Przejdź do treści

Nieudane in vitro – nie porażka, a szansa

Nieudane invitro szansą

O korzyściach, jakie można odnieść nawet z nieudanych prób zapłodnienia pozaustrojowego, opowiada prof. dr hab. n. med. Krzysztof Łukaszuk, Kierownik Klinik Leczenia Niepłodności INVICTA.

Metoda zapłodnienia pozaustrojowego otwiera drogę do rodzicielstwa wielu niepłodnym parom. Szacuje się, że jej skuteczność w pojedynczym cyklu wynosi 30–40%. Statystyki są obiecujące, czasem jednak na upragnione „dwie kreski” trzeba poczekać dłużej. Choć nieudane próby wiążą się dla pacjentów z trudnymi emocjami, zawsze przynoszą ważne informacje. Po niepowodzeniu w programie in vitro warto zasięgnąć profesjonalnej porady i zmodyfikować leczenie tak, by zwiększyć szanse na ciążę.


Dlaczego się nie udaje

Sukces leczenia metodą zapłodnienia pozaustrojowego zależy od wielu czynników. „Każde niepowodzenie terapii powinno zostać szczegółowo przeanalizowane przez interdyscyplinarny zespół specjalistów” – zaznacza prof. dr hab. n. med. Krzysztof Łukaszuk. Problemy mogą pojawić się niemal na każdym etapie leczenia. Jeśli organizm pacjentki nieprawidłowo odpowiada na stymulację, niemożliwe bywa pobranie komórek jajowych. Na obniżenie rokowań wpływa także zaburzenie jakości gamet pozyskanych od pacjentów. Program może zakończyć się niepowodzeniem ze względu na brak zapłodnień lub nieprawidłowy rozwój zarodków.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Znaczenie diagnostyczne

Nie sposób nie wspomnieć także o zaburzeniach implantacji, uratach wczesnych ciąż i poronieniach. „Program zapłodnienia pozaustrojowego może mieć znaczenie diagnostyczne. Uważna analiza jego przebiegu pozwala na wdrożenie działań, które zwiększają szanse na sukces w kolejnym cyklu” – zaznacza prof. Łukaszuk. Obserwując to, co wydarzyło się w trakcie leczenia, lekarze zwracają uwagę na znaczenie parametrów hormonalnych, a także czynników genetycznych, immunologicznych czy anatomicznych. Nie bez znaczenia jest także stan emocjonalny pacjentów – silny stres, depresja, zaburzenia snu mogą przyczynić się do utraty ciąży na wczesnym etapie. „Dotarcie do przyczyn niepowodzenia wymaga zaangażowania personelu, wieloletniego doświadczenia i indywidualnego podejścia do sprawy pacjentów” – podkreśla ekspert z Kliniki Leczenia Niepłodności INVICTA.


Cenne informacje


Podstawowym źródłem informacji są dane medyczne i historia choroby
. „Pacjentów, którzy zgłaszają się do nas po niepowodzeniu terapii w innych ośrodkach, prosimy o dostarczenie możliwe kompletnej dokumentacji tj. wyników badań, wypisów szpitalnych, epikryzy embriologicznej, podsumowań przeprowadzonych zabiegów” – mówi prof. Łukaszuk.

Cały tekst do przeczytania w numerze 17 Magazynu Chcemy Być Rodzicami (do kupienia tutaj…)

Katarzyna Goch

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Czy wiek pacjentki ma wpływ na skuteczność in vitro?

Wiek kobiety a skuteczność in vitro
Każda kobieta rodzi się z określoną liczbą komórek jajowych, które tworzą się jeszcze w życiu płodowym – fot. materiały dostarczone przez Salve Medica

In vitro jest najskuteczniejszą metodą wspomaganego rozrodu i leczenia niepłodności. To także szansa na dziecko dla wielu par, które starania o dziecko podejmują w momencie, gdy rezerwa jajnikowa u kobiety jest obniżona. Jednak powodzenie tej metody jest zależne od wielu czynników, a nie zawsze pierwsza próba kończy się sukcesem, czyli zajściem w ciążę i urodzeniem dziecka.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rezerwa jajnikowa – co warto wiedzieć?

Każda kobieta rodzi się z określoną liczbą komórek jajowych, które tworzą się jeszcze w życiu płodowym. Ich liczba zaczyna zmniejszać się już po 20 roku życia, a ich powolny spadek można zaobserwować już ok. 30 roku życia.

Mimo, że na przestrzeni lat kobiety stały się dłużej aktywne fizycznie, mniej palą, korzystają z nowoczesnej wiedzy i technologii medycznej, nie możemy porównywać płodności 20- i 40-latki. Oczywiście zdrowy tryb życia wpływa na płodność, ale nie jest w stanie powstrzymać naturalnych procesów biologicznych.

Zobacz też: Rezerwa jajnikowa. Wszystko, co musisz o niej wiedzieć

Badanie AMH

Badanie poziomu AMH to badanie rezerwy jajnikowej. Rezerwa jajnikowa to zapas komórek jajowych, które posiada kobieta i daje potencjalną możliwość zajścia w ciążę. Poziom tego hormonu koreluje z liczbą komórek jajowych, które znajdują się w jajnikach.

Dzięki temu badaniu uzyskujemy także odpowiedź, jaka liczba komórek w pęcherzykach gotowa jest do wzrostu. Poziom AMH w dłuższej perspektywie zawsze maleje. W przypadku, kiedy jest on skrajnie niski – wskazuje na bardzo niewielki zapas komórek jajowych, co oznacza, że tylko pojedyncze komórki są gotowe do wzrostu.

In vitro – szansa na późne macierzyństwo

Dziś kobiety często zakładają rodzinę i rodzą dzieci mając około 30 lat lub później. In vitro to dla wielu par szansa na macierzyństwo. Szanse na zajście w ciążę i urodzenie zdrowego dziecka mają Panie nawet po 40. roku życia, których rezerwa jajnikowa jest obniżona.

Na decyzję o późnym macierzyństwie i zastosowaniu In vitro ma wpływ także rosnąca popularność mrożenia komórek jajowych, kiedy kobieta jest jeszcze młoda. Według doniesień naukowych najlepszy czas na pobranie dużej liczby zdrowych komórek to wiek między 21. a 29. rokiem życia.

To rozwiązanie pozwala zminimalizować ryzyko wad rozwojowych płodu związanych z późnym zajściem w ciążę, w tym zespołu Downa.

Zobacz też: In vitro skuteczną drogą do macierzyństwa

Skuteczność in vitro

Powodzenie procedury in vitro w znaczącym stopniu jest uzależnione od wieku i stanu zdrowia przyszłej matki. W Polsce nie prowadzi się centralnych statystyk powodzenia zabiegów In vitro. Możemy jedynie porównywać dane udostępniane przez różne kliniki leczenia niepłodności lub opierać się na statystykach z innych krajów.

Przyjmuje się, że największą szansę na ciążę mają Panie przed 35. rokiem życia – skuteczność In vitro sięga tu 28,6%. Między 35 a 37 r.ż. skuteczność wynosi 25%, między 38 a 39 r.ż. – 17,2%, między 40 a 42 r.ż. – 10,6%. W przypadku Pań w wieku 43-44 lat, skuteczność wynosi już tylko 4,9%. Wówczas często konieczne jest kilkukrotne podejście do zapłodnienia pozaustrojowego lub rozważenie skorzystania z komórek anonimowej dawczyni.

 

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Ekspert

Mgr Małgorzata Wójt

Kierownik laboratorium embriologicznego, specjalizująca się w procedurach rozrodu wspomaganego. Odbyła szereg szkoleń i warsztatów zarówno w Polsce, jak i na świecie.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

In vitro skuteczną drogą do macierzyństwa

In vitro skuteczną drogą do macierzyństwa
In vitro to technika wspomaganego rozrodu polegająca na zapłodnieniu komórki jajowej w warunkach laboratoryjnych – fot. materiały udostępnione przez Salve Medica

W sytuacji, gdy naturalne metody poczęcia potomstwa są nieskuteczne, a inseminacja nie przynosi rezultatów, kolejnym krokiem w terapii leczenia niepłodności jest zapłodnienie pozaustrojowe.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

In vitro to technika wspomaganego rozrodu polegająca na zapłodnieniu komórki jajowej w warunkach laboratoryjnych, a następnie na przeniesieniu powstałego zarodka do jamy macicy. Do przeprowadzenia każdej procedury in vitro niezbędne są dwa elementy biologiczne:

  • komórki jajowe, które są pobrane od kobiety metodą punkcji. Lekarz ginekolog, kontrolując zabieg za pomocą USG, pobiera płyn pęcherzykowy z komórkami jajowymi. Odbywa się to poprzez nakłucie jajników przez sklepienie pochwy. Procedura przeprowadzana jest w znieczuleniu dożylnym. W niektórych przypadkach dodatkowo może być zastosowane znieczulenie miejscowe. Sama punkcja najczęściej jest poprzedzona stymulacją hormonalną, natomiast nie jest to zawsze stosowana praktyka. Wykorzystywana jest ona do zwiększenia produkcji komórek jajowych u kobiet, u których (w sposób naturalny) proces ten jest zaburzony i produkowany materiał jest niewystarczającej jakości;
  • nasienie, oddawane do specjalnie przygotowanego sterylnego pojemnika. W przypadku braku plemników w ejakulacie, może być konieczne przeprowadzenie biopsji jąder (w celu pobrania materiału do zapłodnienia pozaustrojowego), która jest przeprowadzana w znieczuleniu ogólnym. W niektórych sytuacjach biopsję wykonuje się przy użyciu mikroskopu operacyjnego.

Pobrany materiał zostaje przekazany do embriologa, który jest odpowiedzialny za oczyszczenie komórek jajowych, poprawę jakości nasienia, witryfikację oraz przebieg samego procesu zapłodnienia. Samych technik jest kilka i są one uzależnione od parametrów pobranego materiału biologicznego, niezbędnego do zapłodnienia in vitro.

Zobacz też: Problem niepłodności męskiej to fakt czy mit?

Kilka technik zapłodnienia pozaustrojowego

Pierwszą z technik jest metoda IVF – polegająca na umieszczeniu komórki jajowej i nasienia na specjalnej przygotowanej płytce zawierającej medium pozwalające plemnikom (w sposób naturalny) dotrzeć do komórki jajowej i przeniknąć przez jej błonę. Przyjmuje się, że na jeden oocyt powinno być około 100 000 plemników. Embriolog w tej procedurze zapewnia jedynie jak najbardziej sprzyjające warunki do zapłodnienia pozaustrojowego, bez fizycznej ingerencji w materiał biologiczny.

W przypadku, kiedy parametry ilościowe i jakościowe plemników w nasieniu są niewystarczające do przeprowadzenia procedury IVF, wykorzystuje się metodę ICSI. Polega ona na wprowadzeniu do komórki jajowej – przy użyciu specjalnych mikroigieł i manipulatorów, pod powiększeniem mikroskopowym – wyselekcjonowanego plemnika. Zazwyczaj stosuje się powiększenia od 400 do 600 razy, by w sposób kontrolowany zapłodnić komórkę.

Kolejna metoda zapłodnienia, jaką dysponują embriolodzy, to IMSI. Jest to modyfikacja metody ISCI, polegająca na wykorzystaniu większego powiększenia mikroskopowego (sięgającego 6000 razy) do selekcji plemników pod względem ich poprawnej budowy. Samo zapłodnienie odbywa się już pod kontrolą mikroskopu, w powiększeniu od 400 do 600 razy (jak przy ICSI).

Innym procedurą zapłodnienia pozaustrojowego jest metoda PICSI, polegająca na selekcji plemników i ich ocenie morfologicznej, jak i zdolności wiązania z hialuronianem. Plemniki, które wiążą się z hialuronianem, są dojrzałe i gotowe do zapłodnienia komórki jajowej. Cechą świadczącą o takiej dojrzałości jest fakt, że główka plemnika „unieruchamia się” w kontakcie z hialuronianem.

Zobacz też: Pierwsza wizyta w klinice leczenia niepłodności. Jak się do niej przygotować?

Innowacyjna metoda selekcji plemników

Do najnowszych zdobyczy embriologii zaliczamy selekcję plemników polem magnetycznym, pozwalającą znacząco zwiększyć szanse na zapłodnienie komórki jajowej. Jest to metoda, która – przy zastosowaniu wysokiej klasy odczynników – pozwala na oddzielenie plemników martwych, z uszkodzonym w dużym stopniu DNA, od plemników prawidłowych oraz tych o niskim stopniu uszkodzenia DNA.

Nasienie przygotowane drogą selekcji w polu magnetycznym charakteryzuje się lepszą jakością i ruchliwością plemników oraz niższym indeksem nieprawidłowej budowy morfologicznej (teratozoospermii).

Metod zapłodnienia pozaustrojowego jest kilka, różnią się od siebie, ale ich nadrzędną wspólną cechą jest jak największa skuteczność.

Rola embriologa jest kluczowa w procesie zapłodnienia pozaustrojowego. To on czuwa nad właściwym rozwojem zarodków i oceną ich jakości. Ważnymi czynnikami (mającymi wpływ na skuteczność zapłodnienia) są doświadczenie i kompetencje embriologa. Daje to coraz większe szanse na to, aby pary borykające się z niepłodnością miały szansę doświadczyć rodzicielstwa.

 

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Ekspert

Mgr Małgorzata Wójt

Kierownik laboratorium embriologicznego, specjalizująca się w procedurach rozrodu wspomaganego. Odbyła szereg szkoleń i warsztatów zarówno w Polsce, jak i na świecie.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Pierwsze zmodyfikowane genetycznie bliźnięta wywołały dyskusję o granicach inżynierii genetycznej

Roczne bliźniaczki leżące obok siebie w identycznych strojach /Ilustracja do tekstu: Pierwsze zmodyfikowane genetycznie bliźnięta odporne na HIV. Przyszły na świat w Chinach
Fot.: Pixabay.com

Większa sprawność, brak skłonności do danych schorzeń lub alergii, odporność na choroby, ale też inne, bardziej pożądane cechy fizyczne – to pierwsze rzeczy, jakie przychodzą nam do głowy, gdy myślimy o tym, co chcielibyśmy w sobie zmienić. I choć w naszym przypadku to rozważania czysto teoretyczne, być może już niedługo kryteria te będziemy mogli zastosować do… projektowania genów dzieci. Przed miesiącem w Chinach przyszły na świat pierwsze zmodyfikowane genetycznie bliźnięta. Co to oznacza dla przyszłości inżynierii genetycznej?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Informację o narodzinach dziewczynek ze zmienionym genomem podał autor kontrowersyjnego eksperymentu – chiński naukowiec prof. He Jiankui. Modyfikacja genetyczna, dokonana przy wykorzystaniu technologii CRISPR/Cas9, miała polegać na usunięciu genu CCR5 u embrionów uzyskanych dzięki zapłodnieniu in vitro, by uodpornić je na zakażenie wirusem HIV. Biofizyk twierdzi, że procedura zakończyła się pełnym sukcesem u jednej z dziewczynek, u drugiej zaś usunięta została jedna z dwóch kopii genu.

POLECAMY: Inżynieria genetyczna. Oszukać przeznaczenie dzięki CRISPR/Cas9

Eksperyment, który ma stworzyć szczepionkę na AIDS

Ogłoszenie o dokonaniach zespołu prof. He Jiankui nie nastąpiło poprzez publikację w rzetelnym periodyku naukowym (jak dzieje się to w podobnych sytuacjach), ale… w internecie, tuż przed drugim międzynarodowym sympozjum poświęconym inżynierii genetycznej. Z późniejszego wystąpienia Jiankui wynika, że bliźniaczki to niejedyne dzieci, które zyskały zmodyfikowane geny. Na świat wkrótce przyjdzie potomek innej pary. Kolejne 21 zmodyfikowanych genetycznie zarodków zostało poddanych kriokonserwacji. Część z nich miała wkrótce zostać wykorzystana podczas transferu u pięciu innych kobiet.

Okazało się, że modyfikacja genów zarodków w celu nabycia przez nie odporności na wirusa HIV to część szerszego, ściśle tajnego projektu badawczego, w którym wzięło udział osiem par ochotników. Mężczyźni, którzy zgłosili się do eksperymentu wraz ze swoimi partnerkami, byli nosicielami wirusa HIV. Uczestnictwo w tym kontrowersyjnym i obarczonym istotnym ryzykiem przedsięwzięciu było dla nich nadzieją na posiadanie potomstwa nie tylko wolnego od wirusa HIV, ale również odpornego na zakażenie nim. Należy dodać, że skala zakażeń wirusem HIV w Chinach jest na tyle duża, że stanowi poważny problem zdrowotny.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wirusem HIV możesz zarazić się nawet od jedynego partnera. Zbadaj się, nim rozpoczniesz starania o dziecko

Zmodyfikowane genetycznie bliźnięta, czyli genetyczna puszka Pandory

Mimo szlachetnych pobudek, których można doszukiwać się w postępowaniu chińskiego naukowca, eksperyment (w którym uczestniczył również amerykański badacz Michael Deem) spotkał się z miażdżącą krytyką środowiska medycznego. Otworzył też dyskusję na temat bezpieczeństwa wykorzystania technologii edytowania genów u ludzi.

Warto dodać, że Chiny (jako jeden z niewielu krajów na świecie) zezwalają na eksperymenty genetyczne na ludzkich embrionach w celach naukowych. Metod tych jednak – zgodnie z prawem – nie mogą oferować pacjentom kliniki leczenia niepłodności. Technika CRISPR/Cas9 jest testowana zbyt krótko, by uznać bezpieczeństwo jej zastosowania u ludzi. Liczni specjaliści wskazują na ryzyko nowotworów, niekontrolowanych mutacji genetycznych oraz dziedzicznych problemów zdrowotnych, których na tę chwilę nie sposób przewidzieć.

– Technika jest nowa, nie wiemy do końca, jak działa. Można to [badanie prof. He Jiankui – przyp. red.) uznać jako eksperyment, dodatkowo na istotach, które nie mogą wyrazić na to świadomej zgody – mówiła w TOK FM dr Weronika Chańska, filozofka i bioetyczka z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Obecnie edycję genomu przy wykorzystaniu CRISPR/Cas9 stosuje się tylko u dorosłych, świadomych zagrożeń osób zmagającymi się z nieuleczalnymi schorzeniami.

Modyfikacje genetyczne na zarodkach kontra granice inżynierii genetycznej

W obliczu sensacji, jaką wywołała informacja o eksperymencie, chińskie organy bezzwłocznie rozpoczęły śledztwo.

Od działań prof. He Jiankui całkowicie odciął się Południowy Uniwersytet Nauki i Technologii w Shenzhen, na którym badacz jest zatrudniony. Władze uczelni podkreśliły, że prof. Jiankui od blisko roku przebywa na bezpłatnym urlopie, który zakończy dopiero w styczniu 2021 r. Sam eksperyment określiły jako „poważne naruszenie etyki i standardów akademickich”.

Naukowiec bronił się jednak, twierdząc, że wykonanie modyfikacji na zarodkach par ochotników poprzedził wieloletnimi badaniami na zwierzętach i ludzkich embrionach w laboratorium. Zapewnił jednocześnie, że dalsze testy kliniczne zostały wstrzymane. Podkreślił też, że – wbrew medialnym doniesieniom – pary, które przystąpiły do eksperymentu, były świadome zagrożeń.

Kłopot jednak w tym, że do uczestników badania nie sposób dotrzeć – ich dane są bowiem zastrzeżone. Nie wiadomo też, gdzie dokładnie przeprowadzono modyfikacje genów i dlaczego dokonań do tej pory nie potwierdziło żadne niezależne źródło. Jak donosi agencja Associated Press, przekazane jej przez naukowca materiały, będące rzekomym dowodem w sprawie, uwzględniają jedynie niespełna 60-slajdową prezentację. A to zbyt mało, by uznać sukces procedury i wykluczyć ewentualne uszkodzenia genetyczne czy nawet potwierdzić, że eksperyment rzeczywiście miał miejsce.

CZYTAJ: In vitro po chińsku. Kliniki oblegane, biznes się kręci

Zmodyfikowane genetycznie bliźnięta a nowe terapie. W tym szaleństwie jest metoda?

Część środowiska naukowego (m.in. słynny genetyk z Uniwersytetu Harvarda prof. George Church) zwraca jednak uwagę, że chińskie badania – choć wątpliwe etycznie – mogą przyczynić się do powstania nowych terapii, które staną się ratunkiem dla wielu chorych. Właśnie ten cel miał przyświecać prof. He Jiankui, gdy przystępował do rekrutacji ochotników do swojego eksperymentu.

– Wierzę, że to pomoże rodzinom i ich dzieciom – mówił w wywiadzie udzielonym Associated Press.

Podkreślił przy tym, że inżynieria genetyczna powinna służyć wyłącznie celom leczniczym.

– Podnoszenie ilorazu inteligencji czy wybieranie koloru włosów albo oczu nie jest czymś, co robi kochający rodzic. Powinno być to zakazane – zaznaczył.

Prof. He Jiankui dodał, że jeśli jego działania wywołałyby niepożądane efekty, odczuwałby ten sam ból co jego pacjenci i poniósłby pełną odpowiedzialność.

Źródło: AP, wsj.com, businessinsider.com.pl, independent.co.uk

POLECAMY:

Niepłodność a wady genetyczne – jakie geny warto zbadać?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

W łódzkim dofinansowania in vitro nie będzie

Koniec dofinansowania in vitro w Łodzi - zmiany w budżecie na 2019 rok
Zmiana w budżecie uderzy przede wszystkim w te niepłodne pary, które nie mogą sobie pozwolić na pełnopłatną terapię w prywatnej klinice. – fot. Invitroonline

PiS wprowadza zmiany w budżecie

Na wczorajszym posiedzeniu sejmiku wojewódzkiego odbyło się głosowanie budżetu na 2019 rok. Projekt budżetu przygotował poprzedni zarząd województwa (PO-PSL). Obecny zarząd utworzony przez PiS wnioskował o dokonanie zmian w budżecie, w tym do przekazanie 2 mln złotych przeznaczonych na dofinansowanie in vitro na inne metody leczenia niepłodności. Mimo protestów opozycji, dofinansowanie in vitro zostało usunięte z budżetu województwa łódzkiego.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zobacz też: Koniec dofinansowania in vitro w Łodzi? PiS blokuje wojewódzki program

Milion złotych dla Centrum Zdrowia Matki Polki

Marszałek sejmiku Grzegorz Schreiber zapowiedział przekazanie 1 mln zł klinice leczenia niepłodności przy Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki. Klinika wykonuje diagnostykę niepłodności – prowadzi badania genetyczne, hormonalne, ginekologiczne i andrologiczne oraz zapewnia wsparcie psychologiczne niepłodnym parom. Jak twierdził w wywiadzie dla Dziennika Łódzkiego prof. Maciej Banach, dyrektor ICZMP, klinika podejmuje odpowiednie leczenie niepłodności. Tego, jakie dokładnie metody lecznicze stosowane są w Instytucie profesor nie wyjaśnił, informacji na ten temat nie ma również w ofercie kliniki. Jedno wiadomo – w ICZMP nie wykonuje się in vitro, a stosowane tam metody oparte są na wiedzy naukowej.

Zobacz też: Zamiast in vitro PiS promuje naprotechnologię. Eksperci krytykują

Ograniczony dostęp do skutecznej terapii

W 2018 roku w ramach wojewódzkiego programu dofinansowania in vitro, terapią zostało objętych 39 par, z czego 14 kobiet (36%) zaszło w ciążę. Dla porównania, w ICZMP w tym samym roku leczyło się 400 par, 38 kuracji (9,5%) zakończyło się sukcesem.

Zmiana w budżecie uderzy przede wszystkim w te niepłodne pary, które nie mogą sobie pozwolić na pełnopłatną terapię w prywatnej klinice.

Zobacz też: Co to jest naprotechnologia i czy może zastąpić in vitro

 

Najnowszy numer e-magazynu Chcemy Być Rodzicami kupisz tutaj.

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. Zawodowo interesuje się prawami człowieka i etyką medyczną. W czasie wolnym dużo czyta - najchętniej z jednym ze swoich trzech kotów na kolanach, trenuje roller derby i fotografuje.