Przejdź do treści

Państwo uprawia potworną hipokryzję!

O tym, dlaczego Państwo nie powinno odbierać zarodków singielkom, a także o granicach wieku dla in vitro z prof. Moniką Płatek, prawniczką zaangażowaną w obronę praw kobiet, feministką rozmawia Magda Dubrawska.

Czy po wejściu w życiu ustawy o in vitro samotnym kobietom zostaną odebrane ich zarodki?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Prof. Monika Płatek: Bardzo ciekawe pytanie, prawdopodobnie w ostateczności odpowie na nie Trybunał Konstytucyjny. W tej sprawie mamy do czynienia z problemem, którym jest brak przepisów intertemporalnych czyli działających pomiędzy jedną, a drugą ustawą. Na ten zarzut ustawodawca mógłby odpowiedzieć „nieprawda, przecież są dwa miesiące”.  Nawet jeśli chcielibyśmy wprowadzić taki obowiązek to dwumiesięczne vacatio legis jest zdecydowanie zbyt krótkim czasem. Do wprowadzenia takiej polityki potrzebne są uzasadnione argumenty i odpowiednio długi czas przejściowy. Zaś w tym przypadku nie ma dobrych racji poza dyscypliną i wykorzystaniem kobiety jako kontenera, o którym co i kiedy będzie nosił zdecyduje władza.

Nie wiem, czy nie należałoby podpowiedzieć samotnym kobietom, które mają swoje zarodki, aby je odebrały. Pytanie jednak, co dalej powinny z nimi zrobić? Nie będą ich przecież trzymały w lodówkach, a więc musiałyby je przekazać do firmy, która gwarantowałabym im skorzystanie z nich według własnej woli.

Mamy orzecznictwo w podobnej sprawie. Pewne małżeństwo zamroziło swoje zarodki. Kobieta była chora na raka, jednak przed leczeniem, w celu zabezpieczenia swojej płodności, zgodziła się na pobranie materiału genetycznego od niej i jej męża. Z rakiem szczęśliwie wygrała, ale małżeństwo nie przetrwało. Gdy już jako zdrowa kobieta chciała skorzystać ze swoich zarodków, jej mąż nie wyraził na to zgody. Trybunał przyznał mu rację uznając, że bez zgody męża kobieta nie może tego zrobić.

Teraz mamy do czynienia z nieco inną sytuacją  – mówimy o materiale genetycznym czy zarodkach czysto kobiecych. Działając przez analogię – kobiecie nie można odebrać jej zarodków. Jednak wyobrażam sobie tłumaczenie – skoro państwo może pozbawiać rodziców prawa do dziecka, jeśli ci się nie wywiązują, to tak samo może postąpić z zarodkami. Byłoby to podwójnie nieuczciwe! Stosując taką politykę państwo uprawia potworną hipokryzję. Po pierwsze należy zaznaczyć, że dziecko nie gwarantuje stałości związku. Jest cała masa dzieci, które wychowują się w związkach jednopłciowych, gdzie np. jest tylko babcia, matka, córka. Co więcej rocznie notuje się ok.180 tysięcy nowych małżeństw i 64 tysiące rozwodów, a więc jedna trzecia małżeństw kończy się rozpadem. Do tego wiele małżeństw, które się nie rozwodzą kończy się separacją, a jeszcze inne odejściem mężczyzny. Kolejna sprawa – co czwarte dziecko rodzi się poza małżeństwem.

A więc pod pretekstem dbania o trwałość rodziny zachodzi kilkukrotna, patriarchalna tendencja do traktowania i dyscyplinowania kobiet, sprawowania nad nimi nadzoru i wyraźnie podyktowanie, że to nie kobieta będzie decydować o swojej prokreacji, a władza.

Założenie, że w tradycyjnym małżeństwie związek będzie trwalszy niż np. w związku partnerskim (homo czy heteroseksualnym) jest nieuprawione. Również postawienie warunku, że do rodziny potrzebny jest mężczyzna jest patriarchalne, protekcjonalne, nieuzasadnione praktyką i rzeczywistością. Odbieranie zarodków jest także przejawem dyskryminacji kobiet, które mają trudności z zajściem w ciążę. Czy podobnie będziemy postępować i obowiązkowo żądać np. usunięcia ciąży w sytuacji, gdy kobieta zostanie zgwałcona? Jak widać najważniejsze nie jest dobro rodziny. Państwo chce się zabezpieczyć finansowo, aby nie miało obowiązku płacić za takie dzieci. Jednak lekceważenie i przyzwolenie na niepłacenie alimentów, nawet tych orzeczonych również ukazuje hipokryzje i poczucie, ze tylko kobiecie można narzucać pewne wzorce.

Czyli ustawa o in vitro w obecnym kształcie nie jest dobra?

Tak nie można powiedzieć. Rozwiązanie zastosowane w kwestii zarodków samotnych kobiet jest wybitnie protekcjonalne, daje do zrozumienia, że kobiety w Polsce traktuje się przedmiotowo. Jest to zapis niezgodny z art. 33 Konstytucji RP ponieważ nie uwzględnia w równym stopniu interesów, potrzeb i doświadczeń zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Zgodnie z nim, aby w ogóle można było mówić o reprodukcji i płodności potrzebny jest do tego mężczyzna i to nie byle jaki, bo tylko mężczyzna zarejestrowany. Przeczy to codziennym obserwacjom. To również zmuszanie ludzi do obchodzenia prawa. Jestem przekonana, że bez trudu znalazłabym kilku kandydatów, którzy za prośbą lub zapłatą podjęliby się zawiązać związek małżeński. Szczególnie, że zobowiązania alimentacyjne, jak pokazuje rzeczywistość, są bzdurą – jeżeli kobieta nie wystąpi o alimenty to nikt się do niej nie zgłosi, a nawet, jeśli wystąpi to często tych pieniędzy nie dostaje.

Polska jako jeden z nielicznych europejskich krajów nie reguluje limitów wiekowych dla kobiet korzystających z in vitro. To dobrze?

Mój brat swoje kolejne dziecko spłodził w wieku 62 lat. Dziś już nie żyje. Czy ktokolwiek powiedział mu, że nie może płodzić dzieci, bo nie będzie w stanie ich wychować? Czy kiedykolwiek przyszłoby nam do głowy, żeby dyskutować o wieku mężczyzn, którzy wchodzą w wiek prokreacji? Jakie ma to znaczenie? Jest wielu młodych ojców, którzy się rozpijają i odchodzą od rodzin. Bywają również sytuacje, gdy ojcowie ulegają nieszczęśliwym wypadkom, są też młodzi rodzice, którzy w skutek doznanych chorób umierają.

Warto, aby była kampania społeczna, mówiąca o tym, jak fajnie jest być rodzicem, a nie tylko matką. Tymczasem mamy ohydną i wstrętną akcję społeczną, która skierowana jest wyłącznie do kobiet. O 62- letniej kobiecie, która została matką mówimy tylko dlatego, że urodziła w tak późnym wieku. Czy jest to zwyczajne? Nie wiem.

Spójrzmy wstecz – ile miała biblijna Sara, żona Abrahama, kiedy została matką? Być może jest to pewne przesłanie, że nie wiek jest ważny, ale coś innego.

Być może regulacja odpowiednie wykorzystanie publicznych pieniędzy – płacimy na coś, co nie ma szans i w związku z tym musimy ważyć racje. Jednak właśnie ta kobieta, która urodziła w 62 roku życia dowodzi, że te racje są nieuzasadnione, bo okazuje się, że można.

Zatem nie powinno być ograniczeń wiekowych ani dla kobiet ani dla mężczyzn korzystających z in vitro?

Na pewno nie powinna być to kwestia dyskusyjna, która dotyczy tylko i wyłącznie kobiet. Obowiązujący od 2012 roku ministerialny program bardzo wyraźnie określa granice wiekowe.

Ustawa będzie obowiązywała zamiast programu…

Tak i mam nadzieję, że nie będzie tam regulacji dotyczących wieku.
Magda Dubrawska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

In vitro tylko dla małżeństw? Kontrowersyjny projekt ustawy trafił do Sejmu

in vitro tylko dla małżeństw
fot. Fotolia

Do Sejmu wpłynął właśnie projekt ustawy dotyczący in vitro. Zakłada on między innymi ograniczenia możliwości stosowania metody zapłodnienia pozaustrojowego wyłącznie do małżeństw. To jednak nie koniec zmian.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wczoraj (6.11.2018 r.) na stronie Sejmu pojawiła się informacja o „Poselskim projekcie ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z ochroną zdrowia i życia dzieci poczętych metodą in vitro”. Dokument został skierowany do zaopiniowania przez Biuro Legislacyjne.

Zobacz także: Eksperci: projekt zmian w ustawie o in vitro uniemożliwia skuteczne leczenie i naraża zarodki. „To wbrew etyce”

In vitro tylko dla małżeństw

Projekt dotyczy:

  •  ograniczenia możliwości stosowania metody zapłodnienia pozaustrojowego wyłącznie do małżeństw
  •  ograniczenia liczby komórek rozrodczych, które mogą zostać zapłodnione do jednej
  • zakazu kriokonserwacji ludzkich zarodków
  •  wprowadzenia sankcji administracyjnych w przypadku stosowania powyższej procedury
  • likwidacji anonimowości dawców komórek rozrodczych

Wnioskodawcami projektu są posłowie z Kukiz’15, niezrzeszonych, PSL-UED,WiS i PiS. Przedstawicielem wnioskodawców jest poseł Jan Klawiter.

Tu kupisz e-wersję magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: WP, sejm.gov.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Dwie kobiety nosiły w sobie jeden zarodek. Niezwykłe narodziny w Teksasie

Dwie kobiety nosiły w sobie jeden zarodek
fot. Instagram @ashleigh.coulter

Media na całym świecie rozpisują się o „cudownym dziecku” narodzonym w Teksasie (USA). To niezwykły przypadek, ponieważ zarodek, z którego narodziło się dziecko, był noszony przez dwie kobiety.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

28-letnia Ashleigh Coulter i 36-letnia Bliss Coulter są parą od sześciu lat. Po pewnym czasie kobiety zdecydowały o powiększeniu rodziny. – Po naszym ślubie w 2015 roku zaczęłyśmy wszystko planować – opowiada Ashleigh.

W przypadku par jednopłciowych zazwyczaj stosuje się procedurę in vitro, podczas której jedna z kobiet zostaje zapłodniona nasieniem dawcy. Ashleigh i Bliss pragnęły jednak obie nosić pod sercem swoje dziecko.

Zobacz także: Ten chłopczyk przyszedł na świat cztery lata po śmierci rodziców. Jego historia wyciska łzy

Dwie kobiety nosiły w sobie jeden zarodek

– Zawsze chciałam mieć dziecko, ale nie chciałam rodzić – opowiada Bliss. Panie zdecydowały zatem, że do zabiegu będą wykorzystane komórki jajowe Bliss, a dziecko urodzi… jej partnerka!

W trakcie procedury jajeczka wraz z nasieniem dawcy zostały zamknięte w specjalnej silikonowej kapsule, którą umieszczono w macicy Bliss na pięć dni. Po tym czasie kapsułę z zarodkiem przetransferowano do macicy Ashleigh.

Zabieg udał się za pierwszym razem i po dziewięciu miesiącach na świat przyszedł syn pary – Stetson. Od jego narodzin minęło niemal pół roku, a panie Coulter planują już rodzeństwo dla chłopca. Para ma zamrożone jeszcze dwa zarodki.

Zobacz także: Lekarze nie dawali kobietom wielkich szans na ciążę. Urodziły dzieci niemal w tym samym czasie

Nowe opcje dla par homoseksualnych

Jak podkreślają kobiety, wspólna ciąża była dla nich niesamowitym doświadczeniem. – To było dla nas wyjątkowe przeżycie, w które byłyśmy obie zaangażowane – zaznaczają.

Mamy dzielą się swoją opowieścią za pośrednictwem Instagrama. Jak mówią, ich historia ma pokazać innym jednopłciowym parom nowe drogi macierzyństwa. Niedawno na północy Teksasu para lesbijek zdecydowała się na podobny zabieg, które przeszły Ashleigh i Bliss. Dziś kobiety są matkami zdrowej dwumiesięcznej dziewczynki.

dwie kobiety nosiły w sobie jeden zarodek

fot. Instagram @ashleigh.coulter

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: USA Today, Global News, TVN24

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Transfer zarodków z rządowego programu in vitro: płatny czy nie?

Para u lekarza /Ilustracja do tekstu: Nie tylko ginekolog. 7 specjalistów od niepłodności /Transfer zarodków z rządowego programu in vitro: płatny czy nie?
Fot.: Fotolia.pl

W lipcu 2016 roku wygaszono rządowy program dofinansowania in vitro.  Tymczasem wiele par, które skorzystały ze wsparcia, wciąż ma zamrożone zarodki powstałe w ramach tej procedury. Czy dziś, ponad dwa lata po zakończeniu programu, wciąż mogą liczyć na bezpłatny transfer zarodków? W związku z licznymi zapytaniami naszych czytelniczek i rozbieżnymi informacjami, które pojawiają się na ten temat, postanowiliśmy zapytać o tę kwestię ekspertów.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zgodnie z szacunkami, w wyniku rządowego programu leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego, który realizowany był w latach 2013–2016, w Polsce urodziło się już ok. 9 tys. dzieci. Wiele uczestniczących w programie par wciąż przechowuje w banku zamrożone zarodki, które dopiero planuje wykorzystać. W 2016 roku, gdy program wygasł, eksperci zapewniali, że transfer zarodków uzyskanych w wyniku procedury objętej rządowym dofinansowaniem będzie możliwy bez opłat także po wygaszeniu programu. Część naszych czytelniczek, uzyskawszy na ten temat sprzeczne informacje, nie ma jednak takiej pewności. Czy zatem transfer zarodków z rządowego programu in vitro jest bezpłatny i czy istnieje termin, do którego możemy je wykorzystać?

CZYTAJ TEŻ: Transfer mrożonych zarodków zwiększa szanse na ciążę

Transfer zarodków z rządowego programu in vitro. Procedury 2018

Eksperci wskazują, że transfer zarodków, które powstały w trakcie rządowego programu in vitro, jest w dalszym ciągu przeprowadzany nieodpłatnie – aż do ich wykorzystania.

– Procedura transferu dla pacjentów, którzy maja zarodki w banku komórek rozrodczych i zarodków powstałe w wyniku uczestnictwa w programie rządowym, jest bezpłatna – podkreślają przedstawiciele kliniki GynCentrum w Katowicach.

Informacje te potwierdza także sieć klinik INVICTA.

– Para ponosi we własnym zakresie jedynie koszty niezbędnych wizyt, porad specjalistycznych, badań serologicznych i innej diagnostyki związanej z przeniesieniem zarodka, a także ewentualnych leków stosowanych podczas przygotowania do zabiegu – wyjaśnia dr Andrzej Hajdusianek, ginekolog z Kliniki Leczenia Niepłodności INVICTA w Gdańsku.

Klinika leczenia niepłodności, która uczestniczyła w rządowym programie leczenia metodą in vitro, jest zobowiązana do zapewnienia bezpiecznego przechowywania zarodków aż do momentu ich podania. To zaś wiąże się z koniecznością poniesienia dodatkowej opłaty.

– Po zakończeniu programu rządowego koszty związane z bankowaniem ponoszą pacjenci. W INVICTA wyszliśmy naprzeciw ich potrzebom i nie naliczaliśmy opłat w pierwszym okresie (przez ok. rok).  Chcieliśmy w ten sposób zmotywować pary do kontynuacji leczenia i wykorzystania przechowywanych zarodków – dodaje ekspert INVICTA.

POLECAMY RÓWNIEŻ: W kolejce po rodzicielskie szczęście. Ogromne zainteresowanie programem dofinansowania in vitro

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Barbara Nowacka: Ograniczenie in vitro to ideologiczny absurd. Dostęp do leczenia należy rozszerzyć

Na zdjęciu: Barbara Nowacka przy mównicy sejmowej / Ilustracja do tekstu: Barbara Nowacka: ograniczenie in vitro to barbarzyństwo
Fot.: Sejm.gov.pl

Emocje po wniesieniu poselskiego projektu zmian w ustawie o in vitro nie słabną. Krytyczne opinie o jego zapisach wyrażają pacjenci i lekarze, a także działacze społeczni oraz politycy opozycji. To dla pacjentów ważny sygnał: oznacza bowiem, że w Sejmie mają swoich sojuszników. Czy mimo to są realne powody do obaw? O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy Barbarę Nowacką z Inicjatywy Polska.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Szeroko komentowany projekt, zgłoszony przez kilkoma dniami przez grupę posłów Kukiz’15, PiS i WiS, zakłada daleko idące ograniczenia w dostępie do procedury in vitro. Z jego treści wynika, że z zapłodnienia pozaustrojowego mogłyby skorzystać wyłącznie małżeństwa, a liczba uzyskiwanych w ten sposób zarodków nie mogłaby przekraczać jednego. Dodatkowo zapisy dokumentu formułują obostrzenia dotyczące terminu transferu embrionów oraz zakazują ich mrożenia.

„Jeśli PiS będzie głosował ideologicznie, ograniczenie in vitro może stać się faktem”

Eksperci zajmujący się leczeniem niepłodności nie wróżą projektowi przyszłości, wskazując na liczne niedopracowania i postulaty sprzeczne z etyką lekarską. Opozycja podkreśla jednak, że nie powinno to uśpić naszej czujności – szczególnie, że to już kolejna próba ograniczenia praw reprodukcyjnych w Polsce.

– W tym Sejmie niejedno barbarzyństwo i niejedna głupota były już procedowane, więc jest to możliwe w przypadku i tego projektu. Wszystko zależy od tego, jak podejdą do tej sprawy politycy PiS. Jeśli nie będą głosować racjonalnie, tylko ideologicznie (tak, jak wcześniej w przypadku praw reprodukcyjnych, zdrowia kobiet), to ograniczenie in vitro może stać się faktem – mówi w rozmowie z nami Barbara Nowacka.

Polityczka podkreśla, że projekt nie ma wartości merytorycznej, a jego przyjęcie naraziłoby pary zmagające się z niepłodnością na dodatkowy stres i jeszcze większe wydatki. Jedynym skutecznym rozwiązaniem byłby dla nich bowiem wybór leczenia poza granicami kraju.

– To ideologiczny absurd; próba wprowadzenia dalszych restrykcji, które tak naprawdę niewiele wnoszą z punktu widzenia moralistów. Mają natomiast utrudnić życie osobom, które chcą skorzystać z metody in vitro, narazić je na stres – uważa Barbara Nowacka.

CZYTAJ TEŻ: Czynniki, które wpływają na skuteczność in vitro. Opowiadają eksperci

Ograniczenie in vitro to zagrożenie także dla programów samorządowych. Zaprotestujmy przeciw restrykcjom

Warto przypomnieć, że Koalicja Obywatelska (utworzona przez PO, Nowoczesną i Inicjatywę Polska) podczas kampanii samorządowej podkreślała plany dofinansowania in vitro: początkowo na szczeblu samorządowym, a w przypadku wygranej w wyborach parlamentarnych – także na poziomie centralnym.

Forsowany przez grupę prawicowych posłów projekt może być poważną przeszkodą w realizacji tego postulatu. Przegłosowanie zmian w ustawie o in vitro oznaczałoby istotne ograniczenie dotowanych procedur – na które i tak może dziś liczyć tylko niewielki odsetek zainteresowanych.

– Osoby, które zasiadają w Sejmie, mogą zaprotestować, głosując przeciwko projektowi. Ale na poziomie samorządowym regulacji w obostrzeniach ustawowych nie da się w ogóle zrobić – podkreśla Barbara Nowacka.

Barbara Nowacka: „Jeśli wygramy wybory, dostęp do in vitro będzie szeroki”

Choć sytuacja wydaje się patowa, Barbara Nowacka podkreśla, że mamy na nią wpływ. Wymaga on jednak zachowania czujności i obywatelskiej mobilizacji.

– Jedyne, co możemy dziś zrobić, to powiedzieć wszystkim, by się zmobilizowali w 2019 roku. By poszli zaprotestować przeciwko tym, którzy są za restrykcjami wobec in vitro, i zagłosowali za partiami, które wspierają tę metodę i chcą, by jej status był co najmniej taki, jak w 2015 roku. Bo nawet Platforma Obywatelska, która jest konserwatywną partią, to orędownicy szerokiego dostępu do in vitro. W tej kwestii jesteśmy w stu procentach zgodni: nie można ograniczać dostępu do szczęścia, wiedzy na miarę XXI wieku, osiągnięć medycyny, które pomagają niepłodnym parom zostać rodzicami – zaznacza.

Działaczka składa także deklarację.

– Jeśli wygramy wybory w 2019 roku, z pewnością dostęp do in vitro będzie szeroki, refundowany i dostępny dla wszystkich potrzebujących – mówi Barbara Nowacka. – Mamy plan przywrócenia refundacji in vitro, ale będziemy też dyskutować o tym, jak rozszerzyć ustawę z 2015 roku. Uważam, że in vitro powinno być dostępne również dla osób samotnych. Czasami osoba, która jest samotna, również chciałaby skorzystać z tej metody. Nie widzę powodu, dla którego nie miałaby mieć takiej możliwości – podkreśla Barbara Nowacka.

POLECAMY RÓWNIEŻ:

Pacjenci biorą sprawy w swoje ręce. Szykuje się oddolna walka z projektem zmian ws. in vitro?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.