Przejdź do treści

„Otwarta adopcja” czyli co?

otwarta adopcja

Otwarta adopcja to taka, w której rodziny biologiczna i adopcyjna mają ze sobą kontakt. Bywa, że ciągły. Czy to jest możliwe w Polsce? Na czym polega i jakie korzyści się z nią wiążą

W niektórych krajach taka forma adopcji jest dopuszczalna i cieszy się dużą popularnością. Kontakt może rozpoczynać się od spotkania matki biologicznej będącej w ciąży z potencjalnymi rodzicami adopcyjnymi. Rodzice mają trzy opcje poziomu otwartości do wyboru.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Adopcja całkowicie poufna

W tym przypadku rodzice biologiczni i adopcyjni zupełnie nie mają ze sobą kontaktu i nie są udostępniane żadne informacje identyfikujące obydwie strony. Ta forma jest najbardziej znana w Polsce, gdzie rodzice adopcyjni nie mają kontaktu z biologicznymi, nie znają swoich tożsamości. Korzeni i kontaktu z rodzicami biologicznymi może poszukiwać dopiero dziecko adoptowane po osiągnięciu pełnoletności.

Adopcja półotwarta

Ten rodzaj przysposobienia powala na kontakt ale tylko za pośrednictwem agencji adopcyjnej lub prawnika. Wymieniana może być na bieżąco część informacji np. historia choroby, zdjęcia, listy, ale nie są udostępniane wzajemnie żadne dane identyfikacyjne. Ten typ adopcji pozwala na dość sprawną komunikację z rodziną biologiczną adoptowanego dziecka, a jednocześnie oferuje trochę prywatności.

Adopcja otwarta całkowicie

To forma adopcji w której wzajemna tożsamość rodziców biologicznych i adopcyjnych jest znana. Kontakt może być już na etapie ciąży matki biologicznej, a w niektórych krajach brana jest pod uwagę opinia rodziców biologicznych co do wyboru rodziców adopcyjnych po takim wstępnym kontakcie. Komunikacja może się odbywać poprzez listy, e-maile, portale społecznościowe, rozmowy telefoniczne, a także osobiste wizyty. Niektóre rodziny wymieniają tylko krótkie notatki i zdjęcia, inne z kolei spędzają razem ze sobą więcej czasu razem, np. świętują wspólnie urodziny. Rodzaj i częstotliwość kontaktów jest dokładnie uregulowany zawartą przed przysposobieniem umową.

Warto podkreślić fakt, że w każdym przypadku sytuacja prawna jest jasno uregulowana, i dziecko ma tylko jedną legalną parę rodziców, są nimi rodzice adopcyjni. Tylko rodzice adopcyjni mają prawa i oczywiście obowiązki wobec swojego adoptowanego dziecka.

Otwarta adopcja

Otwarta adopcja wywołuje wiele emocji u wszystkich członków społeczności adopcyjnej. Może wywołać strach i niepewność, ale również dawać wsparcie. Szczególnie w zakresie relacji między dzieckiem a jego biologicznymi rodzicami. Do lat 80-tych uważano, że najlepsza dla wszystkich osób związanych z adopcją będzie ukrywanie jej faktu. Rodzice biologiczni łatwiej przeżyją stratę i smutek, dziecko będzie szczęśliwsze bo nie będzie wiedziało, a rodzice adopcyjni łatwiej będą wychowywać swoje dziecko. Z biegiem czasu, zdano sobie sprawę, że to nie pomogło biologicznym rodzicom zapomnieć, adopcyjnym poczuć się bardziej „prawdziwymi”, a dziecku żyć z podświadomym poczuciem opuszczenia. Badania przekrojowe pokazują, że korzystne jest, aby adoptowane dzieci miały otwarte relacje z rodziną biologiczną*. Otwarte relacje mogą pomóc dzieciom radzić sobie z ich uczuciem porzucenia, a także rozwiewać częste fantazje o ich rodzicach biologicznych. Dodatkowo, może zmniejszyć poczucie winy adoptowanego dziecka o lojalność w dzieleniu relacji z rodzicami adopcyjnymi i biologicznymi. Otwarte relacje tak, jak każde mogą mieć wzloty i upadki. Rodzicom adopcyjnym może być trudno słyszeć i widzieć smutek rodziców biologicznych. Z kolei rodzicom biologicznym może być trudno mierzyć się z codziennością życia dziecka w innej rodzinie. Dlatego te sprawy są bardzo ściśle uregulowane zawieraną przed adopcją umową, a instytucje socjalne mają przeszkolonych pracowników, psychologów, mediatorów, którzy wspomagają obydwie strony w tej relacji na każdym jej etapie.
 

KOMENTARZ PSYCHOLOGA, KTÓRY OD KILKUNASTU LAT OPIEKUJE SIĘ W POLSCE MATKAMI BIOLOGICZNYMI ODDAJĄCYMI DZIECI DO ADOPCJI:

Potrzebą każdego człowieka jest zbudowanie własnej tożsamości. Kształtuje się ona najsilniej w dzieciństwie i okresie dorastania. Stabilność własnej tożsamości opiera się na prawdzie oraz szacunku do własnych rodziców. W przypadku adopcji ma to szczególne znaczenie. Między dzieckiem a jego biologiczną rodziną zawsze jest silna więź, nawet jeśli jest ona nieuświadomiona. Brak wiedzy o rodzinie pochodzenia powoduje brak ważnego fragmentu niezbędnego do zbudowania własnej tożsamości. Adopcja otwarta daje dziecku możliwość zachowania własnych korzeni. Takie rozwiązanie wydaje się pozornie trudniejsze, bo konfrontuje rodzinę adopcyjną z rodziną biologiczną. Jednak patrząc na potrzeby dziecka z szerszej perspektywy, takie rozwiązanie przynosi pozytywne skutki dla wszystkich stron. Dla dziecka to ogromna ulga, gdy obie rodziny biologiczna i adopcyjna uznają się wzajemnie i odnoszą się od siebie z życzliwością i szacunkiem.

* Na podstawie artykułów Laury Teeter, certyfikowanego pracownika socjalnego, który pracuje w Adoptions Together, licencjonowanej agencji adopcyjnej w Maryland

Magdalena Modlibowska

Autorka książek „Odczarować adopcję” i „Księga Adoptowanego Dziecka”, a także wielu artykułów dot. adopcji, , prezeska Fundacji „Po adopcji”, wiceprezeska Stowarzyszenia „Dobrze Urodzeni”. Prywatnie mama trójki dzieci.

Martyna Wojciechowska adoptowała kolejną córkę. Długo trzymała ten fakt w tajemnicy

Martyna Wojciechowska adoptowała kolejną córkę
Martyna Wojciechowska i Kabula // fot. Instagram @martyna.world

Martyna Wojciechowska adoptowała Kabulę – chorującą na albinizm dziewczynę z Tanzanii. Podczas wywiadu w „Dzień Dobry TVN” dziennikarka ujawniła, że oprócz Kabuli wzięła pod swoją opiekę jeszcze jedno dziecko.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Martyna spotkała 20-letnią dziś Kabulę podczas kręcenia materiału „Kobieta na krańcu świata”. Historia dziewczyny wstrząsnęła wówczas widzami. Kabula choruje na albinizm, czyli defekt polegający na braku pigmentu w skórze, włosach i tęczówce oka.

W Tanzanii ta choroba często oznacza wyrok śmierci. Osoby dotknięte albinizmem często są prześladowane. Wśród szamanów i uzdrowicieli pokutuje przekonanie, jakoby części ciała chorych posiadały magiczną moc, która przynosi powodzenie nabywcom. Kończyny, skóra, czy włosy albinosów są używane do przyrządzania „magicznych” mikstur i eliksirów. Jednocześnie samych chorych uważa się za przeklętych i przynoszących nieszczęście.

Kabula przekonała się o tym na własnej skórze już w dzieciństwie. Pewnej nocy do jej domu zakradli się rozbójnicy, którzy trzema machnięciami maczety odrąbali dziewczynce rękę.

Zobacz także: Barbie, która inspiruje i przełamuje stereotypy. Wizerunku użyczy jej m.in. Martyna Wojciechowska

Martyna Wojciechowska adoptowała kolejną córkę

We wrześniu Wojciechowska pojawiła się wraz z Kabulą na okładce „Gazety Wyborczej” i udzieliła poruszającego wywiadu. Teraz Martyna ujawniła, że adoptowała jeszcze jedną dziewczynkę z Tanzanii – Tatu.

Jak się okazało, to Kabula poprosiła Wojciechowską o pomoc.

Mogę teraz w końcu przyznać, że od stycznia, czyli od roku Kabula ma taką siostrę. Trzymałyśmy to z Kabulą dla siebie. To była nasza tajemnica. Ma na imię Tatu, ma 15 lat. Są do siebie podobne jak dwie krople wody. Tatu też jest chora na albinizm – powiedziała w „Dzień Dobry TVN” Martyna.

Choć Kabula i Tatu nie mieszkają z Martyną, dziennikarka jest odpowiedzialna za ich utrzymanie.

Zobacz także: Adoptowali dziewczynkę z Ugandy. Kiedy poznali jej historię, odesłali dziecko

Z miłości do dzieci

W Tanzanii populacja albinosów wynosi obecnie ok. 150 tys. osób. Część z nich uciekła do Dar as-Salaam uważając, że duże miasto da im schronienie.

Podróżniczka postanowiła pomóc również innym dzieciom chorującym na albinizm. Z pomocą misjonarzy i wolontariuszy planuje zbudować w Tanzanii miejsce, w którym podopieczni będą się czuli bezpiecznie. Wojciechowska zachęca internautów na Instagramie  do wsparcia inicjatywy.

Martyna Wojciechowska ma jedno biologiczne dziecko. Marysia Błaszczyk jest córką zmarłego w zeszłym roku Jerzego Błaszyka, rekordzisty w nurkowaniu głębinowym. Podróżniczka ma pod swoją opieką jeszcze kilkoro innych dzieci pochodzących z różnych zakątków świata.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Viva!, Ofemin, Dziennik.pl,

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Adopcja po polsku – raport NIK

Adopcja po polsku - raport NIK
fot. Fotolia

Procedura adopcyjna trwa w Polsce średnio dwa lata – wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli. Liczba potencjalnych rodziców znacznie przewyższa też liczbę dzieci z uregulowaną sytuacją prawną, umożliwiającą ich adopcję.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jest to pierwsza tego typu kontrola od czasu zmiany przepisów dotyczących adopcji w 2012 r. Okazuje się, że obecne przepisy są niewystarczające dla zapewnienia spójnego funkcjonowania systemu adopcyjnego w Polsce. W efekcie każdy ośrodek adopcyjny może ustalać własne zasady, np. w kwestii dokumentacji wymaganej od kandydatów, w procesie przysposobienia.

NIK skontrolowała 15 ośrodków adopcyjnych, tj. 23 proc. działających w Polsce (obecnie jest ich 65, z czego 40 proc. stanowią jednostki niepubliczne). Aż w 11 placówkach NIK stwierdziła nieprawidłowości w kwalifikowaniu dzieci do adopcji i doborze rodziców.

Zobacz także: Zaświadczenie o niepłodności w ośrodkach adopcyjnych. Dokument nie/wymagany?

Brak jednolitych wymogów

Jak zaznacza NIK, problem jest brak jednolitych wymogów i kryteriów stosowanych podczas adopcji, stąd procedura może przebiegać inaczej w zależności od ośrodka. Niektóre placówki wymagają np. zaświadczeń lekarskich dotyczących przyczyn bezdzietności, czy od psychiatrów i poradni leczenia uzależnień.

W niektórych ośrodkach kandydaci musieli również wykazać dane pochodzące z wyroków rozwodowych (w przypadku drugiego małżeństwa). W kilku ośrodkach katolickich dyrekcja żądała od kandydatów na rodziców adopcyjnych opinii parafii i świadectwa ślubu kościelnego. W innych ośrodkach brany był pod uwagę np. staż małżeński, wiek kandydatów starających się o adopcję i różnica wieku pomiędzy dzieckiem a przyszłym opiekunem.

NIK zwraca uwagę, że mało dzieci opuszcza pieczę zastępczą, czyli domy dziecka i rodziny zastępcze. W latach 2015 – 2017 ( I półrocze)  z ok. 75  tys. dzieci w pieczy zastępczej tylko ok. 6 tys. zostało zakwalifikowanych do adopcji.

Jednym z większych problemów jest mała liczba dzieci o uregulowanej sytuacji prawnej. Regulowanie stanu prawnego trwa zdecydowanie za długo – twierdzą kandydaci na rodziców adopcyjnych. Z tego powodu rodziny adopcyjne czekają coraz dłużej, a dzieci mają coraz mniejsze szanse na znalezienie domu.

Przyczyna problemu nie leży po stronie sądów – połowa postępowań w sprawach opiekuńczych jest rozpatrywana w terminie do trzech miesięcy, a ponad 80 proc. spraw do pół roku. Problemem jest zbyt długi okres przebywania dzieci z nieuregulowaną sytuacją prawną w domach dziecka i rodzinach zastępczych. NIK zwraca tu uwagę przede wszystkim na niewystarczające działania powiatów na rzecz wychodzenia dzieci z pieczy zastępczej.

Zobacz także: Rodzina adopcyjna a rodzina zastępcza. Jakie są podobieństwa i różnice?

Potrzeba ujednolicenia szkoleń dla rodziców adopcyjnych

Średni czas procesu adopcyjnego, od momentu zarejestrowania kandydata na rodzica do czasu orzeczenia przez sąd adopcji, to dwa lata. Przepisy nie regulują jednak czasu oczekiwania kandydatów na rozpoczęcie szkolenia od momentu zgłoszenia do ośrodka.

W skontrolowanych przez NIK placówkach było to 221 dni, co zdaniem ankietowanych jest bardzo długim okresem wymagających skrócenia. Zgłaszali też potrzebę ujednolicenia szkoleń i wzajemnego uznawania świadectw z ukończonych szkoleń przez różne ośrodki. Niezadowolenie kandydatów budziły również terminy szkoleń – zjazdy organizowano w godzinach pracy.

NIK podkreśla też w swoim raporcie, że brak jest procedur odwoławczych, które pozwalałyby na zweryfikowanie niekorzystnych rozstrzygnięć wobec starających się o adopcję.

Zobacz także: Kobietom będzie trudniej oddać dziecko do adopcji? „Wzrośnie popularność porzuceń noworodków w oknach życia”

Korupcja

W Polsce brak także mechanizmów zapobiegających korupcji, zwłaszcza w zakresie przeciwdziałania nadmiarowi kompetencji w rękach pracowników ośrodków adopcyjnych. Jak zauważa NIK, przewodniczącym komisji kwalifikowanej powinna być osoba spoza ośrodka adopcyjnego – przedstawiciel podmiotu nadzorującego jego działalność lub urzędu marszałkowskiego. Osoba, która nie bierze bezpośredniego udziału w prowadzeniu poszczególnych spraw i nie jest podwładnym kierownica ośrodka.

Wśród ankietowanych 5 proc. wskazało, że spotkało się z problemem korupcji (48 osób z 938). Naciskano np., aby składali „darowizny” w celu lepszego funkcjonowania środka lub sugerowano szybszy proces sądowy przy zdecydowaniu się, odpłatnie, na prawnika pracującego dla ośrodka.

Nie ma też mechanizmów ograniczających dowolność w podejmowaniu decyzji przez pracowników ośrodków. NIK zwraca uwagę na brak przejrzystości w działaniu ośrodków. Kandydaci na rodziców adopcyjnych nie mają dostępu nawet do ogólnych informacji dotyczących działalności placówek, np. ile osób oczekuje na adopcję, liczy przeprowadzonych adopcji w poprzednich latach lub aktualnej liczby zgłoszonych do ośrodka dzieci.

Jednym z najpoważniejszych problemów w funkcjonowaniu ośrodków adopcyjnych w Polsce były również trudności we współpracy z sądami polegające na niedostatecznym przepływie informacji. Sądy nie informowały ośrodków o prawomocnych orzeczeniach o przysposobieniu dziecka. Ośrodki często dowiadywały się o tym od rodziców adopcyjnych.

Zobacz także: 7 rzeczy, których nie wiesz o adopcji

Adopcja po polsku – raport NIK

W czasie kontroli niemal wszystkie dzieci (98 proc.) w badanych ośrodkach z zakwalifikowanych do adopcji znalazły nowy dom. Zdaniem NIK wysoka skuteczność wynika przede wszystkim z faktu, ze liczba potencjalnych kandydatów na rodziców adopcyjnych znacznie przewyższa liczbę dzieci z uregulowaną sytuacją prawną.

Liczba adopcji w naszym kraju od lat utrzymuje się na podobnym poziomie. Od roku 2015 do połowy 2017 r. ośrodki adopcyjne zakwalifikowały do przysposobienia ok. 2,5 tys. dzieci, a 300 dzieci skierowano do adopcji zagranicznej.

Po reformie procedur adopcyjnych w 2012 r. liczba publicznych i niepublicznych ośrodków adopcyjnych zmalała o ponad 30 proc. Obecnie jest ich 65, z czego 40 proc. to placówki niepubliczne. NIK skontrolowała działanie 15 ośrodków adopcyjnych, czyli 23 proc. placówek działających w Polsce.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: NIK

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.