vitro często przerywane są drogą aborcji?

Według piśmiennictwa, na co wskazuje również moja osobista praktyka, związana choćby z dzieckiem poczętym z in vitro, które było pośrednio przyczyną zwolnienia mnie z pracy czy też sprawa dziecka, które zostało poczęte w Policach w wyniku pomylenia komórek rozrodczych żeńskich i kobieta urodziła nieswoje chore dziecko – widać, że częstotliwość chorób u dzieci z in vitro jest większa. Praktyka pokazuje także, że kobiety, które mają dzieci narodzone w wyniku zapłodnienia pozaustrojowego częściej poddają się diagnostyce prenatalnej.

Jakie są konsekwencje in vitro dla zdrowia kobiety?

U niektórych kobiet występuje spustoszenie w systemie emocjonalnym. Po kilku stymulacjach często następuje wcześniejsze wyczerpanie rezerwy jajnikowej, większa częstotliwość występowania raka jajnika [badania wykazały, że nie jest to prawda – przyp .red.], która zależy od tego, ile razy otoczka jajnika zostanie uszkodzona – im więcej było owulacji w życiu kobiety, im więcej było indukcji owulacji, nakłuć igłą, tym większe jest ryzyko raka.

W wyniku poprawy technologii in vitro coraz rzadziej występuje zespół hiperstymulacji. Kliniki in vitro, choć to przesadna nazwa, zwykle są to dwa pokoje, nie poczuwają się do żadnej odpowiedzialności za jakość dzieci, które produkują. Jeśli dojdzie do ciąży, nie interesują ich ewentualne choroby dziecka czy kobiety. Placówki in vitro nie zajmują się leczeniem zespołu hiperstymulacji, robi to Narodowy Fundusz Zdrowia. Moim zdaniem powinny uczestniczyć w leczeniu i odpowiadać za swój produkt.

Niegdyś mężczyzna, który miał słabe plemniki, nie mógł zapłodnić komórki jajowej. Teraz możemy wtłoczyć je na siłę. Jeżeli tych procedur będzie dużo, może dojść do trwałej zmiany w ludzkim genomie. Mogą zacząć rodzić się zupełnie inni ludzie niż do tej pory.

Używa Pan słowa „produkt”, a uważa Pan, że godności dzieci z in vitro trzeba bronić.

Sama procedura produkcji dzieci jest naganna. Jednak utworzone dziecko jest tak samo cenne i wymaga takiej samej opieki i szacunku, jak dziecko poczęte w naturalny sposób.

Jak powinna wyglądać ustawa o in vitro? Powinno być zakazane?

Nie sądzę, że powinno być zakazane. Ale nie uważam też, że powinno być preferowane. Widzę dużą niesprawiedliwość, że pary, które chcą radzić sobie z problemem niepłodności przy pomocy in vitro, dostają dofinansowanie od państwa, a pary, które chcą faktycznie leczyć niepłodność, takiego wsparcia nie otrzymują.

Sam fakt, że prawo zajmuje się jakimś zagadnieniem, sprawia, że jest ono dobre. Obecna ustawa w pewien sposób dodaje wartości procedurze in vitro. Jednak ona nie jest poświęcona leczeniu niepłodności, ale samemu in vitro.

Może jedni i drudzy powinni dostawać dofinansowanie?

Być może.

Pamiętam, że w szpitalu św. Rodziny, w którym pracowałem, stosowaliśmy wysoko zawansowane technologicznie metody leczenia endometriozy, częstej przyczyny niepłodności. Stosowaliśmy technikę laserową i środki ograniczające powstawanie zrostów. Jednak koszty tej procedury były na tyle duże, że musieliśmy do niej dopłacać. Musieliśmy zrezygnować z tej metody.

Wspomagając diagnostykę i wysoko zaawansowane leczenie, jak np. laserowe wycinanie zrostów endometriozy, przypadków niepłodności byłoby mniej?

Przypadków niepłodności byłoby o wiele mniej, gdyby wdrożyć w Polsce program profilaktyki niepłodności oparty na trosce o płodność.

Młody człowiek ma naturalne tendencje do podejmowania zachowań ryzykownych, nie tylko w sferze płciowej. Właśnie im warto przekazać podstawowe informacje o cyklu miesiączkowym, kiedy dziewczyna może zostać matką. Program przygotowania do życia w rodzinie nie powinien budzić w młodzieży strachu przed ciążą. W takim układzie nie powinniśmy się dziwić, że dotyka nas kryzys demograficzny. Dzieci i młodzież należy wychowywać w szacunku do życia.

Być może in vitro mogłoby być dostępne. Jednak najpierw powinniśmy myśleć o zapobieganiu niepłodności poprzez odpowiednią edukację młodych ludzi, a także nieco starszych Polek, żeby nie odkładały macierzyństwa na później. Musimy również pamiętać, że istnieją metody diagnostyki i leczenia niepłodności.

W 2003 r. ukazał się standard postępowania określony przez ekspertów Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego, według którego, ni mniej ni więcej, szkoda czasu na badanie przyczyn niepłodności i od razu trzeba stosować in vitro. Praktyka to potwierdzała. Obecna ustawa ma to zmienić, zgodnie z nią kobieta, aby poddać się in vitro, musi mieć za sobą minimum rok leczenia niepłodności innymi sposobami. W medycznym podręczniku ginekologii dział niepłodności zwykle składa się z trzech podrozdziałów. Po pierwsze, diagnostyka niepłodności, ewentualnie jej zapobieganie. Po drugie, leczenie niepłodności, a po trzecie, rozród wspomagany. Tymczasem u nas w praktyce zrezygnowano z diagnostyki, leczenie niepłodności również nie było i nadal nie jest w modzie, tylko od razu, jednym skokiem, przechodziło się do rozrodu wspomaganego. Nie przywiązywało się wagi do przyczyn niepłodności i chorób kobiety. Zapewniano dzieciątko, a choroby zostawiano na boku.

Wielu specjalistów zapewnia, że diagnostyka zarówno w przypadku in vitro, jak i naprotechnologii jest taka sama, z tą różnicą, że klinika in vitro daje wybór – albo in vitro albo adopcja.

Kliniki in vitro nie dają żadnego wyboru. Nie prowadzi się tam w wystarczający sposób diagnostyki, a idzie się od razu w kierunku sztucznego zapłodnienia. W myśl zasady – im para młodsza, tym wyniki lepsze. Etap leczenia niepłodności w ogóle nie jest brany pod uwagę. W tej chwili w Polsce nie ma chirurgów ginekologów, którzy potrafiliby leczyć niepłodność pochodzenia jajowodowego. Jeden z moich kolegów leczy pacjentkę, która ma trudności z drożnością jajowodów. Kobieta nie chce się poddać in vitro z powodów etycznych, dlatego wyjechała na Dominikanę, ponieważ tam jeszcze stosuje się takie metody leczenia. Owszem, kiedyś w Szczecinie był taki ośrodek, dziś nie ma żadnego. W wyniku nachalnej, bezwzględnej, biznesowej propagandy in vitro te metody zostały uznane za nieskuteczne i nadmiernie kosztowne. A więc – kto żyw, do in vitro. Wszyscy płacimy podatki na służbę zdrowia, a duża część naszego społeczeństwa nie chce rozwiązywać swoich problemów prokreacyjnych drogą in vitro ze względów etycznych. Jednak dominacja biznesu in vitro jest tak duża, że zaniechano wielu metod przyczynowego leczenia niepłodności. Pary borykające się z niepłodnością, które nie popierają metod wspomaganego rozrodu, nie mają wyjścia, choć też płacą podatki. To niesprawiedliwe. Jest to przykład nierównego dostępu do zdrowia.

Na początku odmówił mi Pan wywiadu. Często pojawia się Pan w stricte prawicowych mediach, jednak tam już wszystko zostało powiedziane.

Owszem miałem obawy przed tym spotkaniem, ma pani rację.

Przyjemnie jest mówić, kiedy wszyscy dookoła mają podobne zdanie. Wtedy utwierdzamy się w przekonaniu, że jesteśmy piękni, porządni i szczęśliwi. Trudniej jest wyjść do środowiska nieakceptującego, nieprzyjaznego. Jednak jeżeli chcemy przekazać coś ważnego, powinniśmy podjąć ten trud i wysiłek.

Niegdyś byłem zaproszony do radia TOK FM. Razem ze mną była tam nieżyjąca już pani Anna Laszuk. Rozmowa dotyczyła antykoncepcji. Powiedziałem wówczas, że pewne środki antykoncepcyjne są refundowane, pani Laszuk zaprzeczyła. Odpowiedziałem, że nie mogę teraz udowodnić swoich słów, ale zrobię to później. Po audycji poszedłem apteki obok. Spytałem panią magister czy niektóre środki antykoncepcyjne, powiedziała, że tak. Wziąłem listę tych środków i wróciłem z nią do pani Laszuk. Jednak nie chciała ze mną już rozmawiać.

Wywiad został opublikowany w nr 14 magazynu Chcemy Być Rodzicami.

Magda Dubrawska

dziennikarka Chcemy Być Rodzicami, doktorantka socjologii.

7 książek o potrzebie i sile macierzyństwa. Literatura, która porusza wątek niepłodności

Książki o niepłodności
Zimowa pogoda  sprzyja zakopaniu się pod kocem z gorącą herbatą i dobrą książką – fot. Pixabay

Czasami, żeby oderwać się od problemów, wystarczy sięgnąć po dobrą opowieść. Oto siedem powieści, w których odkryjemy, że chęć posiadania dziecka może być siłą budującą, ale także niszczącą.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zimowa pogoda  sprzyja zakopaniu się pod kocem z gorącą herbatą i dobrą książką oraz zanurzeniu się w inny świat. Oto książki o niepłodności, które warto przeczytać.

Lolly Winston – „Szczęście za dodatkową opłatą” wyd. Sonia Draga

Ted i Elinor Mackey są zgodnym małżeństwem, ale pewnego dnia przypadek sprawia, że Elinor podsłuchuje rozmowę męża z kochanką. Zmęczona latami starania się o dziecko i przechodzeniu przez zabiegi in vitro i inseminacje, odkrywa, że nie jest to najgorsza wiadomość w życiu.

Jej dążenie do jak najszybszego wyjaśnienia sytuacji doprowadza do konfrontacji, w wyniku czego mąż zrywa ze swoją kochanką, instruktorką fitness.

Czy będzie to nowy początek dla małżonków czy nowy początek dla Elinor? Warto sprawdzić.

Zobacz też: 10 filmów o niepłodności. Musisz je zobaczyć!

Colleen Hoover – „Wszystkie nasze tajemnice” wyd. Otwarte

Czy można zbudować miłość na zgliszczach poprzedniej relacji? Quinn i Graham poznają się w niezbyt sprzyjających okolicznościach – ich partnerzy mają romans.

Proces pocieszania i roztrząsania okoliczności zdrady kończy się ślubem. Niestety, nie uchroni to pary przed problemami – Quinn nie może zajść w ciążę i oddala się od męża, który z kolei nie potrafi przełamać muru obojętności żony.

Małżonków wydaje się łączyć tylko wspomnienie początków miłości, chociaż czytelnicy nie mają wątpliwości, że łączy ich płomienne uczucie. Czy potrafią się otworzyć, wybaczyć sobie krzywdy i zacząć od nowa?

Michelle Obama – Becoming. Moja historia. wyd. Agora

Była Pierwsza Dama USA w swojej autobiografii opowiedziała o poronieniu i problemach z zapłodnieniem – o tym, że 20 lat temu straciła ciążę i oboje z mężem zdecydowali się na in vitro. Dzięki tej metodzie przyszły na świat córki Michelle i Obamy – Malia i Sasha.

W książce Michelle Obama przekonuje, że kiedy w grę wchodzą czynniki biologiczne, a para pragnie dziecka, nie ma się nad czym zastanawiać – tematy takie jak in vitro nie powinny być tematem tabu.

„Najgorszą rzeczą, jaką robimy jako kobiety, to nie dzielenie się tym, co przeżywamy i jak faktycznie funkcjonuje nasze ciało” – mówi Pierwsza Dama. I my się z Nią zgadzamy.

Zobacz też: Michelle Obama o poronieniu, in vitro i niepłodności. Poruszające wyznanie pierwszej damy

M.L. Stedman  – Światło między oceanami wyd. Albatros

Historia pary, żyjącej na jednej z niezamieszkanych australijskich wysp. Tom Sherbourne wciąż nie radzący sobie ze wspomnieniami I wojny światowej, w której brał udział, decyduje się na przyjęcie posady latarnika na Janus Rock, dokąd wyjeżdża ze swoją żoną Isabel.

Oboje pragną dziecka, ale po dwóch poronieniach i urodzeniu martwego chłopca, Isabel dowiaduje się, że nie będzie mogła mieć dzieci. Popada w depresję, kiedy pewnego dnia do brzegów wysepki przybija łódź z niemowlęciem i martwym mężczyzną. Czy kierując się wyborem serca, a nie moralnością, uda się im wieść szczęśliwe życie?

Liane Moriarty – „Moja wina, twoja wina” – Moriarty Lane wyd. Prószyński i S-ka.

Autorka „Wielkich kłamstewek” tym razem porusza wiele tematów m.in. bezpłodność. Tę obyczajową powieść o problemach australijskich par czyta się jak thriller. Na grillu spotykają się trzy pary: małżeństwo z dwiema córeczkami, rozwodnik związany z byłą striptizerką i para, która marzy o dziecku.

Mimo początkowej wielkiej sympatii, spotkanie kończy się prawie tragicznie – autorka w nielinearny sposób przedstawia swoich bohaterów, których całościowy obraz poznajemy dopiero na końcu.

Moriarty po raz kolejny udowadnia, jak świetnie potrafi obserwować rzeczywistość i to, co dzieje się z ludzkimi emocjami.

Zobacz też: Książki o in vitro. Poznaj listę najważniejszych pozycji

Eowyn Ivey – Dziecko śniegu Wyd. Pascal

Przepiękna opowieść o pragnieniu posiadania dziecka, inspirowana rosyjską baśnią.

Jack i Mabel przeprowadzają się na Alaskę, chcąc rozpocząć nowe życie z dala od ludzi. Pewnego dnia robią ze śniegu postać dziewczynki. Rano odkrywają, że postaci już nie ma, zostały tylko ślady małych stóp, a wśród drzew dostrzegają zarysy postaci.

Kiedy dziewczynka pojawia się  w ich domu, ich życie już nigdy nie będzie takie samo. To opowieść, w której mieszają się baśń z rzeczywistością, a wiara w cuda okazuje się sposobem na życie.

Celeste Ng – Małe ogniska wyd. Papierowy Księżyc

Shaker Heights, miasteczko jak z katalogu, w którym wszystko zostało zaplanowane i Elena Richardson, jedna z bohaterek powieści, która świetnie wpisuje się w miejsce, w którym mieszka. Jej życiowe credo to trzymanie się zasad, dlatego kiedy wynajmuje dom Mii Waren – artystce i samotnej matce oraz jej córce – sztywne reguły rozsypują się, jak domek z kart.

Ta powieść o wielkiej sile matczynej miłości, o adopcji, i o tym, na jakie niebezpieczeństwo narażamy swoje życie, kiedy chodzimy tylko wytyczonymi wcześniej drogami.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Na czym polega coaching płodności?

Co to jest coaching płodności?
Coach płodności to często kobieta, która sama miała problemy z zajściem w ciążę. – fot.Fotolia

Coaching jako taki jest pracą nad celem. Podobnie jest z coachingiem płodności – starająca się o dziecko kobieta lub para przychodzi do coacha z konkretnym problemem. Bazując na wiedzy i doświadczeniu tej osoby oraz własnych potrzebach i oczekiwaniach, wypracowuje odpowiednie dla siebie rozwiązanie.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Co to jest coaching płodności?

Coaching jako taki jest pracą nad celem. Podobnie jest z coachingiem płodności – starająca się o dziecko kobieta lub para przychodzi do coacha z konkretnym problemem. Może to być nie tylko sama ciąża, ale też radzenie sobie z emocjami, poprawa zdrowia, znalezienie dających wytchnienie zajęć i zainteresowań. Dzięki rozmowom z coachem, osoby starające się o dziecko mają szansę spojrzeć na swoją sytuację z innej perspektywy, uporządkować emocje i odkryć na nowo wartości, którymi kierują się w życiu.

Niepłodności często towarzyszą silne emocje: złość, smutek, strach, niepokój, frustracja, gniew, bezradność. Zadaniem coacha płodności jest pomoc w przeżywaniu tych emocji, ich łagodzeniu, zapobieganiu wybuchom silnych emocji i kryzysom w przyszłości. Idea jest taka, że coach płodności pomaga klientom w dążeniu do rozwoju osobistego, stabilizacji w relacji, lepszego samopoczucia.

Coach płodności to często kobieta, która sama miała problemy z zajściem w ciążę. W tym sensie można mówić o mentoringu – dzieleniu się doświadczeniem i przekazywaniu dalej sposobów radzenia sobie, które okazały się skuteczne dla konkretnej osoby.

Zobacz też: Mamo, poczytaj mi o tym skąd się wzięłam – jak rozmawiać z dziećmi o adopcji?

Obcemu łatwiej powiedzieć?

Osoby zajmujące się coachingiem płodności stają się powiernikami swoich klientek. Wiele starających się o dziecko kobiet i par nie chce lub nie potrafią mówić o swoich emocjach najbliższym. Wstyd, by przyznać się przyjaciołom i rodzinie do tego, że nie radzimy sobie z problemem to dość powszechne zjawisko. W takich warunkach temat niepłodności staje się tabu, zaś związane z nim emocje nie znajdują ujścia, kumulują się i prowadzą do jeszcze większego napięcia i stresu. Coach płodności jest osobą, która daje bezpieczną przestrzeń na rozmowę o tych trudnych przeżyciach. Jest osobą z zewnątrz, której często łatwiej jest się zwierzyć. Informacje zwrotne i wynikające z doświadczenia rady coacha pomagają klientce spojrzeć na problemy w inny sposób.

Zobacz też: Trudne emocje w leczeniu niepłodności – jak sobie z nimi radzić?

Jak radzić sobie z pytaniami o dziecko?

Coach płodności to też osoba, która pomaga swoim klientkom i klientom pracować nad reakcjami na trudne codzienne sytuacje, na przykład pytania rodziny o dziecko. Jest to pewnego rodzaju trening asertywności, który pomaga kulturalnie, ale stanowczo reagować na sytuacje, które nas ranią w taki sposób, żeby zadbać o swoje dobre samopoczucie nie sprawiając przykrości innym.  Dla przykładu, na pytania rodziny i znajomych o dziecko można zareagować na wiele różnych sposobów: przemilczeć – przetrwać, mimo, że rozmowa nas krzywdzi; odpowiedzieć wymijająco, ale nie ucinając tematu; agresywnie uciąć temat; zacząć intensywnie płakać; grzecznie ale stanowczo zakończyć rozmowę na naszych zasadach. To, w jaki sposób zareagujemy ma ogromny wpływ na nasze późniejsze samopoczucie, postrzeganie siebie i dalsze kontakty społeczne w trakcie starań o ciążę, czy leczenie niepłodności. Pozwalając innym, żeby przekraczali nasze granice w rozmowie tak naprawdę krzywdzimy same siebie. Po takiej sytuacji z dużym prawdopodobieństwem będziemy płakać w poduszkę po powrocie do domu i pluć sobie w brodę, że nie potrafimy o siebie zadbać.

By zadbać o swój komfort można na przykład powiedzieć:

  • rozumiem, że pytasz z troski, ale to pytanie jest dla mnie bolesne, proszę, nie zadawaj go więcej
  • nie chcę rozmawiać na ten temat, ponieważ jest dla mnie trudny, proszę, nie pytaj o to
  • nie jestem gotowa, żeby o tym rozmawiać, uszanuj to proszę
  • mam problem z rozmową na ten temat, przepraszam, ale nie chcę o tym rozmawiać
  • ten temat jest dla mnie bolesny, jeśli będę mieć coś do powiedzenia – sama zacznę rozmowę

Zadanie coacha polega na tym, żeby przygotować klientkę lub parę do określonego reagowania i radzenia sobie z emocjami, które to wywołuje. Sposób reagowania wynika z indywidualnych potrzeb klientek i jest wypracowywany w trakcie sesji coachingu. Ucząc się dbać o siebie w sytuacjach społecznych i odnosząc pierwsze sukcesy na tym polu, zmagające się z niepłodnością osoby odzyskują pewność siebie i poczucie kontroli.

Coaching płodności to zazwyczaj 3-10 sesji polegających na rozmowie, wykonywaniu ćwiczeń relaksacyjnych, szukaniu indywidualnych rozwiązań konkretnych problemów. Coach może wykorzystywać narzędzia psychologiczne, takie jak wizualizacje, terapia poprzez sztukę, praca z konkretnymi zachowaniami w konkretnych sytuacjach, dochodzenie do przekonań i praca nad ich zmianą.

E-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami kupisz tutaj.

 

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

1,5 mln par ma problem z płodnością, a Ty?

Jak zapobiegać niepłodności?
Poziom rezerwy jajnikowej zaczyna obniżać się od około 20. roku życia – fot. materiały dostarczone przez Salve Medica

Niestety, profilaktyka płodności to wciąż rzadkość. Około 80% Polek nie miało nigdy wykonanych profilaktycznych badań płodności. Do lekarza zgłaszają się, kiedy pojawia się problem z zajściem w ciążę. Często jest wtedy za późno. Diagnoza: „niepłodność”. Jak temu zapobiec?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Płodność to indywidualna cecha każdej z nas, o czym często zapominamy. Różni nas wygląd, cechy charakteru i upodobania, ale także zdolność do posiadania potomstwa. Dlaczego to takie ważne?

W ostatnich latach kobiety coraz później zachodzą w ciążę. Pragną mieć stabilną sytuację finansową, dobrze prosperującą pracę i najważniejsze – znaleźć życiowego partnera, z którym założą rodzinę, gdy już odhaczą na liście wszystkie rzeczy do zrealizowania, nim zostanie ten ostatni: dziecko.

Coraz częściej kobiety na pierwsze dziecko decydują się po 30-stce. To dość późno zważając, że poziom rezerwy jajnikowej zaczyna obniżać się od około 20. roku życia, osiągając skrajne wartości w okolicach 39-45 r.ż.

U ponad 40-letnich kobiet szansa na naturalne zapłodnienie wynosi już tylko około 4%, ponieważ coraz więcej cykli przebiega bezowulacyjnie. W takiej sytuacji wiele prób i starań o dziecko nie przynosi wówczas efektu, a na teście ciążowym widnieje wciąż jedna osamotniona kreska. Dopiero wtedy pojawia się myśl, by udać się do lekarza i zbadać swoją płodność.

Zobacz też: Czy wiek pacjentki ma wpływ na skuteczność in vitro?

Badanie rezerwy jajnikowej AMH

Jest to badanie z krwi, które można wykonać w dowolnym dniu cyklu. Określa poziom rezerwy jajnikowej i tym samym zdolność do posiadania potomstwa. Ale jej niski poziom to informacja, że czasu na zajście w ciążę prawdopodobnie jest już nie dużo, a szanse na naturalne zapłodnienie obniżone.

W takiej sytuacji warto rozważyć zaniechanie stosowania metod leczenia o obniżonej skuteczności (tj. obserwacje cyklu, stymulacje owulacji z próbami naturalnego zachodzenia w ciążę, inseminacje domaciczne), by nie tracić cennego czasu, którego i tak zostało niewiele. Co więcej reakcja organizmu na stymulację lekami, przy obniżonym AMH, może być osłabiona nawet przy zwiększonych dawkach.

Badanie poziomu FSH

Podobnie jak badanie AMH, poziom stężenia hormonu FSH jest wykonywane z krwi, ale tylko w 2. lub 3. dniu cyklu.

Podwyższony poziom tego hormonu niekorzystnie wpływa na farmakologiczną stymulację jajników, liczbę prawidłowych (dojrzałych i gotowych do zapłodnienia) komórek jajowych jak również obniża szansę na zajście w ciążę.

Zobacz też: In vitro skuteczną drogą do macierzyństwa

Badanie poziomu LH

Hormon LH, zwany jest także lutropiną. Jego poziom zmienia się wraz z wiekiem. Pomiar jego stężenia ocenia się poprzez badanie krwi.

Ustalenie poziomu tego hormonu jest wykonywane w przypadku podejrzenia chorób przysadki, jąder czy jajników.

Jest to również jedna z form wspomagania kobiet starających się o dziecko we wskazaniu okresu owulacji.

Badanie poziomu estradiolu

Estradiol to jeden z trzech hormonów wchodzących w skład estrogenu – grupy żeńskich hormonów płciowych. Odpowiada między innymi za rozwój i dojrzewanie pęcherzyków jajnikowych.

Niedobór tego hormonu jest charakterystyczny dla kobiet w okresie menopauzy, u młodszych obniżony jego poziom może objawiać się zaburzeniem miesiączkowania, niepłodnością, zanikiem lub ograniczonym występowaniem II i III rzędowych cech płciowych.

Zobacz też: Komórki jajowe. Ile ich mamy, jak długo żyją i jak o nie zadbać?

Kiedy się badać?

Do lekarza należy udać się niezwłocznie, gdy zauważalne są pierwsze niepokojące objawy, m.in. nieregularne miesiączki lub problem z zajściem w ciążę powyżej 1 roku.

Jednakże zachęcamy, by badania płodności wykonywać profilaktycznie przynajmniej raz po 20. roku życia.

Ocena i znajomość rezerwy jajnikowej pomogą świadomie podjąć decyzję o macierzyństwie w przyszłości. Warto też dbać o kondycję organizmu poprzez zdrową dietę, aktywność fizyczną i rezygnację z picia alkoholu i palenia papierosów.

 

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Ekspert

Dr n. med. Sławomir Sobkiewicz

Specjalista ginekologii i położnictwa, specjalista endokrynologii ginekologicznej i rozrodczości.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

10 filmów o niepłodności. Musisz je zobaczyć!

Filmy o niepłodności
fot. Fotolia

Staranie się o dziecko to trudna droga. W Stanach dotyczy to 12% par (u nas 15 %). Kino nie omija tego tematu (chociaż w Polsce filmy o tej tematyce pojawiają się incydentalnie) i w bardzo różny sposób pokazuje rzeczywistość. Oto nasz wybór, a ponieważ filmy mają działanie terapeutyczne, więc zachęcamy do oglądania.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

  1. ŻYCIE PRYWATNE – reż. Tamara Jenkins

Paul Giamatti i Kathryn Kahn grają parę po czterdziestce, starającą się o dziecko. Reżyserka Tamara Jenkins nie oszczędza widzów – pierwsza scena łóżkowa, bynajmniej sceną łóżkową nie jest – mąż robi żonie zastrzyki hormonalne.

Kolejna nieudana próba, kolejna nieudana adopcja i rodzina, której mimo chęci, pieniędzy i silnej woli, nie udaje się powiększyć. Prawdziwe, z dystansem i sarkastycznym humorem – świetne kino.

  1. SŁUŻĄCE reż. Tate Taylor

Chociaż głównym tematem tego filmu jest rasizm na południu Stanów , to wątek kobiety nie mogącej donosić ciąży dużo mówi o sytuacji kobiet, nie tylko Afroamerykanek.

Czy mimo tego, że nie ma się dziecka możliwy jest związek, możliwe jest myślenie o sobie jako o pełnowartościowej kobiecie? Ponadczasowe pytania, temat ciągle aktualny.

Zobacz też: Książki o in vitro. Poznaj listę najważniejszych pozycji

  1. MAMA DO WYNAJĘCIA – reż. Michael McCullers

Zapracowana bizneswoman (Tina Fey) zatrudnia szaloną młodą kobietę, która ma urodzić jej dziecko. Pewnego dnia surogatka staje przed drzwiami przyszłej samotnej matki, bo nie ma gdzie mieszkać.

I zaczynają się schody. Czy akcja się uda? Nie wiadomo, kobiety zdecydowanie mają odmienne charaktery i nie bardzo potrafią się porozumieć.

  1. MAYBE BABY – reż. Ben Elton, Hugh Laurie

Wydawałoby się, że młoda, londyńska para (Joely Richardson i Hugh Laurie) ma wszystko – karierę, pieniądze i urodę. Jedyne, czego pragną to dziecko i chociaż lekarze nie widzą zdrowotnych problemów,

Lucy nie może zajść w ciążę i para decyduje się na in vitro. I  jak to w życiu, problem stanie się prawdziwym  testem ich miłości i trwałości relacji.

Zobacz też: Michelle Obama o poronieniu, in vitro i niepłodności. Poruszające wyznanie pierwszej damy

  1. LUDZKIE DZIECI – reż. Alfonso Cuaron

Rok 2027. Niepłodność staje się prawdziwym problemem, bo kobiety w tej (niedalekiej) przyszłości nie mogą mieć dzieci.

Były aktywista dostaje specjalną misję, aby przetransportować jedyną ciężarną kobietę do ukrytego miejsca nad morzem.

  1. VEGAS BABY reż. Amanda Michel

Reżyserka Amanda Micheli, laureatka Oscara, zdecydowała się nakręcić film, aby wesprzeć pary starające się o dziecko i edukować społeczeństwo w tym temacie.

To bardzo emocjonujący portret par, które nie mogą mieć dziecka. Nie stać ich na kosztowne zabiegi, w związku z tym decydują się wziąć udział w konkursie, ponieważ zwycięzcy dostają bezpłatne in vitro.

Zobacz też: „Opowieść podręcznej”. Historia o niepłodnych ludziach, którym grozi wyginięcie. Czy nas też to czeka?

  1. ARIZONA JUNIOR – reż. Joel Coen

Przestępca i policjantka biorą ślub, po pewnym czasie okazuje się, że nie mogą mieć dzieci.

Nie mogą adoptować, ze względu na przeszłość głównego bohatera, więc decydują się na porwanie – ofiarą pada jedno z pięcioraczków miejscowego potentata meblowego… Nicolas Cage i Holly Hunter w rolach zakochanej, zdesperowanej pary.

  1. PRZYJACIELE Z UNIWERKU – reż. Francesca Delbanco

Niezły serial o grupie przyjaciół, którzy razem studiowali – z ważnym tematem w tle.

Jedna z par decyduje się na in vitro i ta walka o dziecko pokazana jest bardzo prawdziwie  – najprawdopodobniej dlatego, że reżyserka przeszła przez taki sam proces.

  1. JUNO reż. Jason Reitman

Nastolatka w ciąży i desperacko pragnąca dziecka para? Chyba już to widzieliśmy. Jednak ten film, pewnie dzięki głównej bohaterce (Ellen Page) i świetnemu scenariuszowi porusza bardzo – przyszły tata zbyt przywiązuje się do matki swojego przyszłego dziecka – małżeństwo i adopcja są w niebezpieczeństwie.

  1. ODLOT – reż. Pete Docter, Bob Peterson

W tym podsumowaniu nie może zabraknąć filmu animowanego, a rewelacyjna produkcja Pixara „Odlot” porusza ten temat. Historia miłości bezdzietnej pary Carla i Ellie to dowód na to, że życie samo w sobie potrafi być piękne, jeśli tylko docenia się chwile.

Tu kupisz e-wersję magazynu Chcemy Być Rodzicami

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.