fbpx
Przejdź do treści

Poczekasz zanim adoptujesz

Rodzicielstwo jest wyzwaniem dla każdego. Dla tych którzy marzyli, starali sie i dla tych którzy dostali niespodziewanie prezent od losu. To wyzwanie, do którego tak do końca nie można się przygotować, bo przecież nikt nie wie jak to jest być rodzicem tego konkretnego dziecka, zanim nim nie zostanie. A nawet gdy już nim jest, to i tak z każdego dnia uczy się nowych wyzwań związanych z tą rolą.

Adopcyjne rodzicielstwo ma na swoim starcie jeszcze dodatkowe wyzwanie. Na forach czy w komentarzach wpisy osób starających się o adopcję dziecka zawierają kilka charakterystycznych określeń. Jednym z nich jest czekanie. Czekamy na termin pierwszego spotkania
Czekamy na panie z ośrodka
Czekamy na TEN telefon
Czekamy na kwalifikację
Czekamy na szkolenie
Czekamy na rozprawę
Czekamy na dokumenty z USC
Nieustające czekanie… Decyzja o adopcji zostaje podjęta chcesz przejść do działania. Jedni robią to od ręki, a u innych samo dochodzenie do decyzji zajmuje już trochę czasu i przemyśleń. A jeszcze inni  poszukują informacji w internecie i bombardują fora komentarzami z wachlarzem pytań. Tu nie ma dobrej albo złej metody. Tak czy inaczej zawsze po decyzji para musi trafić do ośrodka adopcyjnego. Tak zaczyna się droga pełna czekania.

Czekamy na termin pierwszego spotkania. Bywa rożnie w rożnych ośrodkach  adopcyjnych, ale najczęściej kandydatów jest sporo i na swój termin trzeba poczekać od kilku dni do kilku tygodni. Jak trudne jest to oczekiwanie wiedzą Ci, którzy je zaliczyli, ileż pytań kłębi się w głowie, a czasem też na tych wspomnianych forach. Na pierwszym spotkaniu dowiadujecie się jak wygląda procedura przez która trzeba przejść, żeby adoptować dziecko.

Dostaje się też wykaz dokumentów, które będą niezbędne do złożenia w sądzie, gdy już dojdzie do rozprawy. Większość ośrodków adopcyjnych zbiera te dokumenty na początku uruchamiania procedury, aby upewnić się, że kandydaci nie zostaną zdyskwalifikowani na końcu z powodów formalnych. W zbieraniu dokumentów też czekania nie brakuje bo dobrze wiemy jak to jest umówić się na wizytę do lekarza czy zdobyć z USC odpis aktu ślubu, no cóż terminy jakie są wszyscy wiemy. Ale przychodzi kolej na spotkania pary z psychologami z ośrodka, no i bywa że pierwszy termin na uruchomienie tych cykli spotkań też nie jest z dnia na dzień ale trzeba kilku tygodni. Czekamy potem na wizytę w domu, czekamy na kwalifikacje, czekamy na start szkolenia, które w niewielu tylko ośrodkach ma z góry ustalony termin. W mniejszych miastach kandydaci często słyszą: „jak uzbiera się grupa”. Potem jeszcze jest czekanie na kwalifikację i przed kandydatami najważniejsze czekanie na telefon, że oto ich dziecko się odnalazło. To już właściwie ostatnia prosta w czekaniu. Pozostaje poczekać aż dziecko będzie z rodzicami w domu, odbędzie się rozprawa i uprawomocni postanowienie. Doczekaliście się, jesteście rodzicami. Jednak jeszcze nie, przecież trzeba poczekać na wydanie odpis aktu urodzenia i nadanie numeru pesel. Sporo tego czekania…

Chociaż w staraniach o dziecko jakąkolwiek drogą czekanie jest stałym elementem, to najbardziej charakterystycznym dla adopcji jest czekanie na dziecko, na telefon, że jest, na pierwsze z nim spotkanie. Jest tutaj trudność związana z całkowitą niepewnością kiedy to nastąpi. Chociaż czekający rodzice mogą być pewni, że nastąpi, to jednak wiadomo, że czasem jest to 6 miesięcy a czasem 4 lata. Tylko czekania. Jedni w tym czasie prowadzą spokojne życie, inni muszą podejmować szereg życiowych decyzji, o zmianie pracy, przeprowadzce, wzięciu kredytu czy chociażby o podróży w dalekie kraje. Życie nawet jeśli z zewnątrz wygląda normalnie i spokojnie, to takie nie jest, gdy w tle jest czekanie na prawdopodobnie najważniejszą w życiu informację. Życzę wszystkim jak najkrótszego czekania, i owocnego wykorzystania tego czasu dla siebie. Wkrótce napiszę więcej o tym, jak ułatwić oczekiwanie i sprawić, żeby było w nim dużo radości.

————————————————————————

Magdalena Modlibowska – szefowa działu Adopcja w magazynie Chcemy Być Rodzicami, aktywistka w środowisku adopcyjnym, autorka książki „Odczarować adopcję”, „Księga Adoptowanego Dziecka”, współautorka książki „Jak tu począć”, autorka wielu artykułów adopcyjnych, menadżer, coach zdrowia, prezes Fundacji „Po adopcji”, wiceprezes Stowarzyszenia „Dobrze Urodzeni”. Prywatnie mama trójki dzieci.  

Magdalena Modlibowska

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.