Przejdź do treści

Prawdziwa historia. 10 lat starań, cztery poronienia i diagnoza, która wbija w ziemię

Przez 10 lat starałam się o dziecko. Przez te lata udało mi się zajść w cztery ciąże, które niestety zakończyły się niepowodzeniem. Poraniałam.

Stracony czas

Chodziłam od lekarza do lekarza. Badania, leki, domysły, depresja i ciągłe czekanie, kiedy się uda. W czasie kolejnych wizyt lekarze wciąż zlecali nowe badania. Pierwszy punktem zaczepienia był PCOS – rozchwiane hormony, wysoka prolaktyna. Po pierwszej nieudanej ciąży otrzymałam tabletki hormonalne. Po pewnym czasie pojawiły się duszności, sinienie, kłopoty ze snem. Trafiłam do szpitala. Diagnoza: zatorowość płucna. Miałam, jak najszybciej odstawić hormony i przyjmować heparynę na rozrzedzenie krwi. Dostałam kolejną receptę i listę badań, które musiałam, jak zwykle zrobić prywatnie. Widziałam, że lekarze sami do końca nie byli w stanie ookreślić, co mi jest.

Zaliczyłam pseudo leczenie w jednej z klinik leczenia niepłodności. Cztery lata w plecy. Byłam załamana. Mąż starał się mnie wspierać, jak tylko mógł. Wylałam morze łez. Nie mogłam znieść widoku kobiet w ciąży. Naciski i pytania ze strony rodziny i znajomych nie miały końca. Odcięłam się od znajomych, unikałam spotkań rodzinnych.

Nowa nadzieja

Pewnego dnia spotkałam osobę, która poleciła mi wizytę u dobrego specjalisty. Poszłam na lekarza nie mając nadziei, że usłyszę coś nowego. Pomyliłam się. Lekarz po przejrzeniu moich badań zasugerował, że moje nieudane ciąże może powodować trombofilia, a więc problem tkwi w  krzepnięciu krwi i zarodek nie ma odpowiednich warunków do rozwoju. Wykonałam badania i diagnoza się potwierdziła – trombofilia. Dostałam dodatkowo skierowanie do szpitala na oddział endokrynologiczny. Lekarze dokładnie mnie przebadali. Powiedzieli, co w moim organizmie szwankuje.

Obecnie dostałam się do Instytutu Hematologii i Transplantologii. Czekam na wynik badań genetycznych. Nie znam jeszcze odpowiedzi czy mam trombofilię wrodzoną czy nabytą. Na ostatniej wizycie pani doktor uspokoiła mnie. Powiedziała, że wiele kobiet z trombofilią rodzi dzieci. Potwierdziła również, że przez problemy z krzepliwością traciłam ciąże. Dostałam nową nadzieję, że może w przyszłości zostanę Mamą.

Każda utrata dziecka powoduje ogromny ból. Takiego wydarzenia nie da się wymazać z pamięci i zakorzenia się strach tej straty.

Ważne jest wsparcie bliskich osób i lekarzy. Ja dostałam nadzieję, która jest dla mnie motorem do działania, walki o dziecko. Po dziesięciu latach chodzenia od lekarza do lekarza trafiłam na tego właściwego. Niestety, trombofilia nie zawsze ma jakieś objawy. Kobiecie powinno się zapalić czerwone światło, jak przeszła poronienia a w rodzinie występowały choroby zakrzepowo-zatorowe.

Anonimowa Czytelniczka CHBR

Trombofilia, inaczej nadkrzepliwość lub zespół zwiększonej krzepliwości, to wrodzona lub nabyta skłonność do tworzenia się zakrzepów (skrzeplin) wewnątrz żył głębokich lub (rzadziej) tętnic, które uniemożliwiają lub utrudniają prawidłowy przepływ krwi.

 

Historii wysłuchała Magda Dubrawska

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Magda Dubrawska

dziennikarka Chcemy Być Rodzicami, doktorantka socjologii.