Przejdź do treści

Nie tylko moment – kampania nt. przedwczesnego wytrysku

Co piąty mężczyzna cierpi na przedwczesny wytrysk – to najczęstsze zaburzenie seksualne u mężczyzn, a mimo jest jedną z najrzadziej diagnozowanych i leczonych przypadłości. Międzynarodowa kampania edukacyjna „Nie tylko moment” ma zwiększyć świadomość problemu i przełamać wstyd mówienia o nim

Według powszechnie przyjętej definicji na przedwczesny wytrysk składają się trzy elementy: krótki czas od podniecenia do wytrysku, niska kontrola nad momentem nastąpienia wytrysku lub jej brak, a także wynikające z tego faktu poczucie frustracji. Przedwczesny wytrysk negatywnie wpływa na relacje między partnerami. Może prowadzić do wielu napięć, złości, spadku poczucia własnej wartości, a nawet depresji. Problem ten dotyczy mężczyzn, ale wpływa też na relacje w związku, poczucie satysfakcji i spełnienia. Partnerka mężczyzny cierpiącego na przedwczesny wytrysk permanentnie nie doświadcza spełnienia, co może wyzwalać skrajne emocje, od smutku po złość i frustrację. „Zdrowie seksualne i satysfakcja wpływają nie tylko na nasze samopoczucie, lecz także na jakość życia. Utrzymanie dobrych relacji seksualnych w związku może okazać się problemem, ponieważ około 4 milionów mężczyzn w Polsce może mieć przedwczesny wytrysk. Częstotliwość tego zaburzenia jest większa niż w przypadku problemów z erekcją, mimo to tylko 9 proc. mężczyzn zgłasza się do lekarza” – mówi dr Andrzej Depko, seksuolog, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Seksualnej.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

To można leczyć

Rozmowa o problemach seksualnych nie jest łatwa, często jest źródłem wstydu i lęku, zwłaszcza dla mężczyzn, którzy postrzegają to jako atak na własne poczucie męskości. Przedwczesny wytrysk nie zawsze postrzegany jest jako prawdziwy i ważny problem medyczny, który ma swoje przyczyny, ale który można też leczyć. „Jeżeli mężczyzna nie zdaje sobie sprawy z tego, że przedwczesny wytrysk jest problemem medycznym, jest prawdopodobne, że nie będzie szukał pomocy w gabinecie lekarskim. Jeśli jest przekonany, że nie istnieją żadne rozwiązania, nie będzie ich szukał. W rezultacie osoby dotknięte przedwczesnym wytryskiem nie wiedzą, że mogą poprawić jakość swojego życia seksualnego” – uważa prof. Piotr Radziszewski, urolog, kierownik Katedry i Kliniki Urologii Ogólnej, Onkologicznej i Czynnościowej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Wspólny problem

Przedwczesny wytrysk oddziałuje również na kobiety. Partnerki mężczyzn z tą przypadłością zgłaszają znacznie większe problemy w sferze seksualnej, odczuwają obniżoną satysfakcję i niepokój, a także mają więcej problemów z osiągnięciem orgazmu podczas stosunku niż z partnerami bez przedwczesnego wytrysku. „Jak przedstawiono w badaniach naukowych, partnerki mężczyzn z przedwczesnym wytryskiem zgłaszają znaczną utratę pożądania, trudności z podnieceniem, zmniejszenie nawilżenia pochwy oraz trudności w osiąganiu orgazmu. Pokazuje to, że problem przedwczesnego wytrysku nie dotyczy tylko mężczyzn, lecz także ich partnerek, co przekłada się na ich stan emocjonalny – niechęć do seksu, złość na partnera oraz brak poczucia szczęścia na skutek braku orgazmów” – zaznacza dr Beata Sterlińska-Tulimowska, specjalista ginekolog położnik.

Nie załamuj się, zacznij działać

Przełamanie społecznego tabu i własnego wstydu, zrozumienie problemu oraz szukanie rozwiązań są najlepszym sposobem na odzyskanie satysfakcjonującego życia seksualnego. Kampania „Nie tylko moment” ma zachęcić do poznania problemu przedwczesnego wytrysku i rozmowy z partnerem oraz lekarzem, by rozwiązać problem. W Polsce kampania pod patronatem Polskiego Towarzystwa Medycyny Seksualnej ruszy w listopadzie. Jej celem jest zmiana nastawienia z „Nic nie mogę z tym zrobić” na „Chcę znaleźć rozwiązanie problemu”. Organizatorzy chcą dotrzeć do mężczyzn przez proste przesłania:

  • Nie wstydź się, nie czuj się osamotniony, przedwczesny wytrysk dotyczy co piątego mężczyzny.

  • Nie lekceważ swojego problemu, podejmij działania, ty i twoja partnerka możecie poprawić jakość waszego życia.

  • Nie wstydź się porozmawiać ze swoją partnerką na temat przedwczesnego wytrysku, to medyczny problem, można go leczyć.

Na potrzeby kampanii powstała strona www.nietylkomoment.pl zawierająca bazę wiedzy na temat przedwczesnego wytrysku oraz porady ekspertów.

Nieudana inseminacja. Co mogło pójść nie tak?

Nieudana inseminacja
fot. Fotolia

Idealny scenariusz jest taki, że wybrana forma leczenia niepłodności, na przykład inseminacja domaciczna, działa od razu, udaje się Wam zajść w ciążę i po dziewięciu miesiącach zostać rodzicami. Niestety nie zawsze dzieje się tak, jak byśmy chcieli. Przyczyny mogą być różne. Całe szczęście na jednej próbie i formie terapii droga się nie zamyka. Współczesna medycyna oferuje parom starającym się o dziecko cały wachlarz możliwości.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Inseminacja domaciczna to w pełni bezpieczna i bezbolesna procedura polegająca na wprowadzeniu nasienia bezpośrednio do macicy. Nasienie jest wcześniej selekcjonowane oraz odpowiednio przygotowywane w warunkach laboratoryjnych i podawane do macicy przez cienki cewnik.

Zobacz też: Inseminacja: na czym polega krok po kroku. Który zabieg przynosi największą skuteczność?

Dwa rodzaje inseminacji domacicznej

W zależności od tego od kogo pochodzi próbka nasienia, rozróżnia się dwa rodzaje inseminacji domacicznej: IUI — nasienie należy do partnera kobiety oraz AID — nasienie pochodzi od anonimowego dawcy.

Zabieg przeprowadza się w ściśle określonym momencie cyklu — tuż przed owulacją.

Jeśli owulacja nie przebiega prawidłowo, może pojawić się wskazanie do jej wywołania. W takich przypadkach stosuje się stymulację hormonalną, która ma na celu uzyskanie od 1 do 3 pęcherzyków jajnikowych w danym cyklu.

Zobacz też: Projekt: dziecko, czyli jak zajść w ciążę bez partnera. Inseminacja domowa nasieniem dawcy czy zagraniczna klinika?

Kto może skorzystać z procedury?

Inseminacja domaciczna jest sugerowaną metodą zapłodnienia u par, które bezskutecznie starają się o ciążę, mimo dobrych wyników w badaniach płodności.

Wskazania do inseminacji domacicznej to: przeciwciała przeciwplemnikowe, endometrioza, zaburzenia owulacji, brak upłynnienia nasienia, zaburzenia ejakulacji, spodziectwo, niepłodność idiopatyczna.

Zobacz też: Kiedy inseminacja jest wskazana? A jakie czynniki decydują, że nie można jej wykonać u niepłodnych par?

Nieudana inseminacja – jakie mogą być przyczyny?

Sukces inseminacji domacicznej zależy od kilku czynników. Jeśli wszystkie procedury przygotowujące są przeprowadzone prawidłowo, szansa na zapłodnienie w każdym cyklu wynosi od 10 do 25%.

Różnice w skuteczności uzależnione są od indywidualnych predyspozycji pary, na przykład wieku kobiety, powodu niepłodności, jakości użytego nasienia, czy liczby dojrzałych pęcherzyków jajnikowych po stymulacji hormonalnej.

W zależności od rodzaju czynników lub kombinacji czynników utrudniających zapłodnienie, szansa na zajście w ciążę rośnie lub maleje.

Zobacz też: Czy leżenie po inseminacji zwiększa szanse na zajście w ciążę? Mamy najnowsze wyniki badań!

Jakie są ścieżki postępowania po nieudanej inseminacji domacicznej?

Inseminacje domaciczną można wykonywać przez kilka cykli z rzędu zanim okaże się ona skuteczna. Wiele par zachodzi w ciążę dopiero przy którejś z kolei próbie i jest to całkowicie normalne.

Jeśli w procedurach inseminacji wykorzystane zostało nasienie partnera oraz zachodzi podejrzenie, że przeważającym powodem trudności jest jakość nasienia, parom proponuje się ze skorzystania z nasienia anonimowego dawcy.

Sposobem leczenia niepłodności, który proponowany jest parom, u których inseminacja domaciczna nie odniosła oczekiwanych skutków, jest in vitro. Zapłodnienie pozaustrojowe IVF poprzedzone jest kilku lub kilkunastodniową stymulacją hormonalna, by zwiększyć szanse powodzenia procedury.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Rak gruczołu krokowego atakuje coraz więcej mężczyzn. Mamy skuteczne leczenie, ale… nie dla wszystkich

Mężczyzna trzymający złożone dłonie na wysokości krocza /Ilustracja do tekstu: Rak gruczołu krokowego atakuje coraz więcej mężczyzn. Jest skuteczne leczenie, ale nie dla wszystkich

Blisko 15 tysięcy nowych rozpoznań w minionym roku i 6 tysięcy zgonów – to alarmujące dane dotyczące zachorowalności na raka gruczołu krokowego w Polsce. Choć sytuacja pacjentów jest dziś lepsza niż przed laty, wielu z nich wciąż nie ma dostępu do nowoczesnych terapii. Tymczasem rak ten, którego leczenie nie pozostaje bez wpływu na męską płodność i potencję, już wkrótce może przejąć niechlubna palmę pierwszeństwa wśród nowotworów dotykających mężczyzn.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Choć z roku na rok zwiększa się dostęp do nowoczesnych leków i technologii w leczeniu raka gruczołu krokowego (czyli prostaty), Polska wciąż ma na tym polu wiele zaległości. Słabości systemu, który wspiera chorych na ten nowotwór, dostrzegają zarówno pacjenci, jak i eksperci. Sytuacji tych pierwszych poświęcono listopadowe posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Onkologii.

Rak gruczołu krokowego wkrótce prześcignie raka płuca

Rak gruczołu krokowego staje się dominującym nowotworem w populacji męskiej. Mimo że obecnie wciąż jeszcze plasuje się na drugim miejscu, prawdopodobnie już wkrótce przegoni raka płuca. Z czego wynikają te przetasowania w czołówce najczęstszych nowotworów u mężczyzn?

Eksperci wskazują, że wpływ na ten stan rzeczy mają m.in. zmiany w stylu życia mężczyzn. Wielu z nich rzuca palenie, ograniczając tym samym ryzyko zachorowania na raka płuca. Z kolei powodem, który stoi za wzrostem zachorowań na nowotwór prostaty, są zmiany demograficzne. Postępujące starzenie się społeczeństwa sprawia, że zwiększa się liczba mężczyzn w starszym wieku – a to właśnie ich najczęściej atakuje rak gruczołu krokowego.

Na szczęście dzięki dostępnym dziś terapiom rokowania chorych na raka gruczołu krokowego są coraz bardziej pomyślne. Z badań wynika, że przy zapewnieniu odpowiedniego leczenia nowotwór ten może być traktowany jako choroba przewlekła. Specjaliści uczestniczący w spotkaniu Parlamentarnego Zespołu ds. Onkologii wskazali, że nawet mediana przeżycia pacjenta z zaawansowanym, przerzutowym nowotworem prostaty sięga obecnie 5 lat. Jednak aby terapia dawała oczekiwane efekty, niezbędna jest wczesna diagnostyka oraz przemyślana strategia leczenia, oparta na nowoczesnych lekach. Czy mogą na to liczyć polscy pacjenci?

CZYTAJ TEŻ: Rak prostaty zabija szybko i po cichu. W Polsce można byłoby go skutecznie leczyć, gdyby nie procedury

Zaawansowany rak gruczołu krokowego. Leki skuteczne, ale nie dla wszystkich dostępne

Warto przypomnieć, że w ramach programu lekowego wprowadzonego w listopadzie 2017 r. pacjenci z zaawansowanym rakiem gruczołu krokowego uzyskali dostęp do dwóch kolejnych leków stosowanych po chemioterapii (enzalutamidu oraz dichlorku-radu 223). Problem jednak w tym, że nie każdy chory może z nich skorzystać.

Jak podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Onkologii wskazywali pacjenci, nowo wprowadzonych do refundacji leków nie można podawać sekwencyjnie – to zaś wyklucza wiele osób, które odbywają leczenie po chemioterapii. Z kolei w leczeniu przed chemioterapią do dyspozycji chorych na raka gruczołu krokowego jest tylko jeden lek, który u części pacjentów jest nieskuteczny.

Terapia zaawansowanego raka gruczołu krokowego. Co do zmiany?

Zdaniem prof. Artura Antoniewicza, konsultanta krajowego w dziedzinie urologii, dostępne w Polsce metody leczenia raka gruczołu krokowego nie odbiegają od tych, które stosuje się na świecie. Problem jest jednak w ich ograniczonej dostępności.

– Trzeba pracować nad tym, by nie były ograniczane regulacjami, często sztucznymi, poszczególnych zapisów programów lekowych – mówił.

Ekspert poinformował również, że – wraz z zarządem Polskiego Towarzystwa Urologicznego – wystąpił do resortu zdrowia z wnioskiem o uznanie równoważności klinicznej leków hormonalnych (abirateronu i enzalutamidu) przed chemioterapią. W dokumencie znalazł się też postulat zniesienia warunku stopnia złośliwości mierzonego skalą Gleasona, która w niesprawiedliwy i sztuczny sposób dzieli pacjentów.

Rak gruczołu krokowego. Nowe leki czekają na refundację

Dyrektor Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji Ministerstwa Zdrowia Łukasz Szmulski zwrócił  uwagę, że niektóre ograniczenia wynikają z samej konstrukcji systemu refundacyjnego. Zapewnił jednak, że wkrótce może się to jednak zmienić – trwają bowiem prace nad zmianą niekorzystnych zasad.

Dodatkowo w resorcie zdrowia procedowane są dwa wnioski – dotyczące refundacji kabazytakselu oraz enzalutamidu.

Aby zgodnie ze światowymi standardami leczyć raka gruczołu krokowego, poza dostępem do leczenia potrzebne są także wczesna profilaktyka i badania przesiewowe. Eksperci od dawna zabiegają również o stworzenie krajowego rejestru chorych na raka prostaty oraz o zmiany w wycenach procedur urologicznych. Zgodnie z deklaracjami Ministerstwa Zdrowia, pierwszy z tych postulatów ma trafić realizacji w przyszłym roku (w budżecie zabezpieczono już środki na ten cel).

Źródło: Stowarzyszenie UroConti, MZ

POLECAMY: Biopsja jąder. Kiedy ją wykonać i na czym polega?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Lekarz był pewien, że to ciąża. A to była torbiel czekoladowa

Torbiel wielka na 10 cm.  6 operacji usunięcia endometriozy.  Jak Donacie udało się pokonać chorobę? Jak endometrioza wpłynęła na jej życie i jak zmieniła plany na macierzyństwo… Poznajcie tę wzruszającą historię kobiety, która znalazła w sobie chęć na wspieranie i pomaganie innym kobietom z endometriozą.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Z Donatą Sobanią-Byczkowską (lat 34) rozmawia Aneta Grinberg-Iwańska

Kiedy i jak dowiedziała się pani o tym, że choruje na endometriozę?

O podejrzeniu endometriozy dowiedziałam się w 2007 roku. Miewałam coraz silniejsze bóle w macicy. Udałam się do ginekologa, który nie miał możliwości zrobienia USG, ale stwierdził, że jestem w zaawansowanej ciąży i że w czasie jego wieloletniej praktyki nigdy się jeszcze co do tego nie pomylił. Doktor skierował mnie na USG i okazało się, że to nie była ciąża. Miałam na lewym jajniku torbiel o wielkości 8×10 cm. Moja pierwsza operacja odbyła się w tym samym tygodniu. Diagnoza: torbiel czekoladowa z podejrzeniem endometriozy.

Czy lekarze podczas diagnozy endometriozy wykazali się empatią, czy twierdzili, że bolesne miesiączki to „normalna sprawa”?

Na szczęście nigdy nie spotkałam się z lekarzami, którzy nie wierzyliby moim objawom. Mając stwierdzoną endometriozę byłam zawsze kierowana do specjalistów w tej dziedzinie, którym dobrze znane są symptomy choroby.

Czy operacja pomogła pani w walce z endometriozą?

Jestem po sześciu operacjach. Odbywały się one przeciętnie co dwa lata. Jeszcze parę lat temu nie miałam takiej wiedzy o endometriozie jak teraz. Pamiętam, że po operacjach w Anglii przyszedł do mnie lekarz i mówił za każdym razem, że nie usunął wszystkich zmian, bo się nie dało. Teraz wiem, że dlatego nawrót endometriozy za każdym razem był tak szybki. Półtora roku temu postanowiłam poszukać prywatnej kliniki leczenia endometriozy. Natrafiłam na klinikę Miracolo. Nigdy jeszcze nie spotkałam się z tak profesjonalną, kompetentną, przyjazną i empatyczną kadrą ludzi, pracujących w jednym miejscu. Operacja była wykonana bardzo dokładnie, z usunięciem wszystkich widocznych zmian i ognisk endometriozy. Wiem to, bo po półtora roku, bez terapii hormonalnej, nie odczuwam żadnych symptomów endometriozy.

Jak łączyła pani pracę z chorobą? Czy pracodawcy byli wyrozumiali?

Przez wiele lat pracowałam w przedszkolu w Londynie. Łapałam od dzieci wszystkie  wirusy i bakterie. Byłam ciągle chora. Moja odporność była bardzo obniżona. Nie zdawałam sobie wtedy sprawy z tego, że to wszystko związane było z endometriozą. Pracodawcy byli bardzo wyrozumiali. Rekomendowali mi nawet sprawdzonych specjalistów i organizowali wolny czas, żebym mogła się do nich udać.

Czytaj też: Torbiele endometrialne – późny objaw endometriozy. Jak je leczyć i czy można uniknąć wznowy?

Co endometrioza zmieniła w pani życiu?

Rok temu założyłam grupę wsparcia pod nazwą Endometrioza-ANTIDOTUM. Na tą inicjatywę wpłynęło parę wydarzeń w moim życiu, ale to najważniejsze, to własne doświadczenie z chorobą. Niespełna dwa lata temu trafiłam na cytaty Alberta Einsteina, że nie można uzyskać nowych rezultatów robiąc w kółko to samo i żeby zagłębić się w naturę, bo wtedy zrozumiemy wszystko o wiele lepiej. To dało mi do myślenia , bo przecież przez wiele lat stosowałam się do tych samych zaleceń lekarzy, a efekty były ciągle te same; szybkie nawroty choroby, operacje i ból… Od tamtej pory wzięłam sprawy w swoje ręce i zaczęłam zdobywać wiedzę na temat endometriozy i byłam zdumiona ogromem informacji odnośnie naturalnego leczenia, a zarazem zszokowana, że przez 9 lat nie usłyszałam o żadnej z tych alternatyw od prowadzących mnie lekarzy. Mając świadomość wyboru zaczęłam wdrażać różne terapie i metody leczenia w życie i zauważać bardzo dobre efekty. Przyłączyłam się do istniejącej grupy wsparcia, ale nie znalazłam tam tego, czego szukałam. Większość wpisów była dołująca i pesymistyczna i właśnie wtedy uświadomiłam sobie, że naglącą potrzebą w środowisku kobiet z endometriozą jest pozytywne nastawienie, dawanie nadziei, dzielenie się dobrymi doświadczeniami, tym co może pomóc również komuś innemu. Inspiracją do stworzenia grupy samopomocowej byli też inni ludzie, których spotkałam na swojej drodze, między innymi lekarz, dr Tomasz Songin, który w najcięższych chwilach tak bardzo mi pomógł , poświecił ku temu swój prywatny czas i miał przy tym tak wielkie serce i tą nieziemską energię, którą zarażał… i czułam, że muszę się w jakiś sposób odwdzięczyć za te wszystkie dobre rzeczy, które mnie spotkały w tych chwilach cierpienia. Spotykając w swoim życiu kogoś wyjątkowego, samemu chce się być lepszym człowiekiem. Szerzenie świadomości o endometriozie w pozytywny sposób daje mi poczucie, że robię coś pożytecznego, że może jakaś informacja przyczyni się do polepszenia jakości życia kogoś innego.

Jest takie powiedzenie:

„Pomoc jednej osobie nie zmieni całego świata, ale może zmienić świat dla jednej osoby.”

Ta grupa niesie również nadzieję dla mnie, bo ja wciąż poszukuję swojego antidotum, odpowiedzi, wskazówek, świadectw od kobiet, które zaszły w ciążę, pomimo, że lekarze nie dawali im żadnych szans, albo tych które dzięki determinacji pokonują chorobę. Takich kobiet jest coraz więcej. To wszystko motywuje mnie do dalszych kroków w kierunku szerzenia wiedzy o endometriozie. Niedawno powstała również strona internetowa www.endometrioza-antidotum.com, gdzie sześciu wspaniałych specjalistów; ginekolog, lekarz medycyny naturalnej, psychoterapeuta, dietetyk, fizjoterapeutka oraz fitoterapeutka udzielają porad, informacji i odpowiedzi na pytania kobiet z endometriozą. Na blogu można przeczytać o zwycięskich historiach kobiet i każda z nich może dodać swój przepis do sekcji zdrowe odżywianie przy endometriozie. Chciałabym, żeby dziewczyny czuły, że są częścią tego bloga i żeby udzielała im się ta pozytywna energia, która będzie wirtualnie na nie oddziaływać:).

Chciałabym podzielić się z Wami jeszcze jedną refleksją…Paradoksem w tym wszystkim jest to, że jestem wdzięczna za endometriozę, bo dzięki niej doceniam więcej, bo znalazłam nową pasję w życiu, bo zawarłam wspaniałe przyjaźnie. Czuję potrzebę bycia czyimś wsparciem i motywacją, i mam nadzieję, że jestem. Oczywiście fajnie byłoby nie mieć endometriozy, ale skoro już jest, to odnajdźmy w niej te dobre strony. Z całego serca życzę każdej endokobiecie, aby odnalazła swoje antidotum oraz szczęście i pamiętała, że pozytywne nastawienie to już połowa sukcesu na drodze do zdrowia.

Czy endometrioza wypłynęła na pani plany związane z macierzyństwem?

Miałam 23 lata jak usłyszałam, że jestem w ciąży, po czym okazało się, że to była jednak torbiel. Wtedy bałam się, że mogłabym być mamą, bo było to dla mnie za wcześnie. Teraz dałabym wiele, żeby to jednak była ciąża. O dziecko staramy się z mężem około 8 lat. Nie poddajemy się, ale chęć bycia mamą i stworzenia rodziny jest bardzo silna. Dlatego postanowiliśmy zaadoptować dziecko. Jesteśmy w procesie przygotowawczym i mocno wierzymy, że nasze dziecko gdzieś na nas czeka. Oboje wierzymy, że tak poprostu miało być.

Co poradziłaby pani innym kobietom zmagającym się z endometriozą?

Przede wszystkim zdobywanie wiedzy z pewnych źródeł. Dołączenie do grup samopomocowych, w których można zaczerpnąć informacji na temat stylu życia i odżywiania przy endometriozie, otrzymać wsparcie, wymienić się doświadczeniem, zapytać o rekomendację specjalisty czy renomowanej kliniki. Szukać pomocy i działać! Natychmiast! Szerokim łukiem omijać ludzi z negatywnym podejściem do choroby, negatywne, dołujące historie. Poszukiwać tylko tych dobrych doświadczeń, bo w nich największa pomoc i nadzieja.

Fot. Archiwum domowe Donata Sobania-Byczkowska

POLECAMY: Lekarz dał mi do zrozumienia, że nigdy nie zostanę mamą. Zobacz, jak Anna pokonała endometriozę!

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

STRES – przyjaciel i wróg w jednym! Jak sobie z nim radzić? [PODCAST]

Stres – czasami wiąże się z nim przyjemny dreszczyk dodający energii, innym razem staje się on kamieniem na barkach, którego dłużej nie możemy już nieść. Czym tak naprawdę stres jest? W jakiej formie jest w twoim życiu? Jak radzić sobie ze stresem?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jeśli czujesz się zestresowana, albo widzisz jak twój partner codziennie wychodzi do pracy będąc w ogromnym napięciu, zapewne zastanawiasz się, co możesz z tym zrobić. Sposobów na opanowanie stresu jest naprawdę bardzo wiele. Nieraz jednak zanim któryś z nich wykorzystamy, dobrze jest w ogóle zastanowić się, czym ten stres jest? Co takiego wydarza się w moim życiu, że go odczuwam? Co sprawia, że moja przyjaciółka w podobnej sytuacji jest całkowicie wyluzowana? A może bolące mnie od miesięcy plecy to też jest objaw stresu?

Warto jest bliżej przyjrzeć się temu, co jest przecież nierozerwalnie związane zarówno z codziennością, jak i z tak trudnymi okresami w życiu, jak na przykład przedłużające się starania o dziecko. Stres jest, był i będzie. Wcale nie oznacza to jednak, że mamy go tylko i wyłącznie nie lubić. Może rzeczywiście czasami jest naszym przyjacielem?

Zastanówmy się wspólnie – posłuchaj PODCASTU

…bo nie musisz ze stresem radzić sobie sama!

 

Zobacz też:

Bo to nie zawsze siniaki i krzyki – bierna agresja. Czy jest obecna w twoim życiu? – PODCAST psychologiczny

„Nigdy nie będę taka jak ona…” – czy porównywanie się naprawdę ma sens? – PODCAST psychologiczny

Świat pod linijkę – gdy perfekcjonizm zderza się z niepłodnością – PODCAST psychologiczny

 

Wszystkie nagrania znajdziesz też na YouTube:

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.