Przejdź do treści

Obcy wśród nas

Obcy są wśród nas

Środek wakacji, szczyt sezonu urlopowego, w mediach powinien zaczynać się sezon ogórkowy – posucha, nuda, odgrzewane tematy, trochę skandali. Jednak coś się zmieniło. Nuda ustąpiła miejsca zaniepokojeniu, wątpliwościom, coraz częściej strachowi. Stacje telewizyjne co chwilę odwołują na stałe obecne w ramówce programy, żeby nadać materiał specjalny z różnych części świata.

Świat staje się coraz mniejszy, coraz bardziej dostępny, przez to również zagrożenia, dotąd obecne głównie w mediach, nabierają realnych kształtów. Zaczynamy się bać, a kiedy się boimy, można zastosować dwie strategie. Można udawać, że nic się nie dzieje. Urlop temu sprzyja; można wyłączyć telewizję, nie czytać gazet. Czasami to pomaga i na pewno, przynajmniej czasowo, redukuje lęk. Można też próbować zrozumieć to, co się dzieje, nadać temu jakiś sens. Ostatecznie nie jest to pierwszy taki czas w historii, kiedy nastroje społeczne się polaryzują, kiedy okazuje się, że jesteśmy My i Oni, a pomiędzy nami pogłębia się szczelina. A może nawet jest już przepaść. Jednak ponieważ różnorodne konflikty zdarzają się nieustannie, mamy już pewną wiedzę na temat ich dynamiki i przebiegu. Możemy z tego korzystać. Być może dzięki temu przestanie się też czuć zupełnie bezbronni.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Podział na Ja i On, na Nas i Ich – jednostka i grupa – leży u podstaw konfliktu, terroru i terroryzmu. Dotyczy zarówno przeżyć pojedynczych osób, jak i grup.

Wiąże się z poczuciem bycia innym, nieprzystającym, nie takim jak większość. Trudno sobie z tymi uczuciami poradzić; próbujemy się więc ich pozbyć, włożyć w inne osoby, na zasadzie „To nie ja mam problem. To ty jesteś dziwny. Zmień się, bądź taki jak ja”. Jak to działa i czy działa?

Przemoc, pokój i ludzka natura

 

Na początku lat trzydziestych ubiegłego wieku Freud i Einstein prowadzili niezwykle ciekawą korespondencję dotyczącą znanej im rzeczywistości międzywojennej, czasów rodzącego się faszyzmu i natury ludzkiej. Einstein pytał: „Czy można kontrolować ewolucję psychiczną człowieka w taki sposób, żeby stał się odporny na psychozę nienawiści i destrukcji?”. W odpowiedzi Freud napisał: „Przez całe życie musiałem mówić ludziom prawdę trudną do przełknięcia. Teraz, kiedy jestem stary, z pewnością nie chcę ich oszukiwać”. [1]

Ten krótki fragment pokazuje co najmniej dwa ciekawe zagadnienia. Einstein słusznie wyczuł, że nienawiść, destrukcja, a zapewne również terror wiążą się z poczuciem szaleństwa. Mówimy, że „świat oszalał”. To może oznaczać, że w pewnej grupie ludzi, w jakimś społeczeństwie obudziła się obawa, że nie można dłużej kontrolować rzeczywistości. A im bardziej nie można jej kontrolować, im mniejsze szanse na przekonanie ludzi do własnych poglądów, tym silniejsza presja, żeby jednak ich przekonać i podporządkować sobie. Dzieje się czasami tak, że „szaleństwo”, niewidzenie rzeczywistości taką jaka ona jest, ale taką jakby się chciało żeby była wiąże się z obroną idei.

Wiemy z historii, odległej i tej bardzo bliskiej, że pragnienie utrzymania zbiorowej fantazji może nawet prowadzić do eksterminacji niewinnych osób. Idea, fantazja, zwykle utopijne pragnienie staje się ważniejsze niż człowiek.

Jak zauważają badacze, wokół idei i utrzymania jej może narastać „psychotyczny lęk”, przerażający i nie do wytrzymania. Już Freud zauważył, że wojna może być sposobem na poradzenie sobie z nim. Konflikt zbrojny może stać się swoistym wentylem, który uwalnia psychikę i społeczeństwo od nieznośnego cierpienia. [2]

Projekcja

Dobrze znanym mechanizmem, który odpowiada za przemoc i terror jest projekcja, czyli przypisywanie innym ludziom cech, poglądów, ocen, których nie akceptujemy w sobie. Samuel Ehrlich, który badał umysły terrorystów twierdzi, że nie są one szczególnie silnie dotknięte deprywacją. Terroryści, z którymi rozmawiał nie uznają, że ich przekonania mają jakikolwiek związek z biedą czy sytuacją osobistą. Ehrlich upatruje uprzedzeń i przemocy właśnie w projekcji w inne ludzi „nieczystych” myśli czy pragnień, które ma i których nie może w sobie zaakceptować potencjalny zamachowiec. Niszcząc więc tych, których uważa za „grzesznych” lub niewiernych, niszczy grzech. Tak przynajmniej sądzi.

Można się jednak zastanawiać, skąd w ludziach biorą się tak silne pragnienia i jak to się dzieje, że zaczynamy wierzyć w fantazję i odrzucać rzeczywistość? Teorii na ten temat jest sporo. Znowu pomocna okazuje się psychoanaliza i wczesne poglądy Freuda (który nota bene żywo czerpał z nauk biologicznych). Targają nami popędy, mówił Freud; jeden ku śmierci, drugi ku życiu. Żeby poradzić sobie z destrukcyjnymi tendencjami, wyprojektowujemy je na zewnątrz, na innych ludzi. „Jeśli zginie on, ja przeżyję”. Niektórzy ludzie są silniej predestynowani do zachowań agresywnych niż inni, co wiąże się z ich biografią, rodzajem opieki rodzicielskiej, jaką otrzymali, zdolnością do tworzenia więzi z innymi ludźmi. Takie też są fakty, którym zwykle zaprzeczają.
[1] https://www.brainpickings.org/2013/05/06/why-war-einstein-freud/

[2] http://www.psyartjournal.com/article/show/montgomery_byles-psychoanalysis_and_war_the_superego_and_

NAJNOWSZY NUMER MAGAZYNU CHCEMY BYĆ RODZICAMI DO KUPIENIA TUTAJ!

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Jak reagować na pytania o drugie dziecko, gdy uderza niepłodność wtórna? STOP!

jak reagować na pytania o drugie dziecko
Niepłodność wtórna z zewnątrz wydaje się być mniejszym „złem” – fot. Fotolia

Nieustanne oceny, pytania, wątpliwości i hipotezy, które inni stawiają na twój temat – tak, z tym wszystkim muszą mierzyć się osoby zmagające się z niepłodnością. Czy zatem rodzic mający już dziecko może odetchnąć z ulgą? Otóż nie jest to żadna gwarancja spokoju, bowiem wtedy na plan pierwszy wychodzą pytania: „A kiedy drugie? A kiedy Jaś będzie miał Małgosię do pary? A kiedy, kiedy, kiedy…”.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Gdy kolejnego dziecka brak

Niepłodność wtórna z zewnątrz wydaje się być – ujmując to w dużym cudzysłowie – mniejszym „złem”. Przynajmniej jedno dziecko na świecie już jest, więc i zmartwienie teoretycznie niewielkie. Z pozoru więc pytanie o kolejne dziecko może wydawać się mniej niedyskretne i raniące, niż pytanie o pierwszą ciążę. Trzeba jednak pamiętać, że to nieprawda. Nie mamy żadnego prawa wartościować cierpienia. Niestety jednak takie podejście dominuje w odniesieniu do osób cierpiących z powodu niepłodności wtórnej, zwłaszcza w zestawieniu z niepłodnością pierwotną.

Żadnemu z tych problemów nie można jednak ujmować wagi i znaczenia. Nikt z nas bowiem nie wie, co tak naprawdę kryje się za doświadczeniami danej pary: „Jeśli bowiem ktoś zaplanował sobie trójkę dzieci, jeśli marzy mu się dom pełen dziecięcego gwaru, przekomarzające się rodzeństwo lub choćby to, by jego dziecko miało w siostrze lub bracie oparcie i prawdziwego przyjaciela, a nie może tego osiągnąć, może cierpieć nie mniej niż pary starające się o pierwsze dziecko” – podkreśla Dorota Galiwkowska, psycholożka na co dzień pracująca w Klinice InviMed z osobami zmagającymi się z niepłodnością.

Zobacz też: Wsparcie psychologiczne w leczeniu niepłodności

Na straży siebie

Owszem, pytania o drugie dziecko nieraz zadawane są w dobrej wierze i bez żadnych złośliwości. Kiedy robi to bliska osoba, o wiele łatwiej jest o szczerą rozmowę. Na pytanie o kolejną ciążę dobrze jest wtedy po prostu powiedzieć, że nie zawsze są to proste sprawy. Jeśli jednak w ogóle nie chcemy o tym opowiadać, wprost postawmy granicę.

Nie chcę o tym rozmawiać” – szanujmy takie zdania zarówno u siebie, jak i u innych. „Z pewnością nie trzeba wchodzić w szczegóły, bo najprostsze odpowiedzi są najlepsze. Czasami po prostu wystarczy powiedzieć, że nie zawsze można mieć dziecko dokładnie wtedy, kiedy się tego pragnie. Natura niestety czasem nie dostosowuje się do naszych oczekiwań i planów” – dodaje ekspertka.

Nie wszyscy jednak rozumieją, że w takim momencie pora zakończyć temat. Zaczynają drążyć, żartować i wciąż do niego wracać. Możesz starać się wtedy dla własnego dobra unikać kontaktu z takimi ludźmi, albo jeszcze mocniej postawić jasne granice. Nawet jeśli ktoś się wtedy obrazi lub uzna, że nie masz do siebie dystansu – pamiętaj, masz pełne prawo do stawiania znaku STOP w bezpiecznych dla siebie miejscach!

 

Logo: InviMed

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Ekspert

Dorota Gawlikowska

Psycholożka i psychoterapeutka par w KliniceLeczenia Niepłodności InviMedWarszawa.Absolwentka Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego o specjalności psychologia kliniczna zdrowia. W pracy koncentruje się na psychologicznych aspektach leczenia niepłodności. Prowadzi warsztaty psychoedukacyjne oraz spotkania indywidualne z pacjentami i parami leczącymi sięz powodu niepłodności.

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Jak rozmawiać z dzieckiem o in vitro i niepłodności?

Jak rozmawiać z dzieckiem o in vitro i niepłodności?
fot.Pixabay

Dzieci pytają o to, skąd się wzięły. Raczej prędzej niż później. Rozmowy o seksie z dziećmi są trudne, jeszcze trudniejsze są rozmowy o in vitro i niepłodności. Bo nie dość, że trzeba porozmawiać o seksie, to jeszcze trzeba umiejętnie przekazać dziecku informację, że ono zostało poczęte inaczej. Jak sobie z tym poradzić?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Bociany i pszczółki

Rzadko który rodzic ze spokojem i pewnością siebie oczekuje momentu, w którym dziecko zapyta go, skąd się wzięło. Rodzic, którego dziecko poczęło się dzięki pomocy medycyny jest w trudniejszej sytuacji. Musi się nie tylko zmierzyć z tematem seksualności (własnej i dziecka), ale również własnym zawstydzeniem, niepewnością, ambiwalencją, czyli tym wszystkim, co obudziła w nim niepłodność.

Dlatego też zanim rodzic podejmie decyzję czy, jak i kiedy mówić dzieciom o tym, skąd się wzięły, musi mieć w sobie wystarczające zrozumienie sytuacji. Żeby w zrównoważony i odpowiedni dla dziecka sposób przekazać informacje, trzeba najpierw samemu mieć przepracowane uczucia związane z trudnościami z zajściem w ciążę. Jeśli mamie i tacie uda się uporać z tymi wątpliwościami, rozmowa z dzieckiem powinna być znacznie łatwiejsza.

Zobacz też: Rozwój wcześniaka. Wszystko, co musisz wiedzieć, gdy istnieje ryzyko porodu przedwczesnego

Czym dla rodzica jest leczenie niepłodności?

Decyzja o rozpoczęciu leczenia niepłodności jest z całą pewnością trudna. Zanim człowiek trafi do specjalistycznej kliniki, przejdzie przez gabinety „zwykłych” ginekologów, specjalistów medycyny naturalnej, akupunktury… Możliwości jest wiele. Tym, co utrudnia decyzję o leczeniu lub spycha ją na poboczne tory jest na przykład ambiwalencja, obawy przed reakcją bliskich, czy nawet ostracyzmem społecznym, . Nierzadko też w głowie rodziców rozgrywa się konflikt w obszarze pragnień i uczuć religijnych. Leczenie niepłodności to również zgoda na ingerencję kogoś trzeciego w bardzo intymne sprawy pary.

Szczególnie trudne psychologicznie są sytuacje, kiedy trzeba skorzystać z komórki dawcy czy pomocy surogatki. Niezależnie od tego, jak bardzo byśmy tego chcieli, nie da się komórki jajowej czy cudzej macicy zredukować jedynie do biologii. Za decyzją, by komuś oddać komórkę lub użyczyć swojego ciała stoją określone motywacje. Dziecko urodzone tą drogą może pragnąć poznać biologiczną lub zastępczą matkę. Wreszcie biorczyni komórki jajowej czy nasienia musi uporać się z uczuciem żalu, że sama nie była sobie w stanie poradzić, że ktoś inny miał większe od niej możliwości. Uświadomienie sobie tego faktu może prowadzić do takich uczuć jak zawiść, gniew, złość. Żeby było ciekawiej, te uczucia najczęściej występują w mieszance wybuchowej z wdzięcznością, miłością, radością.

Zobacz też: Mamo, poczytaj mi o tym skąd się wzięłam – jak rozmawiać z dziećmi o adopcji?

Zanim zaczniesz rozmowę z dzieckiem

Dlatego też, zanim powiesz dziecku, że pochodzi z in vitro lub, że urodziła je inna pani, przypomnij sobie swoje uczucia i zagubienie z czasów diagnozy i leczenia niepłodności. Jest prawdopodobne, że dziecko również doświadczy tych uczuć. Tyle tylko, że może nie umieć o nich mówić, może też nie mieć świadomego do nich dostępu, nie potrafić ich rozpoznać i nazwać.

Warto również pamiętać, że rozmowa o in vitro to przede wszystkim rozmowa o intymności rodziców, to de facto rozmowa o seksie. Nie da się wprowadzić dziecka w świat zapłodnienia pozaustrojowego bez przejścia z nim kwestia zapłodnienia naturalnego. Dlatego też warto się dobrze zastanowić, zanim powie się: „wiesz synku, pojawiłeś się na świecie dzięki in vitro”, na ile dziecko jest w stanie taką wiedzę przyswoić. Czy będzie ona dla niego porządkująca, czy raczej przerażająca. Czy dziecko jest na tyle dojrzałe, że doceni wysiłki rodziców, czy raczej pojawi się w nim fantazja, że coś niepokojącego działo się z rodzicami, że czegoś im brakowało, czy też byli w jakiś sposób chorzy.

Zobacz też: Położna i jej rola w leczeniu niepłodności – o swoim doświadczeniu opowiada Alina Jedlińska, ambasadorka kampanii „Położna na medal”

Relacje rodzinne

Badania pokazują, że nawet połowa rodziców nie informuje swoich dzieci o tym, że korzystało z komórek dawców lub dawczyń. Tym samym, pozbawia dzieci informacji nie tylko o tym, że nie ma między nimi biologicznego pokrewieństwa, ale również potencjalnych informacji o ich historii medycznej, możliwych obciążeniach, chorobach.

Natomiast na poziomie emocjonalnym, ukrywając przed dzieckiem tego typu informację, zaprzeczamy faktom. Odbieramy w ten sposób dziecku możliwość zadania pytań na temat swojej tożsamości, pochodzenia, korzeni.

Rozmowa o tym, że dziecko pojawiło się na świecie dzięki in vitro może też wpłynąć na relacje rodzinne. Jeśli dziecko zdecyduje się na zadawanie pytań i poszukiwania, rodzic może poczuć zaniepokojenie, czy wręcz uznać, że jest odrzucany przez dziecko.

Dlatego, jak już wspomniałam – zanim zaczniemy rozmowę z dzieckiem, warto, żebyśmy tak dalece, jak jest to możliwe poukładali własne emocje związane z tematem leczenia niepłodności.

Zobacz też: “Położna na Medal” 2018 – znamy laureatki konkursu

A może nie mówić?

Wydaje się, że sekrety związane z leczeniem niepłodności mogą wyrządzić więcej szkody, niż pożytku. Trudno sobie wyobrazić, aby zatajanie przed dzieckiem informacji o tym, że biologicznie jest spokrewnione z kimś innym, miało na celu tylko i wyłącznie ochronę dziecka. Sekrety zwykle biorą się z lęków i niepewności osób, które jest utrzymują.

Ale też trzeba pamiętać, że rozmowa o in vitro to w gruncie rzeczy rozmowa o życiu seksualnym rodziców. To też rozmowa o określonym klimacie społecznym czy religijnym, w którym żyje rodzina. To wreszcie rozmowa o ich własnych lękach, ambiwalencji i stratach. Dlatego też być może ważniejsze od pytania, „jak powiedzieć”, jest pytanie „dlaczego”. Co chcemy dziecku powiedzieć? Czy jest gotowe na tę rozmowę i dlaczego ma się ona odbyć właśnie teraz?

E-wydanie Magazynu Chcemy Być Rodzicami znajdziesz tutaj.

Ekspert

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Wsparcie psychologiczne w leczeniu niepłodności

Wsparcie psychologiczne w leczeniu niepłodności
Reakcje kobiet i mężczyzn na sytuację niepłodności zazwyczaj dość mocno się różnią – fot. materiały dostarczone przez partnera

Niepłodność to wspólny problem pary. Jednak sposób, w jaki kobieta przeżywa trudności z zajściem w ciążę może znacząco różnić się od reakcji jej partnera. O różnicach między płciami, trudnych emocjach i efektywnej komunikacji w związku rozmawiamy z Dorotą Gawlikowską– psycholożką z kliniki InviMed w Warszawie.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Diagnostyka i leczenie niepłodności jest bardzo trudnym procesem, na przejście którego chyba nikt nie jest przygotowany… także psychicznie. Jedni znoszą to lepiej, inni gorzej. Co więcej, niepłodność dotyczy związku i potrafi na niego bardzo mocno wpływać.

Pojawiają się różne sytuacje i trudne do przepracowania emocje. Czasami para czuje potrzebę skorzystania ze wsparcia psychologa. Z czego wynikają takie trudności? Jak na niepłodność reaguje kobieta, a jak mężczyzna? O psychologicznym aspekcie leczenia niepłodności rozmawiamy z Dorotą Gawlikowską, psycholożką i psychoterapeutką par z kliniki InviMed w Warszawie.

Jak kobiety reagują na trudności z zajściem w ciążę? A jak mężczyźni?

Reakcje kobiet i mężczyzn na sytuację niepłodności zazwyczaj dość mocno się różnią. Mężczyźni w naszym społeczeństwie są zazwyczaj wychowywani do działania a kobiety do przeżywania.

Okazywanie uczuć, przeżywanie jest nadal często uważane za „niemęskie”, trudno się więc dziwić, że mężczyźni, którzy cierpią z powodu niepłodności tym bardziej nie chcą tego okazywać i mówić o emocjach.

Tymczasem kobiety często bardzo potrzebują rozmawiać o tym, co czują i wyrażać uczucia w bezpiecznym, akceptującym środowisku. Dlatego boleśnie odczuwają brak takich rozmów z partnerami.

Dla mężczyzn najważniejsze wydaje się ustalenie planu działania i kiedy to zostanie zrobione, rozmowy i analizowanie uczuć wydają się im zbędne albo wręcz szkodliwe. Boją się o swoje partnerki, jeśli te głęboko coś przeżywają i dlatego czasem wolą w ogóle na te tematy nie rozmawiać, niż bezradnie patrzeć na ich cierpienie i łzy.

Zobacz też: Jak się wspierać podczas starań o dziecko? Co radzi psycholog
Czy kobietom jest łatwiej mówić o niepłodności?

Kobiety także poszukują informacji i potrzebują działania, ale równolegle częściej szukają wsparcia i chcą zatroszczyć się o uczucia, jakie towarzyszą im w procesie starań.

Dla nich płacz nie musi oznaczać, że nie radzą sobie z sytuacją, stanowi raczej rodzaj oczyszczenia i pomocy zmierzającej do odzyskania sił. Rzeczywiście kobiety częściej i chętniej mówią o problemie niepłodności, podczas gdy mężczyźni zazwyczaj zamykają się w sobie i izolują.

Skąd biorą się te różnice?

Różnice w przeżywaniu niepłodności przez kobiety i mężczyzn na pewnym poziomie warunkuje nasza fizjologia. To kobieta zachodzi w ciążę, zatem to ona w każdym cyklu czeka na zmiany w swoim ciele, które mogą świadczyć o rozwijającej się ciąży lub jej braku.

Ona jest ze swoim ciałem w stałym kontakcie i przeżywa huśtawkę nastrojów, kiedy jednego dnia wydaje jej się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, a następnego ma wrażenie, że kolejny raz nie uda się osiągnąć wymarzonego celu.

Ona przeżywa wykonywanie testu ciążowego albo czeka na kolejną, znienawidzoną miesiączkę. Mężczyznom łatwiej jest zachować dystans do sytuacji, nawet pomimo wielkiego pragnienia rodzicielstwa, ponieważ mają szansę – na przykład będąc poza domem – choć na chwilę odwrócić uwagę od tematu starań i potem, z nowymi siłami, do niego powrócić.

Dla kogo niepłodność to większy ciężar– dla kobiety czy mężczyzny?

Bardzo trudno byłoby odpowiedzieć na to pytanie tak, aby nikogo nie zranić i nie skrzywdzić ani kobiety, ani mężczyzny. Moim zdaniem cierpienie obojga partnerów jest nieporównywalne. Kobiety zazwyczaj odczuwają bardziej boleśnie brak dziecka, co wynika nie tylko z ich indywidualnych potrzeb i pragnień, ale także z oczekiwań społecznych, jakie są wobec nich formułowane.

Społecznie, kobieta nadal jest postrzegana jako odpowiedzialna za posiadanie dziecka, które powinna „dać” mężowi i rodzicom, nadal to ona jest obarczana odpowiedzialnością za jego brak.

Także zegar biologiczny w przypadku kobiet bije szybciej, dając im mniej czasu na ewentualną prokreację, co stwarza atmosferę zagrożenia i pośpiechu, nasila lęk, stres i poczucie presji czasu. Kobiety boją się bardziej równieżz powodów kulturowych, np.głęboko zakorzenionych uprzedzeń ukazujących kobiety bezdzietne jako gorsze. Nic dziwnego, że dla kobiet bezdzietność i niepłodność jest ogromnym obciążeniem i zazwyczaj bardzo pragną zostać matkami.

Zobacz też: 3 największe emocjonalne wyzwania niepłodności – ty też z nimi walczysz?

Mężczyznom chyba nikt nie przypomina o tykającym zegarze biologicznym?

Mężczyznom także nie jest łatwo. Doświadczając niepłodności, także i oni mierzą się z oczekiwaniami społecznymi: w naszej kulturze zadaniem mężczyzny jest podobno zbudować dom, zasadzić drzewo i spłodzić syna.

W wielu środowiskach nadal są postrzegani przez pryzmat realizacji tych zadań i brak potomstwa naraża mężczyzn na drwiny i szyderstwa ze strony kolegów, a nawet członków rodziny. Bywa, że także ich męskość i sprawność seksualna jest w takich sytuacjach poddawana w wątpliwość, co boleśnie uderza w samoocenę i utrudnia radzenie sobie z sytuacją niepłodności.

Jak wygląda praca psychologa z parą dotkniętą problemem niepłodności?

Aby pomóc parze, staram się zawsze indywidualnie spojrzeć na cierpienie każdej ze stron i bez niepotrzebnego wartościowania zrozumieć, czym jest dla niej i dla niego zmaganie się z przedłużającą się bezdzietnością.

W naszym społeczeństwie pary bezdzietne są narażone na nieustanne ocenianie ich intencji i działań: to, czy i dlaczego chcą mieć dzieci, jakimi sposobami dążą do ich posiadania, a więc ich motywacja, etyka i życiowe decyzje stały się szczególnie w ostatnich latach przedmiotem publicznej debaty.

Mam poczucie, że właśnie dlatego dobrze jest unikać porównań i ocen, a skoncentrować się na spokojnym rozumieniu i daniu parom przestrzeni do indywidualnego, osobistego i intymnego przeżywania swojego życia we wszystkich jego przejawach.

Jak w tej sytuacji – mimo tak dużych różnic – stworzyć „wspólny front”?

Parom często brakuje informacji, które uspokajają i pozwalają zachować dystans w sytuacji różnic w przeżywaniu niepłodności. Partnerzy często obawiają się, że skoro nie przeżywają wszystkiego tak samo, oznacza to kryzys i zagrożenie dla związku.

Odmienne przeżywanie podobnych sytuacji przez partnera lub partnerkę odbierają jako jego/jej mniejsze zaangażowanie w leczenie czy wręcz brak potrzeby rodzicielstwa.

Dlatego podczas warsztatów, zwłaszcza tych dotyczących wzajemnego wspierania się w niepłodności, zapraszam pacjentów do przyjrzenia się tym różnicom i staram się zwrócić uwagę na popełniane błędy w interpretacji wzajemnych zachowań, które czasem prowadzą do szkodliwych nadinterpretacji i niewłaściwych wniosków, wpływających negatywnie na atmosferę w związku.

Zobacz też: Czekanie… pewnie znasz to aż za dobrze! Psycholog: „Troska o siebie to możliwość chociaż częściowego odzyskania poczucia kontroli”

Jak można zapisać się na warsztaty psychologiczne?

Każda klinika InviMed organizuje bezpłatne warsztaty psychologiczne otwarte dla wszystkich zainteresowanych. Informacji o nich można szukać w zakładce Aktualności na www.invimed.pl.

Wstęp jest wolny, natomiast ze względu na ograniczoną liczbę miejsc, liczy się kolejność zgłoszeń. W Warszawie cyklicznie organizuję warsztaty: Czy można nie stracić nadziei?, Ona i On – jak się wspierać w trakcie leczenia niepłodności?, Jak zadbać o siebie i dziecko w czasie ciąży? oraz Rodzicielstwo dzięki dawstwu.

Zapraszam na nie wszystkich zainteresowanych. Liczba miejsc jest ograniczona, ale warsztaty powtarzają się cyklicznie, więc każdy ma szansę z nich skorzystać.

Logo: InviMed

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Ekspert

Dorota Gawlikowska

psycholożka i psychoterapeutka par w KliniceLeczenia Niepłodności InviMedWarszawa.Absolwentka Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego o specjalności psychologia kliniczna zdrowia. W pracy koncentruje się na psychologicznych aspektach leczenia niepłodności. Prowadzi warsztaty psychoedukacyjne oraz spotkania indywidualne z pacjentami i parami leczącymi sięz powodu niepłodności.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.