Przejdź do treści

„Ojcowie i córki”

Od 12 lutego możemy w kinach oglądać najnowszy film w reżyserii Gabriele Muccino. Czy warto go zobaczyć?

Ostatni raz Russella Crowe i Amandę Seyfried widzieliśmy w duecie (można tak powiedzieć) w filmie Les Miserables, gdzie, mówiąc delikatnie, nie pałali do siebie pozytywnymi uczuciami. Tym razem możemy oglądać ich w filmie „Ojcowie i córki” w reżyserii Gabriele Muccino. Film, który już samymi zapowiedziami wzbudza ogromne zainteresowanie, na wielkim ekranie całkowicie wchłania widza i sprawia, że prezentowana historia staje się naszą i już na samym początku dostarcza wielu wzruszeń. Jake’a Davisa i Katie Davis poznajemy w tragicznym dla nich momencie, kiedy opłakują utraconą matkę i żonę. Nawet kiedy udaje im się wrócić do normalnego życia, kłopoty się nie kończą. Okazuje się, że Jake choruje na depresję maniakalną spowodowaną śmiercią żony i wypadkiem samochodowym, który do niej doprowadził. W tym momencie rozpoczyna się walka o zdrowie i przede wszystkim o dziecko, które stara się odebrać mu szwagierka.

Powyższa płaszczyzna nie jest jedyną obecną w filmie. Mamy tu do czynienia z dwiema przestrzeniami czasowymi. Jedną jest powyższa, a druga ukazuje rzeczywistość 25 lat później, kiedy Katie jest już dorosła i nie może odnaleźć się w świecie. Z problemami natomiast radzi sobie na bardzo autodestrukcyjne sposoby. Obie rzeczywistości zazębiają się i prowadzą do zakończenia tłumaczącego wiele niejasności w filmie.

„Ojcowie i córki” są kolejnym filmem otwierającym oczy na to, co naprawdę ważne w życiu. Muccino daje nam obuchem w głowę tak często, że jedynym sposobem przetrwania tego seansu jest posiadanie dużej liczby chusteczek w torbie i bardzo twardego ramienia w fotelu obok. Jednak warto go obejrzeć. Amanda Seyfried po raz wtóry powala swoimi wielkimi „cierpiącymi” oczami, a Russell Crowe kolejny raz udowadnia, jak wielkim jest aktorem. Od czasów „Pięknego Umysłu” nie zdarzyła mu się jeszcze tak nacechowana emocjonalnie i wymagająca rola. Świetnie poradził sobie z zagraniem chorego psychicznie człowieka i kochającego ojca, walczącego o szczęście dziecka.

Jak można podsumować powyższą recenzję? Jest na to tylko jeden sposób: Jak najszybciej odejdźcie od komputera i zbierajcie się do kina, bo trwają właśnie ostatnie seanse!
Paulina Piziorska

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami.

Autor

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.