Przejdź do treści

Patryk Jaki chce wesprzeć in vitro. Odważna deklaracja czy polityczna gra?

Na zdjęciu: Patryk Jaki /Ilustracja do tekstu" Patryk Jaki o in vitro: Popieram
Fot.: Facebook.com/PatrykJaki

W czasie piątkowej audycji „Fakty po faktach”, która została wyemitowana na antenie TVN24, konserwatywny polityk Patryk Jaki złożył niespodziewaną deklarację w sprawie in vitro. Czy pary, które zmagają się z niepłodnością, mogą ją wziąć za dobrą monetę?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Podczas programu „Fakty po faktach” prowadzący Grzegorz Kajdanowicz pytał swojego gościa m.in. o poparcie dla postulatów strajkujących rodziców dzieci z niepełnosprawnościami oraz opinie na temat patronatu dla Parady Równości i dofinansowania programu in vitro z budżetu miasta stołecznego Warszawy. W tej ostatniej sprawie Patryk Jaki zajął stanowisko, którego wiele osób się nie spodziewało.

– Moja stanowcza deklaracja jest taka: jeżeli chodzi o samo in vitro – to popieram. Natomiast jaka ilość środków z budżetu Warszawy miałaby być ewentualnie na to przeznaczona, to tutaj musimy się poważnie zastanowić – przyznał polityk. Dodał jednocześnie, że według niego dofinansowanie in vitro w Warszawie byłoby za jego kadencji możliwe.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Konserwatywny polityk zawalczy o fotel prezydenta Warszawy. Rywal pyta o in vitro

Patryk Jaki o in vitro: prezydent Warszawy powinien być otwarty dla wszystkich

Prowadzący program przypomniał jednak, że w 2014 r., gdy Platforma Obywatelska wprowadzała rządowy program refundacji in vitro, Patryk Jaki zagłosował przeciwko temu projektowi. Kandydat na prezydenta Warszawy uciął jednak ten temat, mówiąc krótko, że brak poparcia dla tej inicjatywy wynikał z „wad legislacyjnych”.

– Chcę spojrzeć na to szerzej. Polityka samorządowa powinna być wyjęta spod sporów ideologicznych. Prezydent Warszawy powinien być otwarty dla wszystkich – dodał.

Niestety, podobną otwartością Patryk Jaki nie wykazał się w stosunku do Parady Równości, w której każdego roku uczestniczy nawet 50 tys. mieszkańców. Kandydat Zjednoczonej Prawicy podkreślił, że nie popiera tej inicjatywy i nie ma zamiaru brać w niej udziału. Zaznaczył jednak, że jeśli zostaną spełnione wszystkie wymogi formalne, to jako prezydent Warszawy nie będzie blokował organizacji tego wydarzenia.

Przypomnijmy, że Patryk Jaki jest wiceministrem sprawiedliwości, szefem komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji i kandydatem na fotel prezydenta Warszawy z ramienia Zjednoczonej Prawicy. Podczas wyborów samorządowych zmierzy się m.in. z kandydatem PO Rafałem Trzaskowskim.

Źródło: tvn24.pl

POLECAMY TEŻ: Deklaracje ws. in vitro i walki o prawa kobiet – tym kandydat PO chce przekonać warszawiaków

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Mama Ginekolog zebrała ponad milion złotych na WOŚP! Jak tego dokonała?

Mama Ginekolog zebrała ponad milion złotych na WOŚP
Lekarka prywatnie jest mamą Roger'a i Gilberta – fot. Instagram @mamaginekolog

Znana blogerka Mama Ginekolog postanowiła wesprzeć Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Udało jej się zebrać ponad milion złotych! Jak tego dokonała?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nicole Sochacki-Wójcicka jest ginekologiem-położnikiem w trakcie specjalizacji. Pracuje w I Klinice Położnictwa i Ginekologii WUM w Warszawie. Jak sama o sobie pisze, bada, doradza, prowadzi [ciążę – red.].

Uwielbia swoją pracę, bo codziennie może doświadczać najpiękniejszych momentów w życiu człowieka – od poczęcia aż do narodzin. Na urlopie macierzyńskim wpadła na pomysł prowadzenia bloga na Instagramie. Profil Mama Ginekolog śledzi dziś 388 tys. osób. W jakim celu powstał instablog?

Lekarka uświadamia kobiety na temat ich zdrowia w ciąży, odpowiada na najczęstsze pytania i wątpliwości ciężarnych, mówi o badaniach i diagnostyce prenatalnej. Pisze również do świeżo upieczonych mam oraz do kobiet, które dziecka jeszcze nie planują.

Zobacz też: Lekarka przyjęła poród 14 godzin po własnym porodzie

Mama Ginekolog zebrała ponad milion złotych na WOŚP

Lekarka prywatnie jest mamą Roger’a i Gilberta. Młodszy synek przyszedł na świat jako wcześniak i w pierwszych tygodniach życia potrzebował medycznego wsparcia. Korzystał ze sprzętu zakupionego przez WOŚP.

Z okazji 27. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy blogerka postanowiła zorganizować zbiórkę, która miała być podziękowaniem dla fundacji.

Mama ginekolog przygotowała dla czytelniczek dwa e-booki: „#instaserial o miłości” i „#instaserial o ślubie”. Sprzedaż e-booków ruszyła 11 stycznia, a w ciągu zaledwie trzech dni autorka sprzedała 100 tys. egzemplarzy! Udało jej się zebrać 1,2 mln złotych.

Koszt książki wynosił 12,30 zł. Cały przychód ze sprzedaży zostanie przekazane na konto fundacji WOŚP-u.

Mama Ginekolog nie kryje wzruszenia.

„Życie każdego człowieka opowiedziane prawdziwie jest powieścią” – Ernest Hemingway- i moja mama – „bądź realistą, zacznij marzyć” – mamy MILION na @fundacjawosp 💪🏻🙊❤️ dziękuję Wam❤️ jutro zrobimy przelew życia 😍😊i … gramy dalej do rana 🙊🙈❤️❤️❤️ – napisała na swoim profilu lekarka.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: mamaginekolog.pl, chillizet.pl

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Lekarz był pewien, że to ciąża. A to była torbiel czekoladowa

Torbiel wielka na 10 cm.  6 operacji usunięcia endometriozy.  Jak Donacie udało się pokonać chorobę? Jak endometrioza wpłynęła na jej życie i jak zmieniła plany na macierzyństwo… Poznajcie tę wzruszającą historię kobiety, która znalazła w sobie chęć na wspieranie i pomaganie innym kobietom z endometriozą.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Z Donatą Sobanią-Byczkowską (lat 34) rozmawia Aneta Grinberg-Iwańska

Kiedy i jak dowiedziała się pani o tym, że choruje na endometriozę?

O podejrzeniu endometriozy dowiedziałam się w 2007 roku. Miewałam coraz silniejsze bóle w macicy. Udałam się do ginekologa, który nie miał możliwości zrobienia USG, ale stwierdził, że jestem w zaawansowanej ciąży i że w czasie jego wieloletniej praktyki nigdy się jeszcze co do tego nie pomylił. Doktor skierował mnie na USG i okazało się, że to nie była ciąża. Miałam na lewym jajniku torbiel o wielkości 8×10 cm. Moja pierwsza operacja odbyła się w tym samym tygodniu. Diagnoza: torbiel czekoladowa z podejrzeniem endometriozy.

Czy lekarze podczas diagnozy endometriozy wykazali się empatią, czy twierdzili, że bolesne miesiączki to „normalna sprawa”?

Na szczęście nigdy nie spotkałam się z lekarzami, którzy nie wierzyliby moim objawom. Mając stwierdzoną endometriozę byłam zawsze kierowana do specjalistów w tej dziedzinie, którym dobrze znane są symptomy choroby.

Czy operacja pomogła pani w walce z endometriozą?

Jestem po sześciu operacjach. Odbywały się one przeciętnie co dwa lata. Jeszcze parę lat temu nie miałam takiej wiedzy o endometriozie jak teraz. Pamiętam, że po operacjach w Anglii przyszedł do mnie lekarz i mówił za każdym razem, że nie usunął wszystkich zmian, bo się nie dało. Teraz wiem, że dlatego nawrót endometriozy za każdym razem był tak szybki. Półtora roku temu postanowiłam poszukać prywatnej kliniki leczenia endometriozy. Natrafiłam na klinikę Miracolo. Nigdy jeszcze nie spotkałam się z tak profesjonalną, kompetentną, przyjazną i empatyczną kadrą ludzi, pracujących w jednym miejscu. Operacja była wykonana bardzo dokładnie, z usunięciem wszystkich widocznych zmian i ognisk endometriozy. Wiem to, bo po półtora roku, bez terapii hormonalnej, nie odczuwam żadnych symptomów endometriozy.

Jak łączyła pani pracę z chorobą? Czy pracodawcy byli wyrozumiali?

Przez wiele lat pracowałam w przedszkolu w Londynie. Łapałam od dzieci wszystkie  wirusy i bakterie. Byłam ciągle chora. Moja odporność była bardzo obniżona. Nie zdawałam sobie wtedy sprawy z tego, że to wszystko związane było z endometriozą. Pracodawcy byli bardzo wyrozumiali. Rekomendowali mi nawet sprawdzonych specjalistów i organizowali wolny czas, żebym mogła się do nich udać.

Czytaj też: Torbiele endometrialne – późny objaw endometriozy. Jak je leczyć i czy można uniknąć wznowy?

Co endometrioza zmieniła w pani życiu?

Rok temu założyłam grupę wsparcia pod nazwą Endometrioza-ANTIDOTUM. Na tą inicjatywę wpłynęło parę wydarzeń w moim życiu, ale to najważniejsze, to własne doświadczenie z chorobą. Niespełna dwa lata temu trafiłam na cytaty Alberta Einsteina, że nie można uzyskać nowych rezultatów robiąc w kółko to samo i żeby zagłębić się w naturę, bo wtedy zrozumiemy wszystko o wiele lepiej. To dało mi do myślenia , bo przecież przez wiele lat stosowałam się do tych samych zaleceń lekarzy, a efekty były ciągle te same; szybkie nawroty choroby, operacje i ból… Od tamtej pory wzięłam sprawy w swoje ręce i zaczęłam zdobywać wiedzę na temat endometriozy i byłam zdumiona ogromem informacji odnośnie naturalnego leczenia, a zarazem zszokowana, że przez 9 lat nie usłyszałam o żadnej z tych alternatyw od prowadzących mnie lekarzy. Mając świadomość wyboru zaczęłam wdrażać różne terapie i metody leczenia w życie i zauważać bardzo dobre efekty. Przyłączyłam się do istniejącej grupy wsparcia, ale nie znalazłam tam tego, czego szukałam. Większość wpisów była dołująca i pesymistyczna i właśnie wtedy uświadomiłam sobie, że naglącą potrzebą w środowisku kobiet z endometriozą jest pozytywne nastawienie, dawanie nadziei, dzielenie się dobrymi doświadczeniami, tym co może pomóc również komuś innemu. Inspiracją do stworzenia grupy samopomocowej byli też inni ludzie, których spotkałam na swojej drodze, między innymi lekarz, dr Tomasz Songin, który w najcięższych chwilach tak bardzo mi pomógł , poświecił ku temu swój prywatny czas i miał przy tym tak wielkie serce i tą nieziemską energię, którą zarażał… i czułam, że muszę się w jakiś sposób odwdzięczyć za te wszystkie dobre rzeczy, które mnie spotkały w tych chwilach cierpienia. Spotykając w swoim życiu kogoś wyjątkowego, samemu chce się być lepszym człowiekiem. Szerzenie świadomości o endometriozie w pozytywny sposób daje mi poczucie, że robię coś pożytecznego, że może jakaś informacja przyczyni się do polepszenia jakości życia kogoś innego.

Jest takie powiedzenie:

„Pomoc jednej osobie nie zmieni całego świata, ale może zmienić świat dla jednej osoby.”

Ta grupa niesie również nadzieję dla mnie, bo ja wciąż poszukuję swojego antidotum, odpowiedzi, wskazówek, świadectw od kobiet, które zaszły w ciążę, pomimo, że lekarze nie dawali im żadnych szans, albo tych które dzięki determinacji pokonują chorobę. Takich kobiet jest coraz więcej. To wszystko motywuje mnie do dalszych kroków w kierunku szerzenia wiedzy o endometriozie. Niedawno powstała również strona internetowa www.endometrioza-antidotum.com, gdzie sześciu wspaniałych specjalistów; ginekolog, lekarz medycyny naturalnej, psychoterapeuta, dietetyk, fizjoterapeutka oraz fitoterapeutka udzielają porad, informacji i odpowiedzi na pytania kobiet z endometriozą. Na blogu można przeczytać o zwycięskich historiach kobiet i każda z nich może dodać swój przepis do sekcji zdrowe odżywianie przy endometriozie. Chciałabym, żeby dziewczyny czuły, że są częścią tego bloga i żeby udzielała im się ta pozytywna energia, która będzie wirtualnie na nie oddziaływać:).

Chciałabym podzielić się z Wami jeszcze jedną refleksją…Paradoksem w tym wszystkim jest to, że jestem wdzięczna za endometriozę, bo dzięki niej doceniam więcej, bo znalazłam nową pasję w życiu, bo zawarłam wspaniałe przyjaźnie. Czuję potrzebę bycia czyimś wsparciem i motywacją, i mam nadzieję, że jestem. Oczywiście fajnie byłoby nie mieć endometriozy, ale skoro już jest, to odnajdźmy w niej te dobre strony. Z całego serca życzę każdej endokobiecie, aby odnalazła swoje antidotum oraz szczęście i pamiętała, że pozytywne nastawienie to już połowa sukcesu na drodze do zdrowia.

Czy endometrioza wypłynęła na pani plany związane z macierzyństwem?

Miałam 23 lata jak usłyszałam, że jestem w ciąży, po czym okazało się, że to była jednak torbiel. Wtedy bałam się, że mogłabym być mamą, bo było to dla mnie za wcześnie. Teraz dałabym wiele, żeby to jednak była ciąża. O dziecko staramy się z mężem około 8 lat. Nie poddajemy się, ale chęć bycia mamą i stworzenia rodziny jest bardzo silna. Dlatego postanowiliśmy zaadoptować dziecko. Jesteśmy w procesie przygotowawczym i mocno wierzymy, że nasze dziecko gdzieś na nas czeka. Oboje wierzymy, że tak poprostu miało być.

Co poradziłaby pani innym kobietom zmagającym się z endometriozą?

Przede wszystkim zdobywanie wiedzy z pewnych źródeł. Dołączenie do grup samopomocowych, w których można zaczerpnąć informacji na temat stylu życia i odżywiania przy endometriozie, otrzymać wsparcie, wymienić się doświadczeniem, zapytać o rekomendację specjalisty czy renomowanej kliniki. Szukać pomocy i działać! Natychmiast! Szerokim łukiem omijać ludzi z negatywnym podejściem do choroby, negatywne, dołujące historie. Poszukiwać tylko tych dobrych doświadczeń, bo w nich największa pomoc i nadzieja.

Fot. Archiwum domowe Donata Sobania-Byczkowska

POLECAMY: Lekarz dał mi do zrozumienia, że nigdy nie zostanę mamą. Zobacz, jak Anna pokonała endometriozę!

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Pierwsze zmodyfikowane genetycznie bliźnięta wywołały dyskusję o granicach inżynierii genetycznej

Roczne bliźniaczki leżące obok siebie w identycznych strojach /Ilustracja do tekstu: Pierwsze zmodyfikowane genetycznie bliźnięta odporne na HIV. Przyszły na świat w Chinach
Fot.: Pixabay.com

Większa sprawność, brak skłonności do danych schorzeń lub alergii, odporność na choroby, ale też inne, bardziej pożądane cechy fizyczne – to pierwsze rzeczy, jakie przychodzą nam do głowy, gdy myślimy o tym, co chcielibyśmy w sobie zmienić. I choć w naszym przypadku to rozważania czysto teoretyczne, być może już niedługo kryteria te będziemy mogli zastosować do… projektowania genów dzieci. Przed miesiącem w Chinach przyszły na świat pierwsze zmodyfikowane genetycznie bliźnięta. Co to oznacza dla przyszłości inżynierii genetycznej?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Informację o narodzinach dziewczynek ze zmienionym genomem podał autor kontrowersyjnego eksperymentu – chiński naukowiec prof. He Jiankui. Modyfikacja genetyczna, dokonana przy wykorzystaniu technologii CRISPR/Cas9, miała polegać na usunięciu genu CCR5 u embrionów uzyskanych dzięki zapłodnieniu in vitro, by uodpornić je na zakażenie wirusem HIV. Biofizyk twierdzi, że procedura zakończyła się pełnym sukcesem u jednej z dziewczynek, u drugiej zaś usunięta została jedna z dwóch kopii genu.

POLECAMY: Inżynieria genetyczna. Oszukać przeznaczenie dzięki CRISPR/Cas9

Eksperyment, który ma stworzyć szczepionkę na AIDS

Ogłoszenie o dokonaniach zespołu prof. He Jiankui nie nastąpiło poprzez publikację w rzetelnym periodyku naukowym (jak dzieje się to w podobnych sytuacjach), ale… w internecie, tuż przed drugim międzynarodowym sympozjum poświęconym inżynierii genetycznej. Z późniejszego wystąpienia Jiankui wynika, że bliźniaczki to niejedyne dzieci, które zyskały zmodyfikowane geny. Na świat wkrótce przyjdzie potomek innej pary. Kolejne 21 zmodyfikowanych genetycznie zarodków zostało poddanych kriokonserwacji. Część z nich miała wkrótce zostać wykorzystana podczas transferu u pięciu innych kobiet.

Okazało się, że modyfikacja genów zarodków w celu nabycia przez nie odporności na wirusa HIV to część szerszego, ściśle tajnego projektu badawczego, w którym wzięło udział osiem par ochotników. Mężczyźni, którzy zgłosili się do eksperymentu wraz ze swoimi partnerkami, byli nosicielami wirusa HIV. Uczestnictwo w tym kontrowersyjnym i obarczonym istotnym ryzykiem przedsięwzięciu było dla nich nadzieją na posiadanie potomstwa nie tylko wolnego od wirusa HIV, ale również odpornego na zakażenie nim. Należy dodać, że skala zakażeń wirusem HIV w Chinach jest na tyle duża, że stanowi poważny problem zdrowotny.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wirusem HIV możesz zarazić się nawet od jedynego partnera. Zbadaj się, nim rozpoczniesz starania o dziecko

Zmodyfikowane genetycznie bliźnięta, czyli genetyczna puszka Pandory

Mimo szlachetnych pobudek, których można doszukiwać się w postępowaniu chińskiego naukowca, eksperyment (w którym uczestniczył również amerykański badacz Michael Deem) spotkał się z miażdżącą krytyką środowiska medycznego. Otworzył też dyskusję na temat bezpieczeństwa wykorzystania technologii edytowania genów u ludzi.

Warto dodać, że Chiny (jako jeden z niewielu krajów na świecie) zezwalają na eksperymenty genetyczne na ludzkich embrionach w celach naukowych. Metod tych jednak – zgodnie z prawem – nie mogą oferować pacjentom kliniki leczenia niepłodności. Technika CRISPR/Cas9 jest testowana zbyt krótko, by uznać bezpieczeństwo jej zastosowania u ludzi. Liczni specjaliści wskazują na ryzyko nowotworów, niekontrolowanych mutacji genetycznych oraz dziedzicznych problemów zdrowotnych, których na tę chwilę nie sposób przewidzieć.

– Technika jest nowa, nie wiemy do końca, jak działa. Można to [badanie prof. He Jiankui – przyp. red.) uznać jako eksperyment, dodatkowo na istotach, które nie mogą wyrazić na to świadomej zgody – mówiła w TOK FM dr Weronika Chańska, filozofka i bioetyczka z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Obecnie edycję genomu przy wykorzystaniu CRISPR/Cas9 stosuje się tylko u dorosłych, świadomych zagrożeń osób zmagającymi się z nieuleczalnymi schorzeniami.

Modyfikacje genetyczne na zarodkach kontra granice inżynierii genetycznej

W obliczu sensacji, jaką wywołała informacja o eksperymencie, chińskie organy bezzwłocznie rozpoczęły śledztwo.

Od działań prof. He Jiankui całkowicie odciął się Południowy Uniwersytet Nauki i Technologii w Shenzhen, na którym badacz jest zatrudniony. Władze uczelni podkreśliły, że prof. Jiankui od blisko roku przebywa na bezpłatnym urlopie, który zakończy dopiero w styczniu 2021 r. Sam eksperyment określiły jako „poważne naruszenie etyki i standardów akademickich”.

Naukowiec bronił się jednak, twierdząc, że wykonanie modyfikacji na zarodkach par ochotników poprzedził wieloletnimi badaniami na zwierzętach i ludzkich embrionach w laboratorium. Zapewnił jednocześnie, że dalsze testy kliniczne zostały wstrzymane. Podkreślił też, że – wbrew medialnym doniesieniom – pary, które przystąpiły do eksperymentu, były świadome zagrożeń.

Kłopot jednak w tym, że do uczestników badania nie sposób dotrzeć – ich dane są bowiem zastrzeżone. Nie wiadomo też, gdzie dokładnie przeprowadzono modyfikacje genów i dlaczego dokonań do tej pory nie potwierdziło żadne niezależne źródło. Jak donosi agencja Associated Press, przekazane jej przez naukowca materiały, będące rzekomym dowodem w sprawie, uwzględniają jedynie niespełna 60-slajdową prezentację. A to zbyt mało, by uznać sukces procedury i wykluczyć ewentualne uszkodzenia genetyczne czy nawet potwierdzić, że eksperyment rzeczywiście miał miejsce.

CZYTAJ: In vitro po chińsku. Kliniki oblegane, biznes się kręci

Zmodyfikowane genetycznie bliźnięta a nowe terapie. W tym szaleństwie jest metoda?

Część środowiska naukowego (m.in. słynny genetyk z Uniwersytetu Harvarda prof. George Church) zwraca jednak uwagę, że chińskie badania – choć wątpliwe etycznie – mogą przyczynić się do powstania nowych terapii, które staną się ratunkiem dla wielu chorych. Właśnie ten cel miał przyświecać prof. He Jiankui, gdy przystępował do rekrutacji ochotników do swojego eksperymentu.

– Wierzę, że to pomoże rodzinom i ich dzieciom – mówił w wywiadzie udzielonym Associated Press.

Podkreślił przy tym, że inżynieria genetyczna powinna służyć wyłącznie celom leczniczym.

– Podnoszenie ilorazu inteligencji czy wybieranie koloru włosów albo oczu nie jest czymś, co robi kochający rodzic. Powinno być to zakazane – zaznaczył.

Prof. He Jiankui dodał, że jeśli jego działania wywołałyby niepożądane efekty, odczuwałby ten sam ból co jego pacjenci i poniósłby pełną odpowiedzialność.

Źródło: AP, wsj.com, businessinsider.com.pl, independent.co.uk

POLECAMY:

Niepłodność a wady genetyczne – jakie geny warto zbadać?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Paweł Adamowicz nie żyje. Prezydent Gdańska na in vitro chciał w tym roku przeznaczyć dodatkowe pół miliona złotych

Paweł Adamowicz nie żyje
Paweł Adamowicz był prezydentem Gdańska przez 21 lat – fot. Facebook - Paweł Adamowicz

Nie żyje prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. Mężczyzna został zaatakowany przez nożownika podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.  

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Tragedia rozegrała się 13 grudnia w Gdańsku tuż przed „Światełkiem do Nieba”. O godzinie 19:55 27-letni Stefan W. wtargnął na scenę i dźgnął Pawła Adamowicza nożem. Prezydent został ugodzony kilkakrotnie.

Po zadaniu ciosów sprawca podniósł ręce do góry w geście triumfu.

Halo, halo! Nazywam się Stefan W., siedziałem niewinny w więzieniu. Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz – krzyczał do mikrofonu.

Morderca wszedł na scenę posługując się plakietką z napisem „media”. Stefan W. był wcześniej karany za rozboje.

Po ataku Paweł Adamowicz trafił do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, gdzie przez wiele godzin był operowany. Zmarł 14 stycznia.

Zobacz też: In vitro w Gdańsku. Są już pierwsze efekty miejskiego programu

Paweł Adamowicz nie żyje. Był zwolennikiem in vitro

Paweł Adamowicz był prawnikiem, współzałożycielem regionalnej Platformy Obywatelskiej, w latach 1998-2019 sprawował funkcję prezydenta Gdańska.

Był zwolennikiem in vitro – Gdańsk jako jedyne trójmiejskie miasto miało swój program dofinansowania in vitro. Podczas wyborów na następną kadencję w październiku 2018 r. Adamowicz zapowiedział zwiększenie środków na program zapłodnienia pozaustrojowego w ramach proponowanego pakietu społecznego Zdrowie i Szczęście Gdańskich Rodzin.

Gdański program in vitro wprowadziliśmy w zeszłym roku. Dzięki niemu na świat przyszło 39 dzieci, a obecnie 137 kobiet jest w ciąży. Uważamy, że ten lokalny, miejski, gdański program, zdaje egzamin. W tym samym czasie program rządowy ministra Radziwiłła nie przyniósł ani jednego poczętego i narodzonego dziecka. Dlatego chcemy w nowej kadencji, w nowym roku kalendarzowym 2019, uzupełnić wkład finansowy do programu in vitro o dodatkowe pół miliona złotych, bo wierzymy głęboko, że małżeństw, par, które chcą skorzystać w Gdańsku z programu in vitro jest bardzo wiele – mówił podczas październikowej konferencji prasowej Adamowicz.

Gdański program rozpoczął się 2017 roku i ma trwać do 2020 roku. Do tej pory na ten cel miasto przeznaczyło niemal dwa mln zł.

Źródło: Wirtualna Polska, Dziennik Bałtycki, gdansk.pl, portalsamorzadowy.pl Wikipedia

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.