fbpx
Przejdź do treści

Porozmawiajmy o zdrowiu psychicznym

Freud mawiał, że prawdziwie zdrowy człowiek jest zdolny do pracy i miłości. Opisywał więc kogoś, kto potrafi zadbać o swoje potrzeby, komfort, tworzyć i podtrzymywać relacja z innymi ludźmi. Wcale nie chodzi o osiąganie rzeczy wielkich.

Z okazji Światowego Dnia Zdrowia Psychicznego, obchodzonego 10 października, brytyjski The Independent opublikował krótki artykuł, Te dwa zdjęcia ujawniają coś, czego większość ludzie nie wie o depresji. Dwie fotografie pokoju zamieszkiwanego przez osobę cierpiącą z powodu depresji. Pierwsza pokazuje pokój skrajnie zaniedbany; na podłodze walają się ubrania, skrawki papieru, butelki. Trudno sobie wyobrazić, żeby ktokolwiek mógł tam żyć, czy tym bardziej dobrze czuć. Druga fotografia pokazuje ten sam pokój trzy dni później, po gruntownym sprzątaniu. Depresja jest zaniedbaniem. Jest świadomością, że żyje się źle, na pół gwizdka, że się zatrzymało, że być może w ogóle przestaje się żyć i że nic nie można z tym zrobić, a wykonywanie codziennych czynności, takich jak sprzątanie, wiąże się z ogromnym wysiłkiem.

Coming out

Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego staje się dla wielu osób okazją, do swoistego coming out. Trzeba sporej odwagi, żeby przyznać się do zaburzeń psychicznych, a jeszcze większej do tego, że się leczy. Żartujemy, ze każdy Amerykanin ma swojego psychoanalityka. Jednak ten żart ma przede wszystkim oswoić nasze lęki przed specjalistami zajmującymi się zdrowiem psychicznym i przed przyglądaniem się swojej kondycji emocjonalnej. Fantazja jest taka, że psychiatra będzie osobą nadużywającą lub opresyjną, że może leczyć jedynie farmakologicznie, prowadząc do uzależnienia pacjenta od leków. Leczenie rozmową również może wydawać się pomysłem naciąganym, bo przecież można porozmawiać z przyjaciółką i nic za to nie zapłacić.

Człowiek silny, według obiegowych opinii, jest odporny na trudne sytuacje życiowe i osobiste, nie załamuje się i nie poddaje. Tyle tylko, że łatwo pomylić znajomość siebie, pomagającą znaleźć realne sposoby radzenia sobie z trudnościami z usztywnieniem mechanizmów obronnych i zaprzeczeniem.

Jedna na cztery osoby- i są to statystyki ostrożne – doświadczy jakiegoś rodzaju zaburzeń psychicznych na przestrzeni  życia. Być może w reakcji na jakieś trudne wydarzenie, traumę, utratę, a czasami bez wyraźnego powodu. Nagle traci się grunt pod nogami, panowanie nad własnym ciałem, myślami. Przestaje się spać lub śpi się zbyt dużo, nie można zasnąć, nie można jeść albo je się za dużo lub niezdrowo. Czasem nie można zadbać o higienę, nie można zająć się własnym nowonarodzonym dzieckiem, myśli się o skrzywdzeniu jego lub siebie, słyszy się głosy lub ma się przekonanie, że ktoś chce nas skrzywdzić. Objawy mogą przerażać,  jednak ostatecznie znikają, samoistnie lub dzięki lekom i terapii. A życie trwa dalej. Trzeba jakoś poradzić sobie z tym, że było się w szpitalu, brało leki, czy też miało „dziwne” myśli. To z kolei może się bardzo realnie przekładać na sytuację zawodową. Czasami trzeba sobie zrobić przerwę w pracy, żeby się leczyć. W niektórych zawodach trzeba złożyć deklarację o stanie zdrowia psychicznego, innych nie można wykonywać, jeśli ma się doświadczenie zaburzeń psychicznych. W najtrudniejszej sytuacji są ci, którzy najbardziej pomocy potrzebują – osoby cierpiące na przewlekłą chorobę psychiczną, z którą wiąże się hospitalizacja. Zmagają się oni nie tylko z chorobą, ale również z niezwykle trudną sytuacją na rynku pracy.

Strach

Boimy się zaburzeń psychicznych wreszcie ze względu na wyobrażania, jakimi obrosły. Uważamy, że osoba chora psychicznie jest szalona, a więc agresywna, poza kontrolą, nieracjonalna, niebezpieczna. Nie chcemy pracować z osobą mającą w życiorysie epizod choroby psychicznej, nie chcemy żeby osoba taka uczyła nasze dzieci, leczyła zęby czy udzielała kredytu hipotecznego.

Część osób cierpiących na zaburzenia psychiczne sama wycofuje się z życia zawodowego, inne zawody wymagają ogromnego zaangażowanie i żelaznego zdrowia również fizycznego, nie nadwątlonego lekami. Jednak spora ilość pacjentów oddziałów szpitalnych mogłaby, a w zasadzie powinna, pracować zawodowo. Nie może jednak tego robić ze względu na ostracyzm społeczny i powszechny lęk.

Unikamy wreszcie tematyki zdrowia psychicznego w obawie, że choroby psychiczne są nieuleczalne. Raz przeżyty epizod, nie tylko piętnuje, ale skazuje na wieczny lęk, że „to” kiedy wróci. Tymczasem rzeczywistość jest zupełnie inna. Psychika poddaje się leczeniu w niemniejszym stopniu niż ciało. Co więcej, wiele zaburzeń psychicznych można traktować jak objaw szerszego problemu. Tak często jest z depresją; bardzo często jest ona częścią zaburzeń osobowości lub wiąże się z nierozwiązanym konfliktem psychicznym. Psychoterapia w takiej sytuacji przynosi nie tylko ulgę, ale trwale leczy.

Życie psychiczne ma każdy z nas, chce tego czy nie. I nie mamy wpływu na to, czy w którymś momencie my sami lub bliscy nam ludzie nie będę wymagali interwencji lekarskiej. Zdarzyć się to może każdemu; intelekt i pozorna zdolność rozumienia problemów w żaden sposób nie chroni przed rozwojem zaburzenia czy chorobą, podobnie jak status społeczny, materialny, a nawet doświadczenie życiowe. Dobrze więc pamiętać, że nie ma zdrowia bez zdrowia psychicznego. I że możemy sobie znacząco pomóc, poprawić jakość życia, relacje z ludźmi, szanse na rozwój zawodowy dzięki psychoterapii oraz farmakologii.

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami