Przejdź do treści

Niepłodni i niewidzialni

Niepłodni

Niewiele tak napędza sprzedaż brukowej prasy jak informacje o ciąży. Zrobić zdjęcie znanej osobie spodziewającej się dziecka, to marzenie wielu fotografów, zwłaszcza jeśli ciężarna gwiazda jest już w zaawansowanym wieku. Z zapałem przyglądamy się zdjęciom kobiet dobiegającym 50-tki, szukając dowodów na obecność ciążowego brzucha. Ceny zdjęć dzieci celebrytów są gigantyczne i niełatwo je zdobyć.

To, czego zwykle nie wiemy, o czym niewiele osób mówi, to okoliczności, jak do tej ciąży doszło. Statystycznie szanse, że kobieta po 40. roku życia naturalnie zajdzie w ciążę są niewielkie. Można się więc domyślać, że wiele późnych ciąż poprzedza leczenie niepłodności. Właśnie, możemy się domyślać.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Podobnie jak możemy przypuszczać, że bezdzietne małżeństwo z sąsiedztwa, koleżanka z pracy, może nawet bratowa czy kuzynka, również zmagają się z niepłodnością

Niepłodności nie widać. Zwykle nie wiąże się z żadnym fizycznym defektem, nie można jej opisać w kategorii przewlekłych objawów, nie zagraża życiu, ale silnie wpływa na jego jakość. Niewidzialne stają się też osoby cierpiące z powodu niepłodności. Bo choć niepłodność oficjalnie uznawana jest za chorobę[1], osoby jej doświadczające poddawane są nieustannej ocenie społecznej. Wstyd wydaje się więc naturalną reakcją.

Niewidzialność niepłodności wyraża się również w tym, jakie zasoby finansowe oraz medyczne są dostępne dla pacjentów. Jeśli środków nie ma lub jest ich niewiele, może to pogłębiać w nich poczucie izolacji i wstydu. Jeśli natomiast leczenie jest powszechnie dostępne, ale opiera się na ideologii i wynikających z tej ideologii przesłankach, a nie na podstawach naukowych, może to budzić frustrację i poczucie, że nie jest się traktowanym poważnie i uczciwie.

Dwie strony medalu

Trudno sobie wyobrazić, żeby rzeczywistość niepłodnych kobiet w przeludnionym Bangladeszu mogłaby być zbliżona do rzeczywistości Europejek. A jednak, jest coś niezwykle poruszającego w konkluzji raportu z badań Uniwersytetu w Newcastle przeprowadzonych wśród Banglijek. „Widzimy wyraźnie, że wszyscy przerzucają się winą za brak zainteresowania kwestią niepłodności, podczas kiedy niepłodne kobiety/ludzie pozbawione są leczenia biomedycznego. Niemal jakby nie istniały; lub były niewidzialne”.[2]

Badania te pokazują nie tylko to, że niepłodne kobiety znikają z przestrzeni publicznej, że nikt o nich nie mówi i że same stają się nieme. Pokazują również, że niepłodności można się wstydzić. Niepłodność w biednym Bangladeszu często jest pochodną nie leczonych infekcji, kiepskiej opieki okołoporodowej, chorób przenoszonych droga płciową, infekcji poporodowych oraz poaborcyjnych. Takie jest dominujące przekonanie, również wśród osób decydujących o kształcie opieki zdrowotnej w kraju.

Jeśli więc niepłodność jest niewidzialna, to również niewidzialne stają się przyczyny, które mogą ją powodować. W rzeczywistości świata zachodniego tego typu „przyczyny” niepłodności należą do rzadkości. Zresztą, jakakolwiek byłaby epidemiologia i powszechnie dyskutowane źródła niepłodności, nie zmniejsza to w żaden sposób cierpienia konkretnych osób.

Niepłodności nie widać również dlatego, że nikt nie ma w tym interesu. Nie ma sensu leczyć niepłodności, ponieważ wiązałoby się to z koniecznością przyjrzenia się jej przyczynom, regularnie rosnącej liczbie osób na nią cierpiącym oraz indywidualnym i społecznym skutkom, jakie ze sobą niesie

Lepiej nie myśleć o tym, że kobiety odsuwają macierzyństwo, ponieważ nie czują się bezpiecznie, nie mają zaplecza finansowo-zawodowego. Mogłoby się też wtedy okazać, że niepłodność nie jest problemem tylko konkretnej osoby czy pary, ale jest to już kwestia społeczna.

Niewidzialna epidemia męskiej niepłodności

Niepłodności nie widać z zasady, ale czasami spada na nią dodatkowa kurtyna milczenia. Dotyczy to zwłaszcza niepłodności męskiej. Ciekawą teorię stawia badaczka tego tematu, Liberty Walter Barnes, która twierdzi, że jest to niepłodność silnie uwarunkowana kulturowo.[3] Nawet jeśli mężczyzna nie ma żadnych zdolnych do zapłodnienia plemników, rzadko mówi o sobie, że jest niepłodny. Można raczej usłyszeć o wyzwaniu czy trudnościach do pokonania. Podobną narrację stosują specjaliści.

Od wieków męskość wyrażona jest zdolnością do spłodzenia potomka.

Kobiety natomiast są gotowe niemal na wszystko, żeby dziecko urodzić. Im są starsze, tym ich desperacja jest silniejsza

Fakty są jednak takie, że ilość mężczyzn biologicznie niezdolnych do spłodzenia dziecka, a więc de facto niepłodnych, wzrasta. Jak zmieniłoby się nasze społeczeństwo, gdybyśmy zaczęli o tym otwarcie mówić? Czy wpłynęłoby to na układ sił, wymianę społeczną, realne decyzje związane z dostępnością leczenia?

Niewidzialna strata

Nie tylko niepłodności nie widać; tego co wokół niej również. Nie widać tego, co się nigdy nie wydarzyło. Nie widać tęsknoty, pragnień, starań. Nie widać, że codzienność czy znana od lat biologia mogą być nie do zniesienia. Jakoś można sobie wyobrazić cierpienie osoby, której nie powiodła się próba zapłodnienia in vitro. Znacznie trudniej być emocjonalnie blisko kogoś, kto stratę przeżywa co miesiąc, zgodnie ze swoim naturalnym biologicznym zegarem. Trudno też rozumieć, że można zmagać się ze stratą wyobrażeń, pragnień, nadziei. A to właśnie się dzieje, kiedy pod wpływem niepłodności zmienia się związek, relacje z przyjaciółmi i rodziną, modyfikacji ulegają też plany zawodowe.

Jeśli czegoś nie widać, trudno o tym mówić. Ale to już zupełnie inny problem.

Najnowszy drukowany numer w naszym sklepie www.chbr.pl/sklep a wersja elektroniczna zawsze na e.chbr.pl

[1] http://www.who.int/reproductivehealth/topics/infertility/definitions/en/

[2] http://www.fvvo.be/assets/266/05-Nahar.pdf

[3] http://www.today.com/parents/researcher-explores-invisible-ignored-epidemic-male-infertility-2D79619313

 

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami