Przejdź do treści

Obcy wśród nas

Obcy są wśród nas

Środek wakacji, szczyt sezonu urlopowego, w mediach powinien zaczynać się sezon ogórkowy – posucha, nuda, odgrzewane tematy, trochę skandali. Jednak coś się zmieniło. Nuda ustąpiła miejsca zaniepokojeniu, wątpliwościom, coraz częściej strachowi. Stacje telewizyjne co chwilę odwołują na stałe obecne w ramówce programy, żeby nadać materiał specjalny z różnych części świata.

Świat staje się coraz mniejszy, coraz bardziej dostępny, przez to również zagrożenia, dotąd obecne głównie w mediach, nabierają realnych kształtów. Zaczynamy się bać, a kiedy się boimy, można zastosować dwie strategie. Można udawać, że nic się nie dzieje. Urlop temu sprzyja; można wyłączyć telewizję, nie czytać gazet. Czasami to pomaga i na pewno, przynajmniej czasowo, redukuje lęk. Można też próbować zrozumieć to, co się dzieje, nadać temu jakiś sens. Ostatecznie nie jest to pierwszy taki czas w historii, kiedy nastroje społeczne się polaryzują, kiedy okazuje się, że jesteśmy My i Oni, a pomiędzy nami pogłębia się szczelina. A może nawet jest już przepaść. Jednak ponieważ różnorodne konflikty zdarzają się nieustannie, mamy już pewną wiedzę na temat ich dynamiki i przebiegu. Możemy z tego korzystać. Być może dzięki temu przestanie się też czuć zupełnie bezbronni.

Podział na Ja i On, na Nas i Ich – jednostka i grupa – leży u podstaw konfliktu, terroru i terroryzmu. Dotyczy zarówno przeżyć pojedynczych osób, jak i grup.

Wiąże się z poczuciem bycia innym, nieprzystającym, nie takim jak większość. Trudno sobie z tymi uczuciami poradzić; próbujemy się więc ich pozbyć, włożyć w inne osoby, na zasadzie „To nie ja mam problem. To ty jesteś dziwny. Zmień się, bądź taki jak ja”. Jak to działa i czy działa?

Przemoc, pokój i ludzka natura

 

Na początku lat trzydziestych ubiegłego wieku Freud i Einstein prowadzili niezwykle ciekawą korespondencję dotyczącą znanej im rzeczywistości międzywojennej, czasów rodzącego się faszyzmu i natury ludzkiej. Einstein pytał: „Czy można kontrolować ewolucję psychiczną człowieka w taki sposób, żeby stał się odporny na psychozę nienawiści i destrukcji?”. W odpowiedzi Freud napisał: „Przez całe życie musiałem mówić ludziom prawdę trudną do przełknięcia. Teraz, kiedy jestem stary, z pewnością nie chcę ich oszukiwać”. [1]

Ten krótki fragment pokazuje co najmniej dwa ciekawe zagadnienia. Einstein słusznie wyczuł, że nienawiść, destrukcja, a zapewne również terror wiążą się z poczuciem szaleństwa. Mówimy, że „świat oszalał”. To może oznaczać, że w pewnej grupie ludzi, w jakimś społeczeństwie obudziła się obawa, że nie można dłużej kontrolować rzeczywistości. A im bardziej nie można jej kontrolować, im mniejsze szanse na przekonanie ludzi do własnych poglądów, tym silniejsza presja, żeby jednak ich przekonać i podporządkować sobie. Dzieje się czasami tak, że „szaleństwo”, niewidzenie rzeczywistości taką jaka ona jest, ale taką jakby się chciało żeby była wiąże się z obroną idei.

Wiemy z historii, odległej i tej bardzo bliskiej, że pragnienie utrzymania zbiorowej fantazji może nawet prowadzić do eksterminacji niewinnych osób. Idea, fantazja, zwykle utopijne pragnienie staje się ważniejsze niż człowiek.

Jak zauważają badacze, wokół idei i utrzymania jej może narastać „psychotyczny lęk”, przerażający i nie do wytrzymania. Już Freud zauważył, że wojna może być sposobem na poradzenie sobie z nim. Konflikt zbrojny może stać się swoistym wentylem, który uwalnia psychikę i społeczeństwo od nieznośnego cierpienia. [2]

Projekcja

Dobrze znanym mechanizmem, który odpowiada za przemoc i terror jest projekcja, czyli przypisywanie innym ludziom cech, poglądów, ocen, których nie akceptujemy w sobie. Samuel Ehrlich, który badał umysły terrorystów twierdzi, że nie są one szczególnie silnie dotknięte deprywacją. Terroryści, z którymi rozmawiał nie uznają, że ich przekonania mają jakikolwiek związek z biedą czy sytuacją osobistą. Ehrlich upatruje uprzedzeń i przemocy właśnie w projekcji w inne ludzi „nieczystych” myśli czy pragnień, które ma i których nie może w sobie zaakceptować potencjalny zamachowiec. Niszcząc więc tych, których uważa za „grzesznych” lub niewiernych, niszczy grzech. Tak przynajmniej sądzi.

Można się jednak zastanawiać, skąd w ludziach biorą się tak silne pragnienia i jak to się dzieje, że zaczynamy wierzyć w fantazję i odrzucać rzeczywistość? Teorii na ten temat jest sporo. Znowu pomocna okazuje się psychoanaliza i wczesne poglądy Freuda (który nota bene żywo czerpał z nauk biologicznych). Targają nami popędy, mówił Freud; jeden ku śmierci, drugi ku życiu. Żeby poradzić sobie z destrukcyjnymi tendencjami, wyprojektowujemy je na zewnątrz, na innych ludzi. „Jeśli zginie on, ja przeżyję”. Niektórzy ludzie są silniej predestynowani do zachowań agresywnych niż inni, co wiąże się z ich biografią, rodzajem opieki rodzicielskiej, jaką otrzymali, zdolnością do tworzenia więzi z innymi ludźmi. Takie też są fakty, którym zwykle zaprzeczają.
[1] https://www.brainpickings.org/2013/05/06/why-war-einstein-freud/

[2] https://www.psyartjournal.com/article/show/montgomery_byles-psychoanalysis_and_war_the_superego_and_

NAJNOWSZY NUMER MAGAZYNU CHCEMY BYĆ RODZICAMI DO KUPIENIA TUTAJ!

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Najnowsze artykuły