Przejdź do treści

Po poronieniach, których nie jest w stanie policzyć, przytuliła swoją córeczkę – ważyła 411 g!

Poronienia i wcześniak
fot.pixabay.com

Amanda Dourdounis i jej mąż Angelo, mieszkańcy Melbourne, z wielkim przerażeniem i ogromnym lękiem, 16 grudnia 2019 r. przywitali na świecie swoją córeczkę Amalię, która urodziła się 16 tygodni przed planowanym terminem. Ich droga do posiadania upragnionego potomstwa z całą pewnością nie była usłana różami. Jednak mimo wielu poronień, cierpieniu i bólu – nie poddali się.

Dzielnie walcząca Amalia, ważąca zaledwie 411 g, mieszcząca się na jednej dłoni, przyszła na świat 16 tygodni przed terminem porodu. Dziewczynka nie potrafiła samodzielnie oddychać, od razu po porodzie trafiła do inkubatora, jednak mimo trudności nie poddała się. Po upływie dziewięciu jakże długich i przepełnionych niepewnością dni, w Boże Narodzenie, lekarze po raz pierwszy pozwolili szczęśliwym, ale wciąż pełnym obaw rodzicom, wziąć córeczkę na ręce. Tego wyjątkowego momentu na pewno nie zapomną do końca życia.

Nieustanna walka

Zanim małżeństwo zdecydowało się na zapłodnienie pozaustrojowe in vitro, trzy razy podeszło do inseminacji wewnątrzmacicznej – druga z nich zakończyła się ciążą. Niestety, serce Amandy i Angelo pękło na milion kawałków, kiedy ich córka Anastasia, w 24 tygodniu ciąży, odeszła… Bólu i cierpienia, jakie towarzyszyły im po niezliczonej ilości poronień i stracie dziecka, nie da opisać się słowami. 

Najprawdopodobniej za nieustanne niepowodzenia odpowiedzialny był zespół antyfosfolipidowy, z którym zmagała się Amanda. Stan ten narażał ją na duże ryzyko rozwoju zakrzepów krwi i mógł uniemożliwiać zagnieżdżanie się zarodków w macicy.

Wyczekiwany cud

Jednak pomimo wielu niepowodzeń, cierpienia i mnóstwa wylanych łez, Amanda ponownie zaszła w ciążę.  

„Byliśmy szczęśliwi, ale, jak można sobie wyobrazić, towarzyszył nam niepokój” – powiedział Dourdounis, którego słowa cytuje dailymail.

Podczas ciąży Amanda przyjmowała leki zapobiegające powstawaniu zakrzepów, które doprowadziły do problemów z łożyskiem. Kiedy w 24 tygodniu ciąży pojawiły się poważne komplikacje, lekarz zadecydował o przeprowadzeniu cesarskiego cięcia. I właśnie wtedy na świecie pojawiła się Amalia, u której po 48 godzinach od narodzin pojawiło się krwawienie w płucach.

 „Czuliśmy, że zbliża się koniec tego rozdziału. Amalia była bardzo chora” – powiedział Dourdounis.

Jednak dziewczynka okazała się prawdziwą wojowniczką! Stał się cud, maleństwo przeżyło, a po dziewięciu niezwykle bolesnych i przepełnionych strachem dniach, lekarze pozwolili rodzicom wziąć ich jakże dzielną córeczkę na ręce. Amanda była w siódmym niebie, tego, co czuła w tym niezwykłym momencie, nie da się opisać słowami.  

Walka pomimo wszystko

Rodzina i przyjaciele nieustannie wspierali parę w tym jakże trudnym, a zarazem wyjątkowym okresie ich życia. Chcąc pomóc im jeszcze bardziej, zaczęli zbierać fundusze, które chociaż w pewnym stopniu pokryją koszty leczenia dziewczynki. Na stronie internetowej zbiórki pojawił się w styczniu wpis rodziców dziewczynki – Amalia miała wtedy 6 tygodni. Amanda i Angelo podkreślali w nim, że rozwój ich córeczki jest wielką niewiadomą, ale dzielnie walczą. Nie wiemy, jak historia potoczyła się dalej, ale mamy nadzieję, że życie całej trójki okaże się prawdziwym happy endem!

Amalia, dziewczynka która w dniu narodzin ważyła zaledwie 411 g, jest przykładem prawdziwej bohaterki. Kolejną wojowniczką, która w dniu narodzin ważyła jeszcze – niecałe 400 g jest Kallie. Jej historię możecie przeczytać TUTAJ.

Źródło: dailymail

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Klaudia Kierzkowska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, miłośniczka podróży, teatru i włoskiej kuchni.