Przejdź do treści

O niektórych psychologicznych aspektach dawstwa

Powiedzieć i rozmawiać - psychologiczne aspekty dawstwa

Niepłodność jest chorobą, która dotyka coraz więcej osób. Powoli przestaje być tematem tabu, osoby na nią cierpiące z większą otwartością mówią o swoich problemach niż jeszcze dwadzieścia lat temu. W odpowiedzi na rosnącą potrzebę i złożoność problemów z płodnością, medycyna oferuje coraz bardziej skomplikowane rozwiązania. Wydaje się jednak, że choć z fizycznymi aspektami niepłodności radzimy sobie coraz lepiej, jej psychiczne elementy są pomijane, a często po prostu zaniedbywane.

Tymczasem każda z procedur medycznych wiąże z jakimiś psychologicznymi konsewkencjami dla pacjenta. Czasami są to przejściowe trudności, konieczność adaptacji do nowej rzeczywistości. Bywa jednak również tak, że procedury medyczne, którym się poddajemy, nawet jeśli z wyboru, mają wpływ na życie wielu osób. Dawstwo komórek jajowych, nasienia czy też zarodków jest tego ważnym przykładem.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Szansa na rodzicielstwo

Dla coraz większej liczby osób skorzystanie dawstwa jest jedną szansą na biologiczne rodzicielstwo. Poczucie presji czasu, nierzadko desperacja, działanie pod wpływem silnych emocji i niemal kompulsywna potrzeba działania znajdują swój wyraz w podejmowanych decyzjach. Nierzadko są to decyzje, które trzeba podjąć w ciągu jednej wizyty lekarskiej. Nie dziwi więc ulegani iluzji, że mamy do czynienia prostu z komórka, a wszystko co najważniejsze zdarzy później, na etapie ciąży czy już po narodzinach dziecka.

Dawca lub dawczyni od samego początku stają się członkami formującej się rodziny. Ważny jest nie tylko sposób poczęcia dziecka, ale również to w jaki sposób budowana jest rodzina. Osoby korzystające z dawstwa, borykają się z różnymi trudnościami zwiazanymi z niepłodnością. Konieczność skorzystania z cudzej komórki wiąże się nie tylko z otwarciem na ingenercje medyczne w proces poczęcia, ale również z wprowadzeniem kolejnej osoby do systemu rodzinnego. Rodzina, akceptując dawcę, przyjmuje również jego dziedzictwo genetyczne oraz spuściznę psychologiczną. Zwykle jest to wybór nieświadomy, niewiele wiadomo o dawcy. Nie wiadomo też, czy gdyby wiedza ta była dostępna, decyzja biorcy byłaby taka sama. To niezwykle trudna i skomplikowana sytuacja.

Jak adoptowane?

Niektórzy badacze porównują sytuację dziecka poczętego z komórki dawcy lub dawczyni do sytuacji dzieci adoptowanych, wskazując na podobne psychologiczne konsekwencje bycia dzieckiem nieznanego rodzica, ale również ze względu na stres związany z szukaniem biologicznego rodzica. Inni badacze z kolei wskazują na zasadniczą różnicę pomiędzy dziećmi adoptowanymi a poczętymi przy użyciu niespokrewnionego dawcy, czyli fakt, że dzieci adoptowane doświadczyły na samym początku swojego życia porzucenia. Dzieci poczętę drogą sztucznego zapłodnienia są zwykle wyczekiwane. Otwartym pozostaje jednak  pytanie, w jaki sposób bycie dzieckiem poczętym z użyciem niespokrewnionej genetycznie komórki wpływa na kształtowanie się jego tożsamości i poczucia ja.

Powiedzieć i rozmawiać

Niedawno jeszcze lekarze zalecali rodzicom trzymanie informacji o dawstwie w tajemnicy przed dziećmi. Być może wynikało to z ograniczeń prawnych. Bardziej jednak prawdopodobne, że wiązało się z fantazją, że sytuacja ta może nieść jedynie negatywne psychologiczne konsekwencje dla dziecka, budząc w nim wątpliwości i niepewność.

W jednym z badań przeprowadzonym wśród uczestników grup internetowych zrzeszających dorosłych poczętych z użyciem dawcy zauważono, że zgłaszali oni między innymi brak zaufania do rodziców, brak poczucia kontynuacji genetycznej oraz negatywną odmienność. Autorzy badania twierdzą, że może to sugerować, że dzieci poczęte w ten sposón zmagają się z trudnościami asymilacyjnymi, nie potrafią ocenić oraz zintergrować faktu bycia potomkiem nieznanej osoby do swojej historii życia. Wydaje się bardzo prawdopodobne, że uczestnicy zaproszeni do tego badania rekrutowali się ze specyficznej grupy, niekoniecznie reprezentatywnej. Być może też tego typu grupy powstają w sieci dlatego, że ich uczestnicy pozbawieni są w realnym życiu szansy na swobodną rozmowę o swoim pochodzeniu z bliskimi. Być może obawiają się, że stawiając pytania czy wyrażając wątpliwości ranią rodziców. Biorą więc na siebie odpowiedzialność za samopczucie rodziców i w samotności próbują odpowiedzieć sobie na trudne pytania.

Część życia

Zaprzeczanie faktowi, że skorzystanie z komórki czy nasienia osoby spoza związku ma skutki psychologiczne, jest działaniem doraźnym, wyniakającym ze zrozumiałego lęku oraz chęci chronienia najbliższych i samych siebie. Sięgnięcie po cudze komórki jest przecież kolejnym bolesnym momentem uświadomienia sobie, że biologiczne rodzicielstwo w danym momencie nie jest możliwe. Jest to jednak realne wydarzenie, które staje się częścią życia pacjentów i jako takie warto je zintegrować. Możliwość swobodnej rozmowy, wątpienia, stawiania pytań i  szukania własnych odpowiedzi ma ogromne znaczenie dla formującej się tożsamości dziecka. Wnosi też ważną jakość w życie rodziny, daje jej członkom szanse na mierzenie się z trudnościami, a nie unikanie ich.

Bycie dzieckiem poczętym na skutek dawstwa, jak również rodzicem, który z takiej możliwości skorzystał jest pewnego rodzaju wyzwaniem. Jeśli jednak w nas samych oraz naszych rodzinach jest zgoda na myślenie o tym i rozmowę, może się okazać, że jest to również doświadczenie bardzo cenne.
Historia dawczyni do przeczytania tutaj

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Jak samoocena wpływa na nasze zdrowie?

Jak samoocena wpływa na nasze zdrowie?
fot.Fotolia

„Pokochaj siebie, doceń swoją wartość, bądź swoją najlepszą przyjaciółką” – traktujesz to tylko jak wyświechtane hasła? Nie są one jednak bezpodstawne, bowiem wysoka samoocena, polubienie siebie oraz akceptacja swojego ciała pozwalają lepiej zadbać nie tylko o sferę psyche, ale i soma.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rzeczywiście, gdy wyżej wymienione hasła są nam namolnie powtarzane i przybierają na zbyt dużej intensywności, potrafią – paradoksalnie – zniechęcić, wprawić w poczucie winy, wywołać złość. Nic w tym dziwnego, bowiem samoocena to składowa wielu elementów. Może dotyczyć też różnych aspektów życia i w zależności od ich wagi dla nas samych, wywołuje przeróżne emocje. Często jednak niska samoocena (lub wysoka) może oddziaływać na sfery, które teoretycznie nie mają ze sobą nic wspólnego. Pamiętajmy, że jesteśmy całością, a „wszystko wpływa na wszystko”. Nie da się odseparować negatywnych emocji, od tych pozytywnych. Optymizmu, od pesymizmu. Energii, od jej braku. Psychiki, od ciała.

Nie lubię swoich piersi, więc ich nie badam?

Najlepszym tego przykładem są jedne z badań przeprowadzonych przez naukowców z Anglia Ruskin University w Wielkiej Brytanii. Wskazują one, iż kobiety nielubiące swojego biustu rzadziej badają go pod kątem zmian nowotworowych.

Jeśli kobieta uważa, że jej piersi są zbyt małe, lub zbyt duże, z mniejszym prawdopodobieństwem będzie regularnie wykonywać samobadanie.

Co więcej, jeśli wykryje niepokojące zmiany, będzie mniej skłonna od razu udać się do specjalisty. Najprawdopodobniej będzie zwlekać lub w ogóle zrezygnuje z konsultacji lekarskiej. Eksperci uważają, że panie niezadowolone z rozmiaru swojego biustu mogą traktować badanie piersi, jako generalnie zagrażające wizerunkowi ich ciała. Dodatkowo, owo niezadowolenie może powodować negatywne emocje, takie jak wstyd, których skutkiem staje się właśnie m.in. unikanie samobadania.

W kontekście nowotworu piersi jest to o tyle istotne, iż na różnych etapach życia dotyka on nawet jedną na osiem kobiet. Profilaktyka oraz samobadanie są zatem niezwykle ważne i potrafią uratować życie. W świetle przytaczanych wyżej badań, nie sposób oddzielić od tego samooceny i pozytywnego wizerunku swojego ciała. Czy wciąż zatem uważasz, że słowa: „Pokochaj siebie” są tylko pustymi hasłami?

Zobacz też: Trudne emocje w leczeniu niepłodności – jak sobie z nimi radzić?

Co pomoże mi zastanowić się na tym, jak siebie widzę?

Przede wszystkim odczuwane emocje. Jeśli nie mam do końca z nimi kontaktu, pomoże obserwacja ciała.

  • Czy kiedy myślę o tym, jak wyglądam, czuję w ciele napięcie?
  • Czy jeśli obserwuję w lustrze swój brzuch / uda / ręce, odczuwam spokój i swobodę, czy może moje ciało zaczyna drżeć, boleć lub pojawiają się skurcze mięśni?

Jeśli tak, warto zastanowić się co za tym stoi. Być może jest to właśnie niechęć do tego, co widzę.

  • Dlaczego jednak tak negatywnie patrzę na swoje ciało?
  • Czy nie zgadza się ono z „idealnym” wizerunkiem, który promuje społeczeństwo?
  • A może czuję, że nie potrafi ono sprostać zadaniom, jakie przed nim stawiam, np. błyskawicznie zostać matką?

Warto być ze swoim ciałem „tu i teraz”, zastanowić się nad naszą z nim relacją.

  • Czy je lubię, szanuję, akceptuję?
  • Za co je doceniam?
  • Co dla mnie zrobiło?

Jeśli znajdziemy w sobie pozytywne emocje wobec własnego odbicia, łatwiej będzie nam o siebie i swoje potrzeby zadbać. I nic w tym dziwnego! Chyba zgodzisz się z tym, że jeśli czegoś nie lubimy, to wcale się o to nie troszczymy. Idąc tym tropem, jeśli nie lubię siebie i swojego ciała, to po co mam się badać?!

Błędne koło

Szanuję i doceniam siebie, walczę o swoje zdrowie. Psychiki nie oddzielimy od ciała. Warto jednak pamiętać, że mamy wpływ na swoje zachowania. Jeśli czuję, że mam problem z samooceną, mogę nad tym pracować. Na tę właśnie pracę mam wpływ. Co więcej, jeśli wiem, że ten problem z samooceną może skutkować tym, że będę robić sobie krzywdę (tak należy traktować niebadanie się), to świadomie działam naprzeciw.

Być może z większym wysiłkiem, ale też z uważnością biorę odpowiedzialność za swoje czyny. Dopiero wtedy możliwy jest rozwój oraz ważne kroki w przód. Tyczy się to zarówno emocji, jak i ciała, które docenione, będzie odpłacało się nam równie wielką miłością. Da nam też szansę na realizację najważniejszych życiowych celów – niezależnie od tego, czy jest to macierzyństwo, podróże, czy też praca. Znajdziesz w sobie na to przestrzeń?

Zobacz też: Karanie siebie – czy naprawdę jest w stanie uśmierzyć ból? [PODCAST]

E-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami znajdziesz tutaj.

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Wstyd przyznać się do wstydu… ale zastanów się: czy wiesz, czego się wstydzisz?

Wstyd przyznać się do wstydu. Co kryje się za wstydem?
fot.Fotolia

Przedłużające się starania, ciągłe niepowodzenie, kolejne porażki i diagnoza niepłodności – nie sposób uciec wtedy od całej masy negatywnych emocji. Każda z nas ma w końcu swoje limity ciężaru, który da radę nieść. Grunt to zrozumieć i przyznać się do tego, co tak naprawdę czujemy. Łatwiej będzie wtedy iść do przodu z podniesioną głową i nową energią. Jedną z niezwykle trudnych do udźwignięcia emocji jest wstyd. Znasz go?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Moja wina

Wstyd jest jedną z emocji, w których powstawaniu czynny udział bierze sposób naszego myślenia oraz silne odniesienie do Ja – do norm i zasad, którymi się kierujemy oraz celów, jakie przed sobą stawiamy. Nie sposób nie zauważyć, że bardzo często to właśnie na tym budujemy swoją samoocenę. Załóżmy, że naszym celem jest posiadanie dużej rodziny i taki model – normę – wyniosłyśmy z domu, a mija kolejny miesiąc i ciąży jak nie było, tak nie ma. Nic dziwnego, że niezwykle intensywnie odniesiemy to wtedy do siebie. I niestety będą to negatywne odniesienia, bowiem oceniając sytuację będziemy widziały sprzeczność z tym, co uważamy za słuszne i dobre.

Jakie emocje przychodzą w takich sytuacjach najszybciej na myśl? Zapewne poczucie winy i wstyd właśnie. Warto jednak podkreślić, że nie są to tożsame ze sobą stany. Owszem, poczucie winy także odnosi się do porażki, ale koncentruje się na elementach, które do niej doprowadziły. Mogą to być niekorzystne zachowania, zbyt mocne słowa, złe decyzje. Ważne jednak, że wszystko to można naprawić, a poczucie winy skupione jest właśnie na działaniu. Częściej prowadzi do prób naprawienia danej sytuacji. Jest mi głupio i poniosłem klęskę, ale jest to tylko jednostkowe wydarzenie.

Stąd też nie jest to aż tak trudna do przepracowania emocja, jak wstyd. On bowiem odnosi się do globalnej oceny siebie. Niektórzy eksperci określają to nawet jako „całościowy zamach na Ja”. Może powodować zagubienie, chęć ukrycia się, czy wręcz zniknięcia. Jest to emocja wszechogarniająca, dlatego tak trudno jest się jej pozbyć. Co więcej, osoby skłonne do odczuwana wstydu mogą mieć niskie poczucie własnej wartości i częściej chorować na depresję. Przy tym wszystkim dochodzą oczywiście jeszcze inne mało przyjemne emocje, takie jak złość, czy smutek.

Co się kryje za wstydem?

Nad czym warto zastanowić się, gdy odczuwamy wstyd? Przede wszystkim, jaki jest tego powód. Gdy stwierdzę: „wstydzę się tego, że nie mogę zajść w ciążę”, pytam siebie: co konkretnie jest dla mnie trudne? Czy wstydzę się tego, co powiedzą inni? Jaki ich opinia będzie miała na mnie wpływ? Co to mówi o mnie? Możemy mieć też przekonanie, że dziecko jest nieodłącznym elementem szczęśliwego życia i wstydzę się tego, że nie mogę sprostać postawionym przede mną zadaniom. Skąd w takim razie pojawiły się we mnie takie założenia? Czy jest to moja ocena „szczęśliwego życia”, czy może mamy, teściowej, koleżanek? Czy jeżeli, zakładając hipotetycznie, nie uda mi się być rodzicem, naprawdę nie będę mogła powiedzieć o sobie „jestem szczęśliwym człowiekiem”?

Zobacz też: „Dlaczego nie chcecie mieć dziecka?” – powieść, która działa terapeutycznie

Pomocna dłoń

Są to szalenie trudne pytania, na które odpowiedzi możemy szukać miesiącami, jeśli nie latami. Gdy wyjątkowo silnie nas przytłaczają i nie potrafimy sobie poradzić, warto poszukać wsparcia w kimś z zewnątrz. Może to być psychoterapeuta, ale może to też być przyjaciel. Warto dać sobie jednak przestrzeń i czas. Wstyd jest bowiem pod tym względem szalenie podstępną emocją. Mówi o naszych porażkach, a któż chce się nimi dzielić z innymi – okazać słabość, ból? Nic dziwnego, że tak wiele wysiłku wkładamy w ukrywanie tego, co naprawdę czujemy. Niestety przeważnie tylko dodatkowo nakręca to nasz lęk.

Stąd tak ważna jest bliskość z drugim człowiekiem i otwarte mówienie o tym, co się w nas pojawia. Przyznanie się do trudnych emocji może być niezwykle bolesne, ale też uwalniające. Pozwólmy sobie na ich przeżywanie. Pamiętajmy też, że często poczucie porażki i wstydu jest tylko skutkiem naszej subiektywnej oceny sytuacji. Ktoś stojący obok mógłby wziąć nas za rękę i ze swojej perspektywy powiedzieć: „Hej, wszystko jest z tobą w porządku. Nie ma w tym twojej winy, nie zrobiłeś nic złego. Masz prawo do cierpienia, ale nie musisz uciekać. Jesteś ważny taki, jaki jesteś tu i teraz”. Chociaż konfrontacja z własnymi uczuciami i wyobrażeniami, szczególnie tymi głęboko zakorzenionymi, nigdy nie jest łatwa, to takiego scenariusza chyba nie musielibyśmy się wstydzić?

Zobacz też: Obezwładniający wstyd vs. wdzięczność – jak stworzyć w sobie przestrzeń na dobre emocje? [PODCAST]

E-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami kupisz tutaj.

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Wsparcie po poronieniu – powstały dedykowane kartki okolicznościowe

Kiedy bliska osoba traci wyczekiwaną ciążę, często nie wiemy jak zareagować. Co powiedzieć, by ją wesprzeć, ale nie urazić? Nie będąc w stanie znaleźć właściwych słów, nie mówimy nic i pozostajemy z niewypowiedzianym współczuciem, wyrazami przyjaźni i poczuciem bezradności. W tym samym czasie kobieta mierząca się ze stratą może czuć się osamotniona i potrzebować naszego wsparcia. Brytyjska fundacja Miscarriage Association stworzyła kartki okolicznościowe, które pomagają znaleźć odpowiednie słowa, kiedy nasza bliska doświadcza poronienia.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zobacz też: Życie po poronieniu – te szczere słowa mogą pomóc tysiącom kobiet

Wsparcie po stracie

Miscarriage Association to fundacja, która wspiera kobiety po doświadczeniu utraty ciąży. Dostarcza wiedzę medyczną, porady psychologiczne oraz informacje na temat miejsc, w których można szukać pomocy. Skierowana jest do kobiet po stracie, ich bliskich oraz personelu medycznego, który ma bezpośredni kontakt z kobietą zgłaszającą się do placówki z powodu poronienia.

Przedstawicielki fundacji piszą, że ich celem jest przełamywanie tabu. Podkreślają, że  poronienia zdarzają się częściej, niż większość osób uważa. Ze względu na wciąż żywe tabu społeczne, kobiety, które doświadczają straty, często zostają ze swoimi uczuciami same lub spotykają się z nieprzemyślanymi, raniącymi reakcjami otoczenia.

Zobacz też: Gdy cierpienie dotyka bliską ci osobę – jak pomóc po poronieniu?

Kartki

–  Dostępne są kartki okolicznościowe związane z każdym ważnym wydarzeniem życiowym, oprócz tego  mówiła prezeska fundacji dziennikarzom The Independent. Postanowiły wypełnić tę lukę.

Fundacja stworzyła kartki okolicznościowe, na których wydrukowane są adekwatne do sytuacji słowa wsparcia. Wyrażają szacunek i współczucie dla przezywającej żałobę kobiety, nie bagatelizują jej doświadczenia, zapewniają o przyjaźni i chęci pomocy. Można je nazwać kartkami kondolencyjnymi, dostosowanymi do tego szczególnego rodzaju straty, jakim jest poronienie. W Polsce kartki kondolencyjne nie są często używane, ale w Wielkiej Brytanii, Niemczech, czy USA są popularną formą okazywania współczucia po śmierci bliskiej osoby.

Zobacz też: Jakie badania wykonać po poronieniu? Zobacz listę

Kobiety dla kobiet

Treść kartek została stworzona przy współpracy z kobietami, które doświadczyły poronienia. To one najlepiej wiedzą, czego może potrzebować kobieta w takiej sytuacji, a czego absolutnie nie chce usłyszeć ani przeczytać. Kartki są białe, z czarnym napisem, bez żadnych ozdób. W tej chwili dostępne są cztery różne treści, w planach są kolejne wzory kondolencji.

 

Nie ma dobrej kartki na tą okazję. Bardzo mi przykro z powodu Twojej straty

Przykro mi, że Cię to spotkało. Nie wiem, co powiedzieć. Chcę, żebyś wiedziała, że możesz na mnie liczyć

To totalnie ****. W kopercie jest uścisk, zwinięty przytulas. Ode mnie dla Ciebie.

Wydarzyło się najgorsze. Ale jestem tu dla Ciebie, w dzień, w nocy i w każdej chwili pomiędzy

“Chciałabym taką dostać”

Natasha  Necati, która poroniła osiem razy, mówi, że bardzo by chciała dostać jedną z tych kartek. – Kiedy poroniłam, ludzie starali się być mili i mnie pocieszać, ale ich komentarze miały odwrotny skutek. Słyszałam, że jestem młoda i nie mam czym się martwić, lub, że przynajmniej dzięki temu wiem, że mogę zajść w ciążę –  mówiła kobieta.

E-wydanie Magazynu Chcemy być Rodzicami znajdziesz tutaj.

Źródła: The Independent, Miscarriege Association

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

“In vitro. Rozmowy intymne”  – debata ekspercka przy okazji premiery książki Małgorzaty Rozenek-Majdan

W maju premierę miała długo wyczekiwana książka Małgorzaty Rozenek-Majdan “In Vitro. Rozmowy intymne”.  W siedzibie PAP-u odbyła się konferencja prasowa, w której wzięła udział autorka oraz eksperci ds. leczenia i społecznego postrzegania niepłodności. Debatę poprowadziła Dorota Wellman.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zobacz też: Małgorzata Rozenek napisała książkę o in vitro

Debata o in vitro w Polsce  – prelegenci

W debacie w siedzibie PAP wzięli udział: autorka książki “In vitro. Rozmowy intymne” Małgorzata Rozenek-Majdan, doktor Piotr Lewandowski, ekspert do spraw rozrodczości i leczenia niepłodności  z Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu i Embriologii, założyciel kliniki nOvum, Dorota Gawlikowska współzałożycielka Polskiego Stowarzyszenia Psychologów Niepłodności (PSPN) i członkinią ESHRE (Europejskie Towarzystwo Ludzkiego Rozrodu i Embriologii) oraz Barbara Szczerba, wiceprzewodnicząca i współzałożycielka Stowarzyszenia Nasz Bocian. Debatę poprowadziła dziennikarka Dorota Wellman.

Najbardziej nam zależy na tym, żeby zdjąć ciężar moralizatorski i religijny, a przede wszystkim stygmat wstydu z procedury medycznej, jaką jest in vitro. Dzięki metodzie in vitro możemy się spełniać w macierzyństwie  i powinnyśmy mówić o tym głośno. Dostaję wiele listów, szczególnie od kobiet z mniejszych miast i miejscowości. Piszą, że dzięki temu, że ten temat jest poruszany w mediach, że się o nim mówi, łatwiej im jest zmagać się z problemem niepłodności, również na poziomie rozmowy z rodzinami i znajomymi. Chodzi o pokazanie, że in vitro to jest zwykła procedura medyczna – mówiła Małgorzata Rozenek-Majdan.

Zobacz też: Jakość nasienia kontra wiek

Tematy poruszane w trakcie debaty

Prelegenci rozmawiali o możliwościach refundacji in vitro, strategiach finansowania zabiegów, stanowisku Kościoła wobec in vitro i mentalności polskiego społeczeństwa, które uznaje wspomagane zapłodnienie za temat tabu.

Małgorzata Rozenek Majdan opowiadała o poczuciu niemocy, które towarzyszy starającym się o dziecko parom i o trudnościach psychologicznych, które trzeba pokonać, by zdecydować się na medykalizację tej jakże intymnej sfery życia, jaką jest seksualność i planowanie rodziny.

Kiedy 19 lat temu powstało Stowarzyszenie Nasz Bocian, podstawowym celem była walka ze stygmatyzacją ludzi, z dążeniem do refundacji procedur zapłodnienia pozaustrojowego, zmniejszenia kosztów procedur. Przez chwilę było lepiej, teoretycznie mogłyśmy wtedy zamknąć stowarzyszenie. Jednak teraz jest nawet gorzej. Nie ma edukacji,  nie ma refundacji, a ludzie są stygmatyzowani powiedziała Barbara Szczerba.

Zobacz też: Komórki jajowe. Ile ich mamy, jak długo żyją i jak o nie zadbać?

Jak duży jest problem niepłodności?

Niepłodność została sklasyfikowane przez WHO jako choroba społeczna. Dotyczy 15-20% małżeństw w wieku rozrodczym. Jest jednym z niewielu schorzeń, które dotyka dwie strony – kobiety i mężczyzn. Jest też niewiele schorzeń, które lecząc, możemy wyleczyć kilkoro ludzi na raz. Problemem niepłodności dotknięta jest nie tylko starająca się o dziecko para, ale też członkowie rodziny, przyjaciele. Daje to całą wielką rzeszę osób, których niepłodność dotyka – mówił doktor Lewandowski.

Zdaniem doktora, kiedyś najczęstszą przyczyną niepłodności była patologia jajowodów lub schorzenia i operacje, które doprowadzały do niedrożności jajowodów. Obecnie na prowadzenie wysuwa się czynnik męski, mianowicie słabsze parametry nasienia. Z powodów związanych ze stylem życia i zanieczyszczeniem środowiska (czynnik cywilizacyjny), problem niepłodności będzie rosnąć.

Zobacz też: Warszawa zwiększa dofinansowanie in vitro

Spadek jakości nasienia jest tak znaczny, że za paredziesiąt lat wszyscy będziemy musieli korzystać z zapłodnienia pozaustrojowego, żeby się rozrodzić. Można powiedzieć, że co 5-6 para w wieku rozrodczym jest dotknięta niepłodnością. Dzięki ewolucji metody in vitro, obecnie możliwe jest zapłodnienie komórki jajowej z pojedynczego plemnika, czasami szukamy go godzinami. W temacie niepłodności istotnym czynnikiem jest czas. Przede wszystkim kobiety zbyt późno podchodzą do rozrodu. Czas jest głównym przeciwnikiem leczenia niepłodności. Jak ktoś przypomni sobie po 40-stce, że czas mieć dzieci, to może być już za późno.

Po 42 roku życia w domu tej ciąży nie da się wykrzesać, również w laboratorium szansa na sukces jest poniżej 10%. Trzeba to sobie uświadomić, że koło 30-stki wypada postarać się o te dzieci, a nie dbać tylko o karierę. Żyjemy w takich czasach, że trudno komuś odmawiać lepszego mieszkania i lepszej pozycji zawodowej, ale to wszystko powoduje, że coraz szersza rzesza pacjentów przychodzi do kliniki leczenia niepłodności – mówił ekspert.

Zobacz też: Zanieczyszczone powietrze obniża jakość nasienia

Emocje w leczeniu niepłodności

Dorota Gawlikowska mówiła o emocjach, które towarzyszą leczeniu niepłodności. Według przytaczanych przez ekspertkę badań, poziom lęku i depresji u osób leczących się z powodu niepłodności jest porównywalny do tego, którego doświadczają osoby leczące się na ciężkie choroby serca. Nawet u co trzeciej osoby borykającej się z niepłodnością obserwuje się pełnoobjawową depresję. Zaburzenia lękowe i depresyjne są najczęstszą przypadłością osób zmagających się z niepłodnością.

Jest konsekwencja permanentnego stanu kryzysu, w którym znajduje się osoba bezskutecznie  starająca się o dziecko. Staramy się upowszechniać wiedzę na temat tego, że pary leczące niepłodność niezbędnie potrzebują wsparcia psychologicznego przeszkolonych specjalistów od początku swoich starań, zwłaszcza starań zmedykalizowanych.  Jednak wsparcie nie ogranicza się do osób starających się o dziecko metodą in vitro, lecz dotyczy także innych sposobów wychodzenia z niepłodności: powinny nim być objęte też pary, które planują adopcję lub korzystają z innych metod wspomagania rozrodu lub decydują się na świadomą bezdzietność – powiedziała Dorota Gawlikowska.  

E-wydanie Magazynu Chcemy Być Rodzicami znajdziesz tutaj.

 

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.