Przejdź do treści

Otyłość a płodność mężczyzn. Najnowsze doniesienia naukowców zaskakują

otyłość a płodność mężczyzn
fot. Fotolia

Otyłość u mężczyzn nie wpływa na płodność – twierdzą naukowcy. Najnowsze badanie podaje w wątpliwość dotychczasową wiedzę na temat negatywnego oddziaływania nadprogramowych kilogramów na plemniki. 

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nigeryjscy badacze z University of Benin przez 10 miesięcy przyglądali się próbkom nasienia pobranym od 206 zdrowych mężczyzn.

Wśród badanych byli zarówno otyli panowie, jak i osoby z prawidłową masą ciała i nieznaczną nadwagą.

Zobacz także: Jakie suplementy diety przyjmować, gdy starasz się o dziecko?

Otyłość a płodność mężczyzn

Naukowcy nie zauważyli znacznych różnic pomiędzy szybkością poruszania się, kształtem i rozmiarem plemników u badanych, bez względu na ich masę ciała.

Wyniki badań zostały opublikowane w magazynie „International Journal of Reproductive Biomedicine„. We wnioskach autorzy przekonują, że „podwyższone BMI nie wpływa na jakość nasienia”.

Jak podkreśla główny autor badań, dr James Osaikhuwuomwan, w oparciu o BMI pacjentów, eksperci nie zauważyli u badanych istotnych różnic w ewentualnych anomaliach nasienia.

Chociaż w tym badaniu nie zaobserwowano związku pomiędzy wysokim wskaźnikiem masy ciała a płodnością, dr Osaikhuwuomwan zaleca kontrolowanie kilogramów i zdrowy tryb życia.

Zobacz także: Otyłość II i III stopnia zagraża nie tylko płodności. Jak ją skutecznie leczyć?

Otyłość obniża libido!

Odkrycie nigeryjskich naukowców skomentowała Hana Visnova, dyrektor medyczny czeskiej kliniki leczenia niepłodności Cube.

– Rzeczywiście, nie ma wielu dowodów na to, że otyłość wpływa na jakość plemników – zauważyła Visnova.

– Duża otyłość bezpośrednio wpływa jednak na libido. Otyli pacjenci mogą mieć wysokie ciśnienie krwi i inne problemy zdrowotne, które mogą prowadzić do zaburzeń erekcji i mniejszego pociągu seksualnego – dodała ekspertka.

Zobacz także: Naukowcy odkryli nowe powiązania pomiędzy otyłością a niepłodnością męską

Gdzie leży prawda?

Analiza nigeryjskich naukowców jest jednak sprzeczna z wynikami badań opublikowanymi w czerwcu 2017 roku. Zeszłoroczne analizy sugerują, że liczba plemników u mężczyzn żyjących na Zachodzie w ciągu 40 lat spadła o 60 proc. Winę za to zjawisko według badaczy ponosi głównie stres, palenie tytoniu oraz otyłość.

Inne badania opublikowane przez naukowców z Indii we wrześniu ubiegłego roku sugerowały, tak jak w przypadku badań Nigeryjczyków, brak powiązania pomiędzy otyłością męską a obniżoną płodnością.

Tu kupisz e-wersję magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail  

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Jazda na rowerze a rak jąder. Czy miłośnicy kolarstwa mają się czego obawiać?

Opaska thriatlonisty na tle rowerów /Ilustracja do tekstu: Jazda na rowerze a rak jąder
Fot.: Pixabay.com

W ostatnim czasie coraz częściej słyszy się o przypadkach raka jąder wśród kolarzy. Czy regularna jazda na rowerze może przyczynić się do rozwoju tego nowotworu? Wątpliwości w tej kwestii rozwiewa prof. Piotr Chłosta, prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rak jąder wśród kolarzy

Czy intensywne treningi kolarskie przyczyniają się do zwiększenia ryzyka raka jąder? To pytanie zadaje sobie wielu miłośników jazdy na dwóch kółkach po głośnej śmierci Australijczyka Jonathana Cantwella, byłego zawodowego kolarza, uczestnika Tour de France. W Polsce zawodnik znany był ze wspólnej jazdy z Rafałem Majką i Pawłem Poljańskim w ramach zespołu Tinkoff Saxo. W 2017 r. Cantwell poinformował na Facebooku, że przeszedł operację usunięcia guza jądra o wielkości 4,5 cm oraz chemioterapię, dzięki czemu wrócił do zdrowia. Kiedy 6 listopada br. zmarł, mając zaledwie 36 lat, media przypomniały o nowotworze jąder, wskazując go jako prawdopodobną przyczynę śmierci kolarza. I choć wkrótce okazało się, że za śmiercią kolarza stało samobójstwo, temat ewentualnych powiązań między zawodową jazdą na rowerze i rakiem jąder wciąż wracał.

Cantwell nie był bowiem pierwszym kolarzem, który zachorował na raka jąder. Nowotwór ten dotknął także 25-letniego wówczas Lance’a Armstronga. Zawodnik pokonał jednak chorobę, po czym siedem razy z rzędu wygrał Tour de France (choć później został pozbawiony tytułów i dożywotnio zdyskwalifikowany za doping). Z kolei w 2015 r., podczas Tour de France, guz zdiagnozowano u 37-letniego włoskiego kolarza Ivana Bassy, dwukrotnego zwycięzcy Giro d’Italia. Basso – po kraksie na jednym z etapów wyścigu – uskarżał się na ból jąder. Gdy lekarz zdiagnozował przyczynę tych dolegliwości, kolarz wycofał się z zawodów i natychmiast poddał leczeniu. I choć zakończył karierę sportowca, wciąż pracuje dla Tinkoff Saxo, a prywatnie nie rezygnuje z jazdy na rowerze. Czy słusznie?

Jazda na rowerze a rak jąder. „Nie ma dowodów na zwiększone ryzyko zachorowania”

Ekspert Polskiego Towarzystwa Urologicznego podkreśla, że miłośnicy kolarstwa nie powinno obawiać się podwyższonego ryzyka rozwoju nowotworu.

– Nie ma dowodów na to, że długotrwała jazda na rowerze zwiększa ryzyko zachorowania na raka jąder – mówi prof. Piotr Chłosta, prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego, kierownik Katedry i Kliniki Urologii UJ CM.

Czy jednak specyficzna postawa i nacisk siodełka na okolicę krocza nie mają konsekwencji zdrowotnych dla miłośników jazdy na rowerze? Zdaniem specjalisty, kolarze górscy mogą częściej chorować  na jedną z chorób; nie jest nią jednak rak jąder, ale zespół przewlekłego bólu miednicy, czyli zapalenie gruczołu krokowego.

– Schorzenie powoduje dolegliwości ze strony dolnych dróg moczowych i oddawania moczu. Nie udowodniono jednak, aby przyczyniało się do częstszego występowania nowotworu prostaty lub jąder – zapewnia prof. Chłosta.

Mężczyźni nie powinni, oczywiście, narażać jąder na urazy i mikrourazy. Kolarstwo jednak nie należy do sportów, które takie urazy powodują. Nie należy także doprowadzać do przegrzania gonad, np. trenując w zbyt ciepłym stroju. Nie zwiększa to wprawdzie ryzyka nowotworu, ale zagraża męskiej płodności.

CZYTAJ TEŻ: Czy jazda na rowerze wpływa na męską płodność? Zobacz, co na ten temat mówi lekarz

– Sport uprawiany rekreacyjnie oznacza szybsze zdrowienie, sprzyja wydłużeniu życia, poprawia jego jakość. Ruchu nie można przedawkować. Nie trzeba rezygnować z jazdy na rowerze, co najlepiej pokazuje przykład wspomnianych znanych kolarzy – dodaje prof. Chłosta.

Eksperci podkreślają jednocześnie, że niezbędne dla zdrowia są: wiedza na temat nowotworu jąder, świadomość czynników ryzyka i regularne konsultacje ze specjalistą.

Rak jąder: profilaktyka

Rak jąder to nowotwór, który dotyka najczęściej młodych mężczyzn. Szczyt zachorowań obserwuje się pomiędzy 15. a 39. rokiem życia – rak jądra jest najczęstszym nowotworem wśród mężczyzn w tej grupie wiekowej. Czy istnieją sposoby, by zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka jąder?

Jak wyjaśnia prof. Chłosta, w przypadku tego nowotworu trudno o działania profilaktyczne, które mogłyby zapobiec rozwojowi choroby. Taką możliwość mamy w przypadku raka innych narządów, np. pęcherza moczowego czy nerki.

– Samo tylko rzucenie palenia papierosów zmniejsza wówczas ryzyko zachorowania. Jednak w przypadku nowotworu jądra takiej zależności nie ma – zauważa.

Ekspert dodaje, że choć istnieje genetyczna skłonność do dziedziczna raka, nie ma ścisłej zależności między wystąpieniem raka jąder u rodzica i wyższej zachorowalności u synów.

Rak jąder: czynniki ryzyka

Wśród czynników ryzyka wystąpienia raka jąder prof. Chłosta wymienia wnętrostwo, czyli niezstąpienie jąder z jamy brzusznej do moszny. Gonada poddana jest wtedy wyższej temperaturze ciała, co zwiększa ryzyko raka jądra i zaburza produkcję plemników. Dojrzewanie plemników wymaga temperatury niższej o 2 stopnie C, a taką zapewniają im jądra, które otoczone są skórą pozbawioną tkanki tłuszczowej.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Przegrzewanie jąder a męska płodność

Czynnikiem ryzyka raka jąder są także wszelkie wady rozwojowe układu płciowego, m.in. związane z zaburzeniami różnicowania płci. Raka jąder obserwuje się też częściej u mężczyzn z zaburzeniami płodności, jednakże dokładna zależność jest trudna do ustalenia ze względu na to, że choroba nowotworowa także zmniejsza płodność.

U chorych, którzy w wyniku choroby stracili już jedno jądro, niepokojącym sygnałem są mikrozwapnienia w jądrze przeciwległym. Mogą one oznaczać obecność komórek nowotworowych, dlatego są wskazaniem do wykonania biopsji jądra i badania histopatologicznego.

Jak wykryć raka jąder? Pamiętaj o regularnym samobadaniu i wizytach u lekarza

Umiejscowienie zmiany nowotworowej sprawia, że chorobę bardzo łatwo jest wykryć na wczesnym etapie. Samobadanie jąder należy prowadzić regularnie, najlepiej pod prysznicem – w ten sposób rozpoznaje się przeważającą większość przypadków choroby. Bezbolesne powiększenie gonady lub wyczuwalny guzek powinny skłonić do szybkiego zgłoszenia się do urologa. Zdarza się także, że nieprawidłowość zauważa partnerka seksualna podczas dotyku i to ona zachęca mężczyznę do wizyty u lekarza.

Paradoksalnie mężczyźni częściej zgłaszają się do lekarza nie wtedy, kiedy przyczyną zmiany jest nowotwór, ale gdy jest ona wynikiem urazu.

– Ból spowodowany urazem i zmieniony wygląd narządu zmusza mężczyzn do szukania pilnej pomocy. Jednak w przypadku raka ból przeważnie nie występuje, co może skłaniać do odkładania wizyty – dodaje prof. Chłosta.

Profesor podkreśla, że wszelkie wątpliwości powinien rozstrzygać urolog, którego określa mianem “najlepszego przyjaciela mężczyzny”.

– Tak właśnie zrobili kolarze i wszyscy oni pokonali chorobę – zaznacza prof. Chłosta.

Rak jąder: diagnostyka

Rak jąder diagnozowany jest przez urologa podczas badania fizykalnego. Rodzaj i zaawansowanie nowotworu określa się na podstawie badania USG, np. Dopplera, oraz oznaczenia markerów nowotworowych:

  • AFP (alfa-fetoproteina),
  • bHCG (beta-holiogonadotropina),
  • LDH (dehydrogenaza mleczanowa).

Niezbędne jest również wykonanie tomografii jamy brzusznej i miednicy małej oraz RTG klatki piersiowej.


Z danych Krajowego Rejestru Nowotworów wynika, w Polsce co roku notuje się około 1100 zachorowań na nowotwór jądra. Średnio ten nowotwór atakuje 5,5 na 100 tys. osób.

Listopad jest miesiącem akcji „Movember”, wspieranej przez Polskie Towarzystwo Urologiczne. Jej celem jest zachęcenie mężczyzn do badań urologicznych. Kampania realizowana w ramach Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych i finansowana ze środków Ministerstwa Zdrowia. Więcej informacji na stronach: www.gov.pl/zdrowie i www.planujedlugiezycie.pl.


POLECAMY:

Biopsja jąder. Kiedy ją wykonać i na czym polega?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Koszt ustalenia ojcostwa – czy 500 złotych wystarczy, by zyskać pewność?

Ojciec przytulający małe dziecko /Ilustracja do tekstu: Test na ojcostwo. Koszt ustalenia ojcostwa
Fot.: Pixabay.com

Koszt ustalenia ojcostwa to jeden z ważniejszych czynników, na który zwracają uwagę potencjalni klienci, wybierając test na ojcostwo. Na rynku dostępne są badania w bardzo szerokim zakresie cenowym: od 500 zł do 2000 zł. Niska cena kusi, ale czy warto zwracać uwagę tylko na nią?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Tak jak stare przysłowie mówi: „co tanie, to drogie” – przed wyborem laboratorium warto sprawdzić, co zawiera cena testu na ojcostwo. Badanie na ojcostwo wykonuje się tylko raz w życiu i należy mieć absolutną pewność co do wiarygodności otrzymanego wyniku. Na co zwrócić uwagę, decydując się na test ojcostwa?

Koszt ustalenia ojcostwa. Niska cena = pewny wynik?

Czynniki, które wpływają na cenę badań ojcostwa, bardzo często są niezauważalne przez klientów, a to one tak naprawdę decydują o pewności wyniku. Można je podzielić na 3 zasadnicze obszary:

  • jakość badań,
  • bezpieczeństwo i kontrola poprawności analiz ,
  • gwarancje, jakie laboratorium oferuje w standardzie.

CZYTAJ TEŻ: Trombofilia wrodzona a ciąża. Zobacz, jakie masz szanse na urodzenie dziecka

Ustalanie ojcostwa – co decyduje o wysokiej jakości?

Doświadczony zespół ekspertów

Pomimo automatyzacji większości procesów laboratoryjnych, udział osób z dużym doświadczeniem ma istotne znaczenie – zwłaszcza w przypadku nietypowych spraw lub przy wykorzystaniu niestandardowych materiałów. Przy nietypowych badaniach ojcostwa niedoświadczony biolog może popełnić błąd w interpretacji uzyskanych danych. Niektóre laboratoria, chcąc zaoszczędzić na kosztach, zatrudniają młode osoby bez odpowiedniego doświadczenia, co może generować ryzyko błędu.

Liczba wykonanych badań

Istotne jest to, czy firma wykonuje badania ojcostwa od kilku miesięcy czy od kilku lat. Tak samo jak z lekarzem czy mechanikiem samochodowym: im dłużej jest na rynku, tym większe zdobywa doświadczenie i zaufanie. Laboratorium, które istnieje wiele lat, nie zniknie z dnia na dzień. To ważne – szczególnie w sytuacji, gdy w przyszłości będą potrzebne odpis wyniku lub jakiekolwiek informacje o badaniu.

Odczynniki stosowane przy ustaleniu ojcostwa

Jakość odczynników ma bardzo duży wpływ na wiarygodność wyniku. Część laboratoriów pracuje na bardzo dobrej jakości odczynnikach, a część z nich wykorzystuje odczynniki „domowej roboty”, które bez bardzo dokładnej walidacji (potwierdzonej i udokumentowanej kontroli poprawności wyników) mogą generować błędy w samej analizie.

Ceny komercyjnych odczynników do badań są ogólnodostępne, więc łatwo wyliczyć sobie, że badanie ojcostwa kosztujące ok. 500 zł nie jest w stanie pokryć kosztów analizy i innych kosztów stałych związanych z pracą laboratoryjną. Chyba że dane laboratorium stosuje mniejsze ilości odczynników niż sugeruje producent – to jednak związane jest bezpośrednio z ryzykiem błędu na etapie samej analizy. Stosowanie mniejszych ilości odczynnika może powodować nieodpowiednio dobrane warunki reakcji PCR, co z kolei może wiązać się z uzyskaniem nieprawidłowych wartości w samym profilu genetycznym danej osoby.

Akredytacja i inne certyfikaty laboratorium

Uzyskanie akredytacji w zakresie normy ISO 17025 oznacza, że dane laboratorium poddawane jest ciągłej kontroli ze strony niezależnych audytorów. Każdy etap badania poddawany jest bardzo szczegółowej kontroli, a wszelkie odstępstwa od normy powinny być odnotowane i omówione z audytorami.

Laboratoria, które uzyskały akredytację, doskonale zdają sobie sprawę z tego, że jest to proces bardzo kosztowny. Akredytacja wymaga odpowiedniego zabezpieczenia, dokupienia sprzętu, udziału w wielu niezależnych badaniach biegłości oraz pokrycia kosztów kontroli prowadzonych przez audytorów. Z tego powodu laboratoria, które mogą pochwalić się akredytacją bądź innymi certyfikatami, zobligowane są do zdecydowanie większych wydatków na jakość badań.

Liczba markerów wykorzystanych w badaniach ojcostwa

Laboratoria realizujące badania na ojcostwo w niższych cenach będą twierdzić, że liczba badanych markerów nie wpływa na wiarygodność badania. Nie jest to prawda.

Aby zrozumieć sens stosowania większej liczby markerów, wyobraźmy sobie, że przed dłuższą podróżą decydujemy się oddać samochód do kontroli mechanika. Możemy zlecić mu przebadanie samochodu w 16 lub 24 różnych miejscach. Która kontrola da nam większą pewność co do sprawności auta? Tak samo wygląda sytuacja w genetyce – są przypadki, w których badanie 16 markerów będzie wystarczające. Zdarzają się też jednak zlecenia, które trzeba będzie przeanalizować pod kątem 24 markerów. A tego żadne laboratorium nie jest w stanie do końca przewidzieć przed rozpoczęciem badania.

Rodzaj badanych próbek

Bardzo ważne jest to, jakie dokładnie próbki laboratorium może zbadać. Czy są to jedynie wymazy z policzka czy również inne próbki, tzw. mikroślady? I nie chodzi tutaj o takie mikroślady jak szczoteczka do zębów, włosy czy chusteczka z katarem, bo to są „proste” próbki do badania. Pestka z arbuza, nakładka na zęby, nagryziony chrupek kukurydziany czy kask to z kolei próbki, na których potrafi pracować jedynie pewne i doświadczone laboratorium.

Wewnętrzna kontrola jakości badań

Na cenę badania ojcostwa wpływają nie tylko koszty samych odczynników lub pracy ludzkiej, ale także różne mechanizmy kontroli wewnętrznej, której nie widać na pierwszy rzut oka. Laboratoria – zwłaszcza te, które posiadają akredytację – zobligowane są do zabezpieczenia wyniku badania przed ewentualnymi błędami: czy to ze strony aparatury, czy pracy ludzkiej. Z tego powodu w niektórych laboratoriach w ramach jednej ceny badanie wykonuje się 2 razy – przez różnych pracowników.

Do kontroli sprzętu laboratoryjnego wykorzystuje się często referencyjne materiały zawierające DNA o znanym profilu genetycznym – tego typu próbki zamawia się w specjalistycznym Instytucie w USA.

Brak ukrytych kosztów

Testy na ojcostwo w niższych cenach zwykle pokrywają wyłącznie wykonanie badania tylko jeden raz. Należy pamiętać, że próbki wykorzystywane w badaniach ojcostwa są materiałem biologicznym, na który wpływ może mieć czas przechowywania, rodzaj transportu, temperatura otoczenia czy w ogóle sposób jego pobrania. Z tego powodu czasami konieczne jest ponowne przebadanie próbek. Część laboratoriów gwarantuje powtórne analizy w cenie badania. Jest to uczciwe i rzetelne podejście zwłaszcza w sytuacji, kiedy laboratorium ma pewność co do doświadczenia swoich pracowników.

Z kolei brak doświadczenia personelu laboratoryjnego może wiązać się m.in. z błędnym podejściem do metod stosowanych przy ustaleniu ojcostwa, co nierzadko skutkuje koniecznością powtórzenia badania. Błędy przy izolacji DNA czy ustalaniu warunków reakcji PCR nie zawsze kończą się wydaniem nieprawidłowego wyniku badania. Powodują jednak, że laboratorium nie ma wystarczających danych do wydania rezultatu i konieczne jest powtórne przeprowadzenie badania, za co zwykle płaci klient.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: 6 przyczyn nieprawidłowych wyników badania nasienia

A co z dyskrecją i ochroną danych osobowych?

Bardzo wiele osób na etapie wyboru laboratorium nie ma świadomości tego, że stosowane w nim procedury bezpieczeństwa nie gwarantują pełnej dyskrecji. Czasem dopiero po zamówieniu badania okazuje się, że nie ma możliwości dyskretnej płatności za test ojcostwa, np. poprzez system DotPay (wówczas nie widać w historii rachunku bankowego, kto jest odbiorcą przelewu) czy przekazem pocztowym. Okazuje się również, że wynik badania nie może zostać wysłany w dyskretny sposób albo do paczkomatu czy urzędu pocztowego.

Z drugiej strony, dzwoniąc do laboratorium i pytając o wynik badania, po podaniu imienia i nazwiska możemy uzyskać informację, że takie zlecenie nie figuruje w danym laboratorium, lub przeciwnie – że taka osoba zleca badanie ojcostwa. Laboratorium, które dba o dyskrecję, nie powinno informować, czy dane zlecenie figuruje w systemie. Kontakt powinien następować zawsze wyłącznie ze strony laboratorium na numer telefonu podany w formularzu zlecenia. Jeśli więc zależy nam na dyskretnym badaniu ojcostwa, powinniśmy dopytać o wszystkie te szczegóły, zanim zdecydujemy się na test.

Przy wyborze laboratorium należy pamiętać, że test na ojcostwo wykonuje się raz w życiu. Warto więc bardzo dokładnie sprawdzić dane laboratorium. Jeśli takich informacji nie publikuje na swojej stronie internetowej, wówczas powinniśmy o to dopytać.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Dlaczego warto wykonać badanie po poronieniu?


Autor: testynaojcostwo.pl

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Badanie nasienia CASA. Na czym polega i jak interpretować wyniki?

Mężczyzna u lekarza /Ilustracja do tekstu" Badanie nasienia CASA
fot. Fotolia

Test nasienia jest podstawowym badaniem, które wykonuje się w celu oceny płodności mężczyzny. Dzięki niemu można sprawdzić m.in., czy parametry nasienia mieszczą się w aktualnych normach ustalonych przez WHO. Dziś coraz więcej klinik oferuje również nowoczesne, wspomagane komputerowo badanie nasienia – CASA. Czym różni się od standardowego testu i jak interpretować jego wyniki? Przeczytaj: Badanie nasienia CASA, parametry, interpretacja wyniku.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Badanie CASA (skrót od ang. Computer Assisted Sperm Analysis) to udoskonalone badanie podstawowe nasienia, w którym obraz mikroskopowy przetwarzany jest komputerowo, a następnie poddawany precyzyjnej analizie. Kolejne rzuty wskazują położenie główki plemnika i tworzą wykres przebytej przez niego drogi. Dane uzyskane na podstawie tych obliczeń weryfikowane są przez embriologa.

W odróżnieniu od standardowego testu, badanie nasienia CASA umożliwia ocenę większej liczby parametrów ruchliwości plemników. Ten nowoczesny sposób analizy parametrów ejakulatu zapewnia również standaryzację procedury oraz uzyskiwanych wyników, co przekłada się na porównywalność diagnostyczną pomiędzy laboratoriami.

Jak przygotować się do badania nasienia CASA?

Przygotowanie do wspomaganego komputerowo badania nasienia (CASA) wygląda tak samo jak w przypadku standardowego testu. Aby wynik był wiarygodny, niezbędne jest zastosowanie abstynencji seksualnej w okresie 2-7 dni poprzedzających badanie. W tym samym czasie należy zrezygnować z używek, które mogą wpłynąć negatywnie na proces spermatogenezy (produkcji plemników).

Próbkę nasienia należy oddać do specjalnego, sterylnego pojemnika – najlepiej w klinice leczenia niepłodności, w której dokonywana będzie analiza ejakulatu. Istnieje także możliwość pozyskania próbki poza kliniką i dostarczenia jej w ciągu maksymalnie 45 min od pobrania (należy wówczas jednak zadbać o zachowanie odpowiedniej temperatury podczas transportu, ok. 37 stopni C).

CZYTAJ TEŻ: Diagnostyka niepłodności męskiej: od jakich badań zacząć? Wyjaśnia ekspertka

Komputerowe badanie nasienia CASA. Co oznaczają skróty VCL, VSL, VAP, ALH? Interpretacja

Parametry analizowane podczas badania nasienia metodą CASA są zgodne ze standardami wytyczonymi przez Światową Organizację Zdrowia (WHO). Poniżej przedstawiamy wyjaśnienia najczęściej stosowanych skrótów, które stwarzają pacjentom trudności interpretacyjne:

  • VCL – Prędkość krzywoliniowa plemnika. Pokazuje uśrednioną całkowitą drogę, którą pokonuje plemnik w danej jednostce czasu (μm/s), odzwierciedlając tym samym żywotność męskich komórek rozrodczych.
  • VSL – Prędkość liniowa (μm/s), mierzona na podstawie drogi przebytej przez plemnik w linii prostej – pomiędzy pierwszym zarejestrowanym punktem a ostatnim.
  • VAP – Średnia prędkość plemnika (μm/s), mierzona na podstawie uśrednionej ścieżki, którą pokonał plemnik. Ścieżka ta obliczana jest poprzez wygładzenie krzywoliniowej trajektorii, zgodnie z algorytmami w przyrządzie do badania nasienia metodą CASA.
  • ALH – Amplituda bocznych odchyleń główki plemnika w czasie jego drogi po uśrednionej ścieżce. Wyrażona w μm/s – jako maksymalna lub średnia wartość takich przemieszczeń.
  • LIN – Procent liniowości ścieżki krzywoliniowej plemnika (VSL/VCL).
  • STR – Procent liniowości uśrednionej ścieżki plemnika (VSL/VAP)
  • BCF – Średnia częstotliwość przecinania przeciętnej ścieżki przez ścieżkę krzywoliniową (mierzona w Hz – na podstawie uderzeń witki plemnika).
  • MAD – Średnie przesunięcie kątowe kierunku ruchu (wyrażone w stopniach) w czasie drogi plemnika po ścieżce krzywoliniowej.
Wykres ukazujący krzywą ruchu plemników, analizowaną w badaniu nasienia CASA. IIlustracja pochodzi z publikacji WHO /Badanie nasienia CASA

Rys. za: WHO Laboratory Manual for the Examination and Processing of Human Semen, WHO, s. 139.

Obowiązujące normy podstawowych parametrów nasienia, zgodne ze standardami WHO 2010, znajdziesz TUTAJ.

Źródło: klinikainvicta.pl, who.int

POLECAMY:

Gruczoł, który istotnie wpływa na męską płodność. Sprawdź, jak zwiększyć swoją szansę na ojcostwo

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Wąs, który przypomni o profilaktyce raka prostaty i jąder. Ta akcja może uratować życie

Mężczyzna z brodą i wąsem / Movember Polska: profilaktyka raka
Fot.: Unsplash.com

Rak prostaty od lat utrzymuje się w niechlubnej czołówce najczęściej występujących nowotworów złośliwych wśród polskich mężczyzn. Liczba zachorowań stale rośnie – od lat 80. zwiększyła się blisko czterokrotnie. Co roku na tę chorobę onkologiczną zapada ponad 9 tys. polskich mężczyzn, a 4 tys. umiera. Wzrasta również zachorowalność na raka jądra – co roku atakuje on ok. 1 tys. Polaków. Oba nowotwory mogą być uleczalne – niezbędna do tego jest jednak wczesna diagnoza. O wadze badań profilaktycznych, które mogą uratować naszą płodność i życie, przypomina listopadowa kampania „Movember Polska”.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Eksperci podkreślają, że rak prostaty nie musi być wyrokiem. Dziś możemy go skutecznie leczyć, jeśli tylko choroba zostanie odpowiednio wcześnie wykryta. Niestety, zdecydowana większość mężczyzn zgłasza się do lekarza zbyt późno. To efekt niskiej świadomości zagrożenia i unikania badań profilaktycznych. Zgodnie z szacunkami, tylko co czwarty mężczyzna wykonuje regularne badania pod kątem nowotworów prostaty czy jąder. Tę niepokojącą sytuację ma zmienić kampania „Movember Polska”.

Bezpłatne badania i zniżki na konsultacje urologiczne w klinikach leczenia niepłodności i przychodniach

Tegoroczna kampania „Movember Polska” to czwarta już rodzima edycja międzynarodowej akcji, w ramach której przez cały listopad mężczyźni zapuszczają wąsy, by stać się żywym sztandarem troski o męskie zdrowie.

– Tak jak kobiety mają w kampaniach różową wstążkę, która przypomina o tym, jak ważne jest samobadanie piersi, tak mężczyźni mają symbolicznego czarnego wąsa, który przypomina o tym, że warto się badać – mówi Marta Pokutycka-Mądrala, dyrektor komunikacji korporacyjnej oraz PR w firmie Nationale-Nederlanden, która wspiera kampanię „Movember Polska”.

Poza zwiększaniem świadomości społecznej akcja umożliwia panom zdobycie szerokiej wiedzy na temat profilaktyki męskich nowotworów oraz wykonanie bezpłatnych badań. W zależności od wieku jest to: USG jąder (przed 40. rokiem życia) lub PSA, czyli testu krwi pod kątem zmian w prostacie (po 40. roku życia). Dodatkowo wiele specjalistycznych placówek (w tym kliniki leczenia niepłodności) oferuje pacjentom listopadowe zniżki na pakiety badań i konsultacje urologiczne.

– W kampanii chodzi o to, żeby edukować facetów na całym świecie o tym, że ich też mogą dopaść różne choroby. Nie chcemy straszyć nowotworami, tylko pokazać, że łatwo jest z tymi męskimi nowotworami wygrać: pod warunkiem, że są one odpowiednio wcześnie wykryte – dodaje z kolei Jakub Kajdaniuk, prezes zarządu Fundacji Kapitan Światełko, organizatora kampanii.

CZYTAJ TEŻ: Brak plemników w nasieniu? Ta metoda da mężczyznom większą szansę na ojcostwo

„Movember Polska”: z wąsem po męskie zdrowie

Organizatorzy podkreślają, że kampania jest coraz popularniejsza. Do tej pory w jej ramach przebadano ponad 3 tys. mężczyzn; wykryto przy tym aż 40 przypadków zmian nowotworowych.

– Poznajemy nowych ludzi. Mówią: „Wiem, o co chodzi, to badania z wąsem”. Mamy też mnóstwo pozytywnych historii. Mężczyźni do nas piszą, dzwonią albo spotykają się z nami w trakcie eventów i mówią: „2-3 lata temu zbadałem się u was, uratowaliście mi życie, dzięki, że jesteście” – mówi Jakub Kajdaniuk.

Ambasadorami kampanii zostali w tym roku znani youtuberzy: Cyber Marian i Chwytak oraz kierowcy rajdowi Kamil Winnicki i Filip Nivette. Wspólnie promują „Movember Polska” w teledysku do nowej wersji piosenki „Wąs! Wąs! Wąs!”, która w niebanalny sposób podkreśla znaczenie profilaktyki nowotworowej u mężczyzn.

– Z chęcią wziąłem udział w kampanii „Movember Polska”, ponieważ sam zmagałem się z nowotworem 7 lat, więc temat ten jest mi bardzo bliski. Mam dużą publiczność i jestem w stanie dotrzeć do szerokiego grona – mówi Cyber Marian.

Więcej na temat kampanii na stronie www.movember.org.pl.

Źródło: movember.org.pl, newseria.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: Biopsja jąder. Kiedy ją wykonać i na czym polega?

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.