fbpx
Przejdź do treści

Nie uwierzysz! Te historyczne praktyki porodowe Cię zaszokują

praktyki porodowe z historii
Malunek z XIV wieku. || British Library, Royal 16 G VII, fol. 219r

Obecnie większość dzieci na świecie rodzi się w szpitalach. Nad przebiegiem ciąży czuwa służba zdrowia, zaś nauka ma wiele do powiedzenia w sprawach przebiegu porodu. Nie zawsze tak jednak było. Przygotowaliśmy 5 praktyk porodowych z historii, od których włosy na głowie mogą stanąć dęba!

1. Łajno na ból 

Średniowiecze, wbrew pozorom, nie było najbrudniejszą epoką w dziejach ludzkości. Niektóre ówczesne praktyki muszą jednak wydawać się nam dziwne. Otóż podczas akcji porodowej polecano robić… okłady z kobylego łajna i spożywać sproszkowane odchody wróbli. Można też było ewentualnie „gnojem końskim niewieście kadzić pod nos” – co zalecał Marcin Siennik, autor już nowożytnego, szesnastowiecznego zielnika. Efekty takiej higieny z pewnością musiały być jedną z przyczyn olbrzymiej śmiertelności kobiet w połogu.  

2. Dziewięć miesięcy kwarantanny i piwo 

O ile zwyczaje średniowiecznej Europy mogą nas dziwić ze względu na brak higieny, to co powiemy o Gwatemalkach? Jeszcze dzisiaj na prowincji zdarza się, że kobiety przez okres trwania ciąży zupełnie nie wychodzą z domu. Ma to izolować od spotkań ze złymi duchami i chorymi. Następnie, by wywołać poród, Gwatemalki piją napój sporządzony z piwa gotowanego z cebulą i sprowadzają na świat noworodki, które dla oczyszczenia kąpie się w lodowatej wodzie.  

3. Ojciec też rodzi 

Również Słowianie mieli ciekawe zwyczaje. Kronikarze spisali interesujący zwyczaj z Rusi – kobieta rodziła najczęściej w bani, w ogrzanym pomieszczeniu, w którym na co dzień brało się kąpiel. W tym czasie ojciec dziecka w sąsiednim pomieszczeniu służącym do przebierania się… udawał poród. Mąż w tym czasie krzyczał i… rodził lalkę-dziecko. W obu pomieszczeniach wieszano też lalki Kuwadki. Robiono to, by odwrócić uwagę złych duchów, które mogłyby zaatakować matkę i dziecko.

4. Okłady ze śledzi 

Myliłby się ten, kto przypisywałby odległą przeszłość przesądom, które dzisiaj byśmy skomentowali uśmiechem. Jeszcze w 1913 roku tak pisano o porodach na terenie okupowanych przez carat ziem polskich: „W jednych stronach np. babka wodzi chorą po izbie i każe uderzać piętami o próg, oprowadza wokoło stołu, daje pić wódkę z cynamonem i korzeniami, okłada brzuch śledziami, albo wygniata go pięściami. Zdarzają się wypadki, że, aby rzekomo ułatwić przejście główki, babka brudnemi paznokciami rozdrapuje i rozciera części rodne chorej”.  

Przesądy i zabobony były więc szczególnie widoczne podczas porodu. Wierzono, że jest to chwila magiczna, gdy dusza trafia ze świata niematerialnego do materialnego ciała. Co jednak warto zaznaczyć, mistycyzm – lub wręcz okultyzm – nie był bliski tylko Słowianom.  

5. Stopa hieny może pomóc, ale też… zabić 

Również i starożytni Rzymianie, znani z zamiłowania do prawa oraz logiki, mieli cały szereg zabobonów związanych z porodem. Najzabawniejszy jest związany z suszonymi stopami hien. Prawa stopa hieny położona na rodzącej kobiecie pomoże przy porodzie, ale lewa noga może ją… zabić.

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.