Przejdź do treści

Niepłodność wtórna u mężczyzn. Gdy jedno dziecko to nie wybór

niepłodność wtórna u mężczyzn
fot. materiały partnera

Trudności w poczęciu kolejnego dziecka dotyczą wielu par – także tych, które mają już dzieci. Nierzadko przyczyną tych problemów jest męska niepłodność wtórna, z której występowania nie zdaje sobie sprawy wiele osób. Jakie podłoże mogą mieć te zaburzenia, co zrobić, by uzyskać właściwie rozpoznanie i jakie są dostępne metody leczenia? Wyjaśnia lek. med. Piotr Dzigowski, androlog kliniczny z kliniki leczenia niepłodności InviMed w Warszawie.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zgodnie ze statystykami WHO, niepłodność wtórna występuje u 20% par, u których nie zdiagnozowano problemów z płodnością przed poczęciem pierwszego dziecka. W równym stopniu dotyka kobiety, jak i mężczyzn. Najnowsze badania wskazują, że czynnik męski może być dominujący nawet u 51% rodziców.

Diagnoza niepłodności wtórnej u mężczyzn: wykonaj spermiogram i badania dodatkowe

Gdy mimo kilkumiesięcznych starań występują trudności z poczęciem kolejnego potomka, wskazana jest konsultacja z lekarzem. Mężczyzna powinien w pierwszej kolejności zgłosić się do androloga, który wykona badanie fizykalne oraz zleci badanie nasienia.

– Optymalnym rozwiązaniem jest wykonanie tzw. spermiogramu rozszerzonego. Badanie to pozwala ocenić najważniejsze parametry nasienia: objętość ejakulatu, jego odczyn pH, koncentrację, żywotność, ruchliwość i budowę plemników – wyjaśnia lek. med. Piotr Dzigowski, androlog współpracujący z warszawską kliniką leczenia niepłodności InviMed.

Zaburzenia jakości nasienia, które są wykrywane na podstawie tej analizy, związane są zazwyczaj z obniżeniem koncentracji plemników w nasieniu (mówimy wówczas o oligozoospermii), obniżeniem ruchliwości plemników (asthenozoospermia) bądź nieprawidłowościami ich budowy (teratozoospermia).

– Często tym problemom towarzyszą: obniżony odsetek żywych plemników (necrozoospermia), zaburzenia dojrzewania plemników czy niestabilność nici DNA plemnika – wyjaśnia lek. med. Piotr Dzigowski.

Rzadziej występującymi zaburzeniami są cryptozoospermia (gdy w 1 ml nasienia występuje mniej niż 1 mln plemników) i azoospermia, czyli całkowity brak plemników w nasieniu. Wymienione zaburzenia mogą występować pojedynczo lub łączyć się ze sobą.

ZOBACZ TEŻ: Normy nasienia według WHO, czyli męska płodność pod lupą

Niepłodność wtórna u mężczyzn: wykonaj badania dodatkowe

Aby wykryć przyczynę nieprawidłowych parametrów nasienia, androlog przeprowadza wywiad medyczny oraz zleca badania dodatkowe:

  • analizę poziomu hormonów,
  • posiew nasienia,
  • badanie USG jąder z oceną przepływów naczyniowych.

Czasem niezbędna okazuje się też diagnostyka w kierunku cukrzycy, hiperlipidemii i zaburzeń czynności tarczycy.

– U części pacjentów wykonujemy TRUS, czyli USG prostaty przez odbytnicę – mówi ekspert InviMed.

ZOBACZ TAKŻE: Diagnostyka mężczyzny w walce z niepłodnością – czego można się spodziewać?

Przyczyny męskiej niepłodności wtórnej: urazy, choroby lub przebyte leczenie

Warto wiedzieć, że przyczyną nieprawidłowych parametrów nasienia w przypadku niepłodności wtórnej u mężczyzn są przeważnie urazy lub choroby, do rozwoju których doszło w okresie po poczęciu poprzedniego dziecka.

– Rzadko problem wynika z chorób lub nieprawidłowości wrodzonych – te bowiem powodują już problemy z poczęciem pierwszego dziecka – podkreśla lek. med. Piotr Dzigowski, ekspert InviMed.

Jak dodaje androlog, za męską niepłodność wtórną mogą odpowiadać m.in.: skręt jąder, wodniak jądra, żylaki powrózków nasiennych, przebyte nowotwory jąder, przepukliny pachwinowe lub operacje w obrębie jamy brzusznej i miednicy. Piętno na płodności odciskają również zapalenia najądrzy i jąder oraz ostre i przewlekłe zapalenia prostaty, często występujące u mężczyzn w wieku 30-40 lat.

– Obniżenie jakości nasienia jest też skutkiem chorób ogólnoustrojowych – np. zaburzeń hormonalnych, niewydolności nerek, zakażeń układu moczowego. Nie bez znaczenia jest wiek mężczyzny [parametry nasienia gwałtownie spadają po 55. roku życia – przyp. red.] oraz czynniki środowiskowe – wyjaśnia specjalista.

POLECAMY TEŻ: Płodność a wiek mężczyzny. Zobacz, co na ten temat mówi lekarz

Niepłodność wtórna u mężczyzn może wynikać z zaburzeń seksualnych

Przyczyną niepłodności wtórnej u mężczyzn bywają też problemy seksualne, które utrudniają lub uniemożliwiają odbycie stosunku zakończonego wytryskiem. Mogą one wynikać z wad anatomicznych prącia, zaburzeń wzwodu, zaburzeń wytrysku czy zaburzeń prowadzących do spadku libido.

Sytuacja ta dotyczy ok. 1% panów zmagających się z niepłodnością.

Niepłodność wtórna u mężczyzn: jakie są możliwości leczenia?

Androlog zaznacza, że niepłodność wtórna u mężczyzn jest często wyleczalna. Umożliwia to szeroki wachlarz metod terapeutycznych, uwzględniający leczenie behawioralne, farmakologiczne i chirurgiczne. Niezbędne jest jednak postawienie właściwego rozpoznania.

– Podstawą jednak pozostaje odnalezienie przyczyny niepłodności wtórnej, a nie maskowanie skutków czy działanie po omacku. Innego leczenia wymaga mężczyzna po usunięciu jądra i chemioterapii z powodu raka, a innego pacjent z żylakami powrózków nasiennych czy przewlekłym zapaleniem prostaty – podkreśla androlog z InviMed.

CZYTAJ TAKŻE: Rak prostaty zabija szybko i po cichu. W Polsce można byłoby go skutecznie leczyć, gdyby nie… procedury

Niepłodność wtórna u mężczyzn a styl życia. Zadbaj o dietę i aktywność fizyczną

Należy jednak pamiętać, że leczenie męskiej niepłodności wtórnej nie sprowadza się jedynie do procedur medycznych. Niezbędne są także zmiany w stylu życia oraz utrzymanie właściwej masy ciała.

– Nadwaga czy otyłość prowadzą do zwiększenia ilości tkanki tłuszczowej w mosznie, a to skutkuje podwyższeniem temperatury jąder – a one tego nie lubią. Ponadto w tkance tłuszczowej testosteron ulega przemianie do estradiolu (żeńskiego hormonu płciowego), co powoduje dalszy spadek efektywności spermatogenezy – wyjaśnia lek. med. Piotr Dzigowski.

Istotna jest również dbałość o dietę oraz porzucenie nałogów i szkodliwych nawyków.

Zbilansowana dieta, rezygnacja z palenia tytoniu i nadużywania alkoholu (o dopalaczach i narkotykach nawet nie wspominam) są nie do przecenienia – mówi ekspert.

Wskazana jest też regularna aktywność fizyczna, która podnosi poziom endogennego testosteronu, zwiększa ukrwienie i utlenienie tkanek. Lekarz podkreśla jednak, że chodzi o wysiłek o umiarkowanym natężeniu, trwający ok. 30-60 minut dziennie.

– Forsowne treningi (maratony, triathlon, zawody typu IronMan, Runmageddon) powodują znaczne spustoszenia w organizmie mężczyzny i same w sobie mogą być przyczyną zaburzeń jakości nasienia. Są więc przeciwwskazane – lek. med. Piotr Dzigowski.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Niepłodność męska: temat tabu. Mężczyźni nie dopuszczają myśli o zaburzeniach płodności

Logo: InviMed

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Gdy cierpienie dotyka bliską ci osobę – jak pomóc po poronieniu?

Cierpienie bliskiej nam osoby zawsze niezwykle boli. Być może właśnie jesteś w takiej sytuacji, bo twoja siostra, czy przyjaciółka zmaga się teraz z doświadczeniem poronienia. Tak bardzo chcesz wtedy pomóc, ulżyć w cierpieniu, ukoić. Tylko jak to zrobić?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Niestety bycie obok cierpiącej osoby nie jest proste. Widzimy, jak ważny dla nas człowiek zderza się z czymś szalenie trudnym. Wtedy i w nas pojawiają się niezwykle ciężkie do uniesienia emocje. Czasami nie radzimy sobie z tym, co dla nas samych oznacza ta konfrontacja, a co za tym idzie, jeszcze trudniej jest nam dać wsparcie przyjaciółce. Czasami nie wiemy co robić, co powiedzieć, jak się zachować i boimy się, że tylko dodatkowo zranimy ukochaną osobę. Wcale nie mając złych intencji odsuwamy się, unikamy trudnego tematu… Tak, bycie wspólnie z kimś w cierpieniu jest szalenie ciężkie, ale to właśnie doprowadzenie do głosu tych trudnych emocji, bycie ze sobą bez żadnych zbroi, których wymaga od nas codzienny świat, tworzy bliskości. A to bliskość potrafi „leczyć”.

Zobacz też: Tak, ojcowie też przeżywają poronienie – ten pomysł podkreśla ich ogromną rolę!

Po prostu bądź

Czasami wystarczy po prostu bycie obok. Trzymanie za rękę. Danie się wypłakać i pokazanie, że nie zostawimy bliskiej nam osoby z tym samej. Pomimo ogromnego bólu i ciężaru nie odchodzimy, a z tym dodatkowym bagażem kochamy ją tak samo mocno. Co więcej, pomożemy go jej nieść.

Nieraz żadne słowa nie muszą wtedy wcale paść i jeśli czujesz, że nie ma na nie przestrzeni, że na ich wypowiedzenie jest jeszcze za wcześnie, odpuść. Zaczekaj, nie naciskaj.

A jeśli czujesz, że na ten moment nawet trzymanie za rękę to za dużo, po prostu zadzwoń. Zapewnij, że jak tylko dostaniesz sygnał, będziesz. Nie stwarzaj jednak ciszy pomiędzy wami. Nie udawaj, że ciąży nie było. Nie uciekaj, nie bój się. Owszem, to nie jest łatwe, bo taki kontakt może budzić ogromny lęk. Kiedy jednak zaczniesz tego kontaktu w ogóle unikać, twoja przyjaciółka może czuć się „tą inną”, odsuniętą, odstraszającą swoim bólem. Zamiast troski dostanie wtedy tylko dodatkowy cios, a nikt tego nie chce.

Jeśli jednak masz poczucie, że ta cisza się przedłuża, a bliska ci osoba zaczęła się w tej ciszy zamykać, sprawdź co się dzieje. Daj co jakiś czas znak, że się martwisz. Staraj się być na bieżąco z tym, jak twoja przyjaciółka, czy siostra się czuje. Bądź czujna na sygnały, który ci wysyła – a długa, inna niż zwykle cisza, może być najgłośniejszym z nich.

Nie mów

Nie mów zdań, które mogą niezwykle mocno zaboleć.

Następnym razem się uda.

Nic nie dzieje się bez powodu.

Przynajmniej wiesz, że możesz zajść w ciążę.

Lepiej teraz, niż gdyby miało się to wydarzyć później.

Przecież to jeszcze nie było dziecko…

Co takie zdania mogą przynieść? Mogą minimalizować stratę, a przecież jest tak ważna, tak duża, tak warta szacunku. Mogą wprawić w poczucie winy, możesz nimi zabrać nadzieję, możesz zamknąć przestrzeń na rozmowę pomiędzy wami.

Powstrzymaj się też od udzielania rad. Nie jesteś w skórze swojej przyjaciółki, a twoje wyobrażenie o jej stanie może być odległe od tego, co ona czuje. Nawet jeśli kogoś bardzo dobrze znamy, nie oznacza to, że rozumiemy i odczuwamy dokładnie to samo, co właśnie teraz dzieje się w tej osobie.

To trochę tak, jak byśmy stali na brzegu i udzielali rad osobie, która właśnie tonie. Owszem, nasze słowa mogą być pomocne, ale mogą też zaszkodzić. Nie czujemy w końcu na swoim ciele siły fal, nie wiemy na ile dana osoba boi się wody, nie wiemy co ma pod stopami – czy jest to stabilny grunt, wciągający muł, a może ogromna pustka? Wyciągnięta dłoń potrafi wtedy zdziałać dużo więcej, niż nawet tysiąc słów. Szczególnie tych nietrafionych.

Nie wyciągaj na siłę i nie złość się, gdy po raz kolejny będziecie musiały przełożyć spotkanie

Czasami przełożenie spotkania, czy odwołanie planów, jest najlepszą formą troski o swoje dobro. Nie bierz więc tego do siebie, nie mów, że „trzeba” wyjść do ludzi, odwrócić uwagę etc. Każdy ma swój sposób na radzenie sobie z trudnymi dniami, a bycie samemu ze sobą jest potrzebne każdemu z nas. Uszanuj taką potrzebę i zapewnij, że jeśli przyjaciółka/koleżanka/siostra zmieni zdanie, może śmiało dać ci znać. Pokaż, że czekasz na nią i jak tylko będzie gotowa, może na ciebie liczyć.

Zobacz też: Zrozumieć niepłodność – koniecznie pokaż to swoim bliskim!

Masz tyle czasu, ile potrzebujesz i to jest okej

Cierpienie nie ma określonego czasu trwania. Nie ma ram, które powiedzą nam, że np. żałoba po poronieniu trwa 5 tygodni, a po tym czasie wszystko się już układa, rana zabliźnia i można wrócić do punktu wyjścia. Nie, to tak nie działa. Każdy z nas inaczej radzi sobie ze stratą, mamy różne sposoby, kierują nami różne schematy, mamy różne wartości. Jak zatem mielibyśmy określić coś tak bardzo skomplikowanego?

Zapewnij bliską ci osobę, że ma tyle czasu na przeżycie straty, ile potrzebuje. Nie pospieszaj, nie mów: „już wystarczy”, czy „ile można”. Można tyle, ile trzeba. Czasami może wymagać to od ciebie cierpliwości, poradzenia sobie z własną frustracją, ale wtedy powinna włączyć ci się czerwona lampka. Nie ma bowiem „złotego środka” na przeżywanie straty. „Niektóre osoby potrzebują wielu miesięcy, czasami lat, żeby ostatecznie pogodzić się ze stratą ciąży, rozumiejąc ją jako stratę globalną, koniec pewnego etapu życia. Inni potrzebują zatrzymać się na chwilę, zwolnić, odpocząć i wracają do poprzedniej aktywności” – mówiła w rozmowie z nami psychoterapeutka Katarzyna Mirecka [tutaj].

Żałoba nie jest linearna

Pamiętaj też, że żałoba nie jest tylko prostą linią w górę. Mogą zdarzyć się spadki, może dziać się ona zgodnie z zasadą „dwa kroki w przód, dwa w tył”. Nawet jeśli bliska ci osoba poczuje się już lepiej, będzie wydawało ci się, że udało jej się ułożyć ze stratą, to wcale nie musi oznaczać, że ból zniknął i nigdy nie wróci. Dołki znów mogą się pojawić, a cierpienie, poczucie straty i temat poronienia mogą wręcz znienacka ożywać nawet po długim już czasie. Nie bagatelizuj tego, nie mów, że nie ma już do czego wracać. Niezmiennie bądź.

Pamiętaj też, że sięgnięcie po profesjonalną pomoc nie jest ani wstydem, ani okazaniem słabości. Psychologowie, psychoterapeuci, psychiatrzy są przygotowani do udzielenia tego typu wsparcia. Wiedzą co robić. Jeśli widzisz, że taka pomoc może być potrzebne, że sama też nie jesteś w stanie jej wesprzeć (także ze względu na własne dobro), staraj się o tym porozmawiać. Może wspólnie uda wam się znaleźć specjalistę, którzy ułatwi ten trudny czas i pomoże pójść dalej. Bo „dalej” – nawet jeśli wydaje się nierealne – zawsze przed nami jest. Także po tak trudnych przeżyciach.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Cesarskie cięcie na żywo

Cesarka na żywo
Pierwsze cesarskie cięcie w telewizji. – Fot. Pixabay

Australijska telewizja wyemitowała relację z cesarskiego cięcia w programie „Operation live”.                 11 lutego 2019 roku, tysiące widzów mogło oglądać cud narodzin na żywo.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Szczęśliwa mama Erine Bougasa, przywitała swojego syna na oczach telewizyjnej publiki, w szpitalu w Sydney. Relacja wzbudziła kontrowersje, pojawiły się głosy, że cesarka na żywo jest kolejnym krokiem w stronę voyeryzmu – formy podglądactwa, coraz bardziej popularnej we współczesnym świecie.

Zobacz też: Jak wygląda cesarskie cięcie? Zobacz film.

Cesarka na żywo – co na to lekarze?

Wypowiedzieli się także lekarze, obawiający się o matki, u których po obejrzeniu programu mogły pojawić się szok i lęki.

Jeden ze znanych położników, dr Steven Tan wypowiedział się w Sunday Telegraph – „operacja cesarskiego cięcia na żywo nie została wyemitowana, aby zapewnić bezpieczeństwo mamie i nienarodzonemu dziecku” .

Link do filmu znajdziesz tutaj.

Źródło: Kidspot.com.au

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Nowy standard opieki okołoporodowej ma zmniejszyć ilość cesarek.

Nowy standard opieki okołoporodowej ma zmniejszyć ilość cesarek.
Według nowych rekomendacji, to lekarz odpowiedzialny za poród decyduje o sposobie rozwiązania ciąży. – fot.Pixabay

W Polsce prawie połowa porodów kończy się cesarskim cięciem, jest to jeden z najwyższych wyników w Europie. Potrzeba zmniejszenia tej liczby, obok innych rekomendacji, znalazła się w obowiązującym od 1 stycznia 2019 Standardzie Organizacyjnym Opieki Okołoporodowej. Standard jest wiążący dla wszystkich placówek medycznych, konieczność jego przestrzegania zawarta jest w Rozporządzeniu Ministra Zdrowia z 16 sierpnia 2018 roku. Część zapisów budzi wątpliwości ekspertek z Fundacji Rodzić po Ludzku. Krytyka dotyczy również faktu, że po raz kolejny decyzje dotyczące zdrowia i życia matek i dzieci zostały podjęte bez ich głosu, dokładnego zbadania sytuacji oraz rzetelnej diagnozy występujących obecnie problemów.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zmiany na lepsze?

Założenie jest takie, by nowe standardy opieki okołoporodowej zapewniały dostęp do metod opartych na aktualnej wiedzy naukowej, przy zachowaniu zgodności z wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia oraz najnowszymi trendami w opiece okołoporodowej. Standard ma zapewnić jak największe bezpieczeństwo i komfort rodzącej i dziecka. Fundacja Rodzić po Ludzku zwraca uwagę, że wśród postulatów zawartych w rekomendacji jest faktycznie kilka korzystnych rozwiązań. Jednym z nich jest przywrócenie trójstopniowej opieki i zalecenie kierowania kobiet po przebytym cesarskim cięciu do placówek o II stopniu referencyjności, czyli przede wszystkim szpitali wojewódzkich, w których są oddziały intensywnej terapii noworodkowej. Fundacja pozytywnie ocenia też zalecenie doprecyzowanie terminu opracowania planu porodu, który daje pacjentce możliwość określenia oczekiwań odnośnie łagodzenia bólu, pozycji w trakcie porodu, obecności bliskich osób. Korzystny zdaniem Fundacji jest też zapis o podejmowaniu próby porodu naturalnego u pacjentek po przebytym cesarskim cięciu, jednak to powinno być poprzedzone kampanią edukacyjną dla pacjentek i personelu medycznego.

Największe obawy budzi zapis o sukcesywnym zmniejszaniu liczby cesarskich cięć o 2% rocznie. Sztywne ustalenie ilości cesarek, które mają się nie odbyć zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia sytuacji zagrażających bezpieczeństwu rodzącej i dziecka. Niepokoi też wyrażona w rekomendacjach potrzeba edukacji pacjentek na temat zagrożeń związanych z cesarskim cięciem oraz korzyści płynących z naturalnego rozwiązania ciąży. Jest to niepokojące o tyle, że zrzuca na kobiety odpowiedzialność za wysoki odsetek cesarskich cięć, podczas gdy żadne cesarskie cięcie, również wykonane prywatnie, nie odbędzie się bez zgody lekarza i nie zależy od pacjentki.  

Cały tekst Standardu Organizacyjnego Opieki Okołoporodowej znajdziesz tutaj.

Kto decyduje o cesarce?

Według nowych rekomendacji, to lekarz odpowiedzialny za poród decyduje o sposobie rozwiązania ciąży, nie lekarz prowadzący ciążę. Problem polega na tym, że o sposobie rozwiązania ciąży decyduje lekarz przyjmujący poród, który pacjentki nie zna, nie ma czasu zapoznać się z całą dotyczącą jej przypadku dokumentacją, wziąć pod uwagę wszystkich zaleceń lekarza prowadzącego ciążę. Logiczne wydawałoby się poleganie na opinii lekarza prowadzącego, który miał sposobność pacjentkę poznać i wykonać szczegółowe rozpoznanie jej sytuacji. Działanie na rzecz zmniejszenia liczby cesarskich cięć poprzez oddanie decyzji o rozwiązaniu ciąży w ręce lekarza odbierającego poród, który ma w jednym momencie wiele rodzących pacjentek, z dużym prawdopodobieństwem odbije się na komforcie rodzących, ich zdrowiu i komforcie i zdrowiu rodzących się dzieci.

Zobacz też: Przywiązywanie do łóżka, groźby i wyzwiska. Ujawniono szokujące nadużycia na polskich porodówkach.

Znieczulenie w trakcie porodu

Standard organizacji opieki okołoporodowej w ustępie VII reguluje łagodzenie bólu porodowego w porodzie naturalnym. Łagodzenie bólu odbywać się może przy użyciu metod farmakologicznych, w tym  znieczulenie regionalne zewnątrzoponowe, podpajęczynówkowe, i łączone. Dostępne są także niefarmakologiczne metody łagodzenia bólu porodowego, takie jak:  utrzymanie aktywności fizycznej rodzącej i przyjmowanie pozycji zmniejszających odczucia bólowe, techniki oddechowe i ćwiczenia relaksacyjne, metody fizjoterapeutyczne, immersję wodną, akupunkturę, akupresurę.

Zobacz też: 5 objawów, które świadczą o zbliżającym się porodzie.

Zgodnie z ptk. 3 ust. VII standardu organizacji opieki okołoporodowej: “Osoby sprawujące opiekę nad rodzącą uzgadniają z nią sposób postępowania mającego na celu łagodzenie bólu porodowego, z uwzględnieniem stanu klinicznego oraz gradacji metod dostępnych i stosowanych w podmiocie wykonującym działalność leczniczą, oraz zapewniają rodzącej wsparcie w ich zastosowaniu, uwzględniając jej zdanie w tym zakresie”. Standard nie precyzuje w jakiej sytuacji rodząca kobieta ma prawo do otrzymania znieczulenia, w ciągu jakiego czasu od prośby wyrażonej przez pacjentkę należy podać znieczulenie oraz czy kobieta może domagać się znieczulenia. Warto zwrócić uwagę, że NFZ finansuje znieczulenia do porodu od 2015 roku. Powinne być one przywilejem pacjentek, gdy nie ma przeciwwskazań medycznych dla zastosowania znieczulenia. Dotychczas obserwowano duże różnice w dostępie do znieczulenia między województwami. Według danych Rodzić po Ludzku aż 13% pacjentek, które domagały się znieczulenia, go nie otrzymało. Rekomendacje nie regulują też zgłaszanego przez pacjentki problemu z otrzymaniem znieczulenia z powodu nieobecności anestezjologa.

Jakie są Twoje prawa w świetle nowych przepisów? Zobacz infografikę Fundacji Rodzić po Ludzku! 

 

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. Zawodowo interesuje się prawami człowieka i etyką medyczną. W czasie wolnym dużo czyta - najchętniej z jednym ze swoich trzech kotów na kolanach, trenuje roller derby i fotografuje.

Rak szyjki macicy – wcześnie wykryty jest uleczalny.

Rak szyjki macicy – wcześnie wykryty można wyleczyć!
Polska ma jedne z najwyższych współczynników zachorowalności i umieralności na nowotwór szyjki macicy spośród wszystkich państw Unii Europejskiej. – fot.Centrum Medyczne Damiana

Rak szyjki macicy (RSM) to choroba, z którą zmaga się prawie półtora miliona kobiet na całym świecie, a w Polsce każdego roku diagnozuje się ją u ponad 3000 pacjentek. Niestety, nowotwór często wykrywany jest w zaawansowanym stadium klinicznym, kiedy leczenie staje się bardzo trudne. Dlatego nadchodzący w dniach 21-27 stycznia tydzień walki z RSM to dobry moment na budowanie świadomości wśród kobiet i zwrócenie uwagi na kluczową rolę profilaktyki. Szczególnie, że – jak podkreślają lekarze – wcześnie wykryty rak szyjki macicy (w fazie przedinwazyjnej) cechuje się bardzo dobrym rokowaniem i daje duże szanse na całkowite wyleczenie. O roli badań profilaktycznych i sposobach zapobiegania rozwojowi nowotworu opowiada lek. med. Krzysztof Kucharski, ginekolog w Centrum Medycznym Damiana.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Niechlubne polskie statystyki, czyli choroba wykryta za późno

Polska ma jedne z najwyższych współczynników zachorowalności i umieralności na nowotwór szyjki macicy spośród wszystkich państw Unii Europejskiej. Niestety w naszym kraju nadal brakuje świadomości nt. czynników ryzyka odpowiedzialnych za pojawienie się tej choroby chorób, ale także wciąż zbyt małą wagę przywiązujemy do regularnego wykonywania badań profilaktycznych, którym poddaje się niewielki odsetek kobiet między 25 a 29 r. życia.

– Za rozwój nowotworu szyjki macicy odpowiedzialne jest przede wszystkim przewlekłe zakażenie wirusem HPV 16/18 lub innymi typami wysoko onkogennymi. Ponadto lekarze zwracają uwagę, że do czynników ryzyka należy wczesne rozpoczęcie współżycia, duża liczba partnerów seksualnych, duża liczba porodów. Nie bez znaczenia jest także wieloletnie palenie tytoniu czy niski status socjoekonomiczny. Tym, co może zrobić dla siebie każda kobieta jest więc regularne wykonywanie badań przesiewowych komentuje lek. med. Krzysztof Kucharski, lekarz w Centrum Medycznym Damiana

Zobacz też: PCOS a ciąża. Właściwe leczenie zwiększa skuteczność starań

Nie masz niepokojących objawów? Mimo to sprawdź, czy wszystko jest w porządku

Rak szyjki macicy to drugi co do częstości występowania nowotwór narządów płciowych, który niestety często diagnozowany jest już w zaawansowanym stadium klinicznym – co sprawia, że leczenie staje się bardzo trudne. Regularne badania cytologiczne to jedyny sposób na wczesne wykrycie choroby i natychmiastowe podjęcie leczenia – we wczesnej postaci RSM nie daje żadnych objawów klinicznych.

Niestety musimy sobie zdawać sprawę, że ten nowotwór dotyczy także młodych kobiet, a brak dolegliwości nie jest gwarantem zdrowia. Niezmiernie istotne jest stałe budowanie świadomości wśród społeczeństwa i wykształcenie nawyku wykonywania regularnych badań. Rak szyjki macicy to nowotwór o charakterystycznym przebiegu, dlatego dzięki systematycznemu wykonywaniu cytologiiszczepieniom możemy go skutecznie uniknąć lub wcześnie wykryć – dodaje lek. med. Krzysztof Kucharski, w Centrum Medycznym Damiana.

Cytologia nie boli. Wykonaj ją dla siebie i swoich bliskich!

Cytologia jest szybkim i niemal nieodczuwalnym badaniem, które możemy wykonać w każdym gabinecie ginekologicznym. Polega na pobraniu przy pomocy specjalnej szczoteczki komórek z tarczy i kanału szyjki macicy. Następnie próbki wysyłane są do laboratorium i tam poddawane ocenie specjalisty. Jeśli wynik rozmazu cytologicznego jest nieprawidłowy konieczna jest weryfikacja koloposkopowa. Badanie oznacza oglądanie powierzchni szyjki macicy (dolnej części kanału, pochwy i sromu) przy pomocy dedykowanego urządzenia optycznego. W przypadku podejrzenia rozpoznania choroby wykonywana jest biopsja. Zgodnie z zaleceniami Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego corocznymi badaniami profilaktycznymi powinna być objęta każda kobieta po ukończeniu 25 r. życia. W przypadku, gdy rozpoczęcie współżycia nastąpiło bardzo wcześnie – zaleca się wykonać cytologię w ciągu 3 lat od inicjacji seksualnej. Z kolei kobiety, u których poprzednie rozmazy cytologiczne były mało czytelne np. z powodu stanu zapalnego, powinny zgłosić się na powtórne badanie w okresie krótszym niż 12 miesięcy.

Szczepionka ochronna – daj sobie szansę

Za rozwój raka szyjki macicy najczęściej odpowiada wirus HPV. Można się nim zarazić podczas stosunku bez zabezpieczenia, ale nie tylko. Groźne może być także korzystanie z tych samych przyborów higienicznych czy kontakt z bielizną chorego. Wiedząc, że za chorobę odpowiada przewlekłe zakażenie onkogennym typem wirusa brodawczaka ludzkiego, należy ponownie wspomnieć o roli profilaktyki – tym razem w kontekście niedopuszczenia do infekcji. Dotychczasowe wyniki badań wskazują jednoznacznie na 100% skuteczność użycia szczepionki we właściwym przeciwdziałaniu przed rozwojem przewlekłego zakażenia wywołanego przez HPV 16 i 18. Szczepionka jest także uznawana za bezpieczną i nie powoduje poważnych działań niepożądanych. Zgodnie z decyzją Komisji Europejskiej jej zastosowanie zaleca się dziewczynkom w wieku od 9 do 15 lat oraz kobietom w wieku 16-26 lat. Oczywiście mogą otrzymywać ją też osoby starsze, jednak trzeba wiedzieć, że decyzja o przyjęciu szczepionki nie może oznaczać rezygnacji z regularnego wykonywania cytologii.

Zobacz też: Operacja endometriozy i co dalej?

Leczenie zależne od stopnia zaawansowania

Jeśli u danej pacjentki zostanie zdiagnozowany RSM, kolejnym krokiem jest dobranie odpowiedniej metody leczenia. W przypadku niewielkiej zmiany, zazwyczaj wystarczy wykonać drobny zabieg operacyjny, polegający na usunięciu szyjki macicy i węzłów chłonnych miednicy (daje to kobiecie szansę na zajście w ciążę i urodzenie dziecka). Większe guzy mogą wymagać nawet wycięcia macicy z usunięciem węzłów chłonnych miednicy. Z kolei, gdy zmiana jest jeszcze bardziej zaawansowana (nieoperacyjna), najczęściej stosuje się radioterapię. W dalszych etapach choroby, gdy nie ma już możliwości zastosowania innych rozwiązań – zazwyczaj lekarz decyduje o podaniu chemioterapii.

Pamiętajmy jednak, że lepiej zapobiegać niż leczyć. Nowotwór wykryty na etapie przedinwazyjnym jest niemal całkowicie wyleczalny. Im później nastąpi diagnoza, tym rokowania stają się gorsze. Dlatego regularne badania to najprostszy sposób na zachowanie zdrowia, a w przypadku zachorowania – szansa na pełne wyzdrowienie.

E-wydanie Magazynu Chcemy Być Rodzicami kupisz tutaj.

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.