Przejdź do treści

Pech polskiego in vitro

Polskie in vitro ma pecha. Przez wiele lat stosowania w Polsce metoda nie była objęta żadnymi prawnymi regulacjami. Pacjenci leczący niepłodność, nie mieli właściwie żadnych praw gwarantowanych przepisami, a jednocześnie kliniki pozostawały bez nadzoru i kontroli.

Z jednej strony w zakresie in vitro można było zrobić wszystko, na co lekarze i pary byli gotowi, a z drugiej brak ochrony pacjentów budził niepokój i możliwość ewentualnych nadużyć. Ta bezprecedensowa sytuacja nie umknęła uwadze międzynarodowych specjalistów. Unia Europejska, dostrzegając wyjątkowość tematu, nakazała krajom członkowskim wprowadzenie odpowiednich przepisów, regulujących leczenie metodą in vitro na poziomie ustawowym danego państwa. Dyrektywa nie ingerowała w rozwiązania, jakie państwo zechce przyjąć w regulacjach, łącznie z zakazem procedury.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Niestety, przez blisko 10 lat żaden z polskich dygnitarzy nie zajął się unijną dyrektywą. Nie zajął się nią nawet PiS, który za pierwszych swoich rządów w ogóle nie podjął tematu. Wtedy in vitro nie było na sztandarach. Dziś PiS krzyczy najgłośniej.

Dyrektywą nie zajęła się również PO, partia która rządziła przez dwie kadencje. Gdy pytania o realizację obietnic wyborczych stały się już zbyt natarczywe, wprowadzono program refundacji in vitro, ale wyłącznie jako program ministerialny. In vitro, choć było finansowane, nie znalazło umocowania w przepisach prawnych. O regulacje ustawowe w Polsce upomniał się Europejski Trybunał Sprawiedliwości, ponieważ minęło aż 6 lat od terminu wyznaczonego przez UE na wprowadzenie stosownej ustawy. 

Strach Platformy przed Kościołem, mimo unijnych sankcji, wciąż hamował prace nad ustawą. Dopiero widmo przegranych wyborów odwróciło sytuację. Obawa przed utratą władzy sprawiła, że zaledwie rok temu w czerwcu Sejm przyjął ustawę o leczeniu niepłodności, regulująca kwestie leczenia metodą in vitro. Niestety, stało się to tuż przed końcem kadencji i tuż przed rozpoczęciem kampanii wyborczej do Parlamentu.

Uchwalenie nowego prawa, w politycznie gorącym okresie, uczyniło z in vitro kartę przetargową, PiS obiecał wycofanie refundacji in vitro. Dotrzymali słowa. Dziś kończy się finansowanie tej procedury.

Zła passa in vitro trwa. Temat, choć niezwykle aktualny i ważny, to zepchnięty na margines. Wraz z ostatnim dniem refundacji, na francuskim stadionie reprezentacja Polski zmierzy się z Portugalią o awans do półfinału Euro2016. Takiego niusa w głównych mediach nic nie przebije. Więc i informacja o końcu refundacji nie ma szans. 
To nie jest pech in vitro, to pech wszystkich par, które starają się o dziecko, a dla których in vitro jest jedyną realną szansą na spełnienie marzeń. Żyją w kraju, w którym politycy bardziej boją się kościoła niż wyborców, a media piszą o tym, co kolorowe, a nie o tym, co ważne.

———————————————-
Jolanta Drzewakowska – redaktor naczelna Chcemy Być Rodzicami, jedynego pisma poradnikowego dla osób starających się o dziecko. Z wykształcenia prawnik i coach. Matka dwójki dzieci.

Jolanta Drzewakowska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Czynniki, które wpływają na skuteczność in vitro. Opowiadają eksperci

Nowoczesny sprzęt, doświadczenie personelu, a może indywidualne podejście do pacjentów? Które czynniki wpływają na powodzenie procedury in vitro? O najważniejszych aspektach definiujących sukces metod wspomaganego rozrodu mówią eksperci Centrum Płodności FertiMedica.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

– Dla mnie najważniejszym czynnikiem wpływającym na jakość i na zapłodnienie pozaustrojowe jest personel – mówi Dorota Kaczmarek, kierownik pracowni rozrodu wspomaganego w Centrum Płodności FertiMedica i starszy embriolog ESHRE.

Na personel w laboratorium wspomaganego rozrodu składają embriolodzy i seminolodzy. – To jest nieoceniony majątek i od nich zależy cała praca. Oni są najważniejsi. Ich kompetencja, zaangażowanie, dbałość o szczegóły to jedna strona. Druga, bardzo ważna strona, to praca w zespole – dodaje ekspertka.

Zobacz także: Wysoka skuteczność zabiegów in vitro – od czego zależy?

Skuteczność in vitro a sprzęt

Kolejnym ważnym czynnikiem decydującym o sukcesie in vitro jest jakość i wydajność sprzętu dostępnego w klinice leczenia niepłodności. – Moim zdaniem powinien to być sprzęt najwyższej jakości, ponieważ gwarantuje sukcesy – mówi Dorota Kaczmarek.

Ważna jest też jakość powietrza w laboratorium wspomaganego rozrodu. – Gamety i zarodki nie są chronione, tak jak w swoim środowisku naturalnym, na przykład przez czynniki immunologiczne, przez komórki nabłonkowe, czy przez narządy. Tutaj, w laboratorium są bardziej narażone na stres – zauważa ekspertka.

Dlatego tak ważna jest jakość powietrza wewnątrz kliniki. – U nas w klinice mamy zamontowany specjalny system do oczyszczania powietrza, z bardzo wysokiej klasy filtrami. Mamy gwarancję, że powietrze jest czyste, pozbawione związków lotnych i cząstek, które mogą negatywnie wpływać na zarodki – dodaje embriolog.

Zobacz także: „Wyjątkowe podejście, wyjątkowa atmosfera” – pacjenci o klinice FertiMedica

Doświadczenie i indywidualne podejście do pacjentów

O skuteczności in vitro decyduje również kontrola jakości i przestrzeganie procedur.
– W naszym ośrodku nie tylko lekarz zna historię leczenia pacjenta, ale również my, embriolodzy, zapoznajemy się z dokumentacją medyczną pacjentów i wspólnie z lekarzem prowadzącym omawiamy każdy przypadek indywidualnie w celu dobrania najlepszej możliwej metody terapeutycznej – mówi Adam Abramik, v-ce kierownik pracowni rozrodu wspomaganego w Centrum Płodności FertiMedica i starszy embriolog ESHRE.

Jest to element tzw. terapii skrojonej na miarę, co oznacza odejście od schematycznego sposobu postępowania z pacjentami na rzecz indywidualnego podejścia do każdej pary. – Jest to jeden z najważniejszych czynników determinujących powodzenie leczenia metodami wspomaganego rozrodu – uważa embriolog.

Bardzo ważny jest również szczegółowy wywiad z pacjentem i badanie przedmiotowe. Mogą wskazać szkodliwe czynniki związane np. ze stylem życia.

Zobacz także: Empatia i zrozumienie potrzeb pary – to nasze priorytety w leczeniu

Parametry płodności pod lupą

– Bardzo ważnym aspektem klinicznym wpływającym na powodzenie leczenia jest kontrolowana hiperstymulacja jajników – podkreśla Adam Abramik. – Protokół stymulacji, rodzaj leków i dawki dobierane są przez lekarza indywidualnie dla każdej pacjentki na podstawie wyniku badania AMH i AFC, wieku i masy ciała oraz ewentualnych chorób towarzyszących niepłodności – dodaje embriolog.

Obecnie na podstawie tych właśnie parametrów lekarz jest w stanie oszacować odpowiedź jajników na stymulację. Wiek, rezerwa jajnikowa i jakość komórek jajowych u kobiety oraz jakość nasienia i stopień fragmentacji chromatyny plemnikowej to najlepiej poznane parametry pozwalające na oszacowanie szansy na powodzenie in vitro.

– Decyzja dotycząca wyboru kliniki i rozpoczęcia leczenia ma w sobie element niepewności. Pacjenci powinni pamiętać, że jest wiele rzeczy, które personel kliniki może zrobić, aby przyczynić się do powodzenia leczenia, zwracając szczególną uwagę na każdy czynnik, który pozostaje pod ich kontrolą – zaznacza Adam Abramik.

http://e.chbr.pl/

Logo FertiMedica

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Transfer zarodków z rządowego programu in vitro: płatny czy nie?

Para u lekarza /Ilustracja do tekstu: Nie tylko ginekolog. 7 specjalistów od niepłodności /Transfer zarodków z rządowego programu in vitro: płatny czy nie?
Fot.: Fotolia.pl

W lipcu 2016 roku wygaszono rządowy program dofinansowania in vitro.  Tymczasem wiele par, które skorzystały ze wsparcia, wciąż ma zamrożone zarodki powstałe w ramach tej procedury. Czy dziś, ponad dwa lata po zakończeniu programu, wciąż mogą liczyć na bezpłatny transfer zarodków? W związku z licznymi zapytaniami naszych czytelniczek i rozbieżnymi informacjami, które pojawiają się na ten temat, postanowiliśmy zapytać o tę kwestię ekspertów.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zgodnie z szacunkami, w wyniku rządowego programu leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego, który realizowany był w latach 2013–2016, w Polsce urodziło się już ok. 9 tys. dzieci. Wiele uczestniczących w programie par wciąż przechowuje w banku zamrożone zarodki, które dopiero planuje wykorzystać. W 2016 roku, gdy program wygasł, eksperci zapewniali, że transfer zarodków uzyskanych w wyniku procedury objętej rządowym dofinansowaniem będzie możliwy bez opłat także po wygaszeniu programu. Część naszych czytelniczek, uzyskawszy na ten temat sprzeczne informacje, nie ma jednak takiej pewności. Czy zatem transfer zarodków z rządowego programu in vitro jest bezpłatny i czy istnieje termin, do którego możemy je wykorzystać?

CZYTAJ TEŻ: Transfer mrożonych zarodków zwiększa szanse na ciążę

Transfer zarodków z rządowego programu in vitro. Procedury 2018

Eksperci wskazują, że transfer zarodków, które powstały w trakcie rządowego programu in vitro, jest w dalszym ciągu przeprowadzany nieodpłatnie – aż do ich wykorzystania.

– Procedura transferu dla pacjentów, którzy maja zarodki w banku komórek rozrodczych i zarodków powstałe w wyniku uczestnictwa w programie rządowym, jest bezpłatna – podkreślają przedstawiciele kliniki GynCentrum w Katowicach.

Informacje te potwierdza także sieć klinik INVICTA.

– Para ponosi we własnym zakresie jedynie koszty niezbędnych wizyt, porad specjalistycznych, badań serologicznych i innej diagnostyki związanej z przeniesieniem zarodka, a także ewentualnych leków stosowanych podczas przygotowania do zabiegu – wyjaśnia dr Andrzej Hajdusianek, ginekolog z Kliniki Leczenia Niepłodności INVICTA w Gdańsku.

Klinika leczenia niepłodności, która uczestniczyła w rządowym programie leczenia metodą in vitro, jest zobowiązana do zapewnienia bezpiecznego przechowywania zarodków aż do momentu ich podania. To zaś wiąże się z koniecznością poniesienia dodatkowej opłaty.

– Po zakończeniu programu rządowego koszty związane z bankowaniem ponoszą pacjenci. W INVICTA wyszliśmy naprzeciw ich potrzebom i nie naliczaliśmy opłat w pierwszym okresie (przez ok. rok).  Chcieliśmy w ten sposób zmotywować pary do kontynuacji leczenia i wykorzystania przechowywanych zarodków – dodaje ekspert INVICTA.

POLECAMY RÓWNIEŻ: W kolejce po rodzicielskie szczęście. Ogromne zainteresowanie programem dofinansowania in vitro

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Wybory samorządowe 2018. Jakie plany ws. dofinansowania in vitro mają partie? [SPRAWDZAMY]

Grafika: Urna wyborcza na tle wizualizacji zapłodnienia pozaustrojowego /Ilustracja do tekstu: Wybory samorządowe 2018 a in vitro
Fot.: iStock/Pixabay

Wybory samorządowe 2018 za pasem. Wciąż wahasz się, na kogo oddać swój głos? Sprawdź, czy (i jak) programy poszczególnych partii, które reprezentują kandydaci, odnoszą się do kwestii leczenia niepłodności metodą in vitro.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wybory samorządowe 2018 a dofinansowanie in vitro: Koalicja Obywatelska

Program wyborczy Koalicji Obywatelskiej, czyli porozumienia o wspólnym starcie działaczy PO i Nowoczesnej, przewiduje dofinansowanie in vitro w regionach lub przedłużenie obecnych programów zapewniających parom dostęp do tej metody. Deklaracje w tej sprawie złożyli m.in. Rafał Trzaskowski (kandydat na prezydenta Warszawy), Sławomir Nitras (Szczecin), Jacek Jaśkowiak (Poznań), a także kandydaci na radnych z wielu regionów.

Kandydaci Koalicji Obywatelskiej na prezydentów największych miast (m.in. Warszawy) planują także utworzenie całodobowych gabinetów ginekologicznych. Kobiety mogłyby w nich otrzymać m.in. receptę na antykoncepcję oraz poradę dotyczącą zabiegu in vitro – bez obaw o to, że lekarz powoła się na klauzulę sumienia.

Wybory samorządowe 2018 a dofinansowanie in vitro: Prawo i Sprawiedliwość

Prawo i Sprawiedliwość nie planuje dofinansowania in vitro w regionach. Wielu działaczy zrzeszonych w strukturach PiS nie uznaje procedury zapłodnienia pozaustrojowego za metodę leczenia niepłodności. Partia ma dla obywateli inne propozycje: naprotechnologię, darmowe leki dla kobiet w ciąży, premie za szybkie urodzenie drugiego dziecka (m.in. w postaci dodatkowych urlopów wychowawczych), a także zapewnienie najniższej emerytury kobietom, które nie przepracowały wymaganego okresu, ale urodziły czwórkę dzieci.

Część deklaracji kandydatów tej formacji jednak zaskakująca. Tadeusz Zysk, kandydujący z ramienia PiS na prezydenta Poznania, twierdził niedawno, że nie wygasi oferowanego obecnie dofinansowania in vitro w tym mieście. Takiego scenariusza nie wykluczał też Patryk Jaki, kandydujący na ten sam urząd w Warszawie.

Wybory samorządowe 2018 a dofinansowanie in vitro: Sojusz Lewicy Demokratycznej

Sojusz Lewicy Demokratycznej otwarcie opowiada się za dofinansowaniem in vitro z budżetów gmin i województw. Podczas kampanii samorządowej partia zapowiedziała nawet uruchomienie „Powszechnego programu in vitro dla Polski”.

– Metoda in vitro daje, a nie odbiera komukolwiek życie. Nie uciekniemy przed nauką, medycyną. Nasz program będziemy wprowadzali wszędzie tam, gdzie będziemy mogli. Będziemy szli tą drogą, nawet jeśli po drodze będą grudy – mówił przed kilkoma dniami prof. Marian Szamatowicz, radny białostocki, który w najbliższych wyborach będzie kandydował z listy SLD Lewica Razem.

Wybory samorządowe 2018 a dofinansowanie in vitro: Partia Razem

Partia Razem od dawna postuluje dotowanie in vitro w regionach. Aktywnie działa na tym polu, tworząc projekty programów finansowania tej procedury i zbierając pod nimi podpisy. Podkreśla, że dostęp do tej metody leczenia nie powinien zależeć ani od miejsca zamieszkania, ani stanu cywilnego. Zapowiada też wycofanie się z finansowania naprotechnologii oraz ułatwienie dostępu do antykoncepcji awaryjnej i opieki ginekologicznej.

W Warszawie, gdzie kandydaci Razem startują wspólnie z: działaczami stołecznych ruchów miejskich, Inicjatywy Polska i Zielonych (w ramach KWW „Wygra Warszawa”), program samorządowy zakłada >>rozszerzenie aktualnego programu in vitro, opartego na propozycji przygotowanej przez Razem wspólnie ze stowarzyszeniem „Nasz Bocian”<<.

Wybory samorządowe 2018 a dofinansowanie in vitro: Ruch Bezpartyjni Samorządowcy

Bezpartyjni Samorządowcy to ruch polityczny działający głównie na szczeblu samorządowym. Wielu jego działaczy (m.in. z województw zachodniopomorskiego i dolnośląskiego) zarejestrowanych na listach do sejmików wojewódzkich opowiada się za wspieraniem procedury in vitro z budżetu samorządów. W oficjalnych dokumentach udostępnionych przez ruch nie zawarto jednak deklaracji programowej w tej sprawie.

Wybory samorządowe 2018 a dofinansowanie in vitro: Kukiz’15

Działacze Kukiz’15 nie zajmują programowego stanowiska w sprawie dofinansowania in vitro z budżetu samorządów. Część kandydatów, którzy startują z list komitetów tej partii, zapytana o tę kwestię wprost, deklaruje, że „nie wyklucza” możliwości dofinansowania in vitro. Marek Jakubiak, kandydujący na prezydenta Warszawy z ramienia Kukiz’15, w rozmowie z TVP mówił:

„Jeżeli można ludziom pomóc, to dlaczego nie? Problem jest tylko z zamrożonymi zarodkami, ale wydaje się, że nad tym można popracować”.

Wybory samorządowe 2018 a dofinansowanie in vitro: „Wolność” Janusza Korwin-Mikkego 

„Wolność” (wcześniej: KORWiN) nie odnosi się w swoich deklaracjach do kwestii dofinansowania in vitro z budżetów gmin i województw. Założyciel partii, Janusz Korwin-Mikke, wielokrotnie (w niewybrednych słowach) opowiadał się jednak przeciwko dofinansowaniu tej metody ze środków publicznych.

Wybory samorządowe 2018 a dofinansowanie in vitro: Polskie Stronnictwo Ludowe

Program Polskiego Stronnictwa Ludowego nie odnosi się do kwestii finansowania in vitro. Partia proponuje za to udogodnienia obecnym rodzicom: m.in. program „Godzina dla rodziny”, gwarancję pracy na pół etatu po urlopie rodzicielskim przez 24 miesiące (rodzice mają wówczas otrzymywać dodatkowo 1 tys. zł miesięcznie) oraz zwolnienie z opłat parkingowych rodziców podróżujących z dziećmi.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Środowisko anti-choice znów manipuluje ws. in vitro. „To gwałt na naturze”

TUTAJ kupisz e-wydanie magazynu „Chcemy Być Rodzicami”

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Barbara Nowacka: Ograniczenie in vitro to ideologiczny absurd. Dostęp do leczenia należy rozszerzyć

Na zdjęciu: Barbara Nowacka przy mównicy sejmowej / Ilustracja do tekstu: Barbara Nowacka: ograniczenie in vitro to barbarzyństwo
Fot.: Sejm.gov.pl

Emocje po wniesieniu poselskiego projektu zmian w ustawie o in vitro nie słabną. Krytyczne opinie o jego zapisach wyrażają pacjenci i lekarze, a także działacze społeczni oraz politycy opozycji. To dla pacjentów ważny sygnał: oznacza bowiem, że w Sejmie mają swoich sojuszników. Czy mimo to są realne powody do obaw? O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy Barbarę Nowacką z Inicjatywy Polska.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Szeroko komentowany projekt, zgłoszony przez kilkoma dniami przez grupę posłów Kukiz’15, PiS i WiS, zakłada daleko idące ograniczenia w dostępie do procedury in vitro. Z jego treści wynika, że z zapłodnienia pozaustrojowego mogłyby skorzystać wyłącznie małżeństwa, a liczba uzyskiwanych w ten sposób zarodków nie mogłaby przekraczać jednego. Dodatkowo zapisy dokumentu formułują obostrzenia dotyczące terminu transferu embrionów oraz zakazują ich mrożenia.

„Jeśli PiS będzie głosował ideologicznie, ograniczenie in vitro może stać się faktem”

Eksperci zajmujący się leczeniem niepłodności nie wróżą projektowi przyszłości, wskazując na liczne niedopracowania i postulaty sprzeczne z etyką lekarską. Opozycja podkreśla jednak, że nie powinno to uśpić naszej czujności – szczególnie, że to już kolejna próba ograniczenia praw reprodukcyjnych w Polsce.

– W tym Sejmie niejedno barbarzyństwo i niejedna głupota były już procedowane, więc jest to możliwe w przypadku i tego projektu. Wszystko zależy od tego, jak podejdą do tej sprawy politycy PiS. Jeśli nie będą głosować racjonalnie, tylko ideologicznie (tak, jak wcześniej w przypadku praw reprodukcyjnych, zdrowia kobiet), to ograniczenie in vitro może stać się faktem – mówi w rozmowie z nami Barbara Nowacka.

Polityczka podkreśla, że projekt nie ma wartości merytorycznej, a jego przyjęcie naraziłoby pary zmagające się z niepłodnością na dodatkowy stres i jeszcze większe wydatki. Jedynym skutecznym rozwiązaniem byłby dla nich bowiem wybór leczenia poza granicami kraju.

– To ideologiczny absurd; próba wprowadzenia dalszych restrykcji, które tak naprawdę niewiele wnoszą z punktu widzenia moralistów. Mają natomiast utrudnić życie osobom, które chcą skorzystać z metody in vitro, narazić je na stres – uważa Barbara Nowacka.

CZYTAJ TEŻ: Czynniki, które wpływają na skuteczność in vitro. Opowiadają eksperci

Ograniczenie in vitro to zagrożenie także dla programów samorządowych. Zaprotestujmy przeciw restrykcjom

Warto przypomnieć, że Koalicja Obywatelska (utworzona przez PO, Nowoczesną i Inicjatywę Polska) podczas kampanii samorządowej podkreślała plany dofinansowania in vitro: początkowo na szczeblu samorządowym, a w przypadku wygranej w wyborach parlamentarnych – także na poziomie centralnym.

Forsowany przez grupę prawicowych posłów projekt może być poważną przeszkodą w realizacji tego postulatu. Przegłosowanie zmian w ustawie o in vitro oznaczałoby istotne ograniczenie dotowanych procedur – na które i tak może dziś liczyć tylko niewielki odsetek zainteresowanych.

– Osoby, które zasiadają w Sejmie, mogą zaprotestować, głosując przeciwko projektowi. Ale na poziomie samorządowym regulacji w obostrzeniach ustawowych nie da się w ogóle zrobić – podkreśla Barbara Nowacka.

Barbara Nowacka: „Jeśli wygramy wybory, dostęp do in vitro będzie szeroki”

Choć sytuacja wydaje się patowa, Barbara Nowacka podkreśla, że mamy na nią wpływ. Wymaga on jednak zachowania czujności i obywatelskiej mobilizacji.

– Jedyne, co możemy dziś zrobić, to powiedzieć wszystkim, by się zmobilizowali w 2019 roku. By poszli zaprotestować przeciwko tym, którzy są za restrykcjami wobec in vitro, i zagłosowali za partiami, które wspierają tę metodę i chcą, by jej status był co najmniej taki, jak w 2015 roku. Bo nawet Platforma Obywatelska, która jest konserwatywną partią, to orędownicy szerokiego dostępu do in vitro. W tej kwestii jesteśmy w stu procentach zgodni: nie można ograniczać dostępu do szczęścia, wiedzy na miarę XXI wieku, osiągnięć medycyny, które pomagają niepłodnym parom zostać rodzicami – zaznacza.

Działaczka składa także deklarację.

– Jeśli wygramy wybory w 2019 roku, z pewnością dostęp do in vitro będzie szeroki, refundowany i dostępny dla wszystkich potrzebujących – mówi Barbara Nowacka. – Mamy plan przywrócenia refundacji in vitro, ale będziemy też dyskutować o tym, jak rozszerzyć ustawę z 2015 roku. Uważam, że in vitro powinno być dostępne również dla osób samotnych. Czasami osoba, która jest samotna, również chciałaby skorzystać z tej metody. Nie widzę powodu, dla którego nie miałaby mieć takiej możliwości – podkreśla Barbara Nowacka.

POLECAMY RÓWNIEŻ:

Pacjenci biorą sprawy w swoje ręce. Szykuje się oddolna walka z projektem zmian ws. in vitro?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.