Przejdź do treści

Niedomoga lutealna: przyczyny, objawy i sposoby leczenia

niedomoga lutealna
fot. Pixabay

Niedomoga lutealna prowadzi do problemów z zajściem w ciążę i nawracających poronień. Jakie są jej przyczyny i w jaki sposób można leczyć to zaburzenie?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Niedomoga lutealna, czyli inaczej niewydolność ciałka żółtego, to stan, w którym ciałko żółte nie wydziela wystarczających ilości progesteronu lub produkuje go przez zbyt krótki czas. W efekcie może dojść do trudności z zajściem w ciążę i wczesnych poronień.

Niedobory progesteronu wiąże się z nieodpowiednią przemianą błony śluzowej macicy w celu przyjęcia zarodka. Przez to zarodek nie ma sprzyjających warunków do rozwoju. Zbyt wysoki poziom prolaktyny oraz podwyższone stężenie TSH również niekorzystnie wpływa na czynność ciałka żółtego.

Zobacz także: Za krótka faza lutealna. Jakie są objawy?

Niedomoga lutealna – objawy

Nieudane próby zajścia w ciążę i powtarzające się poronienia mogą świadczyć o niewydolności ciałka żółtego.

Innymi symptomami świadczącymi o niedomodze lutealnej mogą być plamienia z dróg rodnych przed spodziewaną miesiączką, zespół napięcia przedmiesiączkowego (PMS), mastopatia (patologia w obrębie gruczołów sutkowych) oraz wydłużenie lub skrócenie cyklu miesiączkowego.

Zobacz także: Cykl miesiączkowy – zobacz, jak przebiega krok po kroku

Niedomoga lutealna – diagnostyka

Dysfunkcję ciałka żółtego można rozpoznać na podstawie badań stężenia progesteronu, prolaktyny i TSH we krwi.

Ważnym badaniem w diagnostyce niedomogi lutealnej jest biopsja endometrium. Wykonuje się ją w czasie histeroskopii pod koniec fazy lutealnej, pomiędzy 24. a 26. dniem cyklu.

Rozpoznanie niewydolności ciałka żółtego polega też na obserwacji temperatury ciała po 6-godzinnym odpoczynku. Wydzielany przez ciałko żółte progesteron podwyższa bowiem temperaturę ciała. Pomiar należy wykonać po owulacji, a obserwacja powinna trać kolejne 2-3 dni. Wynik tego badania pokazuje, jakie zmiany zachodzą w błonie śluzowej macicy pod wpływem progesteronu.

Zobacz także: Progesteron: hormon życia i towarzysz ciąży

Niedomoga lutealna – leczenie

Leczenie niewydolności ciałka żółtego uzależnione jest od przyczyny. Jeżeli problemem są zaburzenia hormonalne osi podwzgórze-przysadka-jelita, leczenie będzie polegało na stymulowaniu dojrzewania pęcherzyka jajnikowego. Dzięki temu po uwolnieniu się komórki jajowej przekształci się w wydalone ciałko żółte. Do tego celu stosuje się cytrynian klomifenu lub gonadotropinę menopauzalną.

Do pobudzenia wydzielania progesteronu stosuje się również hormon hCG.

Gdy zidentyfikowanie przyczyn niedomogi lutealnej jest niemożliwe, pacjentce zleca się suplementację progesteronu. Stosuje się go w przypadku kobiet, które planują zajść w ciążę. Preparat podawany jest w drugiej połowie cyklu miesiączkowego.

Pamiętaj!
Ciałko żółte to efekt przekształceń pęcherzyka jajnikowego. Proces przemiany pęcherzyka jajnikowego w ciałko żółte nazywany jest luteinizacją. Ciałko żółte produkuje progesteron, który przygotowuje błonę śluzową macicy do przyjęcia zarodka. Po zapłodnieniu ciałko żółte zaczyna się rozrastać i tworzy ciałko żółte ciążowe.

Tu kupisz e-wersję magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: www.mamazone.pl, www.wylecz.to

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Cykl bezowulacyjny – jak go rozpoznać? Poznaj objawy i leczenie

Cykl bezowulacyjny
fot. Fotolia

Cykle bezowulacyjne, czyli takie, w których nie dochodzi do jajeczkowania, uniemożliwiają zajście w ciążę. Jak je rozpoznać i leczyć?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Owulacja (inaczej jajeczkowanie) to jeden z etapów cyklu miesiączkowego. W czasie owulacji pęka pęcherzyk Graafa i uwalniania jest komórka jajowa gotowa do zapłodnienia. Jajeczkowanie jest zatem niezbędnym procesem umożliwiającym kobiecie zajście w ciążę.

Owulacja pojawia się między 13. a 15. dniem przed wystąpieniem krwawieniem, powtarza się średnio co miesiąc. Jajeczkowaniu mogą, ale nie muszą towarzyszyć pewne objawy: zmiana śluzu szyjki macicy, wzrost temperatury ciała, tkliwość piersi, większe libido, plamienie i ból owulacyjny.

W cyklu bezowulacyjnym nie dochodzi do pęknięcia pęcherzyka Graafa i uwolnienia komórki jajowej z jajowodu. Z tego powodu zapłodnienie jest niemożliwe.

Zjawisko cykli bezowulacyjnych najczęściej występuje u dojrzewających dziewcząt, kobiet po porodzie oraz u pań z nieregularnymi miesiączkami spowodowanymi wahaniami hormonalnymi. Zdarza się również u kobiet w okresie przedmenopauzalnym. U zdrowych, płodnych kobiet cykl bezowulacyjny może pojawić się raz lub dwa razy w roku i nie jest to powód do niepokoju.

Zobacz także: Cykl miesiączkowy – zobacz, jak przebiega krok po kroku

Cykl bezowulacyjny – przyczyny

Przyczyn cykli bezowulacyjnych może być kilka. Wśród nich wymienia się:

  • Wahania hormonalne – zwłaszcza zmiany w podwzgórzu i przysadce, które odpowiadają za wydzielanie hormonów pobudzających dojrzewanie komórek jajowych. Zmiany te mogą być spowodowane przez stres, depresję, choroby przysadki (guzy, stany zapalne), hiperprolaktynemię (zwiększoną produkcję prolaktyny)
  • Choroby jajników (PCOS, torbiele, zapalenie przydatków i miednicy mniejszej, guzy jajnika, włókniaki, interwencje chirurgiczne w obrębie jajników
  • Nadmierną produkcję androgenów (męskich hormonów płciowych)
  • Choroby tarczycy
  • Długotrwałe stosowanie środków antykoncepcyjnych
  • Anoreksję i intensywne ćwiczenia
  • Przyjmowanie niektórych leków przeciwhistaminowych, przeciwwymiotnych lub psychotropowych

Zobacz także: Zespół LUF, czyli gdy pęcherzyk nie pęka. Czym jest i jak go leczyć?

Cykl bezowulacyjny – objawy

Objawy owulacji mogą być trudne do zaobserwowania, więc kobieta może nie zauważyć, czy doszło do jajeczkowania, czy też nie. Cykle bezowulacyjne są zazwyczaj krótsze – mogą trwać ok. 21-24 dni, ale mogą też się wydłużać i trwać powyżej 35 dni. Śluz w cyklu bezowulacyjnym nie zmienia swojej konsystencji – przez cały czas jest gęsty i męty.

Skuteczny w rozpoznaniu cykli bezowulacyjnych może być również pomiar temperatury ciała. Podczas jajeczkowania temperatura wzrasta średnio o 0,5°C. Przy tego typu obserwacji warto wykonywać pomiary codziennie po spoczynku, o tej samej porze. Należy jednak pamiętać, że niektóre czynniki, takie jak choroba, stres, przemęczenie, nieprzespana noc, zażywanie niektórych leków, spożycie alkoholu itp., mogą wpłynąć na wysokość pomiaru.

Zobacz także: Na cykle bezowulacyjne i problemy z miesiączką. Siemię lniane na płodność

Cykle bezowulacyjne – leczenie

Leczenie cykli bezowulacyjnych zależy od przyczyny problemu. Jeżeli pacjentka cierpi na PCOS, skuteczna może okazać się hormonoterapia. Natomiast w przypadku torbieli jajników leczenie będzie polegało na operacyjnym usunięciu cyst.

Tu kupisz e-wersję magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: zdrowie.tvn.pl, poradnikzdrowie.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Zegar biologiczny komórek jajowych

Starzenie się komórek jajowych
fot. Fotolia

Każda kobieta rodzi się z określoną liczbą komórek jajowych. Liczba i jakość żeńskich gamet spada wraz z wiekiem. Od czego jeszcze zależy ten proces i czy można go powstrzymać?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Odroczenie decyzji o rodzicielstwie jest coraz częściej spotykanym trendem w wielu krajach. Przyczyny tego zjawiska spowodowane są przede wszystkim zmianami społeczno-kulturowymi, które powodują, że młodzi ludzie na pierwszym miejscu stawiają edukację, karierę zawodową i stabilizację finansową, aby w późniejszym czasie zapewnić jak najlepsze warunki przyszłej rodzinie.

Kobiety, w tym również Polki, coraz później decydują się na posiadanie pierwszego dziecka. Jeszcze 10 lat temu rodziły je w wieku 24 lat, a obecnie średnia wynosi około 27 lat.

W większości krajów Europy Zachodniej średni wiek kobiet w momencie urodzenia pierwszego dziecka jest nawet wyższy, bo wynosi około 31 lat. Dzięki stylowi życia, modzie na bycie „fit”, przestrzeganiu diet i ćwiczeniom wielu kobietom wydaje się, że proces starzenia ich nie dotyczy, jednak niewiele z nich ma świadomość, że nie ma możliwości zahamowania ich zegara biologicznego.

Zobacz także: Odkładasz macierzyństwo na później? Zrób badanie płodności!

Ile mam komórek jajowych?

Wszystkie kobiety rodzą się z ustaloną z góry liczbą komórek jajowych (oocytów), która determinuje ich potencjał rozrodczy. W momencie porodu mamy średnio 300 000 komórek jajowych, co wydaje się dużą liczbą, biorąc pod uwagę, że w trakcie miesiąca do owulacji dojrzewa tylko jedna komórka.

Jednak zmniejszanie puli komórek jajowych jest procesem ciągłym i wieku 25 lat pozostaje ich około 65 000 (22% rezerwy), żeby w wieku 30 i 35 lat obniżyć się kolejno do 36 000 (12%) i 16 000 (5%). U 40-latek szacowana liczba komórek to około 9000 (3%) i ≤ 3000 (1%) w wieku 45 lat.

Należy wziąć pod uwagę, że ten spadek dotyczy normalnego procesu starzenia organizmu, a wszelkie dodatkowe czynniki (np. choroby współistniejące, zabiegi chirurgiczne w obrębie jajnika, leki) mogą dodatkowo ten proces przyspieszyć.

Ponieważ te wartości są uśrednione, jak można sprawdzić, jaką rezerwę ma dana kobieta? Najczęściej stosowaną metoda jest ocena stężenia hormonu antymüllerowskiego (tzw. AMH) – produkowanego przez komórki ziarniste pęcherzyków antralnych, który jest wiarygodnym wyznacznikiem rezerwy jajnikowej.

W badaniu obejmującym około 3000 kobiet w wieku reprodukcyjnym wykazano, że średnie stężenie AMH dla wieku 25 lat wynosiło ok. 5,4 ng/ml, podczas gdy dla >43 lat tylko 0,7 ng/ml ( 87% zmniejszenia rezerwy). Należy jednak pamiętać, że AMH jest wartością uśredniona i może się wahać w poszczególnych przypadkach; przykładowo 10% w wieku 40 lat miało AMH ≥ 3,7 (charakteryzujący średnią dla 30-latki), ale również 10% w wieku 30 lat miało AMH ≤ 1,2 (jak średnia dla 42-latki).

Dodatkowo w ocenie rezerwy jajnikowej wykorzystuje się ocenę stężenia FSH (folikulostymuliny) i estradiolu w surowicy. Minusem tej metody jest konieczność pobrania krwi na początku cyklu (w 2–4 dniu cyklu). Stężenie FSH powyżej 15 mIU/ml wiąże się z obniżoną rezerwą jajnikową, natomiast przy stężeniu >25mIU/ml szansa na ciążę jest bardzo mała.

Z kolei wysoki poziom estradiolu na początku cyklu (>45pg/ml) może świadczyć o zaawansowanym rozwoju pęcherzyka zawierającego komórkę jajową, co jest charakterystyczne dla kobiet ze zmniejszoną rezerwą jajnikową.

Zobacz także: Gwiazda zamroziła swoje komórki jajowe – „ubezpieczenie” płodności?

Czy moje komórki są prawidłowe?

Chociaż zmniejszenie liczby oocytów jest głównym następstwem działającego zegara biologicznego, to jednak nie jest jedynym czynnikiem determinującym nieuchronny spadek płodności, ponieważ z wiekiem zmniejsza się również jakość komórek jajowych.

Komórki jajowe, podobnie jak plemniki (nazywane gametami), są biologicznie inne od reszty komórek w organizmie, tzw. komórek somatycznych. Gamety posiadają tylko połowę materiału genetycznego – po to, aby w trakcie zapłodnienia uzupełnić drugie 50% materiałem genetycznym rodzica w celu uzyskania zarodka.

Komórki rozrodcze powstają w tzw. procesie mejozy, jednak komórki jajowe, w przeciwieństwie do plemników produkowanych w trakcie całego życia mężczyzny, rozpoczynają ten proces przed urodzeniem, aby zakończyć go w momencie owulacji. Dlatego wiele oocytów jest zatrzymanych w procesie mejozy przez wiele lat od momentu ich utworzenia. Wraz z wiekiem częściej dochodzi do błędów w procesie mejozy i zapłodnienia, co klinicznie wiąże się z trudnością zajścia w ciążę, poronieniami i częściej stwierdzanymi zaburzeniami genetycznymi zarodka (aneuploidami).

Tak wiec jakość komórek jajowych odzwierciedla odsetek prawidłowych komórek w całej populacji oocytów i głównym jej wyznacznikiem jest wiek kobiety. Stąd dwudziestolatka ma głównie prawidłowe komórki jajowe, podczas gdy czterdziestolatka ma w przeważającej liczbie (ok. 77%) komórki aneuploidalne – niezależnie od chorób towarzyszących czy stylu życia – co ma swoje odzwierciedlenie w nieprawidłowościach genetycznych zarodków. Szacuje się ze 25% zarodków kobiet 25–30 letnich jest nieprawidłowych. Odsetek ten rośnie do 35% dla wieku 31–35 lat, 45% dla 35–37 lat i 60% dla 38–40 lat. U kobiet powyżej 40 roku życia ponad 80% zarodków jest nieprawidłowych.

Zobacz także: Jak tyka biologiczny zegar? Czyli o tym, dlaczego z wiekiem coraz trudniej zajść w ciążę

Zegar biologiczny i planowanie ciąży

Osoby w wieku rozrodczym, a zwłaszcza kobiety, które nie planują rodzicielstwa przed 35 rokiem życia powinny rozważyć metody zachowania płodności (takie jak zamrożenie komórek jajowych) dające im większe szanse na posiadanie dziecka w przyszłości.

Proces starzenia organizmu jest nieodwracalny, co dla procesu reprodukcji wiąże się ze zmniejszeniem zarówno liczby, jak i jakości komórek rozrodczych. W celu odpowiedzi na pytanie, czy dana kobieta powinna szybciej rozważyć ciążę i/lub rozważyć wdrożenie metod zabezpieczenia płodności, wskazana jest ocena rezerwy jajnikowej, m.in. AMH, FSH i estradiolu (2–4 dzień cyklu).

Tu kupisz e-wersję magazynu Chcemy Być Rodzicami

Autorka: dr n. med. Anna Knafel

Absolwentka Collegium Medicum UJ. Do 2014 roku związana z Katedrą Ginekologii i Położnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego – Collegium Medicum w Krakowie jako nauczyciel akademicki. W 2007 roku uzyskała nostryfikację dyplomu w Stanach Zjednoczonych.

Jest doświadczoną specjalistką w zakresie ultrasonografii położniczej, ginekologicznej i onkoginekologicznej. Posiada m.in. certyfikat Sekcji Ultrasonografii Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego oraz certyfikat Fetal Medicine Foundation w Londynie.

Jest autorką i współautorką publikacji naukowych oraz członkinią wielu towarzystw naukowych polskich i międzynarodowych. Obecnie pracuje w CM Macierzyństwo.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Menopauza i uderzenia gorąca. Jak im zaradzić?

Kobieta zmagająca się z uderzeniami gorąca pije wodę /Menopauza i uderzenia gorąca: Jak z nimi walczyć
fot. mat. prasowe

Okres menopauzy wiąże się z wieloma zmianami hormonalnymi, które wywołują szereg objawów utrudniających codzienne funkcjonowanie. Symptomem, który aż 77% Polek uważa za charakterystyczny dla okresu przekwitania, są uderzenia gorąca. Jak sobie z nimi poradzić? Wyjaśnia ginekolog i endokrynolog prof. dr hab. n. med. Romuald Dębski.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jednym ze wczesnych oznak okresu przekwitania jest uczucie gorąca, które pojawia się nagle w okolicach klatki piersiowej i szyi, a następnie przesuwa w kierunku twarzy. Uderzeniom gorąca podczas menopauzy często towarzyszą też:

  • dreszcze,
  • zlewne poty.

Stan ten może trwać od kilku sekund do kilkunastu minut i nierzadko nawraca.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: AMH – marker potencjału płodnościowego kobiety

Menopauza i uderzenia gorąca: co o nich wiemy?

Lekarze podkreślają, że w czasie menopauzy kobieta doświadcza prawdziwej burzy hormonalnej. Zimne poty, wypieki na twarzy i uderzenia gorąca w menopauzie są skutkiem zaburzeń naczynioworuchowych i powiązanych z nimi gwałtownych zmian temperatury. Wiążą się też ze zmniejszeniem stężenia estradiolu – najbardziej aktywnego hormonu wśród estrogenów.

Niski poziom tego hormonu, ściśle zależny od wieku, wpływa też na:

  • sposób odkładania się tłuszczu,
  • gęstość kości,
  • stopień wilgotności skóry,
  • powstawanie zmian w obrębie narządów płciowych.

Jak wynika z tegorocznego badania „Zdrowa ONA”, sześć na dziesięć Polek jest zdania, że nieleczenie objawów menopauzy może spowodować ich nasilenie. Natomiast według ponad połowy pań zaniechanie leczenia objawów okresu okołomenopauzalnego powoduje większą drażliwość czy konfliktowość, kłopoty w relacjach z bliskimi, a nawet depresję.

CZYTAJ TEŻ: Obawiasz się, że to menopauza? Sprawdź, czy doświadczasz TYCH objawów

W jaki sposób zatem polepszyć swoje samopoczucie i zniwelować nieprzyjemności związane z menopauzą? Przede wszystkim działać holistycznie: prowadzić zdrowy tryb życia i zastosować leczenie farmakologiczne. Uzupełnianie estrogenów poprzez hormonalną terapię zastępczą pozwala uniknąć lub zminimalizować natężenie uciążliwych dolegliwości.

Hormonalna terapia zastępcza – w tabletkach, zastrzykach, plastrach i w sprayu

Hormonalna terapia zastępcza jest jedną z najefektywniejszych form radzenia sobie z uderzeniami gorąca. Jak zaznacza ginekolog i endokrynolog prof. dr hab. n. med. Romuald Dębski, ekspert programu „Zdrowa ONA”, pozwala na stymulowanie w organizmie naturalnego estrogenu i zachowanie kobiecości.

Obecnie hormonalną terapię zastępczą można przyjmować w jednej z wielu form: m.in. preparatów doustnych, transdermalnych lub zastrzyków.

– Jedną z najnowocześniejszych metod podawania leku jest nieokluzyjny system transdermalny. To tzw. plaster bez plastra – preparat w formie sprayu, który aplikuje się na skórze przedramienia – podkreśla ekspert prof. dr hab. n. med. Romuald Dębski.

Terapia transdermalna charakteryzuje się ciągłym poziomem uwalniania hormonów po zaaplikowaniu (w przeciwieństwie do tabletek). Podany w ten sposób estrogen przenika w dalsze warstwy skóry, gdzie tworzy swoisty rezerwuar, z którego substancja czynna jest stopniowo uwalniana do krwiobiegu. Zapewnia to stabilne stężenie estradiolu w surowicy przez całą dobę.

– To z kolei przekłada się na mniejsze wahania hormonalne i zmniejszenie częstotliwości występowania uderzeń gorąca, zimnych potów czy wypieków. Daje też realną szansę na zmniejszenie liczby i nasilenia objawów – szczególnie przy wybraniu HTZ w formie sprayu, który zawiera mniej hormonów niż plastry, a według przeprowadzonych badań działa równie skutecznie na uderzenia gorąca i powoduje mniej reakcji miejscowych – tłumaczy ekspert.


Ogólnopolskie badanie pt. „Zmienna jak wiatr – kobieta w czasie menopauzy” zrealizowane zostało przez agencję SW RESEARCH na zlecenie spółki Gedeon Richter Polska w ramach programu „Zdrowa ONA”. Analizą, która odbyła się w dniach 22–26 sierpnia br., objęto łącznie 1008 kobiet w wieku powyżej 45. roku życia.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Estradiol – badanie i normy. Co oznacza za wysoki i za niski poziom tego hormonu?

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Rak piersi atakuje coraz więcej młodych kobiet. Brakuje edukacji i nowoczesnych terapii

Młoda zmartwiona kobieta w bieliźnie siedzi na łóżku /Ilustracja do tekstu: Rak piersi atakuje coraz młodsze kobiety. Brakuje edukacji, nowoczesnych terapii i breast units

W ciągu ostatnich 30 lat w Polsce dwukrotnie wzrosła liczba zachorowań na raka piersi. Chorują coraz młodsze, aktywne zawodowo kobiety, co zaburza m.in. ekonomikę systemu opieki zdrowotnej i gospodarkę. Leczenie chorych wciąż nie jest jednak traktowane jako inwestycja. Brakuje kompleksowej opieki w wyspecjalizowanych ośrodkach (tzw. breast units), dostępu do nowoczesnych terapii oraz skutecznej rehabilitacji. W polskich szpitalach zbyt często wykonuje się ponadto całkowitą mastektomię zamiast operacji oszczędzających. Czy jest szansa, że się to zmieni?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rak piersi to najczęściej diagnozowany nowotwór wśród kobiet w większości krajów Europy oraz w USA. W Polsce już dziś stanowi ponad 20 proc. wszystkich przypadków nowotworów złośliwych kobiet, a zachorowalność na niego stale rośnie.

Rak piersi zbiera krwawe żniwo. Potrzebna edukacja młodych kobiet i… polityków

Według danych Krajowego Rejestru Nowotworów liczba zachorowań w ciągu ostatnich 30 lat zwiększyła się blisko dwukrotnie. Rak piersi dotyka też coraz młodsze panie. Jednocześnie dzięki postępowi medycyny wzrasta przeżywalność. Mimo to rak piersi wciąż jest drugą przyczyną śmierci Polek na nowotwory – co roku z jego powodu umiera prawie 6 tys. kobiet.

– W tej chwili w Polsce żyje ok. 100 tys. kobiet, które kiedykolwiek zachorowały na raka piersi. Żeby zwiększyć ich przeżywalność, potrzebna jest edukacja dotycząca wszystkich grup społecznych. Najbardziej tych, które nie są beneficjentami programów przesiewowych – mówi prof. dr hab. Tadeusz Pieńkowski, kierownik Kliniki Onkologii Szpitala MSWiA w Warszawie, prezes Polskiego Towarzystwa Badania Raka Piersi, w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes.

Jak dodaje ekspert, drugą grupą, która wymaga specyficznej edukacji, są… politycy.

– To od ich decyzji zależy jakość opieki onkologicznej, w tym dostęp do nowoczesnego leczenia – zauważa prof. Pieńkowski.

Profilaktyka raka piersi wymaga odpowiedniej komunikacji z kobietami

Istotną przyczyną wciąż wysokiej umieralności Polek na raka piersi jest zbyt późne wykrycie nowotworu. Zgodnie z informacjami zawartymi w raporcie „Rak piersi nie ma metryki”, u prawie 30 proc. pacjentek diagnoza stawiana jest już w czwartym stadium raka. Jak wynika z danych Ministerstwa Zdrowia, tylko 40 proc. kobiet korzysta z bezpłatnych badań przesiewowych oferowanych paniom w wieku 50-69 lat, a więc należących do grupy największego ryzyka.

Zdaniem ekspertów, dotychczasowy system wysyłania zaproszeń na badania nie zdał egzaminu; powinien zostać poszerzony o szeroką edukację polskich kobiet.

– Uważamy, że w profilaktyce raka piersi nadszedł czas na zmianę programów, na poszerzenie ich, na zmianę komunikacji z kobietami. Samo wysyłanie zaproszeń nie załatwia sprawy – mówi Aleksandra Rudnicka, rzecznik Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Rak piersi u młodych kobiet. Dlaczego nie mówi się o wpływie terapii na płodność?

Rak piersi. Nowoczesne terapie nie dla Polek?

Jednak nawet najlepiej rozwinięta diagnostyka i szeroka świadomość społeczna nie przyniosą oczekiwanych rezultatów, jeśli pacjentki nie będą miały dostępu do nowoczesnego leczenia raka piersi.

Choć postęp w medycynie sprawił, że rak piersi stał się chorobą przewlekłą, Polki wciąż mają znacznie mniejsze szanse na przeżycie pierwszych pięciu lat od diagnozy niż pacjentki z większości krajów europejskich. Wynika to m.in. z braku dostępu do wielu leków nowej generacji, np. niektórych terapii celowanych, mimo że w większości krajów Europy i USA terapie te otrzymały status przełomowych.

W szczególnie trudnej sytuacji znajdują się kobiety z hormonozależnym rakiem piersi HER2-ujemnym, który stanowi 70 proc. wszystkich przypadków zaawansowanego nowotworu piersi. Eksperci podkreślają, że pacjentki te powinny być leczone palbocyklibem i rybocyklibem, a więc lekami o udowodnionej skuteczności w wydłużaniu czasu przeżycia do kolejnego nawrotu choroby oraz przedłużaniu całkowitego przeżycia.

Pierwszy z tych leków od 2016 roku podawany jest w powyższej postaci choroby w większości krajów UE. Polska Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji wydała jednak negatywną opinię co do jego zastosowania – ze względu na zbyt wysokie koszty terapii. Tymczasem w ubiegłym roku w UE zarejestrowano dodatkowo rybocyklib, który skojarzony z innym lekiem wydłuża czas przeżycia nawet o 20 miesięcy.

– Bardzo byśmy chcieli, żeby polskie pacjentki, które mają raka zlokalizowanego, zaawansowanego miejscowo, albo raka rozsianego, też otrzymywały te leki. To na pewno przedłużyłoby czas i jakość ich życia – mówi Aleksandra Rudnicka.

CZYTAJ TEŻ: Rak piersi w ciąży. Najnowsze rekomendacje ekspertów

Breast units, czyli kompleksowe opieka medyczna w raku piersi

Ale polskim pacjentkom brakuje również kompleksowej opieki medycznej.

– Kobieta powinna mieć opiekuna, nie lekarza chirurga onkologa, tylko lekarza onkologa, który będzie konsultować jej ciąg dalszy leczenia: czy to będzie chemioterapia, czy radioterapia, ciąg dalszy badań, również rehabilitację dotyczącą zarówno strony psychicznej, jak i fizycznej – mówi Lidia Sufinowicz, członek zarządu Amazonek Poznańskich.

W UE od kilku lat promowane są tzw. breasts units, czyli wysoko wyspecjalizowane ośrodki zapewniające kompleksową opiekę medyczną nad pacjentkami z rakiem piersi. Kobiety mają tam dostęp do nowoczesnego leczenia i najnowszych technologii medycznych, dobranych indywidualnie do ich potrzeb. Mogą także liczyć na opiekę psychologa i rehabilitanta.

W Polsce placówki typu breast units działają  już w kilku miastach, m.in. we Wrocławiu, Szczecinie, Białymstoku i Krakowie. Wciąż jest ich jednak zbyt mało.

ZOBACZ TAKŻE: Ciąża po raku piersi. Metody leczenia a płodność

Rośnie liczba zachorowań na raka piersi wśród kobiet młodych. To wymaga zdecydowanych działań ze strony państwa

Rosnąca liczba zachorowań na raka piersi to także istotny problem gospodarczy: chorują bowiem coraz młodsze kobiety, aktywne zawodowo. Eksperci nie mają wątpliwości, że na leczenie powiększającej się grupy pacjentek państwo powinno patrzeć nie jak na wydatek, lecz inwestycję. Niezbędne jest całościowe liczenie kosztów, związane nie tylko z szacowaniem cen poszczególnych terapii, lecz także uwzględniające całościowy bilans problemów ekonomicznych, w tym kosztów związanych z przedwczesną umieralnością osób w wieku zawodowym. Na problemy pacjentek z rakiem piersi zwraca uwagę Polska Koalicja Pacjentów Onkologicznych, która wystosowała petycję do ministra zdrowia.

– Przygotowaliśmy katalog problemów, z którymi stykają się polskie kobiety z rakiem piersi, od profilaktyki począwszy, a skończywszy na rehabilitacji. Chodzi nam również o jak najszerszy dostęp do nowoczesnego leczenia – mówi Aleksandra Rudnicka.

Polska Koalicja Pacjentów Onkologicznych walczy ponadto o zwiększenie skali operacji oszczędzających – obecnie lekarze przeprowadzają głównie całkowite mastektomie. Organizacja apeluje również o dostęp do warsztatów, podczas których pacjentki nauczyłyby się postępować z obrzękiem po operacji. Ponadto stara się o refundację specjalnych rękawków do stosowania w pierwszym stopniu zaawansowania obrzęku limfatycznego.

Powyższe postulaty znalazły się w petycji przygotowanej przez Polską Koalicję Pacjentów Onkologicznych, Stowarzyszenie Sanitas oraz Fundację OnkoCafe. Do końca października podpisało ją prawie 2 tys. osób. Teraz zostanie przekazana na ręce ministra zdrowia; pacjentki mają nadzieję, że ministerstwo podejdzie poważnie do jej zapisów.

Źródło: Newseria.pl

POLECAMY:

Agresywny rak piersi czy niegroźna zmiana? Polska mikrosonda sprawdzi to w kwadrans – bez biopsji!

 

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.