fbpx
Przejdź do treści

Nie sądziłam, że to zadziała, ale cieszę się, że tak się stało. Nasza córeczka jest wszystkim, czego chcieliśmy

Źródło: Mirror

Para, która zmagała się z niepłodnością 7 lat, przeszła kilka niepowodzeń in vitro. W końcu ma dziecko – dzięki dość nietypowemu zabiegowi lekarzy.

Niepłodność na drodze do szczęścia

Nikola i Andrew Stone bardzo chcieli mieć dziecko. Niestety na drodze do zajścia w ciążę stałe złe wyniki badań obojga partnerów.

Test wykazał, że liczebność plemników Andrew była rozpaczliwie niska a mi powiedziano, że moje BMI jest za wysokie” – opowiadała Nicola.

34-letniej Nicoli na drodze do macierzyństwa stała otyłość, dlatego lekarze po latach bezowocnych starań zalecili zrzucenie kilogramów. Natomiast słabe parametry nasienia Andrew były przyczyną jego problemów z płodnością. Zalecono mu spożywanie suplementów, witamin i minerałów, które miały zwiększyć liczbę plemników.
Po konsultacji w szpitalu Royal Derby, Nicola natychmiast rozpoczęła dietę a Andrew kupił witaminy.

Nieudane próby in vitro = złamane serce

Para wykonała zalecenia lekarzy. Jednak pomimo wszelkich starań nadal nie udawało się zajść w ciążę. Przyszedł czas na zapłodnienie pozaustrojowe. Po tym, jak pierwszy wysiłek zapłodnienia metodą in vitro nie powiódł się, parze niemal pękło serce. Po drugiej nieudanej próbie Nicola znalazła się na krawędzi załamania.

Część mnie chciała zrezygnować i zapomnieć, ale jednocześnie to była dla nas zbyt ważna sprawa” – powiedziała Nicola. – Wiedziałem, że musimy iść dalej, ale zabrakło mi nadziei.”

Para zgodziła się na bardziej inwazyjne testy, ujawniając, że Nicola miała obniżony poziom białka C, co powodowało, że miała większe ryzyko zakrzepów krwi.

– Zdecydowaliśmy się na ostatnią próbę IVF. Na tym etapie zrobiliśmy wszystko, aby mieć zdrowe dziecko – dodaje bohaterka tekstu.

Podczas wykonania in vitro zastosowano najnowszą technikę monitorowania embrionów, a Nicolę poddano nowatorskiej metodzie, dzięki której, za pomocą kleju, przyłączono embrion do ściany łożyska jej mamy.

Nietypowa metoda przyniosła rezultaty

Dwa tygodnie po zabiegu Nicola zrobiła test ciążowy. Kiedy okazał się pozytywny radość pary była ogromna.

Krzyknąłem i płakałem – powiedziała. – Wszyscy cieszyli się razem z nami, bo wiedzieli, przez co przechodziliśmy. Uśmiech nie schodził nam z twarzy.

Po latach starań, w końcu stali się dumnymi rodzicami dziecka, któremu nadali imię Sophia Elsie-May.

– To nasz mały cud. Jesteśmy tak szczęśliwi, że czujemy się jak we śnie – powiedziała Nicola. – Po wszystkich niepowodzeniach, nie sądziłem, że to zadziała, ale cieszę się, że tak się stało. Sophia jest wszystkim, czego chcieliśmy”.

Źródło: Mirror

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor.