Przejdź do treści

On, Ona i PCOS – jak wytłumaczyć partnerowi?

Większość panów myśli, że to typowe „kobiece problemy” i nie ma pojęcia na czym one naprawdę polegają. To choroba, która dotyka nie tylko kobietę, ale także jej partnera, który musi się nauczyć życia w trójkącie: on, ona i PCOS.

Zasadniczo, jak sama nazwa wskazuje, miesiączka powinna pojawiać się co miesiąc. Ale nie u kobiet z PCOS. Ich cykl jest nieregularny, czasem nie mają okresu całymi miesiącami. Mogą pojawić się też torbiele na jajnikach, może boleć, można mieć wahania nastroju. Można i zwykle tak się dzieje.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

PCOS to nie wydumane problemy. To powszechna choroba na którą cierpi co dziesiąta kobieta. To również nieustanna walka o utrzymanie prawidłowej wagi. Wydaje się, że można po prostu powiedzieć „mniej jedz”, ale co kiedy naprawdę się starasz? Organizm kobiety z PCOS błyskawicznie przyswaja węglowodany, a te przekładają się na ilość tkanki tłuszczowej.

Kolejnym problemem jest nadmierne owłosienie i trądzik niczym u nastoletniego chłopca. Za to odpowiada nie brak dbałości o własny wygląd czy zła higiena, ale duże stężenie testosteronu.

Najgorszy jest jednak wpływ PCOS na płodność. Wiele kobiet z zespołem policystycznych jajników walczy całymi latami o dziecko.

Co Ty, jako partner możesz zrobić?

Najważniejsze, co jako partner możesz dać swojej kobiecie cierpiącej na zespół policystycznych jajników, to miłość, zrozumienie i wsparcie. Są chwile, kiedy PCOS sprawia, że Twoja partnerka czuje się przygnębiona, brzydka i zła. Nie przestawaj jej wtedy okazywać miłości.

Ona naprawdę się stara, prawidłowo się odżywia i ćwiczy. Wspieraj ją w tym, nie przynoś śmieciowego jedzenia do domu, gotujcie i ćwiczcie razem. Chodźcie razem na spacery, jeździjcie na rowerze albo zapiszcie się na taniec towarzyski. Jeśli nie możesz się obejść bez słodyczy, to chowaj je, nie kuś nimi swojej wybranki. Ale pamiętaj czasem i ona zasługuje na małą ucztę.

Kiedy ma podły dzień przypominaj jej, że jest piękna, że dla Ciebie jest najlepsza i nie zamienisz jej nigdy na nikogo innego. Zrób jej masaż, zapisz do fryzjera albo kosmetyczki. Pochłonięta codzienną harówką, dbaniem o dom i rodzinę ma prawo czasem zapomnieć o sobie. Dbaj o swoją partnerkę, jak o największy skarb, bo nim właśnie jest.

Może to trochę banalne, ale w imieniu swoim i wszystkich kobiet z PCOS bardzo dziękuję za poświęcenie Twojego czasu na przeczytanie tego tekstu. To dowód na to, że chcesz zrozumieć, co przeżywa Twoja druga połówka i wspierać ją. Kochaj ją mimo wielu wad (PCOS dostajesz w pakiecie). Wiem, że to nie jest łatwe, ale Ty możesz sprawić, że będzie trochę łatwiejsze!
Weronika Tylicka

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Stres a ryzyko wystąpienia chorób autoimmunologicznych. Nowe badania Izraelskich naukowców

Stres a choroby autoimmunologiczne. Nowe badania Izraelskich naukowców
fot.Pixabay

Naukowcy z Uniwersytetu Bar Ilan w Izraelu przeprowadzili badanie , którego wyniki mogą przyczynić się do wyjaśnienia jak to się dzieje, że stres jest czynnikiem ryzyka w chorobach autoimmunologicznych. Badanie przeprowadzone na myszach wykazało, że przewlekły stress społeczny powoduje zmiany w środowisku bakteryjnym jelit, co wyzwala określone odpowiedzi systemu immunologicznego.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zobacz też: SM a ciąża – czy stwardnienie rozsiane wyklucza macierzyństwo?

Odpowiedź immunologiczna

Choroby autoimmunologiczne rozwijają się, gdy układ odpornościowy zwalcza własne komórki organizmu tak, jakby były chorobotwórczymi bakteriami i wirusami. Oprócz dziedziczonego ryzyka zachorowania na choroby autoimmunologiczne, naukowcy podejrzewają, że swój udział mają tu również czynniki środowiskowe. Według hipotezy, choroby immunologiczne są spowodowane złożonymi interakcjami między genami, a środowiskiem.

W badaniu, którego wyniki zostały opublikowane w ostatnich dniach, naukowcy analizowali wpływ utrzymującego się przez dłuższy czas stresu na środowisko bakteryjne jelit myszy. Okazuje się, że pod wpływem stresu zmienia się ekspresja genów w bakteriach jelitowych i ich skład, prowadząc do destrukcyjnych zmian w działaniu systemu odpornościowego. Jeśli podobne zależności uda się zaobserwować u ludzi, może rzucić to nieco światła na mechanizm powstawania chorób autoimmunologicznych. Szacuje się, że tego rodzaju chorobami dotknięte jest aż 20% populacji.

Zobacz też: Migrena może zwiększać ryzyko powikłań ciążowych

Przebieg badania

Badacze podzielili myszy na dwie grupy. Jedną grupę poddawali działaniu silnego stresu przez 10 dni – codziennie myszy były narażone na kontakt z nieznanym, agresywnym osobnikiem swojego gatunku. Druga grupa myszy nie była poddawana działaniu silnie stresującego bodźca. Po tym czasie uśmiercono myszy i przeanalizowano bakterie jelitowe występujące u obu grup. Zarejestrowano znaczne zmiany w składzie środowiska bakteryjnego jelit oraz ekspresji genów bakterii jelitowych myszy, które doświadczyły stresu. Szczególne zmiany dotyczyły bakterii: bilophila i dehalobacterium. Oba te rodzaje bakterii są łączone z powstawaniem chorób autoimmunologicznych u ludzi, na przykład ze stwardnieniem rozsianym.

Następnie badacze wykonali analizę genetyczną i odkryli, że pod wpływem stresu niektóre bakterie przeobraziły się w szkodliwe patogeny. Niektóre zmiany genów w mikrobach jelitowych myszy sprawiły, że bakterie zaczęły szybciej rosnąć, rozmnażać się oraz zyskały zdolność przemieszczania się w ciele i atakowania tkanek. Układ odpornościowy zareagował na nie jak na zewnętrzne zagrożenie. Analiza składu węzłów chłonnych zestresowanych myszy potwierdziła te wyniki: znaleziono wysokie zagęszczenie komórek  systemu immunologicznego, które zwiastują odpowiedź immunologiczną, też w przypadku chorób autoimmunologicznych.

Zobacz też: Objawy Hashimoto, jak je rozpoznać?

Jakich chorób autoimmunologicznych może to dotyczyć?

Wyniki uzyskane w badaniach dowodzą, że przewlekły stres może prowadzić do zmiany w bakteriach jelitowych i zmiany w komórkach odpornościowych, co z kolei zwiększa ryzyko pojawienia się chorób autoimmunologicznych, na przykład choroby Hashimoto, stwardnienia rozsianego, choroby Crohna, toczenia rumieniowatego, reumatoidalnego zapalenia stawów.

Źródło: Forbes

E-wydanie Magazynu Chcemy Być Rodzicami znajdziesz tutaj.

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

Anemia – czy badałaś ostatnio krew? Żelazo na skraju wyczerpania!

Niedokrwistość niezmiennie jest przypadłością pojawiającą się w dużej skali. Wiele osób ją bagatelizuje, co niestety jest dużym błędem – szczególnie jeśli przygotowujesz się do ciąży lub już w niej jesteś. Czym właściwie jest anemia, jak ją rozpoznać i koniec końców także pokonać?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Anemia to stan, w którym poziom hemoglobiny, hematokrytu lub krwinek czerwonych znajduje się poniżej normy. Co istotne, kobiety są na nią znacznie częściej narażone (wiąże się to m.in. z utratą krwi podczas każdej miesiączki). Najczęściej spotyka się niedokrwistość z niedoboru żelaza (Fe) i właśnie na niej się skupimy.

Oprócz utraty krwi podczas okresu (szczególnie jeśli krwawienia są obfite lub miesiączki są częste) powodami wystąpienia niedokrwistości z niedoboru żelaza mogą być także deficyty związane ze zbyt ubogą dietą i niedostarczaniem wystarczającej ilości Fe z pożywieniem. Mogą to być również zaburzenia wchłaniania, czy czas zwiększonego zapotrzebowania na opisywany mikroelement, czyli np. właśnie ciąża.

Co istotne, żelazo wchodzi w skład hemoglobiny (czyli białka zawartego w czerwonych krwinkach), która odpowiada za transport tlenu do wszystkich tkanek. Wszelkie zaburzenia w tym procesie są więc szczególnie niebezpieczne dla układu nerwowego, odpornościowego oraz sercowo-naczyniowego.

Anemia – jakie mogą być objawy?
  • Osłabienie, poczucie zmęczenia
  • Szybsze męczenie się
  • Zawroty i bóle głowy
  • Trudności z koncentracją
  • Zaburzenia rytmu serca
  • Blada i sucha skóra, wypadające włosy
  • Pogorszenie nastroju
  • etc.

Niekiedy zdarza się, że pomimo obniżonego poziomu żelaza praktycznie żadne symptomy stanu chorobowego nie są odczuwalne. Jest to zatem jeden z argumentów, dlaczego warto robić badania regularnie, nawet jeżeli nie obserwujemy nic niepokojącego!

Konsekwencje dla dziecka

Należy pamiętać, iż dziecko dostaje żelazo od matki dopiero w trzecim trymestrze ciąży. Dlatego wcześniaki, ale też dzieci z ciąż mnogich oraz maluchy, które w czasie porodu utraciły krew, mają bezwzględne wskazanie do podawania żelaza.

Co więcej, jeśli matka w czasie ciąży boryka się z niedokrwistością, jest zwiększone ryzyko, iż dziecko także będzie miało niedobory żelaza. Jest to niezwykle istotny składnik dla rozwijającego się organizmu, a anemia może prowadzić do spowolnienia rozwoju poznawczego, ruchowego, czy też sensorycznego dziecka. Żelazo wnosi bowiem duży wkład w rozwój mózgu dziecka!

Jeśli zaś chodzi o ciążę, anemia u przyszłej mamy zwiększa ryzyko urodzenia wcześniaka, dziecka z niską wagą urodzeniową lub też pojawienia się powikłań okołoporodowych.

Zobacz też: Jak przygotować się do badań laboratoryjnych?

Jakie badania należy zrobić, by wykryć anemię?

Przede wszystkim należy zacząć od morfologii krwi obwodowej, którą może zlecić lekarz pierwszego kontaktu. Trzeba zwrócić uwagę na liczbę czerwonych krwinek, poziom hemoglobiny oraz liczbę retikulocytów. Ważne są także parametry krwinki czerwonej (MCV – średnia objętość krwinki czerwonej, MCH – średnia zawartość hemoglobiny w krwince czerwonej, MCHC – średnie stężenie hemoglobiny w krwince czerwonej). Istotne jest również sprawdzenie poziomu żelaza w surowicy, poziomu ferrytyny oraz całkowitą zdolność wiązania żelaza.

Kiedy możemy mówić o anemii? Zostały stworzone specjalne normy, które pozwalają ocenić obecność niedokrwistości, a także jej stopień (są cztery stopnie: niedokrwistość łagodna, umiarkowana, ciężka, zagrażająca życiu). U kobiet o anemii świadczy wynik wskazujący na hemoglobinę poniżej 12g/dl, a u kobiet ciężarnych poniżej 11g/dl.*

*Należy pamiętać, że laboratoria mogą mieć swoje własne normy i to nimi należy kierować się podczas interpretacji wyników.

Jak leczy się niedokrwistość z niedoboru żelaza?

Przede wszystkim jest to suplementacja preparatami żelaza, niektóre z nich mają także dodatek kwasu askorbinowego lub kwasu foliowego. Preparaty podawane są w formie tabletek. Mogą jednak wywołać efekty uboczne, takie jak problemy z wypróżnianiem się. Jeśli są one nasilone, należy zmienić lek.

Istnieje także możliwość leczenia dożylnego, które jest jednak stosowane w bardzo nielicznych przypadkach. Np. jeśli ktoś nie toleruje farmakoterapii doustnej lub gdy nie da się traconego żelaza uzupełnić drogą pokarmową.

Niezwykle ważna jest w tym przypadku także dieta, która pozwoli chociaż w niewielkim stopniu uzupełniać żelazo na bieżąco. Produkty bogate w ten składnik to m.in. mięso (wątróbka, wołowina, ryby, drób), żółtko jajka, zielone warzywa, np. brokuły, czy jarmuż, ale także orzechy, warzywa strączkowe i tofu.

Zobacz też: Krew menstruacyjna – co mówi o kobiecym zdrowiu?

Źródła:

Matysiak, M., Niedokrwistości – nadal aktualny problem w opiece nad matką i dzieckiem , Family Medicine & Primary Care Review 16(2), s. 185–188.  [dostęp 15.04.2019].

Orlicz-Szczęsna, G., Żelazowska-Posiej, J., & Kucharska, K. (2011). Niedokrwistość z niedoboru żelaza. Current Problems of Psychiatry, 12(4), 590–594. [dostęp 15.04.2019].

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Starania o dziecko na ostrzu WEGE-noża. Wegetarianizm a płodność

starania na ostrzu wege noża
fot.Pixabay

Jednym z ważniejszych czynników, na który podczas starań o dziecko mamy wpływ, jest dieta. Co chwilę pojawiają się nowe doniesienia, wskazówki oraz badania naukowców mówiące o tym, co warto jeść, a czego należy unikać. Tym razem pod lupę bierzemy dietę wegetariańską – już przed kilkoma laty dane wskazywały, że ponad milion osób w Polsce mówi o sobie „wegetarianin”. Oto 5 faktów o diecie bezmięsnej, które mogą mieć znaczenie podczas starań o dziecko.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Mleko sojowe pomocne w walce z PCOS

Jak wskazują badania, organizmy osób regularnie spożywających mleko sojowe lepiej gospodarowały cukrem. Miały niższy poziom insuliny, ale też testosteronu i cholesterolu. Są to wyznaczniki, które mogą wskazywać na ewentualne ryzyko zachorowania na serce, czy też cukrzycę typu 2. Choroby te wiążą się z zespołem policystycznych jajników. Mleko sojowe, dzięki zawartych w nim estrogenach roślinnych, pomaga zrównoważyć hormony oraz chroni m.in. przed wspomnianymi już chorobami układu sercowo-naczyniowego [więcej tutaj: KLIK].

Jedzenie białka roślinnego zmniejsza ryzyko wcześniejszej menopauzy

Wcześniejsza menopauza – pojawiająca się przed 40-45 rokiem życia – może dotyczyć nawet 1 na 10 kobiet. Wiąże się z ryzykiem chorób serca, osteoporozą, ale też rzecz jasna z płodnością. Moment, gdy organizm przestaje naturalnie wytwarzać estrogeny i inne hormony płciowe wiąże się z zatrzymaniem zdolności reprodukcyjnych kobiet.

Badania prowadzone przez 20 lat pokazały, że panie, których dzienne spożycie kalorii pochodziło w minimum 9-ciu proc. z białka roślinnego, przejawiały o 59 proc. niższe ryzyko wcześniejszej menopauzy, niż kobiety, których dieta zawierała mniej niż 4 proc. tego typu produktów. Co warto jeść? Eksperci wymienili takie produkty jak tofu, soja, orzechy, czy też brązowy ryż. Praca opublikowana była w „American Journal of Epidemiology” i podkreśliła także korzyści płynące z tzw. diety ‘flexitarian’ – kilka dni w tygodniu na diecie wegetariańskiej oraz sporadyczne spożywanie produktów mięsnych.

Zobacz też: “Twoje dziecko będzie tym, co jesz” – wpływ stylu życia na dziedziczenie

Dieta wegetariańska i wegańska w ciąży nie jest zagrożeniem

Warto mieć tutaj na uwadze jeden znaczący fakt – dieta musi być zbilansowana. Dotyczy to jednak nie tylko diety wegetariańskiej, ale i każdej innej. Wszelkich niedoborów łatwo może nabawić się także osoba jedząca mięso.

Diety ściśle wegetariańskie, czyli wegańskie, są zdrowe, spełniają zapotrzebowanie żywieniowe i mogą zapewniać korzyści zdrowotne przy zapobieganiu i leczeniu niektórych chorób. Dobrze zaplanowane diety wegetariańskie są odpowiednie dla osób na wszystkich etapach życia, włącznie z okresem ciąży i laktacji, niemowlęctwa, dzieciństwa, dojrzewania, oraz dla sportowców – oświadczenie The American Dietetic Association and Dietitians of Canada.

Brak mięsa nie oznacza niedoborów

Pierwszym przychodzącym na myśl makroskładnikiem, którego wydaje się brakować u osób niejedzących mięsa, jest białko. Bez problemu można je jednak dostarczać pod postacią tofu, fasoli, soczewicy, komosy ryżowej, tempeh (produkt wytwarzany z ziaren soi), kasz, czy też orzechów. Jeśli chodzi o żelazo, warto postawić na pestki dyni, soczewicę, brokuły, buraki, natkę pietruszki.

Należy też przy tym pamiętać o dostarczaniu organizmowi witaminy C, która pomaga przyswajać żelazo (duże jej ilości znajdują się m.in. w czarnej porzeczce, papryce, czy też natce pietruszki). Starając się zaś zapewnić sobie odpowiedni poziom wapnia sięgnijmy po jarmuż, ziarna sezamu, tempeh, rośliny strączkowe, amarantus, czy też pomarańcze.

Znane są choroby, na przykład endometrioza, w których spożycie produktów mlecznych i mięsnych jest niewskazane.

Zobacz też: Jedzenie TYCH produktów może zmniejszyć ryzyko wcześniejszej menopauzy niemal o 60 proc. – masz je w swojej diecie?

Mężczyźni powinni uważać na soję

Badania wskazują, że zbyt duże spożycie produktów sojowych przez mężczyzn może prowadzić do zaburzeń seksualnych, ale też do obniżenia jakości spermy. Jedna z ankiet wskazała, że wysokie spożycie soi obniżyło u badanych mężczyzn liczbę plemników o ponad 40 mln/ml, w porównaniu do panów, których dieta była uboga w tego typu produkty. Co ważne, norma waha się w granicach 80-120 mln/ml [więcej informacji: KLIK].

Eksperci zaznaczają, że dzieje się tak za sprawą fitoestrogenów zawartych w produktach sojowych. Mają one podobną budowę do żeńskiego hormonu estradiolu. W zbyt dużych ilościach jest on dla mężczyzn szkodliwy. Warto jednak podkreślić tutaj znaczenie „zbyt dużych ilości”.

Jednym ze wskazywanych w mediach przykładów jest mężczyzna, który wypijał 3 litry mleka sojowego dziennie. Nabawił się przy tym ginekomastii, czyli powiększenia piersi. W tym wypadku trudno jednak mówić o zachowanej normie. Jeśli bowiem dieta jest zbilansowana, spożywanie produktów sojowych w zdrowych ilościach, nie będzie panom wyrządzać krzywdy.

E-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami znajdziesz tutaj.

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Pink: „Czujesz, jakby twoje ciało cię nienawidziło” – szczerze o poronieniu i terapii. Tak, gwiazdy też tego doświadczają!

Fot. Screen Youtube P!nk - Walk Me Home (Official Video)

Im więcej i głośniej będziemy mówić o sprawach trudnych, tym mniejszy lęk będą one w nas budzić. Tym bardziej będziemy świadomi tego, jak w krytycznych momentach możemy pomóc zarówno sobie, jak i bliskim nam osobom. I jak to jest w przypadku poronienia, tym mniej kobiet będzie czuło, że są ze swoim doświadczeniem zupełnie same. Pink – światowa gwiazda, która sprzedała miliony płyt i zagrała tysiące koncertów – tak, ona też przeżyła poronienia. 

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Na wojnie z ciałem

Najnowsza płyta Pink, Hurts 2B Human, jest bardzo osobista. I chociaż artystka dotąd także nie stroniła od trudnych tematów, to nigdy jeszcze nie poruszyła w swojej muzyce tego, że jako nastolatka poroniła. Silnie wpłynęło to na jej samoocenę, na postrzeganie swojego ciała, na relacje z samą sobą. Piosenka „Happy” zaczyna się od zdania:

Odkąd miałam 17 lat, zawsze nienawidziłam swojego ciała / i czułam, że moje ciało nienawidzi mnie” [tłum. red.]

Są to niezwykle mocne słowa, które zapewne wyrastały na gruncie wielu przeżyć i przekonań. Jak powiedziała Pink, od zawsze miała chłopięcą sylwetkę i silne ciało. Jednak to właśnie jako 17-latka straciła ciążę. Straciła dziecko, które chciała mieć.

Czujesz, jakby twoje ciało cię nienawidziło, jakby było zepsute i nie robi tego, co powinno robić. Od tego czasu doświadczyłam kilku poronień i myślę, że ważnym jest mówienie o tym, czego się wstydzisz, kim naprawdę jesteś i co jest bolesne – powiedziała w wywiadzie dla USA TODAY.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez P!NK (@pink)

Pomocna dłoń

Artystka dopiero kilka lat później trafiła do psychoterapeuty, z którego wsparcia korzysta zresztą do dzisiaj. W terapii widzi ogromny sens, ponieważ dzięki niej ma przestrzeń na skonfrontowanie się z najtrudniejszymi, nieuświadomionymi kawałkami siebie.

Co więcej, mówi też, że to właśnie pomoc z zewnątrz pomaga jej i jej mężowi utrzymać związek. Są ze sobą około 18 lat, od 13 są małżeństwem. W międzyczasie przeszli przez roczną separację. Udało im się wspólnie, pod czują opieką psychologa, przepracować swoje problemy.

Co ważne także dla wcześniejszych doświadczeń poronień, Pink jest dziś mamą dwójki dzieci. Jednak, jak widać, jej droga do rodzicielstwa nie było prosta. Tak, gwiazdy to też ludzie. Też chcą być rodzicami i też może im się to nie udawać. Też mają związane z tym ogromne emocje i też walczą z myślami, czy powinni się owymi emocjami dzielić, czy nie. Pink powiedziała o swoich przeżyciach głośno. Oby na tyle głośno, że jej słowa usłyszą miliony kobiet na całym świecie.

Zobacz też: Młoda artystka o poronieniu. 22-letnia Halsey: Chciałam być mamą bardziej niż gwiazdą pop

Źródło:  USA TODAY.

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.