Przejdź do treści

Niepłodność społeczna

Pokładamy wielkie nadzieje w leczeniu niepłodności. Na całym świecie, tam gdzie tego typu wsparcie jest dostępne, coraz więcej kobiet w biologicznie zaawansowanym wieku szuka szans na macierzyństwo.

Według najnowszych danych[1] na przykład w Australii ilość kobiet po 40 roku życia rozpoczynających procedurę in vitro wzrosła trzykrotnie w ciągu ostatniej dekady. Przemysł związany z leczeniem niepłodności zdaje się oferować kobietom to, czego natura nie jest im w stanie dać. Wiek, stan zdrowia, ryzyko chorób genetycznych i wiele innych to czynniki, które przy pomocy różnych, coraz bardziej złożonych technik medycznych można kontrolować i dotrzeć do upragnionego celu – do dziecka.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nie tylko wśród kobiet doświadczających niepłodności obserwujemy trend przesuwania macierzyństwa na później. Chcemy wierzyć, że wszystko jakoś da się rozwiązać, pokonać przeszkody, że ktoś wymyśli badanie lub technikę, która uczyni rodzicielstwo możliwym.

Czekamy więc na „właściwy moment”, który czasem przychodzi, ale częściej nie. A decyzja o macierzyństwie coraz bardziej odsuwa się w czasie. Czy jednak i do kogo można mieć o to pretensje?

 
Dyskryminacja kobiet
 
Jest rzeczą naturalną i zrozumiałą, że decyzję o założeniu rodziny uzależnia się od sytuacji finansowej, zawodowej i mieszkaniowej. Ostania dekada to czas poważnego kryzysu ekonomicznego, który rozlał się po całym niemal świecie. Dla wielu osób bezpośrednio przełożył się na możliwości znalezienia dobrej pracy, kupna lub utrzymania mieszkania, a w konsekwencji zaburzył ich poczucie bezpieczeństwa. Pośrednio dotknął również planów związanych z rodzicielstwem.
 
Nie jest żadną tajemnicą, że kobiety zarabiają mniej od mężczyzn, nawet jeśli pracują na równorzędnych stanowiskach. Mają mniejsze szanse na rozwój zawodowy, według danych OECD również więcej od mężczyzn pracują, zwłaszcza bezpłatnie [2]. Dla pracodawcy kobieta to często aktualna lub przyszła matka. Będzie brała zwolnienia na chore dzieci albo pójdzie na urlop macierzyński. Pracodawca nie może tego wiedzieć na pewno, jednak oczekiwanie, że kobieta w którymś momencie zarzuci pracę zawodową na rzecz życia rodzinnego zdaje się być silnie wrośnięte w świadomość społeczną.
Jednocześnie przyszłe i obecne matki nie mogą liczyć na wiele. Szanse na pracę w niepełnym wymiarze godzin są niewielkie, a utrzymanie się z jednej pensji dla wielu osób jest niemożliwe. Koszty opieki nad dzieckiem nierzadko pochłaniają zarobki jednego z rodziców, którzy utykają w błędnym kole zarobków nie spinających się finansów. Nie jest to więc klimat sprzyjający rozrodczości. Łatwiej zignorować biologię własnego ciała i wierzyć, że „jakoś to będzie” niż mierzyć się ze nieprzewidywalną rzeczywistością.
 
Kogo to obchodzi?
 
Niepłodność zawsze była doświadczeniem wstydliwym, izolującym i izolowanym. Aktualnie dominujący klimat wokół nowoczesnych metod leczenia może jedynie pogłębiać w pacjentach poczucie nieadekwatności, gorszości i niechcianej wyjątkowości.
W literaturze związanej z niepłodnością można spotkać termin „niepłodność społeczna” opisujący sytuację, kiedy trudności z zajściem w ciąże wiążą się ze zbyt zaawansowanym wiekiem kobiety. Ten z kolei często wynika z jej decyzji, żeby macierzyństwo odsunąć w czasie. Dla przeciwników ingerowania w naturę oraz fundamentalistów religijnych jest to doskonały dowód na słuszność głoszonych przez nich tez na temat in vitro.

Coraz wyraźniejsze są głosy, że najlepszym sposobem zapobiegania niepłodności jest wiek. W przebiegu życia kobieta w naturalny sposób traci komórki jajowe; u jednych kobiet proces ten przebiega szybciej, u innych wolniej, ale zawsze jest nieunikniony.

Wiemy, że macierzyństwo jest możliwe w czwartej dekadzie życia, ale wolimy nie pamiętać o tym, że statystycznie szanse na nie są znikome. Na ten moment nie znamy sposobów, żeby ten proces zatrzymać. Być może więc równolegle z rozwojem metod wspierania rozrodu powinna więc iść edukacja o biologii i płodności.

Okazuje się również, że to, co jest sprawą jednej na pięć par w gruncie rzeczy dotyczy całego społeczeństwa. Jeśli kobiety coraz liczniej odsuwają decyzję o macierzyństwie, przekłada się to na dzietność w danej populacji. Nowego wymiaru nabiera więc termin „niepłodność społeczna” – można osobiście nie mieć żadnego kłopotu z poczęciem dziecka, ale jako społeczeństwo zaczynamy cierpieć na niepłodność. Nie jesteśmy w stanie wspierać kobiety w decyzji i macierzyństwie, w staraniach o nie, w opiece nad niemowlęciem i małym dzieckiem, a jednocześnie mówimy jej, co ma robić, jak i kiedy.

Przemysł medyczny próbuje poradzić sobie z objawami niepłodności; tylko takie, realnie, wsparcie medyczne jest aktualnie dostępne. Społeczeństwo jednak może i powinno wspierać kobiety przede wszystkim poprzez usuwanie społecznych przyczyn niepłodności.

Jeśli kobiety mają zyskać przestrzeń dla własnych decyzji, a gotowość do macierzyństwa ma się pojawiać znacznie wcześniej niż dzieje się to aktualnie, konieczne są zmiany w sytuacji potencjalnych matek. Jeśli społeczeństwo ma korzystać z benefitów związanych z rozwojem dzietności, przyszłe matki musza poczuć, że ich rola jest ważna, że leczenia nie jest fanaberią, a koniecznością , że potrzebują realnego wsparcia w opiece nad dziećmi. Nie potrzebują natomiast zawstydzania, wyszydzania, poniżania, odbierania szans na rozwój zawodowy. Wtedy może łatwiej będzie też usłyszeć głos, że naprawdę najważniejszy w zapobieganiu niepłodności jest czas.
 
[1] http://www.abc.net.au/news/2016-05-30/ivf-doctors-misleading-patients-about-success-rates-experts-say/7457750
[2] http://www.oecd.org/gender/data/timespentinunpaidpaidandtotalworkbysex.htm

E-wersja magazynu Chcemy Być Rodzicami do kupienia tutaj!

———————————–
Katarzyna Mirecka – studia psychologiczne ukończyła na Uniwersytecie Nottingham (Wielka Brytania). Jest członkiem Brytyjskiego Towarzystwa Psychologicznego (BPS) oraz Polish Psychologists Association (PPA) w Wielkiej Brytanii.

Doświadczenie zawodowe zdobywała na stażach klinicznych w Instytucie Psychiatrii i Neurologii, w Domu Samotnej Matki i Dziecka w Warszawie oraz w praktyce prywatnej.

Współpracuje z portalami parentingowymi i Stowarzyszeniem Nasz Bocian w zakresie pomocy psychologicznej dla osób doświadczających niepłodności.

Prowadzi terapię indywidualną i grupową osób dorosłych. Pracuje z osobami przeżywającymi kryzys, doświadczającymi depresji, lęku, trapią ich natrętne myśli, mają objawy somatyczne, których podłoże nie ma wyraźnego medycznego podłoża, mają trudności w relacjach z innymi, nie są zadowolone z jakości swoich związków, czują że ich potencjał jest zahamowany. Więcej informacji na stronie: www.psychoterapia-mj.pl

Katarzyna Mirecka

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.