Przejdź do treści

Polka zaprojektowała nowy test ciążowy

Nowy test ciążowy - przyjaźniejszy dla kobiet

Polska projektantka zaprojektowała test ciążowy skoncentrowany na kobiecych emocjach. Ma zmniejszyć stres związany z oczekiwaniem na wynik. Będzie można używać go bez instrukcji.

Testy ciążowe dostępne na rynku nie zadawalają swoich użytkowniczek. Kobiety podobno skarżą się wysoki stres, który powoduje u nich wyjkonanie badanie. Naprzeciw potrzebom kobiet wyszła Natalia Mroszczyk, studentka Wydziału Form Przemysłowych krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Opracowała kompleksowe rozwiązanie dopasowane do potrzeb i emocji kobiet.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Opakowanie

– Producenci testów ciążowych przywiązali się do wizerunku pulchnego uśmiechniętego bobasa na opakowaniu. Tymczasem większość kobiet nie oczekuje pozytywnego wyniku – tłumaczy projektantka.
Badania, które przeprowadziła studentka, potwierdziły jej tezę. Wiele kobiet boi się wyniku testu. Niewiele firm pokazuje swój produkt na opakowaniu, dlatego kobiety często nie wiedzą, jak wygląda przedmiot, z którego będą musiały skorzystać. Mroszczyk ilustrację swojego testu umieściła pudełku wraz z krótką instrukcją, jak i kiedy go użyć. Wszystko opisane za pomocą szczegółowych obrazków.
Sam test kształtem różni się od swoich dotychczasowych odpowiedników. Przypomina wkładkę higieniczną, dzięki czemu jednoznacznie kojarzy się z miejscem swojego przeznaczenia. Podobnie, jak w standardowy test muszą włożyć go w strumień moczu. Z tą różnicą, że test zaprojektowany przez Natalię mam większe pole chłonne.

Wynik

Kolejnym nowatorstwem jest ilustracja wyniku badania. Tradycyjne testy w przypadku pozytywnego wyniku pokazują dwie kreski. Mroszczyk ułatwiła sprawę obracając jedną z nich o 90 st. Teraz minus oznacza „nie będę mamą”, a plus „będę mamą”.
Projektantka zadbała również o odpowiednie zakomunikowanie wyniku użytkowniczce. Szorstką informację „tak” lub „nie”, która może zmienić całe kobiecie życie, zastąpiła obszerna interpretacja wyniku. Na wykresie w kształcie drzewa Natalia przewidziała każdą opcję. Jeśli np. kobieta stara się o dziecko, a na teście pojawił się minus, użytkowniczka dostaję wyczerpująca informację „jest duża szansa (99 proc.), że nie jesteś w ciąży. Tym razem test nie wykrył obecności hormonu hCG w organizmie. Mam nadzieje, że kolejny raz będzie udany. Jeśli nie pojawi się menstruacja, powinnaś skontaktować się z lekarzem”.
Projekt testu ciążowego Natalii Mroszczyk został w stworzony w oparciu o badania potencjalnych użytkowniczek oraz w konsultacji z psychologiem.

Magda Dubrawska

dziennikarka Chcemy Być Rodzicami, doktorantka socjologii.

Lubrykant w staraniach o dziecko: pomaga czy przeszkadza?

Zbliżenie na twarz przytulonej pary /Ilustracja do tekstu: Lubrykant w staraniach o dziecko
Fot.: Fotolia.pl

Problem suchości pochwy dotyczy ok. 25% kobiet w wieku reprodukcyjnym. Prawidłowe nawilżenie pomaga utrzymać odpowiednie pH i florę bakteryjną pochwy. Ma to znaczenie dla zdrowia intymnego (częste infekcje), psychicznego (trudne relacje partnerskie, zła samoocena) oraz komfortu kobiety.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Cały ten stres. Przyczyny suchości pochwy

Jedną z przyczyn suchości pochwy jest stres, który jest częstym towarzyszem par starających się o dziecko. Przedłużające się wyczekiwanie, czy tym razem się udało, powoduje, że próby przy kolejnej owulacji stają się mechaniczne i seks nie przynosi przyjemności. Okazuje się, że stres oddziałuje nie tylko na psychikę, ale również na właściwe nawilżenie pochwy. Jak starać się o dziecko, kiedy głowa jest zablokowana, a suchość w pochwie powoduje ból?

Lubrykant w staraniach o dziecko

W tej sytuacji pary starające się o dziecko sięgają po lubrykant. Warto wiedzieć, jaki preparat jest dla nich odpowiedni. Znane są badania, które dowodzą szkodliwego wpływu tego typu środków na nasienie. Tanner przeprowadził badanie w 2009 roku, którego celem było określenie, czy używanie dopochwowych lubrykantów ma negatywny wpływ na płodność.

Ponad ¼ badanych zadeklarowała stosowanie środków nawilżających podczas starań o dziecko, co pokazuje, jak duża jest potrzeba stosowania uzupełnienia nawilżenia w tym czasie. Badanie dowiodło negatywnego wpływu lubrykantów na ruchliwość plemników. Możemy więc powiedzieć, że lubrykanty działają jak spermicydy, czyli środki plemnikobójcze.

CZYTAJ TEŻ: Seks a stres w staraniach o dziecko. Co może wam pomóc?

Czy każdy lubrykant utrudnia zajście w ciążę?

Również w 2009 r. na łamach prestiżowego „Fertility and Sterility” zaprezentowano badanie, które przyniosło bardzo pozytywne wyniki. Badany był preparat Conceive Plus, który został tak skonstruowany, żeby tworzyć przyjazne środowisko dla plemników i wspomagać zapłodnienie. Lubrykant ten, naśladując śluz owulacyjny, posiada odpowiednie pH oraz jest bezpieczny dla nasienia. We wnioskach z badania naukowcy piszą, że ten naukowo zaprojektowany lubrykant zwiększa ruchliwość i żywotność plemników oraz nie szkodzi rozwojowi zarodka.

Preparat został wzbogacony o jony wapnia i magnezu, które naturalnie występują w nasieniu oraz śluzie płodnym szyjki macicy. Jony wapnia są poza tym niezbędne do aktywacji komórki jajowej, odgrywają więc kluczową rolę w procesie zapłodnienia.

Dodatkowo zaprezentowano wnioski z badania uzupełniającego, w którym pokazano, że Conceive Plus naturalnie miesza się z nasieniem, nie powodując typowej dla innych lubrykantów bariery dla przemieszczania się plemników.

Conceive Plus występuje w dwóch typach opakowań: tubka 75 ml lub jednorazowe aplikatory (3 sztuki lub 8 sztuk), co daje wygodę stosowania zarówno dopochwowo, jak i zewnętrznie (na narządy płciowe).

Zachęcamy do odwiedzenia strony www.fertilman.pl i zapoznania się z poradnikiem dotyczącym męskiej niepłodności.

Autor: Maja Radowska

POLECAMY RÓWNIEŻ:

Reaktywne formy tlenu a niepłodność męska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Dni płodne – to powinna wiedzieć każda kobieta

Co  tak naprawdę wiesz o dniach płodnych? Czy wiesz ile trwają? Kiedy się pojawiają i dlaczego są tak istotne? Na jedne z podstawowych pytań odpowiedzi udzielił nam dr n.med. Piotr Marianowski,  specjalista położnictwa i ginekologii, endokrynologii ginekologicznej i rozrodczości.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

CHBR: Panie doktorze, zacznijmy może od tego jaki jest najprostszy, jaki jest też najskuteczniejszy sposób na obliczenie dni płodnych?

Dr n.med. Piotr Marianowski: „Obliczanie dni płodnych” to nie jest zbyt fortunne określenie, ponieważ nie oblicza się dni płodnych, a próbuje się je ustalić czy umiejscowić w czasie. Dni płodne to jest okres w życiu kobiety, kiedy dokonuje się w jej organizmie owulacja. Owulacja to nic innego jak uwolnienie z jajnika komórki jajowej.

Jak zatem możemy ustalić, kiedy występują dni płodne?

Przy założeniu, że bardziej pewny jest czas trwania drugiej fazy cyklu teoretycznie możliwe jest prognozowanie wystąpienia owulacji po dacie miesiączki. Niestety nie znam kobiety, która potrafi teleportować się do przyszłości i przewidzieć na 100 proc. kiedy będzie miała miesiączkę, a co za tym idzie, obliczy sobie wtedy, w którym momencie w danym cyklu przejdzie owulację. Ten sposób jest bardzo dobry, ale tylko u kobiet, które miesiączkują bardzo  regularnie. Co więcej, potrafią z przysłowiowym zegarkiem w ręku wskazać, że miesiączka wystąpi danego dnia o godzinie 16:00.

Chyba jednak nawet najregularniejszy cykl potrafi mieć lekkie przesunięcia?

Owszem. Kiedy pojawiają się czynniki takie jak przeziębienie, stres  czy choroba to mogą one wpłynąć na wydłużenie pierwszej fazy cyklu . Zatem ten sposób rzadko kiedy jest skuteczny w praktyce. 

A co z testami owulacyjnymi?

Tak, one są dobrym sposobem podpowiadającym, kiedy występuje owulacja.

Wynik testu pokazuje nam szczyt wydzielania LH, czyli hormonu luteinizującego. Poprzedza on owulację o 36 godzin i właśnie ten moment jest wychwytywany przez test owulacyjny. Jest to jednak prognozowanie, że owulacja wystąpi, ale nie daje 100 proc. pewności, że tak będzie.

Co ważne, testy owulacyjne są dostępne w aptece, wykonuje się je z moczu – podobnie jak testy ciążowe – są tanie i łatwe do zrobienia. Kiedy wynik testu wyjdzie dodatni, powinno się dzień po wykonaniu testu współżyć, żeby mieć jak największe szanse na zajście w ciążę.

Niektóre kobiety podkreślają też, że czują moment owulacji. Czy rzeczywiście tego typu obserwacje swojego organizmu mogą być wskazówką do określania dni płodnych?

Objaw typu np. ból w jednym z jajników nie zawsze okazuje się  być  rzetelnym źródłem wiedzy. Niestety moje doświadczenie w porównywaniu wyników badań USG z objawami zgłaszanymi przez pacjentki wskazują, że owszem – występuje  ból brzucha po lewej stronie, jednak na ogół wcześniej, niż w momencie owulacji. Gdy zaś występuje owulacja, pacjentka potrafi w ogóle nie czuć dolegliwości bólowych.

 Niektóre kobiety zaś zauważają i czują – pomiędzy pierwszą fazą cyklu a drugą, czyli w okolicach owulacji –  zmianę spoistości śluzu. W drugiej fazie cyklu pod wpływem progesteronu piersi stają się bardziej tkliwe, bolesne i nabrzmiałe. To jest objaw późniejszej fazy po owulacji.

Bywa też, że kobiety mają bardzo niespecyficzne objawy związane z przejściem z jednej fazy cyklu do drugiej. Jest to np. ogólne rozdrażnienie czy napięcie emocjonalne, a im bliżej miesiączki, tym to napięcie jest większe. Dzieje się to jednak w momencie, kiedy już jest bardzo dawno po owulacji.

Dużo słyszy się też o pomiarze temperatury, jako wyznaczniku dni płodnych.

Zgadza się, to także jest jeden ze sposobów. Kiedy rozpoczyna się druga faza cyklu, następuje drastyczna zmiana krzywej temperatury, ponieważ wzrasta ona pod wpływem progesteronu.

Miałem taką pacjentkę, która monitorowała w ten sposób swoją owulację. Przyszła pewnego dnia do mnie i poinformowała, że wydłużył jej się cykl, że to wszystko wygląda beznadziejnie i ona już teraz nie widzi szans na ciążę. Wtedy pokazała mi kartkę ze swoimi skrupulatnymi notatkami pomiarów  temperatury, na której wyraźnie widziałem… że jest w ciąży!  No bo skoro cykl u niej przebiegał prawidłowo i tym razem nie wystąpiła miesiączka, to jedynym wytłumaczeniem tego była ciąża. Zrobiłem więc badanie USG, które tę ciążę potwierdziło.

Zatem metoda pomiaru temperatury ma swoje plusy, ale ma też minusy, ponieważ wymaga ogromnej dyscypliny jeśli chodzi o miejsce, częstotliwość czy pory jej mierzenia.  Co więcej – stres, choroba, zmiana strefy czasowej czy klimatu – potrafią zaburzać wyniki.

Dotąd mówiliśmy o sposobach, które można określić jako „domowe”. Może zatem z pomocą specjalistów jesteśmy w stanie dokładniej obliczyć ten moment cyklu?

Jednym z najprostszych sposobów wskazania dni płodnych i momentu owulacji jest wykonanie badania USG. W klinikach leczenia niepłodności monitoring owulacji jest na porządku dziennym i jest to rutynowe postępowanie. Pacjentki są przyzwyczajone do tego, że po miesiączce muszą przyjść na przezpochwowe badanie ultrasonograficzne. Śledzi się przemiany pęcherzyka w danym jajniku i wzrost endometrium, oceniając czy spełniają  kryteria prawidłowego przebiegu cyklu miesiączkowego. Czeka się wspólnie na moment pęknięcia dorastającego pęcherzyka, albo gdy osiąga on średnicę w przedziale 18 -22 milimetry, uznaje się, że jest to moment około owulacyjny. Co za tym idzie, jest to czas, kiedy para współżyjąc zwiększa szanse na skuteczną prokreację.

Jeżeli zaś chodzi o badania hormonalne, które można wykonać, to jedynym testem potwierdzającym owulację jest badanie pomiaru poziomu progesteronu. Przeprowadza się je w drugiej fazie cyklu. Jest to jednak metoda „post factum”. Jak najbardziej dostajemy dzięki temu potwierdzenie, że owulacja była, ale no właśnie… „była”. W tym momencie jest już dawno po dniach płodnych.

A co z kobietami, które mają różne zaburzenia cyklu – jak u nich możemy wskazać, kiedy wystąpią dni płodne?

Wszelkie zaburzenia cyklu u kobiety prowadzić muszą do zaburzeń regularności krwawień miesiączkowych. Objawia się to brakiem miesiączki przez np. 3 miesiące, a potem jakimś dziwnym krwawieniem dwudniowym, czy też pojawiają się plamienia międzymiesiączkowe. To wszystko związane jest na ogół z zaburzeniem w układzie podwzgórze – przysadka mózgowa – jajnik. Najprawdopodobniej na poziomie tej relacji wystąpiła jakaś blokada.

Może być to blokada wynikająca np. z dużego stresu młodej dziewczyny związanego z trudnym egzaminem, czy sportsmenki stresującej się wynikiem na zawodach. Blokadę taką może powodować też niemądre odchudzanie się i brak tkanki tłuszczowej w organizmie, w efekcie czego organizm jest wyniszczony i osłabiony, a to prowadzi do zaburzeń i braku miesiączki.

Jednakże najczęściej występującym powodem zaburzeń jest zespół policystycznych jajników (PCOS), który związany jest z produkcją nadmiernej ilości androgenów w organizmie kobiecym. W efekcie dochodzi do zablokowania funkcji jajnika w mechanizmie braku jajeczkowania, czyli owulacji, czego efektem są nieregularne miesiączki i problemy z zajściem w ciążę.

Poza tym androgeny dają o sobie znać także na inne sposoby. W niektórych miejscach ciała występuje u kobiety nadmierne owłosienie, np. meszek pod nosem, w okolicach brodawek sutkowych, owłosienie łonowe sięga wysoko aż po pępek. Nie jest to dramatyczne, bo androgeny te nie są tymi samymi androgenami, które dają nam mężczyznom „to coś”, ale mimo wszystko są dla kobiet dość uciążliwe. Pojawiają się też zaburzenia cery – za nie także odpowiada właśnie nadmiar androgenów. Co jednak najważniejsze, nadmiar androgenów powoduje brak owulacji, czyli brak dni płodnych.

Zobacz także: Niepłodność przy PCOS: jak ją leczyć zgodnie z nowymi zaleceniami?

Co zatem dzieje się, gdy cykl jest zbyt długi i zbyt krótki?

Kiedy zdarza się, że pierwsza faza cyklu trwa dłużej i kobieta ma np. 35-dniowy cykl, ale jest regularny i dochodzi do owulacji, to należy to traktować jako cykl prawidłowy. Gorzej ma się sytuacja z krótkimi cyklami, czyli trwającymi np. poniżej 26 dni, ale z występującymi prawidłowo miesiączkami. Często miesiączkę poprzedza plamienie i  bywa, że pacjentka to plamienie także zalicza do miesiączki i stąd uważa, że ma krótki cykl. Tę sytuację należy po prostu wyjaśnić w rozmowie.

Jedną z najczęstszych przyczyn występowania tego typu krwawień w drugiej fazie cyklu jest niewydolność ciałka żółtego, a konkretniej za mała produkcja progesteronu. Wystarczy wtedy prosta suplementacja właśnie tego hormonu.

Jednak pomimo tego, że nie jest to rozwiązanie skomplikowane, to potrafi być ono problematyczne. Dzieje się tak, gdy progesteron przyjmowany jest  bez kontroli przebiegu cyklu i wprowadzony za wcześnie. Odradzam ten sposób postępowania, ponieważ potrafi przynieść więcej szkody niż pożytku. Natomiast w momencie, gdy monitorujemy cykl i wiemy, że owulacja była i występuje druga faza cyklu, która u pacjentki starającej się o dziecko przebiega z plamieniem, to wtedy suplementacja progesteronu ma ogromną szansę rozwiązać tę kwestię.

Podsumujmy zatem najważniejsze informacje.

Dni płodne to okres, w którym w wyniku owulacji znajduje się w ciele kobiety zdolna do zapłodnienia komórka jajowa. Dzień owulacji (jajeczkowania) wypada na 14 dni przed miesiączką. Dni płodne, a zarazem największa szansa na zajście w ciążę, to doba przed i dzień po owulacji. Zatem jeśli nie dochodzi do owulacji, to nie występują też dni płodne. Należy wtedy zwrócić się o pomoc do specjalistów od leczenia niepłodności.

Tu kupisz e-wersję magazynu Chcemy Być Rodzicami

Ekspert

Dr n.med. Piotr Marianowski

Ginekolog-położnik specjalizujący się w diagnostyce i leczeniu niepłodności oraz endokrynologii ginekologicznej i rozrodczości. Absolwent Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego oraz austriackiej uczelni Danube University of Krems, gdzie uzyskał tytuł embriologa klinicznego. Doświadczenie zawodowe zdobywał w Ośrodku Leczenia Niepłodności Kliniki Położnictwa i Ginekologii WUM. Obecnie w ramach Grupy Parens przyjmuje pacjentów w Warszawie.

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Czy objawy owulacji są widoczne na twarzy? Naukowcy znaleźli odpowiedź na to pytanie

objawy owulacji są widoczne na twarzy
fot. Pixabay

W czasie owulacji w wyglądzie i zachowaniu kobiety zachodzą subtelne zmiany, które świadczą o tym, że jej organizm jest gotowy do zapłodnienia. Mimo to wiele pań nie potrafi dokładnie określić momentu jajeczkowania. Naukowcy postanowili zbadać, czy objawy owulacji są zauważalne na kobiecej twarzy. Doszli do ciekawych wniosków.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Łatwo stwierdzić, kiedy u zwierząt dochodzi do owulacji. Podczas fazy płodnej narządy płciowe niektórych samic ssaków czerwienieją, zmienia się również rodzaj wydzieliny. Samica inicjuje wówczas kopulację poprzez eksponowanie samcowi sromu i wyginanie kręgosłupa.

Oczywiście ludzie znacznie różnią się pod tym względem od zwierząt. Kobiety nie dają jasnych sygnałów otoczeniu, że w tym momencie są gotowe do zapłodnienia. Często nie zdają sobie nawet sprawy, w jakiej fazie cyklu obecnie się znajdują. Czy to jednak oznacza, że jajeczkowanie przebiega zupełnie bezobjawowo?

Zobacz także: Owulacja – objawy, przebieg, metody obserwacji

Owulacja równa się atrakcyjność

Kobiety są najbardziej płodne pod koniec fazy folikularnej. W tym czasie panie doświadczają subtelnych zmian w swoim zachowaniu i wyglądzie. Dowód na potwierdzenie tych słów możemy znaleźć choćby w eksperymencie zainicjowanym w 2007 roku przez amerykańskiego psychologa Geoffreya Millera.

Naukowiec poprosił tancerki tańca egzotycznego, aby przez dwa miesiące zapisywały swoje dzienne zarobki. Kobiety miały również zaznaczać, w których dniach miesiączkowały. Dzięki temu Miller łatwo wyliczył, w jakim okresie były najbardziej płodne.

Psycholog odkrył, że w czasie owulacji tancerki dostawały od klientów średnio 67 dolarów za godzinę pracy. W innych fazach cyklu miesiączkowego panie otrzymywały już tylko 37 dolarów za godzinę tańca. Taki wynik może świadczyć o tym, że w momencie jajeczkowania kobiety były atrakcyjniejsze, a mężczyźni chętniej dawali im większe napiwki. Dlaczego tak się działo?

Naukowcy nie są do końca pewni odpowiedzi. Przeprowadzone do tej pory badania pokazały, że w okolicy owulacji głos kobiet staje się pełniejszy, zapach ciała bardziej pociągający, a wybierane w tym czasie przez panie ubrania widoczniej eksponowały ich wdzięki. Istnieje również dowód na to, że w okresie jajeczkowania twarze kobiet stają się dla mężczyzn bardziej atrakcyjne.

Zobacz także: Najczęstsze objawy owulacji. O niektórych mogłaś nie wiedzieć

Objawy owulacji są widoczne na twarzy?

Mając w pamięci widoczne zmiany, jakie zachodzą w wyglądzie zewnętrznym niektórych gatunków samic, naukowcy zaczęli się zastanawiać, czy kolor skóry twarzy człowieka również może się zmieniać w szczytowym okresie płodności. Dla przykładu, pyski japońskich makaków i mandryli czerwienieją, gdy samice są gotowe do zapłodnienia.

Być może również w naszym gatunku – choć z pewnością mniej spektakularnie niż w przypadku zwierząt – zaczerwienia twarzy mogą świadczyć o płodnej fazie. Pośrednio mogą wskazywać na to badania, w których panie z rumianymi obliczami były przez panów uznawane za bardziej atrakcyjne od ich bladych koleżanek.

W eksperymencie naukowcy sfotografowali 22 młode kobiety. Wszystkim ochotniczkom zrobiono średnio 13 zdjęć podczas różnych faz cyklu miesiączkowego. Podczas sesji panie nie miały na sobie makijażu i były ubrane w czarny fartuch fryzjerski. Następnie naukowcy przyjrzeli się skórze policzków ochotniczek z każdego zdjęcia. Po dogłębnej analizie badacze odkryli, że zaczerwienienie skóry zmienia się u kobiet wraz ze zmianami cyklu.

Zobacz także: Co jeść przed owulacją? Te produkty wspomogą twoją płodność!

Kolor skóry a owulacja

Zmiany zaobserwowane w eksperymencie były jednak niezauważalne dla ludzkiego oka. Naukowcy zauważyli je dopiero po zastosowaniu specjalnego programu komputerowego.

Dodatkowo, choć kobiety są o wiele bardziej płodne tuż przed owulacją niż chwilę po niej, poziom zarumienia skóry był niemal identyczny w tych dwóch sytuacjach. Eksperci wątpią więc, żeby kolor skóry wpływał na poziom atrakcyjności kobiet podczas owulacji.

To jednak tylko niewielka część ciała, która została wzięta pod uwagę w badaniach. Istnieje jeszcze kilka innych obszarów twarzy (np. usta i źrenice), które mogą się zmieniać podczas poszczególnych faz cyklu. Być może już niedługo w tym temacie powstanie kolejna ciekawa praca naukowa?

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: The Conversation

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Baby blues i depresja poporodowa. Wszystko, co musisz o nich wiedzieć

Kobieta trzymająca w objeciach noworodka /Ilustracja do tekstu: Baby blues i depresja poporodowa. Ryzyko, objawy, leczenie przy karmieniu piersią
Fot.: Pixabay.com

Poród i okres połogu to dla kobiety czas dynamicznych zmian, które nie pozostają bez wpływu na jej samopoczucie fizyczne i psychiczne. Adaptacja do nowej roli to zadanie niełatwe, a fizjologia wcale nam go nie ułatwia. Czym jest baby blues, którego doświadcza wiele mam wkrótce po porodzie, i jak wiąże się z depresją poporodową? Jak rozróżnić te stany i w jaki sposób radzić sobie z nimi podczas karmienia piersią? Wyjaśnia Monika Wójcik, położna i ambasadorka kampanii społeczno-edukacyjnej „Położna na medal”.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Smutek poporodowy (inaczej: baby blues, smutek po urodzeniu dziecka, przygnębienie poporodowe, depresja dnia trzeciego) to zaburzenie nastroju, które dotyka 15-85% kobiet w okresie połogu. Szacuje się, że częściej doświadczają go kobiety z wysokim poziomem neurotyczności, problemami środowiskowymi i rodzinnymi. Baby blues objawia się m.in. obniżonym nastrojem, labilnością emocjonalną, płaczliwością, drażliwością, problemami ze snem, brakiem apetytu i nerwowością. Towarzyszy mu także poczucie zmęczenia oraz obawy związane z pielęgnacją noworodka.

Baby blues a depresja poporodowa

Pierwsze symptomy smutku poporodowego pojawiają się ok. 3 dni po porodzie, a jego największe nasilenie przypada na 5. dobę po porodzie. Czas trwania tego stanu jest różny; wynosi od ok. 10 dni do nawet do 2-3 tygodni. Skąd się bierze? Jak wyjaśnia Monika Wójcik, położna i ambasadorka kampanii społeczno-edukacyjnej „Położna na medal”, pierwsze dni połogu charakteryzują się gwałtownym spadkiem poziomu hormonów – progesteronu i estrogenów – z równoczesnym wzrostem hormonu prolaktyny. Nagła zmiana poziomu hormonów nie pozostaje bez wpływu na samopoczucie.

Smutek poporodowy nie wymaga leczenia farmakologicznego – mija samoistnie. Należy jednak pamiętać, że u ok. 20% kobiet, które zmagały się z tym stanem, rozwija się depresja poporodowa (ryzyko zachorowania na nią wzrasta w tej grupie czterokrotnie).

– W ramach działań profilaktycznych należy w okresie połogu zapewnić kobiecie pomoc w opiece nad noworodkiem, odpowiednie warunki do wypoczynku oraz wsparcie społeczne – tak, aby poziom hormonów mógł się szybko ustabilizować, a adaptacja do macierzyństwa przebiegła jak najsprawniej – mówi Monika Wójcik, położna i ambasadorka kampanii społeczno-edukacyjnej „Położna na medal”.

CZYTAJ TEŻ: Tokofobia, czyli lęk przed ciążą i porodem

Depresja poporodowa: ryzyko

Depresja poporodowa to zaburzenie występujące w okresie połogu u 10-20% kobiet. Ryzyko jej wystąpienia jest największe w okresie pierwszych 4-8 tygodni po porodzie. Niektóre pacjentki doświadczają objawów depresyjnych nawet do roku po porodzie. U mam, u których w przeszłości odnotowano epizody depresyjne, ryzyko wystąpienia depresji poporodowej wzrasta do 25%. W przypadku epizodu depresji poporodowej we wcześniejszej ciąży rośnie do nawet 50%.

Do grupy ryzyka zachorowania na depresję poporodową należy zaliczyć kobiety, które cierpiały na zespół napięcia przedmiesiączkowego, zmagały się z zaburzeniami psychicznymi lub w ich rodzinie wystąpiły zaburzenia afektywne. Zagrożone depresją poporodową są też mamy, które w okresie ciąży były podatne na przeziębienia i infekcje bądź przeżyły przykre wydarzenie losowe, a także te, których ciąża miała przebieg patologiczny. Ponadto bodźcami do rozwoju depresji poporodowej mogą być: brak odpowiedniego wsparcia ze strony społeczeństwa, samotne macierzyństwo, konflikty z partnerem lub problemy natury ekonomicznej.

Objawy depresji poporodowej

Jak wyjaśnia położna, depresja poporodowa u kobiet generuje szereg charakterystycznych objawów. Najczęściej obserwowane to:

  • problemy z koncentracją oraz podejmowaniem decyzji,
  • poczucie ciągłego zmęczenia i przygnębienia,
  • izolowanie się od społeczności,
  • chorobliwa drażliwość,
  • zaburzenia apetytu (zmniejszenie lub nasilenie),
  • wzrost poziomu lęku, któremu mogą towarzyszyć objawy wegetatywne (drżenie, nasilona pobudliwość i częstość uderzeń serca),
  • wyraźny lęk o zdrowie dziecka manifestujący się swoistym przewrażliwieniem (ciągłe martwienie się o karmienie, sen, płacz dziecka),
  • obniżenie nastroju, płaczliwość,
  • anhedonia,
  • problemy ze snem (bezsenność, nadmierna senność),
  • niska samoocena.

Ekspertka zaznacza, że wiele kobiet, które zmagają się z depresją poporodową, wątpi we własne predyspozycje do roli matki i doświadcza problemów w opiece nad dzieckiem. Zdarza się, że odczuwają obojętność na zaspokojenie jego potrzeb, której towarzyszą niekiedy myśli samobójcze, a nawet myśli o wyrządzeniu krzywdy dziecku.

ZOBACZ TAKŻE:In vitro i depresja poporodowa. Dr Maja Herman opowiada o jej leczeniu

Karmienie piersią a przyjmowanie antydepresantów. Zalecenia zależą od rodzaju leku

Karmienie piersią u matek, które zmagają się z depresją poporodową i przyjmują leki, powinno być zawsze rozpatrywane indywidualnie – w porozumieniu z lekarzem.

– Warto wiedzieć, że choć wszystkie leki psychotropowe i przeciwdepresyjne przenikają do mleka matki, ich stężenia w tym płynie mogą się bardzo różnić w zależności od tego, jaki środek stosujemy – mówi położna.

Jak dodaje, leki przeciwdepresyjne rozpuszczają się w tłuszczach, przez co łatwo przenikają do mleka matki. Z tego powodu środki na depresję, które przepisywane są kobietom w okresie laktacji, powinny charakteryzować się:

  • lepszym powinowactwem do wiązania z białkami niż tłuszczami,
  • małą liczbą metabolitów,
  • krótkim okresem półtrwania.

Znajomość charakterystyki danego środka farmakologicznego pozwala na wdrożenie odpowiednich działań w odniesieniu do karmienia piersią, np. ominięcia jednej pory karmienia, odciągnięcia pokarmu przed zażyciem leku bądź powstrzymania się od karmienia piersią w okresie zażywania danego leku.

– W przypadku przewlekłego stosowania leków przeciwdepresyjnych oraz uspokajających karmienie piersią nie jest zalecane. Jeśli istnieje potrzeba doraźnego zażycia leku przeciwlękowego, kobieta powinna wystrzegać się karmienia piersią przez następne kilka godzin. Dziecko może być karmione w tym czasie mlekiem odciągniętym przed zażyciem leku – podkreśla położna Monika Wójcik.

CZYTAJ TEŻ: Perfekcyjna mama i zmagania z depresją poporodową: te zdjęcia wiele mówią!

Karmienie piersią a przyjmowanie antydepresantów. Uważaj na niepokojące objawy!

Bardzo ważne jest, aby kobiety karmiące piersią, które zażywają leki antydepresyjne, szczególnie obserwowały zachowanie swoich dzieci.

– Nadmierna senność u noworodków, płaczliwość, nerwowość czy zaburzenia oddychania to niepokojące objawy, które mogą wskazywać na toksyczne działanie przyjmowanych przez matkę leków  na organizm dziecka. To wyraźny sygnał, aby przerwać karmienie piersią – mówi ambasadorka kampanii „Położna na medal”.

W czasie stosowania leków stabilizujących nastrój, takich jak lit czy kwas walproinowy, zaleca się kontrolne wykonanie morfologii krwi i innych wskaźników laboratoryjnych u noworodka. Jak zaznacza położna, wiedza na temat wpływu stosowania leków psychotropowych w czasie laktacji na wczesny i późny rozwój noworodka wciąż jest znikoma.

POLECAMY RÓWNIEŻ:

Jak dobrze przygotować się do porodu? Rozmowa z położną – ambasadorka 4. edycji kampanii „Położna na medal”

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.