Przejdź do treści

PodróżuJEMY

„Miłość to dla mnie taki stan, kiedy w deszczowy dzień możesz z kimś usiąść na kanapie i nic nie mówić. Poczuć się dobrze… bezpiecznie” – powiedziała mi kiedyś przyjaciółka. Nie rozumiałam o co jej chodzi. Maciek jest pierwszym mężczyzną, przy którym się zatrzymałam.

Poznaliśmy się 2 lata temu. Pewnego grudniowego popołudnia zadzwoniłam do Maćka z prośbą o wywiad. Zapytałam: „Zgodzisz się na rozmowę o miłości?”. Już w trakcie pierwszego spotkania poczuliśmy, że mamy wiele wspólnego. Joga, medytacja, podróże i oczywiście… zdrowa kuchnia. Zauważyliśmy, że w wielu kwestiach się uzupełniamy – zarówno życiowo, jak i zawodowo. Zaczęliśmy więc razem pracować. Od pół roku jesteśmy małżeństwem. Stworzyliśmy program warsztatów kulinarnych i założyliśmy bloga (www.medytujemy.pl), na którym staramy się pokazywać, że ważne jest zarówno to, co tkwi w naszej głowie, jak i to, co pojawia się na talerzu. Napisaliśmy także dwie książki…

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kompromis

Maciek opracowuje przepisy, robi zdjęcia i gotuje. Ja pomagam mu w tym ostatnim i piszę. W trakcie pracy nad „Karoliną na detoksie”, naszą pierwszą wspólną książką, sporo się jednak kłóciliśmy. Zaczęliśmy ingerować w swoje kompetencje. Chciałam decydować o kompozycji zdjęć, kadrach i stylizacjach. On siedział nade mną i poprawiał przecinki, literówki. Próbował zmieniać sens logiczny zdania. Okazało się, że im mocniej zamykaliśmy się na uwagi drugiej strony, tym wolniej i mniej kreatywnie działaliśmy. „Powinieneś zrobić to zdjęcie z góry. Najlepiej nie na talerzu, tylko na patelni” – podkreślałam, widząc jak od godziny zmaga się z jakimś ujęciem. „Czy nie uważasz, że temu curry przydałoby się trochę soku z cytryny? Jak na mój gust jest mało kwaśne i za ostre…” – dorzucałam. „Karola, jedno nie wynika z drugiego. Zmień to zdanie, bo jest nielogiczne. Skoro ja nie rozumiem, to czytelnik też nie będzie w stanie” – strofował mnie, gdy nie miałam weny.

Doszliśmy do momentu, gdy kilka tygodni dzieliło nas od terminu oddania wszystkich materiałów. Emocje sięgały zenitu. Mieliśmy dwa wyjścia. Pierwsze: znienawidzić się. Drugie: poddać i pójść na kompromis. Wybraliśmy to drugie. Nagle wszystko się zmieniło. Wena wróciła. Maćkowi udawało się, często już przy pierwszym podejściu, robić piękne zdjęcia. Nauczyliśmy się siebie słuchać i… słyszeć. Zaczęliśmy brać pod uwagę zdanie drugiej strony. Zrozumieliśmy, że działanie w duecie, choć bywa trudne, daje szansę na szybszy i pełniejszy rozwój osobisty i zawodowy…

 

Akceptacja

W „Karolinie na detoksie” dzielimy się swoimi doświadczeniami związanymi z akceptacją siebie i proponujemy autorski, 7-dniowy detoks.  Zanim poznałam Maćka, latami zmagałam się z nadwagą. Właściwie to od dziecka nie lubiłam swojego ciała. Do 4. klasy szkoły podstawowej byłam najgrubszą dziewczynką w klasie. Przestałam jeść. Z miesiąca na miesiąc stawałam się coraz chudsza. W 7. klasie ważyłam niecałe 49 kg przy wzroście 175 cm! Byłam z siebie dumna… i nieszczęśliwa. Odchudzanie stało się zarazem obsesją i przyjemnością. W wieku 25 lat coś we mnie pękło. Miałam dość ciągłej kontroli. Zaczęłam odżywiać się „normalnie”. W ciągu kolejnych kilku lat przytyłam ponad 20 kg. Stosowałam różne diety, głodówki, programy oczyszczające. Nic nie działało. Dopiero spotkanie z Maćkiem uświadomiło mi, że sedno mojego problemu tkwi nie na talerzu, lecz w głowie…

Nasze wielogodzinne rozmowy i wspólne gotowanie pokazały, że od dawna na zmianę nagradzałam się i karałam jedzeniem. Często wręcz obsesyjnie dbałam o linię i zdrowie. W chwili stresu, załamania pozwalałam sobie na słodką nagrodę. Zaczynałam objadać się kompulsywnie. Przede wszystkim jednak akceptacji szukałam na zewnątrz, a nie w sobie. Liczyłam na pojawienie się „księcia na białym rumaku”. Takiego, który pokocha mnie taką, jaką jestem. Wtedy schudnę i zadbam o siebie. „Karola, do momentu, w którym sama się nie zaakceptujesz, nic się nie zmieni. To Ty powinnaś pokochać się taką, jaka jesteś. Zobaczyć piękno w sobie” – wielokrotnie powtarzał Maciek. Udało się. Również dzięki jego wsparciu. Coś się odblokowało. W końcu schudłam. Przekonał mnie też, że dieta powinna być nie tylko zdrowa, ale przede wszystkim przyjemna!

fot. archiwum prywatne Karoliny i Macieja Szaciłłów

Dalszą część tekstu przeczytasz w 7 numerze naszego magazynu

Karolina Szaciłło

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.