Przejdź do treści

Pandemia ma swoje plusy – spadła liczba wcześniaków! Dlaczego?

wcześniaki i pandemia
Fot Mario Ondris/ 123RF

Zagrożenie koronawirusem wciąż budzi ogromny stres, podobnie jak związany z pandemią lockdown. Na kilka-kilkanaście tygodni niemalże cały świat wstrzymał oddech, a prawie wszyscy zaczęli funkcjonować w swoich czterech ścianach. Mogłoby się wydawać, że wpłynie to niekorzystnie na kobiety w ciąży, a tymczasem okazuje się, że urodziło się w tym czasie mniej wcześniaków!

Pandemia odciska swój ślad

Owszem, poród w czasie pandemii ma swoje ograniczenia. Wskazuje się, że znacznie trudniej jest też kobietom radzić sobie z depresją poporodową. Zaburzenia psychiczne – takie jak chociażby depresja i zaburzenia lękowe – nasiliły się zresztą nie tylko w grupie ciężarnych, lecz u całego społeczeństwa, o czym alarmują psychiatrzy i psychoterapeuci.

Warto jednak dostrzec w tym wszystkim także plusy, jak chociażby zmniejszenie zanieczyszczenia powietrza. Mniej jest w związku z tym powikłań zdrowotnych, które bezpośrednio wynikają chociażby ze smogu. Mniej jest także takich chorób zakaźnych, jak np. standardowa grypa – dane Światowej Organizacji Zdrowia wskazują, że na północnej półkuli sezon grypowy skrócił się w tym roku aż o sześć tygodni. Zmniejszenie ilości zachorowań na grypę obserwuje się także w Polsce, podobnie jak na ospę wietrzną, różyczkę, krztuśca etc.

Wcześniaki – nie ma co się spieszyć na świat

Wracając jednak do tematu wcześniaków – dane pochodzące z Irlandii wskazują, że liczba dzieci, które pojawiły się na świecie z niską masą urodzeniową, spadła w okresie lockdown’u o ponad 70 proc.! Jak podaje Polityka, jeden z lekarzy z tamtejszych szpitali „przyznaje, że nigdy się z czymś takim nie spotkał”.

Podobne dane pochodzą także z Danii, w okresie pandemii – mniej więcej pomiędzy połową marca a połową kwietnia tego roku – dzieci urodzonych przed 28. tygodniem ciąży pojawiło się tam aż o 90 proc. mniej niż w analogicznym okresie w latach 2014-19. Tego typu obserwacje mają też specjaliści chociażby z Australii, USA oraz Kanady.

Co może powodować takie zmiany? Wskazuje się, że mogło być to ograniczenie tempa życia, stresu, dłuższy sen i odpoczynek ciężarnych. Do tego dochodzi mniejsze ryzyko zakażeń różnego rodzaju bakteriami oraz wirusami, a także ograniczone narażenie na zanieczyszczenia, np. wspomniane zanieczyszczenie powietrza. Jak pisaliśmy w naszym portalu, jakość powietrza ma związek m.in. z poronieniami [TUTAJ].

I znów w górę…

Można się zastanawiać, czy rzeczywiście należy wiązać to z lockdown’em, jednak dowody zdają się być jednoznaczne. – Zauważamy, nawet w Calgary, że kiedy restrykcje zaczęły się zmniejszać, liczba wcześniaków, które pojawiają się naszym oddziale i intensywnej terapii, ponownie rośnie, co jest dla nas bardzo interesujące – powiedział dr Belal Alshaikh, który jest dyrektorem medycznym neonatologicznego oddziału intensywnej terapii w jednym ze szpitali w Calgary, Kanada. Dodaje też, że tego typu obserwacje, które jednocześnie pojawiają się w tak wielu krajach, są wyjątkowo zaskakujące: – Czasami widzimy pewne zmiany na przestrzeni roku, ale nie jest to taki poziom, by pojawiała się mniejsza ilość dzieci – jego słowa cytuje CBC.

Naukowcy przyglądają się występującym w tym zakresie trendom, ponieważ są one w stanie przynieść istotne informacje, zwłaszcza w zakresie prewencji przedwczesnych porodów. Oby było ich jak najmniej!

Źródła: Polityka / CBC

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, redaktorka prowadząca e-magazyn oraz portal Chcemy Być Rodzicami, absolwentka UW. Obecnie studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz była słuchaczka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Najnowsze artykuły