Przejdź do treści

Nowe informacje dla par, które zgłosiły się do Programu in vitro

Ministerstwo Zdrowia przekazało nowe informacje na temat prowadzonego Programu in vitro. Urząd opublikował listę ośrodków, które przez następne dwa lata będą realizowały rządowy Program oraz objaśnia, co zrobić w związku z zaistniałymi zmianami.

 

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Od 1 lipca 2014 roku lista placówek medycznych biorących udział w Programie zwiększy się o trzy nowe ośrodki oraz pomniejszy o dwie dotychczasowe placówki. Nie są to jednak ostateczne informacje, ponieważ kliniki mogą się odwołać od decyzji na 7 dni po ogłoszeniu wyników.Ministerstwo odpowiada na dwa kluczowe pytania: co zrobić, gdy para zakwalifikowała się do ośrodka, których od 1 lipca nie będzie brał udziału w Programie, oraz w jakim sposób można przenieść się do nowych placówek realizujących Program.

Nie należy się obawiać – jeżeli para jest w trakcie cyklu medycznie wspomaganej prokreacji u realizatora, który nie będzie już brał udziału w Programie, cykl ten zostanie dokończony w tej klinice. Pary, które wykonały w takim ośrodku jedną lub dwie zindywidualizowane procedury wspomaganego rozrodu (z trzech możliwych), będą mogły kontynuować leczenie w nowej placówce, zależnie od własnego wyboru.  

Jeżeli para jest skorzystać z usług nowo zakwalifikowanych klinik, to zmiana realizatora odbywa się na tych samych warunkach, w jakich dotychczas obowiązywała przy zmianie placówki. Klinikę można zmienić po zakończeniu cyklu medycznie wspomaganej prokreacji, przy czym należy pisemnie poinformować klinikę, która do tej pory przeprowadzała leczenie. Wniosek jest przekazywany przez placówkę do Ministerstwa Zdrowia, które zatwierdza przeniesienie pary. Należy pamiętać o tym, że podczas Programu, zmiana realizatora jest możliwa tylko raz.

 

Więcej na ten temat wraz z listą placówek zakwalifikowanych do Programu znajdziesz tutaj: http://www.mz.gov.pl/aktualnosci/informacje-dla-par,-ktore-zglosily-sie-do-udzialu-w-programie-in-vitro

Dalekie skutki przygody na jedną noc. Kiła, chlamydioza, rzeżączka

Na pierwszym planie: kobieca dłoń z prezerwatywą. Na drugim planie: mężczyzna w łóżku. Ilustracja do tekstow: Brak satysfakcji seksualnej u kobiet /Rzeżączka, chlamydioza, kiła: objawy
fot. Pixabay

Burza hormonów, letni romans i… nieprzemyślany seks bez zabezpieczenia. Znacie to ze swojej młodości? Niestety, taka przygoda na jedną noc może nieść ze sobą poważne konsekwencje – nawet po wielu latach. Jeśli ty lub twój partner mieliście takie doświadczenia w przeszłości, sprawdźcie, jak mogło to wpłynąć na wasze obecne zdrowie i płodność.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W ostatniej dekadzie nastąpiła znaczna zmiana w podejściu do seksu. Coraz częściej potrafimy się nim cieszyć i pozwalamy sobie na eksperymenty. Ale za otwartością na nowe doświadczenia seksualne nie zawsze idzie troska o bezpieczeństwo własne i partnera.

Z roku na rok rośnie liczba osób, które doświadczają chorób wenerycznych. Ich objawy nie zawsze są charakterystyczne i łatwe do zauważenia. A zaniedbanie diagnostyki i leczenia może poważnie odbić się na zdrowiu reprodukcyjnym.

Dalekie skutki przygody na jedną noc. Kiła – mogiła płodności?

Wiele osób jest jednak przekonanych, że kiła to choroba, która w krajach rozwiniętych występuje niezwykle rzadko. Tymczasem w XXI wieku jest ona wciąż istotnym problemem zdrowia publicznego – także w Europie. W ostatniej dekadzie zachorowalność na nią wzrosła aż dwukrotnie.

Kiła, którą wywołuje krętek blady (Treponema pallidum), najczęściej szerzy się poprzez kontakty seksualne. Może wywołać szereg różnorodnych objawów, które zależą od stadium choroby.

Kiła: objawy

Kiła pierwotna (czyli kiła w okresie inkubacji – do 90 dni od zakażenia) objawia się miejscowym, niebolesnym owrzodzeniem (na narządach płciowych, ustach lub języku). Kiła wczesna, która jest drugim stadium rozwoju tej choroby, daje objawy w postaci plamek, krostek i grudek (najczęściej na dłoniach i stopach), wypadania włosów i symptomów grypopodobnych. Następuje też zakażenie krwi bakteriami (bakteriemia). U chorych pojawiają się często zakaźne zmiany zwane kłykcinami płaskimi. Wiele osób nie podejmuje na tym etapie leczenia, nie kojarząc symptomów z kiłą. Przeniesienie infekcji na partnera jest w tym okresie wysoce prawdopodobne.

Po około roku od zakażenia choroba przechodzi w stadium kiły utajonej, które przez dłuższy czas przebiega bezobjawowo. Stan ten może minąć nawet po kilku latach od infekcji. Pojawiają się wówczas poważne konsekwencje: w postaci zaburzeń wielonarządowych zagrażających zdrowiu (także reprodukcyjnemu) i życiu.

W kolejnym etapie u nieleczonych pacjentów rozwija się kiła układu nerwowego. Powoduje zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, zaburzenia słuchu lub wzroku, udary mózgu lub objawy choroby psychicznej.

CZYTAJ TEŻ: Specjaliści alarmują: Choroby weneryczne zbierają żniwo

Jak wykryć kiłę?

Diagnostyka kiły opiera się na badaniu laboratoryjnym krwi z zastosowaniem odpowiednich odczynów serologicznych (krętkowego, niekrętkowego lub obu).

Jeśli wyniki odczynów serologicznych są dodatnie, ale nie występują objawy kliniczne, mamy wówczas do czynienia ze stadium kiły utajonej.

Kiła a ciąża. Czy można przenieść kiłę na płód?

Badanie w kierunku kiły powinni wykonać oboje partnerzy, którzy starają się o dziecko, a w przeszłości mieli stosunki seksualne (również wyłącznie oralne) z osobą o nieznanym stanie zdrowia. Wykrycie zakażenia pozwoli na odpowiednio wczesne wdrożenie terapii; w przypadku kobiety zapobiegnie też przeniesieniu kiły na płód.

Warto wiedzieć, że zakażeniu kiłą ulega aż 70-100% dzieci urodzonych przez kobiety w ciąży z nieleczoną kiłą wczesną. W 30% tych przypadków dochodzi do martwych urodzeń.

Ale choroba nie przekreśla szans na zdrowe potomstwo.

– Kiłę można skutecznie leczyć penicyliną – wyjaśniają przedstawiciele Prywatnej Lecznicy Certus w Poznaniu.

Współcześnie stosuje się do tego celu długo działającą penicylinę benzatynową G (BPG) oraz inne antybiotyki. W przypadku późnego rozpoznania kiły leczenie nie cofnie jednak skutków, które choroba wywołała już w organizmie.

ZOBACZ TAKŻE: Silny PMS może wskazywać na choroby weneryczne

Chlamydioza: objawy

W Europie bardzo powszechna jest również chlamydioza. Według Światowej Organizacji Zdrowia choroba ta dotyka nawet 70% światowej populacji i jest najczęściej występującą chorobą weneryczną wśród osób przed 30. rokiem życia. U niemal 75% zakażonych kobiet i 50% mężczyzn przebiega niemal bezobjawowo.

Kobiety mogą czasem doświadczać upławów, pieczenia podczas oddawania moczu, czasem krwawienia po stosunku. U mężczyzn może pojawić się pieczenie i swędzenie w czasie oddawania moczu. Nawet jeśli symptomy nie występują niemal wcale, chorzy są źródłem zakażenia – nawet przez wiele lat.

Chlamydioza: zagrożenie dla płodności kobiet

Chlamydioza jest niebezpieczna szczególnie dla kobiet, które planują macierzyństwo. Nierozpoznana na czas i nieleczona może istotnie ograniczyć płodność, a także utrudnić donoszenie ciąży. Eksperci wskazują, że choroba może prowadzić również do powstania zrostów w jajowodach.

Chlamydioza: diagnostyka i leczenie

Pełna diagnostyka zakażenia chlamydiozą  polega na oznaczeniu:

  • poziomu immunoglobulin IgM i IgG we krwi,
  • stwierdzeniu obecności drobnoustrojów w wymazie.

Wymaz pobiera się ze sromu, szyjki macicy lub ujścia cewki moczowej.

Leczenie chlamydiozy opiera się zazwyczaj na antybiotykoterapii. Bardzo istotny jest czas wykrycia bakterii w organizmie. Im później uzyskamy diagnozę, tym poważniejsze będą skutki infekcji. Musimy mieć świadomość, że zakażenia chlamydią są częstą przyczyną stanów zapalnych narządu rodnego, co może prowadzić do niepłodności lub powikłań w czasie ciąży.

Więcej: Dlaczego chlamydia ogranicza płodność – radzi ekspert!

Rzeżączka a niepłodność. Objawy i leczenie

Inną nierzadko występująca chorobą weneryczną jest rzeżączka, którą wywołuje zakażenie dwoinką rzeżączki Neisseria gonorrhoeae.

Objawy rzeżączki są łatwiejsze do wykrycia u mężczyzn niż u kobiet. Występuje u nich m.in. ropny wyciek z cewki moczowej, pieczenie podczas oddawania moczu, obrzęk jąder oraz swędzenie odbytu. Z kolei u kobiet rzeżączka przebiega często bezobjawowo. Czasem towarzyszą jej upławy, zaburzenia cyklu miesiączkowego, obfita miesiączka oraz infekcje w okolicach pochwy i odbytu.

Podstawą diagnostyki rzeżączki jest wykonanie wymazu z wydzieliny dróg moczowo-płciowych, odbytnicy lub gardła czy spojówek. W leczeniu stosuje się antybiotyki: ceftriakson, azytromycynę, gentamycynę i spektynomycynę. Z uwagi na szerzenie się rzeżączki antybiotykopornej eksperci zalecają, by po rekomendowanym okresie terapii wykonać test potwierdzający wyleczenie.

Warto wiedzieć, że rzeżączka może wywołać poważne konsekwencje zdrowotne. Powikłaniami tej choroby mogą być: niepłodność, zapalenie narządów wewnętrznych, a nawet… uszkodzenie serca.

CZYTAJ TEŻ: Jak atakuje rzeżączka? To zależy od płci zakażonego! Przełomowe badanie naukowców

Źródło: certus.med.pl, iusti.org

Tu kupisz e-wydanie magazynu „Chcemy Być Rodzicami”

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Tragedia zgodna z lekarskim „sumieniem”. Wstrząsająca historia Agaty

Smutna kobieta odwrócona tyłem; trzyma dłonie na głowie /Ilustracja do tekstu: Prawo do aborcji a klauzula sumienia. Historia Agaty

Długi okres starań, wiele rozczarowań, kilka bolesnych poronień, aż w końcu – upragniona wieść o ciąży, która wydaje się prawidłowo rozwijać. Niestety, mimo obiecującego początku, historia 32-letniej Agaty i jej męża nie kończy się happy endem. Jej finał nie byłby jednak tak tragiczny, gdyby polskim pacjentkom nie ograniczano prawa do decydowania o swoim ciele, zdrowiu i życiu.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Bardzo chciałam zostać mamą – mówi Agata, jedna z bohaterek publikacji „#Historie kobiet”, opracowanej i wydanej przez Federację na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Osobista historia 32-latki jest jedną z ośmiu boleśnie szczerych opowieści Polek, które musiały zmierzyć się z konsekwencjami ograniczeń w dostępie do legalnej, bezpiecznej aborcji.

– Oboje z mężem mieliśmy dobrą pracę, byliśmy szczęśliwi. Brakowało nam tylko dziecka, którego oboje pragnęliśmy. Kiedy wreszcie się udało, byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. Z drżeniem wyczekiwałam terminu najważniejszego badania. Tak bardzo się bałam, że w ogóle go nie doczekam, a kiedy utrzymam ciążę – że okaże się coś bardzo złego. Panikowałam – opowiada.

 „Podjęłam decyzję, by nie skazywać dziecka na cierpienie”

Mimo ogromnych nadziei na pomyślne donoszenie ciąży, sprawdziły się najgorsze przypuszczenia Agaty. Kiedy oczekiwała na wynik badania USG, zaalarmował ją wyraz twarzy lekarza prowadzącego ciążę.

– Okazało się, że są takie wady, że nie ma w zasadzie szans, żebym urodziła dziecko, które będzie w stanie godnie funkcjonować – wyznaje.

Wspólnie z mężem podjęła niełatwą decyzję o przerwaniu ciąży – taką możliwość w tych okolicznościach gwarantowała jej obowiązująca ustawa aborcyjna. Nieuleczalne uszkodzenie płodu jest bowiem jedną z trzech przesłanek dopuszczających w Polsce przerwanie ciąży.

– Byłam załamana, ale podjęłam decyzję, że nie urodzę dziecka, skazując je na cierpienie i powolną śmierć. Lekarz powiedział mi, że mam się zgłosić do szpitala, że tam przeprowadzą zabieg, bo mam do niego prawo – płód miał wady śmiertelne, nikt nie mógł tego kwestionować – dodaje Agata.

Przepłakawszy kilka dni, zgłosiła się do szpitala. Nie umówiono jej jednak od razu na zabieg – zlecono za to wiele badań dodatkowych. Sprzęt medyczny, którym dysponował szpital, miał dać większą pewność diagnozy.

– Nagle lekarze powiedzieli mi, że to wszystko była pomyłka, że na ich nowoczesnym sprzęcie wszystko się okazało. Nie było żadnych wad, miałam urodzić zdrowe dziecko, obiecywali mi pomoc. Komentowali to też bardzo nieprzyjemnie, że jak mogłam tak przyjść z żądaniem aborcji, nie chcieć jeszcze potwierdzać. Czułam się winna, bo wmawiali mi, że chciałam bez namysłu zabić swoje dziecko – mówi pacjentka.

Jednak radość z nowych, pomyślnych rokowań była silniejsza od negatywnych uczuć. Wróciły marzenia i oczekiwania.

Prawo do aborcji a klauzula sumienia. „Lekarze nie patrzyli mi w oczy”

Ale w szóstym miesiącu ciąży Agata zaczęła dostrzegać, że coś jest nie tak.

– Lekarze nie patrzyli mi w oczy, dziwnie reagowali na moją radość i opowieści o przygotowaniach do porodu. Wreszcie jeden z nich nie wytrzymał i wykrzyczał mi na korytarzu, że mam się tak nie cieszyć, bo urodzę bardzo chore dziecko, które nie dożyje trzeciego roku życia. Zemdlałam. Nie mogłam uwierzyć, że tak mnie oszukali.

Kolejne miesiące zdołała przetrwać tylko dzięki wsparciu męża.

– Wszyscy się ode mnie odwrócili, niektórzy nie umieli tego udźwignąć. Inni, którzy o tym wiedzieli, mówili, że to kara za chęć przeprowadzenia aborcji. Z nikim poza mężem i najbliższą rodziną nie mogłam porozmawiać o swoim bólu.

Dziecko Agaty i jej męża przeżyło zaledwie kilka miesięcy. Z traumą oboje rodzice zmagają się do dziś.

Do tej pory nie umiem na ten temat rozmawiać. Nie mówię o tym już nikomu, bo boję się podobnej reakcji jak moich dawnych przyjaciół. Mąż namawiał mnie na wstąpienie na drogę prawną, ale boję się, że znowu zostałabym oceniona.

ZOBACZ TAKŻE: Prawo do aborcji to prawo człowieka. Jak jest realizowane w Polsce?

Ciche dramaty za szpitalnymi drzwiami. Bezprawie w realizacji prawa do aborcji

W takiej sytuacji jak Agata jest wiele kobiet w Polsce. Ich dramat rzadko dociera do opinii publicznej. Zwykle zostaje za zamkniętymi drzwiami szpitalnych gabinetów, gdzie kobiety po szczególnie trudnych doświadczeniach mierzą się z jeszcze jedną formą opresji: „sumieniem” lekarzy.

Te, które mają wsparcie i środki, szukając alternatywnej drogi, trafiają do klinik za południową lub zachodnią granicą Polski. Rzesza tych, którym sytuacja społeczna i ekonomiczna nie daje takich możliwości, zmuszona jest do nierównej walki z pełnym luk systemem.

Zmuszone do heroizmu

Nieprecyzyjne zapisy ustawy regulującej prawo do przerwania ciąży (w zaledwie trzech przypadkach) oraz brak jednolitych procedur realizacji tego świadczenia sprawiają, że szpitale same decydują o trybie postępowania. Niejednokrotnie lekarze nie chcą podejmować się wykonania zabiegu, powołując się na klauzulę sumienia. Odsyłają pacjentki do innego szpitala lub grają na zwłokę. Zlecają długą listę kolejnych badań i wymagają dodatkowych ekspertyz – a to wydłuża procedurę o kolejne dni, tygodnie.

CZYTAJ TEŻ: Czy twój lekarz powołuje się na klauzulę sumienia? Teraz możesz to sprawdzić w aplikacji W ten właśnie sposób wielu kobietom, które kwalifikują się do ustawowej aborcji do 12. tygodnia ciąży (a więc gdy ciążą jest wynikiem czynu zabronionego), odbiera się należne im prawo. Narzucając konieczność donoszenia ciąży, zmusza się je do heroizmu. Nie ma on jednak w sobie nic z wzniosłości. Jest w nim za to niewyobrażalna tragedia osobista i utracona godność.

28 września obchodzimy Światowy Dzień Bezpiecznej Aborcji. Celem tego wydarzenia jest zapewnienie kobietom prawa do bezpiecznego przerwania ciąży i zmniejszenie odsetka zgonów w wyniku zabiegów przeprowadzonych w nieodpowiednich warunkach.

Wszystkie opowieści znajdziesz w broszurze „#Historie kobiet”, którą pobierzesz tutaj (PDF).


POLECAMY RÓWNIEŻ: Kamila Ferenc: „Każda walka ma sens. Nie można się godzić na narzucone zasady gry”

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

6. miesiąc ciąży: jakie badania wykonać i jak rozwija się płód?

Kobieta ciężarna układa ręce w kształt serca na wysokości brzucha /Ilustracja do tekstu: Dolegliwości, badania w 6. miesiącu ciąży

Finał drugiego trymestru ciąży to czas, w którym następuje intensywny rozwój płodu. Musisz wówczas pamiętać o szeregu ważnych badań, a także uważnym monitorowaniu aktywności malucha. Na co zwrócić szczególną uwagę, jakie badania wykonać w 6. miesiącu ciąży i jakie dolegliwości możesz wówczas odczuwać? Wyjaśnia Monika Wójcik, położna i ambasadorka kampanii „Położna na medal”.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

6. miesiąc ciąży to okres między 23. a 27. tygodniem czasu trwania ciąży i między 21. a 25. tygodniem życia wewnątrzłonowego płodu. Końcówka drugiego trymestru ciąży upływa pod znakiem wyboru szkoły rodzenia i postępującego zmęczenia ciężarnej, ale też bardzo istotnych zmian w organizmie rozwijającego się płodu. Przyjrzyjmy się im bliżej.

Prawidłowy rozwój płodu w 6. miesiącu ciąży

W 6. miesiącu płód porusza się bardziej intensywnie, a jego ciało staje się bardziej proporcjonalne, znacznie wzrasta też jego masa. Skóra jest pomarszczona, częściowo przezroczysta, koloru różowego lub nawet czerwonego. Zabarwienia tego może nadawać krew, która pojawia się w naczyniach krwionośnych.

W 22-24 tygodniu płód powoli zaczyna otwierać oczy. Potrafi mrugać powiekami i wodzić wzrokiem; dużo swobodniej porusza się też w płynie owodniowym. Bardzo istotne zmiany zachodzą również w jego płucach. W pneumocytach zaczyna wydzielać się substancja zwana surfaktantem, która odgrywa bardzo ważną rolę w pracy płuc i wymiany gazowej. To dzięki niej pęcherzyki nie zapadają się ani nie zlepiają – w razie porodu przedwczesnego płuca będą przygotowane do oddychania.

Warto wiedzieć, że męski hormon – testosteron hamuje produkcję surfaktantu, dlatego chłopcy w razie przedwczesnego porodu mają mniejszą szansę przeżycia niż dziewczynki.

Ponadto w 6. miesiącu ciąży wytwarzają się komórki odpowiedzialne za świadome myślenie, a płód staje się bardziej wrażliwy na dźwięk i ruch. Jego kończyny wydłużają się; struktury kostne gromadzą większe ilości składników mineralnych, pojawiają się paznokcie. W 6. miesiącu ciąży płód zaczyna mieć własny rytm dobowy snu i czuwania. Kształtuje się on na wzór twojego rytmu dobowego. Co ciekawe, przetrwa to nawet do czasu po porodzie.

W badaniu USG w 6. miesiącu ciąży można zmierzyć długość kończyn, a także wykluczyć nieprawidłowości w rozwoju kręgosłupa i czaszki. Płód rośnie w tym czasie bardzo szybko.

Pod koniec 6. miesiąca ciąży:

  • płód ma około 38 cm wzrostu, a jego waga przekracza 1 kg,
  • dzięki mazi płodowej, która pokrywa obficie jego skórę, jest chroniony przed zmacerowaniem przez sole mineralne z płynu owodniowego.

ZOBACZ TAKŻE: Masaż w ciąży – czy jest bezpieczny dla rozwijającego się płodu?

Dolegliwości w 6. miesiącu ciąży: przebarwienia, bóle pleców i skurcze łydek

W 6. miesiącu ciąży intensywniej odczuwasz ruchy dziecka. Niekiedy może ono rozpychać się i kopać nawet cały dzień.

Typową dolegliwością dla tego okresu ciąży jest świąd skóry brzucha, która cały czas się rozciąga i staje się coraz bardziej napięta. Zmienia się także wygląd Twojej skóry: pojawiają się przebarwienia na twarzy lub uwidaczniają piegi, przyciemnieniu ulega linia biegnąca od pępka do spojenia łonowego, tzw. kresa ciemna. Mogą pojawić się krwawienia z dziąseł, powodowane ich rozpulchnieniem i obrzękiem na skutek działania hormonów ciążowych. Teraz szczególnie powinnaś dbać o higienę jamy ustnej i często odwiedzać stomatologa.

W 6. miesiącu ciąży pojawić się mogą również bóle pleców, szczególnie jeśli utrzymujesz niewłaściwą postawę ciała. W związku z tym warto wybierać buty na niskim obcasie. Jeśli dodatkowo będziesz stosować ćwiczenia, możesz uniknąć nieprzyjemnych dolegliwości. Powinnaś także zasięgnąć opinii fizjoterapeuty. Czasami bardzo niewielka zmiana w naszych nawykach może przynieść bardzo dużą ulgę

Niekorzystne dla ciężarnej w 6. miesiącu ciąży będzie stanie przez dłuższy czas, a rozciągająca się macica może być przyczyną bolesności i napinania się dolnej części brzucha – to tzw. skurcze Braxtona-Hicksa. Przy zbyt częstym napinaniu się brzucha (i towarzyszącym mu bólu lub uczuciu ciągnięcia) powinnaś skonsultować się z lekarzem.

Innymi dolegliwościami w 6. miesiącu ciąży bywają skurcze łydek (które łapią najczęściej w nocy) oraz mrowienie w rękach i nogach. W tym czasie powiększają się też piersi. Rzadziej odczuwasz zmienności nastroju, ale wciąż możesz być roztargniona i mieć problemy z koncentracją. Coraz częściej możesz czuć zmęczenie – w końcu wszędzie nosisz ze sobą ważącego więcej niż 0,5 kg człowieka!

CZYTAJ TEŻ: Początek i rozwój nowego życia w 3-minutowym skrócie. Ten piękny filmik zachwycił miliony widzów!

Dolegliwości w 6. miesiącu ciąży. Zaparcia i zgaga: naturalne sposoby pozwolą im zapobiec

Na skutek wzrostu macicy i jej ucisku mogą pojawić się zaparcia. Pomocne wtedy jest picie większej niż do tej pory ilości wody lub soków. Wprowadź do diety też więcej pokarmów zawierających błonnik: owoców (czarnych i czerwonych porzeczek, malin, truskawek, gruszek, jabłek, owoców suszonych), warzyw (marchwi dyni, buraków, papryki, brokułów), a także ciemnego pieczywa.

W 6. miesiącu ciąży możesz mieć też kłopoty ze zgagą. Aby jej zapobiegać, spożywaj mniejsze posiłki, ale częściej. Pamiętaj – nie stosuj żadnych leków bez zgody lekarza!

Nietrzymanie moczu w 6. miesiącu ciąży. Jak sobie z nim radzić?

To jednak nie wszystkie dolegliwości, na które uskarżają się kobiety w 6. miesiącu ciąży. Aż połowa ciężarnych doświadcza także nietrzymania moczu – najczęściej w czasie kichania, kaszlu czy podczas śmiania się. Ta przykra przypadłość (zwana inaczej wysiłkowym nietrzymaniem moczu) wynika z narastającego ucisku macicy na pęcherz moczowy.

Jeśli nietrzymanie moczu w 6. miesiącu ciąży stwarza duże problemy, noś podpaski i rób ćwiczenia na mięśnie Kegla. Możesz np. spróbować sobie wyobrazić, że siedzisz na rozsypanych wisienkach, które próbujesz właśnie tymi mięśniami zebrać i zagarnąć do wnętrza siebie.

6. miesiąc ciąży: pomyśl o szkole rodzenia

Jeśli do tej pory się nad tym nie zastanawialiście, warto rozważyć uczestnictwo w szkole rodzenia. Tam dowiecie się nie tylko wielu praktycznych rzeczy (np. jak wygląda poród, jak się do niego przygotować, jak pielęgnować noworodka), ale także poznacie inne pary będące na podobnym etapie życia.

Znajomości ze szkoły rodzenia często są podstawą przyszłej „grupy wsparcia”, która potem – kiedy dziecko się urodzi – może być bardzo pomocna.  W dzisiejszych czasach jesteśmy zalewani informacjami i dobrymi radami. Trudno wybrać tę, która będzie rzeczywiście pomocna. Z drugiej strony często jesteśmy samotni i oddaleni od własnych rodzin – dlatego posiadanie grupy znajomych w podobnej sytuacji może okazać się bezcenne.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Półmetek ciąży: rozwój płodu i USG połówkowe. O czym warto wiedzieć?

Badania w 6. miesiącu ciąży: test obciążenia glukozą

Obowiązkowym badaniem w 6. miesiącu ciąży jest test obciążenia glukozą. Lekarz prowadzący ciążę zaleca go ok. 25. tygodnia ciąży, by wykluczyć tzw. cukrzycę ciężarnych.

Jeśli z badania wyniknie, że zmagasz się z tym problemem, zostaniesz skierowana  do diabetologa. Ustali on, czy w twoim przypadku wystarczy wdrożyć odpowiednią dietę, czy konieczne będzie przyjmowanie insuliny.

Przygotowanie do testu obciążenia glukozą

Test obciążenia glukozą nie wymaga specjalnych przygotowań. Nie musisz być na czczo; godzina ostatniego posiłku jest bez znaczenia. Na badanie możesz też zgłosić się o dowolnej porze.

W trakcie testu obciążenia glukozą personel medyczny pobierze próbkę krwi, a następnie poprosi cię o wypicie rozpuszczonej w wodzie glukozy (w odpowiednim stężeniu – 75 g). Po dwóch godzinach krew zostanie pobrana po raz kolejny. W międzyczasie możesz poczuć intensywne mdłości, dlatego wskazane jest, byś pozostała pod obserwacją medyków.

Ogólne badania w 6. miesiącu ciąży

W 6. miesiącu ciąży należy też wykonać:

  • badanie ogólne moczu – nie może być w nim białka, cukru, białych ani czerwonych krwinek,
  • morfologię krwi.

Ponadto lekarz prowadzący ciążę sprawdzi:
•    pH wydzieliny pochwowej (by ocenić stan bakteriobiologiczny pochwy i szyjki macicy),
•    wysokość dna macicy,
•    twoje ciśnienie krwi,
•    twoją wagę.

Moment, w którym poczujesz częste ruchy płodu, jest bardzo ważny – to właśnie wtedy należy zacząć kontrolować jego aktywność. Długie przerwy w aktywności płodu (ponad trzygodzinne) powinnaś zawsze zgłaszać lekarzowi.

CZYTAJ TEŻ: „Wygrana w konkursie otwiera drzwi do nowych działań”. O kulisach kampanii „Położna na medal”


Kampania „Położna na medal” organizowana jest przez Akademię Malucha Alantan pod patronatem Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, Polskiego Towarzystwa Położnych, Fundacji Rodzić po Ludzku oraz Stowarzyszenia Dobrze Urodzeni. Mecenasem kampanii jest marka Alantan. Szczegółowe informacje o akcji oraz towarzyszącym jej konkursie znajdziesz na stronie poloznanamedal2018.pl.

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

In vitro jako „produkcja dzieci noblistów”. Czy wiesz, skąd wziął się ten mit?

Twarz małego chłopca o niebieskich oczach /Ilustracja do tekstu: Bank nasienia noblistów: czy istniał naprawdę?
Fot.: Fotolia.pl

Atrakcyjny wygląd fizyczny, wybrany kolor oczu oraz ponadprzeciętny iloraz inteligencji, za który odpowiadają geny noblistów – tak według przedstawicieli środowisk konserwatywnych mają wyglądać dzieci poczęte dzięki metodzie in vitro. Choć z perspektywy par, które podejmują się leczenia niepłodności, pogląd ten wydaje się kuriozalny, warto wiedzieć, skąd właściwie się wziął i czy ma jakiekolwiek naukowe uzasadnienie.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W ostatnich latach działacze środowisk konserwatywnych, kościelnych i anti-choice coraz śmielej wskazują na rzekome ciemne strony metod wspomaganej reprodukcji. W mediach i przestrzeni publicznej cyklicznie pojawiają się sugestie, że metoda in vitro nie służy jedynie spełnianiu marzeń o rodzicielstwie, ale realizacji eksperymentów biomedycznych i założeń eugenicznych. Zgodnie z tą argumentacją, selekcja zarodków do in vitro miałaby sprzyjać uzyskaniu potomstwa o pożądanych cechach fizycznych, ponadprzeciętnym potencjale intelektualnym, a nawet… z genami noblistów.

– In vitro robi się […], żeby można było wybrać płeć, żeby można było wybrać cechy, żeby można było połączyć swoją komórkę jajową np. z jakimś wielkim noblistą. Jeden z noblistów ma teraz 258 dzieci z uwagi na wykorzystanie jego materiału – mówiła w listopadzie ubiegłego roku kontrowersyjna specjalistka ds. genetyki prof. Alina Midro.

Czy te teorie mają w sobie choć ziarnko prawdy? Nie, choć plany udostępnienia materiału genetycznego noblistów rzeczywiście miał przed laty jeden z banków nasienia: The Repository for Germinal Choice.

Geny noblistów, czyli amerykański sen o eugenice

Instytucja o nazwie The Repository for Germinal Choice rozpoczęła działalność pod koniec lat 70. ub.w. w miejscowości Escondido w południowej Kalifornii (USA). Za pomysłem jej otwarcia stał emerytowany optometrysta Robert Klark Graham. Ideą, która mu przyświecała, było odwrócenie „niekorzystnych procesów genetycznych” poprzez powoływanie na świat potomstwa uzbrojonego w najlepszy garnitur genów.

– Najintensywniej rozmnażają się ludzie biedni, chorzy, z chorobami psychicznymi. Jeśli będzie tak dalej, człowiek znajdzie się na tym samym poziomie intelektualnym co jego najbliższego krewny – szympans. Musimy temu zapobiec za wszelką cenę – mówił bez ogródek w rozmowie z mediami.

Cel, wynikający w równej mierze z ciekawości naukowej, jak i z osobliwie pojmowanego altruizmu, planował zrealizować, zapraszając do współpracy ponadprzeciętnie uzdolnionych naukowców – laureatów nagrody Nobla. Nagrodzeni mieli użyczyć swojej puli genów na społeczny cel, przekazując własne gamety do banku nasienia.

CZYTAJ TAKŻE: Komisja Etyki Amerykańskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu o dawstwie gamet

Repository for Germinal Choice: bank nasienia (nie tylko) geniuszy

Ale tak pozyskany materiał genetyczny nie miał być przeznaczony dla każdej zainteresowanej kobiety. Misją Grahama było nieodpłatne przekazywanie gamet geniuszy jedynie kobietom o podobnych osiągnięciach. Na właściwe biorczynie wybrał członkinie międzynarodowego stowarzyszenia Mensa, zrzeszającego osoby o najwyższym ilorazie inteligencji. Ten sposób miał mu pozwolić na uzyskanie obywateli o ponadprzeciętnych zdolnościach.

Jak łatwo się domyślić, realizacja tego eugenicznego marzenia od samego początku skazana była na fiasko. Podstawowym problemem była niedostateczna liczba chętnych, którzy spełnialiby tak wyśrubowane kryteria. To jednak niejedyny kłopot, z którym musiał zmierzyć się Graham, realizując swój niebezpieczny eksperyment. Szybko okazało się, że zdobywcy Nobla, którzy zdecydowali się wesprzeć The Repository for Germinal Choice, nie dysponują wcale tak doskonałym materiałem genetycznym, jak przewidywał twórca banku.

Jednym noblistą, który oddał nasienie i zdecydował się ujawnić swoją tożsamość, był William Shockley. Choć miał na swoim koncie sukcesy naukowe i wynalazki z dziedziny fizyki, prywatnie słynął z… rasizmu i popierania eugeniki. Kilkoro innych noblistów, którzy zgłosili się do kalifornijskiego banku jako potencjalni dawcy, okazało się nie spełniać podstawowych kryteriów medycznych. Ze względu na sędziwy wiek jakość ich nasienia była zbyt niska, by z jego pomocą uzyskać ciążę.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Normy nasienia według WHO, czyli męska płodność pod lupą

Bank nasienia noblistów. Wyjątkowe geny czy wychowanie?

Ponieważ pozyskanie kolejnych chętnych dawców i biorczyń o ponadprzeciętnym ilorazie inteligencji było niezwykle trudne, właściciel banku nasienia zmuszony był obniżyć standardy. Bank zaczął przyjmować nasienie od znanych atletów, tuz biznesu i dawców o wysokim wykształceniu. Z czasem jednak  instytucja zdecydowała się kwalifikować nawet mężczyzn, których – jak określiło jedno z zagranicznych źródeł – „nie życzy się nawet byłej dziewczynie”.

Mimo niepowodzeń realizacji założonego celu, bank spermy działał przez blisko 20 lat. Zamknął podwoje pod koniec lat 90., nie mając na swoim koncie ani jednego potomka noblisty. Wiele dzieci poczętych z nasienia dawców wprawdzie osiągało bardzo dobre wyniki w szkole, jednak – zdaniem badaczy – odpowiadały za to nie wyjątkowe geny, ale oczekiwania i wychowanie.

I choć eksperyment eugeniczny szybciej się skończył, niż zaczął, legenda o nim jest wciąż żywa.

CZYTAJ TEŻ: Dzieci z in vitro: milczący uczestnicy dyskursu publicznego. Co sądzą o metodzie swojego poczęcia?

Wybór cech dawcy to nie eugenika

Oczywiście pewnych przesłanek o naturze eugenicznej możemy dopatrzeć się i dziś – banki gamet nie przyjmują wszak materiału genetycznego od dowolnej osoby. Nim nasienie lub komórki jajowe zostaną dodane do bazy, dawcy przechodzą specjalistyczne badania i muszą wykazać się bogatą wiedzą na temat rodzinnej historii medycznej. Szacuje się, że tylko 1% wszystkich zainteresowanych zostaje zaakceptowanych jako dawcy materiału genetycznego.

Pamiętajmy jednak, że rygorystyczne procedury nie wynikają z negatywnej eugeniki, której celem jest wybór pożądanych, ściśle określonych cech potomstwa. U podstaw regulacji, którymi kierują się banki gamet, leży medyczna troska o prawidłowy rozwój płodu. Dzięki temu możliwe jest wyeliminowanie ryzyka ciężkich wad genetycznych u zarodka (a później – dziecka) oraz komplikacji zdrowotnych zagrażających życiu i istotnie godzących w jego jakość.

Wątpliwości moralne części etyków wzbudza możliwość wyboru dawcy na podstawie wybranych cech – takich jak: wzrost, waga, poziom edukacji, pozycja społeczna, grupa krwi, kolor skóry czy włosów. Musimy jednak pamiętać, że podobnych wyborów dokonujemy, dobierając partnera seksualnego. Ponadto możliwość wybrania cech dawcy sprawia, że w przypadku bezpłodności partnera (lub samotnego macierzyństwa) mamy szansę na wybór dawcy cechującego się istotnym podobieństwem fizycznym. Dzięki temu możemy uzyskać potomstwo podobne biologicznie do rodziców, a tym samym zwiększyć więź rodzinną i uniknąć ewentualnej stygmatyzacji społecznej.

Źródło: Harvard University

POLECAMY RÓWNIEŻ: Zagrożenia związane z in vitro. Fakty czy mity? Sprawdza embriolog

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.