Przejdź do treści

Polskie in vitro łamie prawa człowieka

partia razem in vitro

Partia RAZEM to świeża krew polskiej polityki. Zapytaliśmy jej liderów, co proponują m.in. rodzinom, parom starającym się o dzieci i samotnym kobietom. W porównaniu do niektórych partii, z którymi rozmawialiśmy odpowiedzi są bardzo wyczerpujące i konkretne.

Czy państwo powinno finansować in vitro?

Partia Razem: Tak. Po dwóch latach działania programu refundacyjnego urodziło się 2287 dzieci, do programu przystąpiło ponad 20 tysięcy par i wciąż zgłaszają się nowe, choć założenia programu i budżet ministerialny zakładały jako maksimum 15 tys. Potrzeby ludzi jednak są o wiele większe, ponieważ skala problemu niepłodności powiększa się. Wg szacunków Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego na niepłodność cierpi 1,2 mln osób w Polsce.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Czy obecna ustawa o leczeniu niepłodności jest dobrą ustawą?

Jest nierówną ustawą. Implementuje do polskiego prawa unijną dyrektywę tkankową i dyrektywy techniczne, a jesteśmy krajem Unii, który wdraża dyrektywy jako ostatni, po kilkukrotnych upomnieniach Komisji Europejskiej. Reguluje też po 28 latach od narodzin pierwszego polskiego dziecka z in vitro zasady wykonywania metody in vitro oraz inseminacji, a przede wszystkim bezpieczeństwo pacjentów. Proponuje pragmatyczne rozwiązanie zapładniania 6 komórek jajowych u kobiet do 35 roku życia i  dowolną  liczbę komórek u kobiet starszych – rozwiązanie, którego skuteczność przetestował program refundacyjny, a które okazało się niwelować problem tzw. nadliczbowych zarodków przy utrzymaniu europejskiej średniej skuteczności in vitro (31%). Z drugiej strony jest to ustawa homofobiczna, która udaje, że pary jednopłciowe nie istnieją, a ich pragnienie rodzicielstwa uda się wyłączyć zapisem ustawowym.

Skutkiem tego działania będzie wzrost podziemia inseminacyjnego, z którego będą korzystać kobiety samotne i pary lesbijskie (pokątne ogłoszenia dawców, którzy są nieprzebadani, nie kontrolujemy liczby ich dzieci). Dalszym skutkiem będzie pogłębienie nierówności (zamożniejsze obywatelki będą wyjeżdżać do Danii, na Ukrainę, gdzie prawodawstwo pozwala na leczenie kobiet w związkach jednopłciowych oraz kobiet samotnych). Jest to również jedyna europejska ustawa, która wprowadza tzw. przymus dawstwa: zarodki nadliczbowe, o których losie rodzice genetyczni nie zdecydują przez 20 lat, zostaną oddane innym parom do tzw. adopcji prenatalnej niezależnie od woli tychże rodziców. Ten zapis jest bezpośrednią konsekwencją kompromisu „przede wszystkim ochronić zarodek” – bezwzględna ochrona zarodka doprowadziła nie tylko do zakazu niszczenia i zakazu oddawania zarodków na potrzeby badań naukowych (dwa najczęstsze rozwiązania w legislacjach europejskich), ale doprowadzi do łamania Art. 8 konwencji o prawach człowieka dotyczącego prawa do prywatności i życia rodzinnego:

Żadna forma dawstwa nie może być wymuszona na obywatelu, nie można nakazać komuś zrzeczenia się jego materiału biologicznego i doprowadzenia tym samym do powstania biologicznej rodziny takiej pary poza ich własną rodziną poprzez wymuszone narodziny potencjalnych dzieci, które nigdy się nie dowiedzą o swoim pochodzeniu genetycznym.

Ta ostatnia kwestia naprowadza nas na złamanie innego artykułu innej konwencji- art. 7 i art. 8 konwencji o prawach dziecka przyznających każdemu dziecku prawo do wiedzy o własnej tożsamości. To prawo jest konsekwentnie respektowane wobec dzieci adoptowanych w Polsce, za to ustawa łamie je w odniesieniu do dzieci urodzonych dzięki gametom (komórki jajowe, plemniki) i zarodkom dawców. Dzieci urodzone dzięki dawstwu nigdy nie poznają tożsamości dawców, choć prawodawstwo europejskie rozpoznało ten problem i kolejno zmieniane są prawa krajowe w kierunku zrealizowania konwencji (Wielka Brytania, Holandia, Dania, Szwecja, Niemcy, Belgia, Finlandia, Norwegia).
W świetle ustawy o leczeniu niepłodności, która zacznie obowiązywać wraz z początkiem listopada samotne kobiety nie będą mogły korzystać z zabiegów in vitro, co się stanie z zarodkami „singielek”, które wcześniej je zamroziły?

Pozostaną w stanie zawieszenia- będą mrożone przez 20 lat, po czym zostaną obligatoryjnie przekazane do adopcji przez pary heteroseksualne. Singielki mogą się ich również wcześniej zrzec na rzecz innych par lub wywieźć poza granice Polski na własny koszt i za pośrednictwem klinik.  Sęk w tym, że nie chcą tego robić: są to kobiety, które często mają już dzieci urodzone dzięki in vitro i jest to rodzeństwo genetyczne tych zamrożonych zarodków. Zmuszanie tej grupy kobiet do zrzeczenia się zamrożonych zarodków łamie nam dwa powyżej opisane konwencje jak również narusza prawo rodzeństwa do posiadania rodzeństwa (ten aspekt nie został w ogóle podniesiony w debacie, choć w prawie adopcyjnym przyjęto zasadę zakazu rozdzielania rodzeństw).

Ponadto są to kobiety, które zapłaciły z własnej kieszeni za in vitro (refundacja nie dotyczyła i nie dotyczy kobiet samotnych, podchodziły one do pełnopłatnych procedur), a teraz nie mogą ani wrócić po swoje zarodki, zaś jeśli będą chciały je wywieźć z Polski będą musiały ponieść dodatkowe i bardzo duże koszty: podróży, leczenia w innym kraju, urlopu zdrowotnego na tę rzecz.

Czy wyłączenie spod ustawy samotnych kobiet nie jest ich dyskryminacją? Wielu ekspertów zapowiada, że tym zapisem powinien się zająć Trybunał Konstytucyjny.

Jest. Sprawą zajmuje się obecnie RPO. Dodatkowo łamane jest prawo obywatela do świadczeń zdrowotnych. Samotna kobieta może być kobietą niepłodną i cierpieć np. na zaawansowaną endometriozę. Nieudzielenie jej świadczenia zdrowotnego z powodu ograniczeń ustawy o leczeniu niepłodności będzie jednoczesnym złamaniem ustawy o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta. W przypadku zaawansowanej endometriozy okienko „szansy na ciążę” staje się ograniczone czasowo: jeśli kobieta nie zajdzie w ciążę w momencie, kiedy jest do tego jeszcze biologicznie zdolna, odebrana zostanie jej przyszła szansa na macierzyństwo z uwagi na prognozowane  pogorszenie się stanu jej zdrowia, przede wszystkim stanu macicy do usunięcia macicy włącznie. To powoduje, iż nakazanie jej oczekiwania na partnera płci męskiej może spowodować praktyczne odebranie jej szansy na ciążę. Ponadto nie każda kobieta ma orientację heteroseksualną, podobnie jak nie każda samotna kobieta dąży do zawiązania relacji z mężczyzną, więc uzależnianie możliwości zajścia w ciążę od obecności mężczyzny staje się podwójnie kontrowersyjne w świetle praw obywatelskich. Warto nadmienić, iż w polskim prawie adopcyjnym dopuszczalna jest adopcja przez osobę samotną, natomiast ustawa o leczeniu niepłodności – zgodnie z wykładnią ministerstwa zdrowia- przyjęła za odniesienie koncepcję „każdy zarodek ma prawo do dwojga rodziców”. Takie prawo zostało rozpoznane jedynie wobec dzieci z in vitro i dotyczy wyłącznie tych dzieci, inne dzieci mogą się rodzić kobietom samotnym i mogą być przez nie przysposobione.

Dlaczego ustawa o in vitro nie zakłada żadnych limitów wiekowych? Z  in vitro nie będzie mogła skorzystać zdrowa, samotna 35- letnia kobieta, ale już zamężna 65-latka zgodnie z prawem będzie mogła poddać się takiemu zabiegowi – czy to nie jest kuriozalne?

Oczywiście, że jest. Ustawa nie zakłada limitów, ponieważ- jak skomentował to podsekretarz stanu Igor Radziewicz Winnicki z MZ – ustawa nie może ograniczać „wolność jednostki”, co jest podwójną hipokryzją w świetle wykazanych wyżej niekonsekwencji i dyskryminacji kobiet samotnych i par jednopłciowych.

Jak powinna wyglądać ustawa aborcyjna?

Obecne prawo aborcyjne, dopuszczające przerwanie ciąży w określonych sytuacjach, tj. poważnych wad płodu, zagrożenia życia i zdrowia matki oraz kiedy ciąża pochodzi z gwałtu, to martwy przepis. Z jednej strony przy obecnej interpretacji tzw. „klauzuli sumienia” nie pozwala się na dokonanie aborcji kobietom, które mogłyby to zrobić zgodnie z prawem, z drugiej kwitnie podziemie aborcyjne. Niemieckie, czeskie czy słowackie kliniki prześcigają się w ofertach wobec polskich klientek, oczywiście tych zamożnych – koszt przerwania ciąży to ok. 1,5 tys. zł. W najtrudniejszej sytuacji są te kobiety, których nie stać na przerwanie ciąży,  niechcianej często właśnie ze względu na skrajnie trudną sytuację finansową. Te korzystają z tańszej, ale znacznie mniej bezpiecznej aborcji farmakologicznej albo zapożyczają się na lichwiarski procent, żeby móc dokonać zabiegu pod opieką lekarza.

Nie da się ustawą zabronić kobietom przerywania ciąży – te, które znajdą się w trudnej sytuacji, i tak to zrobią. To, co może zrobić państwo, to zapewnić im, żeby mogły dokonać tego w bezpiecznych i godnych warunkach. Dlatego Partia Razem postuluje liberalizację ustawy aborcyjnej i pozostawienie decyzji o macierzyństwie w rękach kobiety.

Dlaczego ustawa o związkach partnerskich kolejny rok nie została dopuszczona do obrad Sejmu?

Brak ustawy o związkach partnerskich to z pewnością jeden z największych i – miejmy nadzieję – jeden z najbardziej kosztownych błędów Platformy Obywatelskiej. Takie regulacje popiera już ponad połowa Polaków, jednak po raz kolejny okazuje się, że politycy reprezentują znacznie bardziej konserwatywne postawy niż społeczeństwo. Tymczasem, jak stwierdził ostatnio Europejski Trybunał Praw Człowieka, możliwość zawarcia legalnego związku z osobą, z którą dzieli się życie, jest pogwałceniem prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, a zatem stanowi naruszenie Konwencji o prawach człowieka.

W związkach jednopłciowych żyje w tej chwili w Polsce ok. 1 mln osób – to ludzie pozbawieni podstawowych praw, które mają ich heteroseksualni rodacy. Żyją, mieszkają, często wychowują dzieci wspólnie z kimś, kto zgodnie z literą prawa jest dla nich obcą osobą. To oczywista dyskryminacja, która nie powinna mieć miejsca. Dlatego postulujemy jak najszybsze rozwiązanie tej kwestii.

W wywiadzie z nami Tomasz Sommer, rzecznik partii KORWIN komentując rodziny zastępcze powiedział „lepszy jest wzorzec domów dziecka – są zinstytucjonalizowane, a mechanizm funkcjonowania jest sprawdzony przez setki lat”? Czy model rodzin zastępczych się faktycznie się nie sprawdza?

Wypowiedź Tomasza Sommera świadczy o jego głębokiej ignorancji. Polska – obok Rosji i Białorusi – jest jednym z ostatnich krajów w Europie, gdzie dzieci wychowują się w klasycznych „domach dziecka”. Ustawa o tym, że w jednej placówce nie może być więcej niż czternaścioro dzieci, jest regularnie obchodzona. Tymczasem z badań wynika, że takie placówki to siedlisko przemocy i patologii, że dzieci wychodzą z nich z traumą na całe życie. Wychowankowie są anonimowi, personelu jest mało i często się zmienia, życie płynie według ściśle ustalonych reguł i regulaminów nie pozwala na przystosowanie się do rzeczywistości poza placówką, w dodatku w domach dziecka powszechna jest przemoc – głównie pomiędzy wychowankami. Bardzo słabe są też kontakty z rodzinami biologicznymi, które często – przy wsparciu ze strony państwa – mogłyby wrócić do opieki nad swoimi dziećmi.

Czy surogacja w Polsce powinna być legalna? Jeśli tak to na jakich zasadach?

Surogacja, czyli sytuacja, w której płód rośnie w macicy kobiety, która nie jest jego biologiczną matką, budzi poważne wątpliwości moralne. Po pierwsze, zazwyczaj łączy się z bonifikatą finansową – rodzice biologiczni płacą surogatce za ciążę; dają sobie zatem prawo do kontrolowania jej trybu życia, sposobu odżywania, tego, czy nie korzysta z używek etc. Taka sytuacja znacznie wykracza poza ramy zwykłego zatrudnienia i budzi skojarzenia z niewolnictwem – rodzice dziecka na 9 miesięcy kupują de facto organizm kobiety.

Ciąża, która jest sprawą niezwykle intymną, staje się przedmiotem wymiany handlowej. W trakcie jej trwania – a zwłaszcza przy porodzie, rodzi się silna, biologiczna więź pomiędzy ciężarną a dzieckiem; jej zerwanie może być bardzo bolesne.

Rozwiązanie to – ze względu na ogromne koszta, ponoszone przez wynajmowaną kobietę – dostępne byłoby wyłącznie dla bardzo zamożnych rodzin. Nie stanowiłoby systemowego rozwiązania problemu niepłodności, zaś jego rola w społeczeństwie i tak byłaby znikoma. Jednak ze względu na powyższe wątpliwości nie popieramy legalizacji surogacji.

Polki chętniej rodzą za granicą niż w Polsce, dlaczego?

Dzieje się tak ze względu na niskie poczucie bezpieczeństwa rodzin w Polsce. Ze względu na niskie płace, brak stabilności zatrudnienia, słabo zorganizowaną opiekę na poziomie żłobków i przedszkoli oraz kryzys na rynku mieszkaniowym, podjęcie decyzji o posiadaniu dziecka jest bardzo ryzykowne. Kobiety są słabo chronione na rynku pracy – często urodzenie dziecka jest traktowane jak kaprys, wybryk czy złośliwość wobec pracodawcy, a macierzyństwo jako przeszkoda w karierze. Dodatkowo rodzicielstwo jest traktowane wyłącznie jako sprawa matki – rola mężczyzny w opiece i wychowaniu dzieci jest zdecydowanie za wąska, zarówno jeśli chodzi o rozwiązania prawne (krótki urlop ojcowski) jak i funkcjonujący model rodziny.

Jakie pomysły ma partia RAZEM, aby walczyć z niżem demograficznym? Przewidujecie jakieś bonifikaty dla rodzin?

Należy po pierwsze podnieść płace w całej gospodarce i skończyć ze śmieciowym zatrudnieniem. Dlatego postulujemy wprowadzenie godzinowej płacy minimalnej na poziomie 15 zł brutto dla osób, pracujących na umowę o pracę i 20 zł dla osób na umowach cywilno-prawnych – chcemy zniechęcić pracodawców do ich nadużywania. Jednocześnie postulujemy dążenie do wyrównania płac kobiet i mężczyzn. Chcemy również krajowego programu budowy mieszkań komunalnych – to właśnie dostęp do tanich mieszkań na wynajem jest jednym z powodów, dla których Polki np. na Wyspach częściej niż w Polsce decydują się na dzieci. Kluczowa jest także rozbudowa sieci żłobków i przedszkoli. Ulgi podatkowe na dzieci, z których nie korzystają w tej chwili najbiedniejsi obywatele (np. rodzice dzieci niepełnosprawnych, utrzymujący się z zasiłków, którzy nie rozliczają się z podatku PIT) powszechnymi świadczeniami dla wszystkich rodziców.

Magda Dubrawska

dziennikarka Chcemy Być Rodzicami, doktorantka socjologii.

Nieudana implantacja przy in vitro. Przyczyny i dalsze postępowanie

Nieudana implantacja
Po nieudanej implantacji zaleca się wykonanie pogłębionych badań w celu ustalenia przyczyny niepowodzenia – fot. Fotolia

Nie każda implantacja zapłodnionej in vitro komórki jajowej przebiega pomyślnie. Zaburzenia implantacji mogą mieć wiele różnych przyczyn, badania przeprowadzane po nieudanej próbie in vitro pozwalają lepiej je poznać i udoskonalić terapię.  

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kiedy implantacja zapłodnionej komórki jajowej nie doprowadza do prawidłowo rozwijającej się ciąży, zaleca się wykonanie pogłębionych badań w celu ustalenia przyczyny niepowodzenia.

Zakres badań wyznaczany jest indywidualnie dla każdej starającej się o dziecko pary, na podstawie dotychczas zgromadzonych danych na temat stanu zdrowia i specyficznych predyspozycji przyszłych rodziców.

W przypadkach, w których dotąd stosowana forma leczenia niepłodności nie przyniosła oczekiwanych rezultatów, zwoływane jest konsylium lekarskie, które wyznacza najlepszą ścieżkę postępowania dla konkretnej pary.

Zobacz też: Analiza czynników niepowodzenia in vitro. Sprawdź, czemu nie udało się uzyskać ciąży

Nieudana implantacja a AMH

Jednym z indywidualnych parametrów, które uwzględnia się w trakcie analizy dostępnych dla danej pary rozwiązań jest AMH – parametr rezerwy jajnikowej.

Znajomość AMH pacjentki pozwala na skuteczną stymulację hormonalną, która zwiększa szansę na pozytywne wyniki procedury in vitro w przyszłości.

Zalecane jest też wykonanie diagnostyki genetycznej, badań hormonalnych obojga partnerów, pogłębione badania nasienia, badania immunologiczne oraz analizy pod kątem ewentualnych niedoborów witamin i innym substancji.

Zobacz też: Brak zapłodnienia komórek jajowych przy in vitro. Jak wyeliminować przyczyny i zwiększyć szansę na ciążę?

Nieudana implantacja – jakie mogą być przyczyny?

Wśród pacjentów leczących niepłodność w Polskich klinikach, aż 35% par nie może zajść w ciążę z powodu obniżonej jakości nasienia. Zdarza się, że podstawowe parametry, takie jak ilość, czy ruchliwość plemników są w normie, nie dochodzi do zapłodnienia z powodu zaburzeń w materiale genetycznym lub niedojrzałości plemników.

Zalecanym postępowaniem jest w tej sytuacja konsultacja andrologiczna. Mogą pojawić się wskazania do wykonania badania morfologii plemników, fragmentacji DNA plemnika, badanie nasienia SOME+HOS czy badania morfologii plemników pod duzym powiększeniem.

14% par nie zachodzi w ciążę z powodu niskiej jakości komórek jajowych, która powoduje problemy z rozwojem zarodków. Czynnikiem wpływającym na jakość komórek jajowych jest przede wszystkim wiek kobiety. Z wiekiem zmniejsza się poziom AMH oraz zdolność komórek do zapłodnienia i prawidłowych podziałów. Niedobory hormonu wzrostu, DHEA, czy TST również obniżają jakość komórek jajowych.

Mając wiedzę na temat powyższych parametrów, można dobrać odpowiedni rodzaj stymulacji hormonalnej oraz odpowiedni moment jej rozpoczęcia. Zdarza się, że pacjentki mimo wystarczającego poziomu AMH nie reagują prawidłowo na stymulację hormonalną. Powodem trudności w zapłodnieniu i utrzymaniu ciąży mogą być także zaburzenia genetyczne oraz obecność przedwcześnie dojrzałego pęcherzyka jajnikowego, który może blokować rozwój pozostałych pęcherzyków.

Niepowodzenia implantacji mogą wynikać z nieprawidłowego rozwoju zarodków lub zaburzeń po stronie macicy, a konkretnie wyściełającego jej endometrium. W takich sytuacjach zalecana jest indywidualnie dobrana farmakoterapia. Jeśli w macicy występują zmiany, mogą pojawić się  wskazania do wykonania małoinwazyjnych zabiegów chirurgicznych.

Zobacz też: Superstymulacja do in vitro. Na czym polega i jak wpływa na poprawę jakości komórek jajowych?

Po ilu próbach zapłodnienia in vitro zachodzi się w ciążę?

Niestety nie ma reguły. Jak widzicie, przyczyn problemów z prawidłową implantacją zarodka może być wiele. Ile par, tyle powodów.

Jednak nie należy się poddawać, pozytywne myślenie i realizacja dodatkowych badań precyzujących przyczynę niepowodzenia to najlepsza recepta na prawidłowo rozwijającą się ciążę w przyszłości.

Źródło: na podstawie materiałów udostępnionych przez Klinikę Leczenia Niepłodności INVICTA

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. Zawodowo interesuje się prawami człowieka, w tym prawami reprodukcyjnymi oraz etyką medyczną. W czasie wolnym dużo czyta - najchętniej z jednym ze swoich trzech kotów na kolanach, trenuje roller derby i fotografuje.

Rzecznik Praw Dziecka o in vitro: to metoda niegodziwa

Rzecznik Praw Dziecka o in vitro: to metoda niegodziwa
fot. TVN24

Mikołaj Pawlak został powołany na nowego Rzecznika Praw Dziecka. Przed głosowaniem odpowiadał na pytania senatorów m.in. te dotyczące zapłodnienia metodą in vitro. – Od strony prawno-moralnej jest to metoda niegodziwa – mówił Pawlak.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

12 grudnia Senat zatwierdził kandydaturę Pawlaka na stanowiska Rzecznika Praw Dziecka. Za jego powołaniem opowiedziało się 57 senatorów, przeciwko było 26, nikt nie wstrzymał się od głosu.

Zobacz także: In vitro tylko dla małżeństw? Kontrowersyjny projekt ustawy trafił do Sejmu

Rzecznik Praw Dziecka o in vitro: to metoda niegodziwa

 Jakkolwiek powodująca, że wiele dzieci przyszło na świat, to jednak od strony prawno-moralnej jest to metoda niegodziwa, bo w znaczącej liczbie poczęć powoduje, że poczęte istoty ludzkie, poczęte dzieci nie są wystarczająco chronione – mówił w środę Mikołaj Pawlak.

Słowami rzecznika oburzona jest opozycja. – Mówienie o procedurze, dzięki której 21 czy już teraz 23 tysiąc dzieci – bo one się ciągle rodzą – przyszło na świat, uszczęśliwiając ludzi, którzy inną metodą nie mieliby dzieci – nazywanie tego niemoralnym – przypomina mi najgorsze czasy segregacji – stwierdził Tomasz Grodzki, lekarz i senator Platformy Obywatelskiej.

– Jak dzieci z in vitro mają mieć zaufanie do człowieka, który już na starcie nazywa to, w jaki sposób powstały, niegodziwością? – zastanawiała się Barbara Nowacka w „Rozmowie Piaseckiego” w TVN24.

– On nie spełnia kryteriów, które wymaga ustawa. To jest wielki dramat PiS – uważa Nowacka z Inicjatywy Polskiej.

Zobacz także: Co to jest naprotechnologia i czy może zastąpić in vitro?

Kim jest nowy Rzecznik Praw Dziecka?

Mikołaj Pawlak to prawnik, kanonista i adwokat.

W latach 2016-2018 był dyrektorem utworzonego w czerwcu 2016 r. Departamentu Spraw Rodzinnych i Nieletnich Ministerstwa Sprawiedliwości, odpowiedzialny za nadzór nad zakładami poprawczymi, sądami rodzinnymi czy schroniskami dla nieletnich.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: TVN24, Dziennik.pl

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Leczenie niepłodności idiopatycznej. Poznaj najnowsze rekomendacje PTMRiE (2018)

Dłoń wypisuje dzienny raport medyczny /Ilustracja do tekstu: Opieka farmaceutyczna w Polsce - wkrótce będzie możliwa?
Fot.: Rawpixel /Unsplash.com

Niepłodność idiopatyczna (zwana również niepłodnością niewyjaśnioną) dotyka nawet 20-30% par doświadczających niepowodzeń w staraniach o dziecko. Akceptacja diagnozy zaburzeń płodności, których źródła nie sposób wskazać, jest dla wielu pacjentek niezwykle trudna. Nie znaczy to jednak, że z tym niepoznanym wrogiem nie można skutecznie walczyć. Jakie leczenie niepłodności idiopatycznej zaleca Polskie Towarzystwo Medycyny Rozrodu i Embriologii? Przeczytaj najnowsze rekomendacje PTMRiE (2018).

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Niepłodność idiopatyczna (niepłodność niewyjaśniona, niepłodność nieokreślona) jest rozpoznaniem zgodnym z ICD-10 – Międzynarodową Statystyczną Klasyfikacją Chorób i Problemów Zdrowotnych, opracowaną przez Światową Organizację Zdrowia. Diagnoza niepłodności idiopatycznej może zostać postawiona, gdy starania o dziecko nie przynoszą rezultatu, mimo:

  • regularnego współżycia przez okres roku,
  • braku uchwytnej przyczyny medycznej tego stanu.

Przyczyny niepłodności idiopatycznej i rozszerzona diagnostyka

Niemożność wskazania czynników, które odpowiadają za powtarzające się niepowodzenia starań, wynika zwykle z ograniczeń współczesnej medycyny i wysokiego kosztu rozszerzonej diagnostyki.

Eksperci z dziedziny medycyny reprodukcyjnej wymieniają jednak kilka najbardziej prawdopodobnych przyczyn niepłodności idiopatycznej. To m.in.:

  • problemy z zapłodnieniem występujące na poziomie komórkowym,
  • nieprawidłowości genetyczne lub funkcjonalne komórek rozrodczych oraz zarodków,
  • zaburzenia genetyczne partnerów, które trudno wykryć za pomocą dostępnych metod diagnostycznych,
  • zaburzenia funkcji jajowodów lub ich dyskretne anomalie anatomiczne, które zaburzają transport komórek rozrodczych oraz zarodków (pomimo zachowanej drożności),
  • zaburzenia implantacji oraz nieprawidłowości immunologiczne.

Zależnie od indywidualnej sytuacji i historii medycznej pacjentki, lekarze prowadzący leczenie niepłodności mogą zasugerować wykonanie dodatkowych, zaawansowanych badań: z zakresu diagnostyki genetycznej, immunologicznej, molekularnej, a niekiedy również zabiegowej. Specjaliści PTMRiE podkreślają przy tym, że pacjentka musi zostać poinformowana o tym, że rozszerzenie diagnostyki może nie przynieść zmian w leczeniu, a tym samym – nie zwiększyć szans na ciążę.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Oligozoospermia idiopatyczna: czym jest i jak ją leczyć?

Leczenie niepłodności idiopatycznej. Postawa wyczekująca

Choć ustalenie przyczyn niepłodności idiopatycznej jest w wielu przypadkach niezwykle trudne, szacuje się, że co druga para z tym rozpoznaniem ma szansę uzyskać ciążę w drugim roku starań bez interwencji medycznych. Z tego powodu lekarze mogą zalecić postawę wyczekującą: zmianę stylu życia i wydłużenie okresu naturalnych starań – do dwóch lat.

„Wskazane jest doradzenie parze, aby dokonała ewentualnej korekty stylu życia, regularnie współżyła i oczekiwała na ciążę samoistną bez podejmowania działań medycznych” – czytamy w najnowszych rekomendacjach PMRiE (2018).

Eksperci zaznaczają jednocześnie, że postępowanie to można zalecić wyłącznie w sytuacji, gdy kobieta nie ukończyła 35. roku życia, a badanie AMH nie wykazało u niej obniżenia rezerwy jajnikowej. U pań powyżej tej granicy wiekowej oraz tych, u których stwierdzono niską rezerwę jajnikową, przedłużanie oczekiwania na ciążę samoistną może dodatkowo zmniejszać szansę na urodzenie dziecka.

„Pary te powinny uzyskać szczegółową informację o ryzyku związanym ze zmniejszającą się rezerwą jajnikową oraz o prognozowanym czasie leczenia” – wyjaśniają specjaliści PTMRiE w wydanej broszurze.

CZYTAJ TEŻ: Jakie badania należy wykonać przed zajściem w ciążę? [QUIZ]

Leczenie niepłodności idiopatycznej. Niezalecana stymulacja owulacji

Eksperci podkreślają również, że nie wszystkie dostępne metody leczenia niepłodności sprawdzają się w przypadku niepłodności niewyjaśnionej (idiopatycznej). Wyniki dotychczasowych badań nie wykazały korzystnego wpływu stymulacji owulacji w cyklach, w których podejmowane są naturalne starania o dziecko, na efekt tych starań.

„Dodatkowo takie postępowanie może zwiększać ryzyko ciąży wielopłodowej lub zmniejszać szansę na ciążę, m.in. poprzez negatywny wpływ na endometrium. W związku z powyższym stymulacja owulacji u kobiet z niepłodnością nieokreśloną nie jest rekomendowana” – podkreślają eksperci.

Zgodnie ze stanowiskiem PTMRiE, u kobiet z niepłodnością idiopatyczną nie zaleca się także:

  • podawania gestagenów w drugiej fazie cyklu (w celu poprawy domniemanej niewydolności lutealnej),
  • immunoterapii,
  • stosowania agonistów dopaminy.

CZYTAJ TEŻ: Niepłodność idiopatyczna, czyli wyjaśnić niewyjaśnione

Leczenie niepłodności idiopatycznej: inseminacja

Parom, które w obliczu dotychczasowych niepowodzeń nie chcą wydłużać okresu naturalnych starań do dwóch lat, lekarz prowadzący może zalecić wykonanie inseminacji domacicznej.

„Cykle stymulowane z następową inseminacją w szczególnych sytuacjach mogą być skuteczniejsze od postawy wyczekującej. Para musi jednak być poinformowana o wyższych kosztach oraz ryzyku wystąpienia zespołu hiperstymulacji jajników (OHSS), jak i o ciąży wielopłodowej” – napisano w rekomendacjach.

Leczenie niepłodności idiopatycznej: in vitro

Nieco inaczej formułowane są wskazania dotyczące zapłodnienia pozaustrojowego w leczeniu niepłodności idiopatycznej. Metodę tę lekarz prowadzący może zalecić parom, które przez dwa lata podejmowały nieskuteczne naturalne starania o dziecko. Jeżeli jednak wiek kobiety przekracza 35 lat, zapłodnienie pozaustrojowe jest postępowaniem z wyboru po roku starań – czytamy w dokumencie PTMRiE.

„Wyjątkiem są pary, które na początku terapii nie akceptują tej metody leczenia. U tych par, na ich życzenie, można zalecić inseminacje domaciczne” – wskazują eksperci.

Z kolei u kobiet, które mają powyżej 38 lat, procedura in vitro jest rekomendowaną metodą leczenia niepłodności idiopatycznej – dodają przedstawiciele Polskiego Towarzystwa Medycyny RozroduiEmbriologii oraz Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników.

Leczenie niepłodności – rekomendacje PTMRiE (2018)

Powyższe rekomendacje, wydane przez Polskie Towarzystwo Medycyny Rozrodu i Embriologii, nie stanowią jedynych dopuszczalnych metod leczenia niepłodności. Mają na celu „określenie ramowych zasad postępowania na etapie diagnostyki i leczenia”. Celem opracowania tych standardów jest również „wyposażenie specjalistów zajmujących się zagadnieniem niepłodności w odpowiednie narzędzia, wiedzę na temat dobrych praktyk oraz wskazówki mogące indukować wyższą skuteczność podejmowanych działań„. Wybór odpowiedniej terapii powinien być zawsze oparty na wynikach badań diagnostycznych i indywidualnej sytuacji pary.

Pełną broszurę zawierającą rekomendacje PTMRiE (2018) znajdziesz na stronie ptmrie.org.pl.


Opracowano na podst. publikacji „Diagnostyka i leczenie niepłodności – rekomendacje PTMRiE oraz PTGiP”, wydanej przez Polskie Towarzystwo Medycyny Rozrodu i Embriologii (2018)

POLECAMY RÓWNIEŻ:

Brak satysfakcji seksualnej, problemy z miesiączką i menopauzą. Oto najczęstsze problemy zdrowia reprodukcyjnego kobiet

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Labirynt dla plemników

Jak wygląda zapłodnienie in vitro
O tajnikach zapłodnienia in vitro opowiada Robert Szachoń, starszy embriolog i kierownik laboratorium embriologicznego InviMed w Katowicach – fot. materiały partnera

Kiedy na świat sprowadzamy nowe życie, wykorzystując przy tym metodę in vitro, każdy przyszły rodzic ma wiele pytań. Niektóre z nich dotyczą kwestii, które dzieją się poza ich wzrokiem – w laboratorium embriologicznym. W rozmowie z Robertem Szachoniem, starszym embriologiem i kierownikiem laboratorium embriologicznego InviMed w Katowicach, odpowiadamy na wiele z nich.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

In vitro wydaje się dość proste. Do komórki jajowej wprowadza się plemnik i to wszystko… Co jest trudnego w pracy embriologa?

Nie chcę brzmieć nieskromnie, ale praca embriologów jest bardzo ważna i trudna. Wymaga lat doświadczenia, wielu umiejętności i specjalistycznego sprzętu.

Najpierw musimy jak najtrafniej ocenić jakość plemników i wybrać z nich te najlepsze. Następnie doprowadzić do zapłodnienia, czyli umiejętnie wstrzyknąć plemnik do komórki jajowej, a potem właściwie sklasyfikować zarodki i wybrać z nich te najlepiej rokujące. Wszystko po to, by para mogła cieszyć się upragnionym potomstwem.

W warunkach laboratoryjnych trudno jest odtworzyć warunki podobne do tych, które panują w ludzkim organizmie. Weźmy na przykład drogę plemnika.

W układzie rozrodczym kobiety muszą one przebyć bardzo długą drogę, by doszło do zapłodnienia. Na każdy plemnik, który chce dotrzeć do komórki jajowej, właściwie co milimetr czeka jakaś przeszkoda. Najpierw galaretowaty śluz, potem białe krwinki broniące wstępu do wnętrza macicy, a następnie bardzo wąskie przejście na jej szczyt, aż do miejsca, gdzie sięgają jajowody. Dzięki temu na zapłodnienie komórki jajowej mają szansę tylko te najlepsze.

Pod czujnym okiem embriologów może rozgrywać się podobna batalia, o ile mamy do dyspozycji odpowiednie narzędzia.

Zobacz też: Nowa metoda selekcji plemników do in vitro już w Polsce. Czym jest Fertile Chip?

Jakie na przykład?

Ostatnio często pracujemy z Fertile Chip. To innowacyjne narzędzie, które pozwala na odwzorowanie zachowania plemników podczas naturalnej wędrówki przez żeński układ rozrodczy. To swego rodzaju labirynt, który przechodzą tylko najlepsze plemniki. Najlepsze, czyli prawidłowo zbudowane, a przy tym najszybsze.

Dzięki Fertile Chip jesteśmy w stanie jeszcze precyzyjniej dobrać plemniki do zapłodnienia komórek jajowych. Potem zostają jeszcze, oczywiście nie mniej ważne, etapy pracy, czyli hodowla, klasyfikacja i selekcja zarodków. Na jej podstawie rekomendujemy zarodki do transferu.

Czy wszystko jest w rękach embriologów, czy jednak starająca się o dziecko para może jakkolwiek wpłynąć na jakość zarodka?

Na jakość zarodków wpływa wiele czynników. Niestety na niektóre z nich pary walczące z niepłodnością niewiele mogą poradzić. Takim czynnikiem jest np. wiek pacjentki – z czasem kobieta ma nie tylko coraz mniej pęcherzyków jajnikowych, ale też pozyskiwane z nich oocyty są coraz gorszej jakości. Procesy starzenia wywołują zaburzenia neuroendokrynnej funkcji jajnika, która wiąże się np. z nieprawidłowościami w obrębie jądra komórkowego oocytu.

Bardzo ważna jest też odpowiedź na stymulację hormonalną oraz inne parametry kliniczne, które mogą mieć wpływ na jakość oocytów, a w konsekwencji – zarodków.

Liczą się także parametry nasienia – zarówno ilościowe, jak i jakościowe. Już na kilka miesięcy przed stymulacją lub oddaniem nasienia warto o nie zadbać: niektórym pomoże farmakoterapia, innym zmiana diety lub akupunktura. InviMed zapewnia wsparcie leczenia niepłodności także w takim zakresie.

Zobacz też: Plemnik – gatunek zagrożony wyginięciem. Jak zapobiegać obniżeniu jakości nasienia?

Marzeniem wielu par, którym nie udało się zajść w ciążę w pierwszym cyklu in vitro, jest uzyskanie najlepszej jakości zarodków do wykorzystania w kolejnym podejściu. Jakie kryteria spełniają zarodki oceniane najwyżej przez embriologów?

Na początek musimy jasno powiedzieć, że nie transferujemy i nie poddajemy witryfikacji zarodków, które nie mają szans na przeżycie.

Zarodki wysokiej jakości to te, które charakteryzują się prawidłową morfodynamiką (tempem rozwoju) na dany dzień hodowli oraz odpowiednio ocenioną klasą zarodków.

Najwyższy potencjał mają zarodki, które na dzień 2 i 3 zostały ocenione na 1 lub 2. Najniższa ocena to 3. Zarodkiem najwyższej jakości na dzień 5 i 6 jest blastocysta, która uzyskała poziom rozwoju z oceną co najmniej 3 (3 i 4) oraz klasą oceniającą trofoblast (TE) i węzeł zarodkowy (ICM) w skali: A lub B. Ocena C stanowi najniższą klasę blastocysty.

Czy zarodki hodowane w laboratorium mają takie same szanse na zagnieżdżenie się w macicy jak te, które powstają naturalnie?

Tak, stopień technologicznego zaawansowania inkubatorów, rodzaje stosowanych mediów hodowlanych, a także doświadczenie personelu embriologicznego dają takie same szanse na prawidłową implantację zarodka jak w przypadku implantacji naturalnej.

Zobacz też: Badanie nasienia – 10 pytań i 10 odpowiedzi

Kiedy zarodek musi być zamrożony – witryfikowany?

Zgodnie z prawem możemy pozaustrojowo zapłodnić 6 lub, w określonych przypadkach, więcej komórek jajowych. Oznacza to, że możemy uzyskać więcej niż jeden zarodek zdolny do dalszego rozwoju. Jeśli transferuje się tylko jeden, pozostałe – pod warunkiem uzyskania odpowiedniej oceny – muszą zostać poddane kriokonserwacji.

Witryfikacja jest też konieczna w przypadku ryzyka wystąpienia zespołu hiperstymulacji (OHSS) lub innych przyczyn medycznych, które wymagają odstąpienia się od transferu zarodka.

Witryfikowane zarodki czekają na ustanie przyczyny, po czym są ogrzewane, jeszcze raz oceniane przez embriologa i transferowane w dogodnym momencie cyklu.

Jaki wpływ na skuteczność in vitro ma mrożenie, a potem ogrzewanie zarodka? Jaka jest szansa na to, że zarodek nie przeżyje tych działań?

Metoda witryfikacji zapewnia zarodkom bardzo wysoki poziom przeżywalności. Odsetek przeżywalności zarodków witryfikowanych wynosi 96%.

Oczywiście istotna jest tu prawidłowa selekcja zarodków, które muszą uzyskać wysoką ocenę. Tylko takie powinny być kwalifikowane do witryfikacji. Niewskazane jest witryfikowanie zarodków o niskiej ocenie, gdyż mają niskie szanse na przeżycie obu procesów: mrożenia i ogrzewania. Dodatkowo bardzo ważne jest też doświadczenie personelu embriologicznego.

Logo: InviMed

Tu kupisz e-wersję magazynu Chcemy Być Rodzicami

Ekspert

Robert Szachoń

Robert Szachoń, starszy embriolog, kierownik laboratorium embriologicznego Kliniki Leczenia Niepłodności InviMed w Katowicach. Należy do PTMRiE – Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu i Embriologii oraz ESHRE – European Society of Human Reproduction and Embryology

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.