fbpx
Przejdź do treści

„Pracując nad płodnością, podnosimy generalny potencjał zdrowotny mężczyzny” – dr Jan Karol Wolski, androlog

męska niepłodność
Fot Antonio Gravante/ 123RF

Niepłodność dotyka coraz większą grupę osób. Owszem, wciąż w wielu środowiskach stanowi tabu, ale świadomość społeczna niewątpliwie w tym zakresie rośnie. Co zatem warto wiedzieć o jej diagnostyce i leczeniu, zwłaszcza w kontekście mężczyzn? Jak może wpłynąć na generalną jakość życia? Wyjaśnia w rozmowie z nami dr Jan Karol Wolski, androlog.

Katarzyna Miłkowska: Wydaje się, że świadomość społeczna problemu niepłodności powoli zaczyna wzrastać. Jak ocenia Pan pacjentów, którzy wchodzą do gabinetu z notatkami i listą badań, które uważają, że powinni wykonać?

Dr Jan Karol Wolski: Bardzo się wtedy cieszę i uważam to za ogromny plus danego pacjenta. Chociaż może bardziej plus… jego partnerki. Niestety, wciąż większą inicjatywę wykazują w tym zakresie dziewczyny i często to właśnie one motywują mężczyznę, z którym chcą mieć dziecko, by zgłosił się do specjalisty.

Oczywiście nie generalizuję, ponieważ pojawia się też taka grupa świadomych mężczyzn – mówimy tu przede wszystkim o wielkomiejskim gronie panów – która konsultuje się z andrologiem zanim jeszcze w ogóle zacznie starać się o ciążę. „Mam dziewczynę i planujemy zacząć starania jesienią, ale przychodzę wiosną, żeby sprawdzić, czy u mnie wszystko okej, bo nie chcę żadnych nieprzyjemnych rozczarowań” – a trzeba przyznać, że te rozczarowania mogą być ogromne. Psycholodzy oceniają, że niepłodność, która jest nieleczona lub której leczenie nie przynosi sukcesów, porównywalna jest z traumą na poziomie choroby nowotworowej! Jest to więc poniekąd bardzo słuszne podejście, ponieważ muszę przyznać, że czasami wśród takich pacjentów wyłapuję panów z istotnie obniżonym potencjałem płodności. Od razu wdrażamy wtedy diagnostykę i leczenie, by zaplanowane starania mogli rozpocząć absolutnie przygotowani.

Czasami jednak wspomniana diagnostyka nie pokazuje za wiele, a ciąży jak nie było, tak nie ma…

Mówimy wtedy o tzw. niepłodności idiopatycznej, która dotyka mniej więcej 1/3 mężczyzn zgłaszających się do klinik leczenia niepłodności. Coraz częściej podkreśla się, że prawdopodobnie wiele zależy tu od różnego rodzaju defektów na poziomie molekularnym, genetycznym, jak np. niedobór czynników krzepnięcia, enzymów trzustki, czynników hemopoetycznych etc. Oznacza to, że występują pewne aberracje w genach, które skutkują takim a nie innym statusem biologicznym danego mężczyzny.

Co lekarz może poradzić w takiej sytuacji – zakładam, że w zasadzie pozostaje tylko wspomniany już zdrowy styl życia?

Też, ale na pierwszej wizycie zawsze definiujemy, czym my – jako klinika leczenia niepłodności – w ogóle się zajmujemy. Zauważmy, że my tak naprawdę jesteśmy od leczenia bezdzietności pary, a finalnie ciąża i urodzenie zdrowego dziecka to jest nasz cel numer jeden. Dlatego też, jeśli nie udaje się poprawić parametrów płodności zgłaszającej się do nas pary, proponujemy im metody wspomaganego rozrodu. Co jednak oczywiste, zawsze patrzymy przy tym na pacjentów holistycznie. Jako lekarze zajmujący się obszarem niepłodności leczymy też cukrzycę, nadciśnienie, zaburzenia gospodarki lipidowej czy otyłość, która jest przekleństwem obecnych dni. Dlaczego? Ponieważ zgłaszający się do nas mężczyźni borykają się także i z tym, a wszystkie tego typu problemy siłą rzeczy odbijają się na ich płodności.

Płodność jest bowiem najczulszą cechą każdego osobnika i jednocześnie najważniejszą. Z perspektywy gatunkowej chodzi przecież o rozmnażanie się – nie o kupowanie nowych domów czy tworzenie partii politycznych, ale właśnie o przedłużenie gatunku. Żeby to jednak było możliwe, potrzebny jest odpowiedni poziom zdrowotności, a uzyskanie go bez holistycznego podejścia nie jest możliwe. Co więcej, taka perspektywa pozwala wydłużyć życie mężczyzny – nawet jeśli finalnie nie wpłynie stricte na jego płodności, niewątpliwie zwiększy jego generalny potencjał zdrowotny.

Wyciągając zatem wniosek z Pana wypowiedzi, możemy stwierdzić, że wizyta w klinice leczenia niepłodności nie zawsze od razu równa się in vitro?

Nie, zdecydowanie nie. Niepłodność jest chorobą – ma swój numer w klasyfikacji WHO, u mężczyzn jest to N46. Idąc tym tropem, diagnozujemy ją jak każdą inną chorobę. Stosuje się klasyczny algorytm postepowania, taki sam jak przy zawale serca czy raku nerki, czyli najpierw przeprowadzamy wywiad z pacjentem, później badanie przedmiotowe, badania dodatkowe, które analizujemy i stawiamy wstępną diagnozę. Po otrzymaniu konkretnych wyników pojawia się zaś finalne rozpoznanie – lub przynajmniej do niego zbliżone – i ustalamy dalszą terapię.

Podchodźmy więc do niepłodności jak do choroby, a nie jakiejś skazy społeczeństw zachodnich czy kary zsyłanej przez mniej lub bardziej określoną opatrzność.

Jest to choroba, której mamy na szczęście możliwość leczenia, a metod w tym przypadku jest wiele. Jeśli dana para nie może mieć dziecka z powodu zaburzeń czynnika męskiego, możemy sięgnąć do banku nasienia. Jeśli kobiecego, do banku komórek jajowych. Kolejnym rozwiązaniem jest też adopcja. Warto jednak zaznaczyć, że każdy lekarz pracujący w tej dziedzinie spotyka się z takimi parami, które po nieudanych próbach terapii i przemyśleniach akceptują swoją bezdzietność. Nie decydują się na dalsze kroki i odpuszczają starania – waga tego rozwiązania jest równie istotna jak każdej innej opcji.

Dalszą część wywiadu – o tym, dlaczego diagnostyka mężczyzny jest równie ważna jak kobiety, jakie pytania mogą paść podczas pierwszej wizyty u androloga i co warto wiedzieć o badaniu nasienia – znajdziesz w naszym sierpniowym e-magazynie „Chcemy Być Rodzicami”: TUTAJ

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Ekspert

dr Jan Karol Wolski

Specjalista urolog FEBU, specjalista chirurg dziecięcy, specjalista urolog dziecięcy, androlog kliniczny Polskiego Towarzystwa Andrologicznego. Od 1995 r., w Przychodni Leczenia Niepłodności nOvum w Warszawie, zajmuje się diagnostyką i leczeniem niepłodności męskiej, zaburzeniami seksualnymi u mężczyzn, hormonalną terapią zastępczą. W latach 1981–2003 pracował jako chirurg i urolog dziecięcy w Centrum Zdrowia Dziecka.
Od 2008 r. pracuje w Klinice Nowotworów Układu Moczowego w Centrum Onkologii w Warszawie, członek zespołu operującego chorych onkologicznie mężczyzn. Zdobywca nagród Polskiego Towarzystwa Urologicznego (2002 r., 2014 r., 2015 r.) i Amerykańskiego Towarzystwa Andrologicznego (1997 r.) za osiągnięcia na polu andrologii zabiegowej. Członek wielu towarzystw naukowych polskich i zagranicznych.

Autor

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, redaktorka prowadząca e-magazyn oraz portal Chcemy Być Rodzicami, absolwentka UW. Obecnie studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz była słuchaczka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.