Przejdź do treści

Podpis prezydenta pod ustawą o in vitro to formalność

Choć do ostatnich chwil trudno było przewidzieć finalną decyzję Senatu to w piątek ostatecznie przyjął on ustawę o in vitro. Dalsze losy dokumentu zależą od prezydenta. W tym przypadku nie ma żadnych obaw.

Ewa Kopacz także nie przewiduje zaskoczeń, jest spokojna o podpis prezydenta pod ustawą – Pan prezydent w trakcie kampanii prezydenckiej również był wielkim zwolennikiem wprowadzenia tej metody – powiedziała premier podczas wizyty w Skierniewicach.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wątpliwości nie ma również Marcin Kierwiński, szef gabinetu politycznego Ewy Kopacz, który również podkreślał, że Komorowski zawsze był zwolennikiem in vitro. – Myślę, że nic się nie zmieniło i podpisze tę ustawę, która przeszła przez parlament w piątek – powiedział Kierwiński na antenie TVP info – Jestem przekonany, że ta ustawa była tyle razy sprawdzana przez prawników i tam bardzo dyskutowana, że nie ma tam żadnych wad konstytucyjnych – dodał.

W ubiegłym tygodniu marszałek Sejmu, Małgorzata Kidawa – Błońska zapowiedziała, że w poniedziałek skieruje ustawę o leczeniu niepłodności do podpisu prezydenta.
Magda Dubrawska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

W łódzkim dofinansowania in vitro nie będzie

Koniec dofinansowania in vitro w Łodzi - zmiany w budżecie na 2019 rok
Zmiana w budżecie uderzy przede wszystkim w te niepłodne pary, które nie mogą sobie pozwolić na pełnopłatną terapię w prywatnej klinice. – fot. Invitroonline

PiS wprowadza zmiany w budżecie

Na wczorajszym posiedzeniu sejmiku wojewódzkiego odbyło się głosowanie budżetu na 2019 rok. Projekt budżetu przygotował poprzedni zarząd województwa (PO-PSL). Obecny zarząd utworzony przez PiS wnioskował o dokonanie zmian w budżecie, w tym do przekazanie 2 mln złotych przeznaczonych na dofinansowanie in vitro na inne metody leczenia niepłodności. Mimo protestów opozycji, dofinansowanie in vitro zostało usunięte z budżetu województwa łódzkiego.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zobacz też: Koniec dofinansowania in vitro w Łodzi? PiS blokuje wojewódzki program

Milion złotych dla Centrum Zdrowia Matki Polki

Marszałek sejmiku Grzegorz Schreiber zapowiedział przekazanie 1 mln zł klinice leczenia niepłodności przy Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki. Klinika wykonuje diagnostykę niepłodności – prowadzi badania genetyczne, hormonalne, ginekologiczne i andrologiczne oraz zapewnia wsparcie psychologiczne niepłodnym parom. Jak twierdził w wywiadzie dla Dziennika Łódzkiego prof. Maciej Banach, dyrektor ICZMP, klinika podejmuje odpowiednie leczenie niepłodności. Tego, jakie dokładnie metody lecznicze stosowane są w Instytucie profesor nie wyjaśnił, informacji na ten temat nie ma również w ofercie kliniki. Jedno wiadomo – w ICZMP nie wykonuje się in vitro, a stosowane tam metody oparte są na wiedzy naukowej.

Zobacz też: Zamiast in vitro PiS promuje naprotechnologię. Eksperci krytykują

Ograniczony dostęp do skutecznej terapii

W 2018 roku w ramach wojewódzkiego programu dofinansowania in vitro, terapią zostało objętych 39 par, z czego 14 kobiet (36%) zaszło w ciążę. Dla porównania, w ICZMP w tym samym roku leczyło się 400 par, 38 kuracji (9,5%) zakończyło się sukcesem.

Zmiana w budżecie uderzy przede wszystkim w te niepłodne pary, które nie mogą sobie pozwolić na pełnopłatną terapię w prywatnej klinice.

Zobacz też: Co to jest naprotechnologia i czy może zastąpić in vitro

 

Najnowszy numer e-magazynu Chcemy Być Rodzicami kupisz tutaj.

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. Zawodowo interesuje się prawami człowieka i etyką medyczną. W czasie wolnym dużo czyta - najchętniej z jednym ze swoich trzech kotów na kolanach, trenuje roller derby i fotografuje.

Bliźnięta poczęte dzięki in vitro mają dwóch ojców. Niesamowita historia niezwykłego rodzeństwa

Bliźnięta poczęte dzięki in vitro mają dwóch ojców
Przepisy dotyczące surogacji w Wielkiej Brytanii są coraz bardziej liberalne – fot. Unsplash - Jens Johnsson

Simon i Graeme Berney-Edward z Londynu są ojcami rocznych bliźniąt – dziewczynki Alexandry i chłopca Caldera. Dzieci przyszły na świat dzięki zapłodnieniu in vitro. Urodziła je surogatka.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

– To niesamowite, że ja i Graeme mogliśmy zostać ojcami naszych bliźniąt – cieszy się Simon, świeżo upieczony tata. – Od zawsze marzyliśmy o rodzinie, a teraz mamy cudowne dzieci – dodaje.

Zobacz też: Surogacja – dlaczego i komu jest potrzebna?

Bliźnięta poczęte dzięki in vitro mają dwóch ojców

Para Brytyjczyków z początku nie mogła się zdecydować, który z mężczyzn zostanie biologicznym ojcem dziecka. Panowie postanowili zatem, że obaj oddadzą nasienie i skorzystają z adopcji komórek jajowych. Tym sposobem jedno jajeczko zostało zapłodnione nasieniem Simona, a drugie Greame’go.

Surogatką została 32-letnia Kanadyjka – Meg Stone, którą para poznała w internecie. – Zobaczyłam profil Simona i Greame’go na stronie poświęconej surogacji. Pomyślałam, że mają naprawdę piękne uśmiechy – zdradza Meg. – W okresie, gdy się poznaliśmy, rozstałam się z partnerem i nie byłam gotowa na kolejne dziecko, jednak chciałam pomóc innym – wyjaśnia.

Specjalna procedura IVF, która kosztowała mężczyzn 25 tys. funtów, odbyła się w Stanach Zjednoczonych.

– Meg wykonała kawał dobrej roboty. Była w ciąży z dwoma mężczyznami w jednym czasie. Dzięki in vitro spełniliśmy swoje marzenie – opowiada Simon. – To było najbardziej niesamowite doświadczenie w naszym życiu. Alexandra urodziła się pierwsza, kilka minut później na świat przyszedł Calder – dodaje.

Niedawno dzieci skończyły roczek. Na urodziny została zaproszona także Meg. Choć w rzeczywistości Alexandra i Calder są przyrodnim rodzeństwem, ze względu na to, że urodziły się z jednej ciąży, są traktowane jako bliźnięta.

Zobacz też: Coraz więcej par homoseksualnych adoptuje dzieci

Darmowe in vitro dla par homoseksualnych

Historia homoseksualnej pary z Londynu zbiegła się z wieścią o zmianie prawa dotyczącego korzystania z usług surogatek w Wielkiej Brytanii. Po raz pierwszy w historii tego kraju służba zdrowia opłaci parze męsko-męskiej zapłodnienie in vitro oraz implantację zarodka do macicy surogatki.

Przez wiele lat męskie pary homoseksualne w Zjednoczonym Królestwie nie miały dostępu do zapłodnienia pozaustrojowego z powodu całkowitego zakazu korzystania z surogacji. Dwa lata temu szkocki rząd zmienił przepisy, dzięki czemu również osoby pozostające w związkach homoseksualnych będą mogły podejść do zabiegu zapłodnienia pozaustrojowego za darmo.

Teraz pierwsza męsko-męska para skorzysta z tego prawa. Zabieg IVF zostanie przeprowadzony z użyciem nasienia jednego z mężczyzn i komórki jajowej dawczyni. Służba zdrowia opłaci procedurę zapłodnienia oraz zagnieżdżenia zarodka w ciele surogatki.

Źródło: Metro, Queerp

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Pierwsze zmodyfikowane genetycznie bliźnięta wywołały dyskusję o granicach inżynierii genetycznej

Roczne bliźniaczki leżące obok siebie w identycznych strojach /Ilustracja do tekstu: Pierwsze zmodyfikowane genetycznie bliźnięta odporne na HIV. Przyszły na świat w Chinach
Fot.: Pixabay.com

Większa sprawność, brak skłonności do danych schorzeń lub alergii, odporność na choroby, ale też inne, bardziej pożądane cechy fizyczne – to pierwsze rzeczy, jakie przychodzą nam do głowy, gdy myślimy o tym, co chcielibyśmy w sobie zmienić. I choć w naszym przypadku to rozważania czysto teoretyczne, być może już niedługo kryteria te będziemy mogli zastosować do… projektowania genów dzieci. Przed miesiącem w Chinach przyszły na świat pierwsze zmodyfikowane genetycznie bliźnięta. Co to oznacza dla przyszłości inżynierii genetycznej?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Informację o narodzinach dziewczynek ze zmienionym genomem podał autor kontrowersyjnego eksperymentu – chiński naukowiec prof. He Jiankui. Modyfikacja genetyczna, dokonana przy wykorzystaniu technologii CRISPR/Cas9, miała polegać na usunięciu genu CCR5 u embrionów uzyskanych dzięki zapłodnieniu in vitro, by uodpornić je na zakażenie wirusem HIV. Biofizyk twierdzi, że procedura zakończyła się pełnym sukcesem u jednej z dziewczynek, u drugiej zaś usunięta została jedna z dwóch kopii genu.

POLECAMY: Inżynieria genetyczna. Oszukać przeznaczenie dzięki CRISPR/Cas9

Eksperyment, który ma stworzyć szczepionkę na AIDS

Ogłoszenie o dokonaniach zespołu prof. He Jiankui nie nastąpiło poprzez publikację w rzetelnym periodyku naukowym (jak dzieje się to w podobnych sytuacjach), ale… w internecie, tuż przed drugim międzynarodowym sympozjum poświęconym inżynierii genetycznej. Z późniejszego wystąpienia Jiankui wynika, że bliźniaczki to niejedyne dzieci, które zyskały zmodyfikowane geny. Na świat wkrótce przyjdzie potomek innej pary. Kolejne 21 zmodyfikowanych genetycznie zarodków zostało poddanych kriokonserwacji. Część z nich miała wkrótce zostać wykorzystana podczas transferu u pięciu innych kobiet.

Okazało się, że modyfikacja genów zarodków w celu nabycia przez nie odporności na wirusa HIV to część szerszego, ściśle tajnego projektu badawczego, w którym wzięło udział osiem par ochotników. Mężczyźni, którzy zgłosili się do eksperymentu wraz ze swoimi partnerkami, byli nosicielami wirusa HIV. Uczestnictwo w tym kontrowersyjnym i obarczonym istotnym ryzykiem przedsięwzięciu było dla nich nadzieją na posiadanie potomstwa nie tylko wolnego od wirusa HIV, ale również odpornego na zakażenie nim. Należy dodać, że skala zakażeń wirusem HIV w Chinach jest na tyle duża, że stanowi poważny problem zdrowotny.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wirusem HIV możesz zarazić się nawet od jedynego partnera. Zbadaj się, nim rozpoczniesz starania o dziecko

Zmodyfikowane genetycznie bliźnięta, czyli genetyczna puszka Pandory

Mimo szlachetnych pobudek, których można doszukiwać się w postępowaniu chińskiego naukowca, eksperyment (w którym uczestniczył również amerykański badacz Michael Deem) spotkał się z miażdżącą krytyką środowiska medycznego. Otworzył też dyskusję na temat bezpieczeństwa wykorzystania technologii edytowania genów u ludzi.

Warto dodać, że Chiny (jako jeden z niewielu krajów na świecie) zezwalają na eksperymenty genetyczne na ludzkich embrionach w celach naukowych. Metod tych jednak – zgodnie z prawem – nie mogą oferować pacjentom kliniki leczenia niepłodności. Technika CRISPR/Cas9 jest testowana zbyt krótko, by uznać bezpieczeństwo jej zastosowania u ludzi. Liczni specjaliści wskazują na ryzyko nowotworów, niekontrolowanych mutacji genetycznych oraz dziedzicznych problemów zdrowotnych, których na tę chwilę nie sposób przewidzieć.

– Technika jest nowa, nie wiemy do końca, jak działa. Można to [badanie prof. He Jiankui – przyp. red.) uznać jako eksperyment, dodatkowo na istotach, które nie mogą wyrazić na to świadomej zgody – mówiła w TOK FM dr Weronika Chańska, filozofka i bioetyczka z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Obecnie edycję genomu przy wykorzystaniu CRISPR/Cas9 stosuje się tylko u dorosłych, świadomych zagrożeń osób zmagającymi się z nieuleczalnymi schorzeniami.

Modyfikacje genetyczne na zarodkach kontra granice inżynierii genetycznej

W obliczu sensacji, jaką wywołała informacja o eksperymencie, chińskie organy bezzwłocznie rozpoczęły śledztwo.

Od działań prof. He Jiankui całkowicie odciął się Południowy Uniwersytet Nauki i Technologii w Shenzhen, na którym badacz jest zatrudniony. Władze uczelni podkreśliły, że prof. Jiankui od blisko roku przebywa na bezpłatnym urlopie, który zakończy dopiero w styczniu 2021 r. Sam eksperyment określiły jako „poważne naruszenie etyki i standardów akademickich”.

Naukowiec bronił się jednak, twierdząc, że wykonanie modyfikacji na zarodkach par ochotników poprzedził wieloletnimi badaniami na zwierzętach i ludzkich embrionach w laboratorium. Zapewnił jednocześnie, że dalsze testy kliniczne zostały wstrzymane. Podkreślił też, że – wbrew medialnym doniesieniom – pary, które przystąpiły do eksperymentu, były świadome zagrożeń.

Kłopot jednak w tym, że do uczestników badania nie sposób dotrzeć – ich dane są bowiem zastrzeżone. Nie wiadomo też, gdzie dokładnie przeprowadzono modyfikacje genów i dlaczego dokonań do tej pory nie potwierdziło żadne niezależne źródło. Jak donosi agencja Associated Press, przekazane jej przez naukowca materiały, będące rzekomym dowodem w sprawie, uwzględniają jedynie niespełna 60-slajdową prezentację. A to zbyt mało, by uznać sukces procedury i wykluczyć ewentualne uszkodzenia genetyczne czy nawet potwierdzić, że eksperyment rzeczywiście miał miejsce.

CZYTAJ: In vitro po chińsku. Kliniki oblegane, biznes się kręci

Zmodyfikowane genetycznie bliźnięta a nowe terapie. W tym szaleństwie jest metoda?

Część środowiska naukowego (m.in. słynny genetyk z Uniwersytetu Harvarda prof. George Church) zwraca jednak uwagę, że chińskie badania – choć wątpliwe etycznie – mogą przyczynić się do powstania nowych terapii, które staną się ratunkiem dla wielu chorych. Właśnie ten cel miał przyświecać prof. He Jiankui, gdy przystępował do rekrutacji ochotników do swojego eksperymentu.

– Wierzę, że to pomoże rodzinom i ich dzieciom – mówił w wywiadzie udzielonym Associated Press.

Podkreślił przy tym, że inżynieria genetyczna powinna służyć wyłącznie celom leczniczym.

– Podnoszenie ilorazu inteligencji czy wybieranie koloru włosów albo oczu nie jest czymś, co robi kochający rodzic. Powinno być to zakazane – zaznaczył.

Prof. He Jiankui dodał, że jeśli jego działania wywołałyby niepożądane efekty, odczuwałby ten sam ból co jego pacjenci i poniósłby pełną odpowiedzialność.

Źródło: AP, wsj.com, businessinsider.com.pl, independent.co.uk

POLECAMY:

Niepłodność a wady genetyczne – jakie geny warto zbadać?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Prawidłowe parametry nasienia mimo niepłodności? To może wynikać z… bodźców podczas badania

Mężczyzna w średnim wieku /Ilustracja do tekstu: Świnka a męska płodność. Różyczka, ospa w ciąży / Prawidłowe parametry nasienia mimo niepłodności
fot. Fotolia

Analiza parametrów nasienia to podstawa diagnostyki męskiej niepłodności. I choć badanie to stanowi nieocenione źródło informacji o potencjalnych nieprawidłowościach, jego wynik nie zawsze jest miarodajny – i to z innych powodów, niż myślisz. Przeczytaj, jak niepłodność może być maskowana przez bodźce podczas badania nasienia i… czy można to wykorzystać dla poprawy skuteczności in vitro.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak wskazują liczne publikacje naukowe, produkcję plemników i objętość ejakulatu u samców zwierząt determinują nie tylko czynniki biologiczne, ale również środowiskowe. Są one związane m.in. z różnorodnymi strategiami przetrwania i budowania pozycji w stadzie. Zaobserwowano, że osobniki męskie niektórych gatunków zmniejszają inwestycję energetyczną w jakość i objętość nasienia po powtarzających się krzyżowaniach z tą samą partnerką. Zwiększają zaś – po skojarzeniu z nową przedstawicielką tego samego gatunku. Odpowiada za to perspektywa współzawodnictwa o zapłodnienie samicy.

Czy światem ludzi mogą rządzić podobne mechanizmy? Postanowili sprawdzić do amerykańscy naukowcy z College of Wooster (Ohio). Rezultaty ich analiz okazały się bardziej odkrywcze, niż się spodziewano.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: O której godzinie uprawiać seks, by zajść w ciążę? Odpowiedź znają szwajcarscy naukowcy

Parametry nasienia a bodźce seksualne. Zaskakujące wnioski

Do udziału w badaniu zaangażowano grupę ochotników w wieku 18-23 lata. Każdy z mężczyzn zgodził się przekazać (w warunkach klinicznych) próbki nasienia pozyskane na drodze masturbacji wspomaganej poprzez oglądanie filmów erotycznych.

Materiał do analiz pobierany był kilkakrotnie (w kilkudniowych odstępach czasowych). W pierwszych sześciu częściach eksperymentu uczestnikom zaprezentowano sześć różnych klipów o treści pornograficznej, w których występowała ta sama para aktorów. W siódmej próbie włączono zaś wideo, w którym aktor pozostał ten sam, ale zmieniła się jego partnerka – ta zaś cechowała się zupełnie inną fizjonomią niż aktorka z poprzednich filmów.

Po każdej części eksperymentu badacze analizowali czas, jakiego mężczyźni potrzebowali do ejakulacji, a także parametry ich nasienia. Okazało się, że próbki nasienia, które pozyskano od mężczyzn podczas kolejnych seansów z tą samą aktorką, nie odbiegały jakościowo od pierwszej próbki. Znaczącą zmianę wywołał jednak siódmy film. Obejrzenie produkcji z nową aktorką skróciło czas potrzebny do osiągnięcia wytrysku, a dodatkowo poprawiło parametry nasienia – w zakresie jego objętości, a także żywotności plemników.

CZYTAJ TEŻ: Normy nasienia według WHO, czyli męska płodność pod lupą

Prawidłowe parametry nasienia mimo niepłodności. Wyścig o nowe bodźce

Choć eksperyment wydaje się kontrowersyjny i trudny do przełożenia na realne pożycie, eksperci zwrócili uwagę na zależność, która może być istotna podczas leczenia niepłodności.

Jak sugeruje zespół Paula Josepha i Laury Sirot (autorów badania), podwyższenie parametrów nasienia na skutek nowych bodźców wizualnych może wskazywać na niemiarodajność standardowych testów nasienia stosowanych w klinikach leczenia niepłodności.

– Niepłodność męska może nie zostać wykryta, ponieważ ejakulat pozyskany do analizy i ejakulat do celów prokreacyjnych są generowane w dwóch zupełnie różnych sytuacjach. Nasienie na cele prokreacyjne powstaje podczas stosunku ze znajomą, dobrze znaną kobietą. Tymczasem to, które poddawane jest badaniom, uzyskuje się zazwyczaj na skutek oglądania obrazów przedstawiających inną, nieznaną kobietę. Może to podwyższać jakość nasienia, a tym samym maskować potencjalne problemy z płodnością występujące w sypialni – wyjaśnił Paul Joseph.

Efekt ten ma jednak i pozytywny aspekt. Badacze zauważają, że dzięki temu można otrzymać lepszej jakości plemniki do in vitro i zwiększyć szanse na sukces procedury.

Źródło: medicaldaily.com, toddkshackelford.com, gazeta.pl

POLECAMY:

Cechy osobowości a temperament seksualny mężczyzn

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.