Przejdź do treści

Przede wszystkim wsparcie

po poronieniu

O tym jak przejść przez stratę dziecka rozmawiamy z Anną Stachulską, położną specjalizującą się w wspieraniu kobiet po stracie dziecka i poronieniach.

  1. Co położna może zaoferować kobiecie, która poroniła? (na wczesnym etapie ciąży lub straciła dziecko w czasie porodu)?

mgr Anna Stachulska, specjalista pielęgniarstwa rodzinnego, położona: Odpowiadając jednym słowem, można powiedzieć – położna oferuje kobiecie wsparcie.Co to jednak oznacza?
Jest wiele rodzajów wsparcia, którego może udzielić położna w sytuacji utraty dziecka.
  • Wsparcie emocjonalne

Przekazywanie emocji podtrzymujących poczucie bezpieczeństwa, uspokajających, które pozwalają na uwolnienie się od napięć i negatywnych uczuć, to okazywanie troski. Ma na celu opiekę. Ten rodzaj wsparcia jest zawsze oczekiwany, choć nie zawsze konieczny.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Udzielenie wsparcia emocjonalnego i okazanie współczucia przez położną  kobiecie po stracie, nie oznacza wiązania się emocjonalnego z pacjentką. Empatia nie jest równoznaczna z sympatią do danej osoby. To współodczuwanie z kimś. Oznacza zrozumienie, że jest jej smutno, że czuje strach i bezsilność. Nie chodzi też o to, by z pacjentką płakać, lecz może się to zdarzyć. Pacjentka widząc empatyczną postawę personelu, lepiej współpracuje i uwalnia się od negatywnych uczuć. Empatyczna postawa to także aktywne słuchanie pacjentki.
  • Wsparcie informacyjne (poznawcze)

Przekazywanie informacji ułatwiających zrozumienie trudnej sytuacji życiowej. Informacje zdrowotne i związane z podejmowanymi działaniami. Dzielenie się własnym doświadczeniem i grupy wsparcia.

Wszelkie informacje udzielane pacjentce po stracie dotyczące m.in. załatwiania spraw urzędowych i pochówku, powinny być dostarczone także w formie pisemnej, gdyż z uwagi na stan, w jakim się ona znajduje, wiele informacji może zostać zapomnianych. Także informacje o dalszym postępowaniu, terminach wizyt czy instytucjach i grupach wsparcia tez powinny mieć formę pisemną.
  • Wsparcie instrumentalne
Jest to rodzaj instruktażu, za pomocą którego przekazuje się wiedzę na temat sposobów postępowania, procedur. Kobiecie oczekującej na poród martwego dziecka, należy w sposób przystępny i obrazowy wyjaśnić, jakim badaniom i procedurom zostanie poddana w celu wywołania akcji skurczowej, czego może się spodziewać i czego oczekiwać. Co będzie się działo po porodzie i jak będzie mogła pożegnać się z dzieckiem.
  • Wsparcie rzeczowe (materialne)

To pomoc rzeczowa i finansowa oraz osobiste działania na rzecz osoby potrzebującej. Może to być przekazanie środków do życia, dożywianie, udzielenie schronienia, zaopatrzenie w leki.

Wobec pacjentki po stracie, szczególnie tej w trudnej sytuacji, także rodzinnej i finansowej, pojawiają się spontaniczne reakcje wsparcia, od innych pacjentek czy personelu, w postaci zakupu środków higieny, opatrunkowych czy żywności.
  • Wsparcie duchowe
Potrzebne w sytuacjach kryzysu egzystencjonalnego, w sytuacjach terminalnych, gdzie dominuje cierpienie i lęk przed śmiercią. Możliwość skorzystania ze wsparcia duchownego, zgodnie z wyznaniem, jest bardzo cenne. Położna może zapewnić kontakt    z duchownym określonego wyznania.
  • Wsparcie psychologiczne to działania psychologa, ukierunkowane na poprawę funkcji psychicznych, emocjonalnych, społecznych oraz reakcji i zachowań pacjentki. Psycholog ma za zadanie pomoc kobiecie obniżyć poziom napięcia, wesprzeć ją w nagłej i nieznanej dotąd sytuacji.
Działanie psychologów w przypadku kontaktu z kobietą po stracie dziecka ma charakter interwencji kryzysowej, ponieważ działania muszą być podejmowane natychmiast, gdy do kobiety dociera niepomyślna informacja i pojawiają się jej skutki.
Jeżeli w szpitalu jest zatrudniony psycholog to położna oczywiście zapewnia z nim kontakt.
  1. Na jaką opiekę w szpitalu może liczyć kobieta, która straciła dziecko?

Pielęgnowanie kobiety po stracie dziecka stanowi szczególne wyzwanie. Na pierwszym etapie sprawowania opieki położna może pomóc w wyborze miejsca pobytu po porodzie, jeśli jest to możliwe w danym szpitalu. Sugeruje się oddział ginekologiczny, gdzie kobieta nie będzie miała kontaktu z innymi matkami i noworodkami, co mogłoby potęgować rozpacz. Jednak nie wszystkie kobiety chcą przebywać w osobnym pokoju. Zawsze działania te powinny być prowadzone taktownie. Bez względu jednak na to, gdzie zostanie umieszczona kobieta, jej rodzina i przyjaciele muszą mieć możliwość odwiedzin i sprawowania opieki. Kobiecie należy poświęcić więcej czasu, kontrolować stan ogólny, położniczy i psychiczny ze szczególnym zwróceniem uwagi na przebieg procesu żałoby i objawy zaburzeń psychicznych. W przypadku wystąpienia: zaburzeń snu, niepokoju, uczucia bezradności, niechęci do przyjmowania pokarmów, zerwania kontaktu z rodziną, urojeń, omamów i myśli samobójczych, konieczna jest pomoc psychologa.

Matki, które straciły dziecko, mogą być zaskoczone i zaniepokojone wystąpieniem laktacji. Położna powinna wcześniej powiadomić je o takiej możliwości oraz zadbać o jej zahamowanie. Należy przygotować kobietę i jej rodzinę do samoobserwacji i pielęgnacji po porodzie. Nie jest dobrą formą pomocy stosowanie jedynie środków uspokajających, gdyż kobiety bardziej potrzebują wysłuchania ich, dostępności personelu oraz rzetelnych informacji. Dlatego należy dostosować opiekę do indywidualnych potrzeb i oczekiwań. Przekazać wskazówki dotyczące wystąpienia objawów ewentualnych powikłań, powrotu miesiączki, podjęcia współżycia, wizyt kontrolnych i uzyskania wyników badań histopatologicznego czy sekcji. Ponieważ nie zaleca się kolejnej ciąży w okresie trwania żałoby, co niesie ze sobą negatywne skutki psychologiczne, należy przed wypisem omówić     z pacjentką sposoby antykoncepcji.
  1. Od czego zależy długość pobytu w szpitalu kobiety po poronieniu?

Czas pobytu w szpitalu zależy od wieku ciąży, rodzaju i przebiegu porodu oraz stanu ogólnego, położniczego i psychicznego kobiety. Termin wypisu może zależeć także od decyzji pacjentki, jednak trzeba wziąć pod uwagę możliwości opieki i wsparcia emocjonalnego kobiety w domu. Należy zapewnić jej pomoc położnej środowiskowej oraz zachęcić do uczestnictwa w spotkaniach grup wsparcia. Idealnym rozwiązaniem byłaby ciągłość opieki zespołu położniczego, zwłaszcza położnej.

Cały wywiad do przeczytania w najnowszym numerze magazynu Chcemy Być Rodzicami (do kupienia tutaj…)

————————————————–

mgr Anna Stachulska, specjalistka pielęgniarstwa rodzinnego, położna od 1991 r. W pracy zawodowej swoje zainteresowania koncentruje wokół przyjmowania porodów w pozycjach wertykalnych i porodów w wodzie oraz wspierania kobiet w trudnych obliczach macierzyństwa. Położna koordynująca bloku porodowego i operacyjnego ginekologii w SP Centralnym Szpitalu Klinicznym Śląskiego Uniwersytetu Medycznego im. Prof. Kornela Gibińskiego w Katowicach-Ligocie. Od kilkunastu lat bierze udział w pracach Zespołu ds. Położnych przy OIPiP w Katowicach. Członkini Polskiego Towarzystwa Położnych oraz Stowarzyszenia Niezależna Inicjatywa Rodziców i Położnych „Dobrze Urodzeni”. Przyjaciel Fundacji „By dalej iść” tworzącej grupy wsparcia dla rodziców po stracie dziecka.

Magda Dubrawska

dziennikarka Chcemy Być Rodzicami, doktorantka socjologii.

Progesteron w leczeniu poronień nawracających. Poznaj wyniki badań nad skutecznością terapii

progesteron w leczeniu poronień nawracających
fot. Fotolia

Czy leczenie progesteronem jest skuteczną kuracją dla kobiet z nawracającymi poronieniami? Naukowcy wciąż badają tę kwestię. Do jakich wniosków do tej pory doszli?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Poronienia nawracające to strata trzech lub więcej następujących po sobie ciąż. Zjawisko to dotyczy 1% ciąż. Wśród przyczyn poronień nawracających wymienia się:

  • przyczyny idiopatyczne
  • przyczyny genetyczne i chromosomalne
  • przyczyny hormonalne
  • nieprawidłowości szyjki lub macicy
  • infekcje
  • trombofilię, zaburzenia krzepnięcia krwi

Zobacz także: Poronienia nawracające – co jest ich przyczyną?

Progesteron w leczeniu poronień nawracających

Bardzo często nawet po przeprowadzeniu szczegółowej diagnostyki nie udaje się wskazać powodu strat ciąż. Od dziesięcioleci lekarze uważają rolę progesteronu za kluczową w utrzymaniu wczesnej ciąży, co stanowiło do tej pory argument przemawiający za koniecznością jego stosowania w leczeniu nawracających poronień. Uważa się, że ma wyraźny wpływ na błonę śluzową macicy, wywiera relaksujący wpływ na mięsień macicy i moduluje odpowiedź immunologiczną u matki.

Skuteczności terapii progesteronem u kobiet z poronieniami nawracającymi przyjrzeli się bliżej naukowcy z Wielkiej Brytanii. Wnioski badania zatytułowanego „A Randomized Trial of Progesterone in Women with Recurrent Misciarriages” zostały opublikowane w „New England Journal of Medicine”. Celem badania było sprawdzenie, czy podawanie progesteronu w I trymestrze ciąży w grupie pacjentek, u których występowały poronienia powracające, zwiększa odsetek urodzeń żywych dzieci.

W badaniu wzięło udział 836 kobiet w wieku od 18 do 39 lat, które zaszły w ciążę naturalnie w ciągu roku i które przeszły co najmniej cztery poronienia o nieustalonej przyczynie.

Pacjentki podzielono na dwie grupy. W pierwszej kobietom podawano dopochwowo mikronizowany progesteron w dawce 400 mg dwa razy na dobę. W grupie kontrolnej panie otrzymywały placebo. Zarówno progesteron jak i placebo podawano od momentu uzyskania dodatniego wyniku testu ciążowego (ale nie później niż od 6 tygodnia ciąży) aż do 12 tygodnia ciąży.

Jak się okazało, u kobiet, u których występowały poronienia nawracające o nieustalonej przyczynie, stosowanie progesteronu w I trymestrze ciąży nie zwiększyło, w porównaniu do placebo, szansy na urodzenie żywego dziecka po 24 tygodniu ciąży.

Zobacz także: Strata po stracie – poronienia nawracające jako doświadczenie traumy

Niejednoznaczne wnioski

Do innych wniosków doszli jednak naukowcy z Yale School of Medicine we współpracy z naukowcami z University of Illinois. Eksperci również zbadali wpływ progesteronu na utrzymanie ciąży u kobiet, które co najmniej dwukrotnie poroniły przed 10. tygodniem ciąży z niewyjaśnionych przyczyn.

U pacjentek przeprowadzono testy oceniające zdolność endometrium do utrzymania zagnieżdżonego zarodka. Markerem wskaźnikowym było białko cyklina nCyclinE, którego podwyższony poziom wskazuje na wyższe ryzyko utraty ciąży.

Kobietom z podwyższonym poziomem wspomnianego białka podawano od 4 dnia fazy lutealnej co 12 godzin dopochwowo progesteron w dawce 100-200 mg.

Okazało się, że po podaniu hormonu znacząco spadła liczba poronień, a 69 proc. kobiet otrzymujących progesteron w grupie pań z podwyższonym nCyclinE przekroczyło z pozytywnym efektem 10 tydzień ciąży. Przed leczeniem liczba ta wynosiła 6 proc.

Leczenie progesteronem w przypadku poronień jest niezwykle powszechnie, jednak na wyniki badań w zakresie skuteczności tej terapii trzeba było długo czekać. Zapewne należy wykonać jeszcze wiele testów, aby ostatecznie rozstrzygnąć kwestię o skuteczności tego sposobu leczenia.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: FIGO, Medycyna Praktyczna Dla Lekarzy, poronienia-nawracajace.ump.edu.pl, Meavita

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

„Krąg Opowieści o Stracie”. Terapeutyczna rozmowa dla kobiet po stracie

Kobiety okazują sobie wsparcie w trudnej sytuacji /Ilustracja do tekstu: redukcja stresu w niepłodności zwiększa szanse na ciążę /Krąg Opowieści o Stracie
Fot.: Ben White /Unsplash.com

Poronienie, przedwczesne zakończenie ciąży, śmierć dziecka wkrótce po porodzie… Tych dramatycznych i rozdzierających serce przeżyć doświadcza wiele kobiet – a mimo to wciąż nierzadko zdane są na samotność. Lekarze, społeczeństwo, a nawet bliscy nierzadko umniejszają ich ból, wzmacniając tym samym cierpienie i poczucie izolacji społecznej. Aby wesprzeć kobiety w tych trudnych chwilach i dać przestrzeń im do intymnego, otwartego przeżywania straty, 15 października, w Dniu Dziecka Utraconego, w 12 miastach Polski odbędą się kameralne spotkania „Kręgu Opowieści o Stracie”.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Spotkania „Kręgu Opowieści o Stracie” adresowane są do kobiet, których macierzyństwo zakończyło się w dramatycznych okolicznościach. W bezpiecznej przestrzeni i przyjaznej atmosferze, bez krytyki i „dobrych rad”, będą mogły podzielić się swoją trudną historią i poznać inne osoby, które zmuszone były zmierzyć się z podobnymi doświadczeniami.

CZYTAJ TEŻ: Poronienie – najgorszy dzień mojego życia. Wasze historie

„Krąg Opowieści o Stracie”: szczera rozmowa, która pomaga poradzić sobie z traumą

W każdym mieście spotkania „Kręgu Opowieści o Stracie” moderować będą doule, psychoterapeutki i trenerki.

– To ważne, żeby ktoś wysłuchał, dlatego chcemy stworzyć wam bezpieczną przestrzeń do tego, aby opowiedzieć o żalu, smutku i krzywdzie – podkreślają organizatorki.

Myślą przewodnią spotkania „Kręgu Opowieści o Stracie” są piękne i symboliczne słowa Rachel Naomi Remen, autorki książek, nauczycielki medycyny alternatywnej i wykładowczyni Uniwersytetu Kalifornijskiego:

„Przypuszczam, że słuchanie to najbardziej podstawowy i najsilniejszy sposób kontaktu z drugą osobą. Zwyczajne słuchanie. Bardzo możliwe, że największą rzeczą, którą możemy dać sobie nawzajem, jest uważność. Szczególnie, gdy płynie prosto z serca. Kiedy ktoś mówi, nie trzeba robić nic więcej, tylko go przyjąć. Po prostu zrobić mu przestrzeń w sobie. Słuchać co mówi. Z troską i uwagą”.

„Krąg Opowieści o Stracie”: spotkania w 12 miastach

Szczegółowe informacje o wydarzeniach w 12 miastach (w Warszawie, Bydgoszczy, Opolu, Siedlcach, Olsztynie, Swarzędzu, Łodzi, Poznaniu, Pszczynie, Gliwicach, Krakowie i Lublinie) można znaleźć tutaj. Spotkania odbędą się w godzinach popołudniowych lub wieczornych.

Wstęp jest bezpłatny. Ze względów organizacyjnych inicjatorki „Kręgu Opowieści o Stracie” proszą o wcześniejsze zgłoszenie: mailem lub poprzez wiadomość na Facebooku.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Strata po stracie… Poronienia nawracające jako doświadczenie traumy

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Michelle Obama o poronieniu, in vitro i niepłodności. Poruszające wyznanie pierwszej damy

Michelle Obama - zdjecie z okładki książki "Becoming". Ilustracja do tekstu: Michelle Obama o poronieniu i in vitro
mat. promujące książkę "Becoming"

Okazuje się, że nawet dwie najbardziej przebojowe i energiczne osoby, z głęboką miłością i solidnym etosem pracy, mogą mieć problemy z poczęciem dziecka pisze szczerze Michelle Obama, była pierwsza dama USA, w swojej biografii „Becoming”. Choć od lat aktywnie wspiera prawa reprodukcyjne kobiet, dopiero teraz zdecydowała się podzielić najbardziej prywatną, głęboko skrywaną sferą swojego życia. Michelle Obama o poronieniu, in vitro i niepłodności.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W ekskluzywnym wywiadzie dla stacji ABC News, promującym autobiografię „Becoming” [z ang.: „Stając się”], Michelle Obama opowiedziała o nieznanych dotąd faktach ze swojej przeszłości oraz o blaskach i cieniach rodzinnego życia. W szczerej rozmowie z dziennikarką Robin Roberts była pierwsza dama USA wyjawiła, że macierzyństwo nie przyszło jej łatwo.

Michelle Obama o poronieniu, in vitro i niepłodności

Zanim na świecie pojawiła się pierwsza jej córka, Malia, prezydencka para przez długi czas bez skutku starała się o dziecko. Po długich miesiącach powtarzania testów ciążowych Michelle, wówczas 34-letnia, ujrzała w końcu wyczekane dwie kreski. Ale radość nie trwała długo; wkrótce przyszedł bowiem kolejny cios – poronienie. Tym potężniejszy, że doświadczamy w milczeniu i skrytości – strata ciąży nie była bowiem (i wciąż nie jest) tematem poruszanym publicznie.

Czułam się zagubiona, samotna; czułam, że zawiodłam. Nie wiedziałam wtedy, jak częste są poronienia, ponieważ nie mówimy o nich głośno – opowiedziała o doświadczeniu sprzed 20 lat. – Pogrążamy się w bólu, czując, że jesteśmy w pewnym sensie popsute. Właśnie dlatego tak ważne jest, by rozmawiać z młodymi matkami, że poronienia się zdarzają, a zegar biologiczny naprawdę tyka – mówiła Obama.

Z udostępnionych fragmentów autobiografii „Becoming”, której wczesną kopię otrzymała agencja prasowa Associated Press, wynika, że w obliczu powtarzających się niepowodzeń Michelle i Barack Obamowie zdecydowali się na leczenie w specjalistycznej klinice. Rozwiązaniem, które zarekomendowali im specjaliści, okazała się procedura in vitro. To właśnie dzięki niej przyszły na świat córki Obamów: Malia i Sasha.

Z książki dowiadujemy się także o cierpieniu i samotności, z którą musiała zmierzyć się Michelle Obama podczas przygotowań do in vitro. Jej mąż, sprawujący wówczas ważne funkcje państwowe, nie mógł towarzyszyć jej w przeważającej części procedury,

pozostawiając [ją] w dużej mierze samą w okresie manipulowania systemem reprodukcyjnym na rzecz jego szczytowej efektywności” pisze.

„Becoming”. Historia według własnego scenariusza

Tak odważne i głębokie wyznanie tylko pozornie odbiega od tego, do czego przyzwyczaiła nas Michelle Obama.

Pierwsza dama, choć ciepła, serdeczna i otwarta na drugiego człowieka, zawsze chroniła prywatność swoją i swojej rodziny. W mediach społecznościowych i wywiadach skrupulatnie dobiera słowa – znając ich siłę, wartość i znaczenie. Dzięki temu, mimo ogromnej popularności, do dziś nie utraciła kontroli nad historią, którą opowiada jej życie. I właśnie taki przekaz kieruje dziś do czytelników swojej książki.

– Wasza opowieść to coś, co należy i będzie należało tylko do was. To coś, co powinniście mieć na własność – pisze w zapowiedzi książki.

Autobiografia Michelle Obamy „Becoming” ukaże się na amerykańskim rynku księgarskim 13 listopada br. Choć nie jest jeszcze fizycznie dostępna dla czytelników, w przedsprzedaży na Amazon.com zdążyła już wspiąć się na szczytowe pozycje bestsellerów. Książka zostanie przetłumaczona na 45 języków, w tym polski.

Źródło: BBC, ABC News

POLECAMY RÓWNIEŻ:

Młoda artystka o poronieniu. 22-letnia Halsey: Chciałam być mamą bardziej niż gwiazdą pop

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Palenie przyszłego ojca ma wpływ na rozwój ciąży. Naukowcy odkryli alarmujące powiązania

Mężczyzna zaciągający się papierosem. Ilustracja do tekstu: Palenie mężczyzny a poronienie
Fot.: Unsplash.com

Chociaż od dawna wiemy, że styl życia przyszłej mamy istotnie wpływa na rozwój ciąży, okazuje się, że równie istotne mogą być wybory dokonywane przez jej partnera. Z analiz naukowców wynika, że nałóg palenia u mężczyzn może – pośrednio lub bezpośrednio – przyczyniać się do zwiększenia ryzyka poronienia.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Palenie mężczyzny a poronienie: jakie jest ryzyko?

Jak donosi „American Journal of Epidemiology”, chińscy naukowcy, w oparciu o szczegółowe dane dotyczące 5,8 mln ciąż (pozyskane od niepalących Chinek w wieku 18-49 lat oraz ich partnerów), dokonali alarmujących odkryć.

Okazało się m.in, że kobiety, których partner palił podczas pierwszych kilku miesięcy ciąży, były o 17% bardziej narażone na poronienie niż te z pań, których wybrankowie byli niepalący. Gdy przyszły ojciec unikał palenia papierosów, wskaźnik poronień wynosił niespełna 2,4%; gdy palił, wskaźnik ten wzrastał do niemal 3%.

Z analiz badaczy wynika również, że ciężarne, których partnerzy rzucili palenie w okresie poprzedzającym poczęcie, miały o 18% mniejsze ryzyko poronienia niż kobiety, których partnerzy nie zrezygnowali z palenia. W pierwszej z tych grup wskaźnik poronień wynosił niespełna 2,8%, w drugiej zaś – 3,35%.

Palenie mężczyzny a poronienie. Nałogi ojca mają wpływ na rozwój ciąży

Z badań jasno wynika, że panowie, którzy starają się o dziecko, powinni zadbać o zdrowy styl życia i kontrolę nałogów.

– Bardzo ważne jest, aby spróbować zadbać o wszystkie czynniki, które mogą mieć wpływ na zdrowie płodu. Dotychczas wiele uwagi poświęcono stanowi zdrowia matki; nowe badania podkreślają, że na rozwój ciąży wpływają też otaczające ją środowisko i styl życia ojca w okresie ciąży – skomentował chińskie analizy dr Zev Williams, kierownik oddziału endokrynologicznego w Columbia University Medical Center w Nowym Jorku.

CZYTAJ TEŻ: Wystarczą dwa miesiące, aby zaburzyć męską płodność. Prowadzi do tego konkretny styl życia

Palenie mężczyzny a poronienie. Potrzebne dalsze badania

Autorzy badań zaznaczają jednocześnie, że choć zidentyfikowano związek między paleniem mężczyzny a poronieniem, badanie nie dowodzi jeszcze, że jedno powoduje drugie. Aby wykryć dokładne mechanizmy, które zachodzą w organizmie kobiety i płodu pod wpływem palenia tytoniu przez jej partnera, konieczne są dalsze analizy.

Badacze są zdania, że powiązania pomiędzy paleniem mężczyzny a poronieniem mogą być dwojakie. Po pierwsze, palący partner może narażać kobietę i płód na dym papierosowy. Chodzi tu zarówno o bierne palenie, jak i wdychanie szkodliwych osadów dymnych, które osiadły na ubraniach, meblach czy dywanach. Po drugie, palenie tytoniu może wpływać na plemniki mężczyzny, powodując w nich patologiczne zmiany – te zaś są nie bez znaczenia dla rozwoju zarodka.

Drugą z tych hipotez zdają się potwierdzać inne badania, które przeprowadzono w 2017 roku. Wynika z nich, że palenie tytoniu jest – obok stresu i otyłości – jednym z głównych czynników odpowiedzialnych za postępujące obniżenie męskiej płodności.

Więcej na temat szkodliwego wpływu palenia na męską płodność przeczytasz m.in. TUTAJ.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Przemoc seksualna może istotnie zwiększać ryzyko niepłodności. Niepokojące wnioski z nowych badań

Źródło: Reuters.com

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.