Przejdź do treści

Poczwórny cud w Szwecji!

Dzięki przełomowej metodzie przeszczepu macicy od własnej matki urodziło się już czworo dzieci. Niebawem operacji zostaną poddane kolejne pacjentki.

Jak donosi Associated Press cytując prof. Matsa Brannstroma ze szpitala Uniwersyteckiego Sahlgrenska w Goteborgu (Szwecja) dzięki rewolucyjnej metodzie przeszczepu macicy od własnej matki, urodziło się już czworo dzieci, sami chłopcy, a piąte jest w drodze. Jak donosiliśmy uprzednio (link do wywiadu z Lizą i poprzednich art.) u 7 z 9 pacjentek poddanych przeszczepowi zabieg się udał, a po roku przeszczepione macice funkcjonowały prawidłowo. Pierwsza z nich zaszła w ciążę już po pierwszym transferze mrożonego zarodka i we wrześniu 2014 roku urodziła synka o imieniu Vincent. Cytowana przez AP pacjentka przeszła trzy nieudane transfery, a z czwartego urodził się w grudniu 2014 jej syn. Wraz z mężem rozważają decyzję o kolejnym dziecku.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Prof. Brannstrom już oficjalnie potwierdził, że w niedługim czasie kolejne pacjentki zostaną poddane przeszczepowi macicy. Jest to obecnie jedyna dostępna forma leczenia całkowitej niepłodności wynikającej z braku macicy (wrodzonego lub nabytego po operacyjnym jej usunięciu). W planowanym badaniu klinicznym część pacjentek otrzyma macicę od własnych matek od których narząd zostanie pobrany w czasie operacji z użyciem robota chirurgicznego Da Vinci, a druga grupa otrzyma narząd od niespokrewnionych, zmarłych dawczyń. Zespół planuje wykorzystać zaawansowane techniki obrazowania (m.in. angiografię 3D), by możliwie jak najbardziej skrócić czas trwania operacji u dawczyni i biorczyni, przez co pośrednio zmniejszyć ryzyko powikłań.

Cała Redakcja trzyma kciuki za kolejne sukcesy szwedzkiego zespołu o których na bieżąco będziemy informować naszych czytelników.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Jak endometrioza zmienia życie? Opowiadają pacjentki Miracolo

Ciało kobiety; blizna po operacji jajnika /Ilustracja do tekstu: Jak endometrioza zmienia życie
Fot.: Fotolia.pl

Endometrioza to choroba, która atakuje podstępem i brutalnie przejmuje dowodzenie w kolejnych sferach życia. I choć szereg związanych z nią dolegliwości jest wspólnych dla wielu kobiet, doświadczenie tej choroby jest zawsze jednostkowe, zależne od palety indywidualnych emocji i przeżyć. Jak endometrioza może zmienić życie, opowiedziały nam pacjentki kliniki Miracolo.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak endometrioza zmienia życie?

Joanna Czernia: „Endometrioza pokazuje, co jest ważne i ile możemy znieść”

Endometrioza zmieniła nie tylko moje życie, ale przede wszystkim mnie samą i podejście do wielu spraw. Zrozumiałam dzięki tej chorobie bardzo wiele – ile warte jest zdrowie, życie i każdy kolejny dzień. Teraz doceniam życie w znacznie większym stopniu i cieszę się nim. Endometrioza nauczyła mnie pokory, wytrwałości, cierpliwości i jednocześnie wyrozumiałości dla siebie i innych. Oczywiście żadna choroba i ból nie uszlachetnia, ale pokazuje nam każdego dnia, co jest najważniejsze i ile jesteśmy w stanie znieść. Dla mnie endometrioza to najbardziej wymagający i nieodpuszczający w niczym trener osobisty, będący ze mną 24h/dobę, stale wystawiający na próbę siłę mojego charakteru i wolę walki.

Agnieszka K. (35 l.): „Endometrioza utrudnia realizację w macierzyństwie. Ale nadzieja odżyła”

O tym, że mam endometriozę (IV stopnia), dowiedziałam się przez przypadek, mając 31 lat. Miałam bolesne miesiączki, jednak słyszałam, że niektóre kobiety „po prostu tak mają”. Choroba nie wywróciła do góry nogami mojego codziennego życia, jak ma to miejsce w przypadku innych kobiet, ale utrudnia realizację upragnionego celu, jakim jest dziecko. Teraz, po operacji w Miracolo, moja nadzieja odżyła… A największym wsparciem w pokonywaniu choroby jest mój partner – Irek.

Monika Zauerman (39 l.): „Udało mi się przekuć chorobę w coś pozytywnego”

Endometrioza na początku wywróciła moje życie do góry nogami, ale zmobilizowało mnie to do zmiany nawyków żywieniowych oraz stylu życia. Dzięki temu obecnie nie odczuwam żadnego bólu i jestem świadoma swojego ciała. Pomagam innym, którzy borykają się z tą chorobą, co daje mi dużą satysfakcję. Dziś mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa. Odnalazłam swoją kreatywna stronę; maluję obrazy oraz tworzę medytacje na Youtube, które mi osobiście również bardzo pomagają. Zaprzyjaźniłam się też z wieloma osobami, które zmagają się z endometriozą lub pomagają chorym. To efekt takiej kuli śnieżnej. Cieszę się, że udało mi się przekuć tę chorobę w coś pozytywnego.

Cała historię Moniki przeczytasz tutaj: „Przekułam endometriozę w coś pozytywnego”. Historia Moniki

Katarzyna Wierzbicka (35 l.): „Endometrioza poprzestawiała mi życie. Nie biegnę, jak wcześniej”

Od momentu, kiedy dowiedziałam się, że endometrioza „zamieszkała” z nami, mogę przyznać, że jej wpływ na moje życie był bardzo duży. W niektórych sferach życia bardziej pobrudziła i poprzestawiała mi życie, a w niektórych mniej. Zmian było dużo, poczynając od nawyków żywieniowych, zwiększenia dawki ruchu i spędzania czasu na dworze, poprzez dbanie o wypoczynek, sen, aż po pogłębienie relacji z najbliższymi. Dzięki mojemu mężowi i rodzinie nie czuję się samotna w walce z endometriozą. Przy każdej operacji zawsze miałam ogromne wsparcie i pomoc. Obecnie zdajemy sobie sprawę, że choroba jest i akceptujemy ją, ale „mieszka sobie w osobnym pokoju i z niego nie wychodzi”. Muszę przyznać, że endometriozie zawdzięczam obecną siebie, tzn. nie biegnę już jak wcześniej – nie wiadomo za czym, zwolniłam. Szanuję swoje życie i zdrowie. Cała droga, którą przeszłam, i lekarze, których spotkałam na swojej drodze, czy terapia żywieniowa, którą wprowadziłam w życie, dały mnie i mojemu mężowi doświadczenia, które tylko mnie wzmocniły i dały duuużo pokory.

Całą historię Kasi znajdziesz tu: „Endometriozie zawdzięczam obecną siebie”. Historia Kasi

Kolejne historie kobiet, które zmagają się z endometriozą i walczą o zajście w ciążę, znajdziesz już wkrótce na łamach naszego portalu.


POLECAMY TAKŻE: Endometrioza to nie wyrok! Jak ją skutecznie leczyć i jak z nią żyć?

Tagi:

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Po jakim czasie starań o dziecko warto udać się do specjalisty od niepłodności?

Lekarz rozmawia z parą podczas konsultacji /Ilustracja do tekstu: Po jakim czasie starań udać się do specjalisty od niepłodności?
Fot.: Fotolia.pl

Niestety dość często spotykam się z parami, które zbyt długo były prowadzone przez swojego lekarza ginekologa. Czasami jest to kilka lat niepotrzebnych badań i obserwacji kobiety bez wykonania podstawowego badania nasienia. Niejednokrotnie to pacjentka, nie lekarz, podejmuje decyzję, by zmienić klinikę i udać się do specjalisty od niepłodności. Jak długo czekać? Kiedy to już niepłodność?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Niepłodność jest co prawda uznanym problemem społecznym, ale ginekolodzy to też ludzie. Mają swoje przekonania, różne doświadczenia. Nadal zdarzają się tacy, na szczęście bardzo rzadko, którzy uważają, że niepłodność to wymysły rozhisteryzowanych pacjentek. Spotykałam w swojej karierze kobiety, które z żalem opowiadały mi, że ich ginekolog wyśmiał je, tłumacząc, że są zbyt stare, by myśleć o macierzyństwie.

Leczyłam też kiedyś parę, która przez kilka lat systematycznie uczęszczała do swojego ginekologa. Pacjentka miała wykonane wszystkie możliwe badania. Przyjmowała leki na wywołanie owulacji, na wzmocnienie fazy lutealnej. Bez efektu. W końcu małżonkowie sami podjęli decyzję, by zgłosić się do mnie. Okazało się, że pacjent miał bardzo słabe parametry nasienia. Szansa na naturalną ciążę była bliska zeru, o czym lekarz prowadzący nie wspomniał, chociaż badanie nasienia wykonane było na początku ich kuracji.

CZYTAJ TEŻ: Między owulacją a okresem. Wszystko, co musisz wiedzieć o fazie lutealnej

Leczenie niepłodności. Poszukaj dobrego przewodnika

Na szczęście są to sytuacje marginalne. Większość lekarzy to ludzie o otwartych umysłach, doskonale wykształceni, z którymi można porozmawiać na każdy temat.

Każdy lekarz jest przewodnikiem, który powinien przeprowadzić pacjentów przez zawiłe ścieżki diagnostyki i leczenia. Zdarzają się lepsi i gorsi przewodnicy. Czasami para sama musi podjąć decyzję, że warto zrobić kolejny krok i udać się do specjalisty.

To, kiedy udać się do specjalisty zajmującego się niepłodnością, to zawsze sprawa indywidualna. Zależy głównie od czasu starania się o ciążę, wieku pacjentów i chorób, których doświadczają. Młodzi, zdrowi ludzie mogą starać się 2 lata bez konsultacji lekarskiej. Pacjenci po 35. roku życia powinni po pół roku starań zasięgnąć opinii lekarskiej. Dużo też zależy od temperamentu pacjentów. Jedni uznają, że pięć lat to niezbyt długo, inni już po 3 miesiącach zażądają pełnej diagnostyki.

PRZECZYTAJ TAKŻE: 5 mitów o niepłodności. Też to słyszysz?

Niepłodność to problem pary

Decyzja o udaniu się do specjalisty powinna być też obopólna. Niepłodność dotyka coraz większego odsetka par. Coraz częściej można przeczytać o tym problemie w kobiecych czasopismach. Kobiety mają olbrzymią świadomość i nie mają oporów, by zgłosić się do specjalisty po pomoc. Problem taki może się pojawić ze strony mężczyzny. Nieraz spotkałam się w swojej praktyce z lekceważeniem problemu przez partnerów, wręcz z delikatnym wyśmiewaniem partnerek, nietowarzyszeniem kobietom na wizytach u ginekologa, odmawianiem wykonania badań, a nawet z kłamstwami.

Tym bardziej cieszą mnie kolejne zdjęcia nowo narodzonych dzieci, których z każdym miesiącem przybywa w moim gabinecie. Wierzę, że każdy lekarz, kierując się głosem rozsądku i pragnieniem szczęścia ludzi, którzy chcą zostać rodzicami, skieruje ich do specjalistów mogących im pomóc urzeczywistnić marzenie o rodzicielstwie.


Logo: InviMed

POLECAMY RÓWNIEŻ: Zrozumieć niepłodność – koniecznie pokaż to swoim bliskim!

dr n. med. Beata Makowska

Specjalistka II stopnia, ginekolog-położnik. Z kliniką InviMed w Gdyni związana od 2011 r. Od początku swojej kariery zawodowej związana była z lecznictwem otwartym – Kliniką Położnictwa Akademii Medycznej w Gdyni oraz oddziałem ginekologii i położnictwa w szpitalu im. Wojciecha Adalberta w Gdańsku. Absolwentka Akademii Medycznej w Gdańsku. W 2005 r. uzyskała stopień doktora nauk medycznych. Członkini Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego.

Seks po operacji ginekologicznej. Ekspert: „Zmiany w anatomii nie oznaczają utraty kobiecości”

Para na łóżku; na pierwszym planie złączone dłonie Ilustracja do tekstu: Seks a niepłodność / Seks po operacji ginekologicznej

Operacje ginekologiczne budzą u kobiet wiele obaw. Najczęściej dotyczą one potencjalnych komplikacji po zabiegu i jego wpływu na dalszą aktywność – także tę w sferze seksualnej. Czy seks po operacji ginekologicznej może być wciąż przyjemny? Na trudne pytania odpowiada ekspert.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Operacje ginekologiczne stosuje się najczęściej w leczeniu wypadającego narządu rodnego, a także w przypadku konieczności usunięcia torbieli jajników, szyjki macicy, mięśniaków macicy bądź całej macicy. Zabiegi chirurgiczne wykorzystywane są ponadto w leczeniu nietrzymania moczu i plastyce krocza. I choć wiele interwencji chirurgicznych w obrębie narządu rodnego jest niezbędnych, by zachować lub przywrócić zdrowie, mogą one istotnie przełożyć się na życie intymne. Jak często się to dzieje, co jest najczęstszym problemem i jak właściwie wygląda seks po operacji ginekologicznej, wyjaśnia dr Leszek Czekański – ginekolog z Radomskiego Centrum Ginekologiczno-Położniczego GinMed.

Czy współczesne operacje z zakresu ginekologii są wysoce inwazyjne?

Dr Leszek Czekański: Obecnie prawie wszystkie operacje ginekologiczne wykonuje się z jak najmniejszą inwazyjnością – podczas zabiegów laparoskopowych. Często nie pozostawiają one żadnych zewnętrznych śladów ingerencji. Polegają na wprowadzeniu narzędzi przez pępek lub małe nacięcie w jego okolicach: po to, by dokładnie zbadać chory narząd, a następnie usunąć problem. Zaletą zabiegów o niskiej inwazyjności, oprócz znikomych blizn, jest brak konieczności dłuższego pobytu w klinice. Przeważnie ogranicza się on do jednej doby. Wykonywane są również duże zabiegi ginekologiczne, takie jak histerektomia, czyli częściowe lub całkowite wycięcie macicy – z przydatkami lub bez. Zabiegi te wykonywane są tradycyjną drogą brzuszną lub laparoskopową.

Jak zmienia się życie seksualne kobiet po operacjach ginekologicznych? Z czym najczęściej borykają się pacjentki i czy można temu przeciwdziałać?

Podstawowym problemem, często odczuwanym po poważnych operacjach ginekologicznych, jest brak libido. Zdarza się tak po operacjach usunięcia jajników lub po zabiegach, które wpływają na ich ukrwienie. W organizmie kobiety zaczyna wtedy brakować produkowanego przez jajniki testosteronu – to on odpowiada za odczuwanie apetytu na seks. W takich wypadkach przydatna okazuje się kuracja hormonalna. Należy jednak uważać z jej doborem i ustalić poziom testosteronu tak, by nie wywołał niepożądanych efektów ubocznych

Innym skutkiem opisywanym przez pacjentki jest suchość pochwy. Ma to duży wpływ na jakość stosunków seksualnych. Często wywołuje dyskomfort, ból i otarcia. Ale łatwo temu zaradzić. Wystarczy używać dostępnych w aptece środków nawilżających – lubrykantów.

CZYTAJ TAKŻE: Seks a stres w staraniach o dziecko. Co może wam pomóc?

Czy wraz ze spadkiem libido pacjentki mogą obawiać się mniejszej przyjemności ze stosunków?

Największą trudność powoduje operacja usunięcia macicy. Kobiety najczęściej osiągają orgazm poprzez łechtaczkę lub pochwę, więc teoretycznie w tej kwestii nic nie powinno się zmienić. Jednak podczas szczytowania brakuje im odczuwalnych do tej pory skurczów macicy – przez to kobiety określają orgazm jako niepełny lub słaby. Są zaskoczone nowymi odczuciami, które najczęściej, niestety, im się nie podobają.

Jakich zmian i dolegliwości w życiu intymnym doświadczają jeszcze pacjentki, które przeszły operację ginekologiczną?

Pacjentki pooperacyjne często niechętnie podchodzą do stosunków seksualnych, obawiając się, że partner wyczuje w ich ciele zmiany. Tymczasem nawet po konieczności skrócenia pochwy nie będzie on odczuwał różnicy podczas zbliżeń.  Kobieta może jednak czuć dyskomfort – powinna wtedy wybierać takie pozycje seksualne, które pozwolą jej kontrolować głębokość penetracji.

ZOBACZ TEŻ: Jak niepłodność wpływa na funkcje seksualne? Posłuchaj ekspertów seksuologii

Problem tkwi też w sferze psychicznej. Zmiany w anatomii wiążą się niejednokrotnie z poczuciem utraty kobiecości. A przecież operacje ginekologiczne usuwają chorobę, a nie kobiecość.

Kobiety zdają się tracić swoją kobiecość wraz z narządami rodnymi, ale pomimo braku macicy czy jajników, wcale nie stają się mniej atrakcyjne. Jednak w psychice często zakodowany jest komunikat, że macica jest takim samym wyznacznikiem kobiecości, jak penis – męskości. Owszem, kobieta pozbawiona macicy nie będzie mogła urodzić dzieci, ale nie staje się przez to gorszą kobietą.


Czasem, by przywrócić radość z seksu po operacji ginekologicznej, potrzebne jest wsparcie psychologiczne. Jeśli pacjentki odzyskają poczucie pewności siebie, to skutki zabiegu w wielu przypadkach nie zaważą na ich życiu intymnym.


Konsultacja merytoryczna: dr Leszek Czekański – lekarz ginekolog, kierownik Radomskiego Centrum Ginekologiczno-Położniczego GinMed.

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

5 sposobów na poprawę jakości komórek jajowych

Kobieta spogląda na brzuch, zastanawiając się nad przyczynami braku ciąży [zdjęcie koncepcyjne] /Ilustracja do tekstu: 5 sposób na poprawę jakości komórek jajowych
Fot.: Fotolia.pl

Do uzyskania zdrowej ciąży niezbędne jest skoordynowanie szeregu procesów zachodzących w organizmie – zarówno kobiety, jak i mężczyzny. Jednym z czynników, które odpowiadają za sukces tego przedsięwzięcia, jest stan komórek jajowych. Czy istnieją sposoby, by poprawić ich jakość lub zapobiec przedwczesnej degeneracji?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Na jakość komórek jajowych ma wpływ wiele czynników. Do tych o szczególnie destrukcyjnym charakterze należą procesy starzenia organizmu związane z wiekiem i stylem życia. Wyzwalają one szereg zmian, które prowadzą do zaburzeń neuroendokrynnej funkcji jajnika. Zmniejszeniu liczby pęcherzyków jajnikowych towarzyszy znaczne obniżenie ich jakości, obejmujące m.in. nieprawidłowości w obrębie jądra komórkowego. Konsekwencją tego mogą być niepowodzenia w uzyskaniu ciąży, problemy z implantacją zarodka lub zahamowanie jego rozwoju.

Niestety, jak dotąd nie opracowano terapii zapobiegających degeneracji komórek jajowych. Istnieją jednak czynniki, które mogą nam pomóc spowolnić ten proces oraz wesprzeć dojrzewanie zdrowych, wysokiej jakości oocytów. Poznaj 5 z nich.

Zrezygnuj z używek: papierosów, alkoholu i… cukru

Nie każdy wie, że związki zawarte w dymie papierosowym mają szkodliwy wpływ nie tylko na płuca, ale również na kobiecy układ hormonalny i rozrodczy. Zgodnie z analizami naukowców, toksyczne składniki dymu (m.in. węglowodory aromatyczne) przenikają do wnętrza jajników, zapoczątkowując w nich procesy degeneracyjne. Ich konsekwencją jest nie tylko niższa jakość dojrzałych oocytów, ale również obniżenie rezerwy jajnikowej na skutek apoptozy pęcherzyków pierwotnych. Zagrożenie dotyczy nie tylko palaczek aktywnych, ale też biernych.

Podobnie na jakość komórek jajowych działają alkohol i inne używki (w tym cukier!). Badania potwierdzają, że nie tylko tworzą one niesprzyjające środowisko w macicy, ale także zmniejszają liczbę dojrzewających komórek jajowych i pogarszają ich parametry.

CZYTAJ TEŻ: Niepłodności nie widać [FILM]

Uzupełnij dietę kwasami omega-3, które wpływają na jakość komórek jajowych

Wielonienasycone kwasy tłuszczowe z grupy omega-3: eikozapentaenowy (EPA) i dokozaheksaenowy (DHA) są jednymi z ważniejszych substancji w organizmie człowieka. Regulują funkcjonowanie układu nerwowego, stabilizują ciśnienie tętnicze, działają przeciwzapalnie, a także wykazują korzystny wpływ na gospodarkę hormonalną.  Stanowią też istotne źródło energii w procesie dojrzewania komórek jajowych.

Aby nasze oocyty prawidłowo wzrastały i miały wysoką jakość, warto zadbać o to, by w diecie znalazły się źródła kwasów EPA i DHA: ryby, owoce morza i orzechy włoskie. Można też zdecydować się na specjalistyczny suplement diety, który zawiera te związki w bezpiecznych, rekomendowanych dawkach.

Pamiętaj o antyoksydantach i kwasie foliowym

Kwas foliowy (inaczej witamina B9 lub folacyna) reguluje wzrost i odbudowę komórek w ciele człowieka i na wiele sposobów przygotowuje organizm do ciąży. Pobudza procesy krwiotwórcze, usprawnia funkcjonowanie organizmu oraz działa pozytywnie na układ nerwowy i mózg. Ponadto m.in. redukuje podwyższony poziom homocysteiny, której wysokie stężenie w płynie pęcherzykowym zaburza­ inter­akcję między komórką jajową a plemnikiem, a także zapobiega uszkodzeniom cewy nerwowej u płodu. Nie każdy jednak wie, że prawidłowy poziom tego związku wykazuje też korzystny wpływ na liczbę dojrzewających komórek jajowych oraz ich jakość. Niedobory folacyny (która znajduje się m.in. w szpinaku i innych warzywach liściowych) mogą powodować zatrzymanie owulacji lub osłabienie komórek jajowych,

Z kolei antyoksydanty, m.in. witaminy C i E, umożliwiają neutralizację nadmiaru reaktywnych form tlenu (RFT), które zagrażają żywotności i jakości komórek jajowych. Doskonałe działanie antyoksydacyjne wykazują również katechiny pozyskiwane z wyciągu z zielonej herbaty.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Glutation – związek zdrowia

Uprawiaj jogę lub sport

Powinnyśmy wiedzieć, że czynnikiem wyzwalającym zaburzenie równowagi między reaktywnymi formami tlenu a ochronnym działaniem antyoksydacyjnym jest też przewlekły stres. Aby zoptymalizować rozwój naszych oocytów i zwiększyć swoje szanse na ciążę, warto zmienić tryb życia. Jeśli to niemożliwe, można skorzystać ze skutecznych metod obniżenia napięcia nerwowego: regularnego uprawniania sportu o umiarkowanym natężeniu lub jogi.

Ćwiczenia te poprawią krążenie i ogólne zdrowie oraz dotlenią organizm, co nie pozostanie bez wpływu na jakość komórek jajowych.

Zadbaj o koenzym Q10 – „paliwo” komórek jajowych

Koenzym Q10 to substancja będąca składnikiem mitochondrium, które stanowi źródło energii ludzkich komórek (także komórki jajowej). Gdy poziom koenzymu Q10 w organizmie spada poniżej normy, może dojść do zakłócenia funkcji wielu narządów i układów oraz zaburzenia regeneracji tkanek. Ten cenny związek dzięki swoim właściwościom pomaga chronić komórkę jajową przed zaburzeniami funkcjonalnymi (szczególnie u starszych kobiet) oraz sprzyja regulacji cyklu miesiączkowego.

Koenzym Q10 występuje m.in. w ciemnozielonych warzywach (jarmuż, szpinak), mięsie, rybach i orzechach. Nie zawsze jesteśmy w stanie dostarczyć go w rekomendowanej dawce dziennej (30 mg). Z pomocą przychodzą specjalistyczne suplementy diety, np. Profertil Female. Obecna w nim specjalna kombinacja składników odżywczych została opracowana z myślą o szczególnych potrzebach żywieniowych kobiet przygotowujących się do ciąży oraz tych, które spodziewają się dziecka.

Pamiętajmy jednak, że powyższe metody mogą być skuteczne tylko przy dłuższym, minimum 90-dniowym stosowaniu. Tyle bowiem trwa proces formowania się dojrzałych komórek jajowych.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Mikroelementy – makrodziałanie!

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.