fbpx
Przejdź do treści

Polskich celebrytów problem niepłodności nie dotyczy. Bogna Sworowska – jedyna odważna.

Bogna Sworowska jest jedyną Polką, która zdobiła okładkę amerykańskiego Playboya, jest także jedyną, znaną Polką, która otwarcie, bez wstydu mówi „skorzystałam z in vitro”. Ilu gwiazdom brakuje odwagi?

Niepłodność jest wielkim tematem tabu. Jak myślisz, dlaczego tak się dzieje?

Nie wydaje mi się, żeby niepłodność była tematem tabu, przynajmniej w Europie Zachodniej i na świecie. Ludzie przestają się tego wstydzić, wręcz odwrotnie, ponieważ mogą uzyskać coraz większą pomoc. Wydaje mi się, że w naszym kraju to też się zmienia, tylko w związku z podejściem do samego tematu i różnicami między ludźmi – nie mieszam w to polityki – niepotrzebnie łączy się prawa medyczne i wiarę.

Ja jestem osobą wierzącą, jasno to podkreślam. Nie praktykuję, bo w miejscu, w którym powinnam czuć się bezpiecznie, obrażono i mnie, i moje dziecko.

Takie nastały czasy, mówi się, że nasze dzieci są gorsze, naznaczone, w gorszej kondycji fizycznej i psychicznej, że zobaczymy to za parę lat.

Ty masz inne zdanie, dzielisz się nim?

Wiele osób, zupełnie obcych, potrafi mnie zaczepić bądź zadzwonić i pytać, jak to się stało, że zostałam matką, skoro w moim przypadku szansa była tak niewielka. Nigdy takiej osoby nie zostawiłam. W ubiegłym roku zostałam ciocią dwójki i w tym roku także, teraz pracujemy nad kolejnym. Bycie taką „ciocią” jest dla mnie największą radością.

Zanim nią zostajesz, uspokajasz, tłumaczysz?

Słyszę cały szereg pytań i uprzedzam, że trzeba się dobrze zastanowić, by przejść przez to, co nas czeka.

Już nie z pomocą rządu.

Jeden z moich przyjaciół skorzystał z dofinansowania, cieszył się z narodzin dziecka, dwa lata minęły, marzy o kolejnym. Gdybyśmy tak do tego podchodzili, dzieci byłoby więcej, cieszylibyśmy się za 10–15 lat, nie narzekając, że mamy taki niż demokratyczny. A będzie przecież coraz gorzej. Doprowadzi do tego fakt, że wszystko odwołano, przystopowano. W ostatnich dniach słyszymy o pigułkach „dzień po” i zakazie aborcji.

Cofamy się do średniowiecza. Ten optymizm, którym byłam wypełniona, zniknął. I nie chodzi tu już o mnie, ponieważ jestem zbyt dojrzała. Jest mi żal innych.

Co wiedziałaś o in vitro, zanim z niego skorzystałaś?

Nic nie wiedziałam. Ludzie, którzy słyszą o tak wielu różnych metodach, do końca nie wiedzą, czym się one różnią, na co pozwalają. Byłam kompletnie zielona, ale jestem optymistką, myślałam więc, że jeżeli jestem osobą wolną i świadomą, mogę zadecydować, kiedy zajdę w ciążę. Całe życie się zabezpieczałam, bo twierdziłam, że nie jestem gotowa. Wreszcie poczułam, że nadszedł czas na macierzyństwo, stało się to nagle i w dość późnym wieku, miałam 35 lat.

Zajmowałam się pracą, doszły do tego nieszczęśliwe wypadki, które na dłuższy czas zablokowały we mnie chęć do życia.

Przyjaciółka truła mi jednak głowę, więc udałam się do ginekologa. I od niego dowiedziałam się, że mam uszkodzoną śluzówkę.

Wszystkie lata zabezpieczania się były więc zupełnie bez sensu, bo i tak nie zaszłabym w ciążę. Moje szanse były marne, wyniosły chyba 10% – doszłam jednak do wniosku, że trzy razy spróbuję z in vitro.

Proces przygotowawczy trwał ponad miesiąc, aż nadszedł dzień pobrania. Przyszłam z pluszowym misiem – w takich chwilach człowiek wraca do takich dziecięcych odruchów, chowa się, boi, a chciałam być nadal taką Zosią Samosią.

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Magdalena Modlibowska

Autorka książek „Odczarować adopcję” i „Księga Adoptowanego Dziecka”, a także wielu artykułów dot. adopcji, , prezeska Fundacji „Po adopcji”, wiceprezeska Stowarzyszenia „Dobrze Urodzeni”. Prywatnie mama trójki dzieci.

Najnowsze artykuły