Przejdź do treści

Prawidłowy transfer zarodków zwiększa szanse na skuteczne in vitro

Lekarze z Kliniki Leczenia Niepłodności „Bocian” w Białymstoku we współpracy z Polską Akademią Nauk dowiedli, że transfer zapłodnionych zarodków do macicy ma istotny wpływ na powodzenie zabiegu in vitro. Udoskonalenie tego procesu może zwiększyć jego skuteczność nawet o 15%.

Transfer zarodków (ET – embryo transfer) stanowi integralny i kulminacyjny element leczenia metodami zapłodnienia pozaustrojowego. Jego głównym celem jest bezpieczne umieszczenie zarodków w jamie macicy. Pomimo tego, że uzyskiwane w laboratoriach wskaźniki zapłodnień są dość wysokie, to liczba uzyskanych ciąż klinicznych jest wciąż niezadowalająca – w Polsce średnia skuteczność zabiegu in vitro wynosi 35%. Polscy naukowcy postanowili zbadać, czy transfer zarodków ma wpływ na powodzenie tego procesu. „W wyniku przeprowadzonych badań jesteśmy w stanie stwierdzić, że udoskonalenie metod transferu zarodków może zwiększyć liczbę ciąż klinicznych nawet o 15 %. Zaobserwowaliśmy, że na ich uzyskanie wpływają takie czynniki jak czas procedury, materiał z którego wykonany jest cewnik, a nawet tempo wstrzykiwania zarodków”uważa dr Grzegorz Mrugacz z Kliniki Leczenia Niepłodności w Białymstoku.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zaleca się, aby transfer zarodków do jamy macicy był wykonywany delikatnie i wolno. Z obserwacji wynika bowiem, że wolne wstrzyknięcie zwiększa szanse zarodków na znalezienie się w dnie macicy oraz w mniejszy sposób oddziałuje na ich potencjał rozwojowy. Transfer zarodków można porównać do zjeżdżania w zjeżdżalni wodnej. Każdy, kto korzystał z tej formy rozrywki doskonale wie, że można poobijać się o ściany, a lądowanie w basenie nie zawsze związane jest z przyjemnością. To samo może dotyczyć przemieszczanych w kateterze zarodków, dlatego bardzo istotne jest z jakiego materiału zbudowany jest cewnik transferowy, jaki ma kształt i jaka jest technika przeprowadzania transferu.

Na ostateczny wynik zapłodnienia pozaustrojowego istotny wpływ ma stopień trudności wykonania transferu: łatwy lub trudny. Pojęcie transferu trudnego jest dość subiektywne, niemniej wiąże się z dyskomfortem pacjentki, użyciem dodatkowych narzędzi, czy wydłużeniem czasu procedury. Z obserwacji klinicznych wynika, że prawdopodobieństwo uzyskania ciąży jest znacząco większe w przypadku procedury przebiegającej bez komplikacji. W badaniu obejmującym 4807 transferów wykazano, że wskaźnik ciąż był aż  1,7 razy wyższy w grupie transferów łatwych niż trudnych.

Doskonały transfer zarodków to kwestia przynajmniej jeszcze kilku lat. Związana będzie rozwojem badań w tym kierunku oraz z innowacjami wprowadzanymi przez dostawców sprzętu medycznego.

W Klinice „Bocian” już stosuje się niektóre z odkryć. Lekarze przy transferowaniu zarodków zwracają szczególną uwagę na delikatność i dokładność, co pozwala zwiększyć skuteczność wykonywanych zabiegów, która w placówce wynosi aż 45%.

 

Źródło: Klinika Leczenia Niepłodności „Bocian” w Białymstoku.

Czy alkohol wpływa na możliwość zajścia w ciążę?

Czy alkohol wpływa na zajście w ciążę

Nie ulega wątpliwości, że wszyscy wiedzą o szkodliwości picia alkoholu w ciąży, o jego wpływie na płód, zespole FAS i o tym, że nie ma bezpiecznej dla płodu dawki alkoholu, którą mogłaby wypić matka. Ale czy alkohol wpływa na płodność, możliwość zajścia w ciążę? Czy warto z niego zrezygnować?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dlaczego warto ograniczyć lub wyeliminować alkohol starając się o dziecko?

Spożywanie alkoholu w okresie starań o dziecko może mieć niekorzystny wpływ na skuteczność tych starań. Jeżeli do przyszłego macierzyństwa podchodzimy z pełną świadomością, należy bardzo poważnie wziąć pod rozwagę ograniczenie lub całkowite wyeliminowanie alkoholu. Jest to szczególnie ważne u par, u których zdiagnozowano problemy z płodnością. Rezygnując z alkoholu zwiększamy szanse na powodzenie metod leczenia niepłodności.

Badania niejednoznacznie wskakują zależność między jego umiarkowanym spożyciem a zaburzeniami płodności. Badania przeprowadzone na szerokiej grupie kobiet wykazały, że dwukrotnie większe szanse na zapłodnienie w okresie 6 miesięcy miały kobiety, które wypijały poniżej 5 drinków tygodniowo, niż te, które piły więcej.

Należy jednak zauważyć, że mowa jest o umiarkowanym spożyciu, a zatem okazjonalnym i w niewielkich ilościach. Zakłada się, że u osób z zaburzeniami płodności wyeliminowanie którejkolwiek z potencjalnie szkodliwych substancji może zwiększyć szanse na posiadanie potomstwa.

Zobacz też: Od czego zależy płodność kobiety i mężczyzny? Odpowiada ekspert

Czy alkohol wpływa na zajście w ciążę?

Z przeprowadzonych badań najczęściej obserwowanym zaburzeniem u kobiet spożywających alkoholu w okresie starania się o dziecko są nieprawidłowości związane z owulacją oraz zaburzenia metaboliczne.

Alkohol, zwłaszcza piwo, ma wysoki indeks glikemiczny, podobnie też jak słodkie wina i likiery. Zwłaszcza, u kobiet z insulinoopornością ma to wpływ na owulację jak również skuteczność stymulacji jajników. Metabolity alkoholu zakwaszają organizm obniżając pH śluzu pochwowego i jego przepuszczalność dla plemników.

U mężczyzn częste picie alkoholu, jak również choroba alkoholowa, ewidentnie pogarsza parametry nasienia. Nie dość, że plemników jest mniej, to znacznie osłabiona jest też ich ruchliwości. Znacząco spada także odsetek prawidłowo zbudowanych plemników, co widzimy oceniając fragmentację DNA plemnika (DFI).

Należy pamiętać, że spożycie alkoholu należy ograniczyć nie tylko na kilka dni przed owulacją, ale na stałe. Proces spermatogenezy – powstawania nowego plemnika trwa około 3 miesięcy. Dlatego chwilowa abstynencja nie przyniesie spodziewanych rezultatów.

Alkohol a leki

Część leków wchodzi w interakcje z alkoholem wywołując efekty niepożądane. I tak np. leki stosowane w celu leczenia insulinooporności wywołują efekt antabusowy. Zaczerwienie i podrażnienie skóry twarzy i dekoltu. Szybsze upijanie się, drżenia mięśniowe, splątanie, kołatania serca, nadciśnienie.

Alkohol zmienia również metabolizm i wchłanianie zarówno w żołądku jak i jelitach. Lek po spożyciu nawet małej dawki alkoholu może po prostu nie działać lub działać słabiej. I może okazać się, że stymulacja drogimi lekami do in vitro czy inseminacji nie wyjdzie, bo po drodze były imieniny cioci.

Zobacz też: 1,5 mln par ma problem z płodnością, a Ty?

Alkohol a leczenie niepłodności

Pary starające się o dziecko z wykorzystaniem metod wspomaganego rozrodu powyższe informacje powinny potraktować priorytetowo. Osoby, u których zdiagnozowano problemy z płodnością, powinny w każdy możliwy sposób postarać się o zminimalizowanie ryzyka związanego z niepowodzeniem inseminacji bądź procedury in vitro, ponieważ na ich skuteczność wpływa zarówno dieta, jak i stosowane używki.

Pary podejmujące leczenie niepłodności są szczególnie narażone na niekorzystny wpływ czynników zewnętrznych. Odpowiedzialna postawa podczas starania się o dziecko jest kluczem do przyszłego macierzyństwa. Leczenie niepłodności wymaga od pary wielu wyrzeczeń i dyscypliny w stosowaniu się do zaleceń specjalistów.

W tym czasie mogą natrafić na wiele przeszkód, ale warto zastanowić się nad korzyściami, jakie wynikają z prowadzenia zdrowego trybu życia. Ma on wpływ zarówno na kobietę, jak i intelektualny i fizyczny rozwój dziecka w okresie ciąży. Również mężczyzna powinien przygotować się do roli ojca wprowadzając zdrowszy tryb życia w okresie starań o dziecko, jeśli do tej pory funkcjonował inaczej. Ograniczenie alkoholu, umiarkowany wysiłek fizyczny i zdrowa odżywianie są w stanie poprawić ogólne funkcjonowanie organizmu jak i parametry nasienia, co przekłada się bezpośrednio na poprawę płodności pary.

Alkohol a ciąża

Pary, które świadomie planują rodzicielstwo i rezygnują z nadużywania alkoholu w okresie starań o dziecko nie tylko poprawiają płodność, ale i ogólną kondycję organizmu. Rezygnacja z używek jeszcze przed ciążą zwiększa szanse na powodzenie starania się o dziecko.

Ciężarna nie powinna pić alkoholu pod żadną postacią i w żadnej ilości. Wiadomo, że alkohol rozluźnia mięsień macicy i likwiduje skurcze i napięcia. Wiele osób mówi „napiję się lampkę wina dla rozluźniania” i co gorsza, to działa. Jednak należy pamiętać, że nie ma bezpiecznej dawki alkoholu Nigdy nie wiemy, czy ta jedna lampka wina nie wpłynie na ciążę i rozwój dziecka po urodzeniu.

Co rusz słyszymy o pijanej ciężarnej trafiającej na salę porodową i noworodkach mających 2 promille alkoholu we krwi. Myślimy wówczas rodzinach z nizin społecznych i pełnej patologii. Nic bardziej mylnego. Coraz częściej spotykamy dobrze wykształcone i sytuowane kobiety z chorobą alkoholową, które nie wychodzą z nałogu w ciąży. Dziecko dobrze sytuowanej business woman i kobiety z rodziny patologicznej tak samo rozwinie zespół FAS jeśli będą piły w ciąży.

FAS – płodowy zespół alkoholowy. Dotyka nawet 3 na 1000 urodzonych dzieci, a więc statystycznie więcej niż dzieci dotkniętych Zespołem Downa. Szacuje się, że w Polsce co roku rodzi się blisko 900 dzieci z FAS. Nadmierne spożycie napojów alkoholowych może prowadzić również do:

  • zwiększenie ryzyka poronienia
  • zwiększenie ryzyka komplikacji porodowych
  • zaburzeń w rozwoju mózgu i układu nerwowego płodu
  • wolniejszego rozwoju płuc
  • hypotrofii płodu, a po porodzie pełnoobjawowego zespołu FAS
  • zaburzeń mowy
  • zespół nadpobudliwości psychoruchowej
  • upośledzenia umysłowego
  • wad OUN
  • Wad serca
  • Polineuropatiii wielu innych

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Ekspert

Dr n. med. Witold Rogiewicz

Ginekolog położnik, ultrasonolog, Salve Medica R Warszawa.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

W Europie śmiertelność raka piersi spada – a w Polsce? Przewidywania nie pozostawiają złudzeń

Nie wiadomo ile byśmy mówili o profilaktyce, ile badań uda nam się wykonać, ile artykułów przeczytać, nowotwory i tak zbierają swoje żniwo. Niestety coraz większe. Taka też jest prognoza na ten rok. Spadek zanotuje jednak śmiertelność raka piersi. Czy to dobra wiadomość? Jak najbardziej. Szkoda tylko, że wśród sześciu największych krajów Europy, to właśnie w Polsce – jako jedynej – liczba zgonów pójdzie w przeciwnym kierunku.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Prognozy wskazują, że w całej Europie w roku 2019 będzie około 5 proc. więcej zgonów z powodu nowotworów, niż miało to miejsce w 2014 roku. Eksperci podkreślają, że wiąże się to m.in. ze zjawiskiem starzenia się społeczeństwa. Nie zmienia to jednak faktu, że są to niepokojące wieści dotykająca zarówno kobiety, jak i mężczyzn w każdym wieku.

Rak piersi na celowniku

Jeśli jednak skupimy się na kobiecych nowotworach, to dane dotyczące raka piersi mogą wprowadzić chociaż odrobinę „optymizmu”. Jego śmiertelność będzie na Starym Kontynencie spadać. We Francji spadek ten wyniesie 10 proc., w Niemczech 9, we Włoszech 7, a w Hiszpanii 5. Jeśli zaś chodzi o Wielką Brytanię, przewidywania mówią, że spadek liczby zgonów z powodu raka piersi sięgnie nawet 13 proc. Jest to tym istotniejsza zmiana, że w roku 2014 był to kraj zajmujący spośród sześciu największych państw Europy ostatnie miejsce tego niechlubnego rankingu – podkreślają to specjaliści cytowani przez „Daily Mail„.

Tym trudniej jest pogodzić się z faktem, że nas te optymistyczne wieści nie dotyczą. W Polsce bowiem wskaźnik ten rośnie. W latach 2010-2014 śmiertelność raka piersi wynosiła w naszym kraju 14.43 na 100.000 osób. W roku 2019 ma zaś wynieść 15.21, co jest wzrostem o 2 proc. w porównaniu do poprzedniego pomiaru.

Zobacz też: 5 nieoczywistych objawów raka piersi – sprawdź to!

Powalczmy o siebie!

Są to niezwykle smutne dane. Zwłaszcza jednak w ich świetle, powinnyśmy zadbać o motywacją do przejęcia inicjatywy – samobadanie, korzystanie z darmowych programów ułatwiających diagnostykę, poszerzanie wiedzy. A z tym też niestety nie jest najlepiej. Jak pisaliśmy w naszym portalu: „Zgodnie z informacjami zawartymi w raporcie ‚Rak piersi nie ma metryki’, u prawie 30 proc. pacjentek diagnoza stawiana jest już w czwartym stadium raka. Jak wynika z danych Ministerstwa Zdrowia, tylko 40 proc. kobiet korzysta z bezpłatnych badań przesiewowych oferowanych paniom w wieku 50-69 lat, a więc należących do grupy największego ryzyka” [więcej: klik].

Drogie Panie, prognozy dla całej Europy wskazują, że rak piersi będzie na drugim miejscu wśród nowotworów, jeśli chodzi o śmiertelność chorujących kobiet. Najwięcej żyć zabierze rak płuc. Zadbajmy o siebie – nie pozwólmy, aby te przewidywania się spełniły!

Zobacz to koniecznie: 12 objawów raka piersi – tę grafikę powinna poznać każda kobieta!

Źródło:DailyMail

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Dream Team w walce z PCOS, czyli jak zapewnić sobie kompleksową pomoc

Dream team w walce z PCOS
fot.Fotolia

Zespół policystycznych jajników jest zaburzeniem złożonym, które dotyka niemal całego organizmu kobiety. W związku z tym warto jest podejść do leczenia holistycznie. Jacy specjaliści mogą pomóc ci w walce z PCOS?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ginekolog

Najczęściej to właśnie ginekolog, na podstawie dokładnego wywiadu oraz badania USG, diagnozuje PCOS. Co więcej, nieraz kobiety zmagające się z zespołem policystycznych jajników mają trudności z zajściem w ciążę i to właśnie u tego specjalisty szukają pomocy. Często pojawiają się u nich bowiem zaburzenia owulacji – u niektórych chorych nie występuję, u innych pojawia się bardzo późno. Konieczne są wtedy konsultacje ginekologiczne i  wdrożenie odpowiedniego leczenia

Endokrynolog

Nadmierne owłosienie, przybieranie na wadze, czy też trądzik to tylko niektóre z objawów PCOS wiążących się z rozchwianą gospodarką hormonalną. Szczególnie warto zwrócić wtedy uwagę na ewentualnie podwyższony poziom LH lub obniżone stężenie FSH we krwi. Endokrynolog, po wykonaniu odpowiednich badań, będzie mógł dokładnie przyjrzeć się wynikom i starać się wyrównać poziom hormonów.

Zobacz też: PCOS a gen otyłości. Zobacz, co mają ze sobą wspólnego

Dietetyk

Z PCOS często wiążą się wspomniane już wahania wagi, głównie jej przybieranie. Jest to trudne nie tylko ze względu na zdrowie fizyczne, ale i samopoczucie psychiczne kobiety. Tym bardziej należy zwrócić wtedy uwagę na to, co mamy na talerzu. Nie tylko jednak ze wskazaniem na dietę odchudzającą, ale przede wszystkim taką, która pomoże w łagodzeniu objawów choroby. Dietetyk ma specjalistyczną wiedzę i może pomóc (szczególnie na początku) w ułożeniu odpowiedniego jadłospisu.

Trener

Sport to odpowiedź nie tylko na opisaną wyżej tendencję do tycia, ale przede wszystkim sposób na holistyczne spojrzenie na zdrowie. Ruch jest przy PCOS jak najbardziej wskazany, a trener personalny jest od niego specjalistą. Oczywiście możesz samodzielnie oddać się ulubionym ćwiczeniom, ale jeśli masz taką okazję, środki i chęć, to warto jest skonsultować swój trening z odpowiednią osobą.

Psycholog

Badania wskazują, iż kobiety zmagające się z zespołem policystycznych jajników wykazują większe ryzyko związane z pojawieniem się depresji, stanów lękowych, czy też innych zburzeń psychicznych [zobacz tutaj: KLIK]. Eksperci podkreślają tu znaczenie, jakie odgrywać może brak równowagi hormonalnej. Jeżeli odczuwasz, że potrzebujesz wsparcia, warto jest zasięgnąć porady specjalisty. Może pomóc to nie tylko w poznaniu siebie, lepszym radzeniu sobie z bieżącymi trudnościami, ale i w zbudowaniu korzystnych strategii, które ułatwią ci podejmowanie działań w przyszłości.

Zobacz też: Metformina w ciąży? Według najnowszych badań – TAK
E-wydanie Magazynu Chcemy Być Rodzicami znajdziesz tutaj. 

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Starania o dziecko na ostrzu WEGE-noża. Wegetarianizm a płodność

starania na ostrzu wege noża
fot.Pixabay

Jednym z ważniejszych czynników, na który podczas starań o dziecko mamy wpływ, jest dieta. Co chwilę pojawiają się nowe doniesienia, wskazówki oraz badania naukowców mówiące o tym, co warto jeść, a czego należy unikać. Tym razem pod lupę bierzemy dietę wegetariańską – już przed kilkoma laty dane wskazywały, że ponad milion osób w Polsce mówi o sobie „wegetarianin”. Oto 5 faktów o diecie bezmięsnej, które mogą mieć znaczenie podczas starań o dziecko.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Mleko sojowe pomocne w walce z PCOS

Jak wskazują badania, organizmy osób regularnie spożywających mleko sojowe lepiej gospodarowały cukrem. Miały niższy poziom insuliny, ale też testosteronu i cholesterolu. Są to wyznaczniki, które mogą wskazywać na ewentualne ryzyko zachorowania na serce, czy też cukrzycę typu 2. Choroby te wiążą się z zespołem policystycznych jajników. Mleko sojowe, dzięki zawartych w nim estrogenach roślinnych, pomaga zrównoważyć hormony oraz chroni m.in. przed wspomnianymi już chorobami układu sercowo-naczyniowego [więcej tutaj: KLIK].

Jedzenie białka roślinnego zmniejsza ryzyko wcześniejszej menopauzy

Wcześniejsza menopauza – pojawiająca się przed 40-45 rokiem życia – może dotyczyć nawet 1 na 10 kobiet. Wiąże się z ryzykiem chorób serca, osteoporozą, ale też rzecz jasna z płodnością. Moment, gdy organizm przestaje naturalnie wytwarzać estrogeny i inne hormony płciowe wiąże się z zatrzymaniem zdolności reprodukcyjnych kobiet.

Badania prowadzone przez 20 lat pokazały, że panie, których dzienne spożycie kalorii pochodziło w minimum 9-ciu proc. z białka roślinnego, przejawiały o 59 proc. niższe ryzyko wcześniejszej menopauzy, niż kobiety, których dieta zawierała mniej niż 4 proc. tego typu produktów. Co warto jeść? Eksperci wymienili takie produkty jak tofu, soja, orzechy, czy też brązowy ryż. Praca opublikowana była w „American Journal of Epidemiology” i podkreśliła także korzyści płynące z tzw. diety ‘flexitarian’ – kilka dni w tygodniu na diecie wegetariańskiej oraz sporadyczne spożywanie produktów mięsnych.

Zobacz też: “Twoje dziecko będzie tym, co jesz” – wpływ stylu życia na dziedziczenie

Dieta wegetariańska i wegańska w ciąży nie jest zagrożeniem

Warto mieć tutaj na uwadze jeden znaczący fakt – dieta musi być zbilansowana. Dotyczy to jednak nie tylko diety wegetariańskiej, ale i każdej innej. Wszelkich niedoborów łatwo może nabawić się także osoba jedząca mięso.

Diety ściśle wegetariańskie, czyli wegańskie, są zdrowe, spełniają zapotrzebowanie żywieniowe i mogą zapewniać korzyści zdrowotne przy zapobieganiu i leczeniu niektórych chorób. Dobrze zaplanowane diety wegetariańskie są odpowiednie dla osób na wszystkich etapach życia, włącznie z okresem ciąży i laktacji, niemowlęctwa, dzieciństwa, dojrzewania, oraz dla sportowców – oświadczenie The American Dietetic Association and Dietitians of Canada.

Brak mięsa nie oznacza niedoborów

Pierwszym przychodzącym na myśl makroskładnikiem, którego wydaje się brakować u osób niejedzących mięsa, jest białko. Bez problemu można je jednak dostarczać pod postacią tofu, fasoli, soczewicy, komosy ryżowej, tempeh (produkt wytwarzany z ziaren soi), kasz, czy też orzechów. Jeśli chodzi o żelazo, warto postawić na pestki dyni, soczewicę, brokuły, buraki, natkę pietruszki.

Należy też przy tym pamiętać o dostarczaniu organizmowi witaminy C, która pomaga przyswajać żelazo (duże jej ilości znajdują się m.in. w czarnej porzeczce, papryce, czy też natce pietruszki). Starając się zaś zapewnić sobie odpowiedni poziom wapnia sięgnijmy po jarmuż, ziarna sezamu, tempeh, rośliny strączkowe, amarantus, czy też pomarańcze.

Znane są choroby, na przykład endometrioza, w których spożycie produktów mlecznych i mięsnych jest niewskazane.

Zobacz też: Jedzenie TYCH produktów może zmniejszyć ryzyko wcześniejszej menopauzy niemal o 60 proc. – masz je w swojej diecie?

Mężczyźni powinni uważać na soję

Badania wskazują, że zbyt duże spożycie produktów sojowych przez mężczyzn może prowadzić do zaburzeń seksualnych, ale też do obniżenia jakości spermy. Jedna z ankiet wskazała, że wysokie spożycie soi obniżyło u badanych mężczyzn liczbę plemników o ponad 40 mln/ml, w porównaniu do panów, których dieta była uboga w tego typu produkty. Co ważne, norma waha się w granicach 80-120 mln/ml [więcej informacji: KLIK].

Eksperci zaznaczają, że dzieje się tak za sprawą fitoestrogenów zawartych w produktach sojowych. Mają one podobną budowę do żeńskiego hormonu estradiolu. W zbyt dużych ilościach jest on dla mężczyzn szkodliwy. Warto jednak podkreślić tutaj znaczenie „zbyt dużych ilości”.

Jednym ze wskazywanych w mediach przykładów jest mężczyzna, który wypijał 3 litry mleka sojowego dziennie. Nabawił się przy tym ginekomastii, czyli powiększenia piersi. W tym wypadku trudno jednak mówić o zachowanej normie. Jeśli bowiem dieta jest zbilansowana, spożywanie produktów sojowych w zdrowych ilościach, nie będzie panom wyrządzać krzywdy.

E-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami znajdziesz tutaj.

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.